zachód słońca

zachód słońca

sobota, 20 marca 2021

Sobota IV Tygodnia Wielkiego Postu

    Pan mnie pouczył i dowiedziałem się; wtedy przejrzałem ich postępki. Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: «Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!» (Jr 11,18-19).

    Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty» (J 7,47-49).


    W samym centrum Wielkiego Postu możemy poczuć wrogość i przemoc, które otaczają Bożych posłańców. Zło jest namacalne, wyczuwalne przez skórę. Zaciska się wokół Jeremiasza i Jezusa jak potężny pierścień, który ma doprowadzić do zniszczenia. 

    I mimo tego doświadczenia zła, wyczuwania go w każdej niemal chwili, Jeremiasz zachowuje spokój i ufność. Ten wewnętrzny spokój wypływa z faktu, że Bóg rozświetla jego drogę i daje zrozumienie: Pan mnie pouczył i dowiedziałem się, wtedy przejrzałem... Samo jednak poznanie zamiarów nie daje spokoju. Dopiero oddanie siebie w Jego ręce: Tobie powierzam moją sprawę, mimo przeciwności i zła, rodzi pokój serca. To sprawia, że nasze życiowe wybory pozostają niezachwiane, bo wiem, komu zawierzyłem.

    Jezus również wywołuje bardzo różne emocje. Zło nabiera na sile. Nie potrafią go zatrzymać żadne argumenty. Dobro czynione przez Jezusa, wydaje się że dobro niepodważalne, zostaje zakwestionowane. 

    Żyjemy w świecie, w którym odrzuca się Boga po prostu za to, że jest Bogiem, a konsekwencją jest odrzucenie tych wszystkich, którzy w Niego wierzą. Liczba prześladowanych chrześcijan - jak mówi papież Franciszek - jest większa, niż ta z początków chrześcijaństwa. 

    Nienawiść zaślepia, odbiera rozum i jasność spojrzenia. Nie pozwala zobaczyć dobra, odrzuca argumenty, nastawiona jest na niszczenie. Każdy, kto podejmuje wysiłek, by stanąć po stronie dobra, staje się wrogiem, którego trzeba ośmieszyć i mu zagrozić: lud jest przeklęty, strażnicy dali się zwieść, a Nikodem jest z Galilei. To wystarczy. Niech się nie odzywają, bo my wiemy lepiej. Nienawiść siłą zamyka usta.

1. Czy w zwątpieniu i przeciwnościach zwracam się w modlitwie ku Bogu?

piątek, 19 marca 2021

Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca NMP

«Zawarłem przymierze z moim wybrańcem;
przysiągłem słudze memu, Dawidowi:
Utrwalę na wieki twoje potomstwo
i tron twój utrwalę z pokolenia na pokolenie» (Ps 89,4-5).

On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo (Rz 4,18).

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1,19).


    Bóg zawarł przymierze i obiecał Dawidowi jego trwałość. Dynastia Dawida, a w niej całe życie ludu Izraela, staje się mieszkaniem Boga, miejscem, w którym Bóg przebywa. Nie jest to jednak statyczna przestrzeń, ale środowisko, które jest historią - historią mężczyzn i kobiet, ludzi kruchych i grzesznych, ale ludzi, których Bóg uznaje za dzieci i obiecuje swoją wierność na zawsze. 

    Wierność Boga, a nie wierność człowieka, będzie podtrzymywać nadzieję ludu ponad niewiernościami, a czasem wbrew niewiernościom, i będzie gwarancją wypełnienia obietnicy.

    W postaci Abrahama św. Paweł ukazuje wzór osoby wierzącej,  która z ufnością przyjmuje Bożą ofertę zbawienia. To zbawienie nie zależy od uczynków człowieka, nie jest zdobywane przez zasługi, ale jest przyjmowane jako łaska, jako Boży dar. Trzeba się otworzyć i zaufać, aby przyjąć, chociaż dar jawi się jedynie jako obietnica, w której pozornie, z ludzkiego punktu widzenia, nie ma żadnych znaków nadziei.

    Spotkanie z Bogiem Życia rodzi w Abrahamie odpowiedź wiary i jest fundamentem jego nadziei: być ojcem wielu narodów. Ojcostwo, które nie wynika z tego, co teraźniejszość wydaje się dawać sama z siebie, co obejmują ludzkie możliwości, ale jest owocem obietnicy Boga i Jego wierności. 

    Józef był człowiekiem sprawiedliwym... Jest potomkiem z rodu Jakuba, mężem Maryi, z której narodzi się Jezus. Narodziny te jawią się jako część planu zbawienia, który Bóg realizuje poprzez swój lud, a którego punktem kulminacyjnym są narodziny Jezusa.

    Józef przeżywa fakt, który trudno przyjąć: kobieta, z którą jest zaręczony, oczekuje dziecka, które nie jest jego biologicznym potomkiem. 

    Józef jest człowiekiem sprawiedliwym, ale nie w sensie ówczesnej ludzkiej sprawiedliwości, która dawała mu prawo potępić Maryję. Jest sprawiedliwy Bożą sprawiedliwością, która zawsze jest zbawcza i zawsze szuka dobra osoby. To sprawiedliwość, która wypływa z miłości kieruje jego postepowaniem wobec Maryi.

    Na objawienie anioła Józef odpowiada posłuszeństwem wiary, pełnym zaufaniem Bogu, zaufaniem, które unosi się ponad wszystko, co po ludzku wydaje się wątpliwe, niepokojące. Boży plan przyjmuje jako swój, któremu poświęci swoje umiejętności, siły, starania i zatroskanie.

1. Jaka jest moja sprawiedliwość? Czy szukam dobra drugiego człowieka?


czwartek, 18 marca 2021

Czwartek IV Tygodnia Wielkiego Postu

    Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem». Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: «Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? (Wj 32,10-11).

    Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie (J 5,39-40).

    W tym krótkim fragmencie, dialogu między Bogiem i Mojżeszem, widzę wielkość Mojżesza jako lidera i przywódcy wspólnoty, którą Bóg zlecił mu poprowadzić z niewoli ku obiecanej ziemi.

    Przekreśla siebie, wybierając lud Izraela. Powstrzymuje gniew samego Boga. Iluż argumentów używa, aby powstrzymać ten gniew, żeby nadal oni wszyscy, a nie on sam, byli Bożym ludem. 

    Mojżesz uczy swoja postawą odpowiedzialności za tych, którzy są nam powierzeni, dani w opiekę, zadani jako powołanie. Są powierzeni jako dar, może czasem niespodziewany (Mojżesz wzbraniał się przed swoją misją), ale dar, za który jesteśmy odpowiedzialni. 

    Rodzice otrzymują dzieci jako dar i zadanie, nauczyciele otrzymują uczniów, dzieci otrzymują rodziców, kapłani otrzymują wiernych, a wierni otrzymują kapłanów. 

    Jezus przychodzi, aby dać życie. Jego oddanie człowiekowi prowadzi Go na krzyż. Jest Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Wydał siebie samego na okup za wszystkichI Jezus nie wahał się oddać życia, aby człowiek miał życie. Przekreślił siebie w sposób absolutny. 

    I wypowiada z bólem zdanie z dzisiejszej Ewangelii: nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie. Wolność człowieka sprawia, że Bóg cierpi, boleje nad człowiekiem, nad nieszczęściem człowieka, który potrafi odrzucić życie. 

1. Czy właściwie korzystam z własnej wolności?

2. Czy widzę drugiego człowieka, jako tego, który jest mi zadany?

środa, 17 marca 2021

Środa IV Tygodnia Wielkiego Postu

    Mówił Syjon: "Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał". Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,14-15).

    Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (J 5,16-18).


    Aby zrozumieć słowa Izajasza, trzeba uświadomić sobie sytuację, w jakiej one zostają wypowiedziane. Izraelici żyją na wygnaniu, zostali deportowani i upokorzeni niewolą i tyranią babilońskiego imperium. Z jednej strony widzą potęgę i chwałę Babilonu, ale z drugiej tęsknią za ziemią obiecaną - pragną wolności. I pojawia się zwątpienie: Bóg chyba zapomniał o swojej obietnicy, czy uda się zrealizować to pragnienie powrotu?

    Zwątpienie prowadzi do rozpaczy, rozczarowania i zniechęcenia. I w takiej sytuacji Izajasz wypowiada słowa nadziei. Ukazuje Boga, który kocha w sposób zaskakujący dla ludzkiego myślenia, którego nie jesteśmy w stanie pojąć.

      Bóg kocha matczynym sercem, które nie może zapomnieć o swoim dziecku, a nawet, jeśli zdarza się, że jakaś matka zapomina o dziecku, Bóg nigdy nie zapomni.

    Bóg nie może zapomnieć, bo - jak mówi Izajasz dalej, szkoda, że chociaż o to jedno zdanie nie zostało wydłużone czytanie - Oto wyryłem cię na obu dłoniach

    Nikt nie tatuuje swoich dłoni, bo są to miejsca bardzo wrażliwe i byłoby to bolesne doświadczenie. A Bóg nosi nas wyrytych na obu dłoniach - jesteśmy cenni w Jego oczach i ma nas zawsze przed swoimi oczami. 

    W dwóch pierwszych wersetach dzisiejszej Ewangelii Jezus wyjaśnia głębokie znaczenie uzdrowienia paralityka. Jego odpowiedź wywołuje kontrowersje jeszcze większe, niż samo uzdrowienie. Ojciec mój działa i aż do tej chwili Ja działam. Zrównuje się z Ojcem i potwierdza, że życie ludzkie jest ponad Prawem. Objawia swoją więź z Ojcem. Współpracuje z Ojcem, nadając ciągłość Jego stwórczemu dziełu i objawiając miłość Boga do człowieka.

    Reakcja Jego przeciwników nabiera na sile. W obliczu uzdrowienia i życia planują śmierć. Są dwa powody - narusza szabat i uważa się za równego Bogu. 

    Tam, gdzie Jezus jest obecny, odradza się życie. Pozwolić kształtować się przez Jego Słowo, zaprosić Go do swojego życia, pozwolić Mu być obecnym. Odrzucenie Jezusa skutkuje zaślepieniem, ciemnością i śmiercią.

1. Czy jest we mnie pragnienie dziecięctwa Bożego?

wtorek, 16 marca 2021

Wtorek IV Tygodnia Wielkiego Postu

    Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni (Ez 47,1).

    Był tam także pewien człowiek, chory od trzydziestu ośmiu lat. Gdy Jezus zobaczył go leżącego, wiedząc, że już od długiego czasu cierpi, odezwał się do niego: "Czy chcesz odzyskać zdrowie?" Jezus mu rzekł: "Wstań, weź swoje łoże i chodź" (J 5,5-6.8).


    Tekst proroka Ezechiela rozpoczyna się od zaprowadzenia nas przed wejście do świątyni. Odczytując ten fragment z perspektywy Chrystusa, a tak należy czytać Stary Testament, uświadamiam sobie, że staję przed samym Chrystusem, który mówi o sobie: zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo. On jest świątynią i z Niego płyną te wody lecznicze, które rodzą zbawienie i życie. Święty Jan powie nam później: z Jego boku wypłynęła krew i woda.

    Ezechiel mówi nam o obfitości tej wody, ukazuje, jak woda ta wszystko przemienia, obdarza życiem. To nowe życie, pełne owoców i zieleni, jest trwałe, wciąż się odradza. Owoce są jadalne, a liście drzew lecznicze. Bóg karmi i leczy. 

    Jezus - świątynia, obecność i dar miłości Ojca, karmi człowieka, który Go przyjmuje, a jednocześnie definitywnie uzdrawia. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości. 

    Jezus w Ewangelii dokonuje uzdrowienia paralityka przy sadzawce Betesda. Pytaniu Jezusa towarzyszy użalanie się nad sobą i pretensja wobec innych. Paralityk robi wszystko, co jest w jego mocy, ale nie jest w stanie dotrzeć na czas do źródła życia. Wydaje się, że łaska jest zarezerwowana dla uprzywilejowanych i dla egoistycznego, indywidualnego starania.

    Jezus jest przeciwieństwem takiego myślenia. Jak woda, która wypłynęła spod progu świątyni, przychodzi do człowieka leżącego na noszach, wysłuchuje go, rozmawia, a na ból bezsilności i skargi, na cierpienie związane z brakiem solidarności i wspólnoty z innymi ludźmi, odpowiada uzdrowieniem. 

    Ten, który był noszony, teraz sam niesie swoje nosze. Jezus go uwalnia od jego niemocy. Weź swoje nosze i chodź! Wyzwolony z niemocy człowiek zderza się z tymi, którzy są zniewoleni legalizmem. Dotąd, przez trzydzieści osiem lat nikt go nie zauważał, nie przyszedł z pomocą. Został zauważony, kiedy zaczął chodzić. 

    Uwierzył Jezusowi, Jego słowu, ale Jezusa nie znał jeszcze. Wobec tych, którzy kwestionują jego wolność nie potrafi dać przekonującej odpowiedzi. Konieczne było kolejne spotkanie Jezusa. I Jezus go odnalazł. Mógł poznać źródło uzdrowienia. Dopiero znaleziony przez Jezusa mógł zaświadczyć o Jezusie.

1. Czy jestem świadomy, że tylko Jezus może mnie wyrwać z niewoli grzechu? Czy nie próbuje radzić sobie sam?

poniedziałek, 15 marca 2021

Poniedziałek IV Tygodnia Wielkiego Postu

    Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość (Iz 65,17-18).

    Po dwóch dniach odszedł stamtąd do Galilei. A sam Jezus potwierdził, że w swojej ojczyźnie prorok nie ma poszanowania (J 4,43-44).


     Jesteśmy zaproszeni do refleksji nad tym, jak Bóg zmienia porządek rzeczy, życiowe i osobiste sytuacje. Stwarza nowe. 

    Tym co najbardziej zdumiewa, to słaba pamięć Boga. On nie pamięta przeszłości cierpienia, zła i grzechu. Stwarza radość pełną i całkowitą. Odpowiedź na tę inicjatywę Boga decyduje o naszym losie i o naszej osobistej relacji ze Stwórcą.

    Oferta Boga zakłada porzucenie pamięci, która przechowuje wydarzenia związane z bólem i cierpieniem, złem i grzechem, bo one mogą blokować przyjęcie zbawienia, otworzenie się na nowe. 

    Człowiek staje się czasem uparty w przeżywaniu swojego cierpienia, zranień, żalu, a tym samym staje się niezdolny do przyjęcia dobra i błogosławieństwa. 

    W czasie, który został nam dany, jesteśmy zaproszeni do swoistego przestawienia naszej pamięci o tym wszystkim, co nas spotkało, aby nie zakorzenić się w cierpiętnictwie, nie zamknąć się w bańce pretensji i rozczarowań, aby móc przyjąć dobro, które daje nam życie. 

    Bóg traci pamięć o tym, co ludzie z Nim zrobili, nie słuchając Jego słów, nie szukając Go, nie ufając Mu. Jezus zapomina o afroncie Galilejczyków, którzy chcieli Go zabić w Nazarecie i wraca do Galilei, chociaż wie, że prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Również ma słabą pamięć, czyni dobro, ratuje życie. 

    Bóg traci pamięć o złych rzeczach, o grzechu, aby stworzyć nowy świat. 

    Widzę również urzędnika królewskiego, który opuszcza swój dom, aby szukać ratunku dla swojego syna. Wychodzi z zamknięcia, ze swojego bólu, aby szukać pomocy i modlić się za syna, któremu grozi śmierć. Przeszedł niezły kawałek drogi - cały dzień - od swojego bólu, aby pójść do Tego, który może dać życie. 

    Musiał uwierzyć na słowo. Nie było od razu widzialnego znaku. Tylko słowo: syn twój żyje. Wiara sprawia, że urzędnik spotyka nowe życie. Życie wychodzi mu na przeciw w konkretnej godzinie, w której wypełnia się słowo Jezusa. Jezus przekształca nasz czas, nasze życie, w wydarzenie wiary, w czas życia. Potrzeba jednak wyjść ze swojego bólu, zranień, uczynić słabą pamięć o złu i grzechu, które były naszym udziałem, zanieść je do Tego, który daje życie, nowe życie.

1. Czy nie przywiązuję się zbyt mocno do złych doświadczeń, rozdrapując rany cierpienia i bólu?

niedziela, 14 marca 2021

IV Niedziela Wielkiego Postu

    Aby się spełniło słowo Pańskie, z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha Cyrusa, króla perskiego (2Krn 36,22).

    A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni (Ef 2,4-5).

    Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).


    Bóg okazuje nam wierność, a przez miłosierdzie daje nam życie wieczne. Najgłębszym doświadczeniem Izraela po wyjściu z Egiptu jest wierność Boga. Historia ludu wybranego może być odczytywana jako historia zbawienia dzięki zaangażowaniu miłości Boga wobec Jego ludu. Nic nie zobowiązuje Boga do kochania stworzenia, a jednak On kocha.

    Izrael, który zdradza miłość, doświadcza niewoli. Deportacja do Babilonu i zniszczenie wszystkiego, co dla niego święte - świątyni, murów Jerozolimy, pałaców - pozwala zrozumieć ludowi Izraela, że wolność jest możliwa tylko poprzez wierność Bogu.

    Lud wybrany został wypędzony ze swojej ziemi, ale nigdy nie został wypędzony z serca Boga. I Bóg posługuje się Cyrusem, aby lud mógł powrócić do swojej ziemi.

    Często doceniamy ludzi, którzy już umarli. Podobnie potrafimy zatęsknić za Bogiem, kiedy doświadczamy upadku, bezsensu i nie potrafimy sobie sami poradzić. A Bóg zawsze otwiera drogi powrotu. Łaską jesteście zbawieni powtarza św. Paweł jak refren.

    Bóg kocha stworzony świat i swoje stworzenie. Kiedy św. Jan w Ewangelii mówi o świecie, ukazuje dwie perspektywy widzenia świata. Świat to miejsce działania władcy tego świata, ojca kłamstwa - szatana. Ale świat to również przestrzeń, w której Bóg dokonuje naszego zbawienia. Ta pierwsza perspektywa powinna nas skłonić do zastanowienia, jakie miejsce w naszym życiu zajmuje zło. A druga to pytanie o miejsce łaski. 

    Świat wciąż jest tworzony, jest tworzony każdą naszą decyzją. Zarówno zło jak i łaska próbują wpływać na nasze serce. Zło czyni świat miejscem wrogości, łaska zmienia go w przestrzeń miłosierdzia. 

    Obecność Boga w świecie osiągnęła swoją pełnię Jezusie. To właśnie Jezus swoim życiem i darem z siebie mówi nam o Bogu i Jego miłości do stworzenia. Całe Jego życie jest tym mówieniem do nas każdego dnia: Bóg tak umiłował świat, że Syna swego dał... Świat jest ogarnięty Bożą miłością. Wciąż możemy odczytywać ślady Jego miłości. 

    Za każdym razem, kiedy otwieramy się na łaskę, kiedy przebaczamy z serca, miłość Boga staje się widzialna i namacalna. Miłosierdzie sprawia, że historia Boga z Jego ludem jest historią zbawienia - powiedział papież Franciszek.

1. Jaki znak Bożej miłości wobec mnie zobaczyłem dzisiaj?

2. Czy odczytuję swoją osobistą historię jako historię świętą?

sobota, 13 marca 2021

Sobota III Tygodnia

 

   Co mam z tobą zrobić Efraimie? Co z tobą, Judo? Wasza miłość jest jak chmura o świtaniu lub jak rosa, która rano znika. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary; poznania Boga, a nie całopaleń (Oz 6,4.6).

    Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten poborca opłat. Poszczę dwa razy w tygodniu. Dziesięcinę oddaję ze wszystkiego, co nabywam (Łk 18, 11b-12).


    Doświadczenie konsekwencji grzechu, które nas przerastają i przytłaczają sprawia, że pojawia się pragnienie powrotu. Ale trzeba postawić sobie pytanie, czy to pragnienie powrotu jest szczere, czy rzeczywiście uznajemy, że Bóg jest tym jedynym, który może dać nam życie, czy jest to jedynie pragnienie powierzchowne, ot, tak na chwilę, dla oddechu, a później znów pójdziemy swoją drogą. Bóg anulował nam zadłużenie, a zatem znów można pożyć trochę na kredyt...

    Ozeasz wzywa do poznawania Pana, poznawania Tego, który kocha, troszczy się, ciosa słowami proroków, aby skorygować nasze niewłaściwe wybory,, bo prawdziwie kocha i nie może przymknąć oczu na to, co prowadzi ku tragedii. Poznawać Pana, Jego miłość, aby kochać. Za wiedzą idzie miłość. A kochając, dusza stara się szukać prawdy i przyoblekać się w nią - pisała św. Katarzyna ze Sieny. 

    Wiedza o nas samych, uznanie naszego ubóstwa, słabości, naszego grzechu, naszej małości, pozwala nam odkryć wielkość Bożej miłości, ogrom Jego miłosierdzia. Co mam z tobą zrobić? I obdarza przebaczeniem pełnym miłości. 

    Faryzeusz w świątyni zatrzymał się na tym co zewnętrzne, powierzchowne. składał ofiary i należności, ale nie miał miłości. Gardził ludźmi. Byli tylko tłem dla jego próżności i chwały. Miłości pragnę..., poznania Boga... A Bóg nie gardzi człowiekiem, każdego kocha i każdy jest cenny w Jego oczach. 

1. Czy nie jestem powierzchowny w  mojej relacji z Bogiem?

piątek, 12 marca 2021

Piątek III Tygodnia Wielkiego Postu

    Wróć, Izraelu, do Pana, swojego Boga, bo słaby się stałeś z powodu swoich nieprawości. Zabierzcie ze sobą słowa i zwróćcie się do Pana, swojego Boga; odezwijcie się do Niego, abyście nie otrzymali kary za nieprawość, lecz abyście otrzymali dobra (Oz 14,2-3).

    Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą (Mk 12,29-30).


    Wróć! Powrót zaczyna się od uznania swojej winy, własnych nieprawości.   Trzeba uznać, że złamałem przymierze miłości. Skrucha otwiera drogę powrotu. 

    Bóg, który jest Miłością, może tylko kochać. Uleczy niewierność, pozwoli usiąść w swoim cieniu, w Nim człowiek znajdzie odpoczynek i uzdrowienie. 

    Często myślimy, że przez pokutę i ofiary nasze grzechy zostaną zmazane, a Bóg oczekuje skruchy serca. Bez tego wewnętrznego nawrócenia nasz powrót do Boga jest ulotny i nietrwały. 

 Pan jest wiecznie otwartą bramą, która zaprasza nas do powrotu; wiecznie zielonym cyprysem, symbolem wiecznej dobroci Boga, która zwycięża zło i grzech.

    Odpowiedź Jezusa dana uczonemu w Piśmie to credo każdego religijnego Żyda. Słuchaj Izraelu - pierwsze przykazanie, które w Księdze Powtórzonego Prawa pojawia się wiele razy. 

    Fundamentem naszej relacji z Bogiem jest miłość. A miarą miłości do Boga jest nasza miłość do bliźniego. Często dajemy się ponieść naszemu egoizmowi, dumie, naszej wygodzie, a wówczas drugi człowiek zostaje odsunięty na dalszy plan. 

    Słuchaj Izraelu! Trzeba zacząć od słuchania, od otwarcia serca na Boży głos. W milczeniu wsłuchać się w Tego, który mówi, czego od nas oczekuje, zarówno wobec siebie jak i naszych bliźnich. 

1. Czy moim powrotom do Boga towarzyszy skrucha? 

    

    

czwartek, 11 marca 2021

Czwartek III Tygodnia Wielkiego Postu

    Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą (Jr 7, 23-24).

    Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże (Łk 11,20).


    Pierwsze Boże przykazanie - słuchaj! Słuchaj, abyś mógł cieszyć się dobrem. Nie lubimy słuchać. Wolimy nastawiać uszy ku temu, co przyjemne, łatwe, błyszczące, szybkie, efektowne, wygodne. 

    Jest taki moment w życiu dziecka, kiedy zaczyna mówić nie wobec rodziców. Czasem odwraca się do rodziców plecami, dając jasno do zrozumienia, że nie będzie słuchać, nie będzie rozmawiać. Często nie jest nawet świadome, że zadaje ból swoim rodzicom, że swoją postawą okazuje brak szacunku, miłości, wdzięczności. To nie małego dziecka jest jakoś wpisane w rozwój osobowy człowieka i wymaga delikatności i wysiłku ze strony rodziców, by to odwracanie się plecami nie stało się nawykiem, by nie przerodziło się w zatwardziałość i przewrotność serca. 

    Podobnie postępuje z nami Bóg, słysząc nasze nie, kiedy pokazujemy Mu plecy zamiast twarzy, kiedy wybieramy zło zamiast dobra, kiedy wybieramy pozorne i chwilowe dobro, które przynosi tragiczne skutki. Jest delikatny i nie ustaje w wysiłku, aby chronić nasze serce przed zwykłą przewrotnością, która zamyka serce w skorupie egoizmu, czyni je twardym. 

    Człowiek potrafi wzgardzić delikatnością, wysiłkiem Tego, który kocha i podejmuje starania, a wówczas to nie małego dziecka staje się NIE świadomym przewrotnego i zatwardziałego serca, które nawet nie ukrywa, że wybiera to, co wygodne, łatwe, przyjemne, co jest egoistycznym i pozornym dobrem. 

    Potrzeba rzeczywiście interwencji Bożego palca, aby rozerwać tę skorupę egoizmu, czasem hedonizmu i nihilizmu. 

    Zatwardziałość tych, którzy wobec znaku uwolnienia niemego z władzy złego ducha, niemego, który zaczyna mówić jest tak wielka, jak zatwardziałość serca faraona. Wobec plagi komarów, którą zesłał Bóg na Egipt gestem Mojżesza, zaklinacze na dworze króla Egiptu mówili do niego: To palec Boży! Nie potrafili przeciwdziałać nieszczęściu. Jednak serce faraona tak stwardniało, że nie posłuchał ich

    Przeciwnicy Jezusa także nie potrafią w cudach Jezusa zobaczyć działania Bożego palca. Ich postawa jest wielkim NIE wobec Boga, wobec miłości, wobec dobra, wobec człowieka. Odwrócili się plecami, a nie twarzą i nie chcą zmiany. Zapamiętali się w uporze i zamknęli się na łaskę. 

1. Czy widzę delikatność i wysiłek Boga, który nie przestaje mnie poszukiwać, kiedy mówię swoje nie?

    

środa, 10 marca 2021

Środa III Tygodnia Wielkiego Postu

    Czuwaj nad sobą, strzeż pilnie swojej duszy, abyś nie zapomniał o wszystkich tych rzeczach, które widziały twoje oczy, i aby one nie odeszły z twojego serca w żadnym dniu twojego życia (Pwt 4,9).

    Nie myślcie, że przyszedłem znieść Prawo lub Proroków. Nie znieść przyszedłem, ale dopełnić (Mt 5,17).


    Czuwać - zachować ową uważność i pamięć serca i duszy. Pamięć pozwala bowiem widzieć w swoim życiu Boże działanie, wielość darów, którymi Pan Bóg obdarzał. Uwaga, pozwala widzieć dar, który otrzymuję dzisiaj, każdego nowego dnia. 

    Izrael doświadczył wyzwolenia, długiej wędrówki przez pustynię, w czasie której zapominał o Bogu, szemrał przeciwko Bogu, tracił cierpliwość doświadczając trudów i niewygody wędrówki. Wtedy się buntował i odchodził od wierności i wdzięczności. 

    Pamięć i uwaga pozwala zachować postawę wdzięczności i wierność także pośród trudności i zmagań. Rodzi nadzieję i zaufanie. 

    Dopełnieniem Prawa i Proroków jest miłość. Zaproszenie do uwagi, pilnowania własnej duszy i przechowywanie w sercu, pozwala odkrywać to, co nadaje sens przepisom Bożego Prawa, pozwala widzieć nie tylko literę, ale również ducha. 

    Tylko poprzez miłość można odkryć wielkość Bożego Prawa. To poprzez wskazania, nakazy i zakazy przebija się przebija się wielka życiowa mądrość, która prowadzi człowieka do pełni życia - życia szczęśliwego. Do pełni na miarę Chrystusa. 

    Dopóki widzimy w prawie tylko przepisy, które ograniczają, nie zobaczymy miłości. Ona staje się widoczna , kiedy potrafimy zobaczyć, że każdy z przepisów pozwala nam zachować wolność serca i wzrastać. 

1. Z jakim nastawieniem podchodzę do Bożych wymagań?

wtorek, 9 marca 2021

Wtorek III Tygodnia Wielkiego Postu

    Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia (Dn 3,37.39a.42).

    Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22). 


    W sytuacji całkowitego upokorzenia, pośród wielu prób i prześladowania, bez możliwości sprawowania kultu, a nawet wobec przymuszenia do oddawania czci bożkom, Azariasz wznosi swoją modlitwę ku Bogu. To modlitwa człowieka, który zmaga się z pokusą, najgorszą pokusą tego, kto zaufał Bogu - pokusą bycia opuszczonym, zapomnianym przez Boga. 

    W tej modlitwie Azariasz przeprowadza rachunek sumienia, dokonuje swoistego bilansu grzechów i nieszczęść. Widać w tej modlitwie jasność, która pozwala właściwie nazywać rzeczy, nie szukać win poza sobą, przyznać się do własnych niewierności i zobaczyć ruinę, do której doprowadziły. I z tego rodzi się modlitwa ufności wobec sprawiedliwego i miłosiernego Boga. Tylko On jeden potrafi zaradzić, kiedy ogarnia nas ból i bezradność, kiedy doświadczamy, że o własnych siłach nie jesteśmy w stanie nic zrobić. 

    Piotr w szkole Jezusa ma różne momenty, raz jest bardzo pilny i uważny, potrafi słuchać, a czasem próbuje być mądrzejszy od swojego Nauczyciela i konsekwencje bywają przykre. Na pewno jest takim uczniem, który aktywnie uczestniczy, słucha i dopytuje. I stąd rodzi się także dzisiejsze pytanie: ile razy? czy aż siedem?

    To pytanie, które jest sprowokowane słowami Jezusa o upomnieniu braterskim. Jakby Piotr chciał dopytać, no dobrze, to ile razy mam tak w cztery uczy załatwiać sprawy, jeżeli brat będzie grzeszył przeciwko mnie, kiedy doznam osobistej urazy czy krzywdy? siedem razy? 

    Jezus odpowiada, rozszerzając horyzont postrzegania Piotra - miłosierdzie nie ma granic, zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Przypowieść o nielitościwym dłużniku jest tym otwieraniem oczu, by zobaczyć więcej, zobaczyć Boga, który przebacza, bez względu na wielkość naszej winy wobec Niego, a jedynie my sami możemy zablokować Miłosierdzie, nie żyjąc przebaczeniem. 

    Bóg - Miłosierdzie oczekuje od nas, swoich stworzeń, że będziemy miłosierni wobec naszych braci i sióstr. Doświadczenie darmowości Chrystusowego przebaczenia jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń ludzkiego serca. Trudno prawdziwie przebaczać, jak prosi Chrystus, jeśli osobiście nie odczuło się daru przebaczenia. Jeżeli doświadcza się miłosierdzia na sobie, przestaje się kalkulować i ustalać granice miłosierdziu wobec bliźniego.

1. Czy mam osobiste doświadczenie Boga, który dotyka swoim miłosierdziem mojego serca?

PS - świadectwo papieża Franciszka. 

Dziennikarz zapytał papieża Franciszka, czy pamięta, kiedy jako dziecko po raz pierwszy doświadczył miłosierdzia. A papież odpowiedział: Kiedy miałem siedemnaście lat, pewnego dnia, gdy miałem wyjść na spotkanie z przyjaciółmi, zdecydowałem, że najpierw wstąpię do kościoła. Spotkałem tam pewnego księdza, który wzbudził we mnie szczególne zaufanie, tak, że zapragnąłem otworzyć swoje serce w sakramencie spowiedzi. To spotkanie zmieniło moje życie! Odkryłem, że kiedy otwieramy swoje serce z pokorą i przejrzystością, możemy bardzo konkretnie doświadczyć Bożego Miłosierdzia. Miałem pewność, że w osobie tego kapłana Bóg czekał na mnie, zanim jeszcze zrobiłem pierwszy krok w stronę kościoła. My Go poszukujemy, ale On nas zawsze uprzedza, szuka nas od zawsze i jako pierwszy nas odnajduje. W książce Miłosierdzie to imię Boga papież dodaje, że ta spowiedź odbyła się 21 września 1953 r., w liturgiczne święto św. Mateusza, a spowiednikiem był o. Carlos Duarte Ibarra. Kiedy spowiadałem się u niego, poczułem się przygarnięty przez Boże miłosierdzie

poniedziałek, 8 marca 2021

Poniedziałek III Tygodnia Wielkiego Postu - wsp. bł. Faustyna Migueza, pijara

    Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: «Gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty?» (2Krl 5,12b-13).

    Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (Łk 4,24).


    Naaman, wódz wojsk królewskich ma wielkie mniemanie o sobie. Jest przekonany, że Boże działanie będzie odpowiadało jego ziemskim godnościom i chwale. I zderza się z rzeczywistością, którą uważa za wielką ujmę dla swojej osoby. Prorok nawet nie wyszedł, nie wezwał swojego Boga. Został zlekceważony. Odbył daleką drogę, wyposażony w królewski list i bogactwa, a okazano mu lekceważenie. 

    To jego słudzy, maluczcy, ci, którzy się nie liczą, potrafią zobaczyć to, czego on nie potrafi dostrzec. Nakłonią wielkiego wodza, by posłuchał proroka. 

    Często oczekujemy, by Pan Bóg spełnił nasze prośby. A jeszcze lepiej, kiedy spełni je według naszych wyobrażeń. Jesteśmy tak wyjątkowi - w naszym mniemaniu - że i Pan Bóg powinien zadziałać w sposób, który będzie wyróżnieniem. A Pan Bóg lubi posługiwać się prostymi znakami, łatwiej Go znaleźć w codzienności, niż oczekiwać nadzwyczajnych znaków. Tak często możemy zablokować Bożą łaskę, łudząc się fałszywym mniemaniem o własnej wielkości.

    Tak zablokowali się również na Jezusa mieszkańcy Nazaretu. Cóż mógł im powiedzieć ów Syn cieśli z Nazaretu, bez rabinicznego wykształcenia? Słyszeli o tym, co już uczynił, może nawet niektórzy widzieli znaki, wsłuchiwali się w słowa, które mówił w synagodze, ale zamknęli się na prawdę. Syn Józefa nie mógł być tym, którego Bóg wybrał. 

    Tym, którzy próbowali Go zabić w Jerozolimie, Jezus odpowie bardzo zdecydowanie. Być może wówczas też myślał o mieszkańcach rodzinnego Nazaretu: Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli

    Jakże często i my wierzymy, że nasze życie musi być pełne nadzwyczajnych rzeczy i górnolotnych słów, że musimy podejmować "wielkie" ciężary, aby osiągnąć zbawienie, a przecież często najlepszą drogą jest ta najprostsza. Życie jest pełne małych rzeczy, które prowadzą do Ojca. 

1. Czy nie próbuję dyktować Bogu, jak powinien działać w moim życiu?

    

niedziela, 7 marca 2021

III Niedziela Wielkiego Postu

   Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli (Wj 20,1-2).


Dekalog. Znamy te dziesięć słów. Uczymy się ich, w oparciu o te słowa często przygotowujemy się do sakramentu pojednania, robiąc rachunek sumienia. Już pierwsze słowa powinny skłonić nas do myślenia:

    Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

    Wersja żydowska brzmi nieco inaczej: Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 

    W tym pierwszym wersecie, choć nie jest to zakaz ani nakaz, Bóg jednak coś przykazuje. Zwraca się osobiście do każdego z przyjmujących Objawienie: jestem twoim Bogiem! Twoim. Weź to pod uwagę, żyj zgodnie z tym! Ten werset nadaje całości Dekalogu szczególny charakter. Mamy pamiętać, mówiąc słowami psalmu przed Kim stoimy

    W tych pierwszych słowach wspomniany jest Egipt i niewola. Czemu tak się stało? Tradycja żydowska tłumaczy to tak: Egipt to wielka cywilizacja, cywilizacja w najwyższym tego słowa znaczeniu. Ale jednym z jej fundamentów było niewolnictwo, a to poddaje ją w wątpliwość jej wielkość. 

    Uwolnienie z niewoli było zaczątkiem powstania Izraela. To wolność jest pierwszym przykazaniem, jest warunkiem każdej wartości oraz niezbędną cechą człowieka, nawet wtedy, gdy staje wobec sacrum. Dlatego człowiek może odrzucić Boga. Wolność nie może być odebrana przez żadną boską moc. 

    Religia ma polegać nie na uniesieniu, nie na ekstazie wywołanej zachwytem lub lękiem. Religia musi polegać na edukacji człowieka, która pozostaje oddziaływaniem na wolnego człowieka, na wolną istotę. 

     Bardzo często patrzymy na Dekalog, w ogóle na prawo, jako zbiór nakazów i zakazów. Jako źródło moralności.

    I rzeczywiście, kiedy czytamy Dekalog, na pierwszy plan wysuwa się rygoryzm nakazów – nie będziesz, pamiętaj, nie kradnij – zobaczyć w tym miłość nie jest łatwo. 

    Dekalog jednak nie służy temu, żeby być moralnym. Jest zaproszeniem do świętości. Kiedy wychodzimy od moralności, wiara staje się płaska. Nie widać wówczas relacji z Panem Bogiem.

    Kto to jest człowiek postępujący moralnie? Nie kradnie, nie cudzołoży, nie zabija, nie kłamie… Czy Pan Bóg jest mu do czegoś potrzebny? Nie, przecież można starać się dobrze żyć bez Boga. 

     Zobaczyć w przykazaniach zaproszenie do świętości, do tworzenia relacji i Bożą pedagogikę miłości, to znacznie trudniejsze.

Dalej Pan powiedział do Mojżesza: Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! To jest perspektywa, przez którą trzeba patrzeć na Dekalog. Tę samą perspektywę ukazuje Jezus w Ewangelii: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

     Perspektywa, jaką ukazuje Biblia, stawiając człowiekowi jako ideał doskonałość i świętość na wzór Boga, jest zagrożona przez minimalizm, przez usprawiedliwianie człowieka w jego małości. Taki jestem i inny nie będę. Mam stargane nerwy, mam taki charakter, pochodzę z takiego środowiska, z takiej rodziny. Znajdziemy tysiące argumentów, aby usprawiedliwić swój minimalizm. Współczesny świat minimalizując wymagania moralne  wobec człowieka, tworzy szkołę duchowych karłów. 

W szkole Chrystusa głównym źródłem szczęścia jest budowanie relacji z Jezusem. Bardzo niebezpieczne jest widzenie dekalogu tylko jako zbioru norm prawnych. 

    Doskonałość, świętość, to nie jest stosunek do jakichś abstrakcyjnych zasad. To jest relacja do osoby. I w tej relacji najważniejsze jest to, że najpierw ty zostałeś zdobyty przez tą osobę, ty spotkałeś Boga, w taki sposób, że to spotkanie zmienia wszystko w twoim życiu.

1. Czy poprzez Dekalog, jego nakazy i zakazy, potrafię zobaczyć Ojca, który się o mnie troszczy i mnie kocha?


sobota, 6 marca 2021

Sobota II Tygodnia

    Któryż Bóg podobny Tobie, co oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie. Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy (Mi 7,18-19).

    Ojciec mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"» (Łk 15,31-32).


    Po długim wypominaniu przewin i występków Izraela prorok Micheasz wyśpiewuje hymn pochwalny na cześć Boga, Jego miłosierdzia. Bóg, mimo wszelkich niewierności ludu wybranego, nie unosi się gniewem, Jego odpłatą jest litość i miłosierdzie. 

    To miłosierdzie sprawia, że Bóg powróci, by znów być Pasterzem, przebaczy grzechy i odpuści winy. Wrzuci grzechy w niepamięć morskich głębin. Ów ocean Bożego miłosierdzia, który potrafi zatopić wszystkie ludzkie grzechy. 

    Micheasz wzywa nas, byśmy uznali naszą winę i zaufali jedynemu Pasterzowi.

    Przypowieść Jezusa o Ojcu i dwóch braciach. To, co pozostaje niezmienne, to nieskończona dobroć ojca, który pozostaje wierny swojej miłości wobec swoich dzieci. 

    Młodszy syn, po swoim upadku, zaczyna tęsknić za domem Ojca, postanawia powrócić i prosić o przebaczenie. Jeszcze nie uświadamia sobie miłości ojca - szuka poprawy własnego losu, wszak najemnicy mają lepiej w domu ojca, kiedy on z głodu umiera. Dopiero spotkanie uświadomi mu, że tęsknił za miłością, za ramionami ojca, w które można się wtulić, ramionami, które dają bezpieczeństwo. Wzruszenie ojca uświadomiło mu, że tęsknił za miłością.

    Starszy syn nie uświadamia sobie miłości ojca. Bliskość sprawia, że nie potrafi zauważyć jej i docenić, uważa ją za rzecz normalną i oczywistą. Odczuwa zazdrość wobec ojca, który przyjmuje do domu jego brata.

    Ojciec nie traci nadziei na odzyskanie syna, który odszedł, każdego dnia wygląda na drogę, a kiedy widzi powracającego syna, wybiega ku niemu, przytula, nie czyni wyrzutów. Wobec zrzędliwego i zazdrosnego syna otwiera swoje serce, zapraszając do wdzięczności za powrót brata. 

1. Czy potrafimy uznać nasze grzechy, czy może nasza duma nam to uniemożliwia?

2. Czy potrafimy przebaczać, nie zachowując urazy?

piątek, 5 marca 2021

Piątek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich zbliżył, postanowili podstępnie go zgładzić, mówiąc między sobą: «Oto nadchodzi ten, który miewa sny! Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni, a potem powiemy: Dziki zwierz go pożarł. Zobaczymy, co będzie z jego snów!» (Rdz 37,18-20).

    Rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: "To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo". Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili (Mt 21,38-39).


    Boża Opatrzność potrafi nawet ze zła wyprowadzić dobro, przez które realizuje się historia zbawienia. 

    Zazdrość, która rodzi niechęć braci do Józefa, karmi ich pragnienie wielkości i zauważenia w oczach ojca, przyobleka się w postanowienie: zabijmy go! Ostatecznie plan ulegnie zmianie, Józef zostanie odarty z szat i sprzedany jako niewolnik, do obcego kraju. Po doświadczeniu niewoli, kiedy już jako zarządca spichlerzy w Egipcie spotka swoich braci, powie im: Ja jestem Józef, wasz brat, którego sprzedaliście do Egiptu. Nie martwcie się teraz ani niech nie wydaje się groźne dla was to, że wydaliście mnie tu. Ze względu bowiem na życie posłał mnie Bóg tutaj przed wami. 

    Przypowieść Jezusa także ukazuje zazdrość i pragnienie człowieka, aby zająć miejsce przeznaczone dla syna. Jezus mówi o sobie, co słuchacze zrozumieli. Jezus odkrywa ich zamiary: chodźcie, zabijmy Go, a posiądziemy Jego dziedzictwo. Zazdrość i zaślepienie przywódców  stają się motywem skazania Jezusa. 

    Józef w Egipcie staje się ratunkiem dla swoich braci, ratuje lud Jakuba przed głodem i śmiercią.  Jezus godząc się na krzyż i śmierć, godząc się na niegodziwość człowieka, przyjmuje wyrok, aby uratować człowieka, wybawić go od śmierci wiecznej i obdarować życiem. Bóg zezwala na śmierć swojego Syna, ze względu na życie, aby człowiek otrzymał życie wieczne.

1. Czy potrafię zobaczyć jak Józef, że z różnych złych doświadczeń, jakie mnie dotknęły, Pan Bóg potrafi wyprowadzić dobro?

czwartek, 4 marca 2021

Święto św. Kazimierza, królewicza

    Gdy jeszcze byłem młody, nim jakiś błąd popełniłem, szczerze poprosiłem w modlitwie o mądrość. Dzięki niej pomyślność osiągnąłem, więc oddam chwałę Temu, który mi jej udzielił. Postanowiłem bowiem spełniać ją w czynach, zabiegałem o dobro i nie będę się wstydził (Syr 51,13.17-18).

    Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje (J 15,16).


    Kiedy zaczyna się dzień, zwracam się ku Bogu, prosząc o dar Jego Ducha - Ducha mądrości i rozumu, prosząc o otwartość serca, uszu i oczu, aby umieć odczytywać Boże natchnienia, wsłuchiwać się Bożą mądrość.

    Każdy rozpoczynający się dzień jest zaproszeniem, by iść Jego drogą, drogą prowadzącą ku dobru. Rozpoznawać dobro i z odwagą podejmować, żyć wskazaniami mądrości. Syrach daje wskazania na szczęśliwe życie - życie, którego człowiek się nie wstydzi. A jednocześnie zna źródło - potrafi z wdzięcznością zwrócić się ku Temu, który nie skąpi swoich darów tym, którzy proszą - oddaje chwałę Temu, który udziela mądrości. Zostaliśmy stworzeni z miłości, aby Jego kochać, poznawać i Jemu służyć. 

    Jezus zaprasza nas na swoją drogę, wybiera nas, bo pragnie naszego dobra. Uczy ufności wobec Ojca, który pochyla się z miłością nad swoimi dziećmi i jest hojnym dawcą łaski, która służy dobru, które trwa na wieczność. 

    Nim popełnimy błąd, nim zejdziemy z Jego drogi, prosić o dar mądrości. Zaczynać każdy dzień, szukając Jego mądrości, z ufnością i wytrwałością, czasem walcząc z determinacją. 

1. Czy każdy mój dzień oddaję w ręce Boga, poszukując Jego woli?

    

    

środa, 3 marca 2021

Środa II Tygodnia Wielkiego Postu

    Usłysz mnie, Panie! Wysłuchaj głosu mej obrony! Czy za dobro złem się odpłaca? Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby prosić o pomyślność dla nich i aby odwrócić od nich Twój gniew (Jr 18,19-20).

    Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Skażą Go na śmierć, wydadzą poganom na szyderstwo, na ubiczowanie i ukrzyżowanie (Mt 20,18-19).


    W modlitwie dnia zwracamy się ku Bogu, aby zachował w nas gotowość do pełnienia dobra, do pozostawania na drodze dobra. Ta modlitwa, często pozostawiana bez uwagi, prowadzi nas ku Słowu, które jest nam ofiarowane w liturgii. 

    Jeremiasz doświadcza prześladowania i zwraca się ku Bogu, który obdarował go misją, która jest źródłem tego cierpienia. Wobec ludzkiej niewdzięczności stawia pytanie, które wciąż słychać z ust wielu cierpiących: czy za dobro złem się odpłaca? Dobro, o którym Jeremiasz wspomina, to przede wszystkim modlitwa wstawiennicza za tymi, którzy stanęli przeciwko niemu. Doświadcza odrzucenia, niewdzięczności, cały jego trud został podeptany. Izrael wzgardził miłością, porzuca dobro, knuje podstęp i zagładę tego, który zwraca się ku niemu z miłością. 

    Na pytanie Jeremiasza Bóg odpowiada tajemnicą Wcielenia - Syn Boży przyjmuje ludzkie ciało, aby przypomnieć człowiekowi drogę dobra i miłości. Przypomni o tym św. Piotr: Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. Doświadczone przez tak wielu dobro spotyka się z odpowiedzią zła, niegodziwości, zaślepienia i odrzucenia. Dobro zostaje ukrzyżowane. Miłość zostaje ukrzyżowana. 

    Tak ważne jest zachować gotowość do czynienia dobra, zachować serce otwarte na dobro, aby nie podnieść ręki na Boga, nie ulec zaślepieniu i nie odrzucić miłości. 

1. Czy szukam u Boga siły do wytrwania na drodze dobra, spotykając się z przeciwnościami i niewdzięcznością?

wtorek, 2 marca 2021

Wtorek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Obmyjcie się, bądźcie czyści, usuńcie zepsucie z dusz swoich, dla mych oczu widoczne, zaprzestańcie popełniania tych swoich złych czynów; nauczcie się dobrze postępować, idźcie za sprawiedliwością, wyzwólcie skrzywdzonego, brońcie praw sieroty, przyznajcie sprawiedliwość wdowie (Iz 1,16-17).

    Wy nie nazywajcie siebie rabbi, bo jeden jest waszym nauczycielem, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nie nazywajcie też siebie przewodnikami, bo jeden jest waszym przewodnikiem (Mt 23,8.10).

    Padają słowa oskarżenia. Ostre słowa. Najpierw Izajasz nazywa Izrael ludem Gomory i Sodomy, miast, które za swoją nieprawość ukarane zostały zniszczeniem. I tak nazywa Bóg swój lud - ludem Gomory i Sodomy. 

    Izajasz oskarża lud nie za kult i ofiary, które ten składa Bogu. Oskarżenie dotyczy tego, że kult jest powierzchowny, a brakuje tego, co istotne - prawości serca. 

    Bóg kolejny raz staje po stronie człowieka skrzywdzonego i ubogiego, wzywając do sprawiedliwości, wrażliwości, miłosierdzia. Wzywa do nawrócenia. 

    I oskarżenie Jezusa. Równie twarde słowa o ciężarach, które nakładają, a palcem nawet ich nie chcą dotknąć. A potem słowa, które są mi szczególnie bliskie. Najpierw trzeba być uczniem, dać się prowadzić, by móc służyć innym. Nauczać może tylko ten, kto sam jest uczniem u jedynego Nauczyciela, uczniem pośród innych uczniów, bratem pośród braci i sióstr. Być uczniem, żyć tym, co się głosi.  

1. Czy podejmuję walkę o prawość serca?

poniedziałek, 1 marca 2021

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

    Po Twojej stronie, Panie, sprawiedliwość, po naszej wstyd na twarzach, jak to pokazuje dzień dzisiejszy. O Panie, wstyd okrywa twarze nasze, naszych królów, naszych zarządców i naszych przodków, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie (Dn 9,7-8).

    Stawajcie się miłosierni, jak wasz Ojciec jest miłosierny. Nie osądzajcie, a nie będziecie osądzeni. Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Przebaczajcie, a będzie wam przebaczone (Łk 6,36-37).


    Daniel odczytuje słowo, jakie Bóg skierował do narodu Izraela siedemdziesiąt lat wcześniej. Doświadczenie niewoli i pochylenie się nad proroctwem Jeremiasza wyzwala w Danielu pragnienie zbliżenia się do Boga, który jest miłosierny i współczujący, który wybacza niewierność swojego ludu. Jest to modlitwa wstydu i smutku, ale przede wszystkim wielkiej ufności w miłosierdzie oraz nadziei, że Boża łaska i opieka zostaną przywrócone. 

    Po Twojej stronie, Panie, jest sprawiedliwość - aby usta mogły wypowiedzieć te słowa, najpierw trzeba pochylić się nad Słowem, zestawić je z otaczającą nas rzeczywistością, skonfrontować z własnym życiem i modlić się. Wsłuchać się w Słowo, który mówi do nas Bóg. 

    Kiedy stajemy przed Bogiem, przeglądamy się w Jego słowie, poznajemy prawdę o sobie, widzimy siebie takimi, jakimi jesteśmy. Słowo oświetla rzeczywistość, która nas otacza. Widzimy prawdę o sobie i widzimy serce Boga. Słowo sprawia, że potrafimy spojrzeć na siebie Bożymi oczami. Światło Bożego Słowa wydobywa z ukrycia to, czego najbardziej się wstydzimy, co nas najbardziej boli, czego najbardziej się boimy. A jednocześnie to samo Słowo daje nam najpiękniejsze doświadczenie - jesteśmy kochani przez Boga, bez żadnych warunków, ograniczeń. I to pozwala powiedzieć z ufnością: Po Twojej stronie, Panie, jest sprawiedliwość. Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość...

    Jesteśmy zaproszeni do miłosierdzia. Doświadczenie Bożej miłości, miłości bezwarunkowej, jest zaproszeniem, byśmy uczyli się przebaczać. Wszyscy mamy wady, które nas przytłaczają, niewierności i zdrady, które nas zawstydzają. I wszyscy musimy nauczyć się przebaczać sobie tak wiele rzeczy... 

    Nasza miłość może być mała, samolubna i małostkowa. A Bóg zaprasza nas do miłości, którą On sam nas kocha, miłości hojnej i współczującej; miłości, która nie osądza, ale przebacza; miłości, która wyzwala i czyni dobro. Jest to miłość, która ryzykuje i daje siebie. 

    W bezmiarze Bożego Miłosierdzia jest miejsce dla wszystkich.

1. Czy Boże Słowo pomaga mi spojrzeć w prawdzie na moje życie?