zachód słońca

zachód słońca

środa, 6 sierpnia 2025

Święto Przemienienia Pańskiego

    Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości (2P 1,16).


    Również w początkach Kościoła dochodziło do prób dyskredytowania prawdy o Jezusie. To nie jest wymysł naszych czasów. Dlatego św. Piotr wyraźnie wskazuje, że przekaz Ewangelii, słów i dzieł Jezusa, to nie mity, do których wielu chciałoby Ewangelię zaszeregować, ale rzetelny przekaz świadków - naocznych świadków, którzy Go znali, słuchali, widzieli Jego dzieła, widzieli i poznali Jego moc i wielkość. 

    Poznanie Jezusa i dar Ducha Świętego sprawia, że tej prawdy o Jezusie nie można zatrzymać dla siebie. Kto poznaje, niejako zostaje zmuszony, aby głosić, aby dzielić się tym, co zostało mu dane. 

    Nasze poznanie Jezusa opiera się na zgłębianiu Dobrej Nowiny o Zbawieniu, wsłuchiwaniu się i wpatrywaniu w Jezusa, który głosi i działa, co przekazali Ewangeliści. To z tego poznania rodzi się pragnienie, by o Jezusie mówić, by głosić dzieło zbawienia człowieka, którego On dokonał, wyzwolenia z niewoli grzechu i śmierci.

    Konieczna jest kontemplacja, nie tylko czytanie, aby głosić to, co jest kontemplowane: nikt, kto odczuwa miłość Boga w swojej duszy, nie może zatrzymać tego dla siebie; poczuje potrzebę powiedzenia o tym swojej rodzinie, sąsiadom, w swojej pracy.

    Kiedy potrafimy zachwycić się Jezusem, jak apostołowie na górze Tabor, wtedy w sposób naturalny stajemy się świadkami. Nie możemy nie mówić, cośmy widzieli i słyszeli... Świadkowie nie mogą milczeć.


Jakie starania podejmuję, by poznawać Jezusa?    

wtorek, 5 sierpnia 2025

Wtorek 18. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy Mojżesz błagał głośno Pana: "O Boże, spraw, proszę, by znowu była zdrowa" (Lb 12,13).


    To wtedy nie jest zwykłym określeniem czasu, lecz pozwala zrozumieć całą wielkość Mojżesza, który był człowiekiem bardzo skromnym, najskromniejszym ze wszystkich ludzi, jacy żyli na ziemi

    Mojżesz zderza się z obmową i plotkami ze strony najbliższych, uderza w niego również zazdrość Miriam i Aarona, którzy zazdroszczą mu relacji z Bogiem, dlatego chcą wykorzystać jego małżeństwo z Kuszytką, aby podważyć jego znaczenie. 

    Tym, co uderza w tej historii, jest milczenie Mojżesza, który nie próbuje się bronić wobec pomówień i obmowy. Czyni to, do czego powołał go Bóg, a ludzkie szemranie nie może tego zatrzymać. 

    To Bóg interweniuje wobec niesprawiedliwości, której Mojżesz doświadcza. Złe słowa, których doświadcza, uderzają w tych, którzy je wypowiadają. Tak działa obmowa, złe słowa z czasem uderzają w tego, który je rozsiewa. 

    Milczenie Mojżesza było już pewnym heroizmem wobec postawy Miriam i Aarona. Ale Mojżesz nie poprzestaje na milczeniu, na tym, by się nie bronić wobec zła. Mojżesz wstawia się do Boga za Miriam, która mu szkodziła, kiedy zostaje dotknięta trądem. 


Czy potrafię modlić się za tych, którzy mnie obmawiają?

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Poniedziałek 18. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana Marii Vianneya

    Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: Daj nam mięsa do jedzenia! Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży (Lb 11,11.13-14).


    Lud Izraela przemierza pustynię i chociaż każdego dnia otrzymuje mannę, pojawia się znużenie, niezadowolenie i narzekanie. 

    Monotonia pokarmu, który jest im dany sprawia, że zapominają o cierpieniu i niewoli Egiptu, zaczynają idealizować tamten czas: wspominamy ryby, które darmo jedliśmy w Egipcie, ogórki, melony...

    To narzekanie dociera do uszu Mojżesza, który doświadcza bezsilności, bo nie potrafi zaradzić potrzebom tego ludu, który został mu powierzony. Z drugiej strony Mojżesz chce być wierny przyjętej misji. Pojawiające się i powtarzające się narzekanie rodzi w nim zniechęcenie, rozgoryczenie. Jest przygniatające i odbiera zapał. Z przygniecionego serca płyną słowa do Boga: Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim? Nie mogę już sam dłużej dźwigać troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży

    Bóg odpowie na wołanie Mojżesza. Da mięso swojemu ludowi, a Mojżesz otrzyma pomoc - ludzi, którzy będą dla niego wsparciem w prowadzeniu ludu.


Czy potrafię mówić Bogu o własnym doświadczeniu bezsilności wobec tego, co przerasta?



niedziela, 3 sierpnia 2025

XVIII Niedziela Zwykła

    Jest nieraz człowiek, który w swojej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. To także jest marność i wielkie zło (Koh 2,21).

    Zadajcie więc śmierć temu, co przyziemne w członkach: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem (Kol 3,5).

    Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia (Łk 12,15).

 

    Jezus nie jest moralistą zajmującym się tym, w jaki sposób zdobywamy nasze dobra i jak ich używamy. Jego celem jest uświadomienie nam, że największe ryzyko życia tylko po to, by cieszyć się bogactwem, polega na zapomnieniu, że jesteśmy dziećmi Boga Ojca i że jesteśmy braćmi i siostrami innych ludzi. A taka postawa jest głupotą - człowiek nie potrafi właściwie rozeznać, co jest jego prawdziwym bogactwem. Stąd ostre słowa: Głupcze!

    Pragnienie osiągnięcia dobrego życia poprzez posiadanie więcej, konsumowanie, cieszenie się wszystkim, co materialne, zawsze było obecne w sercu człowieka, nie tylko w naszych czasach. Pragnienia te są często związane z poszukiwaniem bezpieczeństwa, potrzebą walki o przetrwanie na tym świecie. Ale bezpieczeństwo posiadania, czymkolwiek ono jest - jest zwodnicze.

    Ci, którzy gromadzą bogactwo tylko dla siebie, są prawdziwymi głupcami: omijają ich najlepsze rzeczy w życiu. To najwyższe pragnienie prowadzi ich do pominięcia wielu innych bardzo ważnych rzeczy w życiu: relacji międzyludzkich, rodziny, przyjaźni. 

    Podążając za radą Pawła do Kolosan, nie dajmy się zwieść. Każdego dnia możemy podejmować pewien wysiłek, aby pozbyć się starej ludzkiej kondycji, aby przejść do nowego życia, przyobleczonego w obraz Chrystusa.


Jak korzystam z dóbr materialnych?

sobota, 2 sierpnia 2025

Sobota 17. Tygodnia Zwykłego

    Będzie to dla was jubileusz - każdy z was powróci do swojej własności i każdy powróci do swego rodu. Bo to będzie dla was jubileusz, to będzie dla was rzecz święta (Kpł 25,10b.12a).


    Słowo jubileusz wywodzi się od żydowskiego słowa jobel (baran), którym nazywano instrument (róg barani) używany dla ogłoszenia roku jubileuszowego i innych ważnych wydarzeń. Nakaz roku jubileuszowego zawarty był w Torze pośród 613 innych praw, oznaczał wyzwolenie dla tych, którzy z różnych powodów tracili swoją wolność. Ogłaszany co pięćdziesiąt lat.

    Obecnie przeżywamy rok jubileuszowy w Kościele. I to jest dokładnie to, czego potrzebujemy i czego potrzebuje nasz świat: radości, uwielbienia i wyzwolenia w obliczu coraz większych niesprawiedliwości i zniewoleń, którym podlega człowiek. Potrzebujemy powrotu do sprawiedliwości, potrzebujemy pojednania i zgody.

    Jubileusz, rok jubileuszowy nie może być jednak pustym sloganem, sztuką dla sztuki. Rok jubileuszowy powinien być proroczym gestem, wskazującym na to, że prawdziwe i pełne życie możliwe jest jedynie w komunii, w jedności z Bogiem. Jest powrotem do Przymierza, jest nową szansą. Bóg ponownie wolność wyjścia, aby nie zapomniano, że tylko w Nim możliwe jest prawdziwie ludzkie istnienie. 


Jak przeżywam rok jubileuszowy? W jaki sposób z niego czerpię? Na ile jest dla mnie powrotem do Boga?

piątek, 1 sierpnia 2025

Piątek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Alfonsa Marii Liguoriego

    Pan przemówił do Mojżesza tymi słowami: "Oto czasy święte dla Pana, zwołanie święte, na które wzywać będziecie w określonym czasie (Kpł 23,1-2).


    Rozpoczynamy lekturę Księgi Kapłańskiej, swoisty podręcznik dla tych, którzy zostali oddani opiece nad świątynią oraz trosce o kult. Jest to księga zawierająca bardzo wiele zaleceń, czasem bardzo szczegółowych, aby było wiadomo, co i jak należy robić, ale także nie zgubić się w drugorzędnych sprawach.

    Wierność w sprawowaniu kultu była zewnętrznym wyrazem wierności wobec Boga. Najpierw pojawił się nakaz odpoczynku i świętowania szabatu, później wielkie święta, o których nie wolno było zapomnieć. Najważniejsze z nich to dzień przebaczenia i dzień dziękczynienia. Wszystkie inne dni kręciły się wokół tych szczególnych momentów kultu. 

    Bez przebaczenia i dziękczynienia kult i prawdziwa cześć dla Boga nie są możliwe. To przebaczenie i dziękczynienie są prawdziwym kluczem, by otworzyć serce na Boga.

    Dziś zdarza się, można powiedzieć, stało się modne przepraszanie za wszystko, ale nie przebaczanie. Przeprosiny są czymś połowicznym, słabym przyznaniem tego, że coś nie zostało zrobione tak, jak trzeba. Przeprosiny są wyrazem skruchy. Prośba o przebaczenie bierze pod uwagę wyrządzoną szkodę lub krzywdę, chce zadośćuczynić. A to prowadzi do pojednania...


Czy potrafię prosić o przebaczenie?


czwartek, 31 lipca 2025

Czwartek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ignacego z Loyoli

    Wtedy to obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek (Wj 40,34).


    W środku pustyni Izraelici budują Namiot Spotkania, w którym będzie im wciąż przypominał o obecności Boga w ich historii. Arka Przymierza z kamiennymi tablicami przykazań zostanie złożona w głębi tego Namiotu - Arka, która wskazuje im kierunek i prowadzi przez pustynię ich egzystencji i wiele niebezpieczeństw. 

    Gorączkowe tempo życia, które prowadzimy, czasami nie daje nam czasu na przerwę. W imperium hałasu, aktywizmu i i egoistycznej izolacji, które ogłuszają ludzi i uniemożliwiają im bycie sobą, człowiek wierzący powinien umieć otwierać przestrzenie refleksji. Tym, co jest najpoważniejszym zagrożeniem, nie jest zewnętrzny hałas, lecz niezdolność do ciszy; niepokój i lęk związany z tym co się może wydarzyć. To dlatego człowiek ucieka od ciszy w zewnętrzny hałas, w swoistą chciwość wobec tego wszystkiego co zewnętrzne: rzeczy, towary, nowości, wiadomości, informacje. 

    A wszystko, czego potrzeba, to pielęgnowanie pogody ducha, wewnętrznego spokoju, dystansu - zarówno dla osób jak i wspólnot. W dżungli hałasu pojawiła się polana, która zaprasza do ciszy - Namiot Spotkania. Miejsce, w którym można się wyciszyć. Wewnętrzna przestrzeń intymności. Miejsce, w którym możemy rozmawiać sam na sam z Bogiem. Wtedy ta przestrzeń staje się miejscem świętym.

środa, 30 lipca 2025

Środa 17. Tygodnia Zwykłego

    Ilekroć Mojżesz wchodził przed oblicze Pana na rozmowę z Nim, zdejmował zasłonę aż do wyjścia. Gdy zaś wychodził, mówił Izraelitom to, co mu Pan rozkazał. I wtedy to Izraelici mogli widzieć twarz Mojżesza, że promienieje skóra na twarzy Mojżesza (Wj 34,34-35a).


    Obraz twarzy Mojżesza, która promienieje po spotkaniu z Bogiem w modlitwie, skłania do refleksji nad osobistym spotkaniem, relacją z Bogiem.  

    Mówi się, że Mojżesz rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem. Ale jest również prawdą, że nie zawsze tak było. Podczas pierwszego spotkania, kiedy Bóg objawił się w gorejącym krzewie, Mojżesz zasłonił twarz, bo bał się ujrzeć Boga. Później pragnął zobaczyć i Bóg mu pozwolił zobaczyć swoją chwałę, ale nie oblicze.

    Przyjaźń między Mojżeszem a Bogiem będzie zbudowana na relacji wzajemnego zaufania. W oparciu o zaufanie Mojżesz podejmie zleconą misję, pomimo świadomości własnych ograniczeń i słabości. W tym zaufaniu Mojżesz będzie pytał i prosił Boga o wszystko, co uzna za dobre dla ludu. 

    To doświadczenie zaufania i bliskiej relacji odciska się na jego twarzy - twarz promienieje, przemieniona spotkaniem z Bogiem. Intryguje gest zasłaniania twarzy przez Mojżesza. Kiedy rozmawia z Bogiem i przekazuje Boże polecenia ludowi, jego twarz jest odsłonięta. To jest moment, w którym nie może być żadnych masek, udawania, niedopowiedzeń czy osobistych interesów. Mojżesz ma świadomość, że jest jedynie pośrednikiem i przekazuje treści, które do niego nie należą. 


Jak kształtuję moją relację z Bogiem? Czy nie ma w niej udawania?

    


wtorek, 29 lipca 2025

Wtorek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Marty, Marii i Łazarza

    My poznaliśmy i uwierzyliśmy miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim (1 J 4,16).


    Wspominamy święte rodzeństwo: Martę, Marię i Łazarza. Liturgia zwraca naszą uwagę na miłość, na więzi przyjaźni łączące to rodzeństwo z Jezusem. 

    Jezus przychodzi w momencie żałoby po śmierci Łazarza. Warto jednak zwrócić uwagę, że Jego powrót do Judei jest związany właśnie z tą szczególną więzią, która Go łączy z domem Marty. Nasz przyjaciel Łazarz zasnął, ale pójdę go obudzić. Nie liczy się to, że w Judei Jezus nie może się czuć bezpiecznie - Betania to mała wioska u stóp Jerozolimy. Więzi przyjaźni pokonują zagrożenie, które jest bardzo realne. Św. Tomasz jest przekonany, że idąc do domu Marty, Marii i Łazarza, idą na śmierć: chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

    Każdy człowiek jest powołany do istnienia przez Bożą miłość i uzdolniony, by przyjmować miłość i kochać. Życie, które zamyka się na miłość, staje się ubogie. Święty Paweł powie,  że wszystko, co człowiek osiągnie, czy to w porządku naturalnym czy nadprzyrodzonym, bez miłości staje się bezużyteczne: gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Święty Jan dodaje dzisiaj: W tym przejawiła się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Boża miłość zawsze jest pierwsza. Z miłości powołał nas do istnienia, z miłości ofiarował zbawienie upadłej ludzkości; z miłości posyła swojego Syna, nie po to, aby potępić, ale aby zbawić; z miłości szuka i przywołuje tych, którzy są daleko. I ta miłość czyni wszystkich dziećmi. I dlatego wszystkie swoje dzieci pragnie zbawić. 

    Boża miłość rodzi bezinteresowną miłość człowieka. Nie w poszukiwaniu nagrody, ale by nadać sens ludzkiemu życiu. Potrzebujemy wciąż na nowo przypominać sobie, że miłość jest darem z siebie, a kiedy tego daru nie ma, staje się jasne, że ktoś nigdy nie kochał. 


Jakie uczucia rodzi w moim sercu prawda, że jestem kochany przez Boga?

poniedziałek, 28 lipca 2025

Poniedziałek XVII Tygodnia Zwykłego

    Nazajutrz zaś tak powiedział Mojżesz do ludu: «Popełniliście ciężki grzech; ale teraz wstąpię do Pana, może otrzymam przebaczenie waszego grzechu» (Wj 32,30).


    Mojżesz przebywał na górze, na spotkaniu z Bogiem, które miało zakończyć się zawarciem przymierza między Panem i Jego ludem. To punkt kulminacyjny w dziejach tej grupy niewolników, którzy opuścili Egipt i idą w kierunku nieznanej przyszłości. Jedyną siłą, na której mogą opierać swoje nadzieje i przyszłość, jest wiara w Boga, która im towarzyszy.

    Ale w tym kulminacyjnym momencie, kiedy Mojżesz jest daleko, proszą Aarona: Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy co się stało z Mojżeszem

    Oni wiedzą, że Bóg wyprowadził przy pomocy Mojżesza wyprowadził ich z niewoli. Anie Mojżesz jest nieobecny, a doświadczenie Boga powoli się zaciera. Ale człowiek nie potrafi żyć bez Boga, więc pustka zostaje zapełniona bogiem, chociaż jest on dziełem człowieka. 

    To obraz, ale jeśli popatrzymy na nasze czasy, zobaczymy, że obraz Boga zanika w wielu dziedzinach życia współczesnych ludzi. Dla wielu to forma ludzkiego wyzwolenia - wolność od Boga i religii. Ale nie trudno też zobaczyć wielki wysyp różnych bogów i idoli, którym dzisiaj człowiek służy. Rzekomo wolny od Boga człowiek staje się uczestnikiem kultu różnych idoli zapełniających przestrzenie mediów społecznościowych, podporządkowuje swoje życie władzy, pieniądzom, sukcesowi, który ma tak wiele twarzy. 

    Nie potrafimy żyć bez Boga, a kiedy usuwamy Go z naszego życia, bardzo szybko zapełniamy Jego miejsce bogami na miarę naszych rąk.

    I dobrze szukać Mojżesza, który może uniesie się gniewem, ale też pójdzie prosić o przebaczenie bałwochwalstwa u prawdziwego Boga i wstawiać się za człowiekiem. 


niedziela, 27 lipca 2025

XVII Niedziela Zwykła

Abraham stał dalej przed Panem. Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście  jest pięćdziesięciu sprawiedliwych… (Rdz 18,22b-24a).

Rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucza nas modlić się, tak jak Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy się będziecie modlić, mówcie: Ojcze… (Łk 11,1b-2a).


     Modlitwa ucznia to przede wszystkim osobista komunikacja z Bogiem, tak jak przyjaciel rozmawia z przyjacielem lub jak dziecko rozmawia ze swoimi rodzicami. 

     Prawdziwa modlitwa zwraca się ku Bogu, pozostawiając otwarte drzwi dla rozwiązania, które Bóg uzna za najlepsze. Modlący się wyjaśnia Bogu, co czuje, czego potrzebuje i czego doświadcza, ale musi pozostawić Bogu decyzję jak i kiedy On zareaguje. 

    Czasem ulegamy znużeniu czy zniechęceniu, ale kiedy powierzymy wszystko woli Ojca, przedmiot naszej modlitwy zejdzie z pierwszego planu, a pojawi się to, co naprawdę najważniejsze: nasza relacja  z Nim. To jest najważniejszy owoc modlitwy. Relacja, która przemienia pragnienie modlącego się zgodnie z wolą Boga, relacja, która prowadzi do spotkania z Bogiem, zawsze gotowym na spotkanie ze swoimi dziećmi, Bogiem pełnym miłości miłosiernej.


Czy staram się budować relację z Bogiem na modlitwie?


sobota, 26 lipca 2025

Sobota 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Joachima i Anny

    Mojżesz wrócił z góry Synaj i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego polecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: "Wszystkie słowa, jakie wypowiedział Pan, wypełnimy" (Wj 24,3).


    W tłumie, w podniosłej atmosferze, łatwo przychodzi złożyć nam obietnice, których być może nie złożylibyśmy, gdybyśmy w samotności rozważyli wszystko chłodnym umysłem. 

    Mojżesz bardzo dobrze o tym wie, dlatego poza słowną deklaracją domaga się od Izraelitów czegoś więcej niż słowna deklaracja. Wymaga od nich gotowości do zawarcia przymierza z Bogiem i przyrzeczenia Bogu bezgranicznego posłuszeństwa. 

    W każdym przymierzu, które Bóg proponuje człowiekowi, wymagania są wyraźne, potrafimy ocenić, że są dobre, sprawiedliwe, służą rozwojowi człowieka. Korzyści w zamian za ich przestrzeganie są na tyle piękne i wielkie, że nawet po spokojnym rozważeniu potrafimy zaakceptować przymierze: Cokolwiek Pan powiedział, uczynię i będę posłuszny

    Często też doświadczamy, że im doskonalsze nasze posłuszeństwo wobec Boga, tym bardziej doświadczamy szczęścia. Wtedy możemy odkryć, że szczęście można znaleźć na drodze podobania się Bogu i działanie zgodne z Jego wolą. 

    Ale zawsze musimy pamiętać, że to wcale nie jest łatwe. W codzienności naszego życia wcale nie jest tak łatwo przestrzegać złożonych obietnic i czynić wszystko, co powiedział Pan. Potrzeba walczyć o codzienną wierność wobec zawartego przymierza, by odkrywać szczęście. 


Czy staram się żyć zgodnie z przymierzem zawartym z Bogiem w sakramencie chrztu, sakramentach powołania małżeńskiego czy kapłańskiego?

piątek, 25 lipca 2025

Święto św. Jakuba Apostoła

    Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas (2 Kor 4,7).


    Święty Paweł w bardzo obrazowy sposób ukazuje nam ludzką wrażliwość. W obliczu kruchości ludzkiego życia często doświadczamy niepokoju, strachu, niepewności, niskiej samooceny, smutku czy rozpaczy. 

    Te uczucia wpływają na nasze ciało, na międzyludzkie relacje. to powszechne doświadczenie ludzi. Z jednej strony może stanowić poważne wyzwanie, ale oferuje również możliwość rozwoju naszej więzi  Bogiem i bliźnimi. Kiedy umiemy w zdrowy sposób radzić sobie z takimi doświadczeniami, możemy je przekształcić w źródło siły i odporności...

    To co ważne, o czym mówi św. Paweł: nasza kruchość nie jest przeszkodą dla Bożego działania. Kruchość może być przestrzenią, w której miłość i łaska Boża objawiają się najjaśniej. Kiedy akceptujemy naszą wrażliwość, pozwalamy Bogu działać w nas i poprzez nas, objawiając Jego miłość w naszej słabości. To zachęca do życia z nadzieją, zaufania sile Boga i świadczenia o Jego miłości, nawet pośród naszej słabości i kruchości.


Na ile świadomy jestem własnej kruchości i małości w odniesieniu do skarbu wiary, który został mi powierzony?

czwartek, 24 lipca 2025

Czwartek 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Kingi

    Pan rzekł do Mojżesza: "Oto ja przyjdę do ciebie w gęstym obłoku, aby lud słyszał, gdy będę rozmawiał z tobą, i uwierzył tobie na zawsze". Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się z niej dym jakby z pieca i cała góra bardzo się trzęsła (Wj 19,9.18).


    Zapowiedź objawienia się Boga ludowi jest dość niepokojąca, a sam opis objawienia przypomina wybuch wulkanu połączony, kiedy góra wyrzuca czarny pył i kruszy skały. 

    Lud wybrany miał przewodnika, który prowadził go mocą samego Boga z Egiptu do ziemi obiecanej, z niewoli do wolności. Jest nim Mojżesz, który w namiocie spotkania rozmawia z Bogiem twarzą w twarz. Ale przywództwo Mojżesza, mimo znaków wyzwolenia, które Bóg przez niego czyni, wciąż jest kwestionowane i podważane. I Bóg postanawia zaradzić tej sytuacji - przybliżę się do ludu, już nie w namiocie spotkania, a na oczach całego ludu będzie rozmawiał z Mojżeszem, aby uwierzyli na zawsze. Bliskość Boga sprawia, że wiara staje się możliwa.

    Jesteśmy w nieco innej sytuacji. Społeczeństwo w dużej mierze utraciło poczucie spotkania z Bogiem. Może nawet odczuwa Jego bliskość, ale ignoruje wyzwalającą obecność i działanie Boga. Staliśmy się obojętni na spotkanie i dialog z Bogiem, do którego jesteśmy przez Boga zaproszeni i który jest wymogiem miłości. Budujemy społeczeństwo nacechowane nieodpowiedzialnym indywidualizmem, naznaczone niepewnością, egoizmem i cierpieniem. 

    

    Czy nie traktuję Boga jako bliskiego, który jednak nie ma prawa wtrącać się w moje życie?

środa, 23 lipca 2025

Święto św. Brygidy

    Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie (J 15,4).


    Jezus często powtarza słowo trwać. Porównanie do krzewu winnego i latorośli wydaje się oczywiste, jeżeli zdajemy sobie sprawę z wielkiego Bożego bogactwa oraz naszej słabości i ubóstwa. Jeżeli nie jesteśmy zjednoczeni z Synem, które przekazuje nam życiodajną moc, nasze życie nie przyniesie owocu, nawet o liście będzie trudno. 

    I przyznajemy Mu rację, wiemy o tym. Ale później w naszej pracy i pośpiechu życia, wszyscy mamy tendencję do zapominania o tej oczywistej prawdzie. I niejednokrotnie możemy złapać się na tym, że próbujemy żyć po swojemu, opierać się na własnych uzdolnieniach, pomysłach i rozwiązaniach, które w ogóle nie mają zaczepienia w Bogu. 

    Jest jednak jasne, że to nie nasze pomysły czy idee zbawią świat, nawet my sami nie zbawimy siebie o własnych siłach. 


Na ile mam świadomość, że potrzebuję tej życiodajnej więzi z Chrystusem, aby owocnie żyć?

wtorek, 22 lipca 2025

Święto św. Marii Magdaleny

    Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Stała ona przed grobem płacząc (J 20,1b.11).


    Maria Magdalena otrzymuje zadanie przekazania uczniom prawdy o zmartwychwstaniu. Ewangelizuje tych, którzy są powołani do ewangelizacji. 

    Jej świadectwo i doświadczenie mają szczególny charakter. Doświadczyła miłosiernej miłości. Poczuła się kochana, otrzymała i przyjęła przebaczenie. Najpierw doświadczyła sama tego, co będzie później głosić.

    Maria staje przed grobem i szuka Jezusa, szuka Jego ciała, bowiem jej miłość do Jezusa jest bardzo mocna zakorzeniona w przeszłości, w doświadczeniu okazanego jej miłosierdzia. To na tym doświadczeniu próbuje budować swoją relację z Jezusem - chce już tylko Jego ciała, które pochowa i będzie otaczała czcią grób Tego, któremu wiele zawdzięcza. 

    Jezus, który wychodzi jej na spotkanie przy grobie, otwiera ją na nowość miłości - miłości, która ma swoje źródło w zmartwychwstaniu. I to doświadczenie zmienia jej życie, jej sposób widzenia rzeczywistości, wskazuje misję. 

    To jest przesłanie także dla nas. Doświadczenia przeszłości są ważne, ale Jezus objawia się wciąż na nowo. Potrzebujemy wsłuchiwania się i wpatrywania, by wciąż na nowo odkrywać i doświadczać Jego obecności i poprzez nowość spotkań głosić prawdę o Jego miłości i działaniu w naszym życiu. 


Czy nie zatrzymałem się na doświadczeniach przeszłości? Czy staram się wciąż na nowo szukać i odkrywać Boga?

poniedziałek, 21 lipca 2025

Poniedziałek 16. Tygodnia Zwykłego

    Mojżesz odpowiedział ludowi: «Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie od Pana, jakie zgotuje nam dzisiaj. Egipcjan, których widzicie teraz, nie będziecie już nigdy oglądać. Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni» (Wj 14,13-14).


    Towarzyszymy Izraelitom, którzy opuszczają ziemię egipską. Kraj ratunku w czasach Józefa stał się dla nich krajem niewoli. 

    Faraon został zmuszony do wypuszczenia Izraelitów, ale nie zaakceptował ich odejścia. Wypuścił lud, który przez lata wspierał i budował wielkość Egiptu. Zmarginalizowana, wykluczona spod prawa, tania siła robocza, której nie szanowano, ale która liczyła się dla utrzymania potęgi ekonomicznej kraju faraonów. Nie dziwi, że faraon zorganizował potężną armię, ale zablokować ich wyjście i zmusić do powrotu.

    To nie faraon jednak pisze dzieje Izraelitów. Autorem ich historii jest sam Bóg. Nie zawsze jednak lud potrafi zrozumieć i odczytać Bożą obecność. Stąd narzekanie i szemranie, nie po raz ostatni. Wolność przychodzi za cenę zaufania, wyruszenia i patrzenia w przyszłość. Wolność oznacza pragnienie godnego i dobrego życia dla wszystkich, jest zaufaniem drugiemu człowiekowi, z którym można przemierzać pustynie egzystencji, a przede wszystkim jest zaufaniem Bogu. Stąd zaproszenie Mojżesza, aby się nie bać, nie przedkładać śmierci nad życie, trwać mocno, gdyż Bóg jest tym, który walczy o swój lud, Bóg jest tym, który prowadzi, ponieważ zawsze dotrzymuje obietnic.

    Głównym bohaterem naszej historii i naszego życia jest nie kto inny jak sam Bóg, który zaprasza nas, tak jak Izraelitów, do przejścia przez wiele mórz. I chociaż czasem trudno zobaczyć koniec wędrówki i bezpieczny brzeg, na którym objawi się chwała Pana, jesteśmy zaproszeni do zaufania. 

    Nawet Egipcjanie będą musieli rozpoznać, kto ocalił Izraela, kto skierował swoje oczy i swoją miłość na ten mały lud; wtedy poznają, że Ja jestem Pan. Czy my też to wiemy? Czy to Pan kieruje naszym życiem?


Czy uznaję w Jezusie tego, któremu warto zaufać w drodze przez życie?

niedziela, 20 lipca 2025

XVI Niedziela Zwykła

    O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać twojego sługi (Rdz 18,3).

Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka przedstawić jako doskonałego w Chrystusie (Kol 1,28)

Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona (Łk 10,41b-42).


    Aniołowie, którzy ukazali się Abrahamowi, nie zamierzali odpoczywać. Patriarcha przyjął ich, nie wiedząc, kim są. Za darmo. Bo cechą autentycznej gościnności jest bezinteresowność.

    Nagrodą za jego gościnność jest obietnica syna. Czy może być lepszy prezent dla starszej pary niż potomek? Po raz kolejny Bóg może uczynić możliwym to, co było niemożliwe w oczach ludzi.

     Drugie czytanie przedstawia nam starszego Pawła. Wiele przeszedł, pracując dla szerzenia Ewangelii. Pomimo wszystkich cierpień jest szczęśliwy. Jest szczęśliwy, ponieważ poświęcił swoje życie Bożej sprawie. Wypełnił swoje zadanie, ogłosił poganom Tajemnicę zbawienia. Ta wiedza o Chrystusie jednoczy i przemienia. Jest to wiedza, która nie polega jedynie na gromadzeniu informacji o Jezusie, ale pozwala nam wejść w głęboką komunię życia z Jego osobą. 

     Popatrzmy na Ewangelię. Kolejny interesujący moment. Jan pisze: Jezus miłował Martę, jej siostrę i Łazarza. W tej kolejności. I bez wątpienia Marta o tym wiedziała. I dlatego, kiedy była już przytłoczona przygotowywaniem posiłku dla co najmniej trzynastu gości, którzy pojawili się niespodziewanie (każda gospodyni, wie, co to znaczy), nie zwróciła się do Marii, ale do Jezusa.

     Popatrzmy na Ewangelię. Kolejny interesujący moment. Jan pisze: Jezus miłował Martę, jej siostrę i Łazarza. W tej kolejności. I bez wątpienia Marta o tym wiedziała. I dlatego, kiedy była już przytłoczona przygotowywaniem posiłku dla co najmniej trzynastu gości, którzy pojawili się niespodziewanie (każda gospodyni, wie, co to znaczy), nie zwróciła się do Marii, ale do Jezusa.

    Pan Jezus odpowiedział: Tylko jedna rzecz jest potrzebna. Można wiele zrobić dla drugiego i jednocześnie nie nawiązać z nim relacji, nie mieć dla niego czasu. 

    

Która z sióstr w moim sercu ma pretensje do drugiej? Maria o nadmierny aktywizm Marty, czy Marta o oderwanie Marii od życia?  Bo obie mieszkają w każdym ludzkim sercu.


sobota, 19 lipca 2025

Sobota 15. Tygodnia Zwykłego

    Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd (Mt 12,14-15a).


    W obliczu zagrożenia człowiek reaguje ucieczką albo walką. I patrząc dzisiaj na postawę Jezusa, można odnieść wrażenie, że wybiera ucieczkę w obawie o swoje życie. Czy właśnie spełniają się słowa Izajasza: nie będzie krzyczał ni podnosił głosu, na zewnątrz nie usłyszy się jego mowy. Wobec jawnej niesprawiedliwości i niegodziwości Jezus nie próbuje nawet bronić swojego stanowiska.  

    Spróbujmy jednak wejść głębiej. Wtedy okryjemy, że Jezus wcale nie ucieka, ale raczej odsuwając się, chce kontynuować misję, którą powierzył Mu Ojciec. Dlatego też prosi, by nie mówili o Nim publicznie. Chce pozostać niezauważony, nie ze względów bezpieczeństwa, ale dlatego, że to nie On jest na pierwszym planie, ale przesłanie i Boży plan, który został Mu powierzony do wypełnienia. Nie da się zatrzymać, aż ustanowi prawo na ziemi

    Jezus przychodzi nieść nadzieję i ogłaszać Królestwo. Dlatego mimo sprzeciwu i knowań nie zatrzymuje się w swojej drodze. Horyzont misji wydaje się nieosiągalny - krańce ziemi. Taki cel wyznacza Słowo, i chociaż wydaje się to niemożliwe, to posiadanie celu wyznacza człowiekowi drogę. Słowo zawsze wykracza poza nasze ludzkie horyzonty i marzenia. To ono jest horyzontem. Może z tego powodu wielu je odrzuca, zbyt łatwo, jako misję nieosiągalną, niebezpieczną  i niepewną wobec naszych małych interesów i planów. 

    Postawa Jezusa mówi nam coś jeszcze, skłania do refleksji: czy skupiamy się na własnych potrzebach, czy potrafimy przyjąć inny punkt widzenia. Jezus odrzuca własne bezpieczeństwo, ufając Duchowi, który Go prowadzi i czyni Go szczęśliwym.

    I jeszcze jednak uwaga. Nie oznacza to przekreślenia sobie. Jeśli ktoś nie czuje się dobrze, nie może dawać siebie innym. Królestwo Boże nie polega na bezmyślnym poświęceniu się dla sprawy, ale  na odkryciu, że oderwanie się od samego siebie w celu skupienia się na projekcie, który Bóg dla nas przygotował, jest drogą ku szczęściu. 


Jak często się zastanawiam nad tym, czego ode mnie oczekuje Bóg?

piątek, 18 lipca 2025

Piątek 15. Tygodnia Zwykłego

    Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię lub koźlę. Będzie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać (Wj 12,5-7).


    Piątek kieruje myśli na krzyż i tego jedynego Baranka, którego przelana krew przyniosła wybawienie. A liturgia pozwala nam kontemplować przedsmak Zbawienia. Po wielu ostrzeżeniach i napomnieniach skierowanych do faraona, aby uwolnił Jego lud, Bóg wymierza sprawiedliwość. 

    Ktoś powie - okrutny Bóg. Ale tak nie jest. Pan jest łagodny i miłosierny. Nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Ostrzega, uprzedza, napomina. Ale kiedy nadchodzi czas, wymierza swoją sprawiedliwość.

    Bóg daje Mojżeszowi dokładne instrukcje, jak lud ma się przygotować do wyjścia. Ta data, początek nowego ludu, ma być zapamiętana na zawsze - święto Paschy. 

    Minie czas, a Jezus spożyje Paschę ze swoimi uczniami na pamiątkę tamtego wyjścia z Egiptu. Ale będzie to już nowa Pascha - On sam zostanie złożony w ofierze, Baranek bez skazy, a dzięki Jego krwi wylanej na krzyżu zostaniemy odkupieni. W ten sposób Boża obietnica znajduje swoje wypełnienie. 

    Patrząc na historię z Księgi Wyjścia, powinniśmy pamiętać, że Bóg jest sprawiedliwy. Nie zapominając o Miłosierdziu, będziemy wówczas wzrastać w cnocie bojaźni Bożej. To ten siódmy dar Ducha Świętego, o którym świat chyba dzisiaj zapomniał. Nie chodzi o lęk przed Bogiem, ale miłość i szacunek, które wyrażają się w posłuszeństwie wobec Boga. Bunt przeciwko Niemu prowadzi tylko do śmierci. 


Czy żyję darem odkupienia w moim życiu?