zachód słońca

zachód słońca

środa, 5 lutego 2025

Środa 4. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Agaty

    Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli, błogi plon sprawiedliwości. Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste ślady czyńcie nogami, aby kto chromy nie zbłądził, ale raczej był uzdrowiony (Hbr 12,11-13).


    List do Hebrajczyków kierowany jest do wspólnoty, która doświadczyła prześladowań i męczeństwa. Autor zwraca się do tej wspólnoty, aby ją umocnić, spojrzeć głębiej na wszystkie doświadczenia i zachęcić do wytrwania w wierze. Pokusa odwrócenia się od Boga, zwłaszcza z powodu trudności i cierpienia jest namacalna, ludzki lęk o życie paraliżuje kroki...

    Autor próbuje ukazać cierpienie jako próbę, jako walkę ze złem. Teraźniejszość jest miejscem trudnego doświadczenia, ale z niego rodzi się później owoc sprawiedliwości dla tych, którzy je znoszą. 

    Autor Listu próbuje zrozumieć sens cierpienia, a zrozumienie znajduje w Bogu i Jego pedagogice miłości. Najtrudniejsze sytuacje, które są naszym udziałem, są zawsze szansą na wzrost i dojrzewanie. 

    Za ideą Boga, który koryguje nasze błędy, tak jak ojciec koryguje postępowanie swoich dzieci, kryje się głębokie przekonanie o miłości Ojca. Trudne doświadczenia możemy uczynić przestrzenią, w której doświadczymy miłości. 

    Kiedy przeżywamy cierpienie ze wzrokiem utkwionym w Chrystusie, możemy je odczytać jako nasze doświadczenie przechodzenia od bólu i śmierci do Życia. Wtedy możemy odkrywać, że także w tych trudnych doświadczeniach jest z nami Bóg, towarzysząc nam i podtrzymując w drodze. 

    Wiara, która objawia się w Chrystusie, czyni nas wewnętrznie silnymi, daje nam pokój, leczy i zbawia, w obliczu bólu i rozpaczy, które stopniowo zabijają w nas życie...


Czy w cierpieniu i trudnościach potrafię odkrywać miłość Boga?

wtorek, 4 lutego 2025

Wtorek 4. Tygodnia Zwykłego

    Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala (Hbr 12,1-2).


    Biegacze, którzy walczą czasem o sekundy na konkretnym dystansie, dbają o to, by pozbyć się wszelkiego ciężaru, który mógłby wypaczyć wynik - stąd poszukiwanie właściwych butów i stroju, odrzucenie wszystkiego, co byłoby niepotrzebnym balastem. 

    Tym, co dodatkowo motywuje już podczas biegu są widzowie (świadkowie) zmagań. Cel biegu jest znany...

    Ten obraz powinien nam pomóc w naszym biegu na drodze wiary. Pierwszą rzeczą, o którą każdy musi zadbać, jest pozbycie się wszelkiego balastu - przede wszystkim grzechu, ale także tego wszystkiego, co jest sprzeczne z wolą Pana Boga. Biegacz musi widzieć cel, nie rozglądać się na boki, bo grzech łatwo nas zwodzi, spowalnia, a czasem zawraca z drogi. 

    Pośród wielu świadków, którzy nam dopingują w naszych zmaganiach, jest szczególnie jeden, wyjątkowy świadek - Jezus Chrystus, który zapoczątkował bieg i Go ukończył, pokonując wszelkie przeszkody i trudności.

    Patrzmy na Jezusa, który jest naszym wzorem, właściwym punktem odniesienia we wszystkim. Nie możemy się poddawać z obawy przed trudnościami i próbami. Trzeba biec dalej, bez względu na to, że czasem pojawia się cierpienie. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi... 


Co może być moim balastem na drogach wiary?

poniedziałek, 3 lutego 2025

Poniedziałek 4. Tygodnia Zwykłego

    I co jeszcze mam powiedzieć? Nie wystarczyłoby mi bowiem czasu na opowiadanie o Gedeonie, Baraku, Samsonie, Jeftem, Dawidzie, Samuelu i o prorokach, którzy przez wiarę pokonali królestwa, dokonali czynów sprawiedliwych, otrzymali obietnicę, zamknęli paszcze lwom, przygasili żar ognia, uniknęli ostrza miecza i wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w wojnie i do ucieczki zmusili nieprzyjacielskie szyki (Hbr 11,32-34). 

    Gdy wsiadł do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł zostać przy Nim. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiadaj im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą» (Mk 5,18-19).


    Autor listu do Hebrajczyków zachęca do wierności i wytrwałości te wspólnoty, które są zagrożone utratą wiary. W czasie zagrożeń ale także w momencie, gdy pierwsza gorliwość przygasa i rozmywa się w codzienności, potrzebujemy wzorców. 

    Wymienieni są bohaterowie Starego Przymierza, by wykrzesać nadzieję. Wielu z nich odnosiło sukcesy dzięki wierze i zaufaniu wobec Boga, ale byli i tacy, którzy doświadczyli wielkich cierpień. Owi bohaterowie są tym bardziej godni podziwu, że nie znali czasu wypełnienia się Bożych obietnic. Wiara była dla nich gwarancją  i dawała przedsmak, że Bóg spełni, co obiecał. 

    Wiara pozwalała im przezwyciężać wiele trudności i to właśnie poprzez osobiste świadectwo wiary, wytrwałości i wierności zasłużyli sobie na pamięć i rangę bohaterów. Świat nie był ich wart

    W czasach, kiedy potrzeba świadectwa i wierności Bogu, możemy postawić sobie pytanie, jaka jest nasza postawa? Jak radzimy sobie z różnymi okolicznościami życia. Czy kiedy wiedzie się nam dobrze, potrafimy zobaczyć działanie Boga, który rozpieszcza nas, bo nas kocha? A kiedy życie przynosi trudności, czy potrafimy zaufać, że z Bogiem damy radę? 

    Ciężko nadążyć za Jezusem. Raz zabrania mówić o dokonanym cudzie, dziś wprost nakazuje opowiadać. 

    Widzę w tym Jego działaniu pragnienie uniknięcia próżnej ludzkiej chwały, a jednocześnie pragnienie pokazania, że On zawsze staje po stronie cierpiących. Zachęca człowieka uwolnionego od zła, by głosił i rozpowiadał, bo chce nam  pokazać, że w miejscach zagrożonych złem, miejscach dla wielu nieczystych, opanowanych przez zło, On także panuje nad mocą zła. Miłosierdzie Boga oferowane jest wszystkim, w każdych okolicznościach. trzeba chcieć z niego skorzystać. 


Czy mam odwagę świadczyć o Bożym miłosierdziu, którego doświadczyłem?

niedziela, 2 lutego 2025

Święto Ofiarowania Pańskiego

    Nagle przyjdzie do swojej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie (Ml 3,1b)

    Któż jest tym Królem chwały? Pan Zastępów, On jest Królem chwały. Pan dzielny i potężny, Pan potężny w boju (por. Ps 24,8,10).

    Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem w tym, co się odnosi do Boga - dla przebłagania za grzechy ludu (Hbr 2,17)

    A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono (Łk 2,33).


    Otrzymujemy Słowo dla nas, Słowo przesłanie na czas, w którym żyjemy. Mamy być świadkami Prawdy i Światła w świecie, który otacza nas ciemnością i mrokiem. W sytuacji wielkiej niewiary a także w sytuacji rutynowego i powierzchownego, pozbawionego zaangażowania chrześcijaństwa, potrzebujemy posłańców, którzy pomogą nam w spotkaniu z Jezusem.

    Potrzebujemy nowej odwagi i zapału, aby głosić Dobrą Nowinę, którą otrzymaliśmy i która ma być w widoczna w naszym codziennym działaniu. 

    Bóg rozpalił w Symeonie światło, które zrodziło nadzieję spotkania i oczekiwania. Oczekiwania aktywnego, zaangażowanego. Symeon nie siedzi w fotelu czekając, aż ktoś zapuka do drzwi, ale wychodzi na spotkanie, szuka, wygląda Tego, który ma przyjść. Dlatego może Go spotkać.  

    Potrzebujemy tej postawy Symeona, by doświadczyć tego przemieniającego wszystko spotkania z Jezusem. Aby głosić Jezusa, którego wielu nie zna, o którym wielu zapomniało, potrzebujemy przede wszystkim głębokiego doświadczenia tego, kim dla mnie osobiście jest Jezus Chrystus, kim jest dla mojego życia i jak wpływa na moje życie. Dopiero z tego osobistego doświadczenia rodzą się świadkowie, dopiero wtedy możemy nieść innym światło. 

    Zapalamy i poświęcamy dzisiaj światło - gromnice, które są znakiem Maryi niosącej Chrystusa światu. Tej symbolice potrzebujemy nadać osobisty wymiar - potrzebujemy napełnienia światłem Ewangelii, aby nieść i przekazywać je innym...


Co mogę powiedzieć innym o doświadczeniu Boga i Jego działaniu w moim życiu?



sobota, 1 lutego 2025

Sobota 3. Tygodnia Zwykłego

    Wiara jest fundamentem pokładanych nadziei, argumentem na to, czego się nie widzi. Dla niej przodkowie dostąpili uznania (Hbr 11,1-2).


    Wiara jest fundamentem nadziei, pewnością tego, czego dopiero się oczekuje, potwierdzeniem tego, czego nie widać. 

    Patrzymy na postaci zanurzone w wierze, całkowitym zaufaniu Bożym obietnicom, przede wszystkim obietnicy licznego potomstwa, tak licznego, jak ziarnka piasku na brzegu morza lub gwiazdy na niebie. Nie zobaczyli spełnienia  tej obietnicy, ale zaufali Temu, który ją złożył - Bogu.

    Z tej głębokiej wiary, z głębi zaufania, wypływa oddanie się Bogu, posłuszeństwo Bogu. Nawet wówczas, gdy to, o co się prosi lub co jest obiecane, jest bardzo trudne lub wprost niemożliwe i oznacza zmianę życia. 

    Przykład Abrahama, Izaaka, Izaaka, Jakub i Sary są zaproszeniem do refleksji dla nas:


Jaka jest nasza wiara? Czy jest pełnią zaufania?

piątek, 31 stycznia 2025

Piątek 3. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana Bosko

    Nie pozbywajcie się więc nadziei waszej, która ma wielką zapłatę. Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy (Hbr 10,35-36).


    Życie pierwotnego Kościoła pośród przeciwności i zmagań: prześladowanie, pozbawianie majątków, oszczerstwa, doświadczenie męczeństwa. Autor listu do Hebrajczyków ukazuje, dzięki czemu potrafili zachować wiarę i wytrwać: siłą była jedność i wiara. Pewność co do obietnicy, pewność zdobycia Bożego królestwa utrzymywała i utrzymuje uczniów na ścieżce wiary nawet pośród trudności, przy niesprzyjających warunkach i problemach. 

    Nie ma sensu ratowanie i ochrona doczesnych dóbr, jeżeli przez to traci się duszę. To wieczna walka, na którą i my jesteśmy skazani. Często wstydzimy się pokazać jako chrześcijanie, a nawet wypieramy się naszej wiary z obawy przed tym, co ludzie powiedzą w tym społeczeństwie, w którym to, co światowe, narzuca się temu, co duchowe.

    Jesteśmy zaproszeni do zachowania nadziei. Tak łatwo osłabić ducha, podać się nurtowi świata, dać się zatopić. Dlatego jesteśmy wezwani do wytrwałości, mimo nieprzyjaznych okoliczności, które nam towarzyszą. Nie należymy do tych, którzy idą na zatracenie, ale do wiernych, którzy zbawiają duszę

    Wszyscy jesteśmy w rękach Pana. On jest tym, który nas zbawia, jeśli chcemy być zbawieni, ponieważ Pan zawsze idzie obok nas, uważny na nasze potknięcia, aby podać nam rękę, aby pomóc nam wyjść z kłopotów, aby wybawić nas od niegodziwców i zapewnić nam zbawienie.


W czym mogę być świadkiem wytrwałości i wierności?

    

czwartek, 30 stycznia 2025

Czwartek 3. Tygodnia Zwykłego

    Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień (Hbr 10,23.25).


    Przeżywamy rok jubileuszowy, który wzywa nas, byśmy się stawali pielgrzymami nadziei. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, ale jednocześnie bądźmy w ruchu. Potrzebujemy przyjąć postawę pielgrzymów, którzy cieszą się obecnością swojego Pana. To pierwsze przesłanie zostawione nam przez autora listu do Hebrajczyków.

    Aby zachować nadzieję potrzebujemy wspólnoty - nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań. We wspólnocie łatwiej przeżywać wiarę i więź z Bogiem. potrzebujemy umocnienia i pobudzenia w miłości i dobrych uczynkach. Życie wiarą oznacza podążanie zupełnie inną drogą niż ta, którą promuje się dzisiaj, dlatego musimy się wzajemnie wspierać i podtrzymywać w Chrystusie Jezusie. 

    Niemożliwe jest jednak przeżywanie wspólnoty, wzrastanie w wierze wspólnotowo, jeżeli nie ma osobistego procesu wzrostu w wierze i szczerości. Chodzi o spotkanie z prawdą o sobie we wszystkich wymiarach, także w wymiarze wiary. 


1. Jakie jest moje doświadczenie wspólnoty? Czym ona dla mnie jest?

    

    

środa, 29 stycznia 2025

Środa 3. Tygodnia Zwykłego

    Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana tajemnica (Mk 4,11-12).


    Żyjemy w świecie przesyconych zmysłów, zalewani wielką ilością obrazów i dźwięków, wszystkiego chcemy dotknąć, spróbować i poczuć... Ale to sprawia, że już nie potrafimy przyjąć nic nowego. Posługujemy się schematami, ulegamy przyzwyczajeniom i nawykom. Tak samo dzieje się w odniesieniu do Słowa Bożego - usłyszymy początek i... to już znam. Słuchamy, ale nie rozumiemy, patrzymy i nie widzimy. Zapamiętane obrazy i słowa zmieniają nasze zmysły i je zniekształcają. Nasza wiedza i mentalne dziedzictwo, ten intelektualny bagaż, często staje się balastem i nie pozwala nam odkryć nowości Ewangelii. Dlatego Królestwo wciąż pozostaje dla nas tajemnicą, a jego drzwi pozostają często zamknięte...

    Logika Królestwa nie jest nasza. Jezus w Ewangelii św. Mateusza powiedział nam: jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego. Często patrzymy na dzieci jako te, które niewiele wiedzą. Ale dzieci, kiedy patrzą - widzą, kiedy słuchają - słyszą. Może zaskoczyć ilość szczegółów, które zapamiętują i odbierają jako nowe. Nie są skażone kulturowymi modami, nie nadają etykietek. 

    Dla tych, którym się wydaje, że już wszystko wiedzą i rozumieją, słowa Jezusa są trudne do przyjęcia. Ale ta dobra gleba z przypowieści może być obrazem tego stanu umysłu i ducha, który przyjmuje, jest otwarty, ufa bez konieczności zadawania pytań i rozumowych dociekań.

    Bóg wie, gdzie jest żyzna gleba, ale ziarno rozrzuca z niezwykłą hojnością, nawet na najbardziej zdegradowane tereny i odległe pustkowia. Rozrzuca z nadzieją, że nawet tam ziarno okaże swą żywotną siłę, kiedy serce wyzwoli się z rutyny.


Na ile staram się odczytywać i słuchać Słowa, jakby to było po raz pierwszy?

wtorek, 28 stycznia 2025

Wtorek 3. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Tomasza z Akwinu

    Chrystus przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę - w zwoju księgi napisano o Mnie - abym spełniał wolę Twoją, Boże (Hbr 10,5-7).


    Z dużym namaszczeniem podchodzimy do kultu, zwracamy czasem uwagę na drobiazgi, zachwycamy się taką czy inną liturgią. To dobrze, bo w spotkaniu ze świętością samego Boga człowiek powinien okazać należny szacunek. 

    Warto jednak zwrócić uwagę na to, o czym mówi nam dzisiaj autor listu do Hebrajczyków, którzy starali się pielęgnować i zachowywać tradycję kultu, posiadali niezliczone rytuały i ofiary. Otóż autor ten stwierdza, że sam akt kultu nie przyczynia się do uzyskania przebaczenia.

    Potrzebujemy wewnętrznego nastawienia serca, wewnętrznej postawy, która prowadzi nas, pomimo wszelkich naszych ograniczeń i słabości, do wypełnienia woli Bożej, do zaufania Bogu. To ta wewnętrzna postawa otwiera w nas przestrzeń konieczną, by poprosić i otworzyć się na Boże przebaczenie i łaskę. 

    Kiedy podejmujemy wysiłek, by rozeznać i wypełnić to, co Pan Bóg dla nas zaplanował, nasz kult staje bramą do Bożych źródeł, to wtedy otrzymujemy moc, aby przezwyciężyć w sobie grzech. 


Jak rozeznaję, co jest wolą Pana Boga?

poniedziałek, 27 stycznia 2025

Poniedziałek 3. Tygodnia Zwykłego

    Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy» (Mk 3,22).


    Od samego początku Jezus zderzał się z ludźmi, którzy Go nie akceptowali, odrzucali Jego nauczanie, szukali argumentów, by Go zdyskredytować. Chcieli zrazić ludzi do Niego tych, którzy szli za Nim i Go słuchali.

    O tym mówi także dzisiejsza Ewangelia. Pada oskarżenie bardzo poważne, a jednocześnie bardzo naiwne, z którym Jezus szybko sobie radzi. Jak może Szatan wyrzucać Szatana?

    Jezus wykorzystuje tę okazję, aby zaoferować nam naukę. Możemy się zastanawiać, czy Bóg będzie w stanie przebaczyć nam grzechy, bez względu na to, co zrobimy, ale obrazy używane przez Jezusa, które ukazują miłosierdzie Ojca, pokazują wyraźnie, że Bóg pragnie przebaczać i chce zbawienia każdego człowieka. Zawsze będzie podnosił rękę, by oferować nam przebaczenie i miłość. 

    Jest jednak jeden wyjątek. Bóg nie będzie w stanie przebaczyć tym, którzy nie chcą otrzymać Jego przebaczenia, którzy bluźnią przeciwko Duchowi Świętemu. Kto chce pozostać w ciemności, w swoim grzechu i odrzuca światło Ducha, zamyka się na przebaczenie. 

    Oferta Bożego przebaczenia jest niezmienna - nikt, kto przychodzi do Niego ze skruszonym sercem, nie pozostanie pozbawiony miłosierdzia. 


Jak często korzystam z Bożego przebaczenia? 

niedziela, 26 stycznia 2025

III Niedziela Zwykła - Niedziela Słowa Bożego

Pierwszego dnia miesiąca siódmego przyniósł kapłan Ezdrasz Prawo przed zgromadzenie, w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni, lecz także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać. I czytał z tej księgi, zwrócony do placu znajdującego się przed Bramą Wodną (Ne 8,2-3a).

W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie (Łk 4,16-18).


     Księga Nehemiasza opowiada o punkcie zwrotnym w życiu narodu Izraela. Po doświadczeniu zniszczenia Jerozolimy, czterdziestu latach wygnania, Izraelici wracają do swojej ziemi, aby odbudować Jerozolimę i świątynię, ale także by odbudować swój naród i swoje życie. 

     Odczytanie przez Ezdrasza Księgi Prawa jest odnowieniem Przymierza i jest momentem narodzin judaizmu opartego na przestrzeganiu Prawa. Judaizm staje się religią, ale także znakiem tożsamości ludu wybranego. 

     Obraz Jezusa, który odczytuje w synagodze w Nazarecie Księgę Izajasza, jest w pewien sposób podobny do tego obrazu, który ukazała nam księga Nehemiasza. Jezus, odwołując się do Izajasza, przedstawia program założycielski nowego Ludu Bożego, zakłada fundamenty nowej wspólnoty Kościoła. 

     Wybór tekstu z Księgi Izajasza nie jest przypadkowy. Jezus rozwinął zwój księgi i znalazł miejsce – świadomie dokonuje wyboru. Ten tekst przypomina o żydowskich korzeniach Kościoła, o zakorzenieniu w Bożych obietnicach. Odwołanie do niewidomych jest odniesieniem do pochodzących z pogaństwa uczniów, którzy są pełnoprawnymi uczniami Jezusa. Odniesienie do ubogich jest wyraźnym wskazaniem dla rozwiązania napięć społecznych – Bóg wybiera ubogich i słabych. Głoszona wolność jest wezwaniem do nadziei wobec wszelkich prześladowań.

     Jezus mówi od siebie, po zakończeniu czytania: Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście! W Nim rzeczywiście ubodzy się uśmiechnęli, niewidomi przejrzeli, niewolnicy zostali uwolnieni, łaska spłynęła na ludzi, którzy dzielili z Nim życie. 

    Przeżywamy dzisiaj niedzielę Słowa Bożego? Ważne jest to, byśmy czytali i słuchali Słowa, ale warto postawić sobie jedno pytanie: jak to słuchane, czytane Słowo wpływa na moje życie? 

sobota, 25 stycznia 2025

Święto Nawrócenia św. Pawła

    "Kto jesteś, Panie?" - odpowiedziałem. Rzekł do mnie: "Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz". Powiedziałem więc: "Co mam czynić, Panie?" A Pan powiedział do mnie: "Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić" (Dz 22,8.10). 


    Najbardziej znane i spektakularne nawrócenie - Szaweł stał się Pawłem. 

    Paweł jechał do Damaszku z jasnym celem. Jego troską była wierność Bogu i walczył o nią z gorliwością. Pod Damaszkiem doświadcza zatrzymania, Paweł słuchał i pytał. I spośród tych dwóch pytań, które zadał, najważniejsze brzmiało: Co mam czynić, Panie?

    Wiedzieć, kim jest Jezus, rozpoznać Go w codzienności, to ważne doświadczenie. Ale jeśli za poznaniem nie ma podporządkowania się Jego woli, poznanie niczemu nie służy. Sama wiedza, znajomość Bożego Objawienia, nie zbawia. 

    Paweł po spotkaniu pod Damaszkiem zmienia swój cel, uznaje swój błąd. Ale  nie zmienia swojego radykalizmu i nie tonuje gorliwości. 

    W świecie, w którym dziś żyjemy, istnieją ścieżki, które prowadzą nas do miejsc, gdzie Bóg przemawia, gdzie słyszymy propozycje służące naszej przemianie i nawróceniu. Ale musimy szukać tych ścieżek, musimy słuchać i wreszcie musimy odpowiedzieć na Boże wezwania. Inaczej nie ma szans na przemianę.


Jak często pytam Boga, co mam czynić?

piątek, 24 stycznia 2025

Piątek 2. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Franciszka Salezego

    Bo wszyscy Mnie poznają, od małego aż do wielkiego. Ponieważ ulituję się nad ich nieprawością, a na ich grzechy więcej już nie wspomnę (Hbr 8,11b-12). 

    Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego (Mk 3,13).


    Słuchamy słowa, które przychodzi do nas od samego Boga. Autor listu do Hebrajczyków trzykrotnie podkreśla w tym krótkim fragmencie: To mówi Pan! 

    Słyszymy Boga, który dokonuje rewizji Starego Przymierza zawartego z ludem Izraela w czasie wyjścia z Egiptu. Bóg przedstawia nowe Przymierze, które zastępuje to, co dawne. Bóg mówi o swoim bezpośrednim działaniu na ludzkie serce - zapisuje w nim swoje prawo. To już nie są kamienne tablice, lecz bijące miłością ludzkie serce - bo właśnie Miłość zostaje zapisana w ludzkim sercu. Bóg zapowiada przebaczenie grzechów i miłosierdzie.

    Bóg powołuje. Do różnych zadań, ale powołuje każdego. Nie tylko owych Dwunastu, ale także siedemdziesięciu dwóch. Powołuje do pójścia za sobą, do bycia uczniem. Zdarza się też w Ewangelii, że ktoś sam podejmuje inicjatywę i próbuje naśladować Jezusa. I wtedy kończy się to niepowodzeniem. Uwolniony od złych duchów też chce płynąć z Jezusem i Apostołami, ale Jezus ma dla niego inne zadanie - ma pozostać. 

    Warto czasem zastanowić się na tym, czy idąc za Jezusem, rzeczywiście idziemy tą drogą, której On dla nas chce. Czasem bowiem kapryśnie próbujemy narzucić Panu Bogu swoją wizję i sposób Jego naśladowania, wybieramy inne zadania i role, niż On dla nas przygotował, zadania i role, które może wydają się bardziej atrakcyjne, ale które nie są nasze, a wówczas możemy doświadczyć porażki i zniechęcenia. 

    Tak często próbujemy, deklarując naszą przynależność do Jezusa, realizować jednak własne zamierzenia i ambicje...


Jak widzę swoje miejsce i zadania w rodzinie, we wspólnocie, w Kościele? Do czego Pan Bóg mnie wzywa?

czwartek, 23 stycznia 2025

Czwartek 2. Tygodnia

    Nawet duchy nieczyste na Jego widok padały przed Nim i wołały: "Ty jesteś Syn Boży". Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (Mk 3,11-12).


    Podsumowanie tego pierwszego okresu działalności Jezusa w Galilei może zdumiewać. Duchy nieczyste, które wiedzą, rozpoznają, nazywają Go Synem Bożym, ale jednocześnie odrzucają. To nie jest wyznanie wiary, lecz złość, bo Jezus przychodzi w miejsca, które zło próbowało zawłaszczyć i opanować.

    Duchy nieczyste potrafią zdobyć się na podziw, potrafią uznać Jezusa, ale nie ma to żadnego wpływu na ich życie. Patrzę czasem na chrześcijan, którzy potrafią się zachwycić czyimś świadectwem, wyrazić podziw, że tak można praktykować wiarę, podziw dla odwagi w dawaniu świadectwa, a jednocześnie nie chcą wyrwać się z duchowej przeciętności, wyjść z cienia tłumu... Ta duchowa przeciętność sprawia, że zło zdobywa tak wiele przestrzeni i serc.

    Potrzebujemy skoncentrować nasze życie na Jezusie, aby wyjść z tej duchowej przeciętności, z duchowego letargu. Ewangelia, która towarzyszy każdego dnia poprzez liturgię Kościoła jest zaproszeniem do wejścia na drogę przemiany i utożsamiania się z Chrystusem. 

    Jezus, chociaż okazuje współczucie tłumom, nie chce relacji interesownych, płytkich czy powierzchownych. Relacja z Jezusem musi być znacznie głębsza. To nie użyteczny interes ma pierwszeństwo, ale spotkanie z osoby z Osobą, spotkanie, które przemienia. 


Czego tak naprawdę szukam, kiedy zwracam się do Jezusa?  

środa, 22 stycznia 2025

Środa 2. Tygodnia Zwykłego

    Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć (Mk 3,1-2).


     Jedno z pierwszych zderzeń Jezusa z przywódcami Izraela. To początek Ewangelii wg św. Marka. W scenie, którą przedstawia ewangelista od samego początku widać napięcie. Jezus już wie, że na Niego czyhają, by oskarżyć. Jest szabat. Tego dnia sam poda im powód do oskarżenia...

    Spróbujmy spojrzeć na ten obraz św. Marka, by odkryć szczegóły...

    Jezus ogarnięty gniewem z powodu zatwardziałości ich serc. Podejmuje ryzyko, narażając siebie na ich oskarżenia. Uzdrawia. Dla Niego jest jasne, że zawsze należy czynić to, co służy dobru i zbawieniu człowieka.

    Ludzie w synagodze. Nie ma nic o zdumieniu, o wychwalaniu Boga wobec dokonanego znaku. Atmosfera w synagodze jest raczej nacechowana wrogą obojętnością. Obserwują. Przeżywają tę sytuację jako trudny do rozstrzygnięcia dylemat: wierność zasadom i własnym przekonaniom, czy zdrowie człowieka. Nie potrafią rozeznać, co jest dobre, a co złe, co słuszne, a co niewłaściwe. Co więcej, najcenniejsze dobro staje się dla nich złem tylko dlatego, że nie zgadza się z ich przekonaniami, ich punktem widzenia. 

    I wreszcie człowiek z uschłą ręką. Ktoś, kto w zasadzie chciał pozostać anonimowym, o nic nie prosił. Jakoś może przyzwyczaił się już do swojej bezwładnej ręki. W tej napiętej atmosferze chciał pozostać w cieniu. Ale był posłuszny wezwaniu Jezusa. Wyszedł z cienia i stanął pośród wszystkich, zajmując centralne miejsce sceny. Obnaża jakoś swoją słabość wobec nich wszystkich. Pozbywa się wstydu, który kazał ukrywać się w cieniu. I to on, jako jedyny, doświadcza w tym dniu dotknięcia łaski, to on zostaje uzdrowiony...


Jakie słabości próbuję ukryć nawet przed Jezusem, nie pozwalając się uzdrowić?


wtorek, 21 stycznia 2025

Wtorek 2. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Agnieszki

    Trzymajmy się jej [nadziei] jak bezpiecznej i silnej dla duszy kotwicy, która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka (Hbr 6,19-20).


    Kiedy kupujemy jakiś sprzęt, otrzymujemy gwarancję - 12 miesięcy, 24 miesiące... Tylko Bóg daje gwarancję wieczną, która przenika poza zasłonę, gwarancję zaczepioną w Zmartwychwstaniu Chrystusa. Bóg swoją obietnicę potwierdził przysięgą, jest wierny przymierzu, które zawarł z człowiekiem. 

    To człowiek narusza warunki gwarancji, odrzucając Boży plan i wybierając życie pełne nieuporządkowania i grzechu. To człowiek instrumentalnie podchodzi do miłości, kierując się egoizmem i stawiając swoją wolę na pierwszym miejscu, odrzucając Bożą wolę. 

    Mamy wiele powodów, by zaufać Bogu. Wszystkie Jego obietnice się spełniają, może nie zawsze tak, jak my byśmy chcieli, wyobrażali sobie, nie zawsze w tym czasie, który nam wydaje się odpowiedni, to znaczy tu i teraz, ale Bóg jest wierny swoim obietnicom... Potwierdzeniem, ostateczną Gwarancją prawdomówności Boga jest Jezus Chrystus. On wszedł za zasłonę śmierci i objawił nam, że za tą zasłoną jest Życie, które nie ma końca. 


  W jaki sposób dbam o rozwijanie cnoty nadziei?

poniedziałek, 20 stycznia 2025

Poniedziałek 2. Tygodnia

    Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino należy wlewać do nowych bukłaków» (Mk 2,22).


    Może się wydawać, że problem bukłaków został rozwiązany poprzez drewniane beczki, w których wino dojrzewa, zanim znajdzie się w butelkach. Drewno jest bardziej wytrzymałe, wystarczy zapewnić odpowiednią wilgotność i odpowiednio konserwować, by nadawały się do ponownego użycia.

    Kiedy było mi dane zwiedzać winnice w Hiszpanii, przekonałem się jednak, że nie jest to do końca takie proste. I chociaż beczka może być wykorzystywana ponownie, to jednak każdego roku szanujące się winnice zamawiają nowe beczki, aby w nich znalazło się wino ze zbiorów nowego roku...

    Zapytałem - czy to nie marnotrawstwo, czemu co roku nowe? I dowiedziałem się, że chociaż stare beczki są także używane, to jednak zawsze pewna partia wina danego roku leżakuje w nowych, ponieważ wino brudzi się, zanieczyszcza, z powodu wcześniej użytego materiału. Drewno nabiera smakowych nut tego, co było w nim przechowywane wcześniej, a przez to smak może zostać zniekształcony. 

    Słucham Jezusa, który mówi o starych i nowych bukłakach i podziwiam Jego mądrość i śmiałość. Potrafił sięgać po codzienność, aby przybliżyć nam tajemnice Królestwa Bożego, ale sięgał po codzienność także dlatego, aby uczyć nas otwartości na nowe, otwartości na życie. Wszystko, co nas otacza, może być narzędziem i przybliżać prawdę o Bogu. 

    I chociaż w codzienności dziś już coraz rzadziej naprawiamy u szewca stare buty czy łatamy stare ubrania, to jednak w życiu duchowym można odnieść wrażenie, że wciąż spędzamy nasze życie na łataniu sprawdzonych praktyk. A kiedy okazuje się, że to jednak nie działa, że staje się sztuką dla sztuki, że nie pozwala nam cieszyć się nowością wiary, trudno nam otworzyć serce na nowe doświadczenia i wyzwania. 

    O wiele łatwiej i wygodniej jest nam łatać stare sprawdzone nawyki, udoskonalać dobrze znane schematy i żyć codzienną rutyną, niż szukać nowych bukłaków, które potrafią przyjąć nowe - to wszystko, czego może nie rozumiemy, co wymaga poszukania odpowiedzi, co czasem boli i weryfikuje nasze przyzwyczajenia. Im bardziej stare nasze bukłaki, tym większe niebezpieczeństwo, że wino Ewangelii - Dobrej Nowiny, będzie zanieczyszczone i będzie miało gorzki posmak rozczarowania.


 Jakie nawyki i schematy przyswojone w życiu blokują we mnie nowe możliwości i marzenia?

niedziela, 19 stycznia 2025

II Niedziela Zwykła

    Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie (J 2,1-2.11-12).


    W opowiadaniu o odwiedzinach Mędrców ze Wchodu Jezus objawia się wszystkim narodom. W Ewangelii chrztu Jezus dokonuje pierwszej publicznej manifestacji swojej misji, stając pośród grzeszników i przyjmując Janowy chrzest pokuty. Dzisiaj Jezus po rak kolejny objawia swoją chwałę, dokonując pierwszego znaku na weselu w Kanie Galilejskiej.

    Spróbujmy zauważyć kilka rzeczy:

• pierwsza publiczna interwencja Jezusa nie ma w sobie nic religijnego. Wesele należy do sfery profanum, a Jezus przychodzi, aby pobłogosławić szczęście i radość nowożeńców;

• Jezus poprzez swój pierwszy znak w Kanie Galilejskiej podkreśla swoją obecność pośród życia ludzi. To najbardziej fundamentalny wymiar chrześcijaństwa – być obecnym jako człowiek wiary w świecie, w życiu ludzi, wnosić w to życie radość, żyć w świecie, ale nie tak, jak żyje świat;

• uczestnicząc w weselu w Kanie Galilejskiej, Jezus błogosławi ludzką rzeczywistość małżeństwa, podkreślając, że jest to coś pięknego i chcianego przez Boga;


Co powinienem dzisiaj zrobić, słysząc wskazanie Maryi: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie?"

sobota, 18 stycznia 2025

Sobota 1. Tygodnia Zwykłego

    Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili (Hbr 4,16).

    Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» (Mk 2,16).


    Lewi, syn Alfeusza. Gdyby pobożny Izraelita przypadkowo znalazł się z nim na tym samym chodniku, szybko przeszedłby na drugą stronę ulicy. Zdrajca, kolaborant, nieczysty. 

    Jezus nie unika spotkania z nim. Spotykał się z tak różnymi ludźmi. Ale kiedy przyszło do decydowania, kogo wybrać do grona Dwunastu, Jezus wybiera właśnie jego, człowieka znienawidzonego i odrzucanego przez pobożnych i sprawiedliwych... Co więcej, idzie do jego domu i zasiada do stołu z podobnymi Mateuszowi celnikami. Oni wszyscy cieszyli się złą opinią, prowadzili w oczach pobożnych złe  życie.

    Bóg kocha wszystkich. Królestwo Boże jest dla wszystkich. Nie ma tak ciężkiego grzechu, który mógłby wykluczyć człowieka z Bożej miłości. Bóg jest miłością, kocha bezwarunkowo. Może cierpieć z powodu naszych grzechów, ale nie przestaje kochać. 

    To my lubimy dokonywać podziałów, tworzyć listy, dzieląc ludzi na przyjaciół i wrogów, wykluczać i tworzyć zamknięte w poczuciu sprawiedliwości grupy. Odrzucamy tych, co nie podzielają naszego stylu życia. To nie jest styl Jezusa. On przełamuje uprzedzenia, zaprasza do relacji, bo wie, że tylko wtedy możliwa jest przemiana.


Czy nie wpadam w pułapkę odrzucania tych, którzy nie podzielają mojego stylu życia? 

    

piątek, 17 stycznia 2025

Piątek 1. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Antoniego, opata

    Albowiem i myśmy otrzymali dobrą nowinę, jak i tamci, lecz tamtym słowo usłyszane nie było pomocne, gdyż nie łączyli się przez wiarę z tymi, którzy je usłyszeli. Wchodzimy istotnie do odpoczynku my, którzy uwierzyliśmy (Hbr 4,2-3a).

    I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk (Mk 2,3-4).


    Odpoczynek Boga... Kiedy odkrywa się wiarę, poznaje się Boże obietnice, w tym obietnicę wejścia do Jego odpoczynku. Czym zatem jest ów odpoczynek Boga? 

    Odpoczynek Boga nie był końcem stworzenia, ale momentem kontemplacji wszystkiego, co zostało stworzone, cieszeniem się Bożą obecnością i łaską. 

    Tym, co się skończyło, był fakt wezwania wszystkich istot do życia. Jednak Boże Słowo, po tym, jak Bóg powiedział i się stało... i było dobre, rozbrzmiewa wiecznie. Stwórcze Słowo wciąż rozbrzmiewa jako obietnica i wypełnienie, aby wszyscy mogli wejść do Jego odpoczynku. Dzieło stwórcze nie zostało zakończone, ponieważ jest ono wykonywane przez całą wieczność; Bóg nadal głosi dobro i piękno stworzenia; Boże Słowo odbija się głośnym echem w każdym stworzeniu.

    A co, jeśli kontemplujemy tajemnicę śmierci, jako wezwanie do odpoczynku z Bogiem? Kontemplujemy tę tajemnicę z lękiem, ponieważ śmierć nam jest jeszcze nieznana, ponieważ oznacza oddane się z ufnością w ręce Boga, ponieważ oznacza odrzucenie wszelkiej kontroli i wpływu na to, kim i czym jesteśmy. Jest to godzina Boga, ostatecznego dialogu z prawdą i miłością, które Bóg nam proponuje. 

    To prawda, boimy się śmierci, a może bardziej samego umierania, opuszczenia tego świata; ale ufam Mu i wiem, że kiedy nadejdzie ostateczna godzina mojego spotkania z Ojcem, da mi siłę, bym odpowiedział na Jego wezwanie  prostą zgodą na Jego wolę. Nie pozostaje mi nic innego, jak oddać się Jego miłości. 

    Nie wiem, czy jestem wystarczająco odważny, by szukać Boga pośród tłumów, ani nie wiem, czy moja odwaga, by żyć wiarą jest wystarczająca. Ale proszę, by Bóg uwalniał mnie z niewoli lęków i obaw, był umiał każdego dnia mówić z ufnością: Chrystus mieszka we mnie, jako dar życia, jako boska historia, którą Bóg chce wypowiadać przez moje człowieczeństwo. 

    Jest wiele rzeczy i wielu ludzi, którzy utrudniają nam dostęp do przebaczenia, słowa uzdrowienia. Dźwigamy w życiu tak wiele niepotrzebnych ciężarów, które nie pozwalają nam wstać i cieszyć się życiem. 

    Żyć i cieszyć się życiem, to stać prosto. Bez względu na to, ile zła dotyka, bez względu na to, ile razy upadnę. Jezus zawsze mówi: wstań i chodź! 



Czy czas odpoczynku jest dla mnie czasem kontemplacji, zachwytu, odpoczywaniem przy Bogu?