zachód słońca

zachód słońca

piątek, 19 czerwca 2026

Piątek 11. Tygodnia Zwykłego

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,19-21).


    Wszyscy przychodzimy na ten świat obdarowani różnymi skarbami i talentami, które są darem Boga. Nie jest to często bogactwo materialne, ale wewnętrzne bogactwo serca. I zawsze pozostaje otwartym pytanie, czy potrafimy powiększyć ich wartość i rozwinąć w miarę dojrzewania...

    Zdarza się, że przywiązujemy bardzo wielką wagę do dóbr materialnych i zewnętrznych, że zaczynamy zaniedbywać bogactwo serca. Wiele czasu tracimy na sprawy i rzeczy, które nas zaślepiają i nie pozwalają patrzeć sercem na własną rzeczywistość, a dobrze widzi się tylko sercem

    Teoria jest nam znana, a cała trudność polega na zastosowaniu tego, co znamy w praktyce. Może warto dzisiaj uświadomić sobie, że sami jesteśmy wielkim skarbem, że w naszym wnętrzu kryją się wielkie bogactwa, że wielkim darem, jaki otrzymaliśmy, jest nasze życie... Do tego zaprasza nas dzisiaj Ewangelia.

czwartek, 18 czerwca 2026

Czwartek 11. Tygodnia Zwykłego

    O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić (Syr 48,10).


    Opowieść z Księgi Syracha przypomina nam dwóch wielkich proroków Starego Testamentu: Eliasza i Elizeusza.

    W tym hymnie pochwalnym na cześć Eliasza pojawia się zapowiedź jego powrotu, co nastąpi przed Dniem Pańskim. I to przekonanie o pojawieniu się Eliasza jako prekursora i zwiastuna Mesjasza było żywe w ludzie Izraela. Pięknie wyraził to oczekiwanie św. Mateusz w swojej Ewangelii: Wtedy zapytali Go uczniowie: «Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. 

    My dzisiaj już potrafimy powiedzieć, że chodziło o Jana Chrzciciela. Wobec prekursora Mesjasza postawione zostały  ważne cele:

* przygotować odnowę i jedność ludu Bożego - pokolenia Jakuba odnowić;

* prowadzić do pojednania - zwrócić serce ojca do syna - odbudować relacje oraz prowadzić do społecznego i duchowego pokoju.

    Pierwszy raz identyfikacja Jana Chrzciciela z powrotem Eliasza następuje już w momencie narodzin ostatniego z proroków: on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych - do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały»


środa, 17 czerwca 2026

Środa 11. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. brata Alberta Chmielowskiego

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.

    Osłaniasz ich Twą obecnością
    od spisku mężów,
    ukrywasz w swym namiocie
    przed swarliwym językiem.

Miłujcie Pana, wszyscy,
którzy cześć Mu oddajecie.
Pan chroni wiernych,
a pysznym z nawiązką odpłaca.

                                    (Psalm 31)


    Dotykamy ostatnich wersetów Psalmu 31, który towarzyszy nam dzisiaj. Po ufnej prośbie w doświadczeniu opuszczenia i zagrożenia ze strony nieprzyjaciół, Dawid przechodzi do uwielbienia i dziękczynienia: Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie... Boże działanie nie jest tylko doświadczeniem Dawida. Dobroć Boga obejmuje bowiem wszystkich, którzy żyją w bojaźni przed Panem: dobroć...,którą zachowałeś dla bogobojnych. Bojaźń ta nie jest lękiem przed Bogiem, ale miłością, która wypowiada się staraniem człowieka, by unikać tego, co sprzeciwia się Bogu, przede wszystkim grzechu. 

    Dobroć Boga obejmuje także tych, którzy oczekują Pana i wychodzą Mu na spotkanie, którzy uciekają się do Boga, jak powiedział prorok Izajasz: Twoje miłosierdzie wyjdzie naprzeciw tym, którzy czynią to, co sprawiedliwe i którzy pamiętają o Twoich drogach

    Bóg chroni swoje dzieci przed tymi wszystkimi, którzy spiskują przeciwko nim i próbują zaszkodzić im, wszczynając kłótnie i swary. Doświadczenie obecności Boga, w głębi własnego serca, wydaje się czymś, co jest udziałem mistyków. Osłaniasz ich swą obecnością... Dawid jest jednak wojownikiem, człowiekiem twardo stąpającym po ziemi, znającym realia życia. Ale także dla Dawida, ponieważ pokłada ufność w Bogu, to mistyczne doświadczenie obecności Boga staje się możliwe. I jest dostępne dla wszystkich, którzy potrafią Mu zaufać. 

    Dawid dzieli się swoim doświadczeniem spotkania z Bogiem z innymi. Nie zatrzymuje tego doświadczenia jedynie dla siebie, ale zachęca wszystkich do umiłowania Boga: miłujcie Pana wszyscy, którzy cześć Mu oddajecie... Życie dostarcza tak wielu powodów, by odpowiadać Bogu miłością. Pan chroni wiernych, jest obecny w ich życiu. 

    

wtorek, 16 czerwca 2026

Wtorek 11. Tygodnia Zwykłego

    Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Zapewne zobaczyłeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie sprowadzę niedoli za jego życia" (1Krl 21,27a.28-29a).

        Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej;
        w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
        Uznaję bowiem nieprawość moją,
        a grzech mój jest zawsze przede mną.
        Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
        i uczyniłem, co złe jest przed Tobą. (Psalm 51)


    Chociaż Nabot został zamordowany w wyniku intrygi, niesprawiedliwego oskarżenia i w konsekwencji ukamienowania, jego los kładzie się cieniem na życiu winowajców. Chociaż wszystko zostało zaplanowane i zrealizowane precyzyjnie, tak że wielu uznało wyrok za sprawiedliwy, Bóg widzi więcej niż ludzie. I Bóg nie zamierza milczeć. Wczoraj towarzyszyły nam słowa psalmu: nienawidzisz wszystkich, którzy zło czynią, zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie, Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym, a dziś przychodzi wezwanie do nawrócenia, a Bóg staje w obronie skrzywdzonego i zapowiada karę.

    Najbardziej poruszające jest jednak to, że kiedy Achab uznaje swój grzech i uniża się przed Bogiem, Pan nie pozostaje obojętny, nie zapamiętuje się w gniewie wobec winowajcy. Bóg zauważa nawet najmniejszy akt skruchy. Nie sprawia mu przyjemności wymierzanie kary, ale szuka drogi ocalenia grzesznika. 

    Postawę Achaba ilustruje psalm 51, który nam dzisiaj towarzyszy. To modlitwa człowieka, który nie usprawiedliwia siebie, lecz staje w prawdzie wobec swojego grzechu przed Bogiem. Nie próbuje nawet oskarżać innych, a Achab mógł wskazać Izebel jako pomysłodawczynię zbrodni, lecz uniża się Bogiem. Na skruchę i uznanie winy Bóg odpowiada miłosierdziem. 

    Kiedy przyznajemy się do grzechu i stajemy w prawdzie i skrusze przed Bogiem, On przychodzi z przebaczeniem.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Poniedziałek 11. Tygodnia Zwykłego

Usłysz, Panie, moje słowa,
zważ na moje jęki.
Wytęż słuch na głos mojej modlitwy,
Królu mój i Boże.

    Bo Ty nie jesteś Bogiem,
    któremu miła nieprawość,
    zły nie może przebywać u Ciebie,
    nie ostoją się przed Tobą nieprawi.

Nienawidzisz wszystkich,
którzy zło czynią.
Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

                                                                                        (Psalm 5)


    Psalm, który słyszymy w liturgii, według tradycji należy do grupy psalmów, które powstały w czasie buntu Absaloma. 

    Zdarza się czasem, że dzwonimy do kogoś i wydaje się nam, że z drugiej strony nastąpiło odebranie połączenia. Zaczynamy mówić i po chwili orientujemy się, że tak naprawdę mówiliśmy sami do siebie, bo połączenie nie nastąpiło lub zostało przerwane. Zdarza się również, że rozmawiamy z kimś bezpośrednio, ale w trakcie rozmowy zauważamy, że druga osoba w ogóle nas nie słucha, nie jest zainteresowana tym, co mówimy. Może się też zdarzyć, że po zakończonej modlitwie wstajemy z poczuciem braku wysłuchania...

    Dawid, rozpoczynając swoje wołanie do Boga, próbuje zapobiec takiej sytuacji, stąd jego głośne wołanie: Usłysz, Panie, moje słowa, zważ na moje jęki, wytęż słuch na głos mojej modlitwy. Serce Dawida pragnie wysłuchania u Boga, On stoi przed Bogiem i woła o uwagę. Może się zdarzyć, że tak nas pochłania sprawa, z którą chcemy Bogu przedstawić, że nie skupiamy się na Bogu, ani nie odczuwamy Jego obecności. Dlatego tak ważne w modlitwie jest uświadomienie sobie Bożej obecności - to przed Nim klękam i ku Niemu zanoszę modlitwę - ja, mały człowiek: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu... 

    Ten, kto zbliża się do Boga, powinien to robić z wiarą, wierząc, że On nagradza tych, którzy Go szukają. Dzięki Jego łasce stajemy przed Jego obliczem, i choć jesteśmy jak małe ziarenko wobec całego wszechświata, jeśli Bóg obiecał, że nas wysłucha, musimy wierzyć, że tak się dzieje. 

    Ufność Dawida w wysłuchanie modlitwy wypływa również z powodów jego wołania, bo Bóg:

* nie ma umiłowania w niegodziwości - nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość;

* nie pozwoli złemu przebywać w swojej obecności - zły nie może przebywać u Ciebie;

* dla niegodziwców nie ma miejsca przed Jego obliczem - nie ostoją się przed Tobą nieprawi;

* nie ma w Nim akceptacji dla ludzi fałszywych - zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie;

* brzydzi się tymi, którzy idą drogą podstępu, niszcząc życie - brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

    

niedziela, 14 czerwca 2026

XI Niedziela Zwykła

    Pan zawołał na niego z góry i powiedział: „Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz Izraelitom: Wy widzieliście, co uczyniłem Egiptowi, jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie (Wj 19,3b-4).

Chrystus umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni (Rz 5,6).

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).


    W różnych zestawieniach kościelnych wiele miejsca poświęca się statystykom: mało chrztów, mało spowiedzi, mało ślubów, dużo pogrzebów… Nie, nie ma nic złego w pragnieniu, by jak najwięcej osób korzystało z łaski i uczestniczyło w życiu parafii, Bóg kocha duże zgromadzenia ludzi, o czym mówią nam także czytania, ale problem zaczyna się wówczas, gdy statystyka zamienia ludzi w bezimienny tłum…

     Spójrzmy na wydarzenia u stóp góry Synaj. Tłum zbiegłych niewolników. I właśnie wtedy Bóg przychodzi do nich, nie z nakazami, ale z zapewnieniem, z wyznaniem miłości: Niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie. Bóg wyzwala, by zawrzeć z nami przymierze i powierzyć nam zadania: Będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów… będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. 

Być własnością Boga nie oznacza bycia niewolnikiem. Bóg czyni z nas swoje dzieci. Przynależność do Boga jest znakiem godności. Bóg proponuje nam tożsamość ludu, który żyje po to, by odzwierciedlać Jego oblicze pośród dziejów świata.

     Święty Mateusz w bardzo ciekawy sposób zaczyna ten fragment Ewangelii: Jezus, widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Jezus nie patrzy w sposób powierzchowny na ludzi. Potrafi dostrzec ukryty ból, samotność, zmęczenie. Jezus nie widzi liczb, widzi osoby. Nie widzi masy – widzi ludzkie historie. 


sobota, 13 czerwca 2026

Sobota 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny

    Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany.  A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu (Łk 2,51).


    W Maryi wszystko prowadzi do Jej Syna, Jej Niepokalane Serce wskazuje na Najświętsze Serce Jezusa, któremu cześć oddawaliśmy wczoraj. To dwa serca zjednoczone w czasie i w wieczności. Najpewniejszą drogą do Jezusa jest kontemplowanie Maryi i podążanie wraz z Nią ku Jezusowi. 

    Dziś możemy zobaczyć serce zatroskanej Matki, które wyrusza na poszukiwanie Jezusa, który został w świątyni. Kiedy Ona z wielkim bólem i niepokojem poszukiwała Syna, On pozostawał spokojny, pewny siebie. 

    Jezus nie zgubił się w świątyni, nie pobłądził na uliczkach Jerozolimy. Podjął świadomą decyzję, by pozostać, ponieważ powinienem być w tym, co należy do mego Ojca. Nawet trudno Mu było zrozumieć to gorączkowe poszukiwanie podjęte przez rodziców. On miał swoją misję w domu Ojca i to oznajmił Maryi i Józefowi. To oni się w tej sytuacji zagubili, ponieważ nie uprzedził ich o swojej decyzji.

    Maryja stopniowo będzie uświadamiała sobie znaczenie tamtego wydarzenia. Nie tylko jest Matką Jezusa, jest także Jego pierwszą uczennicą, najdoskonalszą uczennicą, całkowicie zjednoczoną z Jego losem. Dlatego zachowuje i rozważa wszystko w swoim sercu. W ten sposób przekazuje nam doświadczenie wiary: nieustannej czujności, umiejętności dostrzegania Syna i słuchania Jego słowa. 

    Wspomnienie Niepokalanego Serca Maryi przypomina nam, że wiara nie polega na rozumieniu wszystkiego od razu, lecz na zachowywaniu wydarzeń w sercu, rozważaniu ich w Bożym świetle, z pełnym zaufaniem, że Boży plan prowadzi do pełni życia. Maryja uczy nas cierpliwej i wiernej drogi ucznia.

piątek, 12 czerwca 2026

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

    Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a odsłoniłeś małym. Tak, Ojcze, bo tak Ci się podobało... Przyjdźcie do Mnie wszyscy ciężko pracujący i mocno obarczeni, a ja wam przyniosę ulgę (Mt 11,25b-26.28).


    Modlitwa Jezusa pełna uwielbienia dla Ojca zaprasza nas do wejścia chociaż na chwilę w tajemnicę Serca Bożego Syna, w Jego życiowe doświadczenie Ojca.

    Widać wielką intymność relacji Syna i Ojca, która pozwala Jezusowi mówić do Boga Abba. To przez to Abba-Ojcze Jezus wyraża radość i zaufanie dziecka oraz bliskość z Ojcem. W ten sposób Jezus wyraża również świadomość własnej tożsamości jako kogoś, kogo nie można zrozumieć inaczej niż w odniesieniu do Boga. 

    Jezus cieszy się, że miłość Ojca do wszystkich Jego dzieci została już objawiona i każdy, kto ją przyjmuje, otwiera się na doświadczenie bycia dzieckiem Bożym.

    Z tego doświadczenia miłości i bliskości Boga, bycia dzieckiem Bożym, wypływa dalsza część modlitwy: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście... Doświadczenie Boga u słuchaczy Jezusa zamykało się w postawie wypełniania Prawa i lęku z obawy przed karą za jego naruszenie. Prawo było ciężarem trudnym do uniesienia i wypełnienia. 

    Jezus odrzuca lęk przed Bogiem i obdarza wolnością dziecka, które podejmuje obowiązki Prawa nie z lęku przed karą, ale z miłości do Ojca. 

    Patrząc na Serce Jezusa, być może jesteśmy gotowi uwierzyć, że Bóg nas kocha i przebacza nam wszystkie nasze winy, ale jednocześnie miłość bliźniego wydaje nam się bardzo trudna. Również dla nas Jezus ma słowo pocieszenia i nadziei: Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Bo moje jarzmo jest łagodne, a moje brzemię lekkie.

    On nie umniejsza znaczenia twojego cierpienia związanego z ludzkimi relacjami, ale zaprasza cię, byś poszedł razem z Nim i  razem z Nim wziął na siebie jarzmo niezrozumienia, oszczerstw, niesprawiedliwości, wyzysku w pracy, niewierności… Jarzmo, które On bierze na siebie, aby twoje brzemię stało się lżejsze. 

czwartek, 11 czerwca 2026

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Barnaby

    Wysłano do Antiochii Barnabę. Gdy on przybył i zobaczył działanie łaski Bożej, ucieszył się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem wytrwali przy Panu; był bowiem człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary (Dz 11,22b-24). 


    Pochodził z Cypru, Lewita, który pojawił się w Jerozolimie, gdy powstawała pierwsza wspólnota po Zesłaniu Ducha Świętego. Właściwie na imię miał Józef, ale nazywany był przez Apostołów Barnabą - synem pocieszenia. Swój majątek sprzedał i pieniądze oddał na potrzeby wspólnoty. Oddał to, do czego w pewien sposób jako Lewita nie miał prawa - przy podziale ziemi pokolenie Lewiego nie otrzymało bowiem działu ziemi: Kapłani-lewici, całe pokolenie Lewiego, nie będzie miało działu ani dziedzictwa w Izraelu. Nie będzie miało ono dziedzictwa wśród swoich braci: Pan jest jego dziedzictwem, jak mu to powiedział. Był towarzyszem św. Pawła i wraz z nim apostołem pogan. 

    To Barnaba, jako pierwszy, być może przy oporze wielu, uwierzył w nawrócenie prześladowcy Szawła, i gdy inni uciekali przed nim i zamykali drzwi swoich domów z lęku, on poprowadził Szawła do apostołów. A później poprowadził na misję do Antiochii, gdzie podjęli wspólną misyjną pracę. 

    Był człowiekiem dobrym i pełnym Ducha Świętego i wiary... być może ta dobroć w szczególny sposób objawiła się w podejściu do św. Marka, który towarzyszył Pawłowi i Barnabie w pierwszej wyprawie misyjnej, ale w pewnym momencie opuścił ich, a kiedy Paweł podejmował kolejną misyjną wyprawę, nie chciał zabrać już Marka. I wtedy Barnaba stanął po stronie Marka, aż doszło do konfliktu pomiędzy nim a Pawłem: Barnaba chciał również zabrać Jana, zwanego Markiem;  ale Paweł prosił, aby nie zabierał z sobą tego, który odszedł od nich w Pamfilii i nie brał udziału w ich pracy. Doszło do ostrego starcia, tak że się rozdzielili: Barnaba zabrał Marka i popłynął na Cypr, a Paweł dobrał sobie za towarzysza Sylasa i wyszedł polecony przez braci łasce Pana. Być może to zaufanie i danie kolejnej szansy Markowi przyniosło owoc w postaci pierwszej Ewangelii?

    Dyskretny i oddany służbie Słowa Barnaba, potrafił być również stanowczy i odważny, gdy trzeba było stanąć w obronie Boga i braci. 

       

    

środa, 10 czerwca 2026

Środa 10. Tygodnia Zwykłego

Zachowaj mnie, Boże, 
bo chronię się u Ciebie,
mówię do Pana:
"Ty jesteś Panem moim".

    Wszyscy, którzy idą za obcymi bogami, 
    pomnażają swoje udręki. 
    Nie będę wlewał krwi w ofiarach dla nich,
    nie wymówią ich imion moje wargi.

Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem,
to On mój los zabezpiecza.
Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy,
On jest po mojej prawicy, nic mną nie zachwieje.

    Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
    pełnię radości przy Tobie
    i wieczne szczęście
    po Twojej prawicy.

                                (Psalm 16)


    Psalm 16 towarzyszył nam niedawno w liturgii, dlatego zatrzymam się jedynie przy tych jego fragmentach, których wcześniej nie słyszeliśmy, czyli drugiej strofie...

    Dawid wskazuje, że wszyscy, którzy dają się uwieść fałszywym bogom, wchodzą na drogę cierpienia, pomnażają swoje udręki. W tych słowach napomnienia rozbrzmiewa echem to, co Ewa usłyszała po swoim grzechu w rajskim ogrodzie: rozmnożę twoje cierpienia i jęki. Dała się zwieść słowom węża, wybrała drogę grzechu i cierpienie stało się jej udziałem. Adam, który stał obok niej i nie powstrzymał Ewy przed upadkiem, ale również dał się zwieść, usłyszał słowa: ziemia okaże się przeklęta dla twoich prac. W udręczeniu będziesz jadł z niej przez wszystkie dni swojego życia... 

    Trwanie przy Bogu może być źródłem wielu trudności. Dawid doświadczał wielu trudnych sytuacji. Ale wie, że pójście za bożkami sprawiłoby, że życie byłoby jeszcze trudniejsze. Dlatego pomimo różnych trudności, Dawid śpiewa ten psalm w doświadczeniu niebezpieczeństwa, trwa ufnie przy Bogu. 

    Dawid odrzuca pogańskie praktyki i ofiary, składane bożkom. To przede wszystkim odrzucenie ofiar z ludzi, z którymi lud Izraela zetknął się, zajmując Ziemię Obiecaną. Odrzuca ofiary dla Molocha i Baala, które były składane przez ludy Kanaanu - ofiary z dzieci. Uznaje takie ofiary za sprzeczne z człowieczeństwem i jakąkolwiek pobożnością.  

    Dawid nie chce mieć nic wspólnego z fałszywymi bogami, nie tylko odrzuca kult, ale nie chce nawet wymieniać ich ich imion: nie wymówią ich imion moje wargi... Odrzuca bałwochwalstwo. Dawid odrzuca to, co może stać się zagrożeniem dla duszy.

    Wierność wobec Boga, która jest wymagająca, staje się źródłem wewnętrznego pokoju i pewności, co do ludzkiego losu. Dla trwających przy Bogu, On staje się dziedzictwem i przeznaczeniem, zabezpiecza ich los, dlatego Dawid może wyznać: nic mną nie zachwieje. Kiedy Jezus pytał swoich uczniów: Czy i wy chcecie odejść?, Piotr powiedział: Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego... W tym wyznaniu zawiera się wołanie Dawida: Ty jesteś Panem moim!

    

wtorek, 9 czerwca 2026

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

    Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie?
    Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
    Wiedzcie, że godnym podziwu
    czyni Pan swego wiernego.

Pan mnie wysłucha,
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie,
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

    Wielu powiada: "Któż nam szczęście ukaże?"
    Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
    Więcej wlałeś radości w moje serce
    niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.

                                        (Psalm 4)


    Psalm 4, który nam dzisiaj towarzyszy, nazywany jest czasem wieczorną modlitwą. Bardziej właściwe jest jednak osadzenie go w kontekście innych pięciu psalmów od 3 do 7, które opowiadają o Dawidzie w czasie ucieczki przed Absalomem. Wtedy zobaczymy, że to nie jest spokojna wieczorna modlitwa, ale wołanie człowieka w cierpieniu, który jednocześnie daje świadectwo swojego zaufania wobec Boga w obliczu ciężkiej próby, przez którą musi przejść...

    O powadze tej modlitwy świadczą trzy wezwania, jakie Dawid kieruje ku Bogu już w pierwszych wersetach psalmu: odpowiedz mi, zmiłuj się, wysłuchaj... Wszystkie w trybie rozkazującym, by uprosić Boże działanie. Jest też nawiązanie do przeszłości, Dawid ma doświadczenie Bożego miłosierdzia: Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, a to pozwala mi wołać z determinacją o Twoje działanie także teraz!

    Zwraca uwaga ta Determinacja Dawida. Czasem modlitwie brakuje mocy, mało jest w niej zaangażowania i pasji. Nie chodzi tu o emocjonalne gesty, które miałyby przekonać Boga, ale o głęboką ufność, która przeradza się w odważne, usilne wołanie i zaangażowanie serca. 

    W drugiej strofie psalmu następuje zwrot. Psalmista zwraca się ku ludziom, którzy są przyczyną cierpienia. Ich zamiarem jest zaszkodzenie Dawidowi, wyrządzenie mu krzywdy. Dawid ufa w Bogu, który wymierza sprawiedliwość, dlatego za bezsensowne uznaje starania tych, którzy go prześladują. Stąd wypływa dla nich pouczenie, które kieruje psalmista: wysiłki prześladowców są daremne, ponieważ godnym podziwu czyni Pan swojego wiernego. W przeciwieństwie do przeciwników, którzy kochają marność i szukają kłamstwa, Dawid żyje miłością do Pana i cieszy się Jego opieką. Stąd pewność: Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał. Wynik tego starcia już jest znany, wrogowie poniosą klęskę. Jedynym rozsądnym wyjściem jest porzucenie złych zamiarów...

    Psalmista zwraca się do swoich prześladowców, by porzucili grzech: 

* Zadrżyjcie i już nie grzeszcie;
* rozważcie na swych łożach i zamilknijcie;
 

    Pragnieniem Dawida jest nawrócenie prześladowców, by porzucili grzech i powrócili do Boga. Zachęca ich także, by na chłodno, już na swoich łożach, rozważyli swoje działania i ich zaprzestali. Aby zasięgnęli głosu swego serca i rozpoznali swoje błędy. 

    W ostatniej części psalmu Dawid znów przenosi swój wzrok, tym razem na tych, którzy mu towarzyszą w ucieczce przed Absalomem i być może zaczynają tracić nadzieję. Psalmista jest pewny Bożej pomocy i zwycięstwa nad wrogami, ale zwraca się do tych, którzy wokół pytają: któż nam szczęście ukaże? kto nas wybawi? Dawid woła o Boże światło,  by wątpiących i pytających napełnić nadzieją. Boże światło ma moc rozproszyć mroki zwątpienia, niepewności i lęku, by człowiek zobaczył dla siebie ratunek...

    I dzieli się własnym doświadczeniem bliskości Boga, pewnością, której może udzielić tylko Pan: Więcej wlałeś radości w moje serce niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina. Serce Dawida jest już spokojne, uspokojone przez pewność Bożej opieki i błogosławieństwa. 


poniedziałek, 8 czerwca 2026

Poniedziałek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jadwigi, królowej

Wznoszę swe oczy ku górom:
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga,
    ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże.
    Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
    Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże, 
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
We dnie nie porazi cię słońce
ani księżyc wśród nocy.

    Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
    ochroni twoją duszę.
    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
    teraz i po wszystkie czasy.

                                            (Psalm 121)


    Psalm 121, który dzisiaj rozbrzmiewa w liturgii, w tradycji żydowskiej nazywany jest Strażnikiem Izraela i należy do pieśni pielgrzymów, nazywanych pieśniami stopni. 

    Psalmista kontempluje widok gór, jeszcze odległych gór Jerozolimy, w czasie swojej pielgrzymki do Świętego Miasta: wznoszę swe oczy ku górom. Jest jeszcze daleko od celu pielgrzymki, ale nie jest daleko od Pana, dla którego podejmuje trud. I będąc jeszcze daleko zdaje sobie sprawę, że jest bezpieczny, bo Bóg czuwa nad swoim ludem nie tylko w centrum kultu, w Jerozolimie, ale także podczas podróży. Bóg jest tak samo obecny w czasie drogi, jak będzie po dotarciu do celu.

    Poczucie bezpieczeństwa pielgrzyma nie kryje się w murach Świętego Miasta Jeruzalem, lecz w Panu, który stworzył niebo i ziemię, Pan udziela pomocy. Patrząc na góry, psalmista nie zatrzymuje wzroku na nich, zdaje się patrzeć dalej i wyżej, kieruje swój wzrok ku samemu Bogu, który stworzył góry. 

    On nie pozwoli, by potknęła się twa noga... dopóki idziesz Jego drogami, możesz z pewnością i bezpiecznie stawiać stopy, bo nie zdrzemnie się Ten, który ciebie strzeże... Jest to pierwsze miejsce z sześciu w tym krótkim psalmie, w których pojawia się słowo tłumaczone jako strzeże lub zachowuje. To główny wątek tego psalmu: Bóg czuwa nad swoim ludem, tak jak strażnik czuwa nad bezpieczeństwem miasta czy pielgrzymów. 

    Psalmista jest tak przejęty myślą o Bogu - Strażniku swego ludu, że nie widzi niemal powodów, by koncentrować się na niebezpieczeństwach czy zagrożeniach. Pan nie zdrzemnie się ani nie zaśnie. Oko Boga jest zawsze otwarte i patrzy z miłością i troską na swój lud. 

    Owa troska Boga wyraża się w tym, że chroni lud pielgrzymów przed nadmiernym zmęczeniem, przed zbyt palącym słońcem, które może porazić. Jest cieniem nad tobą i osłania, jak osłaniał swój lud, kiedy opuszczał Egipt. Bóg czuwa nad pielgrzymem, dlatego nic nie może mu zaszkodzić, ani w ciągu dnia, ani pośród nocy. 

    Bóg chroni przed wszelkim złem tych, którzy Mu ufają. Jest Strażnikiem ludzkiej duszy i czuwa nad jej bezpieczeństwem, ochroni twoją duszę. Nasza dusza jest chroniona przed panowaniem grzechu, przed przygnębieniem i rozpaczą, bo Pan czuwa i ochroni

    Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem... w każdym momencie naszego życia możemy polegać na Jego mocy i opiekuńczej trosce. I Bóg czyni to zawsze, po wieczne czasy. Czasem doświadczamy tego w bardzo bezpośredni sposób, innym razem musimy uważnie szukać tej Bożej obecności w naszym życiu, ale możemy ufać, że zawsze jest obecny ze swoją miłością. 

    Poznanie Boga prowadzi wierzącego do coraz większego zaufania w Jego pomoc i ochronę, w Jego moc i Słowo. Nie dzieje się to jednak dlatego, że wierzący wie, że Pan troszczy się o jego życie, ale dlatego, że coraz lepiej rozumie, że wszystko ma swój cel i Boży zamysł, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Boża opieka nie usuwa trudności, ale daje pewność, że kiedy napotykam je na drodze, mogę je przezwyciężyć, że one nie zniszczą mojej duszy i życia, nie oderwie od celu ludzkiego pielgrzymowania przez życie. 

niedziela, 7 czerwca 2026

10. Niedziela Zwykła

Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, i jak deszcz późny, co nasyca ziemię (Oz 6,3).


Wsłuchuję się w pierwsze zdanie proroka Ozeasza z dzisiejszej liturgii, które zaprasza nas do poznania Boga. Czy jest we mnie to pragnienie, by dążyć do poznania Pana? 

Kiedy ktoś jest zakochany, pragnie dzielić się tym, kim jest, z tym, którego kocha. Chce, by drugi znał jego pasje, myśli, podziwiał zdolności talenty, rozumiał także ból, kiedy cierpi, jest smutny, by wspierał… Są też pewne rzeczy w relacjach ludzkich, których wolimy nie ujawniać, przynajmniej od razu, bo szczerość i otwartość może narazić nas na zranienie czy odrzucenie. Im bardziej komuś możemy zaufać, tym bardziej się otwieramy i chcemy być poznani takimi, jakimi jesteśmy. Dzieje się tak, bo w naszym sercu jest pragnienie prawdziwych głębokich więzi i relacji. 

    I kiedy słuchamy dzisiaj słów proroka Ozeasza, możemy zobaczyć, że  w Bogu jest także głębokie pragnienie poznania. Bóg pragnie być poznany, bo kocha, bo zakochał się w człowieku. 

     Bóg czyni rzeczy godne uwielbienia, abyśmy mogli wychwalać Jego moc, mądrość; mówi nam przez proroków także o swoim smutku, byśmy mogli rozpoznać Jego ból z powodu zerwanych relacji czy odrzuconej miłości. Zaprasza nas do swojej misji, powierza konkretne zadania, obdarza zaufaniem, abyśmy mogli podjąć z Nim współpracę, uczestniczyć w Jego dziełach.

Bóg uwielbia dzielić się z nami swoim sercem, nawet wtedy, gdy taka otwartość i delikatność naraża Go na odrzucenie. Obdarzył nas wolnością i tę wolność szanuje, dlatego godzi się na odrzucenie z naszej strony i wciąż wychodzi do nas z miłością. Bóg pragnie bliskości. 



sobota, 6 czerwca 2026

Sobota 9. Tygodnia Zwykłego

Pełne Twojej chwały były moje usta,
sławiłem Cię przez dzień cały.
Nie odtrącaj mnie, gdy będę stary,
nie opuszczaj, gdy siły ustaną.

    Ja zaś będę zawsze ufał
    i pomnażał wszelką Twoją chwałę.
    Twoją sprawiedliwość 
    i przez cały dzień Twoją pomoc.

Opowiem o potędze Pana, 
będę przypominał tylko Twoją sprawiedliwość. 
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

                                (Psalm 71)


    Psalm 71 tradycja przypisuje Dawidowi, który powoli zbliża się do kresu swoich dni i bardzo boleśnie przeżywa bunt Absaloma. To modlitwa człowieka, który dźwiga już bagaż lat i doświadczeń, który wciąż ufa Bogu. Przeciwności nie zdołały go zatrzymać na Bożej drodze.

    Jest czymś naturalnym wołanie człowieka, który widząc nadchodzącą starość, zwraca się ku Bogu, by prosić o potrzebne łaski i siłę, by zmierzyć się z tym, co w pewien sposób nieuniknione, co może nawet budzić w nim lęk. Wobec słabnących sił starości, a także choroby, najlepszym kapitałem, jaki człowiek może zgromadzić, jest Boża łaska.

    W ciągu całego swojego życia, nawet pośród grzechu, Dawid doświadczył Bożego działania i Bożej obecności. Starał się odpowiadać Bogu swoją miłością, angażując własne talenty, aby oddawać Bogu chwałę. Dlatego może powiedzieć o sobie, stając w prawdzie wobec Pana: Pełne Twojej chwały były moje usta, sławiłem Cię przez dzień cały. Teraz ten dzień życia zmierza do kresu, a troską psalmisty jest to, by nie został opuszczony, by wciąż Bożej obecności i łaski mógł doświadczać: nie odtrącaj mnie, gdy będę już stary, nie opuszczaj, gdy siły ustaną.  W tej prośbie Dawid mówi nie tylko o utracie sił fizycznych czy umysłowych w okresie starości. On wie, że można również utracić siły duchowe, u kresu życia można również porzucić Bożą drogę, utracić wiarę, wpaść w sidła grzechu. Przykładów ludzi starszych, którzy w taki sposób przekreślili swoją relację z Bogiem nie brakuje. Psalmista prosi o łaskę zachowania wierności, trwanie przy Bogu.

    Pomimo trudnych doświadczeń, buntu własnego syna, psalmista nie wchodzi na drogę rozpaczy i zwątpienia. Podkreśla swoją ufność wobec Pana: ja zaś będę zawsze ufał, co prowadzi go do modlitwy uwielbienia: [będę] pomnażał Twoją chwałę. Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość i przez cały dzień Twoją sprawiedliwość. Dawid patrząc na swoje życie, czuje się człowiekiem spełnionym i szczęśliwym, chce opowiadać o Bożym działaniu w swoim życiu: Opowiem o potędze Pana, będę przypominał Twoją sprawiedliwość

    Dawid czuł się prowadzony przez Boga od swojej młodości. Także w dojrzałym wieku pragnie, by Pan był jego nauczycielem i prowadził. Widzi owoce Bożego prowadzenia i nie zamierza zmieniać swojego nauczyciela i przewodnika. I wciąż pragnie opowiadać i głosić Boże cuda. 

    

piątek, 5 czerwca 2026

Piątek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bonifacego

Wielu mnie prześladuje i nęka,
nie uchylam się od Twoich napomnień.
Istotą Twojego słowa jest prawda
i każdy Twój sprawiedliwy wyrok jest wieczny.

    Możni prześladują mnie bez powodu,
    moje serce lęk czuje przed Twoimi słowami.
    Obfity pokój dla miłujących Twoje Prawo,
    i nigdy się nie potkną.

Czekam na Twoją pomoc
i spełniam Twe przykazania.
Przestrzegam Twoich postanowień i napomnień,
bo wszystkie moje drogi są przed Tobą.

                                    (Psalm 119)


      Otrzymujemy w liturgii kolejny fragment najdłuższego w całym zbiorze psalmu, który liczy aż 176 wersetów. 

    Słuchamy psalmisty, który mimo przeciwności i prześladowania nie rezygnuje z pochylania się nad Bożym Słowem, Bożym Prawem. 

    Czas prześladowania dla ludzi chwiejnych i niestałych, czasem jakaś niewielka nawet trudność na drodze wiary, sprawiają, że porzucają oni Bożą drogę. To o nich mówił Jezus w przypowieści o siewcy: Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Psalmista do nich nie należy. Karmi się wciąż Słowem, chociaż jest wiele przeciwności: wielu mnie prześladuje i nęka... możni prześladują mnie bez powodu...

    Ten czas jest próbą wiary, ale psalmista trwa wiernie przy Panu. Do takiej postawy zachęca św. Piotr: Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa.

    I owa wierność i wytrwałość, niezniechęcanie się trudnościami i przeciwnościami, jeżeli opiera się na miłości na do Boga, staje się źródłem błogosławieństwa, bo błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości... Wierność rodzi wytrwałość w wierze... 

    Dopóki nasi wrogowie nie zdołają sprowadzić nas na drogę duchowego upadku, nie wyrządzili nam wielkiej szkody i nic nie osiągnęli swoją złośliwością. Jeśli nie słabniemy, to oni są pokonanymi. Jeśli nie mogą doprowadzić nas do grzechu, ponoszą porażkę. Wierność prawdzie jest zwycięstwem nad naszymi nieprzyjaciółmi.

    Tym, przed czym psalmista odczuwa bojaźń, są Boże napomnienia i nakazy. Dlatego trwa przy Słowie, nie chce go porzucić, pomimo prześladowania. Rozmiłowany w Bożym Słowie, zachowuje pokój, bo ci, którzy miłują Boże Prawo, nigdy się nie potkną. Ta bojaźń psalmisty jest wyrazem miłości i szacunku dla Bożego Słowa. Kiedy człowiek nie zachowuje w sobie owego szacunku, bojaźni dla Słowa, nigdy nie będzie mógł doświadczyć radości ze spotkania ze Słowem.

    Pośród prześladowania, zachowując wierność wobec Boga i Jego Słowa, psalmista wypowiada swoją prośbę pełną ufności: czekam, Panie, na Twoją pomoc...  Nie schodzi z Bożej drogi: spełniam Twoje przykazania

    Ten, który daje nam swoje prawo, obserwuje nasze życie. Postawa psalmisty, który słucha i jest posłuszny Bożym nakazom, jest wyraźnie odmienna od zachowania tych, którzy żyją tak, jakby Bóg nie widział ich czynów. Wiedzą, że Bóg jest, znają Jego Prawo, ale go nie respektują. Psalmista wypowiada swoją prostolinijność, spójność, jedność tego, co deklaruje z tym, jak żyje. Może z odwagą i szacunkiem wobec Boga wyznać: wszystkie moje drogi są przed Tobą, niczego nie próbuję ukrywać. Jestem przejrzysty dla Boga. Moje tak jest tak, a moje nie jest nie.

    

    

czwartek, 4 czerwca 2026

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

    Utrapił cię, dał ci odczuć głód, żywił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani twoi przodkowie, bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana (Pwt 8,3).

    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym (J 6,53b-54).


    Przeżywając Uroczystość Bożego Ciała, warto postawić sobie pytania:

* czy Jezus jest dla mnie chlebem Życia?

* czy czuję się zaproszony, nawet wezwany, aby wraz z Nim stawać się chlebem łamanym dla innych?

    Jezus wywołuje zgorszenie, wskazując na swoje Ciało jako pokarm. To wszystko pozwala nam wejść jeszcze głębiej w Tajemnicę Wcielenia Bożego Syna, który przyjmuje ludzkie, kruche Ciało, poprzez które objawia się jako Dawca Życia. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim. Szczęście i wieczność zależą od naszej zdolności przyjęcia Go, a także naszej zdolności i zgody na czynienie tego, co Jezus czyni: dać się połamać i rozdawać

    Żydzi na pustyni odczuwali głód, a Bóg dał im mannę, chleb z nieba. Jezus również objawia siebie jako Chleb, który zaspokaja nasz głód Boga. Przez Chleb życia otrzymujemy życie wieczne i zmartwychwstanie. Gdy przyjmuję Chleb Eucharystyczny już dotykam tego, do czego dążę, celu mojego życia: miłości Boga. Eucharystia karmi nas życiem, którym żyje Chrystus uwielbiony - życiem, w którym dla śmierci nie ma już miejsca. Będziemy musieli przejść przez bramę biologicznej śmierci, lecz z perspektywy wiary jest ona przejściem do życia wiecznego. 

    Święty Tomasz z Akwinu powiedział: Jednorodzony Syn Boży, pragnąc uczynić nas uczestnikami swojej boskości, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem, przebóstwić ludzi. Ponadto dla naszego zbawienia oddał wszystko, co od nas przyjął.

    

środa, 3 czerwca 2026

Środa 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Karola Lwangi i towarzyszy

Do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie.
Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów,
jak oczy służebnicy na ręce jej pani,
tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu,
dopóki się nie zmiłuje nad nami.

                                    (Psalm 123)


    Psalm 123, którego tylko dwa wersety daje nam liturgia, jest pieśnią pielgrzymów zmierzających do Jeruzalem na święta. Dlatego w tytule został określony jako pieśń stopni. Jest jednym z krótszych psalmów w całym zbiorze.

    Psalmista już w pierwszych słowach mówi o swojej decyzji i działaniu wobec Boga: do Ciebie wznoszę oczy, który mieszkasz w niebie. Jest pośród innych wchodzących w pielgrzymce do świątyni, ale jego uwaga skupiona jest na Bogu. Nie spogląda na tych, którzy są wokół niego, nie koncentruje się na sobie, swoich doświadczeniach. I tu przychodzi pierwsze wskazanie: tak często w naszej modlitwie skupiamy się na sobie, na tym, co nas dotyka i boli, na tym, co nas otacza. Ulegamy rozproszeniom i oddalamy się od Boga. Psalmista zachęca nas do kierowania wzroku ku Bogu.

    To także wyznanie, że nikt nie posiada takiej mocy jak Bóg, że nikt inny nie może dać tego, czego ludzkie serce szuka, że niezależnie od działań ludzi to właśnie Pan może uratować z trudnych sytuacji: dopóki się nie zmiłuje nad nami

    Psalmista uznaje majestat Boga, Jego wielkość i panowanie. Wyrazem potęgi Boga jest dłoń, która udziela łaski i błogosławieństwa. Aby w pełni zrozumieć ten obraz, do którego odwołuje się psalmista, trzeba wejść w świat judaizmu tamtego czasu. Sługom usługującym polecenia wydawano niemal wyłącznie za pomocą gestów i znaków. To wymagało od nich szczególnej uwagi skierowanej na ręce swoich panów. Jak oczy sług są zwrócone na ręce ich panów, jak oczy służebnicy na ręce jej pani, tak oczy nasze ku Panu, Bogu naszemu... Słudzy Boga powinni nauczyć się obserwować dłoń Boga, która kieruje, wskazuje zadania. Patrzymy na dłoń Boga, oczekując Jego błogosławieństwa i łaski: dopóki się nie zmiłuje nad nami. Patrzeć na rękę Boga to uznać swoją zależność od Pana. Spojrzenie na rękę Boga jest także znakiem posłuszeństwa oraz wewnętrznej dyscypliny - ręka Boga może dokonać korekty naszych niewłaściwych zachowań i postaw.



wtorek, 2 czerwca 2026

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

Zanim narodziły się góry,
nim powstał świat i ziemia,
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

    Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt,
    osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
    A większość z nich to trud i marność,
    bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a Twoja chwała nad ich synami.

                                    (Psalm 90)


    Autorstwo psalmu 90 już w samym tytule przypisane jest Mojżeszowi: Modlitwa Mojżesza, męża Bożego. Towarzyszy nam kilka wersetów tego psalmu, w których patriarcha Izraela dzieli się z nami swoim życiowym doświadczeniem. Prawdopodobnym tłem, w którym pieśń się narodziła, to wydarzenia, o którym mówi Księga Liczba w rozdziale 20:

* śmierć Miriam - siostry Mojżesza i Aarona;
* grzech zwątpienia Mojżesza, który uderza skałę, gdy miał jedynie do niej przemówić, by lud otrzymał wodę. Polecenie Boga było jasne: Przemów do skały w ich obecności, a ona wyda z siebie wodę. Mojżesz mówił do Izraelitów, a skałę uderzył: "Posłuchajcie mnie buntownicy. Przecież nie możemy z tej skały wyprowadzić wody dla was!" I Mojżesz podniósł swe ramie, i uderzył skałę laską. Wtedy wypłynęła woda tak obficie, że napiło się zgromadzenie i ich bydło. To nieposłuszeństwo zamknęło Mojżeszowi drogę do Ziemi Obiecanej: nie okazaliście wiary..., dlatego nie wy wprowadzicie to zgromadzenie do kraju, który im daję;
* śmierć Aarona na górze Hor.

    Wobec doświadczenia kruchości ludzkiego życia Mojżesz kontempluje odwieczne istnienie Boga. Zanim narodziły się góry, nim powstał świat i ziemia, od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem... Mojżesz jest na pustyni, być może w cieniu góry Hor, gdzie pochował brata. Widzi majestat gór, widzi pustynię, która zdaje się nie mieć końca. I to wszystko prowadzi go do prawdy o Bogu, który istniał przed stworzeniem świata i pozostaje niezmienny przez wszystkie czasy. Jestem, Który Jestem - w tym imieniu zawiera się najgłębsza prawda o Bogu - Bóg Jest. Wszystko, co istnieje ma swój początek i doczesny kres, a Bóg Jest Tym, Który Jest! Dla człowieka, którego życie jest ograniczone czasem, jedynym oparciem jest Ten, który Trwa na Zawsze.

    Wiele można mówić o doświadczeniu postrzegania czasu przez nas, ludzi. Mojżesz patrzy jednak szerzej. Bóg jest ponad czasem, ponad naszym widzeniem czasu. Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna. To, co dla człowieka wydaje się tak długie, tysiąc lat, dla Boga jest chwilą. On widzi dzieje świata w znacznie szerszej perspektywie, niż potrafi zobaczyć człowiek. A to skłania do zaufania Bogu, Jego działaniu, skłania do cierpliwości, nawet jeśli nie rozumiemy wszystkiego. Widzimy tylko mały fragmencik dziejów, zamknięty w ramach czasu i przestrzeni, w których przychodzi nam żyć...

    Ramy naszego życia to siedemdziesiąt lat, osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni... Pośród wielu pogrzebów, które Mojżesz przeżył, prowadząc lud przez pustynię, nie trudno było zobaczyć, jak kruche i krótkie jest ludzkie życie. Jest one też pełne trudności, naznaczone pracą i bólem: większość z nich to trud i marność... To nie jest pesymizm, lecz zachęta do mądrego życia, które ma swój cel. Nie słyszymy dzisiaj słów wypowiedzianych przez Mojżesza właśnie w tej pieśni: naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca

    Stąd płynie ufna prośba o doświadczenie Bożej łaski, Bożej miłości: Nasyć nas o świcie swoją łaską, abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć. To jedyna rzecz, która pozwala człowiekowi, świadomemu kruchości życia, zachować radość, uchronić się przed poczuciem beznadziei i bezsensu - Boża łaska, Boża miłość. Człowiek szuka czasem spełnienia w bogactwie, sławie, przyjemnościach czy sukcesach, ale to wszystko również jest kruche i przemija. Pozostaje Bóg i Jego łaska, Jego miłość. 

    Mojżesz kończy swoją modlitwę prośbą, by Bóg pobłogosławił ludowi i objawiał mu swoje działanie i obecność. Myśli o ludzie, który go otacza, ale i przyszłych pokoleniach. Doświadczenie Boga i wiara nie jest jedynie osobistym doświadczeniem, ale dziedzictwem, które przekazywane jest dzieciom i wnukom. 

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Poniedziałek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Justyna


Kto się w opiekę oddał Najwyższemu
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
mówi do Pana: "Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą,
Boże mój, któremu ufam".

    "Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie,
    osłonię go, bo poznał moje imię.
    Będzie Mnie wzywał,
    a Ja go wysłucham.

I będę z nim w utrapieniu,
wyzwolę go i sławą obdarzę.
Nasycę go długim życiem
i ukażę mu moje zbawienie".

                                    (Psalm 91)


    Towarzyszy nam dzisiaj psalm 91, którego autorstwo w tradycji żydowskiej przypisane jest samemu Mojżeszowi, ponieważ porusza niektóre wątki z psalmu 90, który wprost przypisany jest Mojżeszowi. Stojąc na progu Ziemi Obiecanej ze świadomością koniecznej walki z nieprzyjaciółmi, patriarcha zaprasza do zaufania Bożej opiece. Niektóre ze sformułowań psalmu możemy odnieść także do Pieśni Mojżesza z Księgi Powtórzonego Prawa. Ale sam psalm nie zawiera bezpośredniej informacji o autorze. 

    Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka... Nie chodzi o chwilowe zatrzymanie się w obecności Boga, lecz o mieszkanie, styl życia, stałe przebywanie w obecności Boga, w Jego cieniu. 

    W pierwszej zwrotce tego psalmu autor wymienia cztery imiona, tytuły Boga: Najwyższy, Wszechmocny, Pan (Jahwe) oraz mój Bóg (Elohim)

    Znajdowanie się w cieniu Wszechmocnego wskazuje na wielką bliskość wobec Boga. Musimy być bardzo blisko kogoś lub czegoś, by cień padał na nas. 

    W wielu miejscach Pismo Święte wskazuje na cień Najwyższego, który daje poczucie bezpieczeństwa i schronienia. Święty Hieronim odczytuje słowa Izajasza zapowiadającego mesjańskiego króla, wskazując na Chrystusa, który jest jak cień olbrzymiej skały na spieczonej ziemi. W Pieśni nad Pieśniami oblubienica mówi o swoim wybranym: W upragnionym jego cieniu usiadłam, a owoc jego słodki memu podniebieniu. Te słowa Kościół odnosi do Maryi w tajemnicy Zwiastowania: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię, okryje cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. W psalmie 63 psalmista wyraża swoją tęsknotę za Bogiem, wołając: stałeś się dla mnie pomocą i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie: do Ciebie lgnie moja dusza... I jeszcze raz słowa Izajasza, który mówiąc w jednej z pieśni o powołaniu cierpiącego Sługi Jahwe, Jezusa Chrystusa, wypowiada słowa: Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył

    Ten, Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka, może z ufnością wołać do Boga: Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą, Boże mój, któremu ufam. Bliskość z Bogiem, poznawanie Go i mieszkanie w Jego cieniu rodzi ufność. Psalmista wypowiada swoją wielką ufność wobec Boga, który jest ucieczką, twierdzą i schronieniem, który jest moim Bogiem. W ten sposób psalmista jeszcze raz podkreśla swoją bliską więź z Panem, osobistą i żywą relację.

    Kolejne dwie strofy są odpowiedzią Boga na słowa ufności wypowiadane przez psalmistę. Bóg wypowiada obietnicę i błogosławieństwo: Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, bo we Mnie złożył swoją miłość; to sformułowanie o przylgnięciu, o złożeniu swojej miłości  w innych miejscach odnoszą się do oddania serca komuś, czemuś lub jakiejś sprawie. To jedyne miejsce  w Piśmie Świętym, gdzie w taki sposób nazwana została relacja człowieka z Bogiem. I powiedział to Bóg. 

    Osłonię go, bo poznał moje imię, poznał Mnie. I mówi dalej Bóg, składając obietnicę: osłonię go, bo poznał moje imię. Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham. I będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę. Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie. Bóg mówi o swojej wierności i opiece. Szukając w Nim schronienia, odnajdujemy pocieszenie, bezpieczeństwo i pewność, że w żadnej sytuacji nie pozostajemy sami.