Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.
Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie?
Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
Wiedzcie, że godnym podziwu
czyni Pan swego wiernego.
Pan mnie wysłucha,
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie,
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.
Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?"
Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
Więcej wlałeś radości w moje serce
niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.
(Psalm 4)
Psalm 4, który nam dzisiaj towarzyszy, nazywany jest czasem wieczorną modlitwą. Bardziej właściwe jest jednak osadzenie go w kontekście innych pięciu psalmów od 3 do 7, które opowiadają o Dawidzie w czasie ucieczki przed Absalomem. Wtedy zobaczymy, że to nie jest spokojna wieczorna modlitwa, ale wołanie człowieka w cierpieniu, który jednocześnie daje świadectwo swojego zaufania wobec Boga w obliczu ciężkiej próby, przez którą musi przejść...
O powadze tej modlitwy świadczą trzy wezwania, jakie Dawid kieruje ku Bogu już w pierwszych wersetach psalmu: odpowiedz mi, zmiłuj się, wysłuchaj... Wszystkie w trybie rozkazującym, by uprosić Boże działanie. Jest też nawiązanie do przeszłości, Dawid ma doświadczenie Bożego miłosierdzia: Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, a to pozwala mi wołać z determinacją o Twoje działanie także teraz!
Zwraca uwaga ta Determinacja Dawida. Czasem modlitwie brakuje mocy, mało jest w niej zaangażowania i pasji. Nie chodzi tu o emocjonalne gesty, które miałyby przekonać Boga, ale o głęboką ufność, która przeradza się w odważne, usilne wołanie i zaangażowanie serca.
W drugiej strofie psalmu następuje zwrot. Psalmista zwraca się ku ludziom, którzy są przyczyną cierpienia. Ich zamiarem jest zaszkodzenie Dawidowi, wyrządzenie mu krzywdy. Dawid ufa w Bogu, który wymierza sprawiedliwość, dlatego za bezsensowne uznaje starania tych, którzy go prześladują. Stąd wypływa dla nich pouczenie, które kieruje psalmista: wysiłki prześladowców są daremne, ponieważ godnym podziwu czyni Pan swojego wiernego. W przeciwieństwie do przeciwników, którzy kochają marność i szukają kłamstwa, Dawid żyje miłością do Pana i cieszy się Jego opieką. Stąd pewność: Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał. Wynik tego starcia już jest znany, wrogowie poniosą klęskę. Jedynym rozsądnym wyjściem jest porzucenie złych zamiarów...
Psalmista zwraca się do swoich prześladowców, by porzucili grzech:
* Zadrżyjcie i już nie grzeszcie;
* rozważcie na swych łożach i zamilknijcie;
Pragnieniem Dawida jest nawrócenie prześladowców, by porzucili grzech i powrócili do Boga. Zachęca ich także, by na chłodno, już na swoich łożach, rozważyli swoje działania i ich zaprzestali. Aby zasięgnęli głosu swego serca i rozpoznali swoje błędy.
W ostatniej części psalmu Dawid znów przenosi swój wzrok, tym razem na tych, którzy mu towarzyszą w ucieczce przed Absalomem i być może zaczynają tracić nadzieję. Psalmista jest pewny Bożej pomocy i zwycięstwa nad wrogami, ale zwraca się do tych, którzy wokół pytają: któż nam szczęście ukaże? kto nas wybawi? Dawid woła o Boże światło, by wątpiących i pytających napełnić nadzieją. Boże światło ma moc rozproszyć mroki zwątpienia, niepewności i lęku, by człowiek zobaczył dla siebie ratunek...
I dzieli się własnym doświadczeniem bliskości Boga, pewnością, której może udzielić tylko Pan: Więcej wlałeś radości w moje serce niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina. Serce Dawida jest już spokojne, uspokojone przez pewność Bożej opieki i błogosławieństwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz