zachód słońca

zachód słońca

środa, 2 września 2026

Środa 22. Tygodnia Zwykłego

    Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? (1 Kor 3,3)

        Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem,
        naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.
        Pan spogląda z nieba,
        widzi wszystkich ludzi.

    Patrzy z miejsca, gdzie przebywa,
    na wszystkich mieszkańców ziemi.
    On, który serca wszystkich ukształtował,
    który zważa na wszystkie ich czyny.

        Dusza nasza oczekuje Pana,
        On jest naszą pomocą i tarczą.
        Raduje się w Nim nasze serce,
        ufamy Jego świętemu imieniu (Ps 33).


    Święty Paweł kieruje do wspólnoty w Koryncie słowa, które ujawniają jedną z wielu bolączek: niedojrzałość. Przyjęli chrzest, należą do Chrystusa, ale wciąż jeszcze do głosu dochodzi to, co cielesne: zazdrość i niezgoda. 

    Niedojrzała wiara bardzo łatwo koncentruje się na tym, co ludzkie: osobowości, sposobie mówienia, charyzmacie, przynależności do określonej grupy. Ja jestem Pawła, a ja Apollosa. To co miało służyć wzrostowi wspólnoty, różnorodność posługiwania, zaczyna ją dzielić. 

    Niedojrzała wiara, zamiast poszukiwać tego, co służy Ewangelii, koncentruje się również na tym, by budować sobie ludzkie zaplecze, dlatego zbiera tych, których uznaje za swoich. Człowiek może przywiązać się do konkretnego kapłana, wspólnoty, sposobu modlitwy tak mocno, że zaczyna z rezerwą lub wyższością odnosić się do tych, którzy wiarę przeżywają inaczej. 

    Dlatego Paweł upomina i przypomina: to Bóg daje wzrost. Ludzie są tylko narzędziami. Dojrzałość wiary zaczyna się wówczas, gdy człowiek przestaje stawiać na pierwszym miejscu narzędzia, a zaczyna dostrzegać Tego, który działa przez nie. Dojrzała wiara zawsze buduje wokół Boga, nie na ludziach. Człowiek dojrzały w wierze jest wdzięczny za ludzi, których Bóg stawia na jego drodze, ale to Bóg jest centralnym punktem odniesienia, nie człowiek.

    Niedojrzała wiara zawsze będzie dzielić ludzi: na naszych i obcych, lepszych i gorszych, prawdziwie wierzących i tych mniej gorliwych

    Psalmista kolejny raz ukazuje nam spojrzenie Boga: Pan patrzy z nieba, widzi wszystkich ludzi. On, który serca wszystkich ukształtował. Bóg zna ludzkie serca i jedynie On potrafi właściwie widzieć i osądzić ludzkie działania. Dojrzałość wiary wymaga dużej pokory wobec tajemnicy drugiego człowieka. 

    Dusza nasza oczekuje Pana, raduje się w Nim nasze serce, ufamy Jego świętemu imieniu. Wspólnota wzrasta, kiedy wspólnie oczekuje Pana. Człowiek niedojrzały potrzebuje zwyciężać, by udowadniać swoje znaczenie. Człowiek dojrzały pragnie służyć, pamiętając, że to Bóg daje wzrost.

wtorek, 1 września 2026

Wtorek 22. Tygodnia Zwykłego

    Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego. Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży (1Kor 2,10b-11).

        Pan jest łagodny i miłosierny,
        nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
        Pan jest dobry dla wszystkich,
        a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

    Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
    i podnosi wszystkich zgnębionych.
    Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
    i łaskawy we wszystkich swoich dziełach (Ps 144).


    W naszym widzeniu świata i ludzi często zatrzymujemy się na tym, co zewnętrzne. Oceniamy ludzi po zachowaniu, słowach, na podstawie osiągniętych sukcesów czy poniesionej porażki. Czasem w taki sam sposób potrafimy patrzeć także na siebie, odwołując się do ludzkich osądów i opinii. Święty Paweł podpowiada nam dzisiaj, że potrzebujemy Bożego Ducha, nie tylko do tego, by chociaż odrobinę poznać Boga, ale także po to, by nauczyć patrzeć się na siebie na Boży sposób. 

    Psalmista dzieli się z nami prawdą o Bogu. który jest łagodny, miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Prowadzi nas do odkrycia Bożego Miłosierdzia, którym jest przepełnione Boże spojrzenie, Bożej cierpliwości i dobroci wobec każdego z nas. I dodaje: podtrzymuje wszystkich, którzy upadają, podnosi wszystkich zgnębionych. Bóg się pochyla, by podnieść człowieka. Jakże to odmienne od postępowania ludzi: dołożyć temu, kto się przewrócił, by już się nie podniósł. Bóg nie wykorzystuje przeciwko nam naszych słabości.

    Duch Boży, którego otrzymaliśmy w darze i o którego zawsze możemy prosić, może nas nauczyć takiego spojrzenia na samych siebie i na innych - przez pryzmat Bożego Miłosierdzia.