zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 27 listopada 2016

I Niedziela Adwentu

     A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.  Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24,37-39.44). 

     Tuż przed opisem potopu, który nastąpił za dni Noego, Biblia zapisuje najsmutniejsze zdanie o człowieku: Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że ich usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi i zasmucił się (Rdz 6,5-6). Jezus jednak nie nie nawiązuje do żalu i smutku Stwórcy, kiedy odwołuje się do tego wydarzenia i kary. Mówi o prozie życia: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodzili, nawet się nie spostrzegli, że przyszedł potop. 

      Na początku adwentu to odwołanie do wydarzenia potopu za dni Noego powinno nas skłonić do refleksji, w czym tkwi istota naszego życia. Czy nie jest ono zamknięte jedynie w kręgu doczesności, jak owych ludzi z dni potopu. Jesteśmy zaproszeni do otworzenia oczu na rzeczywistość wykraczającą poza prozę życia - ku transcendencji. Jesteśmy zaproszeni, by obudzić w sobie na nowo tęsknotę za Bogiem. Nie pozwolić się uśpić, by nie przegapić Tego, który przychodzi. Teraźniejszość tak mocno może uśpić nasze zmysły, nasz umysł i serce, że nie zobaczymy Jego obecności.

1. W czym widzę sens mojego życia?
2. Czy potrafię dostrzegać obecność Boga w codzienności?

niedziela, 20 listopada 2016

XXXIV Niedziela Zwykła - Uroczystość Chrystusa Króla

     Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa…

     Wyznanie łotra. 

     Łotr wiszący na krzyżu, ów dobry łotr, rozpoznaje w Chrystusie Pana w momencie szczególnym. Nie w chwili triumfu, nie wtedy, gdy inni wołali Hosanna, nie wtedy, gdy rzesze doznawały uzdrowienia. Łotr rozpoznaje w Chrystusie Pana, kiedy inni wołają Ukrzyżuj Go! Rozpoznaje króla w skazańcu zawieszonym na drzewie. 

     Wtedy, gdy inni szydzili, on miał odwagę prosić: wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa… 

      Chrystus obiecuje mu udział w tym królestwie. Obiecuje znacznie więcej, niż łotr mógł oczekiwać: dziś ze mną będziesz w raju. 

       Rozpoznać króla w zranionym obliczu, w chwili porażki. Łotr rozpoznaje w Chrystusie Króla, kiedy Jego majestat ukryty jest pod postacią zwykłego przestępcy zawieszonego na krzyżu.
 
      Nominacja królewska odbyła się przed obliczem Piłata. Chciał wyśmiać, okazać pogardę, zapewnić tłumom tanie widowisko – Oto król wasz! – ze związanymi rękoma, w szkarłatnym płaszczu, cierniowej koronie. Oto król Wasz! Oto Nasz Król! Czy godzisz się na takiego Władcę? A może zawołasz jak tamci: poza Cezarem nie mamy Króla! Bóg nie jest nam potrzebny. Trzeba Go usunąć z publicznej przestrzeni, zamknąć w kościołach – niech nie straszy! 

1. Co dla mnie oznacza Królewska godność Chrystusa?

niedziela, 6 listopada 2016

XXXII Niedziela Zwykła

     A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych, wszyscy bowiem dla Niego żyją (Łk 20,37-38).


   Myśląc o wieczności, myślimy o nagrodzie, która nam się słusznie należy i którą powinniśmy od Pana Boga otrzymać. Ale czy sam Bóg nas interesuje? 

    Wierzymy, że zostaną nam wynagrodzone trudy naszego ziemskiego życia. Zapominamy, że Bóg nie daje odszkodowań za trudne życie. Bóg daje życie. Życie z Nim. 

    Dla Niego wszyscy żyją – mówi nam Jezus. Jezus ukazuje nam miłość i wierność Boga. Jeżeli Bóg kocha człowieka i jest wierny człowiekowi, to nie może zostawić go we władzy śmierci. Jest Bogiem żywych. Potrafi pokonać śmierć i jest wierny swojej obietnicy. 

      Bóg chce być z nami na zawsze. A my często chcielibyśmy tylko trochę lepsze mieszkanie od tego, które przypadło nam w ziemskim pielgrzymowaniu...

1. Czy wierzę w zmartwychwstanie?

niedziela, 23 października 2016

XXX Niedziela Zwykła

   Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: "Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik (Łk 18,9-10).

   Postawa pełna pogardy wobec innych a jednocześnie zadowolenia z siebie, nie ulega zmianie w czasie modlitwy wobec Boga. To nie chodzi o zwyczajne gesty, pewne zewnętrzne formy, ale wewnętrzna postawę, która cechuje osobę.
 
    Faryzeusz jest człowiekiem zabetonowanym czterema ścianami samozadowolenia. Jego modlitwa nie może przeniknąć obłoków, jak mówił dziś mędrzec z pierwszego czytania, bo sufit samouwielbienia skutecznie ją blokuje. 

     Modlitwa, która formalnie jest prawidłowa, nie staje się dziękczynieniem wobec Boga, ale jest pochwałą samego siebie.
 
    Inni ludzie są tylko po to, by on mógł się czuć dobrze… Faryzeusz zanurza się w kontemplowaniu własnej doskonałości. Tu nie ma miejsca na wadę, grzech, słabość, tu zawsze wszystko jest dobrze, a winni są zawsze inni ludzie. 

    Faryzeusz zawsze sobie poradzi. Jest samowystarczalny, nawet w tak szczególnej sferze, jaką są religijne praktyki. Troszczy się o ofiary i pokuty, wyszedł daleko poza granice „należności” i tego, co nakazuje prawo. Cała jego sprawiedliwość zbudowana jest na „własnych” osiągnięciach. Bóg jest mu potrzebny – tak, faryzeusz potrzebuje kogoś, kto uznałby jego doskonałość. I do takiej roli sprowadza Boga. 

     Modli się jak święty paw. Bóg nie jest w centrum jego uwagi.

1. Jak wygląda moja modlitwa do Boga?
2. Jak traktuję innych ludzi?

niedziela, 16 października 2016

XXIX Niedziela Zwykła

Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi? (Łk 18,8b).

    To jedyny kanał łączności – wiara. Bez wiary, nawet gdy On odpowiada, nie jestem w stanie usłyszeć. 

    Możemy narzekać, że Pan Bóg jest głuchy na nasze wołania, ale najpierw warto sprawdzić, czy z naszymi uszami wszystko jest w porządku, czy z naszymi uszami nie stało się coś złego. 

    Co powiedzielibyśmy o owej wdowie, gdyby nie pojawiła się u sędziego właśnie w tym dniu, w którym postanowił zająć się jej sprawą? 

     Tak często jesteśmy dumni w naszej modlitwie, tak często chcielibyśmy od razu, że kiedy trzeba zadbać o wytrwałość, potrafimy wzruszyć ramionami i powiedzieć, także Panu Bogu: nie to nie!  i odwrócić się do Niego plecami. 

    Jezus ukazuje postać sędziego jako antybohatera, jako anty obraz Boga. Bóg jest tym, który kocha człowieka. Daje się poruszyć prośbami swoich dzieci. Wysłuchuje – nie dlatego, że ma dość naszych biadoleń, ale dlatego, że kocha nasz upór i chce, abyśmy się Mu naprzykrzali. 

     Czas Boga nie jest jednak naszym czasem. Nie zawsze wszystko przychodzi od razu. I rodzą się pytania, czy On rzeczywiście wysłuchuje.

1. Czy moje prośby zanoszone są z wiarą?
2. Czy z wiarą słucham Bożej odpowiedzi?

wtorek, 11 października 2016

Wtorek 28 Tygodnia Zwykłego

 Na to rzekł Pan do niego: "Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza?  Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste (Łk 11,39-41).

    Jałmużna dana z wewnątrz! Wydaje się, że można obdarować kogoś tym, co zewnętrzne - dać kawałek chleba, podarować obiad, coś ciepłego, czy pieniądze. Ale istotą ofiarowanego daru jest serce, które obdarowuje. Darem bez serca można bowiem kogoś zranić, obrazić. Dar wypływający z serca znajduje uznanie w Jezusowych oczach.

      Otaczamy się rytuałami, zwyczajami, gestami. Towarzyszą nam one każdego dnia, czasem powtarzamy je bezwiednie. Nie są złe. Ale ważne jest, by zewnętrznych gestach, tradycjach, religijności, było obecne serce. Kult bez serca staje się bezduszny. 

     Łatwiej jest zadbać o pozory przyzwoitości niż być przyzwoitym. Łatwiej jest wypełniać rytuał niż podjąć wysiłek nawrócenia.

1. Czy dbam o harmonię między tym co wewnętrzne i zewnętrzne w moim życiu?
       

niedziela, 9 października 2016

XXVIII Niedziela Zwykła

   Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?” (Łk 17,15 - 17).

    Tak trudno przychodzi nam dziękować. 

    Wynika to niestety bardzo często z naszej roszczeniowej postawy – to nam się należy, a zatem nie ma powodu, byśmy dziękowali. Nie potrafimy się cieszyć z tego co posiadamy, a zatem nie potrafimy też dziękować. 

   Wolimy wyliczać to, czego nam brakuje. Żyjemy coraz częściej przygnębiającą świadomością braków własnych i otoczenia. Skutek takiej postawy może być tylko jeden – prawdziwa radość i szczęście przechodzą obok nas, bo nie potrafimy nawet cieszyć się tak bezcennym darem jakim jest życie. 

    Jesteśmy chwalipiętami, którzy na każdym chcą wywrzeć dobre wrażenie i dlatego podkreślamy: wszystko zdobyłem własnymi rękami. Ale gdybyśmy popatrzyli dokładniej na nasze życie, okazałoby się może, że najcenniejszych darów nie zawdzięczamy sobie, ale komuś drugiemu – Bogu i ludziom. 

     Zrozumienie tego przychodzi czasem bardzo późno – często wraz z chorobą. Wtedy człowiek uświadamia sobie, że życia i zdrowia nie zdobywa się tylko własnym wysiłkiem – że to dar.

1. Czy okazałem dziś komuś wdzięczność?
2. Czy potrafię spontanicznie okazać wdzięczność?

niedziela, 18 września 2016

25 Niedziela Zwykła

    Jezus powiedział też do uczniów: "Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: "Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą". Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: "Ile jesteś winien mojemu panu?" Ten odpowiedział: "Sto beczek oliwy". On mu rzekł: "Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt" (Łk 16,1-6).

      Nieuczciwy rządca znajduje sposób, by wyjść z dramatycznej dla siebie sytuacji. Rządca odkrywa innych ludzi! Ludzi, których istnienia do tej pory nie zauważał.

      To przypowieść o każdym z nas. Nasze księgi są również nie do końca w porządku. W relacji do Boga zawsze znajdziemy coś, co sprawi, że nasze rachunki nie będą się zgadzały. Jezus uczy nas jednak jak radzić sobie z takimi nieprawidłowościami! Bóg kocha nieprawidłowości, które wychodzą na korzyść bliźniego. 

Trzeba umieć pomniejszać winy bliźniego (a nie je powiększać, jak to często czynimy, by lepiej wypaść), trzeba minimalizować ich błędy, zapominać o obrazach, urażonej dumie. 

     Świadomość własnych niedostatków, słabości, świadomość, że w mojej księdze rachunków z Bogiem nie wszystko się zgadza, pozwala otwierać się na drugich, przebaczać ich błędy i upadki. 

    Pisał Herbert: Tylko przedmioty martwe są zawsze w porządku i nic im niestety nie można zarzucić. Nie udało mi się nigdy widzieć krzesła, które przestępuje z nogi na nogę, ani łóżka, które staje dęba. Także stoły, kiedy są zmęczone, nie odważą się przyklęknąć. Podejrzewam, że przedmioty robią to ze względów wychowawczych, aby wciąż nam wypominać naszą niestałość.

1. Czy świadom własnych słabości i grzechów, potrafię z wyrozumiałością patrzeć na uchybienia bliźnich?

czwartek, 15 września 2016

Wspomnienie MB Bolesnej

      A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2,33-35).

       Przynieśli Go do świątyni, aby ofiarować Panu. Zgodnie z prawem, za pierworodnego ofiarowali parę synogarlic. A kiedy wyszli, spotkał ich Symeon - powoli Bóg odkrywa tajemnicę swojego Syna. Niezrozumiałe słowa o mieczu boleści musiały napełnić Jej serce niepokojem...

      Długo musiała czekać na pełne ofiarowanie Syna. Tajemnica słów Symeona w sposób pełny i rzeczywisty wypełniła się w tajemnicy Golgoty i krzyża. Patrzyła na Jego cierpienie i śmierć. Ofiarowanie Jezusa w świątyni u początku jego ludzkiego życia nie było wystarczającą ofiarą, by wybawić człowieka od grzechu. Bóg składa w ofierze za człowieka własnego Syna. 

       Cierpienie Matki, która traci Syna. Cierpienie, które może zrozumieć tylko matka po takiej stracie. A Ona trwała wiernie przy Bogu, powtarzając swoje fiat - niech mi się stanie. Mimo bólu, cierpienia, straty. 



1. Jak zachowuję się w chwilach cierpienia?

niedziela, 11 września 2016

XXIV Niedziela Zwykła

    Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona (Łk 15,1-5).

     Centralna postać to pasterz, który jest obrazem Boga Ojca. Nie jest wolą Ojca waszego, żeby zginęło jedno z tych małych (por. Mt 18,14). 

     Patrząc na pasterza, nie trudno dostrzec dwie jego cechy: jest pełen zapału w poszukiwaniu zabłąkanej owcy i pełen radości z jej odnalezienia. Bóg jest zainteresowany w sposób żywy odnalezieniem czegoś, co dla wielu nie ma większego znaczenia. To kolejna wskazówka dla szemrzących o niezwykłe zainteresowanie się Jezusa tymi, którzy nie cieszyli się w społeczeństwie szacunkiem – Bóg chce każdemu przywrócić godność, nie ma dla niego nieważnych dzieci. 
    Pasterz, który spostrzega, że owca się zagubiła, nie wpada w złość, ale niepokoi się jej losem i podejmuje poszukiwanie pełne niecierpliwości. 

     Grzesznik, który oddala się od Boga i jest bliski zguby wywołuje niepokój Bożego serca, niepokój, który jest związany z niepewnością – można nie zdążyć go odnaleźć i uratować przed ostatecznym zaginięciem.

     Delikatność pasterza z Łukaszowej Ewangelii  podkreśla fakt, że pasterz bierze owcę na ramiona, by przynieść ją do stada. Jezus, dobry Pasterz, bierze poranione i zagubione owce na swoje ramiona, bierze także na ramiona grzech owiec – krzyż, by przywrócić grzesznikom godność dzieci Bożych.

1. Czy przypominam sobie jakiś moment życia, w którym byłem poszukiwany i odnaleziony przez Boga?

piątek, 9 września 2016

Piątek 23 Tygodnia Zwykłego

         Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (...)  Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego (1 Kor 9, 16.22-23.26-27).

     Święty Paweł w wielu miejscach podkreślał, że Pan Bóg dotknął go swoją łaską i włączył w sposób niezwykły do grona apostolskiego, bez żadnych zasług. Jako apostoł ma świadomość obowiązku, do którego został wezwany - głoszenia Ewangelii. Jak dawni prorocy nie może się sprzeniewierzyć wezwaniu - biada mi, gdybym nie głosił... Będziemy kiedyś musieli zdać egzamin z tego, jak wypełniliśmy to, do czego zostaliśmy zaproszeni i co podjęliśmy. 

     Wielki gorliwiec, zarówno kiedy zwalczał Kościół, jak i kiedy głosi dobrą nowinę. Pewnie i dziś nie każdy potrafiłby dorównać mu kroku. Dlatego staje się wszystkim dla wszystkich. Swoją gorliwość, zapał, wiedzę dostosowuje do tych, którym towarzyszy, którzy może idą wolniej, którzy nie nadążają... Ewangelia, aby być przyjęta, musi być zrozumiana... Ks. Józef Tischner opowiadał anegdotę, jak to katecheta tłumaczył dzieciom w przedszkolu istotę Boga. Chodził po klasie i mówił: "dzieci, pamiętajcie, Pan Bóg jest transcendentalny". Stać się wszystkim dla wszystkich, czyli tak dawać świadectwo, by zachwycić Bogiem...

     Paweł dostrzega także niebezpieczeństwo. Nawet w głoszeniu wiary można się tak zatracić, że można zaniedbać własne zbawienie. Można wielu doprowadzić do Boga i jednocześnie stać się niezdatnym. Pierwszym zadaniem ucznia Jezusa jest troska o osobistą więź z Mistrzem.

1. Jak na co dzień wypełniam obowiązki wypływające z wiary?

czwartek, 8 września 2016

Święto Narodzenia NMP - 8 września

    Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.  Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci. (...) Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. (...) A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: "Bóg z nami"(Mt 1,1-2.16.22-23).

       Rodowód Jezusa. Maryja wybrana przez Boga na Matkę Syna Bożego zamyka wielki
katalog przodków. W tej wielkiej genealogii 42 pokoleń, która jest swoistym podsumowaniem historii zbawienia, można odnaleźć obecność Boga, który jest z człowiekiem. Zarówno w Jego wielkości, jak i małości, w świętości i grzechu. Bóg jest z nami.

         Przez pośrednictwo Maryi, wybranej i przygotowanej według Bożego upodobania, Bóg wypowiada najbardziej wyraźny znak swojej obecności - daje Syna. 

        I wciąż jest obecny w historii każdego człowieka. Jest Bogiem z nami.

1. Czy potrafię dostrzegać obecność Boga we własnej historii życia?

środa, 7 września 2016

Środa 23 Tygodnia Zwykłego

        A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą (Łk 6,20.24).

      Świat ubogich i bogatych. Świat głodnych i sytych. Świat płaczących i śmiejących się. Świat wzgardzonych, odrzuconych i świat zadowolonych z siebie i cieszących się uznaniem i względami. To wciąż jeden świat - nasz świat. Dwie rzeczywistości, które się wzajemnie przenikają, istnieją obok siebie. 

        Trudno przyjąć człowiekowi, że w ubóstwie, głodzie, płaczu, odrzuceniu i wzgardzie może ukrywać się błogosławieństwo i szczęście. Aby pokazać człowiekowi, że tak jest, Jezus staje się ubogim, bezdomnym, cierpiącym głód i niedostatek, przyjmuje odrzucenie i śmierć pośród złoczyńców. On, jedyny sprawiedliwy, staje się Mężem boleści, by ukazać, że jednak nawet tak trudnymi drogami Bóg może prowadzić do szczęścia...

      Czy zatem Ewangelia potępia bogactwo, radość, sytość? Nie na tym polega grzech bogatych, że mają, sytych, że nie głodują, śmiejących się, że nie płaczą. Grzech polega na tym, że nie potrafią zobaczyć drugiego człowieka, że swoje wyobrażenie szczęścia zamykają w doczesności, że nie potrafią z tego, co posiadają, uczynić pożytku dla drugiego człowieka. Bóg widzi realia naszego świata i nie godzi się na brak miłosierdzia. 

1. Czy dostrzegam potrzebujących wokół siebie?

poniedziałek, 5 września 2016

Poniedziałek 23 Tygodnia Zwykłego

      W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę (Łk 6,6). 

      Święty Beda, żyjący na przełomie VII i VIII w., mnich benedyktyński, komentując dzisiejszy fragment Ewangelii, mówi o tym, że człowiek z uschłą ręką jest symbolem każdego z nas, zaczynając od Adama. To właśnie Adam, praojciec, wyciągając rękę po zakazany owoc, sprawił, że stała się ona niezdolna do czynienia dobra. Dziedzicząc grzech Adama dziedziczymy również ową niemoc. Sucha ręka, to również niezdolność do wydawania owocu - bez wody łaski żadne dobro nie wyrośnie, a jeśli nawet zakiełkuje, uschnie. 

         Jezus przywracając zdolność posługiwania się ręką owemu człowiekowi, dokonuje uwolnienia od owego skażenia grzechem i pozwala na owocne życie. 

     Potrzebujemy Jezusowej interwencji, aby móc czynić dobro. Często chcemy je czynić, ale nie zawsze się udaje. Piękne mówi o tym święty Paweł: A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach (Rz 7,21-23). 

1. Czy widzę w swoim życiu działanie Jezusa, który uzdalnia mnie do czynienia dobra?

sobota, 3 września 2016

Sobota 22 Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła

      Aż do tej chwili łakniemy i cierpimy pragnienie, brak nam odzieży, jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę, i utrudzeni pracą rąk własnych. Błogosławimy, gdy nam złorzeczą, znosimy, gdy nas prześladują; dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają. Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich aż do tej chwili (1 Kor 4,11-13).

      W każdym z nas drzemie pokusa chwały i wielkości. Każdy z nas pragnie coś znaczyć. Tym bardziej może być ona bliska wówczas, kiedy staramy się dobrze żyć i dobrze czynić. Tymczasem św. Paweł ukazuje zupełnie inny obraz apostołów Dobrej Nowiny. Złorzeczenie, doświadczenie braku rzeczy podstawowych: głód i brak odzieży, prześladowanie, pogarda ze strony świata - jakby śmieci tego świata.

       I mimo tego doświadczenia Paweł nie odchodzi od Dobrej Nowiny - błogosławi, kiedy złorzeczą, znosi prześladowanie: kajdany, więzienie, kamienowanie, na potwarz odpowiada dobrym słowem, nie zraża się pogardą. 

         Tak łatwo przychodzi stracić zapał, entuzjazm na drodze Ewangelii, gdy pojawią się przeciwności. Pojawiają się marzenia o spektakularnych nawróceniach, cudach, o idealnej wspólnocie Kościoła bez grzechu i ludzkich słabości. Tak łatwo ulec pokusie Kościoła triumfującego na ziemi, pokusie nie do zrealizowania...

1. Czy ja potrafię zachować wewnętrzny pokój wobec przeciwności?
2. Jak przyjmuję odrzucenie?

       

piątek, 2 września 2016

Piątek 22 Tygodnia Zwykłego

    Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych! A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny (1 Kor 4,1-2).

     Być szafarzem Bożych tajemnic i Bożych darów. 

     Szafarz - najczęściej kojarzy się z Eucharystią, kapłaństwem. Są nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej. Kapłan, który udziela sakramentu chrztu, sprawuje Eucharystię, słucha spowiedzi i udziela rozgrzeszenia jest szafarzem. Kaznodzieja staje się szafarzem Bożego Słowa. 

     Ale szafarzami Bożej łaski i błogosławieństwa są dla siebie wzajemnie także małżonkowie udzielający sobie sakramentu małżeństwa, rodzice wobec dzieci, uczestnicząc w dziele przekazania życia i wychowania. 

      I wobec każdego z szafarzy, którzy uczestniczą w przekazywaniu Bożych darów pojawia się szczególny nakaz - nakaz wierności. W czasie przyjmowania święceń kandydaci do kapłaństwa, a w czasie sakramentu małżeństwa narzeczeni składają przysięgę wierności. Ci pierwsi wierności modlitwie Kościoła, czystości, posłudze Słowa i Eucharystii, wierności wobec ludu, do którego są posłani. Narzeczeni wierności wzajemnej. 

     Wierność jest pierwszą z cnót; to ona nadaje naszemu życiu harmonię i jednolitość - w przeciwnym wypadku rozprysnęłoby się ono na tysiące chwilowych wrażeń jak na tysiąc szklanych odłamków. 

1. Czy dbam o wierność w moich myślach, słowach i postawach?

czwartek, 1 września 2016

Czwartek 22 Tygodnia Zwykłego

      Niechaj się nikt nie łudzi! Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych lub także: Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców. Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi! (1 Kor 3,18-22).

     Mądrość świata - przebiegłość, próżność. Umiejętność ustawienia się w życiu. Bycie  w centrum. Bycie gwiazdą. Władza nad innymi, bogactwo. Tyle zewnętrznego splendoru. Szacunek, a może i podziw w oczach tłumów. 

    I to wszystko nic nie warte. Za zamkniętymi drzwiami pozorów i blichtru, próżnej chwały i gwiazdorstwa, pozostaje pustka. 

1. Czy nie zabiegam o ludzką chwałę, zapominając o Bogu?

środa, 31 sierpnia 2016

Środa 22 Tygodnia Zwykłego

     Skoro jeden mówi: "Ja jestem Pawła", a drugi: "Ja jestem Apollosa", to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost. Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. Ten, który sieje, i ten, który podlewa, stanowią jedno; każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę (1 Kor 3,4-8).

     W jednym ze swoich wierszy - rozmów z Bogiem - ks. Jan Twardowski zapisał takie słowa: "Boże spraw, żebym nie zasłaniał sobą Ciebie..." 

     Na progu nowego roku szkolnego patrzę na te słowa w perspektywie wychowania dziecka, młodego człowieka. Proces, który się dokonuje w życiu każdego z nas. Najpierw rodzice, pierwsi wychowawcy. Potem nauczyciele w przedszkolu, szkole... Jak bardzo łatwo potrafimy przypisać sobie zasługi, sukcesy dziecka. Jak bardzo łatwo rodzice wskazują na jego dobre cechy i mówią - to po mnie... 

     Czy w tej perspektywie naszego myślenia pamiętamy o Bogu, który jest źródłem życia, wielorakich talentów, które jedynie możemy pomóc dziecku odkryć i rozwinąć? A może sprowadzamy wszystko do ziemskiej perspektywy, naszych wysiłków i starań, umiejętności rodzicielskich, wychowawczych i innych... 

      Wysiłek rodziców, nauczycieli jest ważny. Każdy otrzyma należną mu zapłatę. Ale warto pamiętać i wskazywać na Tego, który jest źródłem.

1. Czy w moich słowach, działaniach wskazuję na Boga?
2. Czy nie przypisuję sobie nie swoich zasług?

czwartek, 25 sierpnia 2016

Uroczystość św. Józefa Kalasancjusza - założyciela Szkół Pobożnych

    "Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?" On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" (Mt 18, 1b-2).

Myśli świętego Józefa Kalasancjusza z listów:

Konieczne jest zatem przyjmowanie z ręki Boga wszystkiego, zarówno rzeczy pomyślnych, jak i przeciwności, i ukorzenie się wobec Jego tajemnych, świętych sądów (L3123).

Tu, w Rzymie, znalazłem najlepszy sposób służenia Bogu i ludziom. I nie porzucę go za nic na świecie...

Wszystkie sprawy, przeciwne bądź pomyślne, powinno się przyjmować z ręki Boga dla naszego większego dobra (L265).

Bóg w swym miłosierdziu jest naszym obrońcą, teraz i zawsze. I w swej najświętszej dobroci pobłogosławi nam, tak jak tego oczekujemy (L4270).

Głos Boga jest głosem Ducha, który zjawia się, dotyka serca i odchodzi. Nie wiadomo, skąd przybędzie, ani kiedy tchnie. Stąd niezwykle ważne jest, aby zawsze pozostawać czujnym, by nie zjawił się niespodziewanie i nie oddalił bezowocnie (L131).

Dobrą zasadą życia duchowego jest zasada poznania samego siebie i nędzy, w której wszyscy się rodzimy, a jeszcze bardziej - niewdzięczności, z jaką - obdarowani tylu dobrodziejstwami - traktujemy Boga (L 1339).

Prawdziwą księgą, którą wszyscy powinniśmy studiować, jest Męka Chrystusa, która udziela każdemu wiedzy odpowiedniej dla jego stanu (L 1563).

Do nieba wstępuje się tylko dzięki miłości (L 2630)

Konieczne jest, aby nasze dzieła były dokonywane z miłości do Boga, i abyśmy w Nim pokładali całą naszą ufność (L 115).


niedziela, 21 sierpnia 2016

XXI Niedziela Zwykła

   Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: "Panie, otwórz nam!", lecz On wam odpowie: "Nie wiem, skąd jesteście" (Łk 13,24-25).

    Nie trzeba  wprost deklarować apostazji, by wyrzec się w swoim życiu Boga. To wyrzeczenie się Boga dokonuje się zawsze poprzez wybór grzechu, różnego rodzaju kompromisy ze złem, próbą pójścia na skróty. 

    Myślę, że wielu z nas śledzi zmagania sportowców na igrzyskach. Ciężko wypracowane medale cieszą, widać i radość, i łzy wzruszenia... Ale nie brakuje i tych, którzy chcą pójść na skróty. I kompromitacja. Wstyd na całe życie... 

   Nie trudno to odnieść do wymiaru duchowego, do życia wiarą. Każdy kompromis ze złem, z grzechem, pójście na łatwiznę, to wybór tej szerokiej drogi, która nie prowadzi do życia...

      Można jeszcze inaczej popatrzeć na ową ciasną bramę. To nie zawsze musi być wybór grzechu. Można również odrzucić Boga poprzez niewłaściwe podejście do wiary. Można odrzucić łaskę, ufając w swoje dobre życie, zasługi, a nawet w swojej pobożności pokładając ufność. 

   Taką postawę prezentowało wielu współczesnych Jezusowi religijnych wyznawców judaizmu. Wystarczy chociażby wspomnieć przypowieść Jezusa o faryzeuszu i celniku w świątyni. 

    Można być religijnym i jednocześnie niewierzącym. Uczynki są ważne, ale nie można się samemu zbawić. Zbawienie jest darem łaski. Można uczestniczyć w kulcie i odrzucić łaskę zbawienia.

    Ciasna brama... Dokonać wyboru Jezusa, bo tylko w Nim jest zbawienie. On sam mówi o sobie – Ja jestem brama owiec. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony... 

1. Czy nie sprowadzam wiary do religijności?
2. Czy nie wygładzam wymagań Ewangelii w swoim życiu?