zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 19 maja 2015

Wtorek VII Tygodnia Wielkanocy

   W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa (J 17, 1 - 3).

   Poznaję przedmioty. Mogę je zważyć, zmierzyć, określić ich smak, zapach, skład chemiczny, kolor, konsystencję. To nie jest trudne.

     Poznaję człowieka - siebie i innych. To już nie jest tak łatwe. Mogę dokonać opisu zewnętrznego, wyglądu, dostrzec pewne przejawy charakteru czy temperamentu. Ale to jeszcze nie oznacza poznania człowieka. Na tyle mogę go poznać, na ile się otworzy. Pozwoli wejść w świat swoich uczuć, odczuć, pragnień, wyobrażeń, zamierzeń i przeżyć. 

     Poznać Boga, aby mieć życie wieczne. Jak Go poznać. Tylko na tyle, na ile pozwala się poznać. Tylko na tyle, na ile pozwoli się zbliżyć do siebie. Przychodził do patriarchów, proroków. Przychodzi w osobie Jezusa. A jednak wciąż Go muszę poznawać, wciąż odkrywać na nowo ukryte tajemnice Jego istoty. Do tego potrzebna jest łaska. 


     Czasem zakładam blokady, które utrudniają lub uniemożliwiają poznanie. Mój grzech jest skuteczną zaporą przed odkrywaniem prawdy o Bogu i przed łaską. Bóg szanuje moją wolność. Odchodzenie od grzechu, dążenie do życia w łasce, otwiera moje serce na dar poznania Boga, na życie wieczne.

1. Czy próbuję poznawać Boga?
2. Czy dbam o stan łaski w moim życiu?

poniedziałek, 18 maja 2015

Poniedziałek VII Tygodnia Wielkanocy

     Uczniowie rzekli do Jezusa: Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego (J 16, 29 - 32).

    Jezus kończy swoją mowę. Uczniom wydaje się, że już wszystko wiedzą. Rozumieją prawidłowo każde słowo Mistrza. Z tego wypływa ich wiara, przekonanie, że wierzą w sposób pewny. Ale ich wiara jest jeszcze bardzo słaba. Nie opiera się na fundamencie, jakiego oczekuje Jezus. Widzą znaki, ale nie potrafią jeszcze dostrzec ich znaczenia. 

    Nie dziwi postawa Jezusa, który do ich wyznania podchodzi sceptycznie, a nawet z pewną ironią. Prawdziwa wiara musi mieć odniesienie do Chrystusowego Krzyża, do tego znaku miłości Boga i Jego zbawczej woli. 

    Kiedy apostołowie dotkną tej rzeczywistości Krzyża,
śmierci, odwrócą się, uciekną. Zaprzeczą swojej deklaracji i wyznawanej wierze. Owo rozproszenie owczarni jest efektem załamania się wyobrażeń o ziemskim triumfie. 

    Pośród trudności, z jakimi musieli, muszą i będą się mierzyć uczniowie Chrystusa nie jest problemem doświadczenie bliskości Boga czy otrzymywana od Niego pomoc, tak konieczna w naszym życiu, bo On jest obecny, kiedy gromadzimy się w imię Jezusa. 

     Problemem jest to, że naśladowanie Jezusa nigdy nie będzie pełne, jeżeli pomija się tajemnicę Jego śmierci i dopóki nie rezygnujemy z naszych marzeń o ziemskiej chwale. 

1. Czy w moim naśladowaniu Jezusa jest obecna tajemnica Krzyża?
2. Na ile moje deklaracje przekładają się na życie?

niedziela, 17 maja 2015

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

     Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty
do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły (Mk 16,19-20).

    Nastały głupie czasy. Każdy leci, biegnie, aby zarobić, dorobić, coś załatwić. Wszystkim wciąż mało. Zobacz, dzisiaj prawie każdy jest nastawiony, aby „mieć”. „Mieć” konto, mieć chatę, mieć furę, mieć plecy, mieć... Dla jednego słowa ludzie są gotowi oddać swoje zdrowie, gotowi na zawał, gotowi zostawiać całymi dniami pusty dom. Siebie także chcą
mieć, dla siebie. „Mieć przyjaciela, mieć dziewczynę, jak gdyby człowiek mógł być własnością drugiego człowieka. „Mieć” – magiczne słowo. Wszyscy odmieniają ten wyraz we wszystkich możliwych sytuacjach. 

Czy ty też wpadłeś w ten prąd? Poddałeś się tej fali? Może z tą myślą „mieć” planujesz swoje studia? W którymś momencie takiego podejścia do życia możesz nie wytrzymać, możesz się załamać. Stwierdzisz, że jednak wszystkiego mieć się nie da, że to dobre tylko dla krótkowidzów, że tym nie nasycisz swojego serca, że nie wszystko i nie każdego da się kupić. Bo życie to nie jest tablica wyników.

    Dzisiejszy świat zapatrzył się w pospolitą drobnicę życia. Fascynuje się tym jednym słowem. To jedyne – według niego. Dla wielu jedyna prawdziwa rzeczywistość. Ale czy przez całe ludzkie życie można się podniecać widokiem pełnego półmiska? Czy przez całe ludzkie życie można się podniecać zakupami, ciuchami, marką samochodu? Czy to ma cię nasycić? Napełnić do końca? 

Czy widziałeś niebo?

   Wyglądając przez okno wychodzące na rynek, mistrz spostrzegł jednego ze swoich uczniów.
Był to Haikel, który szedł w pośpiechu bardzo czymś zaaferowany. Mistrz zawołał na niego i poprosił go do siebie. 
- Heikel, czy widziałeś dzisiaj rano niebo?
- Nie mistrzu
- A drogę, Haikel? Czy widziałeś dzisiaj rano drogę?
- Tak mistrzu.
- A teraz, czy widzisz ją jeszcze?
- Tak, Mistrzu, widzę.
- A powiedz mi, co widzisz?
- Ludzi, konie, powozy, wymachujących rękoma kupców, wieśniaków, którzy coś krzyczą, mężczyzn i kobiety, którzy chodzą tam i z powrotem. Oto wszystko, co widzę.
- Heikel, Heikel, za pięćdziesiąt lat, za dwa razy po pięćdziesiąt lat ta droga wciąż jeszcze będzie istniała i rynek podobny do tego też będzie istniał. Inne pojazdy będą przewoziły innych ludzi i inne towary. Ludzie będą chodzili tam i z powrotem i będą kupowali, wymachiwali rękoma i krzyczeli na siebie. Ale mnie już nie będzie i ciebie nie będzie. Dlatego pytam się ciebie, Heikel, po co ty tak biegniesz, jeśli nie masz nawet czasu spojrzeć w niebo?

1. Gdzie lokuję pragnienia mojego serca?
2. Czy w zabieganiu codzienności znajduję czas dla Boga?

sobota, 16 maja 2015

Sobota VI Tygodnia Wielkanocy

    W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu modlił się tymi słowami: Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał (J 17, 20 - 21).

     Chrystus wzywa wszystkich swoich uczniów do jedności. Modlił się On w godzinie swej męki, aby „wszyscy stanowili jedno”. Ta jedność, którą Pan dał swemu Kościołowi i którą pragnie ogarnąć wszystkich, nie jest czymś mało istotnym, ale stanowi centralny element Jego dzieła. Nie jest też drugorzędnym przymiotem wspólnoty Jego uczniów, lecz należy do jej najgłębszej istoty. Bóg pragnie Kościoła, ponieważ pragnie jedności, i właśnie w jedności wyraża się cala głębia Jego miłości.

     Podstawowym źródłem rozłamu Kościoła na
wschodni i zachodni najpierw, a później także w licznych podziałów w obrębie Kościoła zachodniego był ludzki grzech - grzech ludzkiej pychy. Dlatego w drodze ku jedności potrzebne jest uznanie tego grzechu, przyznanie się do własnej winy i nawrócenie, własne nawrócenie. Konieczny jest także zwrot ku Ewangelii, przyjęcia jej prawdy do swego życia. Tylko wówczas możliwa jest jedność, bowiem musi się ona opierać na prawdzie.

    Pierwszym naszym zadaniem na drodze ku jedności jest modlitwa o jedność. To Duch Święty jest twórcą jedności. On jest Duchem prawdy, pojednania i jedności. Droga ku jedności zaczyna się od osobistego nawrócenia, osobistego przylgnięcia do Chrystusa. Od wierności zobowiązaniom płynącym z sakramentu chrztu. Drugim krokiem jest szacunek innych wspólnot chrześcijańskich, religijnych. Bez szacunku nie może dokonać się pojednanie.

O turyście w pewnym mieście

Turysta rzekł do przewodnika:
- Ma pan rację, że czuje się pan dumny ze swego miasta. To, co wywarło na mnie największe wrażenie, to liczba kościołów tutaj. Z pewnością tutejsi ludzie muszą bardzo kochać Boga.
- No cóż - odparł cynicznie przewodnik - być może kochają Boga, ale nie ma najmniejszych wątpliwości, że się wzajemnie śmiertelnie nienawidzą.

To przypomina mi pewna dziewczynkę, którą zapytano, kim są poganie. Odpowiedziała: „Poganie to ludzie, którzy nie kłócą się z przyczyn religijnych”.

1. Jak rozumiem jedność Kościoła?
2. Czy modlę się o dar jedności?

piątek, 15 maja 2015

Piątek VI Tygodnia Wielkanocy

    Jezus powiedział do swoich uczniów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku (J 16, 20-22a).

     Ból i radość. Cierpienie i radość. Smutek i radość. Czy smutek może być błogosławiony? Czy radość może być zła?

      Radość fałszywa, kiedy wesołością próbuje się zamaskować rozpacz, rozgoryczenie. Radość, która się cieczy z odniesionego sukcesu, kiedy naruszona została sprawiedliwość. Radość, która oznacza naruszenie Bożych przykazań. Zła radość. 

          Błogosławiony smutek, kiedy cierpię z powodu własnych grzechów, bo oddalają mnie od Boga. Smutek, który może przynaglić mnie do pojednania. Smutek jako wyraz niezgody na niesprawiedliwość. Błogosławiony smutek. Smutek, który zamienia się w radość, bo wywołuje przemianę serca. Nawet tak wielki smutek, jak ten związany z utratą życia, może być zamieniony w radość. Tajemnica, która znana jest męczennikom...

O urządzaniu świata

Z Biblii wiadomo, że Bóg przy stworzeniu świata każdego dnia kontemplował z zadowoleniem swoje dzieło, stwierdzając lakonicznie, że wszystko jest dobre. Powiadają, że również diabeł, naturalnie na swój sposób, nie omieszkał wyrazić swego podziwu i radości, wykrzykując tuż za Stwórcą:
- Jakże ten świat jest udany!
A w myśli dopowiedział sobie: "Teraz trzeba go tylko urządzić i zaraz zniknie wszelka radość".

1. Jak reaguję na niepowodzenie innych?
2. Co jest źródłem moich radości i moich smutków?

czwartek, 14 maja 2015

Święto św. Macieja Apostoła - 14. V

      Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje (J 15, 16).

      Słowa o wyborze dokonanym przez Jezusa w
odniesieniu do św. Macieja brzmią szczególnie wyraźnie. Wybrany w miejsce Judasza. Kolegium Apostołów musi być pełne - a zatem modlitwa o wybór kandydata i los, który decyduje. Wskazanie Ducha Świętego. 

      Wybór należy do Boga, a nie do człowieka. Człowiek jest wolny w odpowiedzi na Boży wybór. Może go odrzucić. Odpowiedź pozytywna i autentyczna daje gwarancję owocowania.

       Ten fragment Ewangelii odnosi się najczęściej do powołania kapłańskiego. Ale równie dobrze można popatrzeć na wybór, którego Bóg dokonuje wobec dwojga ludzi, którzy pewnego dnia stają naprzeciw siebie i rozpoczynają wspólną drogę. Popatrzenie na powołanie do małżeństwa jako wybór dokonany przez Boga, aby małżonkowie szli i owoc przynosili, i by owoc ich trwał. Udział na mocy sakramentu chrztu w kapłańskiej władzy Chrystusa - wzajemne uświęcenie. Odkrycie w drugiej osobie, z którą przychodzi dzielić życie daru samego Boga - Ja was wybrałem. 

1. Czy ważne decyzje w życiu poprzedzam modlitwą o światło Ducha Świętego?
2. Czy widzę swoje życie jako powołanie zaproponowane mi przez Boga?

środa, 13 maja 2015

Środa VI Tygodnia Wielkanocy

    Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe (J 16, 12 - 13).

     Duch Święty Nauczyciel. Dobry Nauczyciel. Rozpoznaje najpierw możliwości człowieka, jego zdolność pojmowania, jego możliwości. I przekazuje to i tyle, ile człowiek jest w stanie zrozumieć.  Mądry nauczyciel wie, że trzeba dostosowywać wymagania do możliwości ucznia. A jednocześnie poszerza te możliwości. Potrafi doprowadzić do odkrycia prawdy. Jako dobry Nauczyciel Duch Paraklet stopniowo odkrywa przed człowiekiem rzeczywistość Prawdy, zakładając rozwój człowieka i szanując jego wolność - tempo rozwoju.

          Rola człowieka w tym dziele nauczania nie jest mniej ważna. Wiele zależy od uświadomienia sobie swoich możliwości, a jednocześnie otwierania się na Jego światło, otwierania się na rzeczywistości jeszcze nie znane. Nie wszystko wiem, nie na wszystkim się znam, nie wszystko potrafię. Ale wiem, co jest moją silną i słabą stroną. I chcę się wciąż uczyć i rozwijać. 

       Uczeń i Nauczyciel. On przekazuje nie tylko wiedzę. Sama wiedza może być przepełniona goryczą i rozczarowaniem. Duch Nauczyciel przekazuje mądrość - wiedzę, która staje się umiejętnością życia. Nie chodzi o teorię, ale o umiejętność jej zastosowania w życiu. 

1. Czy dbam o duchowy rozwój na drodze prawdy?
2. Czy otwieram się na natchnienia Ducha Świętego?
        

wtorek, 12 maja 2015

Wtorek VI Tygodnia Wielkanocy

      Jezus powiedział do swoich uczniów: Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście (J 16, 5 - 7a).

      Rozstanie wiąże się ze smutkiem. Pięknie
mówi o tym lis do Małego Księcia w książeczce A. de Saint-Exupery'ego. Szczególnie ten smutek towarzyszy wówczas, gdy odchodzi ktoś, z kim wcześniej byliśmy związani. Smutek przeżywa pilot świadom nieuchronnego odejścia Małego Księcia. 

      Ale odejście nie oznacza zerwania więzi. Przyjaźń zostaje. 

      Z pewnością każdy z nas był już kiedyś w takim miejscu, skąd odchodzą statki, samoloty czy pociągi, by wyruszyć w długą podróż. Ludzie muszą się od siebie oddalić. Musimy pogodzić się nie tylko z własną śmiercią, ale także wyrazić przyzwolenie na śmierć naszych bliskich i ukochanych. Odejście jest warunkiem życia, warunkiem chrześcijańskiego rozwoju. 

      W życie chrześcijanina, w życie człowieka, wpisane jest odchodzenie od tego, co dobrze znane, od tego co dobrze znamy, czym się chwilowo cieszymy. To jest warunek przemiany świata.

        Nie jesteśmy stworzeni do kochania tego, co nieśmiertelne. Tylko to, co niezastąpione,
wyjątkowe i śmiertelne może poruszyć najgłębszą ludzką wrażliwość. Mogliśmy pokochać Boga tylko przez to, że stał się śmiertelny.

O wartości życia

      Narysowałem także to, jak mój ojciec patrzył kiedyś na ptaka, który leżał na boku przy krawężniku obok naszego domu. Był szabat i właśnie wracaliśmy z synagogi.
- Czy on nie żyje, tato? – miałem sześć lat i nie mogłem zmusić się, by spojrzeć.
- tak – odpowiedział smutno
- dlaczego umarł?
- wszystko, co żyje, musi umrzeć.
- wszystko?
- tak
- ty też, Tato? I Mama?
- tak
- i ja?
- tak – powiedział, a potem dodał – ale niech to będzie po długim i dobrym życiu.
Nie mogłem tego pojąć. Zmusiłem się, by spojrzeć na ptaka. Czy wszystko co żyje pewnego dnia będzie tak samo martwe?
- dlaczego? – spytałem
- w taki sposób Bóg stworzył swój świat.
- dlaczego?
- by życie było cenne. Coś, co należy do ciebie na wieki, nie może być cenne…

1. Jakie uczucia rodzi we mnie utrata kogoś bliskiego?
2. Czy potrafię zobaczyć w stracie wartość życia?



poniedziałek, 11 maja 2015

Poniedziałek VI Tygodnia Wielkanocy

     Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze (J 15,26 - 16,1).

        Zapowiada trudne czasy. Zbliża się czas Jego odejścia. Doświadczenie krzyża pokazało im, jak krucha może być wiara. Wówczas, w Wielki Piątek zwątpili. Idą trudne czasy prześladowania i wykluczeń. Czasy, w których trzeba będzie dać świadectwo i nie załamać się w wierze.

        Pierwszym świadkiem wiary jest Duch. To On daje sercu dar męstwa, które pozwala świadczyć mimo przeciwności. Dar męstwa - chyba jeden z najgłębiej zakopanych darów Ducha - tak trudno przyznać się do Jezusa publicznie. 

   Uczniowie stają się świadkami. W sakramencie chrztu i bierzmowania otrzymaliśmy siedem darów Ducha. Jesteśmy Jego świadkami. Inni patrzą na nas - sprawdzają, na ile głoszone słowa, noszone medaliki i krzyżyki, udział w liturgii przekładają się na nasze życie. Sprawdzają, jakimi jesteśmy świadkami. Sprawdzają, czy deklarowana wiara nie stała się tylko folklorem. 

        Wiara wymaga heroizmu. Nie jest łatwa. I wcale nie oznacza to, że trzeba zostać męczennikiem. Codzienność najzwyczajniejsza wymaga heroizmu. Dlatego otrzymaliśmy Ducha męstwa i pocieszenia. Co uczyniliśmy z Jego darami?

O wierze i strachu

      W powieści "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza jest taka scena, w której prorok Mahdi pyta Stasia, czy chce przyjąć jego naukę. Chłopiec nie dał się zastraszyć. Zrobił nieznacznie znak krzyża świętego i patrząc prorokowi prosto w oczy, odpowiedział dobitnie:
- Proroku, twojej nauki nie znam, więc gdybym ją przyjął, uczyniłbym to tylko ze strachu jak tchórz i człowiek podły. A czyż zależy ci na tym, by wiarę twoją wyznawali tchórze i ludzie podli?

1. Czy mam odwagę przyznawania się do Jezusa?
2. Jak wiara wpływa na moje życie?

niedziela, 10 maja 2015

VI Niedziela Wielkanocna

     Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał - aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali (J 15,16-17).

      Dzisiejsza Ewangelia, słowa Jezusa, mówią nam, że Bóg potrzebuje nas, chrześcijan jako świadków odwiecznej, nieodwołalnej miłości. Miłości, którą On sam obdarza człowieka. Świat zamazał jednak pojęcie miłości, coraz bardziej zamazuje również pojęcie samego Boga. Dlatego samo dawanie świadectwa jest trudniejsze. Wymaga autentycznego i bliskiego spotkania z Bogiem – wymaga modlitwy. Bez modlitwy nie można być świadkiem Zmartwychwstałego Chrystusa. Można – owszem – przekazywać jakąś wiedzę o Bogu, mniej lub bardziej pełną, nie można jednak przekazać wiary, nie można być świadkiem. Świadek musi przebywać w stałym kontakcie z Bogiem. 

O sile modlitwy

Stara legenda opowiada, jak to pewnego razu król przyszedł do mądrego mnicha po radę. Monarcha z podziwem stał przed stertą ksiąg i foliałów napisanych przez uczonego męża. 
- Ojcze – powiedział – zazdroszczę ci, że w tych dziełach potrafisz zawrzeć tyle mądrości.
- Mylisz się – odparł zakonnik i poprowadził gościa do stajni, gdzie akurat brat stajenny przerwał swą pracę na krótką modlitwę. – z tych złożonych rąk spływa ukryta siła w nasz świat. Ze złożonych rąk do modlitwy – podkreślił mnich – a nie z moich ksiąg.


1. Czy dbam o osobistą relację z Bogiem?
2. Czy nie traktuję modlitwy jako marnowania czasu?


sobota, 9 maja 2015

Sobota V Tygodnia Wielkanocy

    Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. (...) Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał (J 15,18.20-21).

    Napisy na murze kościoła, złośliwe komentarze, wyzwiska. Komuś przeszkadza
krzyżyk na szyi, innemu gest krzyża wykonany publicznie. Modlitwa w szkole. A dalej - niszczenie kościołów, mordowanie chrześcijan, więzienie i wyrok śmierci za podany kubek wody. Pogarda. Ewangelia nie pasuje do dzisiejszego świata. Nigdy nie pasowała. Jezus też nie pasował. Stał się niewygodny. Nic się nie zmieniło...

     Epitety, szyderstwa, izolacja, bo Kościół nie zgadza się na zabijanie starców i nienarodzonych dzieci, bo broni nierozerwalności małżeństwa, bo broni ludzkiej godności. 

  Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem... 

    A wszystko dlatego, że nie poznali Ojca.
Świat, który nie poznał, to świat wrogo nastawiony do Boga. Poznać Tego, który posłał Syna, to nie wiedza o Bogu. To nawrócenie serca, które pozwala przyjąć w Posłanym Zbawiciela. Wewnętrzna przemiana, dzięki której otwiera się miejsce dla łaski...

1. Jak reaguję na szyderstwa z powodu Chrystusa?
2. Czy nie próbuję przypodobać się światu?

piątek, 8 maja 2015

Uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika

    Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce (J 10,11-15).

     Dobry Pasterz, który ceni swoje owce. Ceni tak bardzo, tak bardzo je kocha, że oddaje swoje życie za ich życie. 

     Logika miłości, której nie potrafi zrozumieć świat. Wszystko ma swoją cenę. Człowiek potrafi wszystko przełożyć na rachunek zysków i strat. Co mogę zyskać, ile można stracić. Dać życie za kogoś? To wbrew logice. Tu nic nie można zyskać. 

    Wyrachowanie może dotknąć także miłości. Wówczas serce staje zamknięte na miłość. Niezdolne do poświęcenie, do dania czegoś z siebie dla drugiego. Jeżeli coś daje, to wtedy, kiedy ma gwarancję, że z zyskiem odbierze. Z wyrachowaniem. Bezinteresowność jest mu czymś obcym i nieznanym. A co dopiero dać życie?

O rachunku dla matki

   Pewnego razu przychodzi do matki zmywającej naczynia mały synek i wręcza jej rachunek, w którym wycenił swoje ostatnie świadczenia: umycie ojcu samochodu, ścielenie łóżka, pilnowanie młodszej siostrzyczki, itp.
     Matka, przeczytawszy rachunek, spojrzała smutnie na syna, wytarła ręce w fartuch i na drugiej stronie kartki napisała:
- za 9 miesięcy, podczas których nosiłam cię przy sercu,
- za wszystkie nieprzespane noce,
- za pranie twoich pieluch,
- za wycieranie twoich łez,
- za noszenie cię na rękach,
- za czytanie ci bajek,
- za to wszystko nie wystawiłam ci rachunku, bo wszystko, co robiłam dla ciebie, robiłam z miłości i nie żądam za to zapłaty.

św. Stanisławie, módl się za nami

1. Czym się kieruję, podejmując w życiu decyzje?
2. Czy nie kieruję się zasadą wzajemności?

czwartek, 7 maja 2015

Czwartek V Tygodnia Wielkanocy

Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (J 15, 9 - 10).

    Moje życie jest cenne, bo jest darem od Boga. Bóg mnie stworzył i wciąż na nowo stwarza. To jest proces:

Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, 
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. 
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, 
godne podziwu są Twoje dzieła. 
I dobrze znasz moją duszę, 
nie tajna Ci moja istota, 
kiedy w ukryciu powstawałem, 
utkany w głębi ziemi (Ps 139,13 – 15).

    Nie jestem skończony. Pan Bóg akceptuje moje poranienia i wciąż kształtuje. Moja osobista historia komponuje się z dziełem stwarzania dokonywanym przez Boga.

List Pana Boga do człowieka

Moje Kochane Dziecko!
 
     Być może mnie nie znasz, ale ja wiem o Tobie wszystko. Wiem kiedy siadasz i kiedy wstajesz. (Ps 139, 1-3)  Znam Twój każdy krok. (Ps 1, 27)  Ja sprawiam, że żyjesz, poruszasz się i istniejesz, ponieważ jesteś moim dzieckiem. (Dz 17, 28-29) Znam Cię od Twojego poczęcia, wybrałem Cię w dniu stworzenia (J 1,5) 
Nie jesteś dziełem przypadku, wszystkie Twoje dni spisałem w Mej księdze. (Ps 139, 15-16)  Ja zdecydowałem, kiedy się urodzisz i kiedy będziesz żył. (Dz 17, 26)  Jesteś wspaniale, cudownie stworzony. Stworzyłem Cię w łonie Twej matki. (Ps 139, 13-14) I dałem Ci ujrzeć świat w dniu Twoich narodzin. (Ps 7,6)   Ja nie jestem zły ani odległy, jestem samą MIŁOŚCIĄ. (1J 4,11)  I pragnę wylać ją na Ciebie obficie. (1J 3,1)  Bo chcę Ci udzielić, czego w sercu pragniesz i każdy Twój zamysł wypełnić (Ps 20,5).  Wszystko co dobre w Twoim życiu, prowadzi do Mnie. (Jk 1, 17)  Bo ja znam wszystkie Twoje potrzeby i zaspokajam je. (Mt 6, 31-33)  Chcę Ci dać nadzieję na przyszłość. (Jr 29, 11)   Ponieważ kocham Cię wieczną Miłością. (Jr 31,3)  Mam więcej myśli o Tobie niż jest gwiazd na niebie i ziaren piasku. (Ps 139,17-18)  Raduję się z Ciebie. (Sof 3, 17)  I nigdy nie przestanę czynić dobra w Twoim życiu. (Jr 32,40)  Bo jesteś tym, co mam najdroższego. (Wj 19,5)  Z całego serca pragnę Twojego dobra. (Jr 32, 41)  Pokażę Ci wielkie i wspaniałe rzeczy. (Jr 33,3)  Jeśli będziesz Mnie szukał całym sercem, znajdziesz Mnie. (Pwt 4, 29)  Rozkoszuj się Mną, a spełnię Twoje pragnienia. (Ps 37,4)  Mogę zrobić dla Ciebie więcej niż możesz sobie wyobrazić. (Ef 3,20) Bo Ja najpełniej potrafię Cię zachęcić. (Tes 2, 16-17)  Jestem Ojcem, który pociesza Cię w kłopotach. (2Kor 1, 3-4)  Gdy Twoje serce krwawi, jestem blisko. (Ps 34,19)  Jak owce na ramionach pasterza, tak Ty jesteś blisko Mego serca. (Iz 40, 11)  Przyjdzie dzień, gdy otrę łzy z Twoich oczu. I zabiorę wszelki ból, jakiego doznałeś w swoim życiu. (Ap 21,4)  Jestem Twoim Ojcem i kocham Cię tak mocno, jak Mego Syna Jezusa. (J 17, 23)  W Jezusie wyraża się moja Miłość do Ciebie. (J 17, 26)   On jest doskonałym obrazem Mnie. (Hbr 1,3)  On przyszedł, aby pokazać, że jestem po Twojej stronie, a nie przeciw Tobie. (Rz 8, 31)  I by powiedzieć Ci, że nie liczę Twoich grzechów. Jezus umarł, abyśmy (TY i Ja) mogli żyć w zgodzie. (2 Kor 5, 18-19) Jego śmierć była najdoskonalszym wyrazem mojej miłości do Ciebie. (1J 4,10)  Oddałem wszystko, co kochałem, aby zyskać Twoją miłość. (Rz 8, 31) I nigdy nic nie odłączy Cię od Mojej miłości. (Rz 8, 38-39)  Wróć do domu, a wydam przyjęcie jakiego niebo jeszcze nie widziało. (Łk 15,7) Jestem Twoim Ojcem i zawsze Nim będę. (Ef 3, 14-15)   A teraz chcę Ciebie zapytać: Czy chcesz być moim dzieckiem? (J 1, 12-13) 
     Czekam na Ciebie. (Łk 15, 11)  Nie bój się udzielić mi odpowiedzi - Ja jestem zawsze z Tobą. (Iz 41, 12)  Dasz sobie radę, wystarczy Ci mojej łaski. (2 Kor 12,9)

Całuję Cię mocno,
Tata Wszechmogący Bóg

środa, 6 maja 2015

Święto świętych apostołów Filipa i Jakuba - 6.V

     Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście. Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca"? (J 14.7-9).

   Prośba Filipa może zdumiewać. Nie można oglądać Boga twarzą w twarz. Bóg objawił się Abrahamowi, Jakub widział Go twarzą w twarz. Ale Mojżesz bał się spojrzeć w oblicze Boga. Zasłaniał oczy. Nie zobaczył oblicza Bożego. Dystans między Bogiem i człowiekiem rósł. Na pustyni pojawiło się miejsce święte, odpowiednio zabudowane, gdzie wejść mógł jedynie kapłan w odpowiednim stroju. Bóg stał się niedostępny. 

     Wcielenie Jezusa było przełamaniem tego dystansu. Bóg ukazuje swoje oblicze, jest obecny wśród ludzi. Jest kimś bliskim, kogo można zobaczyć, dotknąć, usłyszeć. 

   Kiedy rodzi się dziecko, rodzina szuka podobieństwa do rodziców. Kiedy człowiek dorasta rysy jego twarzy coraz bardziej upodabniają go do ojca, matki, czasem dziadków. Ten sam grymas twarzy, sposób uśmiechania się. Pięknie mówił o tym Michał Zabłocki w tekście wyśpiewanym później przez Grzegorza Turnaua:

Jestem synem mego ojca 
jestem ojcem mego syna 
każdy z nas osobno wzięty 
całą resztę przypomina 

Nie potrafię się odróżnić 
od swej własnej jego twarzy 
chociaż twarz zupełnie inna 
może czasem mi się marzy 
(może czasem...) 

Ojciec ojca mego ojca 
patrzy na mnie z głębi życia 
choć już nie ma ani ciała 
ani ducha do ukrycia... 

     Twarz Jezusa pozwala zobaczyć oblicze Ojca. Jezus pozwala usłyszeć słowo Ojca, doświadczyć Jego miłości. Jezus sprawia, że Bóg staje się bliski...

1. Czy kontempluję oblicze Jezusa ukazane w Ewangelii?
2. Jakie dzieła Boże dostrzegam w moim życiu?

wtorek, 5 maja 2015

Wtorek V Tygodnia Wielkanocy

   Jezus powiedział do swoich uczniów: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka (J 14,27).

   Pokój. Wielkie pragnienie ludzkiego serca. Pokój, który pozwala człowiekowi panować nad sobą - nad swoimi instynktami, namiętnościami, uczuciami i przywiązaniami, wyobraźnią i dążeniami. Pokój, który jest darem Zmartwychwstałego i którego świat ofiarować nie może. Kiedy tego pokoju nie ma, kiedy sercem rządzą namiętności i uczucia, człowiek staje się rozbity jak dziurawy dzban. 

   Świat też chce ofiarować pokój. Na swój sposób. Pokój, który często wypływa z lęku i jest jedynie krótkim zawieszeniem broni. Już psalmista demaskował ten fałszywy pokój ofiarowany przez świat: Wypowiadają słowa pokoju, a w duszy żywią zły zamiar (Ps 28,3). Oszukany pokój świata - chwilowy spokój, święty spokój. 

   Pokój Chrystusa jest czymś trwałym - wypełnia serce człowieka i nie mogą go zburzyć zewnętrzne okoliczności. Ten pokój promieniuje na relacje z innymi ludźmi, na relacje z Bogiem, na to wszystko co dzieje się ze mną i we mnie. Chrystusowy pokój, jakiego świat dać nie może. 

   Pokój świata opiera się na silnej armii, pewnej walucie, perspektywach ekonomicznego wzrostu i pełnego żołądka. Pokój, który ofiaruje Chrystus swoje źródło ma w przebaczającej Miłości, która dotyka ludzkiego serca. 

Maryjo, Królowo pokoju, módl się za nami

1. Czy jest we mnie pragnienie pokoju?
2. Czy panuję nad odruchami własnego serca?
3. Co potrafi zburzyć mój pokój?

poniedziałek, 4 maja 2015

Poniedziałek V Tygodnia Wielkanocy

      Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie (J 14,21).

     Miłość ma swoje wymagania. Trzeba poznać. Nie wystarczy nauczyć się na pamięć i recytować jak wyuczoną formułkę. Poznać to
coś znacznie więcej. Przede wszystkim zrozumieć. Zobaczyć, że nawet w zakazach i nakazach, czasem bardzo krótkich i kategorycznych, zawarta została miłość do człowieka i troska o jego dobro. Poznać to odkrywać oblicze ukryte za słowami przykazań - oblicze Tego, który kocha, który jest Miłością. 

    Nie wystarczy poznanie. Można wpatrywać się w miłujące oblicze jak w piękny obraz, ale to za mało. Miłość domaga się odpowiedzi. Zachowywać. jeżeli poznaję, że coś jest dobre, że jest wyrazem miłości do mnie, troski o moje szczęście i zbawienie, odpowiadam, zachowując przykazania. 

    To w zachowaniu wypełnia się miłość. Aby zachować, trzeba poznawać. Poznawać, aby jak najlepiej kochać...

1. Czy w Bożych przykazań dostrzegam Jego miłość?
2. Czy nie minimalizuje wymagań miłości?

niedziela, 3 maja 2015

V Niedziela Wielkanocy

    Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. (J 15,4b – 5)

   Jezus ukazuje dziś siebie jako winny krzew, krzew życiodajny, który powala owocować. Obraz winnicy, winnej latorośli nie był obcy uczniom, nie był obcy Izraelowi. Jeden z najbardziej poruszających fragmentów mówiący o miłości Boga do Izraela zawarł prorok Izajasz (por. Iz 5,1-7).

   Miłość Boga i wielkie rozczarowanie. Wzgardzona miłość wydaje cierpkie jagody. Zostaje skazana na odrzucenie. Do tego obrazu winnicy wraca często Jezus w swoim nauczaniu. Dziś jeden z tych fragmentów, które odwołują się do obrazu winnej latorośli. 

    Jezus formułuje dwa wymagania wobec swoich uczniów: trwać w Nim (pozostawać, a dosłownie mieszkać) i przynosić owoc. 

     Centrum życia ucznia Jezusa jest  w samym
Jezusie. To jedyne pewne oparcie. Jeżeli szukamy oparcia „gdzie indziej” – w sukcesie, w bogactwie, w prestiżu, w sile, we władzy, w karierze – nie będziemy uczniami. Będziemy skazani na jałowość i na niepowodzenie. 

1. Gdzie szukam oparcia w moim życiu?
2. Co znaczy dla mnie owocne życie?


sobota, 2 maja 2015

Uroczystość NMP Królowej Polski

     Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja (J 19,25-26).

   Ból Matki, która patrzy na śmierć Syna. Okrutnej śmierci. I doświadczenie miłości. Ten, który cierpi, nie myśli  sobie - widzi wciąż człowieka. Patrzy z wysokości krzyża na Nią i umiłowanego ucznia. Nawet w cierpieniu i ogromnym bólu nie koncentruje się na sobie. 

   Ona - włączona w bieg historii zbawienia, powoli odkrywa tę miłość Boga do człowieka. Pod krzyżem jej serce uczestniczy w tej niepojętej miłości dla ludzi. Przyjmuje pod opiekę umiłowanego ucznia. 

   Niewiasto... Drzewo Krzyża... Spełnia się słowo z Księgi Początku. Wprowadzam nieprzyjaźń między tobą a niewiastą, między potomstwem twoim i potomstwem jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę... On, owoc niewiasty, na drzewie krzyża pokonuje szatana. Możemy korzystać z Jego zwycięstwa. Ona, współuczestnicząca w tym dziele Syna, zostaje nam dana jako Matka. Właśnie pod Krzyżem. Ona wie, ile kosztowało wyzwolenie człowieka z niewoli grzechu, jaką cenę musiał za wolność człowieka zapłacić Jej Syn. 

1. Czy mam jakąś własną formę nabożeństwa do Maryi?
2. Czy w cierpieniu własnym potrafię dostrzegać drugiego człowieka?

piątek, 1 maja 2015

Piątek IV Tygodnia Wielkanocy

     Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do
Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14, 4-6).

   Tyle różnych dróg i ścieżek życia. Tyle możliwości. I ta jedna, szczególna. On - Droga. Dokąd prowadzi? 

    Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej... On - Droga do Boga. Droga pewna. Inne ścieżki i dróżki często jawią się jako bardzo atrakcyjne i ciekawe. Ale dokąd prowadzą? 

    On - Droga. Prowadzi do drugiego człowieka. Na tej drodze mogę spotkać bliźniego. Mogę z nim dzielić trud wędrówki. Poznaję czym jest dojrzała miłość bliźniego - miłość, która uczy poświęcenia, bezinteresowności. Na tej Drodze muszę rezygnować z egoizmu i tego wszystkiego, co odsuwa od drugiego człowieka. 

   On - Droga, która prowadzi mnie do mnie. Pozwala mi poznać siebie. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa (św. Jan Paweł II, 1979).

     On - Droga. Do prawdy o sobie, o drugim, o świecie. Bo On jest Prawdą. On - Droga do życia. Bo On jest Życiem. 

1. Czy staram się poznawać siebie w relacji do Boga i bliźniego?
2. Czy nie czuję się zagubiony na drogach życia?