Do Pana należy ziemia i wszystko co ją napełnia,
świat cały jego mieszkańcy.
Albowiem On go na morzach osadził
i utwierdził ponad rzekami.
Kto wstąpi na górę Pana,
kto stanie w Jego świętym miejscu?
Człowiek rąk nie skalnych i czystego serca,
którego dusza nie lgnęła do marności.
On otrzyma błogosławieństwo od Pana
i zapłatę od Boga swego Zbawcy.
Oto pokolenie tych, którzy Go szukają,
którzy szukają oblicza Boga Jakuba (Ps 24).
Zbyt często może kojarzymy świętość wyłącznie z heroicznym życiem, nadzwyczajnymi cnotami, rygorystyczną doskonałością moralną czy cudami. Choć wszystko to jest wartościowe i nie należy tego odrzucać, nie powinniśmy tracić z oczu pewnego poważnego zagrożenia: Możemy przecież uznać, że to rzeczywiście piękne, tylko że nie dla nas.
Święty Jan w Apokalipsie opisuje niezwykłą wizję: Wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków. Wszyscy stoją przed tronem Boga i przed Barankiem, odziani są białe szaty, a w rękach trzymają palmy. To piękny obraz nieba.
Doświadczali cierpienia, zmagali się ze swoimi słabościami, nieraz upadali, ale pozwalali Chrystusowi podnosić się na nowo. Ich świętość polega na tym, że zaufali miłosierdziu Boga.
Dlatego tak wymowny jest obraz tych białych szat. Jan mówi, że zostały one wybielone we krwi Baranka. Po ludzku brzmi to paradoksalnie: przecież krew nie wybiela, lecz pozostawia ślady. A jednak w języku wiary oznacza to, że nie własna doskonałość człowieka, ale miłość i ofiara Chrystusa otwierają nam drogę do świętości.
Stajemy się świętymi wtedy, gdy pozwalamy Bogu przemieniać nasze serca. Świętość jest możliwa dla każdego z nas. Nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że Bóg jest wierny. Nie dlatego, że nie upadamy, lecz dlatego, że Chrystus nie przestaje nas podnosić. Kiedy patrzymy dziś na niezliczony tłum zbawionych, pamiętajmy, że Bóg pragnie, aby kiedyś także każdy z nas znalazł się pośród nich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz