zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 4 maja 2025

III Niedziela Wielkanocy

Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. Gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: „Dzieci, macie coś do jedzenia?” (J 21,1.4-5).


    Przeżuli już porażkę krzyża i wrócili do życia, które znali, wrócili do swojej zwykłej pracy.

    Jezus, który zakosztował gorzkiego smaku opuszczenia i samotności, umarł i zmartwychwstał, wychodzi im na spotkanie, aby uleczyć ich rany, przypominając im o ich pierwszym wezwaniu.

    To sam Jezus zaprasza ich do skosztowania obfitego połowu: Przynieście jeszcze ryb… posilcie się! I wziął chleb, i podał im – podobnie i rybę… Nikt nic nie mówił. Rozpoznali Go.

     Dopiero co mogliśmy śledzić pogrzeb Piotra naszych czasów – papieża Franciszka. Jesteśmy na progu konklawe, które wybierze nowego papieża. Modlimy się z całym Kościołem o dar Ducha Świętego dla kardynałów. I w tym momencie liturgia mówi nam o powołaniu pierwszego Piotra, rybaka z Galilei…

    Jezus jest obecny w życiu swoich uczniów. 


Czy przy Chrystusie potrafię odzyskać utraconą nadzieję?

sobota, 3 maja 2025

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski

Potem wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu (Ap 12,1).

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena (J 19,25).


    Maryja pod krzyżem. Można powiedzieć, że Jezus potrzebował Maryi, aby stać się człowiekiem, potrzebował w momencie narodzin, bo chciał czuć ciepło Jej ciała i obejmujące Go dłonie Matki, ale również potrzebował Jej w momencie krzyża, w doświadczeniu osamotnienia i opuszczenia przez wszystkich… Matka Go nie opuściła. Później On, martwy, został złożony na Jej kolanach, bardziej bezsilny niż wtedy, gdy był Dzieckiem. Martwy Bóg na kolanach Matki.

     Kto by pomyślał, że młoda Dziewczyna z Nazaretu, która Syna urodziła w zwykłej stajni, zostanie Królową. Musiała czekać aż do  1954 roku, by w stulecie ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu papież Pius XII oficjalnie ogłosił Ją Królową i włożył na Jej głowę złotą koronę.

     Jej tron nie jest z kamienia ani drewna, lecz z łaski i miłosierdzia. 

Nim doszło do oficjalnego uznania, wiele narodów i państw przyjmowało Maryję jako swoją Patronkę, Królową i Matkę. Jest Królową Palestyny i Ziemi Świętej – trzyma na dłoniach święte miasto Jeruzalem. W czasach wielkich odkryć geograficznych tytuł Królowej przyznała Jej Portugalia i Hiszpania. 

Za Królową Polski została uznana przez Jana Kazimierza w czasie potopu szwedzkiego, po udanej obronie Jasnej Góry. 


Jak rozwijam swoją pobożność Maryjną?


piątek, 2 maja 2025

Piątek 2. Tygodnia Wielkanocy, wsp. św. Atanazego

    Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć apostołów i zabrał głos w Radzie. "Zostawcie tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem" (Dz 5,34.38-39).


    Atmosfera jest napięta. Postawa Gamaliela i jego słowa studzą emocje. Czasem brakuje mi tej wyważonej postawy Gamaliela... Na szczęście pośród emocji często słyszę głos jakiegoś Gamaliela, który wzywa do rozwagi. 

        Po pierwsze Gamaliel dba o to, by nie naruszyć autorytetu Rady Żydowskiej - nie kwestionuje jej decyzji, kiedy na sali obecni są apostołowie. Dlatego prosi, by ich wyprowadzono.  Dopiero wtedy wzywa do rozsądku.

    Jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi... Dać jakiemuś dziełu czas. Jeżeli rzeczywiście wypływa ono z Bożego rozeznania, przetrwa, nawet pomimo trudności. Walka z Bogiem zawsze skazana jest na porażkę. W obliczu pewnych wydarzeń, które niepokoją, które wydają się niezrozumiałe i dziwne, daj sobie czas, aby zobaczyć, czy to pochodzi od Boga. Czas bywa dobrym doradcą. I to wcale nie oznacza zgody na zwlekanie z decyzją tam, gdzie dzieje się zło. 

    Patrzę na patrona dnia, św. Atanazego, który według biografów był człowiekiem niskiego wzrostu i surowego wyglądu. Nie był łagodny dla samego siebie. Tym, co przyciągało uwagę były ciemne, głęboko osadzone i groźne oczy. nie znosił głupców i głupoty. Jego usposobienie było dalekie od współczesnych wyobrażeń o świętych jako miłych i dobrze wychowanych ludziach. Atanazy był porywczy i nie odkładał na później riposty, gdy był prowokowany przez oponentów. W obronie Kościoła nie tylko wygłaszał mowy, ale potrafił także krzyczeć. I tacy ludzie też są potrzebni Kościołowi. Ważne, by nie brakowało nigdy głosu rozsądku Gamaliela...

czwartek, 1 maja 2025

Czwartek 2. Tygodnia Wielkanocy

    «Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?» «Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział Piotr i Apostołowie (Dz 5,28-29).


    Kiedy przywódcy Sanhedrynu domagają się od Apostołów milczenia, odwołują się do autorytetu władzy, która według nich ma swoje zakorzenienie w Bogu i Jego Prawie. Odpowiedź Apostołów, po doświadczeniu więzienia, wskazuje na Boga, wobec którego człowiek wierzący powinien zachować posłuszeństwo. 

    Dzisiaj słowa Apostołów chętnie przywołują ci, którzy mają problem z uznaniem autorytetu papieża, biskupa, czy nauczaniem Kościoła, bo trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Nie brakuje też tych, który wzywają do bezwzględnego posłuszeństwa, które prowadzi w istocie do wyłączenia własnego myślenia, bezkrytycznego przyjmowania wszystkiego, nawet za cenę rezygnacji z własnej wolności, godności i także, co często bywa bardzo wygodne, z odpowiedzialności. I żadna z tych postaw nie jest właściwa. 

    Istotą wszelkiego posłuszeństwa jest osobista relacja z Jezusem, a także zrozumienie, czym jest sakrament chrztu oraz inne sakramenty. To porządkuje bardzo myślenie o posłuszeństwie i wolności w Kościele.

    Wiara jest czymś osobistym, ale nie jest czymś prywatnym. Właściwe przeżywanie sakramentu chrztu oznacza wzięcie odpowiedzialności za Kościół, który jest Ciałem Chrystusa, odpowiedzialności w takim wymiarze, a jakim jest to możliwe dla danej osoby. Wziąć odpowiedzialność, to zrezygnować z bierności - zrobię, jak mi ktoś powie, że trzeba zrobić. Wziąć odpowiedzialność, to po pierwsze mieć świadomość, że jestem cząstką wspólnoty i bez mojego udziału, zaangażowania, ta wspólnota nigdy nie będzie pełna. 

    Ks. Franciszek Blachnicki pokazywał, że wszystko zaczyna się od odkrycia osobistej relacji wierzącego z Chrystusem. Ta relacja przeżywana jest najpierw poprzez Liturgię Kościoła, szczególnie Paschalne Misterium. A potem pojawia się wspólnota - żywe Ciało Chrystusa, w którym każdy musi znaleźć własne miejsce. 

    Posłuszeństwo w Kościele właściwie przeżywane, zarówno przez tych, którzy pełnią posługę władzy jak i tych, którzy mają być posłuszni, ma służyć wzrastaniu człowieka. Jeżeli władza Kościoła i domaganie się posłuszeństwa blokuje wzrastanie i rozwój człowieka, staje się problemem, czasem zgorszeniem i skandalem. 

     

środa, 30 kwietnia 2025

Środa 2. Tygodnia Wielkanocy

    A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki (J 3,19).


    Słowa o umiłowaniu ciemności Jezus wypowiada w nocy, w czasie rozmowy z Nikodemem, który pod osłoną nocy złożył wizytę, rozpoznając w Jezusie Nauczyciela. 

    Noc symbolizuje ciemność, w której tak często żyjemy, pośród naszych wątpliwości i napięć, pośród grzechów i złych nawyków. Ale jednocześnie ta noc symbolizuje nasze ludzkie poszukiwanie światła. Nikodem reprezentuje tych wszystkich, którzy szukają, by rozświetlić ciemność wątpliwości i zagubienia. 

    Nie wiemy, jak wpłynęła na Nikodema nocne spotkanie. Spotkamy go w Ewangelii jeszcze dwa razy, a te sytuacje, w których się pojawia, pokazują, że powoli zmierza ku przyjęciu prawdy w Tego, którego Bóg posłał, aby świat został zbawiony...

wtorek, 29 kwietnia 2025

Wtorek 2. Tygodnia Wielkanocy, święto św. Katarzyny ze Sieny

    Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą (1 J 1,5-6).

    Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (Mt 11,25-26).


    Co takiego wie maluczki, czego nie wiedzą uczeni i mądrzy? Jaka to mądrość ukryta została przed oczami uczonych i wiedzących tego świata?

    Maluczcy osiągają swoją wiedzę nie przez uczone studia, bo często nie mają do nich dostępu, ale przez proste doświadczenie życia. Poznawania prawdy dokonuje się w samym biegu przeżywanej rzeczywistości, a ponieważ jest to doświadczenie życiowe, przeżywane w ciele i duchu, nie można go pominąć czy przeciwstawić logicznych argumentów. Serce ma swoje racje, których rozum nie zna

    Bóg jest światłością. Chodzimy w ciemności, gdy oszukujemy samych siebie. Kiedy widzimy siebie takimi, jakimi chcemy siebie widzieć - i być widziani - a nie takimi jakimi jesteśmy. Ciemność jest oszustwem. Kiedy uciekamy przed poznaniem siebie, nie chcemy zobaczyć własnego grzechu, kiedy zamykamy się w samowystarczalności. 

    

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Uroczystość św. Wojciecha

    Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne (J 12,24a-25).


    Z jednej strony w małym ziarnie drzemie wielka siła życia. Z drugiej strony musi pojawić się zgoda na śmierć, by to życie objawiło się w pełni. 

    W każdym z nas Bóg złożył wielki potencjał życia. Człowiek nie rodzi się dla śmierci, lecz dla życia. Ale pełne życie jest możliwe dopiero za bramą śmierci. To trudna dla nas perspektywa - stracić, aby zyskać znacznie więcej. Potrzeba zaufać, by objawił się triumf życia...

    Narodziny nowego życia wymagają czasu. Śmierć jest chwilą, ale obumieranie rozciągnięte jest w czasie. Droga obumierania, tracenia siebie, tracenia w mądry sposób, tracenia przez dawanie - każdy z nas musi przejść tę drogę. 

    Męczennicy znali tę prawdę i potrafili nią żyć. Święty Wojciech jest też przykładem umierania, z którego rodzi się życie...



niedziela, 27 kwietnia 2025

Niedziela Miłosierdzia

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam, gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” (J 20,19).


     W nasze obawy i niepokoje wchodzi Jezus – Pokój wam! Tak pozdrawia swoich uczniów Zmartwychwstały: Pokój wam! 

    To nie jest jedynie pozdrowienie, życzenie dobra dla uczniów. To istota wielkanocnego misterium, doświadczenie spotkania ze Zmartwychwstałym, które uwalnia od rozczarowania i lęku, które napełnia nadzieją i pobudza do życia. Pokój Zmartwychwstałego jest odpowiedzią na wszystkie nasze niepokoje. 

    Widzieliśmy Pana, by stać się świadkami dla tych, którzy szukają, wątpią, czują się zranieni, dla zalęknionych i pragnących pokoju. 

Ale co, jeśli nie mogę powiedzieć: Widziałem Pana!?  Przecież naszym doświadczeniem jest to, z którym zmaga się Tomasz apostoł.  

     W niedzielę Miłosierdzia prośmy Zmartwychwstałego, aby tchnął na nas i napełnił nas nowych życiem, byśmy umieli pokonać własne obawy i lęki, a innym nieć przesłanie nadziei.  

    

sobota, 26 kwietnia 2025

Sobota w Oktawie Wielkanocy

    Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli (Mk 16,12-13).


    Kończy się czas Oktawy Uroczystości Zmartwychwstania. Święty Marek zbiera różne opowiadania, by nam jeszcze raz przypomnieć o obecności Jezusa Zmartwychwstałego. Mówi nam o wydarzeniach, które mogliśmy w tym tygodniu oglądać. Ale jest coś, co powtarza się jak refren w relacji świętego Marka: nie uwierzyli, nie dali wiary... Jezus, który przyjdzie do Apostołów, zarzuci im właśnie to: wyrzucał im brak wiary...

    Zmartwychwstanie, tajemnica, którą trudno człowiekowi przyswoić - wtedy i dzisiaj. Zmartwychwstanie jest poza naszym zrozumieniem, czymś tajemniczym, co się wymyka możliwościom ludzkiego doświadczenia i umysłu. A jednocześnie jest źródłem nadziei i pokoju - bo poza bramą śmierci jest życie, którym jest On sam. 

    Uczniom nie było łatwo zrozumieć. Niezależnie od tego, jak często powtarzamy prawdę o zmartwychwstaniu, i nam nie jest łatwo. Owszem, świętujemy Zmartwychwstanie każdego roku, znamy historię objawień Jezusa Zmartwychwstałego, ale czy rzeczywiście to jest prawda, która kształtuje nasze podejście do życia? 

piątek, 25 kwietnia 2025

Piątek w Oktawie Wielkanocy

    Zatrzymali ich o oddali pod straż aż do następnego dnia, bo już był wieczór. Następnego dnia... postawiwszy ich pośrodku, pytali: Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?" (Dz 4,3.7).

    Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów (J 21,2).


    Piotr i Jan po raz pierwszy trafiają do więzienia za głoszenie prawdy o Zmartwychwstałym i Jego mocy. Nie będzie to ich jedyne świadectwo ani ostatnie problemy z władzami świątyni z powodu Jezusa. Ale widzimy, że coraz bardziej stają się oni uczniami i apostołami, coraz mniej rybakami. Coraz więcej w nich Jezusa, a coraz mniej samych siebie. 

    Ewangelia powraca do obrazu, który znamy z samego początku. To samo jezioro i znów noc spędzona na połowie, po którym zostały puste sieci i zmęczenie. Wtedy nad brzegiem jeziora pojawił się nieznany bliżej nauczyciel, Rabbi z Nazaretu, dziś przychodzi Pan. 

    Uczniowie są razem. Łowili w nocy - bez światła, więc bez Jezusa. A wtedy nic nie można złowić. Kiedy nad brzegiem stanął Jezus, świt zaczął rozdzierać mrok nocy. Uczniowie jeszcze Go nie rozpoznali. 

    Jan rozpoznaje pierwszy. Miłość, której doświadczył ukochany uczeń i miłość, którą ukochał, pozwala mu widzieć to, czego inni jeszcze nie widzą. To on wskazuje na Jezusa i pokazuje Go pozostałym uczniom. I kiedy Jan wskazuje na Jezusa, musimy zachować się jak Piotr - potrzebujemy doświadczyć wody, zmoknąć, zanurzyć się w wodzie życia. Na brzegu zawsze będzie czekał Pan.


Czy wsłuchuję się w tych, którzy wskazują na Jezusa?

czwartek, 24 kwietnia 2025

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

    Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami (Dz 3,14-15).

    To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma (Łk 24,44-45).


    Piotr dojrzał w swojej wierze. Potwierdza teraz to, czego wcześniej nie mógł zrozumieć: że Mesjasz będzie cierpiał

    Uzdrowienie paralityka wywołuje zdumienie i otwiera drogę do nauczania. Język jest prosty, bardzo konkretny, znów zawiera kontrasty: ułaskawienie dla zabójcy, zaparliście się Sprawiedliwego i zabiliście Dawcę Życia! Ale Piotr szuka też usprawiedliwienia: działaliście w nieświadomości. To było mocne i odważne słowo. Dziś nie chcemy słuchać takich słów. Rozmywamy prawdę na wiele szarości...

    Przez cały czas Triduum Paschalnego towarzyszyliśmy Jezusowi w Jego cierpieniu, męce, śmierci - aż zobaczyliśmy kamień odsunięty od grobu. I my być świadkami tego wydarzenia, podobnie jak tamci uczniowie, których umysły zostały oświecone, aby rozumieli. Mamy dzielić się z innymi właśnie tą prawdą. Jesteśmy posiadaczami skarbu, Dobrej Nowiny o Zbawieniu i nie możemy zatrzymywać tego skarbu tylko dla siebie.


W jaki sposób mogę stawać się świadkiem?

    

środa, 23 kwietnia 2025

Środa w Oktawie Wielkanocy

    Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia (Dz 3,1-2).


    Słowo pełne kontrastów, bardzo dynamiczne. Pierwsza rzecz, która się pojawia, to kontrast między ruchem, a paraliżem: człowiek sparaliżowany od urodzenia jest przenoszony i umieszczany u wejścia, trochę nawet zawadza w przejściu. Bez wykształconych mięśni, bez możliwości ruchu. To obraz wewnętrznego, duchowego paraliżu, który odbiera możliwość godnego życia. 

    Drugie zderzenie, kontrast, to sens jego życia ograniczający się do zbierania datków, które ktoś z litości wrzuci i doświadczenie pełnej wolności Piotra i Jana. Kiedy życie duchowe dotyka paraliż, prosimy innych, aby nadali sens naszemu życiu. Stajemy się żebrakami w duchowym wymiarze. Życie staje się smutne, tracimy poczucie wartości życia, jego sens...

    Piotr i Jan nie mają srebra ani złota, ale mają największy skarb ludzkiego serca - samego Jezusa. I tym się dzielą, dają Jezusa, Jego moc. A wraz z Jezusem człowiek zyskuje siłę, by chodzić, zdolność stanięcia na własnych nogach. Moc Zmartwychwstałego wybucha w tym człowieku, paralityku od urodzenia, jak wulkan. Zerwał się i chodził, skacząc i wielbiąc Boga. 


Czy potrafię i mam odwagę innym przekazywać prawdę o mocy Chrystusa Zbawiciela?

wtorek, 22 kwietnia 2025

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

    Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem». Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» - zapytali Piotra i pozostałych Apostołów (Dz 2,36-37).


    Jezus, w czasie dyskusji z oponentami, jeszcze za swojego ziemskiego życia, mówił o sobie: Jak mogą mówić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest synem Dawida? Sam Dawid nazywa Go Panem, na jakiej więc podstawie może być jego synem?

    We wspólnocie Domowego Kościoła, w wielu wspólnotach Kościoła,  dokonuje się uroczystego przyjęcia Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Źródło tego zawierzenia i uznania Chrystusa za Pana i Zbawiciela odkrywamy w pierwszym Kościele. Ten tytuł Pana był na tyle istotny, że święty Paweł w swoich listach będzie podkreślał, że wyznanie, iż Jezus jest Panem otwiera zdroje zbawienia. Bo jeśli wyznasz swoimi ustami, że Panem jest Jezus, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, dostąpisz zbawienia

    O tym mówi dzisiaj w swoim kazaniu św. Piotr. On miał doświadczenie śmierci Jezusa, doświadczenie tak trudne, że uczniowie uciekli, ich życie zatrzymało się na krawędzi rozpaczy. Dopiero później zrozumiał, że przez to doświadczenie śmierci i zmartwychwstania uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem.

    To w sercu człowieka dokonuje się ta najważniejsza decyzja, by wszystko postawić na Boga i zaufać łasce. Dlatego wobec pytania, które pada ze strony słuchaczy, wzywa: nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego.

    Otwarcie serca na Boga zmienia życie, powstaje nowa relacja - relacja synowska.


Czy uznaję Jezusa za mojego Pana i Zbawiciela?

    

    

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Poniedziałek Wielkanocny

    Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą» (Mt 28,9-10).


    Nasza osobista historia życia wypełniona jest różnymi wydarzeniami, kore zrodziły w nas doświadczenia radości i nadziei, ale także bólu, rozczarowania. Te ostatnie wyrywają naszą duszę i serce z równowagi, są sprawdzianem naszej wiary, ale też potrafią naruszać fundament poczucia sensu tego co robimy i czemu się poświęcamy. Ludzie zawodzą i ranią...

    Potrzebujemy kogoś takiego, jak Jezus, bo On solidaryzuje się z naszą ludzką historią, On potrafi na nowo obudzić nadzieję, wezwać do zachowania odwagi czy radości. Ale bólu drogi, zwłaszcza kiedy ranią ci, którym ufamy, nie pokona się samymi słowami zachęty; rana musi się zagoić.

    Potrzebujemy Jezusa nie tylko dlatego, by przezwyciężyć rozczarowania, ale by zrozumieć, że także w trudnym doświadczeniach On towarzyszy. 

    Tym, czego uczy życie jest to, że każdy człowiek indywidualnie zna prawdę o swoim życiu. Tylko on wie, jaki ból sprawia własna słabość, momenty niezrozumienia; co przyniosły dni, kiedy ciemność zalewa serce i duszę, kiedy odczuwa się doświadczenie milczenia Boga, a niemal Jego nieobecność. Inni nie zrozumieją, będą inaczej patrzeć i interpretować, rozmywając prawdę.

    A Jezus mówi: Nie bój się! Nie ma potrzeby przekonywać innych o trudnościach i doświadczeniach, przez które przeszedłeś, przechodzisz i będziesz przechodził. Twoje spojrzenie zawsze będzie inne. I Ja w tym doświadczeniu będę z tobą!



     

niedziela, 20 kwietnia 2025

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzy z Nim jedliśmy i piliśmy po Jego zmartwychwstaniu (Dz 10,40-41).

Pierwszego dnia po szabacie Maria Magdalena poszła do grobowca, gdy jeszcze było ciemno i zobaczyła, że kamień jest odsunięty od grobowca (J 20,1).


    Ewangelia.  Możemy przyglądać się doświadczeniu Marii Magdaleny, Piotra i Jana, umiłowanego ucznia. Maria Magdalena pierwsza odkryła, że ciała Jezusa nie ma w grobie. Pobiegła, by powiedzieć o tym uczniom. Stała się pierwszym posłańcem Zmartwychwstania. 

    Grób nie jest pusty: jest otwarty i pełen znaków. Konieczne jest wejście w doświadczenie tajemnicy, w celebrację tego, w co wierzymy, aby móc zobaczyć nowymi oczami i naprawdę uwierzyć. My również, podobnie jak uczniowie, nie rozumiemy Pism. 

    Wielu ludzi, także tych, którzy przyjęli chrzest, patrząc na  dzisiejszą uroczystość, nadal widzi tylko pusty grób, płótna i całun na ziemi, nie stawiając żadnych pytań.

    Wiary nie da się narzucić, wymusić. Wymaga indywidualnej odpowiedzi i osobistego usposobienia, by otworzyć się na łaskę i prosić o to, czego Duch Święty nikomu nie odmawia: to doświadczenie osobistego spotkania, tego dotknięcia, które jest jedynym i niepowtarzalnym, Bożego dotknięcia.


Czy pytam, starając się rozwijać wiarę?

Życzenia



Odwagi, by przekroczyć odsunięty kamień i wejść w tajemnicę, 
otwartych oczu wiary, by widzieć i uwierzyć,
Bożego dotknięcia, by zrozumieć Pisma,
Bożego Ducha, by głosić i dawać świadectwo.

    Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania

sobota, 19 kwietnia 2025

Wielka Sobota

    Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu( J 19,40-42).


    Nowy Adam, Chrystus, wyciąga dłoń do pierwszego Adama, aby wydobyć go z Otchłani. Skały blokujące wyjście z Otchłani już popękały, droga zbawienia została otworzona kluczem Krzyża. 

    Jak w każdą sobotę kontemplujemy też oblicze Maryi, Nowej Ewy. Ociera łzy z twarzy matki wszystkich żyjących  i przeżywa swój smutek, opłakując Syna. Wchodzimy w Jej smutek, w smutek wszystkich nieobecności, których doświadczamy i my, i ludzie wokół nas. 

    Wokół martwego kamienia grobu kwitnie ogród świeżością wiosny. I tylko złożone w nim Ciało czeka na Boże tchnienie, by powstać z prochu ziemi i ogłosić zwycięstwo Życia.

    Dziś wszystko trwa w oczekiwaniu i ciszy. Warto się zatrzymać. Nie przewracać za szybko kartek z opisem ostatnich chwil Pana i Jego spoczynku w tajemnicy grobu i śmierci. 

piątek, 18 kwietnia 2025

Wielki Piątek

    A On sam dźwigając krzyż, wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano ( J 19,17-18a).


     Liturgia zaprasza nas, byśmy zapatrzyli się w ten krzyż, uklęknęli przed nim i kontemplowali w ciszy… 

Ale dlaczego czcimy krzyż? Czyż nie jest on straszliwym narzędziem tortur? Czy nie jest drzewem hańby i poniżenia? Czyż nie jest miejscem, w którym ludzie skazali Boga na straszliwą śmierć?

     Krzyż jest Słowem wypowiadanym w najgłębszej ciszy świata; ciszy, która powstaje, gdy samo Słowo zostaje nam odebrane przez nasze zaślepienie i zaniedbanie. Co można powiedzieć, kiedy Słowo umarło? Dlatego w ciszy klękamy przed krzyżem.

    


czwartek, 17 kwietnia 2025

Wielki Czwartek

    Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane" (1Kor 11,23-24).

    Wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany (J 13,3-5).


    Święty Paweł podkreśla oddanie Jezusa, aż po wydanie swojego ciała i krwi, odwołując się zarówno do śmierci Pana, jak i Wieczerzy, która jest Ofiarą bezkrwawą dla naszego wybawienia. 

    Sam Jezus swoje oddanie ukazuje w tym ewangelicznym geście obmycia nóg uczniom. Oczyszczenie stóp należało do ostatniego niewolnika domu, a Jezus bierze to zadanie na siebie. I to jest właśnie misja i służba, oddanie siebie, aby oczyścić, uzdrowić, wyzwolić i zbawić. Zapomnieć o sobie, aby oddać się całkowicie innym i zbawić wszystkich. 

    Sposobem na spełnienie siebie, na osiągnięcie zbawienia, które oferuje nam Jezus, jest uczynienie swojego życia darem z siebie na wzór Jezusa - Sługi. Do tego zaprasza nas Mistrz: dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem...

środa, 16 kwietnia 2025

Środa Wielkiego Tygodnia

    Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi? (Iz 50,8-9).

Co mi dacie, a ja Go wam wydam? Gdzie chcesz, abyśmy przygotowali Ci do spożycia paschalnego baranka? Czyżbym to ja, Mistrzu? (Mt 26,15.17b., 25b).


    Istnieje przesłanie Boga, którego tamten świat, podobnie jak i nasz, nie potrafi przyjąć. A to przynosi cierpienie, które próbuje uderzyć i unicestwić posłańca. 

    Dzisiejsza liturgia stawia nam bardzo wiele pytań. Pierwsze czytanie:

* Kto się odważy toczyć spór ze mną?
* Kto jest moim oskarżycielem?
* Któż mnie potępi?

    Ufność Sługi Jahwe pozwala mu stawiać z odwagą te pytania. Jesteśmy wezwani do zaangażowania w misję Chrystusa, a bez zaufania wobec Boga nie jest to możliwe. Bycie znakiem sprzeciwu wobec świata zawsze bowiem będzie powodowało niezrozumienie, będzie rodziło zarzuty i obelgi...

    I Ewangelia, wszystkie pytania zadają uczniowie:

* Co mi dacie, a ja Go wam wydam?
* Gdzie chcesz, abyśmy przygotowali Ci do spożycia paschalnego baranka?
* Chyba nie ja, Panie? Czyżbym to ja był, Mistrzu?

    To pierwsze pytanie, straszne w swojej wymowie, wypowiadamy wobec naszego świata, kiedy zawieramy kompromisy ze złem. Za jaką cenę sprzedajemy naszą więź z Jezusem? Za jakie srebrniki świat może pozyskać nasze milczenie wobec zła, naszą przychylność czy nasze wyparcie się Jezusa? 

    Drugie pytanie możemy zadać Jezusowi, podobnie jak uczniowie, by usłyszeć, że w naszym domu chce świętować, w naszym sercu chce przeżywać Paschę. Błogosławiony ten, kto przez wiarę potrafi przyjąć Pana, przygotowując serce jak wieczernik i pobożnie przygotowując wieczerzę - mówił św. Andrzej z Krety. 

    I wreszcie trzecie pytanie, z którym też musimy się skonfrontować. Świadomość własnej słabości i kruchości pozwala nam z pokorą uznać, że i my też możemy być zdrajcami. 

    To pytanie Judasza może też być formą odpowiedzi, na każde z pytań Sługi Jahwe:

* Kto się odważy toczyć spór ze mną? - Czyżbym to ja był, Mistrzu?
* Kto jest moim oskarżycielem? - Czyżbym to ja był, Mistrzu?
* Któż mnie potępi? - Czyżbym to ja był, Mistrzu?

Dużo pytań do medytacji przynosi liturgia...