Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu, święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań. Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów, stały Mi się ciężarem, sprzykrzyło Mi się je znosić! (Iz 1,13b-14).
Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz (Mt 10,34).
Przychodzi dziś do nas trudne Słowo. Nauczanie Izajasza wywołało opór i odrzucenie. Królestwo głoszone przez Chrystusa również natrafia na opór. Nie dlatego, że Jezus nie przyciąga swoim nauczaniem czy czynionymi znakami, ale dlatego że poprzez swój styl życia i nauczania jest bardzo jednoznaczny.
A to zawsze prowadzi do podziałów i odrzucenia. W każdej rodzinie są tematy, o których lepiej nie rozmawiać, aby nie doprowadzić do kłótni i podziałów. Jednym z takich tematów jest sam Jezus. Nikt, kto Go naprawdę pozna, nie może pozostać wobec Niego obojętny – albo jest z Nim, albo przeciw Niemu.
Są tacy, którzy czują się zagrożeni Jego przesłaniem i odrzucają je, ponieważ kwestionuje ich sposób życia. Inni natomiast odnajdują w nim pociągające wezwanie i starają się żyć zgodnie z tym, czego Jezus oczekuje. W ten sposób pojawia się walka: jedni nie wierzą i lekceważą wierzących, inni wierzą i muszą zmierzyć się z niezrozumieniem tych, którzy nie wierzą.
Dziś dochodzi jeszcze jeden problem – owoc społeczeństwa coraz bardziej oddalającego się od Boga. Nie dlatego, że Bóg przestał być obecny, lecz dlatego, że my coraz bardziej odmawiamy uznania Jego obecności. Tworzymy świat bez Boga – Tego, o którym zapomniano i którego coraz mniej się zna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz