zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Poniedziałek II Tygodnia Wielkanocy

   A teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez imię świętego Sługi Twego, Jezusa» (Dz 4, 29-30).

   Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić
(J 3,5.7).

   Wrócili po przesłuchaniu przed Sanhedrynem. Usłyszeli groźby i otrzymali zakaz głoszenia w imię Jezusa. We wspólnocie uczniów rozpoczynają modlitwę. Nie modlą się o nawrócenie przedstawicieli Sanhedrynu, o ich opamiętanie, czy o zakończenie prześladowań i wolność głoszenia.

   Pierwsza wspólnota modli się o odwagę, aby mimo niesprzyjających okoliczności, wytrwać w głoszeniu Ewangelii. 

   Nikodem. Może był nieśmiały, a może po ludzku ostrożny, nie chciał się narażać, a jednocześnie czuł, że Jezus jest nauczycielem Prawdy. Przychodzi nocą, aby prawdy szukać, aby stawiać pytania i wsłuchać się w odpowiedzi. 

    Noc. Nikodem otulony ciemnością tradycji, prawa, może również społecznymi zależnościami, przychodzi do Tego, który jest Światłem, aby On rozświetlił wątpliwości i ciemność. 

   Jest przedstawicielem wielu, którzy po omacku czasem szukają drogi prawdy. Nie korzystają z utartych ścieżek, ale pośród ciemności własnych wyobrażeń i wątpliwości, zasłyszanych opinii i dostrzeganych znaków  próbują dotrzeć do źródła, by skosztować prawdy i cieszyć się światłem. 

    Jezus objawia mu znacznie więcej, niż Nikodem mógł się spodziewać. Stary Nikodem słyszy o konieczności powtórnych narodzin. Narodzin z Ducha. Tylko Duch może dokonać odnowienia, odrodzenia ludzkiej natury. Tylko ci, którzy rodzą się z Ducha Świętego, mogą być dziećmi Bożymi.

1. Czy modlę się w przeciwnościach o wierność Ewangelii?

niedziela, 19 kwietnia 2020

Niedziela Bożego Miłosierdzia

  Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca (Dz 2,46).

   On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei... Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń (1P 1,3b.6).

  Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę» (J 20,5).

  Styl życia pierwszej wspólnoty chrześcijan ukazanej w Dziejach Apostolskich zachwyca. Na szczególne podkreślenie zasługuje to, że w swoich domach łamali chleb, spotkanie przy stole i posiłku przeżywali z radością i prostotą. 

   Święty Łukasz uczy nas, że ideałem wspólnoty chrześcijańskiej jest tworzenie domu. Domu, w którym żyje się komunią, dzięki której każdy człowiek może wzrastać. Domu, który jest miejscem spotkania, a nie przejścia. Domu,  w którym się mieszka i odczuwa, gdzie dzieli się dobro, celebruje święta i przemadla codzienność. 

   Epidemia, konieczność izolacji, mogła nam pomóc w budowaniu takiego domu, wzajemnych relacji. Czasem mogła także odsłonić, na ile traktujemy nasz dom jako miejsce życia i obecności, a na ile jedynie jako miejsce noclegowe, swoisty hotel. Ten czas mógł być potraktowany jako zaproszenie do dzielenia radości przy stole podczas rozmów i posiłków, czas wspólnej domowej modlitwy. 

   W tym trudnym czasie św. Piotr kieruje do nas słowa listu z zachętą do nadziei. Nadzieja nie skreśla w życiu przeciwności, nie udaje, że nie ma zła. Nadzieja nie jest też naiwnym optymizmem. Nadzieja wie, jak pokierować naszymi krokami w kierunku czegoś lepszego. Jest to nadzieja, która pokazuje nam, że świat, a wraz z nim cała nasza historia, zostanie przekształcona. 

   Wieczernik. Z jednej strony wielka radość, pokój, doświadczenie obecności Zmartwychwstałego. Z drugiej strony opór, niewiara, zamknięcie się na świadectwo, brak zaufania, a może coś z kaprysu dziecka, które musi osobiście dotknąć i sprawdzić. 

   Jezus chce, aby Tomasz otworzył zamknięte drzwi swojego serca, aby przezwyciężył swoje lęki i nieufność i by był uczestnikiem radości i pokoju. Dlatego pozwala się dotknąć. 

   Tomasz wyznaje wiarę. Wyznaje może najpiękniejszymi słowami: Pan mój i Bóg mój! 

   Ewangelia jest dla nas zaproszeniem, byśmy nie zamykali naszych serc, byśmy pozwolili odczuwać sercu obecność Zmartwychwstałego, doświadczać, że On może przemieniać nasze życie. 

   Widzenie i dotykanie niczego tak naprawdę nie wyjaśnia. Może nawet trzymać nas w niewierze. W przeżywaniu naszej wiary i naszych wątpliwości solidniejsza od naszych rąk i zmysłów jest bowiem miłość. To miłość mówi nam, kim jesteśmy i do czego jesteśmy zaproszeni. 

1. Jak staram się o tworzenie wspólnoty w moim domu?

sobota, 18 kwietnia 2020

Sobota w Oktawie Wielkanocy

   Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi (Dz 4,13-14).

   W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,14-15).

   Cud uzdrowienia paralityka rozpoczyna zapowiedziane prześladowania. Wypowiedź Piotra wobec Sanhedrynu zmusiła stojących na czele ludu Izraela do zastanowienia. 

   Trudno zaprzeczyć faktom - cud się dokonał. Ale w swoim uporze nie chcieli przyjąć prawdy głoszonej przez Piotra. Zdumiewali się ich odwadze, ale prawdę odrzucili. 

   Jedyne, co mogli zrobić, to zakazać przemawiania, zakazać głoszenia prawdy i zagrozić karami. 

   Piotr i Jan wskazują na pierwszeństwo Bożych praw przed ludzkimi. Nie kwestionują posłuszeństwa ludzkim władzom, ale człowiek nie może uzurpować sobie pierwszeństwa przed Bogiem. 

   Święty Marek ewangelista w kilku słowach zamyka to, czemu inni ewangeliści poświęcili całe relacje. Podkreśla opór apostołów wobec prawdy o Zmartwychwstaniu. Aż sam Zmartwychwstały im  to wypomniał. 

   Nie chcieli uwierzyć. Ale kiedy uwierzyli, otrzymali misję. Ich zadaniem jest głoszenie zmartwychwstania jako fundamentu wiary w Chrystusa Pana i Zbawiciela. 

1. Czy widzę swoje życie jako misję głoszenia Zmartwychwstałego?

piątek, 17 kwietnia 2020

Piątek w Oktawie Wielkanocy

...arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. Postawili ich w środku i pytali: «Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?» (Dz 4,6-7).

   On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć (J21,6).

    Mieli nadzieję, że wraz z Jego śmiercią wszystko się uspokoi. Życie wróci do dawnego porządku. Wystarczy usunąć Wichrzyciela. Krzyż stanął na Kalwarii, a na nim zawisnął główny Winowajca zamętu. 

   A jednak, po kilku tygodniach, kiedy wydawało się, że już przejęli panowanie nad sytuacją, ich spokój znów został zakłócony. Coś stało się w Jerozolimie. Jakaś mała grupa twierdzi, że On zmartwychwstał. I dzieją się cuda. 

   Pada pytanie: czyją mocą, w czyim imieniu to czynicie? Apostołowie, bez lęku Wielkiego Piątku wskazują na źródło mocy i na imię, w którym dokonuje się zbawienie. 

   Trzecie objawienie się Zmartwychwstałego. Tym razem nad jeziorem. Rano, nieudany połów. Historia zaczyna się na nowo: nocny daremny trud, poranne polecenie - zarzućcie sieci... i cudowny połów. Po tym Go rozpoznali.

   Piotr miał to szczęście, że dwa razy doświadczył cudownego połowu. Jeszcze innym razem w pyszczku ryby złowionej na wędkę znalazł statera, by zapłacić należy podatek. Tak, cuda zdarzają się w życiu. Nie można jednak zapominać, że trzeba się w życiu także ciężko napracować, czasem wyciągając wypełnione rybami sieci, a czasem doświadczając rozczarowania z pustych sieci. 

1. W czyim imieniu robimy wszystko, co robimy? Czemu służą nasze działania?

czwartek, 16 kwietnia 2020

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

   Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi (Dz 3,15.17).

   Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam» (Łk 24,38-39).

   Nieświadomość, a może bardziej ignorancja, pójście za innymi, doprowadziło ich do zaparcia się Sprawiedliwego, do skazania go na okrutną śmierć.

   Aby skorzystać z daru przebaczenia, daru miłosierdzia, konieczne jest podjęcie trudu nawrócenia.

  Ignorancja, zadufanie i brak rozeznania i nas prowadzi często na manowce grzechu. Dlatego i my jesteśmy ciągle wzywani do nawrócenia, dzięki któremu dar miłosierdzia jest dla nas otwarty. Na naszą słabość i grzech Bóg odpowiada miłosierdziem.

    Uczniowie przybiegli z Emaus. Widzę ich, jeszcze  z zadyszką, pełnych ekscytacji, jak dzielą się swoim doświadczeniem spotkania. A wtedy pośród nich staje sam Jezus. 

   Radość nie pozwala im jeszcze w pełni zrozumieć, uwierzyć oczom. Patrzą na Niego jak na zjawę. 

   Rozłąka z kimś, kogo kochamy, rozłąka z przyjacielem, wywołuje w nas smutek. To naturalne. Tak czuli się uczniowie w drodze do Emaus. Ale kiedy po czasie rozłąki przyjaciel powraca, serce odczuwa radość i napełnia się pokojem. 

    Na przestrzeni wieków najbardziej znanym i reprezentatywnym wizerunkiem Chrystusa był obraz Ukrzyżowanego. Ale dla św. Piotra, dla apostołów i pierwszych wspólnot chrześcijańskich najbardziej właściwym wizerunkiem Chrystusa, jest obraz Zmartwychwstałego. Dawali mężnie świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa.

   Prośmy razem z uczniami z Emaus: Zostań z nami Panie, abyśmy potrafili dawać świadectwo Twojego zmartwychwstania i Twojej obecności w świecie, który w Ciebie nie wierzy.

1. Czy pogłębiam swoją wiedzę religijną, by nie być religijnym dyletantem?

   

środa, 15 kwietnia 2020

Środa w Oktawie Wielkanocy

   Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: «Spójrz na nas!». A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. «Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!» (Dz 3,4-6).

   Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! (Łk 24, 15b-16.25).

   Kiedy dopada nas zniechęcenie, znudzenie, zwątpienie, potrzebujemy kogoś, kto nas popchnie, byśmy stanęli na nogi. Kogoś, kto w nasze serce wleje siłę, która poruszy nasze nogi. 

   Kaleka siedzący przy bramie świątyni w imię Jezusa odzyskuje nie tylko zdolność chodzenia, ale także  chęć i radość życia. Zaczyna skakać, chodzić i uwielbiać Boga. 

   Kiedy myślimy, że nie damy rady, że to ponad nasze siły i możliwości, potrzebujemy kogoś, kto potrafi pomóc nam przezwyciężyć nasze zwątpienie. 

   Bóg napełnia nas nadzieją i ukazuje możliwości tam, gdzie po ludzku rodzi się zwątpienie. Wystarczy ci mojej łaski. 

   Emaus. Nie poznali Go w drodze. Bóg idzie i z nami do naszego Emaus, a często Go nie zauważamy nawet, nie mówiąc o rozpoznaniu. 

   I jak uczniowie idący do Emaus, potrzebujemy czasem, by ktoś nam otworzył oczy, by nam powiedział: jesteś nierozumny! 

   Nie ma się co obrażać, kiedy ktoś w taki sposób otwiera nam oczy, byśmy zobaczyli, że mieliśmy wiele okazji, aby żyć nadzieją, że mieliśmy po swojej stronie Boga, ale nie potrafiliśmy Go zobaczyć i rozpoznać. 

   Św. Augustyn powiedział: Bóg, który stworzył ciebie bez ciebie, nie zbawi cię bez ciebie. Potrzeba czasem takiego przebudzenia, otwarcia oczu, które wyzwala zaangażowanie, zmienia rozczarowanie w nadzieję i radość, pozwala na podjęcie życiowego wyzwania. Potrzeba czasem kogoś, kto sprawi, że serce zaczyna płonąć. 

1. Czy dostrzegam obecność Boga w codzienności?

wtorek, 14 kwietnia 2020

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

   «Nawróćcie się - powiedział do nich Piotr - i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz» (Dz 2,38-39).

 I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono» (J 20,13).

   Piotr głosi z mocą prawdę o Jezusie Zmartwychwstałym, w którym Bóg spełnił obietnice dane Izraelowi. Głosi z entuzjazmem i gorliwością pierwszej miłości. Wzywa do nawrócenia. Darem jest przebaczenie grzechów i dar Ducha. 

   Chrzest przyjmują zarówno Żydzi jak i poganie. Znikają bariery podziałów obecne w Starym Przymierzu. Nowy Lud Boży obejmuje każdego, kto otwiera się na łaskę. 

    Ewangelia prowadzi nas do pustego grobu. Płacz Marii Magdaleny to płacz osoby, która cierpi z powodu straty kogoś bliskiego. Ileż razy można zobaczyć te łzy na cmentarzu, u ludzi pochylonych nad grobem bliskich. 

   Maria Magdalena nie potrafi zrozumieć wydarzenia. Nie weszła w tajemnicę Jezusa. On Zmartwychwstały pozwala jej zobaczyć, otwierając oczy wiary. 

   Ten, który jest Życiem nie może umrzeć. Jezus z delikatnością wypowiada jej imię. Wtedy Go rozpoznaje. 

   To spotkanie może być dla nas zaproszeniem, do wejścia w tajemnicę Jezusa, Jego śmierci i zmartwychwstania w naszym życiu. 

   Niejeden raz w naszym życiu gdzieś zagubiliśmy Jezusa. A kiedy tak się dzieje, że Go gubimy, czy potrafimy zapłakać nad stratą? Czy chcemy Go szukać jak ona? Czy pytamy, gdzie można Go znaleźć? 

   Maryja, doświadczając radości spotkania, nie zatrzymuje tej radości dla siebie. Biegnie, aby podzielić się nią z uczniami Jezusa. Czy my potrafimy zanieść innym prawdę o zmartwychwstaniu? Czy potrafimy dzielić się radością tego wydarzenia?

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

   Dawid ... jako prorok, który wiedział, że Bóg przysiągł mu uroczyście, iż jego Potomek zasiądzie na jego tronie, widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani, ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi (Dz 2,30-31).

   A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą» (Mt 28,10).

   Śmierć Jezusa, jej forma, okrucieństwo, stanowiły trudność w przyjęciu prawdy, że On, umęczony na krzyżu jest obiecanym Mesjaszem i Zbawicielem. Piotr staje przed Żydami i daje świadectwo. Nie odwołuje się jednak do osobistego doświadczenia spotkania ze Zmartwychwstałym. Wskazuje na fundament wiary Żydów - Boże Słowo. 

   W Jezusie wypełnia się Boży plan zbawienia. Cierpienie i śmierć Jezusa nie były zwycięstwem przeciwników Jezusa, ale spełnieniem Bożego planu zbawienia. Również zmartwychwstanie należy do tego planu. Tylko tak mogły wypełnić się Pisma. potrzeba wiary, aby odczytać zapowiedzi Starego Testamentu z perspektywy wydarzeń Paschy Jezusa. 

   W poranek wielkanocny Piotr i Jan biegli do grobu. Chcieli się upewnić, że ciało martwego Jezusa tam jest. Znaleźli Jego szaty. To skłoniło ich do wiary, zrozumieli to, o czym mówiły Pisma i co Jezus wiele razy im przypominał: Mesjasz będzie wydany, zabity, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. Zobaczyli znaki i uwierzyli Słowu. 

   Kobiety również szły do grobu, aby namaścić martwe ciało. Spotkały Zmartwychwstałego. Stają się świadkami i niosą nowinę o zmartwychwstaniu do uczniów. 

   Ci, którzy wydali Jezusa na ukrzyżowanie, znowu spiskują. Próbują oszukać siebie i innych, nie wytrzymując konfrontacji z rzeczywistością pustego grobu. Nie byli w stanie przyjąć Bożego Słowa z ust Jezusa, nie dziwi więc, że  nie są zdolni, aby zaakceptować fakt Jego zmartwychwstania. 

   Przyjęcie ewangelicznego orędzia wymaga otwartości i zaufania wobec Boga. Wymaga pokory, aby w pokornym i ubogim Jezusie z Nazaretu, Synu cieśli, jak Go nazywali, zobaczyć Mesjasza i Zbawiciela. A oni nie byli zdolni, by się otworzyć na tę prawdę. Nie mogli też pozostać obojętni na fakt pustego grobu. Tworzą kłamstwo, które ma wyjaśnić pusty grób i odrzucić prawdę o zmartwychwstaniu. 

1. Czy potrafię uzasadnić swoją wiarę w Jezusa Zmartwychwstałego?

niedziela, 12 kwietnia 2020

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

   A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu (J 20,1).

   W trudnym doświadczeniu Wielkiego Piątku, jaki przeżywamy w Kościele Powszechnym, kiedy doświadczamy kruchości naszego życia, przygnębienia i smutku, chcemy zobaczyć światło Chrystusa Zmartwychwstałego, światło pocieszenia i nadziei.

    Słowo pocieszenie w języku hebrajskim ma znaczenie znacznie mocniejsze, niż w języku polskim. Pocieszyć to nie tylko dodać otuchy, ale to przede wszystkim skuteczne działanie, aby usunąć źródło przygnębienia. 

    Pascha Jezusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie, jest skutecznym działaniem. On przezwycięża to, co człowieka przygniata: zwycięża grzech i śmierć. 

   Chociaż nadal żyjemy w niepewności, wierzymy, że po Wielkim Piątku przyjdzie poranek Zmartwychwstania. Droga Krzyżowa rozbłyśnie światłością wielkanocnego poranka. 

   Nasza wiara nie sprawia, że nie doświadczamy bólu i cierpienia, ale pozwala nam żyć nadzieją na zwycięstwo. Zwycięstwo miłości. 

   Ewangelia Niedzieli Zmartwychwstania nie jest relacją o pojawieniu się Zmartwychwstałego. Ewangelia mówi o Jego zniknięciu. Maria Magdalena i obaj uczniowie nie spotykają Jezusa, ale pusty grób. I dwie różne reakcje: zabrali Pana oraz ujrzał i uwierzył. 

   Najbardziej oczywista postawa, to reakcja Marii Magdaleny. Ktoś zabrał Pana. Reakcja apostołów rodzi się z zastanowienia i tego, co słyszeli wcześniej, a czego nie rozumieli. 

   Jezus, co ciekawe, jest wielkim nieobecnym tej historii, a jednocześnie jest wielką siłą, która wywołuje poruszenie w ich życiu i w życiu świata. 

   Puste bandaże i chusty są niemymi świadkami tego, że tu leżało Jego ciało. W tej pustce potwierdzana jest wiara. Wokół nieobecności Jezusa rodzi się przekonanie, że On żyje, że zmartwychwstał. Wiara dotyka tego, czego nie widać. 

   Nie było świadków, sędziów, komisji parlamentarnych, dziennikarzy ani kamer, nie było mikrofonów. Jedynie głos pierwszych świadków, dotarli rano do grobu i zastali go pustym. Ich świadectwo, przekazywane przez pokolenia, zawierające przesłanie: Jezus Zmartwychwstał, przekazywane jest nadal. Dla wielu ten przekaz jest źródłem nadziei, energii i życia, nadaje sens ich życiu. 

   Pusty grób - czy on jeszcze do mnie przemawia?

   

piątek, 10 kwietnia 2020

Wielki Piątek

   A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano (J 19,17-18).

   Krzyż. 

   Tak wiele spojrzeń, perspektyw i odbioru tego znaku Wielkiego Piątku. Amulet, znak hańby, drzewo życia. 

   Dla oprawców jest narzędziem egzekucji, zwycięstwem władzy nad samowolą. Jest triumfem odrzucenia Boga i znakiem ubóstwienia człowieka. Oni byli rzeczywiście przekonani, że Jezusa trzeba zabić, aby można było lepiej i spokojniej żyć. Krzyż jest zwycięstwem prawa silniejszego, triumfem niesprawiedliwości. 

   Krzyż z perspektywy oprawców streszcza filozofię życia wyrażoną słowami: każdego, który przeszkadza mi żyć, tak jak ja chcę, trzeba odrzucić, zniszczyć i zabić. 

   Dla Jezusa Krzyż staje się Dobrą Nowiną, zbawieniem, które ofiarowuje człowiekowi. 

   Krzyż ukazuje logikę miłości, która się poddaje, potrafi zrezygnować ze swojego, aby się ofiarować, miłości, która podejmuje pokorną służbę, rezygnuje z egoizmu i poszukuje dobra drugiego człowieka. 

   Krzyż Jezusa jest miłością silniejszą od śmierci. Ostatecznie silniejszy nie jest ten, który zabija, ale ten, który kocha. 

   Jezus przyjmuje krzyż, znak hańby, nienawiści, bezsensu i śmierci, by napełnić go miłością i sensem. 

   Istotą jest miłość, nie ból i cierpienie. Ale to nie znaczy, że miłość nie boli. Miłości nie jest obce cierpienie. Miłość szuka życia i w tym poszukiwaniu zawsze zderza się z bólem i cierpieniem. 

   Wielki Piątek, Dzień Krzyża - dzień Miłości i Życia. 


czwartek, 9 kwietnia 2020

Wielki Czwartek

   Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana. Tej nocy przejdę przez Egipt (Wj 12,11-12a).


   Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę» (1Kor 11,23b-24).


   Wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany (J 13,3-5).

    Tajemnica nocy i wieczerzy spożywanej w zamkniętym gronie najbliższych. Zarówno tej nocy przejścia przez Egipt, jak i tej nocy, kiedy Jezus w gronie Dwunastu przeżywa swoją Paschę. Na zewnątrz i wewnątrz wyczuwalne napięcie. Gotowość na coś, co ma się wydarzyć, a co napełnia niepokojem, ale daje także nadzieje. Krzyżuje się miłość i zdrada. 

   Jezus zdejmuje swoje szaty, przepasuje się prześcieradłem i zaczyna umywać uczniom nogi. Podejmuje pokorną służbę, by budować wspólnotę opartą na przebaczeniu i miłości. Gest ich zaskakuje. A Jezus mówi: dałem wam przykład. 

   Te słowa są skierowane także do każdego z nas. Warto się zastanowić, jakie szaty powinniśmy z siebie zdjąć, do jakich nóg się pochylić, by je umyć i z pokorą wycierać ręcznikiem pojednania i przebaczenia. Mimo doświadczonych zranień, a może ze względu na rany i blizny, które wciąż dają nam o sobie znać. 

    Każdy z nas powinien odkryć, czyje stopy obmyć, ale także jak to zrobić. Może będzie to konieczność wysłuchania kogoś, towarzyszenia komuś, pomoc dla kogoś, a może właśnie szukanie pojednania i słowo przepraszam. 

   I Eucharystia. Łamanie Chleba. Dlaczego Jezus połamał chleb? Czy chodziło tylko o to, by mógł go rozdać swoim uczniom? Jezus dokonuje także swojego ofiarowania. Jest posłuszny aż do śmierci. 

   Usłyszymy jutro słowa o połamaniu: On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,5). 

   Połamać siebie, to odrzucić wszelką dumę, ugiąć się i powiedzieć "tak" wszystkiemu, czego Bóg ode mnie zażąda. Bóg nie chce ode mnie wielu rzeczy, które potrafię zrobić, On chce mnie samego. Powiedzieć tak, to zgodzić się na owo połamanie, jak On dał się połamać.

1. Komu powinienem przebaczyć?
2. Czym jest dla mnie Eucharystia?

środa, 8 kwietnia 2020

Środa Wielkiego Tygodnia

   Pan Bóg Mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem (Iz 50,4.6).

   Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi». Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: «Czy nie ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak jest, ty» (Mt 26,14-15.21.25).

   Sługa Jahwe jest świadomy cierpień, jakie przyjdzie mu znieść. Nie wycofuje się, nie ucieka. Poddaje się oprawcom: ich uderzeniom i zniewagom. 

   Zobaczyć siebie w takiej sytuacji, kiedy padają absurdalne zarzuty, oskarżenia, zniewagi, a może kiedy ktoś po prostu uderza. Moje reakcje w takich momentach... Jeżeli potrafię przyjąć własny ból, łatwiej będę umiał zrozumieć tych, którzy niewinnie cierpią. Zrozumieć i odnaleźć słowa, które napełnią otuchą i umocnią, dadzą nadzieję.

   I znów Wieczernik. Imię Judasza stało się symbolem zdrady. Umowa z przywódcami ludu została zawarta. Pośród braterskiej wieczerzy, kiedy dzielony jest chleb, pada zapowiedź zdrady. 

   Zdrada, złamanie zaufania. W Judaszu zaufanie zostało złamane już wcześniej. Jezus nie spełnił jego oczekiwań. Rozczarowanie narastało aż do osiągnięcia postawy pełnej pogardy i zaowocowało zdradą. 

   Wspólne chwile, doświadczanie prawdy, znaki i cuda, wszystko, co wspólnie się przeżyło, nie ma już żadnego znaczenia. Zdrada kładzie kres wszystkiemu, jest zburzeniem nadziei. Jezus zostaje sprzedany. 

   Los Jezusa jest w ręku Boga. Judasz - zdrajca. Ale inni uczniowie też Go zdradzili. W godzinie próby porzucą Go i zaprą się znajomości. 

   Zdradzamy. Potrafimy zdradzić i Boga, i ludzi. Ze strachu, z żalu,  z powodu utraty zaufania, z powodu rozczarowania. Potrafimy wypędzić przyjaciela z naszego życia dla jakich korzyści, interesów, a czasem dlatego, że przyjaźń wymaga od nas zaangażowania. 

1. Czy potrafię być dla innych wsparciem, kiedy doświadczają problemów?
2. Jak moje osobiste doświadczenia pomagają mi rozumieć i wspierać innych?

wtorek, 7 kwietnia 2020

Wielki Wtorek

   Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. A mówił: Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi» (49,1b.4.6).

   To powiedziawszy Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi (J 13,21-22).

   Doświadczenie powołania i niepowodzenia, próżnego trudu proroka. Doświadczenie własnej słabości i mocy Boga. Doświadczenie, że powołanie prorockie nie oznacza osobistego triumfu, jest bardziej związane z osobistą porażką. To w ludzkim niepowodzeniu i słabości okazuje się siła Bożego Słowa, które przekracza granice Starego Przymierza, dociera do krańców ziemi jako światło i źródło zbawienia. 

   Fałszywych proroków nie brakowało i nie brakuje. Fałszywych, ze względu na to, co głoszą, ale przede wszystkim dlatego, że wierzą, że są bohaterami, a nie sługami słowa. Zamiast głosić Słowo, głoszą siebie. 

   I wieczernik. Wzruszenie Jezusa. Będąc pośród najbliższych ujawnia tajemnicę zdrady. To było niezrozumiałe dla Jego uczniów. Zdrady, przed którą nawet nie potrafi ochronić największa bliskość... 

   I gotowość Piotra, który czuje się tak silny, tak pewny siebie. Gotów dać swoje życie. Ta pewność sprowadzi Piotra na drogę niewierności, wyparcia się Mistrza. To świadomość własnej słabości, kruchości i niestałości pozwala szukać pomocy u Boga, który pozwala wytrwać w przeciwnościach.

1. Czy nie nadużywam w swoich zobowiązaniach wobec Boga i bliźnich słów "nigdy" lub "na pewno" ?

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Poniedziałek Wielkiego Tygodnia

   Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo (Iz 42,1).

   Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła (J 12,1-3).

   Wpatruję się w Tego Sługę, który doświadcza osamotnienia, nawet pośród swoich uczniów i różnych deklaracji. Mimo upływającego czasu nadal nie rozumieją. Jerozolima staje się coraz bardziej oba. W powietrzu wyczuwa się złe zamiary i intencje. Atmosfera staję się coraz cięższa. On potrzebuje wsparcia i może się cieszyć wsparciem Ojca. 

   Każdy z nas potrzebuje wsparcia. Każdy z nas potrzebuje Betanii i przyjaciół. Potrzebujemy ludzi, pośród których możemy czuć się bezpiecznie, ludzi, którzy pozwalają nam doświadczyć, że Bóg się nami opiekuje. Każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje udać się do Betanii, szczególnie wówczas, kiedy sprawy się źle mają. 

   W dniach izolacji wywołanej epidemią każdy z nas poszukuje owego wsparcia, bliskości, spotkania przyjaciół. W sytuacji, kiedy nie możemy pojechać, przytulić bliskich, musimy zadbać, by w inny sposób to wsparcie, bliskość i serdeczność okazać. 

    Maria z Betanii, siostra Łazarza, namaszczając stopy Jezusa, w całkowitej ciszy, uczy nas zwykłych gestów, które są wyrazem bezinteresownej miłości. Cały dom zostaje wypełniony miłością, jak wtedy, gdy dajemy siebie, niczego w zamian nie oczekując.   

1. Jak mogę okazać wsparcie najbliższym w tym trudnym czasie?

niedziela, 5 kwietnia 2020

Niedziela Palmowa

   Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników (Mt 26,14-15).

   Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: «Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?» Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: «Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu» (Mt 27,17-19).

   Opis Męki Jezusa nieustannie porusza ludzkie serca. Porusza miłość Ojca, który dla nas nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wydał. 

   Każdy z ewangelistów opisując to wydarzenie nadaje mu odrębny rys, właściwy dla siebie. We wszystkich opowiadaniach tego wydarzenia uderza milczenie Jezusa. On mówi niewiele, kiedy inni mówią i działają. Jezus milczy.

   Święty Mateusz jako jedyny podaje cenę, jaką arcykapłani zapłacili za wydanie Jezusa: trzydzieści srebrników. Cena ustalona przez prawo za niewolnika. Ta cena pokazuje "pogardę" zarówno Najwyższych Kapłanów, jak i Judasza wobec Jezusa. 
   Pieniądze za zdradę zostały ostatecznie przeznaczone na zakup pola, na którym można było grzebać cudzoziemców, którzy zmarli w Jerozolimie. 

   Drugi szczegół obecny tylko u  św. Mateusza to informacja o tym, że żona Piłata wysłała kogoś do namiestnika, aby powiedział Piłatowi: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele cierpiałam z Jego powodu. 
   To sprawiło, że Piłat poczuł się dość niezręcznie, ale nie miał odwagi,  by zatrzymać nienawiść, by stać się sługą sprawiedliwości. Chociaż umył ręce, woda nie zmyła brzemienia odpowiedzialności. 

   Postępowanie Piłata pokazuje przewrotność sprawiedliwości, która potrafi świadomie skazać niewinnego  na śmierć, chociaż ma niezbędną władzę, aby tej śmierci zapobiec. 

   Postawa Piłata wobec Jezusem jest przykładem, jak nie należy postępować. Okoliczności mogą postawić każdego człowieka w podobnej sytuacji, w której będzie musiał dokonać wyboru między potępieniem niewinnego a obroną jego niewinności. Wybór sprawiedliwości wymaga wielkiej odwagi, której nie da się zaimprowizować. Odwaga wynika z właściwie ukształtowanego sumienia. 

1. Jaką wartość ma dla mnie Jezus?

sobota, 4 kwietnia 2020

Sobota V Tygodnia Wielkiego Postu

   Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać. Będą mieszkali w kraju, który dałem słudze mojemu, Jakubowi, w którym mieszkali wasi przodkowie. Mieszkać w nim będą, oni i synowie, i wnuki ich na zawsze, a mój sługa, Dawid, będzie na zawsze ich władcą (Ez 37,24-25).

   Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród» (J 11,49-50).

   W Jezusie spełniają się wszystkie Boże obietnice. Lud Boży, rozbity i rozproszony, zjednoczy się. Powstanie nowy lud, którego centrum będzie stanowił Mesjasz. 

   Jezus jest skazany na śmierć. Powodem, dla którego zapada wyrok, jest ocaleniu ludu. On, Wichrzyciel wprowadzający zamęt, ma umrzeć, by naród ocalał. 

   Nieświadomie wypowiedziane przez Kajfasza proroctwo rodzi odkupienie i jedność ludu Bożego. W tej śmierci za naród i zmartwychwstaniu jest źródło życia dla każdego człowieka. 

1. Czy Jezus jest dla mnie Królem i Pasterzem?

   

piątek, 3 kwietnia 2020

Piątek V Tygodnia Wielkiego Postu

  Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: «Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!» Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: «Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!» Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; (Jr 20,10-11a).

   Porwali kamienie, aby Go ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?» (J 10,31-32).

    Jeremiasz wobec oszczerstw i pułapek, jakie zastawiano na niego, doświadczał pokusy, by zrezygnować. Przeciwnicy próbowali skutecznie zniechęcić go na drodze wierności prorockiej misji. Ale mimo pokusy nie poddaje się, doświadczając w przeciwnościach obecności Boga.  

   Jezus, od samego początku publicznej działalności, natrafia na przeszkody. Jego męka i śmierć nie była kwestią ostatnich dni - Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku. Opór wobec głoszonej przez Niego Ewangelii narastał wraz z rosnącą sławą Nauczyciela z Nazaretu.

   Kamienie w rękach stają się znakiem, że czas dyskutowania i zniechęcania się zakończył. Przychodzi moment siłowej konfrontacji. 

   Człowiek dopiął swego - religijny człowiek potrafi zabić Boga, jeżeli Bóg nie mieści się w ramach jego wyobrażeń i oczekiwań. 

1. Jak reaguję na przeciwności?

czwartek, 2 kwietnia 2020

Czwartek V Tygodnia Wielkiego Postu

    «Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów.  Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem» (Rdz 17, 4-5.8).

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki» (J 8,51).

   Jesteśmy ludźmi obietnic i nadziei, marzeń i oczekiwań. Zarówno w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. I doświadczamy również tego, że wiele naszych nadziei i oczekiwań, marzeń, a także złożonych obietnic nie zostaje spełnionych. 

   Bóg, w przeciwieństwie do nas, spełnia swoje obietnice. Jest wierny zawartemu przymierzu. 

   Abraham, ze względu na zaufanie Bożym obietnicom, nazywany jest ojcem wiary. Złożył w słowie Boga nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. 

    Nowe przymierze między Chrystusem a Jego uczniem opiera się na nadziei. I jest to nadzieja, która potwierdzona jest znakiem Jonasza - zmartwychwstaniem Chrystusa. Kto zachowa Jego naukę, nie umrze na wieki.

1. Jakie są źródła mojej nadziei?

środa, 1 kwietnia 2020

Środa V Tygodnia Wielkiego Postu

«Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś» (Dn 3,16-18).   

   Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: "Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,31).

    Trzej bracia zachowują wierność wobec Boga bez względu na to, jak potoczą się ich losy. Nie stawiają Bogu warunków dotyczących zawierzenia. Bóg może, ale jest wolny w swoich planach. Trzeba Mu zawierzyć...

   Jezus zwraca się do tych, którzy Mu uwierzyli, ale którzy jednak nie wierzą. Uwierzyli, ale:

- nie ma w nich miejsca na nowość Jezusa;
- usiłują Go zabić;
- nie przyjmują Bożej prawdy, bo wiedzą lepiej;
- brakuje im miłości i otwartości na Jezusa;
- odrzucają łaskę i wybierają niewolę grzechu;
- ważniejsze jest dla nich to, co zewnętrzne.

   Można uwierzyć i nie wierzyć, nie przyjąć Jezusa. Można uwierzyć i zamknąć swoje serce na Boże działanie. Można uwierzyć i dopasowywać Boga do własnych oczekiwań i wyobrażeń. Abraham, w pełni ufający i wyruszający w nieznane, staje się im obcy, mimo deklaracji przynależności. 

1. Czy nie warunkuję mojego zawierzenia?