Odpowiedzieli im faryzeusze: «Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty» (J 7,47-49).
W samym centrum Wielkiego Postu możemy poczuć wrogość i przemoc, które otaczają Bożych posłańców. Zło jest namacalne, wyczuwalne przez skórę. Zaciska się wokół Jeremiasza i Jezusa jak potężny pierścień, który ma doprowadzić do zniszczenia.
I mimo tego doświadczenia zła, wyczuwania go w każdej niemal chwili, Jeremiasz zachowuje spokój i ufność. Ten wewnętrzny spokój wypływa z faktu, że Bóg rozświetla jego drogę i daje zrozumienie: Pan mnie pouczył i dowiedziałem się, wtedy przejrzałem... Samo jednak poznanie zamiarów nie daje spokoju. Dopiero oddanie siebie w Jego ręce: Tobie powierzam moją sprawę, mimo przeciwności i zła, rodzi pokój serca. To sprawia, że nasze życiowe wybory pozostają niezachwiane, bo wiem, komu zawierzyłem.
Jezus również wywołuje bardzo różne emocje. Zło nabiera na sile. Nie potrafią go zatrzymać żadne argumenty. Dobro czynione przez Jezusa, wydaje się że dobro niepodważalne, zostaje zakwestionowane.
Żyjemy w świecie, w którym odrzuca się Boga po prostu za to, że jest Bogiem, a konsekwencją jest odrzucenie tych wszystkich, którzy w Niego wierzą. Liczba prześladowanych chrześcijan - jak mówi papież Franciszek - jest większa, niż ta z początków chrześcijaństwa.
Nienawiść zaślepia, odbiera rozum i jasność spojrzenia. Nie pozwala zobaczyć dobra, odrzuca argumenty, nastawiona jest na niszczenie. Każdy, kto podejmuje wysiłek, by stanąć po stronie dobra, staje się wrogiem, którego trzeba ośmieszyć i mu zagrozić: lud jest przeklęty, strażnicy dali się zwieść, a Nikodem jest z Galilei. To wystarczy. Niech się nie odzywają, bo my wiemy lepiej. Nienawiść siłą zamyka usta.
1. Czy w zwątpieniu i przeciwnościach zwracam się w modlitwie ku Bogu?


















