Błogosławiony człowiek, który służy Panu
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.
Nie przelęknie się złej nowiny;
jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie
i spojrzy z wysoka na swych przeciwników.
(Psalm 112).
Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko Bożą Ewangelię, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy (1 Tes 2,8).
Kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje (Mt 18,5).
W świetle Słowa odczytujemy życie i działanie św. Józefa Kalasancjusza.
Księga Hioba, której fragment nam towarzyszy, ukazuje nam człowieka prawego, uczciwego i wiernego Bogu. A potem w jednej chwili uporządkowany świat Hioba zaczyna się rozpadać.
To pierwsza cecha duchowości św. Józefa Kalasancjusza. doświadczył niezrozumienia, konfliktów, oskarżeń i głębokiego kryzysu założonego przez siebie dzieła. Pod koniec życia musiał patrzeć, jak Zakon, któremu oddał swoje siły, zostaje zredukowany. Z ludzkiego punktu widzenia można było pomyśleć: wszystko się rozpada.
A jednak Kalasancjusz nie przestał ufać. Mógł nie zobaczyć pełnego owocu swojej pracy, ale wierzył, że dzieło, które służy dzieciom i młodzieży, jest przede wszystkim dziełem Boga.
Psalm 112 nazywa szczęśliwym człowieka, który boi się Pana i znajduje radość w Jego przykazaniach. I dodaje: jego mocne serce zaufało Panu. Jego wierne serce lękać się nie będzie. Serce mocne nie dlatego, że wszystko układa się dobrze, ale dlatego, że wie, Komu zaufało. Takiego serca potrzebuje wychowawca.
Święty Paweł w Pierwszym Liście do Tesaloniczan pokazuje nam jeszcze jeden wymiar tej postawy. Mówi, że nie głosił Ewangelii po to, aby przypodobać się ludziom. Nie szukał pochwały ani własnej korzyści. A potem dodaje, że chciał dać ludziom nie tylko Ewangelię Boga, ale również samego siebie.
Kalasancjusz zobaczył w Rzymie dzieci, których inni właściwie nie dostrzegali: ubogie, pozbawione możliwości nauki i przez to również szansy na zmianę własnego życia. Mógł przejść obok nich. Tymczasem właśnie w tych dzieciach rozpoznał wezwanie samego Boga.
Szkoła stała się dla niego czymś więcej niż miejscem zdobywania wiedzy. Szczególny charyzmat powierzony przez Boga wyraził słowami: Pietas et Litterae. Chodzi bowiem o całego człowieka: jego rozum i serce, wiedzę i sumienie, zdolności i odpowiedzialność, jego relację z drugim człowiekiem i z Bogiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz