zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 12 stycznia 2020

Niedziela chrztu Pańskiego

     A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego (Mt 3,16).

      Chrzest - sakrament, który otwiera drzwi wspólnoty Kościoła. W swojej istocie jest czymś znacznie głębszym. Nie rozumiemy tego często, ponieważ najczęściej to tylko polanie głowy odrobiną wody. U początków chrzest był zanurzeniem w wodzie. 

      Kiedy następuje pełne zanurzenie, dotykamy śmierci. Nie możemy oddychać. Zanurzenie w wodzie przypomina też początek naszego życia - każdy dziecko w łonie matki otoczone jest wodą. Chrzest oznacza zatem śmierć i życie.

      Przyjmując chrzest, zanurzając się w wodzie - umieramy, a wychodząc z niej - rodzimy się do życia. Dlatego w momencie chrztu otrzymujemy imię. Nowe życie wymaga nowego imienia. 

     Chrzest oznacza zmianę. Jezus poprzez chrzest dokonuje zmiany - kończy ukryte życie w Nazarecie i rozpoczyna publiczną działalność.  

1. Jakie znaczenie ma dla mnie mój chrzest?

sobota, 11 stycznia 2020

Sobota II Tygodnia po Bożym Narodzeniu

     Gdy przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: «Chcę, bądź oczyszczony». I natychmiast trąd z niego ustąpił (Łk 5,12-13).

    Trędowaty. Był przekleństwem dla siebie i dla swojej rodziny. Wykluczony z możliwości wszelkich kontaktów. Na marginesie życia i społeczeństwa. Nosił w sercu ciężar poczucia winy, nie znanej winy - został wszak ukarany przez Boga. 

     Zadziwiające jest to, że przychodzi do Jezusa. Mimo swojego wykluczenia, przełamuje strach przed odrzuceniem. Być może słyszał o Jego sercu pełnym współczucia, o mocy, która pozwala uzdrawiać. 

    Jezus pozwala mu podejść i wypowiedzieć prośbę. Nie tylko wysłuchuje, ale wyciąga rękę i dotyka, przełamując wszelkie zasady prawne dotyczące czystości. Dokonuje niemożliwego.

     Jego gest jest zaproszeniem dla nas, byśmy zmienili nasze nastawienie wobec tylu "nietykalnych" w naszym społeczeństwie, nieczystych, wykluczonych, odrzuconych, czasem po prostu "innych". Zobaczyć w nich oblicze Bożego dziecka. 

     Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić... Pokorne serce rozpoznaje swoją nędzę, powierzając się całkowicie Bogu, otwierając się z ufnością na Jego działanie. 

1. Czy nie stosuję na co dzień "kryteriów" wykluczenia?

piątek, 10 stycznia 2020

Piątek II Tygodnia Bożego Narodzenia

     Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. (...) Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli» (Łk 4,16.20-21).

     Długo czekali na Mesjasza. Oczekiwanie jest wpisane w ludzkie życie. Oczekiwanie na ślub, na narodziny dziecka, na zdany egzamin, na oczekiwaną pracę, na wynik badania. 

     Podobnie oczekiwał naród  Izraela. Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej i mimo niewierności ludu zachował wierność swoim obietnicom. Przybycie Jezusa do Nazaretu jest spełnieniem tej obietnicy. W sobotni poranek, podczas zwykłej modlitwy Jezus wchodzi do ich synagogi i wskazuje na spełnienie obietnicy. Dziś spełniły się te słowa Pisma..."

      Bóg otwiera swoje niebo. Buduje kolejny most. Wyciąga rękę ku człowiekowi i przychodzi z pomocą. Przychodzi z przebaczeniem i darowaniem win. 

      Dziwili się Jego słowom. Niektórzy uwierzyli...

1. Jakie są moje oczekiwania i nadzieje?

czwartek, 9 stycznia 2020

Czwartek II Tygodnia Bożego Narodzenia

     Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!».  I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył (Mk 6,48-51).

       Jezus pośród nocy i burzy jawi się ponownie jako światło. To samo światło, które rozbłysło nad Betlejem w noc Bożego Narodzenia, to samo, które prowadziło mędrców ze Wschodu. Światło, które rozświetla niepokój, mroki i napełnia nadzieją.

       Uczniowie przeżywają trudny czas. W środku nocy na jeziorze, z przeciwnym wiatrem w małej łodzi. Wzburzone jezioro napełniało lękiem i odbierało siły. Czuli niebezpieczeństwo i zagrożenie. Odczuwali strach, który paraliżuje.

     W ten moment niepokoju wchodzi Jezus ze swoimi słowami: Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! 

      Uczniowie Jezusa wszystkich czasów zmagają się z przeciwnościami, z ciemnością, z lękami. Wtedy warto zaprosić Jezusa, by te mroki rozświetlił, jak uczynili to apostołowie.  Usłyszeć Jego zachętę do odwagi i ufności. 

1. Czy potrafię ufać Bogu w przeciwnościach?


środa, 8 stycznia 2020

8 I - środa II Tygodnia Bożego Narodzenia

      Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać (Mk 6,34).

       Ujrzał wielki tłum - nie wystarczy patrzeć, aby zobaczyć. Potrzebne jest spojrzenie serca, aby dostrzec potrzeby, aby zrozumieć. Trzeba umieć odczuwać potrzeby drugiego. Jezus patrzy oczami Boga, odczuwa to, co każdy ojciec, kiedy widzi zagubione, zdezorientowane, zmęczone dzieci.  Zagubionych ludzi porównuje do stada bez pasterza - są pozbawieni przewodnika i ochrony. 

       Nie poprzestaje na tym, by zobaczyć potrzeby. Podejmuje działanie. Daje ludziom to, co niezbędne - słowo jako pokarm. To Słowo jest w stanie przypomnieć nam, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Słowo, które rozświetla nasze słabości, ograniczenia i zaprasza do wzrastania, rozwijania możliwości. 

        Karmi ich chlebem - aby mogli podjąć zaproszenie, aby mogli wzrastać, potrzebują nie tylko Słowa, ale także Chleba. Mając niewiele, karmi wielu. 

     Często zniechęcamy się, widząc wielką dysproporcję pomiędzy potrzebami świata, a naszymi małymi możliwościami. Jezus zachęca nas, byśmy nie wątpili, że nawet mając niewiele, możemy nieść pomoc. Trzeba zaufać, że błogosławieństwo Ojca zawsze pomnaża nawet to, co nam wydaje się niewystarczającym. 

1. Czy potrafię dostrzegać potrzebujących?
2. Czy sam doświadczam Bożej Opatrzności?

wtorek, 7 stycznia 2020

Wtorek II Tygodnia Bożego Narodzenia

   Gdy [Jezus] posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie» (Mt 4,12-17).

     Wielka Światłość, ogłaszana w noc Bożego Narodzenia przez aniołów, wychodzi z ukrycia Nazaretu. Wychodzi do świata, aby rozświetlać mroki. Jezus rozpoczyna publiczną działalność. Jako miejsce inauguracji wybiera Galileę pogan - wg świątyni, świat zapomniany przez Boga, wyjęty spod działania łaski, świat grzechu i śmierci.

        Jezus głosi, naucza i uzdrawia. Tak podsumowuje Ewangelista misję Jezusa. Głosi prawdę o bliskości Królestwa Bożego, uczy żyć zgodnie z perspektywą tego królestwa i uzdrawia, potwierdzając w ten sposób swoje słowo konkretnymi znakami Bożego miłosierdzia. 

        Dolegliwości, które leczy, nie dotyczą wyłącznie sfery fizycznej. Władza Jezusa sięga głębiej: utraty sensu życia, niepewności związanej z przyszłością, poczucia wykluczenia i odrzucenia i wiele innych duchowych ran. One wszystkie powodują, że nasze życie jest pełne ciemności i odbierają nadzieję.

       Jezus - prawdziwe Słowo i Światło Bożego Narodzenia - obiecuje odrodzenie naszej nadziei, rodzi ufność w Boże Miłosierdzie. Dlatego podążają za Nim tłumy. Obietnica zbawienia dociera do ich serc, nadzieja świata wg Bożego serca przemienia i zachęca do podążania za Słowem. 

1. Czy potrafię w słowach Jezusa odkryć to, co widzieli tamci ludzie?
2. Czy jest we mnie ufność w możliwość przemiany serca?

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Uroczystość Objawienia Pańskiego

       Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon» (Mt 2,1-2).

        Mędrcy ze Wschodu wyruszając w drogę stają się uczniami i zarazem misjonarzami Tego, którego poszukują. 

      Szukają znaków. Nie ograniczają się do patrzenia na to, jak mija życie. Szukają w życiu tego, co prowadzi do Boga, do odkrycia Jego woli. Są niespokojni. Są poszukiwaczami. 

      Pytają. Pytanie jest pierwszym zadaniem każdego ucznia. Uznają, mimo swojej wiedzy, że nie wszystko znają i stawiają pytania tym, którzy mogą pomóc, doradzić, wskazać właściwą drogę. 

       Dbają o własny rozwój. Nie zadowalają się zdobytą już wiedzą. Opuszczają własną ziemię, ruszają w długą podróż. Widzą znaki, pytają, szukają odpowiedzi i ruszają, by się przekonać, doświadczyć, zobaczyć. Nie zadowalają się teorią. 

      Potrafią oddać cześć Mądrości. Znajdując Tego, którego szukali, potrafią uznać własne ograniczenia i niemożności. Potrafią pochylić się w zachwycie i adoracji wobec Piękna. 

       Po spotkaniu inną drogą wrócili do ojczyzny... Inną, bo ich życie już się zmieniło. Stają się misjonarzami, którzy niosą innym swoje doświadczenie spotkania. Uczą wytrwałości w próbach i umiejętności odczytywania wszystkiego oczyma wiary (por. p. Franciszek - 19.XII). 

1. Czy jestem uczniem w życiu wiary?

niedziela, 5 stycznia 2020

2 Niedziela po Bożym Narodzeniu

        A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy (J 1,14).

    Bóg stał się Człowiekiem. W tym Dziecku, które urodziło się w Betlejem, w żłobie, synu Maryi i Józefa, obecny jest sam Bóg. Bóg stał się jednym z nas, przyjął nasze ciało ze wszystkimi jego konsekwencjami. Nic na świecie nie jest takie samo od tamtego czasu.

    Mówimy, że istnieje siedem sakramentów. Sakrament jest miejscem spotkania z Bogiem, jest celebracją, chwilą, okazją, w której działanie Boga staje się widoczne, namacalne, bardzo konkretne. Sakrament jest zawsze znakiem. W chrzcie świętym jest to znak wody, w bierzmowaniu oleju namaszczenia, w Eucharystii chleba i wina. Ale wszystkie te sakramenty pochodzą z jednego źródła - Pra sakramentu. To Jezus Chrystus. On jest pierwotnym miejscem spotkania z Bogiem. W nim człowiek spotyka Boga, ponieważ w nim Bóg przyjął nasze ciało. Kiedy patrzymy na Jezusa, w Jego ciele widzimy Boga. W nim Bóg stał się dla nas widzialny. Nikt nigdy nie widział Boga. Tylko w Jezusie jest on dla nas przejrzysty. Jezus jest objawieniem Boga, który przychodzi do nas, aby nas zbawić. 

       Jeśli Bóg wybrał to nasze ciało, aby się objawić, to nasze ciało  staje się świętą przestrzenią. Życie, we wszystkich jego formach i przejawach, jest miejscem objawienia się Boga, miejscem spotkania z Bogiem. 

      Drugi człowiek jest dla nas sakramentem spotkania z Bogiem.  W drugim człowieku spotykam się z Bogiem. Dlatego właśnie szacunek i miłość są jedynym możliwym sposobem odnoszenia się do drugiego. Drugi człowiek jest żywym znakiem obecności Boga. 

1. Jak odnoszę się do drugiego człowieka?
2. Jak odnoszę się do siebie?

sobota, 4 stycznia 2020

4 I - sobota

    Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?» (J 1,35-38)

     Jan powoli kończy swoją misję - miał wskazać Tego, który przyjdzie z mocą Ducha, aby wyzwolić człowieka z grzechu. Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność.

       Jan godzi się na odejście swoich uczniów, którzy podejmują drogę za wskazanym przez niego Barankiem. 

      Spotkanie uczniów Jana z Jezusem było dla nich tak ważne, że zapamiętali najdrobniejsze szczegóły pierwszej rozmowy z Mistrzem. Zapamiętali nawet godzinę pierwszego spotkania - około godziny dziesiątej. 

       To krótkie spotkanie i dialog, spędzony wspólnie wieczór przynosi owoce. Andrzej o swoim spotkaniu mówi Szymonowi. Bez zbędnych słów, ale z przekonaniem, wypełniony wzruszeniem i owym błyskiem w oku, który każe uwierzyć: Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy Chrystusa. 

       Andrzej - sam spotkał i pozwala innym spotkać. Wskazuje na największy skarb życia. Otwiera się na Jezusa i przyjmuje Jego zaproszenie. 


1. Czy pozwalam innym spotkać Jezusa?

     

piątek, 3 stycznia 2020

3 stycznia - I Piątek Miesiąca

      Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym" (J 1,33).

    Jan jest świadkiem. Potwierdza tożsamość Tego, dla którego został posłany, który nadaje sens jego życiu i misji.

       Wskazuje na Jezusa - Oto Baranek Boży. Jest przekonany o prawdziwości swojego świadectwa, potwierdza je powtarzając: to jest Ten, o którym powiedziałem... Źródło jego świadectwa znajduje się w misji, która została mu zlecona: przyszedłem w tym celu, aby On się objawił... Świadectwo zostaje potwierdzone znakami obiecanymi przez tego, który go posłał: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest...

       Wobec tego świadectwa św. Jana, które nie traci swojej aktualności, także dzisiaj, przeżywając I Piątek Miesiąca, warto zapytać siebie, czy pośród świata, który odrzuca prawdę o grzechu, potrafię widzieć w Jezusie Tego, który przychodzi, aby z grzechu wybawiać. 

      Czy pośród świata zdezorientowanego przez tysiące ideologii i opinii, przyznaję się do Jezusa jako Tego, który nadaje ostateczne znaczenie mojemu życiu? - Czy pośród cywilizacji, która marginalizuje wiarę, potrafię uwielbiać Jezusa jako Tego, w którym Duch Boży w pełni spoczywa?

      Czy moje "tak" dla Jezusa jest tak absolutne, że ja również, podobnie jak Jan, głoszę tym, których znam i którzy mnie otaczają: "Daję świadectwo, że Jezus jest Synem Bożym"?


czwartek, 2 stycznia 2020

2 stycznia 2020 - wspomnienie świętych Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu

      Wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» (J 1,19-22)

       Pytanie o to kim jesteśmy, czasem zadane przez kogoś, a czasem o tak, przed lustrem sumienia. Kim jesteś? Co mówisz sam o sobie?

       A gdyby tak, zamiast poszukiwać własnych odpowiedzi, posłuchać tego, jak widzi mnie Bóg. Kim jestem dla Ciebie, Panie? W Biblii znaleźć można wiele odpowiedzi...

      Jesteś gliną i oddechem - niesamowita mieszanka słabości i głębi, kruchości i możliwości, która pozwala ci rozwinąć się we wszystkich swoich wymiarach...

      Jesteś istotą żywą, obdarzoną inteligencją i światem uczuć, istotą umieszczoną w świecie, aby troszczyć się o całe stworzenie i sprawiać, by rozwijało się życie...

      Jesteś sąsiadem swoich sąsiadów, stworzonym z tej samej gliny co oni, z nimi razem możesz budować dobro każdego dnia...

      Jesteś wędrowcem na pustyni życia, z jego oazami i trudami drogi. Idę z tobą każdego dnia, byś mógł dotrzeć do obiecanej ziemi obiecanej, gdzie oczekuje cię Miłość, do ziemi, która jest już przygotowana...

       Jesteś synem w moim Synu, Jezusie Chrystusie, rozpoznaję w tobie Jego Twarz, czasem zabrudzoną, poranioną, ale to wciąż twarz, w której rozpoznaję Jego Oblicze...

1. Jakie słowa Ojca mówią jeszcze o Tobie?

wtorek, 9 lipca 2019

Wtorek XIV Tygodnia

      Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!» (Mt 9,32-33).

        Duch "niemy", który posiadł serce człowieka. Mimo że żyjemy w erze "komunikacji" ów wirus niemoty jest bardzo groźny i zagraża współczesnemu człowiekowi. Zanieczyszcza i paraliżuje wiele ludzkich serc. 

         Zamknięcie, hermetyzm, dystans. Pod byle pretekstem potrafi odrzucać osobiste relacje. Zadowala się wirtualną znajomością, szybkimi kontaktami, kiedy uniknąć się ich nie da. Kontakty bardzo ograniczone, bez głębi.

      Skrupulatnie omija ciszę. Popycha do zamknięcia, ukrycia się w granicach własnego "JA". Skutecznie broni się przed wejściem w swoje życie innej osoby. Potrafi zrażać ponurą twarzą, zachowaniami, które odpychają. 

      Aby zapełnić własną pustkę, nadużywa zmysłowych bodźców: głośnej muzyki, telewizji, kina, internetu. 

     Atakuje uszy. Aby nauczyć się mówić, trzeba najpierw umieć słuchać. Sztuka mówienia wymaga uwagi słuchacza. 

     Zadowala się powierzchownością, nie sięga do korzeni, by rozwiązać problem. Ubiera maski, dba o makijaż i przebranie odpowiednie do sytuacji. 

    
1. Czy potrafię nawiązywać relację z innymi ludźmi?
2. Czy nie są to relacje powierzchowne?

niedziela, 2 września 2018

XXII Niedziela Zwykła

      Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. 

    Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji». I mówił do nich: «Umiecie dobrze uchylać przykazanie Boże, aby swoją tradycję zachować. (Mk 7,5-9).

       Jezus stara się przezwyciężyć legalizm faryzeuszy. 

     Jezus stawia wymagania. Jego nauczanie staje się bardziej zobowiązujące przez to, że nie jest otoczone ochronnym parasolem prawa. Prawo bowiem zawsze dopuszcza wyjątki, pozwala na wybiegi, przynosi ułatwienia. 

     Jezus apeluje do ludzkiego sumienia. Jezus wie, że można połączyć skrupulatne przestrzeganie prawa ze skandaliczną zdradą tych wartości, których prawo to ma chronić. I walczy z taką postawą w Ewangelii. Prawo może bowiem stanowić wygodną przykrywkę dla ludzkiego egoizmu. Pośród zawiłości artykułów prawnych  można zawsze znaleźć sobie „święty spokój”. Sumienie na to nie pozwala – potrafi stawiać niewygodne pytania wobec ludzkich egoistycznych wyborów. 

       Legalizm w swojej istocie jest wyrazem troski o to, by „być w porządku” i żyć w spokoju. 

1. Co jest dla mnie istotą relacji wobec Boga - prawo czy miłość?

niedziela, 21 stycznia 2018

III Niedziela Zwykła

    Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 14-15).

     Jezus rozpoczyna publiczną działalność. Jest w ruchu. I jednocześnie porusza innych. To pierwsza charakterystyczna cecha widoczna w Ewangelii. Człowiek przez autentyczne spotkanie z Jezusem, nie może pozostać w tym samym miejscu. 

     Wezwani do pójścia za Jezusem muszą Mu zawierzyć całkowicie. Nie są w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji, nie wiedzą, co oznacza owo pójdź za Mną, nie wiedzą, dokąd ich poprowadzi.

    Zostawiają swoje sieci, zawód, domy, rodzinne więzi. Akcent nie jest jednak położony na wyrzeczeniu. Ważniejsze jest bowiem naśladowanie. Uczeń nie jest kimś, kto z czegoś zrezygnował. Jest przede wszystkim kimś, kto Kogoś znalazł. 

      Ucznia charakteryzuje czasownik naśladować, a nie czasownik uczyć się.. Nie chodzi bowiem o to, by przyjąć jakąś doktrynę, ideologię. Celem jest projekt życia. Podjęcie sposobu życia na wzór Mistrza. 

1. Co jest na pierwszym miejscu, kiedy patrzę na swoją wiarę: to, z czego zrezygnowałem, czy to, co mi ona daje?

poniedziałek, 1 stycznia 2018

1 stycznia - Świętej Bożej Rodzicielki Maryi - dzień modlitwy o pokój

      Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24-26).

     Urzeczywistnienie pokoju dokonuje się „tu” i „teraz”, na tym kawałku ziemi, na którym stawiasz stopy podczas codziennych spotkań z drugim człowiekiem. Człowiekiem, który nie zawsze jest miły, życzliwy, a czasem potrafi być wrogi. Pokój jest „tak” wypowiedzianym w geście akceptacji każdego człowieka jako brata i siostry.

Pokój potrzebuje działania ludzi zwykłych, potrzebuje drobnych gestów, niepozornych działań i nieskomplikowanych środków. 

Każdy z nas musi wyjść na otwarte pole i stawić czoła „wrogowi” ciosami przebaczenia, zrozumienia, tolerancji, szacunku, cierpliwości, dobroci i zaufania. Tak żeśmy się bardzo poranili i podzielili.

Czy potrafimy wyciszyć urazy, chęć zemsty? Czy potrafimy zrezygnować z polemicznych bitew, antagonizowania, czy potrafimy odsunąć się od plotek i oszczerstw, czy potrafimy zrezygnować z szemrania, poprzecinać zasieki uprzedzeń? Czy stać nas na rezygnację z wszelkiego rodzaju dyskryminacji? Czy chcemy jeszcze z uporem wytrwałych wprowadzających pokój, chociaż to takie niemodne i trudne, nawiązywać nici dialogu, komunikacji z tym, kto jest inny i daleki?

Pokój w rękach polityków zawsze będzie niepełny. Pokój oparty na politycznych układach nie daje żadnej gwarancji stabilności.

1. Czy jestem gotowy powiedzieć „tak” komuś, kogo nawet sam widok instynktownie prowokuje, by powiedzieć „nie”? 
2. Czy jestem gotowy wyciągnąć dłoń do człowieka, wobec którego wciąż czuję jakiś żal, poczucie krzywdy, a może nienawiść?

niedziela, 31 grudnia 2017

Niedziela Świętej Rodziny z Nazaretu

      A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga (Łk 2,25-28).

    Symeon i Anna, według metryki, czy dziś moglibyśmy powiedzieć – wg nr PESEL, są ludźmi starymi, ale jest w nich coś młodzieńczego. Udało im się zachować młodość. Ich długie życie było utkane z nadziei i oczekiwania. Tylko dziecko tak potrafi oczekiwać – wystarczy wspomnieć to napięcie, które towarzyszy prezentom oczekiwanym pod choinką. I dziecko potrafi się cieszyć. 

    Na życie tego, kto niczego od nikogo niczego nie oczekuje, kto wyczerpał już swój zapas nadziei, pada swoisty cień śmierci. 

      Symeon i Anna zachowali młodość, nie skupiali się na gromadzeniu rozczarowań i doświadczeń, skupili się na nadziei. Pozostali wierni swoim snom i marzeniom. Nie przestali oczekiwać z ekscytacją dziecka. 

Dziecko w świątyni zostaje wzięte w ramiona przez dziecko, które miało na imię Symeon, przez dziewczynkę, która miała na imię Anna. Tylko dzieci tak się rozumieją. Widzę czasem w szkole maluchy, które w poniedziałek rano witają się ze sobą. Jest w tym tyle radości, serdeczności, jakby minęło co najmniej pól roku, a widzieli się przecież dopiero co w piątek.

     Maryja, młoda Dziewczyna i Matka. I Józef, młody mężczyzna, bez siwej brody domalowanej później przez malarzy. Stoi prosto i nie ma pomarszczonej wiekiem twarzy. Bóg daje siebie dzieciom. Królestwo Boże, które się rozpoczyna, należy właśnie do dzieci. Jeśli się  nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa  - powie dojrzały Jezus.

1. Czy jest we mnie dziecięcy zachwyt i nadzieja?
2. Jakie są moje oczekiwania?

czwartek, 28 grudnia 2017

28 grudnia - świętych Młodzianków z Betlejem

      Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał [oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców (Mt 2,16).

     Minęły święta. Za chwilę nowy rok. Ileż razy dało się słyszeć i przeczytać: zdrowia, sił, stu lat. Myślimy często, że człowiek powinien przeżyć kilkadziesiąt lat, uczynić jak najwięcej dobra. W długości życia wypełnionego dobrem widzimy pewien sens i ideał ludzkiego życia. W centralnym punkcie uwagi jest długość życia wypełnionego dobrem.

      W święto młodzianków z Betlejem ukazana jest inna perspektywa. Żyli tylko kilka lub kilkanaście miesięcy, a zostali świętymi. Właściwie można powiedzieć, nic nie uczynili w perspektywie ludzkich ocen. Ale wypełnili zadanie.

      Dziecko, każde dziecko, ma swoje zadanie. Wnosi głęboką treść w życie matki, ojca, w życie swoich rodziców. Treść, która idzie z rodzicami do końca ich życia. Dziecko kształtuje postawę. Wiele dzieci umiera jeszcze w łonie swojej matki. Często słyszę o zagrożonej ciąży czy utracie dziecka. Matka otworzyła dla tego dziecka już swoje serce. I chociaż dziecko zostało utracone, zmieniło serce swojej matki. Na zawsze.

       Rozkaz Heroda. Rozkaz, który staje się prawem. Uruchomione prawo staje się machiną nie do zatrzymania. Złe prawo niszczy nie tylko tych, których bezpośrednio dotyka. Złe prawo niszczy takze sumienia tych, którzy według złego prawa żyją i na złe prawo się zgadzają. 

        Właściwie ukształtowane sumienie i serce potrafią zawsze odnaleźć się wobec dziecka. Kobieta biorąca w ręce niemowlę odczuwa kruchość maleństwa i daje mu swoje ciepło i miłość. Mężczyzna potrafi wziąć odpowiedzialność za dziecko. Jeżeli dojrzały człowiek traci wrażliwość wobec dziecka, jego serce staje się nieczułe, obumiera. 

1. Czy nie akceptuję złego prawa?
2. Jaka jest moja postawa wobec dziecka?

środa, 27 grudnia 2017

27 grudnia - św. Jana Ewangelisty

     Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: "Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono" (J 20,1-2).

      Umiłowany uczeń. Jest przedstawicielem wspólnoty, która rodzi się wokół Jezusa. Umiłowany uczeń jako jedyny z apostołów pojawi się pod krzyżem, obok Matki Jezusa. Maryja reprezentuje lud Starego Przymierza. 

       Na przełomie pierwszego i drugiego wieku, czasie redakcji Ewangelii wg Jana, pojawił się konflikt pomiędzy synagogą i Kościołem. Niektórzy chrześcijanie chcieli odrzucić Stare Przymierze, Stary Testament, zachować tylko Nowy. U stóp krzyża Jezus powie: "Matko, oto syn twój", a do umiłowanego ucznia: "Oto Matka twoja". Trwajcie w jedności, jak matka i dziecko. Nie można rozdzielać Starego i Nowego Przymierza. 

      Umiłowany uczeń, zaalarmowany przez Marię Magdalenę, biegnie razem z Piotrem do grobu. On dociera pierwszy, ale nie wchodzi. Piotr wchodzi i zwraca uwagę na wiele rzeczy. Patrzy, ale nie bardzo wie na co. Widzi płótna, chustę i nic nie rozumie. Umiłowany uczeń patrzy i potrafi zobaczyć. Ujrzał i uwierzył. Obaj widzieli te same rzeczy, ale tylko o umiłowanym uczniu zapisano, że uwierzył. 

       Spojrzenie umiłowanego ucznia jest inne, potrafi zobaczyć więcej niż pozostali. Patrzy z miłością i potrafi odczytywać znaki, których inni nie dostrzegają. To przecież on, umiłowany uczeń, nad brzegiem jeziora po cudownym połowie rozpozna Mistrza, wskazując Go Piotrowi: to jest Pan! I za jego wskazaniem Piotr znowu zobaczy.  

      Umiłowany uczeń, ten który przyjmuje Stary i Nowy Testament, a jednocześnie potrafi patrzeć nowym spojrzeniem, spojrzeniem zakochanym w Jezusie.

1. Czy uczę się patrzeć na świat oczami umiłowanego ucznia?


poniedziałek, 18 grudnia 2017

18 grudnia

     "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów". Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: "Bóg z nami" (Mt 1,20b-21.23).

      Osiem dni przed Bożym Narodzeniem Kościół daje nam jako pokarm "Ewangelię dziecięctwa Jezusa". Te strony Ewangelii mają szczególny charakter, znacznie odróżniający się od reszty tekstu: ewangeliści i apostołowie nie byli naocznymi świadkami tych wydarzeń. Ich osobiste poznanie Jezusa dotyka czasów późniejszych, kiedy Jezus zacznie swoją publiczną działalność. 

       Ewangeliści Mateusz i Łukasz zbierali dane i szczegóły dotyczące dzieciństwa Jezusa, ich źródłem mogła być tylko Maryja. Na podstawie tak pozyskanych informacji opracowali pewną formę "teologicznego prologu", podobnie jak muzyk tworzy uwerturę swojego dzieła. To tam ukryte są najważniejsze tematy, które później są rozwijane w toku słuchania muzyki. 

     Święty Mateusz ukazuje w Ewangelii dziecięctwa wszelkie znaki, które potwierdzają, ze Jezus wypełnia wszystkie obietnice Boga. Jego ewangelia dziecięctwa jest swoistym pomostem pomiędzy Starym i Nowym Testamentem. Jezus prawdziwie jest tym, którego Izrael oczekuje, który był obiecany Abrahamowi i Dawidowi. W dzisiejszej Ewangelii Anioł ukazuje dwa imiona Tego, który ma się narodzić. Jezus, bo odkupi swój lud od grzechów oraz Emmanuel - Bóg z nami, bo staje się człowiekiem. 

     Święty Łukasz  natomiast maluje obraz Jezusa, który przynosi zbawienie całemu światu, także temu pogańskiemu. Działanie Jezusa przekracza granice narodu wybranego i otwiera się na każdego człowieka. 

1. Czy Jezus jest dla mnie oczekiwanym Wybawicielem?

      

niedziela, 17 grudnia 2017

III Niedziela Adwentu

     Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: "Kto ty jesteś?", on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: "Ja nie jestem Mesjaszem". Zapytali go: "Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?" Odrzekł: "Nie jestem". "Czy ty jesteś prorokiem?" Odparł: "Nie!" Powiedzieli mu więc: "Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?" Odpowiedział: "Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz" (J 1,19-23).

   Jestem tylko głosem, ale słowa, które mówię, nie są moje. Jestem tylko głosem - mówi św. Jan Chrzciciel. Jest tak przeźroczysty, ze widać przez niego samego Boga.

     Jan jest tylko głosem. Dzisiaj nie robi to na nas żadnego wrażenia. Spotykamy wiele krzyczących „głosów” – na placach, na salach zebrań, docierają do nas krzyczące głosy reklam radiowych, telewizyjnych i radiowych. Głosy zachęcające nas do kupna takich czy innych towarów, przypominające o okazjach, których nie można zmarnować, głosy wzywające do poparcia lub sprzeciwu, głosy zysku, sukcesu, nienawiści, przemocy, komfortu, sprytu, kalkulacji…

     Głos Jana jest jedyny i przez to niezwykły: Prostujcie drogę Pańską! Nasze drogi, te codzienne, nie zawsze prowadzą do spotkania z Bogiem. 

      Być może nasze świadectwo, świadectwo chrześcijańskiego życia, ma polegać na tym, aby wśród hałasu świata być innym głosem.

1. Czy w mojej praktyce wiary nie zasłaniam sobą Boga?
2. Czy rozpoznaję Boże wołanie pośród hałasu świata?