Kohelet kieruje dzisiaj swoje słowo do ludzi młodych. Zachęca do korzystania z życia, zachwycania się jego pięknem. Mówi jednak, że młodość musi także pamiętać - pamiętać o Bogu i o kiedyś, które przyjdzie.
Radość nie oznacza życia bez zasad czy bez odpowiedzialności. Ma swoje właściwe miejsce wtedy, gdy przeżywam ją ze świadomością, że moje życie jest darem i że nie będzie trwało wiecznie.
Pojawia się, może dzisiaj nawet często, pokusa odkładania Boga na później. Będę miał więcej czasu, skończą się problemy, wyszumię się, uporządkuję swoje życie - wtedy przyjdzie czas na Boga.
Mędrzec przestrzega przed takim myśleniem. Później nie jest pewne. A kiedy przyjdzie, będzie też wypełnione swoimi trudnościami i problemami: pojawi się doświadczenie słabości i kruchości. Boga trzeba szukać dzisiaj, w radości i w zwyczajności, w codziennych wyborach, relacjach i obowiązkach.
Cieszyć się życiem, ale pamiętać, że ono przemija. Korzystać z dobra, które otrzymuję, ale nie zapominać o Stwórcy.

Bóg w ostatnich tygodniach pokazywał mi piękno codzienności, małe cuda, a jednocześnie wielkie dzieła, które są tak niesamowite i zachwycające. Pokazując mi to wszystko na nowo, trochę koi tęsknotę za Nim, ale też daje mi do zrozumienia, że wszystko ma swój czas - również spotkanie z Nim. W tym oczekiwaniu jest czas dla mnie na pracę, której ode mnie oczekuje. Również to, żeby umieć cieszyć się tym, co mi daje, a nie tylko tęsknić.
OdpowiedzUsuń