Nie przyjmę cielca z twego domu
ani kozłów ze stad twoich.
Bo do mnie należy cała zwierzyna w lasach,
tysiące zwierząt na moich górach (Ps 50,9-10).
Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice (Mt 8,34).
Czas dobrobytu pozwala na składanie ofiar, ale to jednocześnie czas wielkiej społecznej niesprawiedliwości. Ludzie uczestniczą w świątynnych obrzędach, składają ofiary i świętują. Nie przeszkadza im to krzywdzić ubogich i lekceważyć Boże Prawa.
Padają mocne słowa ze strony Boga: Nienawidzę waszych świąt i brzydzę się nimi. Święta były nakazane przez samego Boga, ale brak sprawiedliwości sprawia, że ceremonie stają się jedynie pustym rytuałem. Święty Paweł w Liście do Rzymian powie: zapłatą za grzech jest śmierć! Nie zabijano tych, którzy zgrzeszyli, ale jednak przelewano krew zwierząt składanych w ofierze. Dla spłaty długu za grzech złożony został w ofierze Baranek bez skazy - Jezus Chrystus. Grzech ma swoje konsekwencje. I trzeba o tym pamiętać, by nie szafować zbyt lekko nie swoją krwią.
Bóg nie chce pustych gestów. Jego pragnieniem jest to, by sprawiedliwość wystąpiła jak woda z brzegów i by prawość się wylała jak niewysychający potok!
Psalmista wyraźnie mówi nam, że wszystko należy do Boga i On nie potrzebuje naszych ofiar, kiedy próbujemy zastąpić nimi nawrócenie i posłuszeństwo Bożym prawom.
Ewangelia ukazuje nam jeszcze inny wymiar naszego błędnego podejścia do Boga. Gadareńczycy zdali sobie sprawę z tego, co Jezus uczynił - uwolnił opętanych. Bardziej jednak przejęła ich utrata świń, niż odzyskanie dla społeczności tych, których wszyscy dotąd się obawiali. Zamiast ucieszyć się obecnością Zbawiciela, proszą Go, by odszedł. Jest coś takiego w człowieku, że czasem bardziej troszczy się o swój święty spokój, wygodę, bezpieczeństwo czy ludzką opinię, niż o to, by Chrystus przemienił jego życie. Obecność Chrystusa bywa wymagająca, często domaga się zmiany naszych priorytetów.
