zachód słońca

zachód słońca

piątek, 10 lipca 2026

Piątek 14. Tygodnia Zwykłego

    Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste; kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy (Oz 14,10).


    Pytanie, które słyszymy ze strony Ozeasza wypływa z życiowego doświadczenia proroka, doświadczenia zdrady i przebaczającej miłości wobec własnej żony, ale również z refleksji nad wierną i przebaczającą miłością Boga wobec ludu wybranego, który nie zachowuje się wierności...

    Ozeasz uświadamia sobie, jak wielka jest czułość Boga, po dramatycznym doświadczeniu własnej miłości. Jego poznanie Boga zostaje przemienione przez siłę tego doświadczenia.

    Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością...  Bóg doświadczając odrzucenia i zdrady nie mówi do człowieka: ukarzę ich, odwrócę się od nich, zrezygnuję z nich... Mówi Izraelowi: uleczę, będę kochał... To jest logika Boga, która tak mocno odbiega od naszego sposobu myślenia i  często także postępowania. 

    Pośród naszej niestałości objawia się niezwykła wierność Boga. On nie przestaje kochać. Kocha nas, bo jest Ojcem. Miłość nie jest nagrodą, jest źródłem, dzięki któremu możemy zacząć żyć na nowo. Bóg nie lekceważy naszego grzechu i naszych niewierności. Ale Jego miłość jest większa od naszej niewierności. 

czwartek, 9 lipca 2026

Czwartek 14. Tygodnia Zwykłego

    Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem je (Oz 11,4b).

        Usłysz, Pasterzu Izraela,
        Ty, który zasiadasz nad cherubami!
        Wzbudź swą potęgę
        i przyjdź nam z pomocą.

    Powróć, Boże Zastępów,
    wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
    Chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
    latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

                                                    (Psalm 80)


    Psalm 80, który rozbrzmiewa w liturgii, powstał najprawdopodobniej już po upadku królestwa północnego i wobec zagrożenia Judy ze strony Asyrii.  Nie dziwi zatem, że pojawia się ze strony ludu wołanie o Bożą pomoc: wzbudź swą potęgę i przyjdź nam z pomocą. Następuje najpierw uznanie potęgi Boga, który zasiada nad cherubami... To odniesienie do rzeczywistości niebieskiej, panowania Boga, który w niebie otoczony jest cherubami, ale również do rzeczywistości przybytku, w którym znajdowała się Arka Przymierza, a pomiędzy umieszczonymi nad nią wizerunkami cherubów znajdowała się przestrzeń obecności samego Boga. Kiedy obecność Boga jaśnieje pośród Jego ludu, znika ciemność, poczucie zagrożenia i smutek.

    Psalmista odwołuje się do miłości Boga, prosząc, by spojrzał On na potrzebę swojego ludu, by powrócił, by znów był obecny pośród swojej winnicy i ochraniał to, co zasadziła Jego prawica. Ten obraz winorośli to znak szczególnej miłości oraz przymierza, które trwa mimo ludzkiej niewierności. Pojawia się przekonanie, że cierpienie ludzi wynika z ich własnego grzechu, z odejścia od Boga jako Pasterza, Rolnika i Króla. Ich odnowienie może nastąpić tylko wtedy, gdy On ich do siebie przywróci.

    Ten obraz Boga uzupełnia prorok Ozeasz, ukazując Pana jako czułego Ojca, który z miłością prowadzi swoje dziecko i nie potrafi wyrzec się tego, którego wybrał. W tych tekstach objawia się serce Boga, który nie przestaje troszczyć się o swój lud i nieustannie zaprasza go do nawrócenia i odnowienia relacji.

środa, 8 lipca 2026

Środa 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana z Dukli

    Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Zniszczone będą wyżyny Bet-Awen - grzech Izraela. Ciernie i osty wyrosną na ich ołtarzach (Oz 10,1.8).


   Bóg pragnie zbawienia człowieka. Zaprasza człowieka, aby odnawiał więź miłości, bo tylko w ten sposób możliwe jest osiągnięcie zbawienie. 

   Gorzkie i smutne spojrzenie na Izraela, który nie potrafi dostrzec, że zrywanie tej więzi z Bogiem powoduje utratę pomyślności. Tam, gdzie mógł obfitować owocami winny krzew, zaczynają wyrastać osty i ciernie. A wszystko z powodu niewierności i grzechu.

    Bóg nie rezygnuje z człowieka. Wzywa do odbudowania tego, co grzech zniszczył, by człowiek mógł znów cieszyć się Bożą miłością i sprawiedliwością. 


wtorek, 7 lipca 2026

Wtorek 14. Tygodnia Zwykłego

Nasz Bóg jest u góry, w niebie!
Cokolwiek jest w niebie czy na ziemi,
wszystko, co zechciał, On uczynił.
A idole pogan to tylko srebro lub złoto,
wytwory rąk ludzkich.

        One mają usta, ale mówić nie mogą,
        mają oczy, ale niczego nie mogą zobaczyć,
        mają uszy, ale niczego usłyszeć nie są zdolne,
        mają nozdrza, ale żadnego zapachu nigdy nie poczują.

Mają ręce, ale niczego sprawdzić dotykiem nie potrafią; 
mają nogi, ale brak im władzy chodzenia.
One nie wydobędą ze swego gardła żadnego głosu.
Niechby ich wykonawcy stali się podobni do nich,
a także ci wszyscy, którzy na nich opierają swe nadzieje.

        Dom Izraela złożył swe nadzieje w Panu,
        On przychodzi im z pomocą i osłania ich swą tarczą
        Dom Aarona złożył swe nadzieje w Panu,
        
On przychodzi im z pomocą i osłania ich swą tarczą.

                               (Psalm 115 wg Biblia Pierwszego Kościoła)


        Wraca do nas w liturgii psalm 115, który należy do tych psalmów, które towarzyszą Izraelitom w czasie świętowania Paschy. Ten psalm śpiewał Jezus w noc swego pojmania. 

    Psalm jest pełen kontrastów. Widzimy Boga, który przebywa w niebie i czyni wszystko co zechce, podczas gdy pogańskie bożki są martwe, wykonane ze srebra i złota, dzieła rąk ludzkich. Ich wartość wynika jedynie z materiału, z którego je wykonano. 

    Psalmista podaje nam siedem cech bożków, które świadczą o ich marności i nicości:

* mają usta - nie mówią - nie mogą prowadzić poprzez wskazania;
* mają oczy - nie widzą - nie mogą chronić;
* mają uszy - nie słyszą - nie usłyszą wołania o pomoc;
* mają nozdrza - nie czują - zapach kadzideł i ofiar nie dociera do nich;
* mają ręce - nie działają i nie tworzą;
* mają nogi - nie chodzą;
* mają gardło - nie wydają dźwięku;

bożki są zatem całkowicie bezsilne wobec trudności potrzeb ludzkich. Punktem wyjścia jest jednak pierwsze stwierdzenie: Bóg czyni wszystko, co zechce, bożki są jedynie dziełem rąk ludzkich

    Wybór człowieka pomiędzy czcią Boga a czcią bożków przynosi konsekwencje. Bóg stwarza człowieka na swój obraz, kształtuje go i prowadzi. Fałszywi bogowie przemieniają swoich czcicieli w nicość i marność, którą przedstawiają: do nich podobni są ci, którzy je robią i każdy, kto im ufa... Oddający cześć bożkom stają się im podobni w głupocie i niewiedzy. Czeka ich zguba, ponieważ ufność pokładają w tym, co nie życia ani trwałości. 

    Ten kontrast między Bogiem żywym a bożkami pogańskimi prowadzi psalmistę i lud Izraela do wyznania wiary: dom Izraela pokłada ufność w Panu, On jest ich pomocą i tarczą

    Psalmista przypomina również nam, że autentyczna wiara opiera się nie na ludzkich wytworach i zabezpieczeniach, lecz na zaufaniu Bogu, który pozostaje wierny swojemu ludowi i aktywnie działa w historii zbawienia.

poniedziałek, 6 lipca 2026

Poniedziałek 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Marii Teresy Ledóchowskiej

Każdego dnia będę błogosławił Ciebie
i na wieki wysławiał Twoje imię.
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały,
a wielkość Jego niezgłębiona.

        Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła
        i zwiastuje Twe potężne czyny.
        Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu
        i rozpowiadają Twoje cuda.

Mówią o potędze Twoich dzieł straszliwych
i głoszą wielkość Twoją.
Przekazują pamięć o wielkiej Twej dobroci
i cieszą się Twą sprawiedliwością.

        Pan jest łagodny i miłosierny,
        nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
        Pan jest  dobry dla wszystkich,
        a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

                                                                (Psalm 145)


        Już wczoraj w liturgii niedzielnej, a także w okresie adwentu, wsłuchiwaliśmy się w śpiew Dawida, w jego słowa chwalące Boga, które daje nam psalm 145. 

    To ostatni utwór w Psałterzu opatrzony tytułem Psalm pochwalny Dawida. Co ciekawe, został ułożony jako akrostych – następujące po sobie wersety rozpoczynają się kolejnymi literami alfabetu hebrajskiego. Taka forma podkreśla pełnię i kompletność uwielbienia, jakby autor chciał powiedzieć, że Bogu należy się chwała od A do Z

    Psalm wywodzi się z tradycji dawidowej, jego ostateczna redakcja jednak  nastąpiła najprawdopodobniej już po powrocie Izraela z niewoli babilońskiej. Był to czas odbudowy życia religijnego i narodowego. Po doświadczeniu cierpienia i utraty świątyni i świętego miasta Jeruzalem naród na nowo odkrywał, że Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom. Dlatego Psalm 145 nie skupia się na ludzkich trudnościach, lecz kieruje wzrok ku Bożej dobroci i zachęca całe pokolenia do nieustannego uwielbiania Stwórcy.

    Psalmista podaje nam powody, dla których Bogu należy się chwała oraz uczy nas sposobów wychwalania. Każdego dnia będę błogosławił Ciebie i na wieki wysławiał Twoje imię... Uwielbienie nie jest jakimś okazjonalnym aktem związanym jedynie ze świętami czy szczególnym wydarzeniem. Ma być codzienną postawą człowieka, który dostrzega Boże działanie w swoim życiu.

    Wychwalanie Boga ma wymiar wspólnotowy, obejmuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła i zwiastuje Twe potężne czyny.  Wiara nie jest czymś, co przeżywamy wyłącznie w samotności. Każde pokolenie ma przekazywać następnemu świadectwo o tym, co Bóg uczynił. W ten sposób uwielbienie staje się także formą nauczania i budowania wiary innych.  

    Powodów wychwalania Boga jest bardzo dużo. Psalmista wskazuje przede wszystkim na wielkość i potęgę Boga, których człowiek nie jest w stanie do końca zgłębić - wielkość Jego niezgłębiona. Jednak równie mocno podkreśla Bożą dobroć i miłosierdzie. W ostatniej strofie słyszymy słowa psalmisty: Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. To obraz Boga bliskiego, obraz Ojca pełnego cierpliwości, który okazuje dobro wszystkim swoim stworzeniom. To doświadczenie Bożej dobroci staje się najgłębszym motywem uwielbienia.

    Psalmista podpowiada nam sposoby uwielbienia Boga. Możemy Go wychwalać słowami modlitwy, opowiadając innym o Jego dziełach, rozważając Jego wielkość oraz dziękując za otrzymane dobro. Uwielbienie obejmuje całe życie człowieka, który swoim postępowaniem okazuje zaufanie wobec Boga i wdzięczność za Jego obecność.

    W świecie skłonnym do narzekania i niezadowolenia psalmista uczy nas dostrzegać dobro, które pochodzi od Boga. Wskazuje nam, że uwielbienie rodzi się z pamięci o Bożych dziełach, z wdzięczności za Jego miłość oraz z przekonania, że Jego dobroć obejmuje wszystkich ludzi. Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie na wszystkim co stworzył...

niedziela, 5 lipca 2026

XIV Niedziela Zwykła

    Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, źrebięciu oślicy (Za 9,9b).

        Pan jest łagodny i miłosierny, 
        nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. 
        Pan jest dobry dla wszystkich,
        a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

    Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
    przez wszystkie pokolenia Twe panowanie.
    Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
    i podnosi wszystkich zgnębionych (Ps 145).

    Wy nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli przy pomocy Ducha zadawać będziecie śmierć popędom ciała - będziecie żyli (Rz 8,9.13).

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11,28).


        Pan jest łagodny i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy... Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, i podnosi wszystkich zgnębionych...  Zatrzymuję się przy słowach psalmu, który daje nam dzisiaj liturgia. Bóg objawia się jako łagodny i miłosierny... Często nosimy jednak w sobie obraz Boga zupełnie odmienny - obraz Boga wymagającego, surowego, skrupulatnie rozliczającego nasze błędy.  Słowo Boże po raz kolejny przypomina nam, że serce Boga jest pełne łagodności i miłosierdzia.

    Kiedy przyglądam się swojemu życiu, widzę wiele takich momentów, w których bardziej ufam sobie niż Bogu. Wydawało mi się, że wszystko powinienem udźwignąć sam – obowiązki, odpowiedzialność, problemy, a nawet własne słabości. Dopiero doświadczenie zmęczenia i bezradności pozwalało mi odkrywać, że Bóg nie oczekuje ode mnie, abym był silny i samowystarczalny. On pragnie, żebym pozwolił Jemu działać. Zrozumiałem, że największą przeszkodą nie jest moja słabość, ale przekonanie, że muszę sobie poradzić bez Niego.

    Wsłuchuję się w słowa Jezusa: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. To nie jest zaproszenie skierowane  do ludzi przeżywających wielkie dramaty. Ono jest skierowane do każdego z nas. Każdy nosi w sercu jakiś ciężar, którego inni może nawet nie widzą. Każdy ma swoje zmęczenie, swoje pytania, swoje lęki. I właśnie tam Jezus chce być obecny.

    Wiara nie polega na tym, że przestaję mieć problemy. Polega na tym, że przestaję je dźwigać samotnie. To ogromna różnica. Kiedy powierzam swoje życie Bogu, nie wszystko od razu się zmienia, ale zmienia się moje serce. Rodzi się w nim pokój, płynący z przekonania, że nie jestem sam.

    Może dlatego prorok Zachariasz pokazuje Mesjasza jako Króla pokornego. Bóg nie wchodzi do mojego życia z hałasem ani przemocą. Przychodzi cicho. Nie narzuca się. Czeka, aż otworzę Mu drzwi. I chyba właśnie dlatego tak łatwo Go nie zauważyć..., bo przychodzi w prostocie, w ciszy modlitwy, w Eucharystii, w drugim człowieku.

    Święty Paweł przypomina, że mieszka w nas Duch Święty. To On każdego dnia uczy mnie zaufania. Są chwile, kiedy chciałbym wszystko kontrolować, znać odpowiedzi na wszystkie pytania i mieć pewność, że nic złego się nie wydarzy. Tymczasem Duch Święty prowadzi mnie inną drogą – drogą zawierzenia. Uczy, że Bóg jest wierny nawet wtedy, gdy nie wszystko rozumiem, nie wszystko kontroluję, nie znam odpowiedzi.

    Powracam do słów psalmu: Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, i podnosi wszystkich zgnębionych... Nie jest napisane: tych, którzy nigdy nie upadli. Nie tych, którzy wszystko robią idealnie. Moje słabości nie muszą oddalać mnie od Boga. Przeciwnie – mogą stać się miejscem spotkania z Jego miłosierdziem. 

    





sobota, 4 lipca 2026

Sobota 13. Tygodnia Zwykłego

Będę słuchał tego,
co Pan Bóg mówi;
oto ogłasza pokój ludowi i swoim wyznawcom,
którzy zwracają się ku Niemu swym sercem.

        Łaska i wierność spotkają się z sobą,
        ucałują się sprawiedliwość i pokój.
        Wierność z ziemi wyrośnie,
        a sprawiedliwość spojrzy z nieba.


Pan sam szczęściem obdarzy,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Sprawiedliwość będzie kroczyć przed Nim, 
a śladami Jego kroków zbawienie.

                                            (Psalm 85) 


        Autorstwo psalmu przypisywane jest lewitom, synom Koracha, którzy byli odpowiedzialni za muzykę i śpiew świątynny. To modlitwa wspólnoty, która doświadczyła już Bożego miłosierdzia, ale wciąż jeszcze czeka na pełnię odnowy. 

    Prawdopodobnym tłem historycznym dla tego psalmu może być czas po powrocie z niewoli babilońskiej. Naród powrócił do swojej ziemi, ale Jeruzalem oraz świątynia są jeszcze w ruinie. Pojawia się doświadczenie wielu wyzwań i trudności, którym trzeba stawić czoła. Niewola się już skończyła, ale pomyślność i pokój to wciąż jeszcze sfera oczekiwań. 

    W kontekście takiego doświadczenia padają słowa psalmisty: Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi. To wyraźne wskazanie: odnowa zaczyna się od słuchania Boga. Nie od narzekania, szukania własnych rozwiązań, ale od wsłuchiwania się w Boży głos. A Pan mówi do tych, którzy Mu ufają i zwracają się ku Niemu swym sercem

    Najpiękniejsze słowa tego psalmu słyszymy w drugiej strofie: Łaska i wierność spotkają się ze sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój. W ten sposób psalmista widzi świat, który będzie odnowiony przez Boga. Harmonia świata wypełnionego łaską (miłosierdziem), wiernością, sprawiedliwością i pokojem jest możliwa tylko dzięki Bogu. Możemy te słowa odnieść do Krzyża Chrystusa, w którym słowa psalmisty zostają wypełnione. W krzyżu Chrystusa spotyka się miłosierdzie i sprawiedliwość. Bóg przyjął konsekwencje grzechu, aby człowiek mógł się cieszyć pokojem.

    Pan sam szczęściem obdarzy, a nasza ziemia wyda swój owoc... Prawdziwe dobro rodzi się z Bożego błogosławieństwa. Kiedy człowiek otwiera się na Boże prowadzenie, Bóg obdarza owocami. Dlatego warto wołać z psalmistą: będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi...

piątek, 3 lipca 2026

Święto św. Tomasza, apostoła

    Nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowanie na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus (Ef 2,19-20).

        Chwalcie Pana, wszystkie narody,
        wysławiajcie Go wszystkie ludy,
        bo potężna nad nami Jego łaska,
        a wierność Pana trwa na wieki. (Ps 117)

    Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę (J 20,25b).


    Na fundamencie proroków i apostołów... wśród których znalazł się Tomasz, patron dnia. Ten, który pragnął dowodu, stał się świadkiem gotowym oddać życie za Tego, którego spotkał...

    Właśnie, o co prosił św. Tomasz... tak łatwo został zaszufladkowany - niedowiarek... Ewangelia pokazuje jednak, że on nigdy nie wyrzekł się Jezusa, pragnął jedynie spotkać Go osobiście. Jeśli nie zobaczę... nie uwierzę... Tomasz szukał, nie zadowalał się relacją z drugiej ręki. 

    Jezus, który przychodzi do Tomasza i pozwala się mu dotknąć objawia nam obraz Boga, który nie ucieka od naszych pytań i wątpliwości, lecz wychodzi nam naprzeciw, kiedy pozwalamy Mi odpowiedzieć. Z osobistego spotkania rodzi się wyznanie wiary.

    

czwartek, 2 lipca 2026

Czwartek 13. Tygodnia Zwykłego

    
Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem synem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i rzekł do mnie Pan: "Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego" (Am 7,14b-15).

        Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
        świadectwo Pana jest pewne, nierozważnego uczy mądrości.
        Jego słuszne nakazy radują serce,
        jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

            Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
            sądy Pana prawdziwe, wszystkie razem słuszne.
            Cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze,
            słodsze od miodu płynącego z plastra. (Ps 19,8-11)


    A oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu (Mt 9,2a).


    Amos nie zamierzał być prorokiem. Wykonywał swoją codzienną pracę, zajmując się trzodą i nacinaniem owoców sykomory, by te nabierały właściwego smaku. To Bóg wszedł w jego życie i zaprosił go większego zadania. I na to wołanie Pana Boga Amos odpowiedział. 

       Bóg często znajduje nas pośród naszej codzienności, dotykając serca i zapraszając do współpracy. Nie zawsze potrafimy rozpoznawać Jego zaproszenia, a kiedy nawet rozpoznajemy, boimy się na nie odpowiedzieć. Wyrywają nas bowiem z naszej codzienności, naszych przyzwyczajeń, rutyny. A On zawsze pyta: czy jesteś gotów podjąć się zadania, które ci zlecam? czy jesteś gotów odpowiedzieć? 

        Czasem paraliżuje nas jakiś wewnętrzny paraliż - lęk, zranienie, grzech, które sprawiają, że unikamy odpowiedzi. Chrystus może dotknąć tego wszystkiego, co nas paraliżuje i zamyka, by nas uzdrowić i otworzyć. On mówi nam: Ufaj, synu! Zaufaj Bogu, który zaprasza...

          Trudno nam jednak czasem zaufać Bożemu Słowu, które odbieramy jako coś, co nas ogranicza, co jest ciężarem... Psalmista mówi nam dzisiaj: Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę. To pierwsze słowa, które dziś rozbrzmiewają w psalmie. Widzi w Bożym Prawie dar, nie ciężar. Widzi drogę, która prowadzi do życia. 

    Słowo Boże nie zmienia się wraz z modami, nie idzie za opiniami większości. Przez to stanowi solidne oparcie  dla ludzkiego serca. Pokrzepia duszę, raduje serce, oświeca oczy. Bóg daje nam swoje słowo, aby nas prowadzić, podnosić, napełniać swoim światłem. Wtedy możemy inaczej spojrzeć na siebie, na swoje życie, na codzienne wydarzenia.

    Potrzebujemy tych chwil ze Słowem, bo tylko ono potrafi dotknąć tych miejsc, do których nie dotrze żaden człowiek, tylko ono może przywrócić pokój sercu, które jest zmęczone, udręczone, zagubione i pełne niepokoju.  

środa, 1 lipca 2026

Środa 13. Tygodnia Zwykłego

    Nienawidzę waszych świąt i brzydzę się nimi. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach (Am 5,21).

        Nie przyjmę cielca z twego domu
        ani kozłów ze stad twoich.
        Bo do mnie należy cała zwierzyna w lasach,
        tysiące zwierząt na moich górach (Ps 50,9-10).

    Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice (Mt 8,34).


    Czas dobrobytu pozwala na składanie ofiar, ale to jednocześnie czas wielkiej społecznej niesprawiedliwości. Ludzie uczestniczą w świątynnych obrzędach, składają ofiary i świętują. Nie przeszkadza im to krzywdzić ubogich i lekceważyć Boże Prawa. 

    Padają mocne słowa ze strony Boga: Nienawidzę waszych świąt i brzydzę się nimi. Święta były nakazane przez samego Boga, ale brak sprawiedliwości sprawia, że ceremonie stają się jedynie pustym rytuałem. Święty Paweł w Liście do Rzymian powie: zapłatą za grzech jest śmierć! Nie zabijano tych, którzy zgrzeszyli, ale jednak przelewano krew zwierząt składanych w ofierze. Dla spłaty długu za grzech złożony został w ofierze Baranek bez skazy - Jezus Chrystus. Grzech ma swoje konsekwencje. I trzeba o tym pamiętać, by nie szafować zbyt lekko nie swoją krwią.

    Bóg nie chce pustych gestów. Jego pragnieniem jest to, by sprawiedliwość wystąpiła jak woda z brzegów i by prawość się wylała jak niewysychający potok!

    Psalmista wyraźnie mówi nam, że wszystko należy do Boga i On nie potrzebuje naszych ofiar, kiedy próbujemy zastąpić nimi nawrócenie i posłuszeństwo Bożym prawom. 

    Ewangelia ukazuje nam jeszcze inny wymiar naszego błędnego podejścia do Boga. Gadareńczycy zdali sobie sprawę z tego, co Jezus uczynił - uwolnił opętanych. Bardziej jednak przejęła ich utrata świń, niż odzyskanie dla społeczności tych, których wszyscy dotąd się obawiali. Zamiast ucieszyć się obecnością Zbawiciela, proszą Go, by odszedł. Jest coś takiego w człowieku, że czasem bardziej troszczy się o swój święty spokój, wygodę, bezpieczeństwo czy ludzką opinię, niż o to, by Chrystus przemienił jego życie. Obecność Chrystusa bywa wymagająca, często domaga się zmiany naszych priorytetów.