zachód słońca

zachód słońca

środa, 1 lipca 2026

Środa 13. Tygodnia Zwykłego

    Nienawidzę waszych świąt i brzydzę się nimi. Nie będę miał upodobania w waszych uroczystych zebraniach (Am 5,21).

        Nie przyjmę cielca z twego domu
        ani kozłów ze stad twoich.
        Bo do mnie należy cała zwierzyna w lasach,
        tysiące zwierząt na moich górach (Ps 50,9-10).

    Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby opuścił ich granice (Mt 8,34).


    Czas dobrobytu pozwala na składanie ofiar, ale to jednocześnie czas wielkiej społecznej niesprawiedliwości. Ludzie uczestniczą w świątynnych obrzędach, składają ofiary i świętują. Nie przeszkadza im to krzywdzić ubogich i lekceważyć Boże Prawa. 

    Padają mocne słowa ze strony Boga: Nienawidzę waszych świąt i brzydzę się nimi. Święta były nakazane przez samego Boga, ale brak sprawiedliwości sprawia, że ceremonie stają się jedynie pustym rytuałem. Święty Paweł w Liście do Rzymian powie: zapłatą za grzech jest śmierć! Nie zabijano tych, którzy zgrzeszyli, ale jednak przelewano krew zwierząt składanych w ofierze. Dla spłaty długu za grzech złożony został w ofierze Baranek bez skazy - Jezus Chrystus. Grzech ma swoje konsekwencje. I trzeba o tym pamiętać, by nie szafować zbyt lekko nie swoją krwią.

    Bóg nie chce pustych gestów. Jego pragnieniem jest to, by sprawiedliwość wystąpiła jak woda z brzegów i by prawość się wylała jak niewysychający potok!

    Psalmista wyraźnie mówi nam, że wszystko należy do Boga i On nie potrzebuje naszych ofiar, kiedy próbujemy zastąpić nimi nawrócenie i posłuszeństwo Bożym prawom. 

    Ewangelia ukazuje nam jeszcze inny wymiar naszego błędnego podejścia do Boga. Gadareńczycy zdali sobie sprawę z tego, co Jezus uczynił - uwolnił opętanych. Bardziej jednak przejęła ich utrata świń, niż odzyskanie dla społeczności tych, których wszyscy dotąd się obawiali. Zamiast ucieszyć się obecnością Zbawiciela, proszą Go, by odszedł. Jest coś takiego w człowieku, że czasem bardziej troszczy się o swój święty spokój, wygodę, bezpieczeństwo czy ludzką opinię, niż o to, by Chrystus przemienił jego życie. Obecność Chrystusa bywa wymagająca, często domaga się zmiany naszych priorytetów. 

1 komentarz:

  1. Tak, obecność Chrystusa jest dla mnie wymagająca i bardzo długo było mi trudno to przyjąć, bo trzeba było z czegoś zrezygnować, coś Mu oddać, a moje ego nie chciało na to pozwolić. Kiedy w końcu udało mi się zrobić pierwwszy krok i oddać coś, to choć było to trudne, to jednocześnie takie uwalniające. Nadal nie jest mi łatwo oddawać, ale jednocześnie chcę się uwolnić. Daje mi to, tak wiele pokoju w sercu, tyle radości i tyle Jego obecności! Mogę coraz pełniej żyć!

    OdpowiedzUsuń