zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 9 stycznia 2022

Święto Chrztu Pańskiego

Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie (Tt 2,11-13).

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem (Łk 3,15-16).


Kiedy lud Izraela wędrował nad Jordan do Jana, by przyjąć chrzest, pierwszym krokiem było publiczne wyznanie grzechów. I nie chodziło tu o grzechy indywidualne, ale przede wszystkim o grzechy społeczne, gospodarcze, polityczne. Dlatego pojawiały się też pytania ze strony poszczególnych grup – żołnierzy, celników…

Można jednak postawić pytanie: po co nadawać wymiar religijny temu, co jest niesprawiedliwością społeczną, gospodarczą czy polityczną? Albo jeszcze wyraźniej, jak mówi wielu: po co Kościół miesza się w te sprawy? 

Ponieważ dla pobożnego Żyda, a tym bardziej dla chrześcijanina – miłość Boga i miłość bliźniego stanowią jedną cnotę. Dlatego niesprawiedliwość wobec bliźniego jest nie tylko niesprawiedliwością, ale bezpośrednim wykroczeniem przeciwko Bogu – jest grzechem. 

    Dlatego Jan Chrzciciel, a później Jezus wzywali do nawrócenia, zerwania z grzechem, bo widzieli, że społeczeństwo Izraela było społecznie, politycznie, ekonomicznie i religijnie zepsute, a fundamentem zepsucia był grzech.

     Z pewnością wielu z nas nigdy nie pomyślało o wyznawaniu społecznych grzechów społeczeństwa konsumpcyjnego, na przykład głodu, który nasze społeczeństwo generuje w różnych rejonach świata, zanieczyszczenie środowiska, którego także doświadczamy lub śmierci, które przynoszą różne konflikty i wojny. A jednak w mniejszym lub większym stopniu należymy do tego społeczeństwa i jesteśmy odpowiedzialni za jego grzechy. 

     Jezus nie musiał się nawracać. Ale w tym, że stanął pośród innych nad Jordanem, można wyraźnie zobaczyć, że On chce być blisko człowieka i zaangażować się w nasz los, w nasze nadzieje, potrzeby, niepokoje i cierpienia. Jest przeciwieństwem Heroda i wielu innych „wielkich”, którzy udają zainteresowanie, słuchają tego, co inni mówią, ale nie opuszczają swojego pałacu. Boją się zanurzyć w wodzie, nie chcą się zamoczyć…


1. Jak realizuje powołanie, które otrzymałem w sakramencie chrztu?


sobota, 8 stycznia 2022

Sobota po Objawieniu Pańskim

    Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością (1J 4,7-8).

    Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać (Mk 6,34).


    Wciąż jeszcze rozbrzmiewa echem śpiew kolęd i pokłon mędrców. Choinki i szopki w kościołach wciąż przypominają nam, że Bóg dał nam najpiękniejszy dar - stał się jednym z nas. 

    Mamy tendencję do przywiązywania się do podarków i prezentów. To co jest najważniejsze dla nas, to nie wartość materialna podarunku, ale uczucie, które przez ten dar jest wyrażone oraz fakt, że ktoś o nas pamięta. Prezent może stać się niemal sakramentem, znakiem wyrażającym przywiązanie i miłość. Najlepszym prezentem pozostanie jednak na zawsze doświadczenie bliskości. To jest ten prezent, który Bóg podarował nam, stając się jednym z nas, stając się Człowiekiem.

    Święty Jan mówi nam, dlaczego Bóg chciał nam przekazać taki prezent - bo nas kocha, bo Bóg jest Miłością. Nie chce pozostawić nas samych, porzuconych, ale pragnie, byśmy odkryli Jego miłość. 

    Jezus otoczony przez tłumy, na pustkowiu, ukazuje swoje współczucie. Uczy swoich uczniów, uczy nas, jak odpowiadać na ludzkie potrzeby: uczy nas wrażliwości na potrzeby innych i reagowania na te potrzeby.

    Reakcja zawsze jest działaniem serca, które jest poruszone ludzką niedolą. Działanie, by odpowiedzieć na ludzkie potrzeby staje się najlepsza odpowiedzią na dar, który każdego dnia otrzymujemy od Boga. Jezusa nikt o pomoc nie prosi. Cud rozmnożenia chleba jest spontanicznym aktem hojności serca, które widzi. 


1. Czy widzę i potrafię się zachwycic Bożym darem każdego dnia?


piątek, 7 stycznia 2022

Piątek po Objawieniu Pańskim

    I o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał (1J 3,22-23).

    Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło (Mt 4,16).


    W świecie, w którym tak łatwo się pogubić, św. Jan daje trzy bardzo precyzyjne wskazania uczniom Jezusa:

* modlić się, bo Bóg udziela darów tym, którzy proszą, ale pod warunkiem, że
* zachowujemy Jego przykazania, które streszcza się w dwóch słowach:
* wierzyć w Jezusa  i miłować braci. 

    Modlitwa, wiara i miłość. Te trzy rzeczy zawsze muszą iść razem. Kto nie wierzy w Jezusa jako Syna Bożego, nigdy nie będzie w stanie modlić się do Ojca, a jego serce zawsze będzie puste i niespokojne, bo nie poznało głębi miłości. 

    Nie wystarczy teoretyczna wiara, znajomość prawd wiary. Wiara musi być aktywna, prowadzić do życia w miłości, tak jak  żył Chrystus. 

    Chrystus - Światło przychodzi, aby rozświetlić nasze ciemności, nasz świat, który wciąż żyje w mroku śmierci. Rozświetla mroki, byśmy potrafili zobaczyć, że potrzebujemy nawrócenia, usunięcia z życia wszystkiego, co złe, aby wypełnić je miłością. Bez tego światła nie ma życia. 


1. Jakie zagrożenia współczesnego świata niepokoją mnie najbardziej?



czwartek, 6 stycznia 2022

Uroczystość Objawienia Pańskiego

    I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione twe córki (Iz 60,3-4).

    …poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię (Ef 3,6).

    Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon» (Mt 2,1-2).


Uroczystość Objawienia Pańskiego. Uroczystość, w której Bóg objawia się już nie tylko Izraelowi, ale wszystkim ludom ziemi. Dzisiaj nie uświadamiamy sobie do końca znaczenia tego wydarzenia, które zapowiadał Izajasz, a św. Mateusz zapisał w swojej Ewangelii. Chrześcijaństwo przestaje być traktowane jako jakiś nowy nurt judaizmu, który jedynie inaczej interpretuje Prawo.

     Chrześcijaństwo jest religią, w której centrum jest osoba Jezusa Chrystusa i w przeciwieństwie do judaizmu obejmuje wszystkie narody. Nie było łatwym zadaniem przekonać do tego myślenia chrześcijan, którzy wywodzili się z judaizmu. Problemem zajmował się pierwszy sobór jerozolimski, który pokazywał nowość Chrystusa, nie przekreślał całego bogactwa judaizmu, ale pokazywał, że zbawienie dokonuje się przez wyznanie wiary w Jezusa i otwarcie na Jego łaskę. 

     My już nie potrzebujemy tego tłumaczenia. Jest to dla nas oczywiste. Ale w kontekście tej dzisiejszej uroczystości musimy postawić sobie równie ważny problem – czy i jaką drogą idziemy, aby spotkać dzisiaj Zbawiciela; gdzie i jak Jezus Zbawiciel uobecnia się w naszym życiu, jak się nam objawia, co Mu składamy w ofierze?

     Święto Objawienia to święto światła. Mówi nam o gwieździe, którą widzieli mędrcy, która poprowadziła ich na spotkanie, do miejsca, gdzie był Jezus. Pod koniec Świąt Bożego Narodzenia dobrze jest zadać sobie pytanie, czy widzieliśmy światło, gwiazdę, która prowadzi nas do Niego, który jest Światłem. 

    Władcy ze Wchodu odbyli długą podróż, aby odkryć Jezusa w całej prostocie Betlejem, małego i bezbronnego, ubogiego. Zwykłe Dziecko. Człowieka. I to w człowieku odkryli Boga: padli na twarz i oddali Mu pokłon. Nie bój się uklęknąć przed Bogiem – to wtedy twoje życie nabiera największej wielkości.


1. Co zmieniło we mnie Boże Narodzenie? 


środa, 5 stycznia 2022

Środa przed Objawieniem Pańskim

    Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci (1J 3,16).

    Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu». Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz!» (J 1,45-46).


    Życie bez miłości jest jedynie udawaniem, symulowaniem życia chrześcijańskiego, ponieważ brakuje mu prawdziwego życia, Bożego życia, które jest miłością. 

    Jezus, który kocha, daje swoje życie. Nasza miłość to także dawanie siebie dla innych. Ale trzeba o to prosić Pana Boga, bo jest to dar. Łatwiej nam bowiem słuchać egoistycznych pragnień, które wychodzą z każdego zakamarka naszego serca, aniżeli oddać życie za braci. Prosić Boga, aby uzdolnił nasze serce, by kochało innych Jego miłością. 

    Jan ukazuje w Ewangelii Jezusa, który zaczyna już powoływać swoich uczniów. Wczoraj słyszeliśmy o powołaniu Andrzeja i Szymona, a dziś Filipa i Natanaela. 

    Andrzej i Filip mówią o swoim spotkaniu z Jezusem Szymonowi i Natanaelowi, zapraszają na spotkanie. Ale każdego z nich osobiście powołuje Jezus. 

    Wielu z nas zostało ochrzczonych z w okresie niemowlęctwa, poznawaliśmy Jezusa dzięki świadectwu innych ludzi, dzięki katechezie, ale przychodzi taki moment, kiedy Jezus zwraca się do nas po imieniu, indywidualnie, bo nas zna. I to osobiste spotkanie z Nim jest nieodzownym warunkiem pójścia za Nim. Inicjatywa zawsze należy do Niego. 

wtorek, 4 stycznia 2022

Wtorek przed Objawieniem Pańskim

    Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?» (J 1,37-38).


    Wchodzimy w nowy rok. Otrzymaliśmy od Pana Boga nowy rozdział życia, przed nami puste kartki do zapisania naszej osobistej historii. 

    I na samym początku pojawia się zaproszenie do pójścia za Nim. Zaproszenie dla nas, którzy idziemy... To jest jakby zaproszenie do pierwszej miłości, do tego dnia, kiedy Chrystus nas zachwycił i postanowiliśmy towarzyszyć Mu na drogach, którymi nas poprowadzi.

    Różne było tempo tej wędrówki, czasem gubiliśmy się gdzieś na szlaku, ale On zawsze czekał. Gdzie i z kim byliśmy w tym czasie? kim byli ludzie, którzy nam o Nim mówili? co chcieliśmy znaleźć, co nas do Niego przyciągało? 

    To spojrzenie wstecz i przypomnienie sobie pierwszego zachwytu Jezusem, pozwala nam zobaczyć działanie Jezusa w naszym życiu. To spojrzenie pełne wdzięczności. 

    Ale nie o nostalgiczne wspominanie chodzi w spotkaniu ze Słowem. Ono jest wciąż aktualne, ma tę samą moc  i z tą samą Miłością pyta dzisiaj każdego: Czego szukacie? Czego ty szukasz? 

    I jak tamci uczniowie, być może nie wiedząc dokładnie, jak nazwać te nasze pragnienia, marzenia i poszukiwania, ale przeczuwając, że odpowiedź na nie znajduje się w Nim, bo wciąż patrzy na nas z miłością, możemy Go zapytać: Gdzie mieszkasz? Gdzie Cię znajdziemy pośród naszych wątpliwości i zniechęcenia, pośród naszych pragnień i nadziei? Gdzie mieszkasz? 

    A On, jak i wtedy, tak i dzisiaj, pozostawi bez odpowiedzi naszą potrzebę, by już dziś wszystko wiedzieć i po prostu zaprasza, by iść za Nim i doświadczać Ewangelii, która staje się w nas ciałem, byśmy później mogli towarzyszyć innym i przyprowadzić ich do Niego. Chodźcie, a zobaczycie. Z tego miejsca, w którym dzisiaj się znajdujemy, z rzeczywistości, w której żyjemy, z możliwości, które mamy, z bagażem doświadczeń, które niesiemy, możemy znów wyruszyć z Nim. 


1. Czy jest we mnie ta chęć pogłębiania relacji z Jezusem?

poniedziałek, 3 stycznia 2022

Poniedziałek przed Objawieniem Pańskim

    Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy, żaden zaś z tych, którzy grzeszą, nie widział Go ani Go nie poznał (1 J 3,1b.6).

    Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym» (J1,33-34).


    Święty Jan stwierdza, że świat nas nie zna, ponieważ nie poznał Jezusa. My, których świat nie zna, w tym liście św. Jana to ci, którzy pozwolili się objąć Bożą łaską, którzy podjęli sami wysiłek poznawania Jezusa. 

    Ale może nie trzeba oburzać się na świat, który nas nie zna i popatrzeć na to stwierdzenie św. Jana inaczej. Świat nas nie zna, ponieważ nasze spotkanie z Jezusem jest bardzo ubogie, my sami Go nie znamy i nie chcemy poznawać. Nie ma w nas Jego uczuć, zniekształcamy Jego oblicze, nie zachowujemy się tak jak Ten, który przeszedł przez świat dobrze czyniąc. I dlatego świat nie potrafi w nas rozpoznać Jego. 

    Przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli. Bóg nierozpoznany. Benedykt XVI w Adhortacji Verbum Domini przypomniał: Nie przyjąć Go znaczy nie słuchać Jego głosu, nie podporządkować się Logosowi. Natomiast tam, gdzie człowiek, choć ułomny i grzeszny, otwiera się szczerze na spotkanie z Chrystusem, rozpoczyna się radykalna przemiana: « Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi » (J 1, 12). Przyjąć Słowo znaczy pozwolić, by nas kształtowało, ażebyśmy mocą Ducha Świętego upodobnili się do Chrystusa, do « Jednorodzonego Syna przychodzącego od Ojca » (por. J 1, 14). Jest to początek nowego stworzenia, rodzi się nowe stworzenie, nowy lud. Ci, którzy wierzą, czyli ci, którzy są posłuszni wierze, « z Boga się narodzili » (J 1, 13), stają się uczestnikami Boskiego życia: « synami w Synu » (por. Ga 4, 5-6; Rz 8, 14-17).

    Święty Jan daje świadectwo o Jezusie, ponieważ Go sam rozpoznał. Wskazuje na Jezusa, jako Baranka, który gładzi grzech świata

    Dzięki wierze rozpoznajemy Jezusa w tajemnicy Jego narodzin w Betlejem. Doświadczamy Jego przebaczenia, zgładzenia naszych grzechów w sakramencie pojednania. I doświadczamy Jego obecności w tajemnicy Eucharystii. 

    Również do nas należy dawanie świadectwa o tym, co widzieliśmy, czego doświadczyliśmy, mimo naszej słabości i małości. Musimy głosić światu, że Bóg posłał swojego Syna, aby Go zbawić. 


1. Czy podejmuję wysiłek poznawania Jezusa? Jak to wpływa na moje życie?

    

niedziela, 2 stycznia 2022

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim

    Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli (J 1,1.10-11).


    Słyszeliśmy już te słowa św. Jana w samo Boże Narodzenie, a teraz słyszymy je ponownie. Na początku było Słowo…

Tak to się zaczyna. Prolog Ewangelii. Święty Jan ukazuje w sposób teologiczny osobę Jezusa, Jego dzieła, sygnalizuje również to, co się z Jezusem stanie.

To Dziecko, które narodziło się dla nas w Betlejem, nie jest zwykłym Dzieckiem. Jest Słowem; Słowem Boga, które przemówiło, stało się ciałem, stało się człowiekiem. Bóg wcielony. 

     W swoim prologu św. Jan ogłasza: Bóg przemawia przez Jezusa Chrystusa. Ale jednocześnie ostrzega nas przed dramatem: Słowo Boże wypowiedziane do ludzi nie zostanie usłyszane, wysłuchane i przyjęte. Zostanie odrzucone.

     Jednak dzisiejsze Boże Narodzenie przypomina nam, że Bóg wciąż pokłada nadzieję w człowieku, że Boża oferta jest wciąż aktualna dla każdego z nas, dla każdego człowieka. Bóg, który stał się Człowiekiem, który stał się Dzieckiem, wciąż puka do drzwi naszego świata, do drzwi naszego serca i naszego życia. Przyjęcie Jezusa jest wolną decyzją. Wiara nie jest narzucana, jest proponowana.

    Jeśli uwierzymy i przyjmiemy Jezusa, staniemy się dziećmi Bożymi. Powiesz: przecież przyjąłem chrzest, a zatem przyjąłem Jezusa. Tak, ale trzeba to czynić w sposób świadomy, każdego dnia.

     Jako ludzie wierzący i uczniowie Jezusa, jesteśmy powołani do tego, aby być, osobiście, ale także w wymiarze wspólnotowym, głosem Słowa pośród naszego świata. Głosem Słowa.


1. Jakie wydarzenie zapoczątkowało moje świadome chrześcijaństwo?


sobota, 1 stycznia 2022

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje  i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24-26).


        Piękna formuła błogosławieństwa, której Bóg nauczył i przekazał za pośrednictwem Mojżesza. Słowo błogosławieństwo oznacza dobrze mówić. Bóg zawsze dobrze mówi o swoich dzieciach, ponieważ je kocha. A ponieważ Boże Słowo ma rzecz twórczą, kiedy Bóg mówi o nas dobrze, Jego słowo działa w nas, przemienia, czyni w nas dobro. Wystarczy wspomnieć te wszystkie spotkania Jezusa – żywego Słowa – z grzesznikami, by to zrozumieć. Bóg widzi w nas to, czego jeszcze nie ma, a błogosławiąc sprawia, że dorastamy do Bożego marzenia.

     Niech cię Pan błogosławi… To także słowa życzenia. Bóg błogosławi nam nieustannie, towarzyszy nam i chce być obecny. Ale czasem jesteśmy tak bardzo zajęci naszymi sprawami, że tego błogosławieństwa nie zauważamy nawet. Bóg błogosławi, ale jesteśmy wolni w przyjmowaniu Jego błogosławieństwa. Jesteśmy wolni, by uciec przez tym dobroczynnym działaniem Boga. 

Kiedy prosimy Boga, aby obdarzył nas swoim błogosławieństwem, otwieramy się na Jego przemieniające działanie. Być błogosławionym, to żyć w łasce, żyć w zgodzie z Bogiem. To nie uchroni nas od trudności i prób, ale błogosławieństwo pomaga nam iść przez życie.

Kiedy mówimy do kogoś drugiego: niech cię Bóg błogosławi, również wyrażamy pragnienie, by ta osoba otworzyła swoje serce na Boże błogosławieństwo, by mogło w niej działać i przemieniać. 


1. Czy potrafię błogosławić innym ludziom?



piątek, 31 grudnia 2021

Pątek w Oktawie Bożego Narodzenia

    Oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha (1J 2,18b-19).

    Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (J 1,1).


    Ten fragment jest jednym z niewielu w Nowym Testamencie, który mówi o antychryście. Wielu uważa, że to zły duch, który przystąpi do walki przeciwko Chrystusowi u końcu czasów. 

    Jan mówi jednak o ludziach, którzy już występują przeciwko Chrystusowi: anty-Chrystus. Wyszli od nas, ale nie byli z nas. Doświadczamy  tego także dziś. Jestem katolikiem, ale nie praktykuję, wierzę w Boga, ale nie w Kościół, a potem wypuszczają serię swoich prawd sprzecznych z nauką Chrystusa. Są z nami, ale nie są z nas.

    Bycie chrześcijaninem ma konsekwencję eschatologiczną - ostateczne spotkanie z Chrystusem. Ale to spotkanie zaczyna się tutaj: mamy namaszczenie od Ducha i On prowadzi nas do spotkania z jedyną Prawdą: z Chrystusem. 

    W tym dniu zamykamy drzwi i otwieramy je na nowy rok kalendarzowy. Słuchamy pierwszych słów Ewangelii wg św. Jana, wpatrując się i kontemplując życie Boga-Człowieka. Papież Benedykt XVI przypomniał nam, że w tych słowach prologu zawarta jest cała istota naszej wiary. 

    W Słowie jest Życie, które jest Światłem. Wcześniej nie mogliśmy Go widzieć, teraz Bóg pragnie objawić się w pełni i przejmuje inicjatywę, przyjmuje nasze ciało, staje się jednym z nas, abyśmy mogli Go zobaczyć. 

    To nie jest iluzja, która zniknie, lecz rzeczywistość, która będzie trwać. Bóg ma ludzką twarz. Obietnica została spełniona. Przepaść między Bogiem a człowiekiem w osobie Jezusa została zasypana, nie istnieje. 

    To Słowo, które jest Światłem, rodzi nas jako dzieci Ojca. To długi proces, który będzie trwał przez całe nasze życie. Bóg nas kocha i pragnie wprowadzić nas w swój świat, w którym jest tylko Życie. 


1. Za co chcę podziękować, za co przeprosić, o co prosić w perspektywie kończącego się roku kalendarzowego?

czwartek, 30 grudnia 2021

Czwartek w Oktawie Bożego Narodzenia

    Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego (1J 2,14).

    Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy (Łk 2,38).


    Żyjemy w czasach, które nazwano pokoleniem selfie, pokoleniem chwili. Czytanie, które proponuje nam liturgia dzisiaj, mówi nam o silnych, zdecydowanych młodych ludziach, którzy nie boją się stawić czoła Złemu.

    Jan nazywa rzeczy po imieniu, bez owijania w bawełnę. Tak, jak to lubią czynić ludzie młodzi. Chociaż należą do pokolenia cyfrowego, nadal potrafi poruszyć ich prawda, piękno i dobro. I potrafią być hojni w swoim oddaniu i poświęceniu, kiedy ofiaruje się im Życie, prawdziwą drogę. 

    Dlatego to czytanie jest skierowane do wszystkich młodych ludzi dzisiaj, do wszystkich dzieci, do nas wszystkich, którzy podejmujemy walkę ze złem i nie pozwalamy się złapać w pułapkę różnym uwodzicielom pochodzącym ze świata i ciągle przychodzą z tą samą ofertą: pożądliwością ciała, oczu i pragnieniem ludzkiej wielkości. 

    Ileż energii potrafi poświęcić człowiek na pogoń za marnymi przyjemnościami, za władzą czy chęcią posiadania. Dzisiaj żyjemy w pułapce najnowszego modelu. Coś kupione dopiero wczoraj, a już dziś jest przestarzałe. 

    Jezus zaprasza nas do tego, co istotne, a porzucenia tego, co powierzchowne i próżne, a potrafi wypełnić nasze oczy i serce. 

    Anna rozpoznała Jezusa i mówiła o Dziecku wszystkim na terenie świątyni. W naszym społeczeństwie, które z Bożego Narodzenia czyni produkt czysto konsumpcyjny, nikt nie mówi o Dziecku. Są kolorowe światełka na choince, prezenty, przyjęcia - ale gdzie w tym wszystkim jest to Dziecko? Co świętują ci, którzy nie wierzą, albo nie chcą się do Niego przyznać?


1. Czy potrafię dostrzegać i wybierać w życiu to, co najważniejsze?

środa, 29 grudnia 2021

Środa w Oktawie Bożego Narodzenia

Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: "Znam Go", a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy (1J 2,3-4).

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim (Łk 2,25).


    Wobec poglądu, który stawia tezę, że do zbawienia wystarczy samo poznanie Boga, św. Jan przypomina prawdziwe nauczanie: kto mówi: "Znam Go", ale nie zachowuje Jego przykazań, jest kłamcą. Jezus powiedział to bardzo wyraźnie: Nie każdy, który mi mówi: "Panie, Panie" wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto pełni wolę Bożą. Po owocach ich poznacie. Każde dobre drzewo przynosi dobre owoce, a każde złe drzewo przynosi złe owoce. To nasze zachowanie, nasze uczynki mówią, czy naprawdę jesteśmy naśladowcami Jezusa, czy nie. 

    To, co wiemy o Bogu z Ewangelii, trzeba wprowadzać w życie. Innej drogi do zbawienia nie ma. 

    Józef i Maryja wypełniają prawo, ale czynią to z pragnieniem, by być wiernym Bogu. To nie tylko rytualizm, ale pragnienie serca, które chce ofiarować dar.

    Symeon przepełniony tęsknotą wychodzi na spotkanie. Jego życie stało się czystym, bezinteresownym i tęsknym oczekiwaniem za zbawieniem, które Bóg obiecał. Tak bardzo tęsknił. że posiadł zdolność dostrzeżenia Światła zbawienia tam, gdzie inni nic nie widzieli. 

    Radość spełnionego życia w spotkaniu z Dzieckiem, które na zewnątrz nie daje żadnego znaku, a w którym starzec rozpoznaje Tego, który ma przyjść.

    Potrzeba tak kształtować serce, aby z tęsknotą wyglądało i prowadziło na spotkanie ze zbawieniem, które przychodzi do nas w osobie Dziecka, które nic nie ma i nic nie może...


1. W jakich tęsknotach zanurzone jest moje serce?

wtorek, 28 grudnia 2021

Święto Świętych Młodzianków z Betlejem

    Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności (1J 1,5).

    Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców (Mt 2,16). 


    Historia, którą ukazuje Ewangelista Mateusz, to obraz największego barbarzyństwa i całkowite zaprzeczenie tego, czego wyrazem jest Boże Narodzenie. Kiedy Bóg tak bardzo angażuje się po stronie człowieka, że sam staje się jednym z nas, przychodzi jako Dziecko, człowiek podejmuje decyzję o zamordowaniu dzieci. Wydarzenie, które nie pasuje do radości Bożego Narodzenia, a nawet może być irytujące, bo wciąż przypomina o tragedii bardzo wielu niewinnych istot ludzkich. 

    Pierwsze czytanie proponuje nam drugą definicję Boga: pierwsza to Bóg jest Miłością, druga, wypowiedziana przez św. Jana to Bóg jest Światłością

    W Bogu nie ma żadnej ciemności. To światło, które niszczy nasze ciemności. Prawdziwe światło, które przychodzi od Boga, które możemy znaleźć w Słowie. Światło, które ujawnia nasz grzech i dlatego może też irytować, ale służy temu, by grzech został rozpoznany, wyznany i przebaczony. Człowiek nie może nigdy zrezygnować z poszukiwania tego światła, choć czasem jego jasność może ukłuć ludzką pychę i egoizm. 

    Święty Mateusz chętnie podkreśla w swojej Ewangelii, że Jezus jest nowym Mojżeszem ludu wybranego. Tak jak Mojżeszowi oszczędzona została śmierć zadekretowana wobec hebrajskich chłopców przez faraona, tak Jezus zostaje uratowany przed siepaczami Heroda. Jak Mojżesz wychowany w Egipcie przychodzi, by wyprowadzić Izraelitów z niewoli, tak Jezus, jako nowy Mojżesz, przybędzie z Egiptu, aby w sposób ostateczny wyzwolić człowieka z niewoli błędu i grzechu. 


1. Co przeszkadza mi cieszyć się w pełni Bożym światłem?

    

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Święto świętego Jana Ewangelisty

    Co było od początku, co usłyszeliśmy, co na własne oczy zobaczyliśmy, co dokładnie obejrzeliśmy i czego ręce nasze dotykały odnośnie do Słowa życia - objawione bowiem zostało życie; my ujrzeliśmy je i jesteśmy jego świadkami; ogłaszamy wam to życie, wieczne życie, które było u Ojca i nam zostało objawione (1 J 1,1-2).

    Dopiero wówczas wszedł także ten drugi uczeń, ten, który pierwszy przybył do grobowca. Zobaczył i uwierzył (J 20,8).


    Jan, apostoł Jezusa, wiernie przekazuje to, co widział, słyszał, czuł. Sam zostawił wszystko, aby pójść za Jezusem; miał szczęście towarzyszyć Jezusowi w całym publicznym Jego życiu, być tak blisko, by pochylić w czasie ostatniej wieczerzy ku Jezusowemu sercu, być u stóp krzyża na Golgocie, słyszeć ostatnie słowa, przyjąć Maryję za swoją Matkę, wypełniając w ten sposób ostatnią wolę Mistrza. Umiłowany uczeń. 

    To jest uczeń, który mówi nam o Słowie Życia, które stając się Ciałem, stało się widzialne wśród nas. Daje świadectwo o tym, co widział, o Życiu wiecznym, które było u Ojca od początku, a które przychodząc do nas, objawiło się ludziom. 

    Wiara, podobnie jak najważniejsze rzeczy w życiu, została nam dana w prezencie. Nie została wynaleziona przez nasze pokolenie, nie kupiliśmy jej i nie możemy jej sprzedać... jest to dar, który przychodzi do nas od tych, którzy idą przed nami... i jest on dany każdemu pokoleniu, aby nadało mu swój osobisty wymiar. Wszystko jest darem. Z czystej łaski. Ten dar ma swoje źródło w osobie Jezusa.

    W Starym Testamencie nikt nie mógł zobaczyć Bożego oblicza, a teraz zostało ono objawione w Chrystusie, który przyszedł jako małe Dziecko w Betlejem. Jesteśmy zaproszeni do udziału w Bożej miłości i do niesienia jej innym.

    Umiłowany uczeń, który w pierwszym czytaniu dał świadectwo o tym, co widział, słyszał i czuł, wobec pustego grobu mówi o sobie w krótkich słowach: zobaczył i uwierzył

    Ten, który widział Jezusa umierającego na krzyżu, owiniętego w całun i pogrzebanego, słysząc świadectwo Marii Magdaleny, pobiegł z Piotrem do grobu, wszedł, zobaczył całun i uwierzył. Nie potrzebował wyjaśnień, nie czekał na objawienie się Jezusa, po prostu uwierzył.

    To lekcja dla nas. Zbawienie przychodzi do nas przez wiarę, która często, wobec życiowych problemów, niepewności i trudów, jest taka niezdecydowana, pełna wątpliwości. Ale abyśmy mieli życie, życie wieczne, On prosi nas o wiarę: czy nie mówiłem ci, że jeśli będziesz mieć wiarę, ujrzysz chwałę Boga?

    Jesteśmy zaproszeni do wiary w to nowo narodzone Dziecię w Betlejem; wiary, mimo trudnych chwil życia, w obliczu tak wielu obaw i niewiary, które nas otaczają. Możemy wciąż prosić o ten dar słowami Ewangelii: Panie, przymnóż nam wiary


1. Jak często modlę się o dar wiary prawdziwej dla siebie?

niedziela, 26 grudnia 2021

Uroczystość Świętej Rodziny z Nazaretu

A Dziecko rosło i napełniając się mądrością, nabierało siły. Łaska Boża była nad Nim. A Jezus robił coraz większe postępy w mądrości, w dojrzałości i w łasce u Boga i u ludzi. (Łk 2,40.52).


Jeszcze wczoraj wpatrywaliśmy się w tajemnicę Narodzenia, a dziś Ewangelia zaprasza nas do przeskoku o dwanaście lat. To już nie jest Niemowlę, które mamy rozpoznać jako Zbawiciela, lecz Chłopiec, który coraz bardziej zaczyna podkreślać swoją samodzielność.

I ten przeskok od narodzenia po epizod dzisiejszy św. Łukasz łączy jednym zdaniem: Dziecko rosło i napełniając się mądrością, nabierało siły

    Rosło w rodzinie Maryi i Józefa, którzy jako swoją główną misję widzieli stworzenie klimatu dla tego wyjątkowego Dziecka, aby rosło i nauczyło się tych wszystkich ważnych rzeczy, które tylko rodzice przekazują swoim dzieciom, otwierając im drogę do życia i wiary. 

    Ani przedszkole, ani szkoła, ani grupy przyjaciół, ani parafia, nie potrafią i nie mogą tak głęboko wniknąć w intymność dziecka jak rodzice, osoby, od których dziecko jest całkowicie zależne przez pierwsze lata życia.

     Byli świadomi własnego powołania. I pewnie małżeństwo Maryi i Józefa jest bliskie tym małżonkom, którzy poważnie traktują słowa wypowiadane przed Bogiem: chcę dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński, wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli aż do końca życia oraz z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy…

A jednak często pojawiają się problemy, które sprawiają, że patrzymy na małżeństwo Maryi i Józefa jak na ideał wolny od trudności. Święta Rodzina, więc trochę jakby nie nasza.


1. Czy i jakie działania podejmuję, by moja rodzina była bliska ewangelicznym wartościom?


sobota, 25 grudnia 2021

Życzenia na Bożę Narodzenie

Boże Narodzenie jest świętem nieznanego i oczekiwanego, jest świętem nadzwyczajności, która wdziera się w prostotę tego, co zwyczajne, w ciszę nocy, w to, co niezauważalne. Bóg, sam Święty, staje się małym Dzieckiem, silnym i kruchym jednocześnie, staje się człowiekiem, staje się Bogiem z nami - Emmanuelem. 

    Staje się odzieniem, płaczem, żłóbkiem, pieśnią, kołyską, łzami, staje się bezbronnym Dzieckiem, które potrzebuje innych do życia. Staje się śmiechem, rodzinną radością, która jest dzielona w małości i wielkości żłóbka otoczonego zwierzętami, gnojem, słomą, kamieniami. Największy rodzi się jak każdy nas, aby ustanowić najpiękniejszą tajemnicę: Bóg staje się Człowiekiem, człowiek jest zaproszony do życia z Bogiem i do bycia bratem dla drugiego człowieka.

piątek, 24 grudnia 2021

Piątek 4. Tygodnia Adwentu

    Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, że spojrzał i dał Wyzwolenie swojemu ludowi; że umieścił dla nas Róg Ocalenia w rodzie Dawida, swojego sługi, tak jak powiedział przez usta swoich świętych, już dawnych proroków, Ratunek przed naszymi wrogami i przed ręką wszystkich, którzy nas nienawidzą; wyrwani z ręki wrogów bez strachu służyć Mu będziemy przez wszystkie dni nasze, w świętości i sprawiedliwości przed Nim (Łk 1,68-72.74-75).


    Każdego dnia, odmawiając jutrznię, powtarzam słowa Zachariasza. Dziś chcę je odczytać jeszcze raz, jako hymn, który pozwala mi zobaczyć jak wiele Bóg uczynił dla człowieka na przestrzeni dziejów. Zobaczyć to wszystko i zrozumieć cel: abyśmy bez strachu Mu służyli, w świętości i sprawiedliwości...

    Odczytuję pojedyncze wersety jak modlitwę. Bez strachu... W relacji z Bogiem nie ma już miejsca na lęk. W miłości nie ma lęku. Staje się jednym z nas, by usunąć obawy, by być blisko. Patrzy z miłością. 

    Wyrwani z ręki wrogów... Wokół jest wiele problemów, wciąż nierozwiązanych, czasem małych, a czasem wielkich. Wciąż wielu tych, którzy doświadczają wrogości, prześladowań, którzy cierpią, bo wierzą. Być może, jak co roku w Boże Narodzenie, w jakimś kraju znów dojdzie do ataku na kościół. Wyrwani z ręki wrogów... Widzę Boga, który ochrania i daje siłę, by znieść cierpienie. Słucham słów św. Jana Chryzostoma: dopóki jesteśmy owcami, zwyciężamy wilki; ale kiedy stajemy się wilkami, ponosimy klęskę, ponieważ tracimy ochronę Pasterza. Uczyć się rezygnowania z odpłaty, zła, mimo złych doświadczeń.

    Służyć Mu w świętości i sprawiedliwości... Świętość i sprawiedliwość. Zużyte słowa. Wielu już uważa, że świętość nie dla nich. Niektórzy starają się żyć sprawiedliwie. Być sprawiedliwym, bo to pomaga zachować pokój serca. W świętości, szczęśliwie, z błogosławieństwem. Cieszyć się sobą i innymi. 

    Przez wszystkie dni... przed Nim. Życie może być trudne, nawet przerażające. Kiedy coraz więcej rozumiemy z otaczającego świata, coraz więcej gromadzimy negatywnych doświadczeń i zawodów, życie może się zdawać nie do uniesienia. Ale z Nim mogę stawić życiu czoła. On jest Bogiem rzeczy po ludzku niemożliwych. On jest Zbawieniem, Błogosławiony.



1. Czy potrafię zobaczyć działanie Boga w moim życiu?


czwartek, 23 grudnia 2021

Czwartek 4. Tygodnia Adwentu

    Ósmego dnia przyszli obrzezać dziecko i nazywali je imieniem jego ojca Zachariasza. Na to jego matka powiedziała: "Nie! Ono otrzyma imię Jan". Odpowiedzieli jej: w twojej rodzinie nikt nie nosi takiego imienia". Gestami zapytali jego ojca, jakie imię ma ono według niego nosić. On poprosił o tabliczkę i napisał na niej: "Jego imieniem jest Jan" (Łk 1,59-63). 


    Biologicznie jest dzieckiem Elżbiety i Zachariasza, to jednak duchowo jest dzieckiem Boga, dla którego żadna rzecz nie jest niemożliwa. To dziecko jest cudem.

    Jego rodzice dobrze to rozumieją, dlatego kiedy krewni, przyjaciele i znajomi chcieli narzucić imię dla dziecka i nazywali je imieniem ojca Zachariasza, Elżbieta interweniuje: Nie! Ono otrzyma imię Jan. To imię potwierdzi sam Zachariasz. 

    Cierpiący z powodu własnego zwątpienia Zachariasz jest przekonany, że to dziecko jest darem od Boga i poniesie wyjątkowe przesłanie skierowane do wszystkich ludzi. Do dziecko wskaże palcem na osobę Jezusa, jako oczekiwanego Mesjasza. Dlatego wszystko jest nowe, nawet imię, którego nikt w rodzinie nie nosi. Jan - cieszący się Bożą łaską

    Ci, którzy doświadczyli cudu związanego z narodzeniem Jana i nadaniem mu imienia, pytali zdumieni: Kimże to dziecko będzie? Rzeczywiście ręka Pana była nad nim... Nie tylko Elżbieta i Zachariasz potrafią zauważyć Boże działanie. Wątpliwości Zachariasza stają się pewnością wiary. To dziecko mówi im, że nadzieja wciąż jest żywa, że oczekiwania nie są daremne, że zbawienie jest bliżej, niż się człowiek spodziewa. Dużo bliżej. 


1. Co mówi mi dzisiaj o bliskości Boga w moim życiu?

środa, 22 grudnia 2021

Środa 4. Tygodnia Adwentu

    O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu (1 Sm 1,27-28).

    Uwielbia dusza moja Pana. Duch mój weselem się napełnił dzięki Bogu, mojemu Zbawicielowi, że spojrzał na taką małość swojej służebnicy (Łk 1,46-48a).


      Anna jest jedną z kobiet Starego Testamentu, które mogą cieszyć się darem macierzyństwa dzięki szczególnej przychylności Boga. Tam, gdzie kończą się ludzkie możliwości, w naszej bezradności i jałowości, Bóg przychodzi z pomocą, by wskrzesić życie tam, gdzie życia nie ma. 

    Dla Anny było oczywiste, że nawet owoc jej modlitwy - dziecko, o które prosiła, należy do Boga. I Bogu je oddaje. Umieć uznać, że wszystko co nasze, jest Jego darem, owocem miłosierdzia Pana wobec nas, jak głosi Maryja w pieśni uwielbienia.

    Maryja wobec zachwytu i słów Elżbiety potrafi zobaczyć własną małość i wielkość Boga. Całą chwałę, która spływa na nią za sprawą Elżbiety, przypisuje Bogu i pełna radości wyśpiewuje Magnificat. 

    Magnificat, modlitwa uwielbienia, jest eksplozją radości serca, które wie, że jest kochane miłością bezwarunkową, bez żadnej swojej zasługi. Każdego dnia w liturgicznej modlitwie Kościoła wracamy do tej modlitwy, aby nie zapomnieć o tym, jak Bóg na nas patrzy: wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy... wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny... 

    Bóg patrzy z miłością, obdarza darami. Kiedy spotyka się z pokornym i prostym sercem, takim jak serce Maryi, dokonuje wielkich dzieł. 


1. Czy widzę swoje życie jako Boży dar?

wtorek, 21 grudnia 2021

Wtorek 4. Tygodnia Adwentu

    W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy (Łk 1,39).


    Pośpiech przedświąteczny jest nam znany. Czas wydaje się kurczyć, coraz bliżej... Ale jednak czy ten pośpiech, który przeżywamy, którego doświadczamy, jest pośpiechem ku drugiemu człowiekowi, by mu usłużyć?

    Dopiero co przeżyła wyjątkowe doświadczenie, przyjęła Słowo, które w Niej nabierze ludzkich kształtów i wybiera się z pośpiechem w góry. Nawet dzisiaj piesza wędrówka z Nazaretu do Judei wydaje się znaczącym wyzwaniem, a wówczas - bez telefonów, bez wyraźnych drogowskazów i wygodnych dróg... A Ona z pośpiechem ruszyła... Zamiast zajmować się sobą. 

    Trudno nam czasem zainteresować się tym, co dzieje się z sąsiadem mieszkającym obok czy z krewnym, którego dawno nie widzieliśmy. Często jesteśmy zbyt leniwi, by odpowiedzieć na czyjeś wołanie o pomoc na terenie parafii... Nie chcemy się mieszać w cudze sprawy, nawet kiedy to obok naszego domu... A Ona wyruszyła z pośpiechem, aby pomóc Elżbiecie. Wystarczyło jedno zdanie - krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości...

    Jest pełna łaski, a ci, których łaska przepełnia, nie mogą zatrzymać jej dla siebie. To jakiś wewnętrzny przymus serca, by się dzielić, przekazać dalej. 

    Elżbieta jest zadziwiona: a skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Czy jest w nas to zadziwienie, że sam Bóg przychodzi do nas? Nie tylko w Święta Bożego Narodzenia. Przychodzi w swoim Słowie, przychodzi w sakramencie pokuty w znaku przebaczenia, przychodzi jako Chleb Eucharystii. Przychodzi. Gdybyśmy częściej chcieli się zapytać: a skądże mi to? Może łatwiej byłoby nam zanieść Boga innym.


1. Czy towarzyszy mi zadziwienie Bożą obecnością w moim życiu?