Tak niech mówią odkupieni przez Pana,
których wybawił z rąk przeciwnika
i których zgromadził z obcych krain,
ze wschodu i zachodu, z północy i południa.
Błądzili na pustynnym odludziu,
do miasta zamieszkałego nie znaleźli drogi.
Cierpieli głód i pragnienie
i wygasło w nich życie.
W swoim utrapieniu wołali do Pana,
a On ich uwolnił od trwogi.
I powiódł ich prostą drogą,
aż doszli do miasta zamieszkałego.
Niech dziękują Panu za dobroć Jego,
za Jego cuda wobec synów ludzkich,
bo głodnego nasycił,
a łaknącego napełnił dobrami (Ps 107).
Psalm 107, który rozbrzmiewa w liturgii, nie wymienia autora i nie wskazuje na konkretne historyczne wydarzenie, chociaż większość komentarzy odnosi go do czasu po okresie niewoli babilońskiej. Psalm jest dziękczynieniem za dzieło zbawcze dokonane przez Boga wobec swojego ludu. To dziękczynienie wybrzmiewa dzisiaj w kontekście obrazu, który daje nam prorok Ezechiel - doliny pełnej wyschłych kości. Psalmista mówił o tych, którzy błądzili na pustynnym odludziu i wygasło w nich życie. To dwa bardzo mocne obrazy: wyschnięte kości i pustynia, obraz braku nadziei i życia.
A jednak właśnie w takich miejscach objawia się Bóg, który potrafi rozpocząć coś nowego. Najpierw jednak pada pytanie: Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia? Ezechiel nie kieruje się naiwnością, nie woła: oczywiście, Panie! Unika także rozpaczy, nie mówi: to niemożliwe! Ezechiel odpowiada Bogu: Panie Boże, Ty to wiesz...
Kiedy sami nie wiemy już, czego się spodziewać, możemy mówić z ufnością: Panie, ja nie wiem, czy można to jeszcze uratować. Nie wiem, czy coś się zmieni. Nie wiem, jak będzie wyglądało jutro. Ale Ty to wiesz! I właśnie wtedy rozpoczyna się działanie Boga.
Najpierw kości zaczynają się zbliżać do siebie. Pojawiają się ścięgna, ciało i skóra. Ale to jeszcze nie wystarcza. Życia jednak w nich nie było. Można więc mieć wszystko na swoim miejscu, a jednak nie mieć w sobie życia. Można wykonywać obowiązki, a wewnętrznie pozostawać pustym.
Dlatego potrzebny jest jeszcze Duch. Duch przychodzi, martwe ciała ożywają. To najważniejszy element twórczego i zbawczego dzieła. Człowiek nie daje życia samemu sobie. Życie jest darem. To Bóg tchnie swojego Ducha w to, co obumarło.
Wróćmy do psalmu. Za pomocą innego obrazu psalmista mówi o podobnym doświadczeniu. Kiedy nie potrafili znaleźć drogi na pustyni, kiedy życie zamiera, wołali do Pana. I oni, podobnie jak Ezechiel, zdają sobie sprawę z własnej bezsilności, nie udają, że wszystko mają pod kontrolą i dadzą sobie radę.
Psalmista kończy tę część swojej pieśni zaproszeniem do dziękczynienia: niech dziękują Panu za dobroć Jego, za dzieło stworzenia i zbawienia...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz