zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 11 czerwca 2026

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Barnaby

    Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary (Dz 11,22b-24). 


    Pochodził z Cypru, Lewita, który pojawił się w Jerozolimie, gdy powstawała pierwsza wspólnota po Zesłaniu Ducha Świętego. Właściwie na imię miał Józef, ale nazywany był przez Apostołów Barnabą - synem pocieszenia. Swój majątek sprzedał i pieniądze oddał na potrzeby wspólnoty. Oddał to, do czego w pewien sposób jako Lewita nie miał prawa - przy podziale ziemi pokolenie Lewiego nie otrzymało bowiem działu ziemi: Kapłani-lewici, całe pokolenie Lewiego, nie będzie miało działu ani dziedzictwa w Izraelu. Nie będzie miało ono dziedzictwa wśród swoich braci: Pan jest jego dziedzictwem, jak mu to powiedział. Był towarzyszem św. Pawła i wraz z nim apostołem pogan. 

    To Barnaba, jako pierwszy, być może przy oporze wielu, uwierzył w nawrócenie prześladowcy Szawła, i gdy inni uciekali przed nim i zamykali drzwi swoich domów z lęku, on poprowadził Szawła do apostołów. A później poprowadził na misję do Antiochii, gdzie podjęli wspólną misyjną pracę. 

    Był człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary... być może ta dobroć w szczególny sposób objawiła się w podejściu do św. Marka, który towarzyszył Pawłowi i Barnabie w pierwszej wyprawie misyjnej, ale w pewnym momencie opuścił ich, a kiedy Paweł podejmował kolejną misyjną wyprawę, nie chciał zabrać już Marka. I wtedy Barnaba stanął po stronie Marka, aż doszło do konfliktu pomiędzy nim a Pawłem: Barnaba chciał również zabrać Jana, zwanego Markiem;  ale Paweł prosił, aby nie zabierał z sobą tego, który odszedł od nich w Pamfilii i nie brał udziału w ich pracy. Doszło do ostrego starcia, tak że się rozdzielili: Barnaba zabrał Marka i popłynął na Cypr, a Paweł dobrał sobie za towarzysza Sylasa i wyszedł polecony przez braci łasce Pana. Być może to zaufanie i danie kolejnej szansy Markowi przyniosło owoc w postaci pierwszej Ewangelii?

    Dyskretny i oddany służbie Słowa Barnaba, potrafił być również stanowczy i odważny, gdy trzeba było stanąć w obronie Boga i braci. 

       

    

środa, 10 czerwca 2026

Środa 10. Tygodnia Zwykłego

Zachowaj mnie, Boże, 
bo chronię się u Ciebie,
mówię do Pana:
"Ty jesteś Panem moim".

    Wszyscy, którzy idą za obcymi bogami, 
    pomnażają swoje udręki. 
    Nie będę wlewał krwi w ofiarach dla nich,
    nie wymówią ich imion moje wargi.

Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

    Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
    pełnię radości przy Tobie
    i wieczne szczęście
    po Twojej prawicy.

                                (Psalm 16)


    Psalm 16 towarzyszył nam niedawno w liturgii, dlatego zatrzymam się jedynie przy tych jego fragmentach, których wcześniej nie słyszeliśmy, czyli drugiej strofie...

    Dawid wskazuje, że wszyscy, którzy dają się uwieść fałszywym bogom, wchodzą na drogę cierpienia, pomnażają swoje udręki. W tych słowach napomnienia rozbrzmiewa echem to, co Ewa usłyszała po swoim grzechu w rajskim ogrodzie: rozmnożę twoje cierpienia i jęki. Dała się zwieść słowom węża, wybrała drogę grzechu i cierpienie stało się jej udziałem. Adam, który stał obok niej i nie powstrzymał Ewy przed upadkiem, ale również dał się zwieść, usłyszał słowa: ziemia okaże się przeklęta dla twoich prac. W udręczeniu będziesz jadł z niej przez wszystkie dni swojego życia... 

    Trwanie przy Bogu może być źródłem wielu trudności. Dawid doświadczał wielu trudnych sytuacji. Ale wie, że pójście za bożkami sprawiłoby, że życie byłoby jeszcze trudniejsze. Dlatego pomimo różnych trudności, Dawid śpiewa ten psalm w doświadczeniu niebezpieczeństwa, trwa ufnie przy Bogu. 

    Dawid odrzuca pogańskie praktyki i ofiary, składane bożkom. To przede wszystkim odrzucenie ofiar z ludzi, z którymi lud Izraela zetknął się, zajmując Ziemię Obiecaną. Odrzuca ofiary dla Molocha i Baala, które były składane przez ludy Kanaanu - ofiary z dzieci. Uznaje takie ofiary za sprzeczne z człowieczeństwem i jakąkolwiek pobożnością.  

    Dawid nie chce mieć nic wspólnego z fałszywymi bogami, nie tylko odrzuca kult, ale nie chce nawet wymieniać ich ich imion: nie wymówią ich imion moje wargi... Odrzuca bałwochwalstwo. Dawid odrzuca to, co może stać się zagrożeniem dla duszy.

    Wierność wobec Boga, która jest wymagająca, staje się źródłem wewnętrznego pokoju i pewności, co do ludzkiego losu. Dla trwających przy Bogu, On staje się dziedzictwem i przeznaczeniem, zabezpiecza ich los, dlatego Dawid może wyznać: nic mną nie zachwieje. Kiedy Jezus pytał swoich uczniów: Czy i wy chcecie odejść?, Piotr powiedział: Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego... W tym wyznaniu zawiera się wołanie Dawida: Ty jesteś Panem moim!

    

wtorek, 9 czerwca 2026

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

    Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie?
    Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
    Wiedzcie, że godnym podziwu
    czyni Pan swego wiernego.

Pan mnie wysłucha,
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie,
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

    Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?"
    Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
    Więcej wlałeś radości w moje serce
    niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.

                                        (Psalm 4)


    Psalm 4, który nam dzisiaj towarzyszy, nazywany jest czasem wieczorną modlitwą. Bardziej właściwe jest jednak osadzenie go w kontekście innych pięciu psalmów od 3 do 7, które opowiadają o Dawidzie w czasie ucieczki przed Absalomem. Wtedy zobaczymy, że to nie jest spokojna wieczorna modlitwa, ale wołanie człowieka w cierpieniu, który jednocześnie daje świadectwo swojego zaufania wobec Boga w obliczu ciężkiej próby, przez którą musi przejść...

    O powadze tej modlitwy świadczą trzy wezwania, jakie Dawid kieruje ku Bogu już w pierwszych wersetach psalmu: odpowiedz mi, zmiłuj się, wysłuchaj... Wszystkie w trybie rozkazującym, by uprosić Boże działanie. Jest też nawiązanie do przeszłości, Dawid ma doświadczenie Bożego miłosierdzia: Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, a to pozwala mi wołać z determinacją o Twoje działanie także teraz!

    Zwraca uwaga ta Determinacja Dawida. Czasem modlitwie brakuje mocy, mało jest w niej zaangażowania i pasji. Nie chodzi tu o emocjonalne gesty, które miałyby przekonać Boga, ale o głęboką ufność, która przeradza się w odważne, usilne wołanie i zaangażowanie serca. 

    W drugiej strofie psalmu następuje zwrot. Psalmista zwraca się ku ludziom, którzy są przyczyną cierpienia. Ich zamiarem jest zaszkodzenie Dawidowi, wyrządzenie mu krzywdy. Dawid ufa w Bogu, który wymierza sprawiedliwość, dlatego za bezsensowne uznaje starania tych, którzy go prześladują. Stąd wypływa dla nich pouczenie, które kieruje psalmista: wysiłki prześladowców są daremne, ponieważ godnym podziwu czyni Pan swojego wiernego. W przeciwieństwie do przeciwników, którzy kochają marność i szukają kłamstwa, Dawid żyje miłością do Pana i cieszy się Jego opieką. Stąd pewność: Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał. Wynik tego starcia już jest znany, wrogowie poniosą klęskę. Jedynym rozsądnym wyjściem jest porzucenie złych zamiarów...

    Psalmista zwraca się do swoich prześladowców, by porzucili grzech: 

* Zadrżyjcie i już nie grzeszcie;
* rozważcie na swych łożach i zamilknijcie;
 

    Pragnieniem Dawida jest nawrócenie prześladowców, by porzucili grzech i powrócili do Boga. Zachęca ich także, by na chłodno, już na swoich łożach, rozważyli swoje działania i ich zaprzestali. Aby zasięgnęli głosu swego serca i rozpoznali swoje błędy. 

    W ostatniej części psalmu Dawid znów przenosi swój wzrok, tym razem na tych, którzy mu towarzyszą w ucieczce przed Absalomem i być może zaczynają tracić nadzieję. Psalmista jest pewny Bożej pomocy i zwycięstwa nad wrogami, ale zwraca się do tych, którzy wokół pytają: któż nam szczęście ukaże? kto nas wybawi? Dawid woła o Boże światło,  by wątpiących i pytających napełnić nadzieją. Boże światło ma moc rozproszyć mroki zwątpienia, niepewności i lęku, by człowiek zobaczył dla siebie ratunek...

    I dzieli się własnym doświadczeniem bliskości Boga, pewnością, której może udzielić tylko Pan: Więcej wlałeś radości w moje serce niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina. Serce Dawida jest już spokojne, uspokojone przez pewność Bożej opieki i błogosławieństwa. 


poniedziałek, 8 czerwca 2026

Poniedziałek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi, królowej

Wznoszę swe oczy ku górom:
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga,
    ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże.
    Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
    Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże, 
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
We dnie nie porazi cię słońce
ani księżyc wśród nocy.

    Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
    ochroni twoją duszę.
    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
    teraz i po wszystkie czasy.

                                            (Psalm 121)


    Psalm 121, który dzisiaj rozbrzmiewa w liturgii, w tradycji żydowskiej nazywany jest Strażnikiem Izraela i należy do pieśni pielgrzymów, nazywanych pieśniami stopni. 

    Psalmista kontempluje widok gór, jeszcze odległych gór Jerozolimy, w czasie swojej pielgrzymki do Świętego Miasta: wznoszę swe oczy ku górom. Jest jeszcze daleko od celu pielgrzymki, ale nie jest daleko od Pana, dla którego podejmuje trud. I będąc jeszcze daleko zdaje sobie sprawę, że jest bezpieczny, bo Bóg czuwa nad swoim ludem nie tylko w centrum kultu, w Jerozolimie, ale także podczas podróży. Bóg jest tak samo obecny w czasie drogi, jak będzie po dotarciu do celu.

    Poczucie bezpieczeństwa pielgrzyma nie kryje się w murach Świętego Miasta Jeruzalem, lecz w Panu, który stworzył niebo i ziemię, Pan udziela pomocy. Patrząc na góry, psalmista nie zatrzymuje wzroku na nich, zdaje się patrzeć dalej i wyżej, kieruje swój wzrok ku samemu Bogu, który stworzył góry. 

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga... dopóki idziesz Jego drogami, możesz z pewnością i bezpiecznie stawiać stopy, bo nie zdrzemnie się Ten, który ciebie strzeże... Jest to pierwsze miejsce z sześciu w tym krótkim psalmie, w których pojawia się słowo tłumaczone jako strzeże lub zachowuje. To główny wątek tego psalmu: Bóg czuwa nad swoim ludem, tak jak strażnik czuwa nad bezpieczeństwem miasta czy pielgrzymów. 

    Psalmista jest tak przejęty myślą o Bogu - Strażniku swego ludu, że nie widzi niemal powodów, by koncentrować się na niebezpieczeństwach czy zagrożeniach. Pan nie zdrzemnie się ani nie zaśnie. Oko Boga jest zawsze otwarte i patrzy z miłością i troską na swój lud. 

    Owa troska Boga wyraża się w tym, że chroni lud pielgrzymów przed nadmiernym zmęczeniem, przed zbyt palącym słońcem, które może porazić. Jest cieniem nad tobą i osłania, jak osłaniał swój lud, kiedy opuszczał Egipt. Bóg czuwa nad pielgrzymem, dlatego nic nie może mu zaszkodzić, ani w ciągu dnia, ani pośród nocy. 

    Bóg chroni przed wszelkim złem tych, którzy Mu ufają. Jest Strażnikiem ludzkiej duszy i czuwa nad jej bezpieczeństwem, ochroni twoją duszę. Nasza dusza jest chroniona przed panowaniem grzechu, przed przygnębieniem i rozpaczą, bo Pan czuwa i ochroni. 

    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem... w każdym momencie naszego życia możemy polegać na Jego mocy i opiekuńczej trosce. I Bóg czyni to zawsze, po wieczne czasy. Czasem doświadczamy tego w bardzo bezpośredni sposób, innym razem musimy uważnie szukać tej Bożej obecności w naszym życiu, ale możemy ufać, że zawsze jest obecny ze swoją miłością. 

    Poznanie Boga prowadzi wierzącego do coraz większego zaufania w Jego pomoc i ochronę, w Jego moc i Słowo. Nie dzieje się to jednak dlatego, że wierzący wie, że Pan troszczy się o jego życie, ale dlatego, że coraz lepiej rozumie, że wszystko ma swój cel i Boży zamysł, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Boża opieka nie usuwa trudności, ale daje pewność, że kiedy napotykam je na drodze, mogę je przezwyciężyć, że one nie zniszczą mojej duszy i życia, nie oderwie od celu ludzkiego pielgrzymowania przez życie. 

niedziela, 7 czerwca 2026

10. Niedziela Zwykła

Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię (Oz 6,3).


Wsłuchuję się w pierwsze zdanie proroka Ozeasza z dzisiejszej liturgii, które zaprasza nas do poznania Boga. Czy jest we mnie to pragnienie, by dążyć do poznania Pana? 

Kiedy ktoś jest zakochany, pragnie dzielić się tym, kim jest, z tym, którego kocha. Chce, by drugi znał jego pasje, myśli, podziwiał zdolności talenty, rozumiał także ból, kiedy cierpi, jest smutny, by wspierał… Są też pewne rzeczy w relacjach ludzkich, których wolimy nie ujawniać, przynajmniej od razu, bo szczerość i otwartość może narazić nas na zranienie czy odrzucenie. Im bardziej komuś możemy zaufać, tym bardziej się otwieramy i chcemy być poznani takimi, jakimi jesteśmy. Dzieje się tak, bo w naszym sercu jest pragnienie prawdziwych głębokich więzi i relacji. 

    I kiedy słuchamy dzisiaj słów proroka Ozeasza, możemy zobaczyć, że  w Bogu jest także głębokie pragnienie poznania. Bóg pragnie być poznany, bo kocha, bo zakochał się w człowieku. 

     Bóg czyni rzeczy godne uwielbienia, abyśmy mogli wychwalać Jego moc, mądrość; mówi nam przez proroków także o swoim smutku, byśmy mogli rozpoznać Jego ból z powodu zerwanych relacji czy odrzuconej miłości. Zaprasza nas do swojej misji, powierza konkretne zadania, obdarza zaufaniem, abyśmy mogli podjąć z Nim współpracę, uczestniczyć w Jego dziełach.

Bóg uwielbia dzielić się z nami swoim sercem, nawet wtedy, gdy taka otwartość i delikatność naraża Go na odrzucenie. Obdarzył nas wolnością i tę wolność szanuje, dlatego godzi się na odrzucenie z naszej strony i wciąż wychodzi do nas z miłością. Bóg pragnie bliskości. 



sobota, 6 czerwca 2026

Sobota 9. Tygodnia Zwykłego

Pełne Twojej chwały były moje usta,
sławiłem Cię przez dzień cały.
Nie odtrącaj mnie, gdy będę stary,
nie opuszczaj, gdy siły ustaną.

    Ja zaś będę zawsze ufał
    i pomnażał wszelką Twoją chwałę.
    Twoją sprawiedliwość 
    i przez cały dzień Twoją pomoc.

Opowiem o potędze Pana, 
będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość. 
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

                                (Psalm 71)


    Psalm 71 tradycja przypisuje Dawidowi, który powoli zbliża się do kresu swoich dni i bardzo boleśnie przeżywa bunt Absaloma. To modlitwa człowieka, który dźwiga już bagaż lat i doświadczeń, który wciąż ufa Bogu. Przeciwności nie zdołały go zatrzymać na Bożej drodze.

    Jest czymś naturalnym wołanie człowieka, który widząc nadchodzącą starość, zwraca się ku Bogu, by prosić o potrzebne łaski i siłę, by zmierzyć się z tym, co w pewien sposób nieuniknione, co może nawet budzić w nim lęk. Wobec słabnących sił starości, a także choroby, najlepszym kapitałem, jaki człowiek może zgromadzić, jest Boża łaska.

    W ciągu całego swojego życia, nawet pośród grzechu, Dawid doświadczył Bożego działania i Bożej obecności. Starał się odpowiadać Bogu swoją miłością, angażując własne talenty, aby oddawać Bogu chwałę. Dlatego może powiedzieć o sobie, stając w prawdzie wobec Pana: Pełne Twojej chwały były moje usta, sławiłem Cię przez dzień cały. Teraz ten dzień życia zmierza do kresu, a troską psalmisty jest to, by nie został opuszczony, by wciąż Bożej obecności i łaski mógł doświadczać: nie odtrącaj mnie, gdy będę już stary, nie opuszczaj, gdy siły ustaną.  W tej prośbie Dawid mówi nie tylko o utracie sił fizycznych czy umysłowych w okresie starości. On wie, że można również utracić siły duchowe, u kresu życia można również porzucić Bożą drogę, utracić wiarę, wpaść w sidła grzechu. Przykładów ludzi starszych, którzy w taki sposób przekreślili swoją relację z Bogiem nie brakuje. Psalmista prosi o łaskę zachowania wierności, trwanie przy Bogu.

    Pomimo trudnych doświadczeń, buntu własnego syna, psalmista nie wchodzi na drogę rozpaczy i zwątpienia. Podkreśla swoją ufność wobec Pana: ja zaś będę zawsze ufał, co prowadzi go do modlitwy uwielbienia: [będę] pomnażał Twoją chwałę. Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość i przez cały dzień Twoją sprawiedliwość. Dawid patrząc na swoje życie, czuje się człowiekiem spełnionym i szczęśliwym, chce opowiadać o Bożym działaniu w swoim życiu: Opowiem o potędze Pana, będę przypominał Twoją sprawiedliwość. 

    Dawid czuł się prowadzony przez Boga od swojej młodości. Także w dojrzałym wieku pragnie, by Pan był jego nauczycielem i prowadził. Widzi owoce Bożego prowadzenia i nie zamierza zmieniać swojego nauczyciela i przewodnika. I wciąż pragnie opowiadać i głosić Boże cuda. 

    

piątek, 5 czerwca 2026

Piątek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bonifacego

Wielu mnie prześladuje i nęka,
nie uchylam się od Twoich napomnień.
Istotą Twojego słowa jest prawda
i każdy Twój sprawiedliwy wyrok jest wieczny.

    Możni prześladują mnie bez powodu,
    moje serce lęk czuje przed Twoimi słowami.
    Obfity pokój dla miłujących Twoje Prawo,
    i nigdy się nie potkną.

Czekam na Twoją pomoc
i spełniam Twe przykazania.
Przestrzegam Twoich postanowień i napomnień,
bo wszystkie moje drogi są przed Tobą.

                                    (Psalm 119)


      Otrzymujemy w liturgii kolejny fragment najdłuższego w całym zbiorze psalmu, który liczy aż 176 wersetów. 

    Słuchamy psalmisty, który mimo przeciwności i prześladowania nie rezygnuje z pochylania się nad Bożym Słowem, Bożym Prawem. 

    Czas prześladowania dla ludzi chwiejnych i niestałych, czasem jakaś niewielka nawet trudność na drodze wiary, sprawiają, że porzucają oni Bożą drogę. To o nich mówił Jezus w przypowieści o siewcy: Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Psalmista do nich nie należy. Karmi się wciąż Słowem, chociaż jest wiele przeciwności: wielu mnie prześladuje i nęka... możni prześladują mnie bez powodu...

    Ten czas jest próbą wiary, ale psalmista trwa wiernie przy Panu. Do takiej postawy zachęca św. Piotr: Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa.

    I owa wierność i wytrwałość, niezniechęcanie się trudnościami i przeciwnościami, jeżeli opiera się na miłości na do Boga, staje się źródłem błogosławieństwa, bo błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości... Wierność rodzi wytrwałość w wierze... 

    Dopóki nasi wrogowie nie zdołają sprowadzić nas na drogę duchowego upadku, nie wyrządzili nam wielkiej szkody i nic nie osiągnęli swoją złośliwością. Jeśli nie słabniemy, to oni są pokonanymi. Jeśli nie mogą doprowadzić nas do grzechu, ponoszą porażkę. Wierność prawdzie jest zwycięstwem nad naszymi nieprzyjaciółmi.

    Tym, przed czym psalmista odczuwa bojaźń, są Boże napomnienia i nakazy. Dlatego trwa przy Słowie, nie chce go porzucić, pomimo prześladowania. Rozmiłowany w Bożym Słowie, zachowuje pokój, bo ci, którzy miłują Boże Prawo, nigdy się nie potkną. Ta bojaźń psalmisty jest wyrazem miłości i szacunku dla Bożego Słowa. Kiedy człowiek nie zachowuje w sobie owego szacunku, bojaźni dla Słowa, nigdy nie będzie mógł doświadczyć radości ze spotkania ze Słowem.

    Pośród prześladowania, zachowując wierność wobec Boga i Jego Słowa, psalmista wypowiada swoją prośbę pełną ufności: czekam, Panie, na Twoją pomoc...  Nie schodzi z Bożej drogi: spełniam Twoje przykazania. 

    Ten, który daje nam swoje prawo, obserwuje nasze życie. Postawa psalmisty, który słucha i jest posłuszny Bożym nakazom, jest wyraźnie odmienna od zachowania tych, którzy żyją tak, jakby Bóg nie widział ich czynów. Wiedzą, że Bóg jest, znają Jego Prawo, ale go nie respektują. Psalmista wypowiada swoją prostolinijność, spójność, jedność tego, co deklaruje z tym, jak żyje. Może z odwagą i szacunkiem wobec Boga wyznać: wszystkie moje drogi są przed Tobą, niczego nie próbuję ukrywać. Jestem przejrzysty dla Boga. Moje tak jest tak, a moje nie jest nie.

    

    

czwartek, 4 czerwca 2026

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

    Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana (Pwt 8,3).

    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J 6,53b-54).


    Przeżywając Uroczystość Bożego Ciała, warto postawić sobie pytania:

* czy Jezus jest dla mnie chlebem Życia?

* czy czuję się zaproszony, nawet wezwany, aby wraz z Nim stawać się chlebem łamanym dla innych?

    Jezus wywołuje zgorszenie, wskazując na swoje Ciało jako pokarm. To wszystko pozwala nam wejść jeszcze głębiej w Tajemnicę Wcielenia Bożego Syna, który przyjmuje ludzkie, kruche Ciało, poprzez które objawia się jako Dawca Życia. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim. Szczęście i wieczność zależą od naszej zdolności przyjęcia Go, a także naszej zdolności i zgody na czynienie tego, co Jezus czyni: dać się połamać i rozdawać. 

    Żydzi na pustyni odczuwali głód, a Bóg dał im mannę, chleb z nieba. Jezus również objawia siebie jako Chleb, który zaspokaja nasz głód Boga. Przez Chleb życia otrzymujemy życie wieczne i zmartwychwstanie. Gdy przyjmuję Chleb Eucharystyczny już dotykam tego, do czego dążę, celu mojego życia: miłości Boga. Eucharystia karmi nas życiem, którym żyje Chrystus uwielbiony - życiem, w którym dla śmierci nie ma już miejsca. Będziemy musieli przejść przez bramę biologicznej śmierci, lecz z perspektywy wiary jest ona przejściem do życia wiecznego. 

    Święty Tomasz z Akwinu powiedział: Jednorodzony Syn Boży, pragnąc uczynić nas uczestnikami swojej boskości, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem, przebóstwić ludzi. Ponadto dla naszego zbawienia oddał wszystko, co od nas przyjął.

    

środa, 3 czerwca 2026

Środa 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Karola Lwangi i towarzyszy

Do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie.
Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów,
jak oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu,
dopóki się nie zmiłuje nad nami.

                                    (Psalm 123)


    Psalm 123, którego tylko dwa wersety daje nam liturgia, jest pieśnią pielgrzymów zmierzających do Jeruzalem na święta. Dlatego w tytule został określony jako pieśń stopni. Jest jednym z krótszych psalmów w całym zbiorze.

    Psalmista już w pierwszych słowach mówi o swojej decyzji i działaniu wobec Boga: do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie. Jest pośród innych wchodzących w pielgrzymce do świątyni, ale jego uwaga skupiona jest na Bogu. Nie spogląda na tych, którzy są wokół niego, nie koncentruje się na sobie, swoich doświadczeniach. I tu przychodzi pierwsze wskazanie: tak często w naszej modlitwie skupiamy się na sobie, na tym, co nas dotyka i boli, na tym, co nas otacza. Ulegamy rozproszeniom i oddalamy się od Boga. Psalmista zachęca nas do kierowania wzroku ku Bogu.

    To także wyznanie, że nikt nie posiada takiej mocy jak Bóg, że nikt inny nie może dać tego, czego ludzkie serce szuka, że niezależnie od działań ludzi to właśnie Pan może uratować z trudnych sytuacji: dopóki się nie zmiłuje nad nami. 

    Psalmista uznaje majestat Boga, Jego wielkość i panowanie. Wyrazem potęgi Boga jest dłoń, która udziela łaski i błogosławieństwa. Aby w pełni zrozumieć ten obraz, do którego odwołuje się psalmista, trzeba wejść w świat judaizmu tamtego czasu. Sługom usługującym polecenia wydawano niemal wyłącznie za pomocą gestów i znaków. To wymagało od nich szczególnej uwagi skierowanej na ręce swoich panów. Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów, jak oczy służebnicy na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu... Słudzy Boga powinni nauczyć się obserwować dłoń Boga, która kieruje, wskazuje zadania. Patrzymy na dłoń Boga, oczekując Jego błogosławieństwa i łaski: dopóki się nie zmiłuje nad nami. Patrzeć na rękę Boga to uznać swoją zależność od Pana. Spojrzenie na rękę Boga jest także znakiem posłuszeństwa oraz wewnętrznej dyscypliny - ręka Boga może dokonać korekty naszych niewłaściwych zachowań i postaw.



wtorek, 2 czerwca 2026

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

Zanim narodziły się góry,
nim powstał świat i ziemia,
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

    Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt,
    osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
    A większość z nich to trud i marność,
    bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a Twoja chwała nad ich synami.

                                    (Psalm 90)


    Autorstwo psalmu 90 już w samym tytule przypisane jest Mojżeszowi: Modlitwa Mojżesza, męża Bożego. Towarzyszy nam kilka wersetów tego psalmu, w których patriarcha Izraela dzieli się z nami swoim życiowym doświadczeniem. Prawdopodobnym tłem, w którym pieśń się narodziła, to wydarzenia, o którym mówi Księga Liczba w rozdziale 20:

* śmierć Miriam - siostry Mojżesza i Aarona;
* grzech zwątpienia Mojżesza, który uderza skałę, gdy miał jedynie do niej przemówić, by lud otrzymał wodę. Polecenie Boga było jasne: Przemów do skały w ich obecności, a ona wyda z siebie wodę. Mojżesz mówił do Izraelitów, a skałę uderzył: "Posłuchajcie mnie buntownicy. Przecież nie możemy z tej skały wyprowadzić wody dla was!" I Mojżesz podniósł swe ramie, i uderzył skałę laską. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że napiło się zgromadzenie i ich bydło. To nieposłuszeństwo zamknęło Mojżeszowi drogę do Ziemi Obiecanej: nie okazaliście wiary..., dlatego nie wy wprowadzicie to zgromadzenie do kraju, który im daję;
* śmierć Aarona na górze Hor.

    Wobec doświadczenia kruchości ludzkiego życia Mojżesz kontempluje odwieczne istnienie Boga. Zanim narodziły się góry, nim powstał świat i ziemia, od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem... Mojżesz jest na pustyni, być może w cieniu góry Hor, gdzie pochował brata. Widzi majestat gór, widzi pustynię, która zdaje się nie mieć końca. I to wszystko prowadzi go do prawdy o Bogu, który istniał przed stworzeniem świata i pozostaje niezmienny przez wszystkie czasy. Jestem, Który Jestem - w tym imieniu zawiera się najgłębsza prawda o Bogu - Bóg Jest. Wszystko, co istnieje ma swój początek i doczesny kres, a Bóg Jest Tym, Który Jest! Dla człowieka, którego życie jest ograniczone czasem, jedynym oparciem jest Ten, który Trwa na Zawsze.

    Wiele można mówić o doświadczeniu postrzegania czasu przez nas, ludzi. Mojżesz patrzy jednak szerzej. Bóg jest ponad czasem, ponad naszym widzeniem czasu. Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna. To, co dla człowieka wydaje się tak długie, tysiąc lat, dla Boga jest chwilą. On widzi dzieje świata w znacznie szerszej perspektywie, niż potrafi zobaczyć człowiek. A to skłania do zaufania Bogu, Jego działaniu, skłania do cierpliwości, nawet jeśli nie rozumiemy wszystkiego. Widzimy tylko mały fragmencik dziejów, zamknięty w ramach czasu i przestrzeni, w których przychodzi nam żyć...

    Ramy naszego życia to siedemdziesiąt lat, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni... Pośród wielu pogrzebów, które Mojżesz przeżył, prowadząc lud przez pustynię, nie trudno było zobaczyć, jak kruche i krótkie jest ludzkie życie. Jest one też pełne trudności, naznaczone pracą i bólem: większość z nich to trud i marność... To nie jest pesymizm, lecz zachęta do mądrego życia, które ma swój cel. Nie słyszymy dzisiaj słów wypowiedzianych przez Mojżesza właśnie w tej pieśni: naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca. 

    Stąd płynie ufna prośba o doświadczenie Bożej łaski, Bożej miłości: Nasyć nas o świcie swoją łaską, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć. To jedyna rzecz, która pozwala człowiekowi, świadomemu kruchości życia, zachować radość, uchronić się przed poczuciem beznadziei i bezsensu - Boża łaska, Boża miłość. Człowiek szuka czasem spełnienia w bogactwie, sławie, przyjemnościach czy sukcesach, ale to wszystko również jest kruche i przemija. Pozostaje Bóg i Jego łaska, Jego miłość. 

    Mojżesz kończy swoją modlitwę prośbą, by Bóg pobłogosławił ludowi i objawiał mu swoje działanie i obecność. Myśli o ludzie, który go otacza, ale i przyszłych pokoleniach. Doświadczenie Boga i wiara nie jest jedynie osobistym doświadczeniem, ale dziedzictwem, które przekazywane jest dzieciom i wnukom. 

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Poniedziałek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Justyna


Kto się w opiekę oddał Najwyższemu
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
mówi do Pana: "Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą,
Boże mój, któremu ufam".

    "Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie,
    osłonię go, bo poznał moje imię.
    Będzie Mnie wzywał,
    a Ja go wysłucham.

I będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę.
Nasycę go długim życiem
i ukażę mu moje zbawienie".

                                    (Psalm 91)


    Towarzyszy nam dzisiaj psalm 91, którego autorstwo w tradycji żydowskiej przypisane jest samemu Mojżeszowi, ponieważ porusza niektóre wątki z psalmu 90, który wprost przypisany jest Mojżeszowi. Stojąc na progu Ziemi Obiecanej ze świadomością koniecznej walki z nieprzyjaciółmi, patriarcha zaprasza do zaufania Bożej opiece. Niektóre ze sformułowań psalmu możemy odnieść także do Pieśni Mojżesza z Księgi Powtórzonego Prawa. Ale sam psalm nie zawiera bezpośredniej informacji o autorze. 

    Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka... Nie chodzi o chwilowe zatrzymanie się w obecności Boga, lecz o mieszkanie, styl życia, stałe przebywanie w obecności Boga, w Jego cieniu. 

    W pierwszej zwrotce tego psalmu autor wymienia cztery imiona, tytuły Boga: Najwyższy, Wszechmocny, Pan (Jahwe) oraz mój Bóg (Elohim). 

    Znajdowanie się w cieniu Wszechmocnego wskazuje na wielką bliskość wobec Boga. Musimy być bardzo blisko kogoś lub czegoś, by cień padał na nas. 

    W wielu miejscach Pismo Święte wskazuje na cień Najwyższego, który daje poczucie bezpieczeństwa i schronienia. Święty Hieronim odczytuje słowa Izajasza zapowiadającego mesjańskiego króla, wskazując na Chrystusa, który jest jak cień olbrzymiej skały na spieczonej ziemi. W Pieśni nad Pieśniami oblubienica mówi o swoim wybranym: W upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu. Te słowa Kościół odnosi do Maryi w tajemnicy Zwiastowania: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię, okryje cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. W psalmie 63 psalmista wyraża swoją tęsknotę za Bogiem, wołając: stałeś się dla mnie pomocą i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: do Ciebie lgnie moja dusza... I jeszcze raz słowa Izajasza, który mówiąc w jednej z pieśni o powołaniu cierpiącego Sługi Jahwe, Jezusa Chrystusa, wypowiada słowa: Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. 

    Ten, Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka, może z ufnością wołać do Boga: Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam. Bliskość z Bogiem, poznawanie Go i mieszkanie w Jego cieniu rodzi ufność. Psalmista wypowiada swoją wielką ufność wobec Boga, który jest ucieczką, twierdzą i schronieniem, który jest moim Bogiem. W ten sposób psalmista jeszcze raz podkreśla swoją bliską więź z Panem, osobistą i żywą relację.

    Kolejne dwie strofy są odpowiedzią Boga na słowa ufności wypowiadane przez psalmistę. Bóg wypowiada obietnicę i błogosławieństwo: Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, bo we Mnie złożył swoją miłość; to sformułowanie o przylgnięciu, o złożeniu swojej miłości  w innych miejscach odnoszą się do oddania serca komuś, czemuś lub jakiejś sprawie. To jedyne miejsce  w Piśmie Świętym, gdzie w taki sposób nazwana została relacja człowieka z Bogiem. I powiedział to Bóg. 

    Osłonię go, bo poznał moje imię, poznał Mnie. I mówi dalej Bóg, składając obietnicę: osłonię go, bo poznał moje imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham. I będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie. Bóg mówi o swojej wierności i opiece. Szukając w Nim schronienia, odnajdujemy pocieszenie, bezpieczeństwo i pewność, że w żadnej sytuacji nie pozostajemy sami. 

niedziela, 31 maja 2026

Uroczystość Najświętszej Trójcy

A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Pana. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: „Pan, Pan, Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,5-6).

Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi! (2 Kor 13,13).

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).


     Uroczystość Trójcy Przenajświętszej jest zaproszeniem do wejścia, chociaż na chwilę, w Tajemnicę Boga, któremu oddajemy cześć. Cześć Jednemu Bogu w trzech Osobach: Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. W imię tego Boga w tajemnicy chrztu świętego zostały dla nas otworzone drzwi Kościoła. 

     Liturgia przychodzi nam z pomocą, byśmy mogli odkrywać prawdę i piękno Boga. Już w spotkaniu z Mojżeszem objawia się jako Pan pełen potęgi i majestatu, przed którym patriarcha schyla głowę i oddaje Mu pokłon. Nie jawi się jako jakaś bezosobowa moc czy energia, ale jako Osoba, jako ktoś, z kim można porozmawiać.

     W Ewangelii Syn objawia prawdę o tym samym Bogu: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

     Wiara w Trójcę Osób Bożych była obecna w pierwotnym Kościele – była to wiara żywa. Ta prawda o Bogu stała się treścią pozdrowień, które wspólnoty sobie przekazywały wzajemnie. Kończąc swój list do Koryntian, św. Paweł używa właśnie takiego pozdrowienia.

    To jakby pieczęć Trójcy Najświętszej, rozpoznawalny znak rozpoznawczy wierzących, potwierdzenie całego nauczania zawartego w Liście. Wszystko, w co wierzy Kościół i czego Apostoł naucza w wierności tej wierze, wypływa z doświadczenia Boga: dzięki cudownemu darowi zbawienia w Chrystusie poznajemy miłość Ojca i otrzymujemy dar Ducha Świętego, który jest źródłem komunii z Bogiem i braterskiej jedności wspólnoty Kościoła. 


sobota, 30 maja 2026

Sobota 8. Tygodnia Zwykłego

O Boże, mój Boże, dla Ciebie wstaję o świcie;
Ciebie pragnie moja dusza,
za Tobą me ciało często wzdycha
w tej krainie pustynnej, nieprzebytej i bezwodnej!

    Obym tak mógł pojawić się przed Tobą w świątyni,
    aby oglądać Twą potęgę i majestat.
    Twoje miłosierdzie jest cenniejsze od życia,
    dlatego me wargi chcą Cię wysławiać.

Pragnę w ten sposób wysławiać Cię w swoim życiu,
wznosić swe ręce w imię Twoje.
Moja dusza mogłaby wtedy żywić się jak sadłem i tłuszczem,
a moje usta pobudzałyby wysławianiem me wargi do radości.

                                    (Psalm 63 wg Biblii Pierwszego Kościoła)


    Psalm 63, który rozbrzmiewa w liturgii, napisany został przez Dawida w jednym z najtrudniejszych momentów jego życia, podczas pobytu na pustyni judzkiej. Istnieją dwa możliwe konteksty historyczne dla tego psalmu: ucieczka przed Saulem lub bunt Absaloma. 

    Wspomnienie o pustyni, miejscu jałowym i niebezpiecznym, podkreśla sytuację rozpaczy, w jakiej znalazł się Dawid. Bunt Absaloma, już pod koniec życia Dawida, był szczególnie bolesny dla króla z powodu zdrady i buntu ze strony własnego syna. Podczas tego buntu Absaloma Dawid uciekł z Jerozolimy, szukając schronienia na pustyni. 

    Obraz pustyni może też służyć jako metafora życia duchowego, wskazując na czas posuchy i izolacji, gdy z większym zapałem szukamy Boga. 

    Psalm zaczyna wyznanie Dawida, który pragnie obecności Boga. Dla Ciebie wstaję o świcie... w ten sposób król wskazuje na znaczenie, jakie nadaje swojej relacji z Bogiem. Pierwsze godziny dnia przeznaczone są na poszukiwanie Pana. Czy w naszym życiu relacja z Bogiem jest priorytetem? 

    Jeśli cenimy Boga, naszą relację z Nim, naturalną rzeczą staje się poszukiwanie Go od świtu. To, co rano zajmuje nasze serce, często pozostaje w nim przez cały dzień. Umysł i serce dopiero co obudzone, wypełnione świeżością dnia, chłoną ze spotkania z Bogiem, z Jego Słowa, bo jeszcze nie zostały pochłonięte troskami dnia. 

    Autor Księgi Mądrości uczy nas: Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca: ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują, i ci ją znajdą, którzy jej szukają, uprzedza bowiem tych, co jej pragną, wpierw dając się im poznać. Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.

    Za Tobą me ciało często wzdycha... pragnienie duszy stęsknionej Boga sprawia, że nawet ciało odczuwa skutki tęsknoty. Wystarczy popatrzeć na zakochanych, ich pragnienie spotkania, by zrozumieć, że wraz z sercem i duszą za spotkaniem wzdycha ciało. 

    Dawid wraca pamięcią do bliskości Boga w Namiocie Spotkania, a może do wizji świątyni, którą pragnął zbudować. Uznaje, że Boże miłosierdzie jest cenniejsze od życia. A to prowadzi do uwielbienia, król podkreśla radość, która wypływa z przebywania w obecności Boga i wychwalania Jego chwały: me wargi chcą Cię wysławiać. 

    Pragnę... wznosić swe ręce w imię Twoje... to wyraz uwielbienia, które wypowiadają usta i ciało, a także znak gotowości na przyjęcie tego, czym Bóg obdarza. 

    Pragnę w ten sposób wysławiać Cię w moim życiu, przez całe życie... Dawid wypowiada zobowiązanie do wielbienia Boga przez całe swoje życie. Uwielbienie Boga nie zależą od okoliczności, w  jakich się znajdujemy. To nasza świadoma decyzja. Wierność w postawie uwielbienia Boga sprawia, że człowiek doświadcza nasycenia. Obraz nasycenia tłuszczem i sadłem, lub w innych tłumaczeniach tłuszczem i szpikiem wskazuje na radość i spełnienie człowieka, którego może doświadczyć tylko w obecności Pana.

    Prawdziwe spełnienie, zaspokojenie wszelkich tęsknot naszego serca, znajduje się w Bogu.

piątek, 29 maja 2026

Piątek 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Urszuli Ledóchowskiej

    Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej służcie sobie nawzajem takim darem, jaki każdy otrzymał. Jeżeli ktoś ma dar przemawiania, niech to będą jakby słowa Boże. Jeżeli kto pełni posługę, niech to czyni mocą, której Bóg udziela, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez Jezusa Chrystusa (1P 4,10-11).


    Na naszej drodze do świętości doświadczamy bardzo wielu różnych darów, których udziela nam Bóg, byśmy mogli osiągnąć nasz cel - niebo. Nie zawsze nawet potrafimy dostrzec, jak wiele darów otrzymujemy.  Święty Piotr mówi nam dzisiaj, że wszystko, co nazywamy talentami, umiejętnościami, jest Bożym darem, który został nam dany, abyśmy służyli innym i w ten sposób, poprzez świadectwo życia, oddawali cześć samemu Bogu. 

    Dary są różnorodne i mają ubogacać wspólnotę. Każdy wnosi to, co ma i kim jest. A to sprawia, że każdy ma swoje zadanie i swoją rolę we wspólnocie Kościoła. Każdy jest jedynie szafarzem takich darów, które otrzymał. Piotr podkreśla dwa obszary: posługę Słowa i posługę miłosierdzia, które wzajemnie się uzupełniają. 

    W tym wszystkim ważne jest to, by korzystając z darów dla dobra innych, pamiętać zawsze, że są one darami i nie przypisywać sobie chwały. Ona należy się Bogu, który obdarza. 

    Ostatecznym celem chrześcijańskiej służby nie jest zdobywanie społecznego uznania ani poklasku, lecz kierowanie spojrzenia innych ku Bogu. W czasach trudności, w historycznym kontekście prześladowań pod panowaniem Imperium Rzymskiego, kiedy pisał Piotr swój list, bezinteresowna służba i wzajemna pomoc były najmocniejszym świadectwem wiary. Wobec dzisiejszego świata, w którym chrześcijaństwo coraz mocniej jest kwestionowane, przez słowa Piotra Bóg nam o tym przypomina.

czwartek, 28 maja 2026

Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana

    Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego, Izaaka, położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna (Rdz 22,9b-10).

    I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: "Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!" (Mt 26,39).


    Jezus, Najwyższy i Wieczny kapłan, sam siebie składa w ofierze, oddając się całkowicie w ręce Ojca. A wszystko z miłości do człowieka, dla jego zbawienia. Zaprasza apostołów i zaprasza nas, byśmy towarzyszyli Jego modlitwie, w zaufaniu wobec Ojca, a z naszego życia uczynili dar dla braci. 

    W tym obrazie, który dziś daje nam liturgia, znajdziemy wzorzec dla naszego życia - życia, które znajduje sens i nabiera wartości właśnie przez to, że jest ofiarowane. 

    Modląc się modlitwą za wstawiennictwem sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego, przypominam sobie codziennie: Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco miłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła. 

    I patrzę na Abrahama. W sytuacji granicznej, kiedy wszystko wydaje się tracić sens, serce spowija mrok, Abraham zdaje się wołać: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę. Abraham nie składa w ofierze tylko swojego syna - ofiaruje siebie, wszystko to, co nadawało sens jego życiu, w kim widział spełnienie wszystkich obietnic. Jego wiara nie polega na zrozumieniu, ale na trwaniu. I w tym trwaniu Bóg objawia, że nie chce krwawych ofiar, ale serca otwarte na Jego wolę.

    W naszym życiu, różne sytuacje, których nie możemy zrozumieć, które są może bolesne i trudne do przyjęcia, Bóg zaprasza nas do oczyszczenia naszych intencji, do otwierania się na Jego wolę. Kiedy przyjmujemy ją z miłością, Bóg sprawi, że pojawią się owoce. Jeżeli to, co trudne, bolesne i niezrozumiałe, oddajemy w ręce Ojca, On wszystko przemienia. 

    Powiedzieć Bogu z ufnością i miłością: oto przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę, to mówić: oto jestem, oddaję się Tobie. I Bóg spotyka nas takimi, jakimi jesteśmy, w szczerości naszego serca. 

środa, 27 maja 2026

Środa 8 Tygodnia Zwykłego

    Wiecie, że z odziedziczonego po przodkach waszego złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako Baranka niepokalanego i bez zmazy (1 P 1,18-19).

    Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli się oburzać na Jakuba i Jana (Mk 10,41).


    W swoim liście św. Piotr wskazuje na śmierć Chrystusa, która przyniosła nam wyzwolenie z wszelkiego bezużytecznego, złego postępowania. Bezużyteczne złe postępowanie, czyli takie, które ściąga człowieka z Bożej drogi, odwraca uwagę od celu, jakim jest zbawienie, odbiera poczucie sensu i wypełnia pustką. Przez klucz tego słowa możemy odczytywać zachowanie uczniów Jezusa w ewangelicznym epizodzie. 

    Piotr należał wraz z innymi dziewięcioma apostołami do grupy oburzonych zachowaniem i prośbą synów Zebedeusza. Czy ich czyn rzeczywiście zasługiwał na oburzenie? Czy pragnienie chwały w Bożym królestwie jest czymś nagannym? O jaką chwałę prosili?

    Wiele z naszych porażek i niepowodzeń, naszych doświadczeń bezsensu, ma swoje źródło w naszych bezużytecznych, złych postawach, kształtowanych i rodzących się z egoistycznego wnętrza, gdzie brakuje właściwej czystej intencji. Potrzebujemy nieustannego rozeznania, rozpoznawania niezdrowych ambicji i pragnień, by chronić się przed tym, co bezużyteczne i złe. 

wtorek, 26 maja 2026

Wtorek 8 Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Filipa Nereusza

    Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał (1P 1,14b-15).


    Dzisiejszy fragment z Listu św. Piotra zawiera wezwanie do świętości. Poprzeczka zawieszona jest wysoko: na wzór Świętego, który was powołał. 

    Zwraca uwagę to, w jaki sposób Piotr prowadzi ku zrozumieniu tego powołania, ukazując działanie Boga w historii. Przez proroków objawiał Izraelowi cierpienia Chrystusa oraz chwałę, która miała przyjść po cierpieniu. Podkreśla wyraźnie, że prorocy zapowiadali rzeczy, które dotyczyły Chrystusa, zapowiadali rzeczy przyszłe, które nastąpiły wraz z przyjściem Chrystusa. 

    Symbole, które były dobrze znane Izraelitom, przenosi na życie duchowe. Nawiązuje do uczty paschalnej i spożywania baranka, ale nie mówi już o przepasaniu ciała, lecz bioder umysłu, co jest zaproszeniem do wewnętrznej gotowości i aktywnej czujności, w oczekiwaniu na dar, który przynosi objawienie Jezusa Chrystusa.

    To nieodzowny warunek, by ruszyć drogą ku świętości. Papież Franciszek w adhortacji Gaudete e exsultate napisał o tym powołaniu uczniów Jezusa: Pan chce od nas wszystkiego, a to, co oferuje, to życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni. Chce, abyśmy byli świętymi i nie oczekuje, że zadowolimy się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym. Istotnie, powołanie do świętości na różne sposoby jest obecne na kartach Biblii już od pierwszych jej stron. Pan zaproponował je Abrahamowi w następujący sposób: „Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy" (Rdz 17,1).

    

poniedziałek, 25 maja 2026

Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła

    Mężczyzna dał swojej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących (Rdz 3,20).

    Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: "Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja" (J 19,26-27a).


    Wydaje się, że podczas Soboru Watykańskiego II ojcowie soborowi nie uznali za stosowne, mimo że zgłoszono taką prośbę, ogłosić Maryję Matką Kościoła. Dopiero po zakończeniu soboru Paweł VI ustanowił to święto.

    Liturgia Słowa tego święta ukazuje nam dwa obrazy, bardzo ze sobą kontrastujące. Ukazują one jeden odwieczny Boży plan, który objawia miłość Boga do człowieka oraz wierność Boga w jego realizacji...

    Pierwszy kontrast stanowią dwa drzewa - drzewo pełne owoców i zieleni w rajskim ogrodzie - drzewo poznania dobra i zła. Widzę w tym obrazie drzewa ludzkie sumienie, które rozpoznaje i nazywa dobro i zło; sumienie, w które został wyposażony każdy człowiek. Sumienie, którego człowiek nie ma zjadać, to znaczy zawłaszczać sobie prawa, by decydować o tym, co dobre i złe. Człowiek nie ma prawa naruszać ustalonego porządku moralnego, na straży którego stoi sumienie. Zawłaszczenie sumienia rodzi tragiczne skutki, a ponieważ pierwsi ludzi nie chcą uznać swojej winy, przerzucając ją ostatecznie na węża, który uwiódł, nie ma także otwarcia na przebaczenie. Jest konsekwencja - grzech rozszerza swoje panowanie. 

    Konsekwencją grzechu jest drugie drzewo - drzewo suche, twarde, grubo ciosane, drzewo tortur i hańby oraz śmierci. Na tym nowym drzewie rozpięty został nowy Adam, który nawet na Golgocie nie ulega pokusie, ale oddaje swoje życie. 

    Piękne drzewo rajskiego ogrodu przyniosło człowiekowi śmierć, za sprawą pierwszego Adama. Drzewo Krzyża, na którym nowy Adam oddaje życie za zbawienie świata, staje się drzewem Życia, a także drzewem poznania dobra i zła, drzewem objawienia i poznania Miłości. 

    Dwa drzewa, pierwszy Adam i nowy Adam. Obraz nie byłby pełny, gdybyśmy zapomnieli o dwóch kobietach - Ewie, którą Adam nazwał matką wszystkich żyjących i nowej Ewie - Maryi, Matce Kościoła, Matce wszystkich Bożych dzieci. W pierwszej Ewie możemy dziękować każdej matce za dar życia, które jest nam podarowane,  Maryi dziękujemy za to, że zgodziła się być Matką wierzących, Matką Kościoła, Matką zrodzoną z krwi i wody, która wypłynęła z przebitego boku Chrystusa.

niedziela, 24 maja 2026

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Przybądź, Duchu Święty,              
Ześlij z nieba wzięty                      
Światła Twego strumień.              

    Przyjdź, Ojcze ubogich,                 
    Przyjdź, Dawco łask drogich,       
    Przyjdź, Światłości sumień.          

O, najmilszy z gości,                      
Słodka serc radości,                      
Słodkie orzeźwienie.                      

    W pracy Tyś ochłodą,                    
    W skwarze żywą wodą,                  
    W płaczu utulenie.                        

Światłości najświętsza,                  
Serc wierzących wnętrza               
Poddaj Twej potędze.                    

    Bez Twojego tchnienia
    Cóż jest wśród stworzenia?
    Tylko cierń i nędze.

Obmyj, co nieświęte,
Oschłym wlej zachętę,
Ulecz serca ranę.

    Nagnij, co jest harde,
    Rozgrzej serca twarde,
    Prowadź zabłąkane.

Daj Twoim wierzącym,
W Tobie ufającym,
Siedmiorakie dary.

    Daj zasługę męstwa,
    Daj wieniec zwycięstwa,
    Daj szczęście bez miary.

      Są takie modlitwy, które się odmawia, i takie, które się przeżywa. Sekwencja, którą śpiewamy po drugim czytaniu w Uroczystość Pięćdziesiątnicy – ten starożytny szept, który zaczyna się słowami Przybądź, Duchu Boży, ześlij z nieba wzięty światła Twego strumień – należy do tej drugiej kategorii: nie odmawia się jej jedynie ustami, lecz całym życiem.

     Mówić do Boga Przybądź, Duchu Święty, to gest zaufania i odwagi, który pozwala Bogu zbliżyć się nas. To również przyznanie się przed Bogiem, że potrzebuję Jego obecności.

    Ześlij z nieba wzięty Światła Twego strumień… jest wołaniem o Boże światło – światło, które objawia, ale nie oślepia. To zaproszenie Ducha Świętego, by oświetlał moje intencje i decyzje.

    Przyjdź, Ojcze ubogich, przyjdź, Dawco łask drogich… tak, potrzebuję pomocy, bo w wielu aspektach, także duchowego życia, wciąż jestem człowiekiem ubogim.

    Wyznaję z wiarą: bez Twojego tchnienia, cóż jest wśród stworzenia? Tylko cierń i nędze… Bez Bożego tchnienia jestem tylko pyłem, bez wartości i bez życia. W rajskim ogrodzie Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi, nadał mu kształt. A następnie pochylił się nad nim i tchnął w jego oblicze tchnienie życia… 

     Sekwencję do Ducha Świętego kończymy prośbą: Daj Twoim wierzącym, w Tobie ufającym, siedmiorakie dary. A na końcu naszej drogi wprowadź nas przed oblicze Baranka, wprowadź nas tam, gdzie jest życie, które się nie kończy, daj szczęście bez miary. Amen.