zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 14 kwietnia 2022

Czwartek Wielkiego Tygodnia

    Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia - na zawsze w tym dniu świętować będziecie (Wj 12,14).

    Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę» (1Kor 11,23-24).

    Jezus wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany (J 13,3-5).


    Pascha żydowska, którą wspomina pierwsze czytanie liturgii nabiera swojej pełni w świetle życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. 

    Św. Paweł wspomina ustanowienie Eucharystii, co w swojej Ewangelii pomija św. Jan. Jezus nauczał, mówił o Bogu i czynił znaki. Scena umycia nóg jest zapowiedzią śmierci na krzyżu. To znak prorocki. To gesty Jezusa nadają znaczenie i wyjaśniają nasze słowa, a nie nasze słowa mają wyjaśniać to, co On uczynił. Umywanie nóg, czynność niewolnika wobec pana, podjęta przez Jezusa, jest wywróceniem całego porządku świata - Pan umywa nogi nam, niewolnikom grzechu, aby nas wyzwolić z brudu. 

    Ten gest ma nie tylko mówić do nas, ale ma nas poruszyć, pociągnąć nasze serce, pobudzić do uczestniczenia w tym, o czym gest mówi. Nie chodzi o to, byśmy byli biernymi widzami. Musimy się zaangażować, podjąć działanie. Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili...

    Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. Jedno zdane, które wprowadza nas w tajemnicę Bożej miłości i daje nam właściwy klucz do odczytania wszystkich paschalnych wydarzeń. Miłość Jezusa, ukryta w geście umywania nóg, jest tym, co otrzymujemy sakramentalnie w Eucharystii. 

    Miłości nie można pomylić z czymś, czym ona nie jest. Prawdziwa miłość do końca niesie w sobie bardzo duży ciężar, wymaga śmierci wielu rzeczy, których zbyt mocno się trzymamy. 

    Miłość jest jedynym sposobem walki ze złem, a walka ze złem nigdy nie jest łatwa. Nie jest łatwo stanąć twarzą w twarz ze złem. Jezus umywa nogi także Judaszowi, chociaż diabeł już zatruł serce Judasza zdradą. Krzyż i obmycie nóg mówią nam o zwycięstwie dobra nad złem. 


1. Jaka jest moja posługa miłości w rodzinie, wspólnocie, pracy?

    

środa, 13 kwietnia 2022

Środa Wielkiego Tygodnia

    Pan Bóg Mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie (Iz 50,4).

    Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi». Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?» (Mt 26,20-22).


    Izajasz ukazuje nam doświadczenie cierpienia Bożego sługi, ale jednocześnie wskazuje na źródło, z którego czerpie on siłę, by wobec przeciwności zachować pokój ducha. Bóg uczynił swojego Sługę znakiem dla ludu Izraela. 

    Pan Bóg dał mu język wymowny, aby mógł pokrzepiać tych, którzy doświadczają przygnębienia. Obdarował go otwartym uchem, aby mógł słuchać Bożego Słowa. Pan otworzył jego serce i dał zrozumienie, aby mógł w swoim życiu realizować słowo, które od Pana usłyszy. 

    Sługa na Boży dar odpowiada, oddając swoje plecy bijącym, swoje policzki, które są szarpane, swoją twarz, która zostaje opluta  i znieważona. W tym doświadczeniu Bóg jest z nim obecny. Boża obecność akceptuje rzeczywistość, staje się skałą oparcia, daje zachętę. 

    I znów Wieczernik. Ostatnia Wieczerza. Słowa o zdradzie. I chociaż można w głosie Jezusa usłyszeć smutek i powagę, z którą wypowiada te słowa, słyszę w Jego głosie przede wszystkim wewnętrzny pokój. Nie lęka się. Wie, że Ojciec jest z Nim. Nawet z tej zdrady przyjaciela Bóg jest w stanie wyprowadzić Życie.

    Ewangelia stawia nas w obliczu jednej z najbardziej tajemniczych decyzji konkretnego człowieka - Judasza. Kiedyś Judasz zachwycił się Jezusem, a kiedy został zaproszony do przyjaźni, poszedł za Jezusem. Miał szczęście poznać Jezusa z bliska, słuchać Jego słów, wpatrywać się w gesty, oglądać znaki. I potrafi sprzedać Jezusa za garść monet. Tajemnica ludzkiej wolności, którą Bóg szanuje, chociaż dar obraca się przeciwko Temu, który wolnością obdarzył.


1. Czy wobec przeciwności potrafię zachować wewnętrzny spokój?

wtorek, 12 kwietnia 2022

Wtorek Wielkiego Tygodnia

    To powiedziawszy Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie». Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz (13,21-22.37-38).


    Wieczernik. Jesteśmy świadkami narodzin Kościoła, wspólnoty uczniów Jezusa. To wszystko dzieje się podczas tej wyjątkowej wieczerzy - Ostatniej Wieczerzy. Tam Jezus ustanawia Eucharystię, ten szczególny pokarm i napój, który pozwala nam iść Jego drogą. 

    Jezus jest głęboko poruszony. I jest to spowodowane doświadczeniem zdrady i wyparcia się Go przez tych, którzy siedzą przy stole, których nazwał swymi przyjaciółmi. Judasz i Piotr. 

    Pewnie też możemy być poruszeni ich postawą i zachowaniem. Chcielibyśmy, by zachowali się inaczej. Niestety w ich zdradzie i zaparciu się Mistrza musimy dostrzec wiele zdrad i niewierności, których dopuścili się i wciąż dopuszczają chrześcijanie wszystkich czasów; których my się dopuszczamy. Z bólem i skruchą serca musimy uznać nasz brak miłości wobec Tego, który tak bardzo nas kocha, a także wobec wspólnoty uczniów, której naszymi zdradami i niewiernościami wyrządzamy krzywdę. 

    Jezus przewidział tę zdradę, niewierność, a tym samy rozbroił napięcie, które mogło doprowadzić do zniszczenia wspólnoty uczniów. Jezus zakłada w tę noc wspólnotę, która będzie w stanie przetrwać każdą zdradę i niewierność, chociaż będzie to związane z bólem i cierpieniem, właśnie przez to, że potrafi znieść zdradę przyjaciela. Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus wziął na siebie i uzdrowił każde zło, które my jesteśmy w stanie popełnić. 


1. Czy w zdradzie Judasza i zaparciu się Piotra potrafię zobaczyć siebie? Czy wierzę, że Jezus potrafi uleczyć moje zdrady i niewierności?

    

poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Poniedziałek Wielkiego Tygodnia

    Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo (Iz 42,1).

    Pan moim światłem i zbawieniem moim.
Gdy mnie osaczają złoczyńcy,
którzy chcą mnie pożreć... (Ps 27).

    Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa (J 12,9-11).


    Wczorajszy triumfalny wjazd do Jerozolimy już przeminął, Jezus jest w domu przyjaciół w Betanii, rzut beretem od Jeruzalem. Atmosfera domu, Jezus czuje się swobodnie pośród przyjaciół, przybywają Żydzi, którzy chcą zobaczyć także wskrzeszonego Łazarza. Jakby gdzieś na chwilę znikła atmosfera zagrożenia.

    Ale w ten pozorny spokój wchodzą powoli znaki śmierci, zagrożenie znów staje się bardzo dostrzegalne. 

    Słowa psalmu głosiły, że Pan jest moim światłem i zbawieniem moim, ale ten refren powtarza się, kiedy sprawiedliwy atakowany jest przez niegodziwców. 

    Jezus w domu Marii, Marty i Łazarza, pomimo wrogiego otoczenia, które jest skierowane przeciwko Niemu, cieszy się przyjaźnią pośród gróźb, cieszy się zapachem olejku nardowego, chociaż wie, że ten jest przeznaczony na Jego pogrzeb. 

    Oczywiście, Ojciec jest z Nim, tak jak ze sługą Jahwe, ale śmierć jest obecna. Zachowuje ufność. Chociaż kapłani nie zrezygnowali ze swojego planu, by Go zabić, a także Łazarza, który staje się niewygodny, bo potwierdza moc Jezusa i Boże działanie. 

    Obecność Boga nie przeszkodzi w realizacji zamiarów ludzi. Zapowiada to sam Jezus, wskazując na namaszczenie na dzień pogrzebu. 

    Święty Jan w swoim stylu pokazuje tych, którzy z miłością Jezusa przyjmują i tych, którzy Go odrzucają. Judasz jest przedstawiony jako demagog, który konstruuje pozornie słuszne idee, aby realizować własne nikczemne interesy.


1. Jaki wysiłek podejmuję, by pogłębiać moje zaufanie do Boga?

niedziela, 10 kwietnia 2022

Niedziela Męki Pańskiej - Niedziela Palmowa

    Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha (Łk 23,44-46).


    Liturgiści, którzy układali czytania, odcięli z relacji św. Łukasza pierwszych trzynaście wersetów rozpoczynających opis Męki. A św. Łukasz malując swój obraz umieszcza najpierw bardzo ważną informację, która pozwala nam inaczej spojrzeć na wszystko, o czym później słuchamy. 

    Kiedy ludzie szukali sposobu, jak zabić Jezusa, z pomocą przyszedł zły duch, który wstąpił w serce Judasza. To on - zły duch - wyciąga swoją ostatnią kartę - śmierć. 

    Jezus staje do walki ze złem i jego zastraszającym ramieniem, jakim jest śmierć. 

    Wczytując się w opis Męki według św. Łukasza, można zaniemówić. Mistyczny dramat rozgrywa się na naszych oczach. Jest szokujący. Ewangelista ukazuje nam kim jest Jezus, ukazuje Jego stan. Ukazuje panowanie Jezusa, które w kolejnych odsłonach nabiera kolorów i mocy: wieczerza, Ogród Oliwny, proces przed Sanhedrynem, tortury żołnierzy, obecność przed Herodem i Piłatem, droga na Golgotę i  śmierć. Widać w tych obrazach św. Łukasza panowanie, wielkość, majestat i władzę, które nie mają nic wspólnego z tym, co świat przyjmuje jako panowanie. Prawdziwe panowanie polega na darze z siebie w miłości. 

    Lektura Męki Pańskiej jest ostrzeżeniem. Jezus, który zrezygnował z własnej wielkości, uniżył się, pozwolił się opluwać, biczować, lżyć, pozostawiony bez szaty, skazany na pogardę, ukazuje nam prawdę o nas; prawdę o tym, do czego zdolny jest człowiek. 

    Mękę musimy czytać dzisiaj, i odnaleźć się w jej obrazach i scenach:
* kiedy tak łatwo potrafimy, jak tamci ludzie, z łatwością przejść od "hosanna" do "ukrzyżuj Go!", od zachwytu i miłości do gniewu i nienawiści wobec Chrystusa obecnego w drugim człowieku;
* podobnie jak arcykapłani możemy zarzucić Mu wiele rzeczy:
    - psuje nasze wyobrażenia i oczekiwania wobec Boga;
    - obnaża hipokryzję naszej religijności i kultu;
    - nie rozwiązuje naszych problemów - gdzie jest w naszych chorobach, cierpieniu, gdzie jest, kiedy wybucha wojna, której nie chcemy;
* jak Piłat mamy do Niego wiele pytań, ale nie słuchamy odpowiedzi, bo ważniejsze jest dla nas, by pilnować stołków, by czegoś nie stracić... dlatego wolimy umywać ręce, zamiast zaangażować się w obronę sprawiedliwości i prawdy...
* musimy być gotowi, jak Szymon z Cyreny, zgodzić się nieść Jego krzyż, nawet jeśli inicjatywa nie wyjdzie z naszej strony i nie będziemy chętni...
* nasze publiczne świadectwo może zostać wystawione na próbę, a nasza samowystarczalność i zarozumiałość, nasza pycha i pewność siebie mogą zostać zachwiane, jak stało się to u św. Piotra;
* możemy z Niego kpić, bo kto potrzebuje takiego Króla? Pokaż nam, kim jesteś, okaż potęgę, daj nam dowód, byśmy uwierzyli...
* możemy też trwać z Nim na modlitwie w nocy wiary albo najpierw zasnąć, a później uciec...
* możemy przyjąć z Jego rąk Chleb, pozwolić, by umył nam nogi, ale możemy również Mu odmówić, sprzedać Go za kilka marnych srebrników, odejść...

    Historia się powtarza każdego dnia w życiu każdego z nas. Dzieje się dzisiaj. Każdy z nas wybiera jedną lub więcej życiowych "ról" w dramacie Męki Zbawiciela. 


1. Który moment Męki przemawia dziś do mnie najmocniej? 

sobota, 9 kwietnia 2022

Sobota 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: «Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród». Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród» (J 11,47-50).


    Wy nic nie rozumiecie... Słowa wypowiada Kajfasz, ale i on sam nie wie, nie rozumie tych słów, nie wie skąd te słowa pochodzą, nie potrafi zrozumieć ich głębi i prawdziwego znaczenia. 

    Jesteśmy u bram Wielkiego Tygodnia i już wszystko wydaje się przesądzone. Postanowiono zabić Jezusa tylko za to, że był niewygodny poprzez dobro, które czynił, że ukazywał oblicze Boga, które nie współgrało z wyobrażeniami i oczekiwaniami duchowych przewodników Izraela.

    Ukazana jest całkowita ślepota przywódców. Już nie oskarżają Go o bluźnierstwo i nieprawidłowości. Trzeba poświęcić jednego dla wspólnego dobra. 

    Bez wątpienia misją Jezusa jest zgromadzenie rozproszonych dzieci Bożych. Dlatego oddaje swoje swoje życie za ludzi. Chociaż przywódcom Izraela wydaje się, że decyzją Sanhedrynu pieczętują los Jezusa, to w rzeczywistości Jezus, posłuszny Ojcu, oddaje swoje życie. Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

    Ojciec realizuje swój plan zbawienia dzięki synowskiemu posłuszeństwu i miłości Jezusa. 


    1. Czy  nie godzę się czasem na poświęcenie osoby dla jakiejś idei czy racji?

piątek, 8 kwietnia 2022

Piątek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: «Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!» Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: «Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim!» (Jr 20,10).

    Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?» (J 10,32).


    Jeremiasz jest prorokiem trudnych czasów, napotykającym na opór nawet najbliższych, którzy chcieli, aby zamilkł i zniknął: wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku... Jeremiasz kontynuuje swoją misję, a jego siła wypływa z całkowitego zaufania Bogu: Pan jest ze mną jako potężny mocarz

    Bóg nie zawodzi tych, którzy Mu ufają. Nie oznacza to jednak, że wszystko w ich życiu będzie układało się pomyślnie. Oznacza, że nawet w trudnościach Bóg będzie z nimi. Nawet kiedy ich wrogowie zniszczą ich życie, Bóg będzie z nimi także w śmierci i obdarzy życiem. To jest najgłębsze źródło zaufania, które ukazują także dzisiaj męczennicy. Pan jest ze mną.

    Skargę Jeremiasza moglibyśmy włożyć w usta Jezusa. Doświadcza nieustannego nękania. Dziś słyszymy, że chcą Go ukamienować, bo będąc człowiekiem, uważa siebie za Boga. Jezus wskazuje na swoje dzieła, których nikt inny nie dokonywał, które zadziwiają swoją mocą i niezwykłością. To one są zaproszeniem do wiary. 

    Wszystko, co Jezus czynił, Jego działanie, nauczanie i cuda służyły temu, byśmy uwierzyli, że jest Synem Bożym. 

    A jednak wciąż doświadczamy odrzucenia Jezusa. I to nie jest doświadczenie naszych czasów tylko, że Jezus jest odrzucany. Nad tym ubolewał także św. Paweł: O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem? Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście na próżno?

    Nierozumni! Głupota - grzech odrzucenia Boga.


1. Czy przeciwności życiowe skłaniają mnie ku pogłębianiu zaufania wobec Boga?

czwartek, 7 kwietnia 2022

Czwartek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    "Abraham, wasz ojciec, ucieszył się, że zobaczy mój dzień. Ujrzał i rozradował się". Judejczycy na to powiedzieli Mu: "Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?" (J 8,56-57).


    Myślą, że znają Boga, ale odrzucają Jezusa. Za kogo Ty się masz? - pytają z pogardą. Uważają  Jezusa za osobę pretensjonalną, który rości sobie prawo do tego, do czego nie ma prawa. 

    Jakże wielki jest kontrast między pragnieniem Abrahama, który ujrzał i rozradował się a postawą tych, którzy uważają się za jego synów, ich niewiarą, która sprawia, że nie mogą uczestniczyć w radości Abrahama. 

    Błędnie interpretują Jego przesłanie, nie chcą go przyjąć, bo to zmieniłoby ich życie: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Jezus powiedział: Abraham, wasz ojciec, ucieszył się, że zobaczy mój dzień. Ujrzał i rozradował się. Kiedy nie chcemy przyjąć jakiejś prawdy - a dzieje się tak od Adama i Ewy po dziś dzień - zniekształcamy prawdę, sprawiamy, że staje się ona niewiarygodna, albo że osoba, od której prawdy nie chcemy przyjąć, staje się niewiarygodna. 

    Kiedy odrzucamy Jezusa i Jego orędzie, czynimy to najczęściej z ignorancji, nie znając prawdy, a upierając się przy jedynie słusznych racjach. Doświadczyłem tego wiele razy, nawet całkiem niedawno, nawet od bardzo pobożnych osób, które wiedziały lepiej od papieża...


1. Czy moje serce jest rzeczywiście otwarte na spotkanie z Bogiem żywym? Czy nie zamknąłem Boga w klatce moich wyobrażeń?

środa, 6 kwietnia 2022

Środa 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    O tak, zapewniam was, że każdy, kto grzech popełnia, jest niewolnikiem grzechu. Niewolnik nie przebywa w domu na stałe, syn na stałe przebywa. Jeśli zatem Syn wolnymi was uczyni, będziecie naprawdę wolni (J 8,34-36).


    Wczoraj adwersarze Jezusa skłonni byli myśleć, że zamierza popełnić samobójstwo. Dziś, do długiej listy hańbiących i oczerniających zarzutów dodają jeszcze jeden, chociaż czynią to nie wprost, ale na zasadzie logicznego dopowiedzenia. My nie z cudzołóstwa się narodziliśmy, jednego mamy Ojca: Boga! A Ty? Z Twoim urodzeniem było coś nie tak. Czy Józef rzeczywiście był Twoim ojcem? A może prawdą są plotki, że to nie on. 

    Prawdopodobnie w czasie, kiedy powstawała Ewangelia Janowa, przeciwnicy chrześcijaństwa powielali plotki o tym, że Jezus był synem z nieprawego łoża, aby zdyskredytować nauczanie apostołów, samego Jezusa i Ewangelię. 

    W ten spór o pochodzenie, Boże ojcostwo, wpisany jest temat wolności. Wolność. Słowo, które traktowane jest jak świętość, nadaje rangę wszystkiemu, czego dotknie. A jednocześnie słowo, którego sens został całkowicie wypaczony, jak wielu innych wielkich słów. 

    Jezus ukazuje prawdziwe kryterium wolności: każdy, kto grzech popełnia, jest niewolnikiem grzechu. Niewolnik nie przebywa w domu na stałe, syn na stałe przebywa. Jeśli zatem Syn wolnymi was uczyni, będziecie naprawdę wolni. Te słowa przemawiają do mnie mocniej, niż te, które zostały przez św. Jana zapisane nieco wyżej: poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli

    Chociaż oba te stwierdzenia oznaczają to samo, ale to krótkie stwierdzenie o prawdzie, która wyzwala wyrwane z kontekstu Ewangelii Janowej, pozwala na wiele samolubnych i nieusprawiedliwionych interpretacji. 

    To nie prawda rozumiana jako jakaś abstrakcyjna wartość nas wyzwala, ale Prawda, którą jest Jezus. Prawda, rozumiana jako wartość abstrakcyjna, jakaś idea, może również zabijać. Prawda musi mieć konkretną twarz - Jezusa, Syna Bożego, który dał swoje życie, aby wyzwolić człowieka.


1. Czym jest dla mnie wolność?

wtorek, 5 kwietnia 2022

Wtorek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich». Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?» Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? (J 8,24-25).


    Jezus zwraca się do Izraelitów, do ich przywódców, do tych, którzy zamierzają Go zabić. Przestrzega ich, że sami są w niebezpieczeństwie śmierci. 

    Mieli zamiar wyeliminować groźnego wroga, mąciciela porządku, który naruszał zasady Prawa. A Jezus próbuje im uświadomić, że błędnie rozumieją zagrożenie - nie tkwi ono w Nim, lecz ale w ich postawie wobec Niego. Sami dla siebie są zagrożeniem. Ten, którego uważają za wroga jest jedynym, który może ich wybawić. Odrzucenie Jezusa będzie ich zgubą.

    To właśnie niewiara w Jezusa jako życiowy wybór człowieka wyklucza go ze zbawienia i życia wiecznego. Zbawienie to wspólnota życia z Jezusem. 

    Pytanie Izraelitów Kim jesteś? jest nie tyle szukaniem prawdy, co potwierdzeniem ich niewiary. Dlatego to rozgoryczenie i poczucie bezsensu dalszej rozmowy: po cóż jeszcze do was mówię. Po cóż, skoro nie potraficie zaakceptować ukrzyżowanego Zbawiciela. 

    Chrystus jest znakiem sprzeciwu, skałą zgorszenia. Trzeba się opowiedzieć: za Nim lub przeciw Niemu. I ten wybór definitywnie warunkuje los każdego z nas. 

    Tylko ci, którzy z wiarą patrzą na krzyż, którzy potrafią przyjąć jako Mesjasza tego, którego Bóg uczynił dla nas grzechem, mogą uzyskać wybawienie z grzechu. 


    1. Czy nie szemram przeciwko Bogu?

    

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Poniedziałek 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Zgromadzenie Izraela skazało na śmierć Zuzannę, fałszywie oskarżoną przez dwóch starców. Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: «Wiekuisty Boże, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mię ci złośliwie obwiniają» (Dn 13,41c-43). 


    Wczoraj usłyszeliśmy Ewangelię wg św. Jana o kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie. Dziś Daniel przybliża nam historię Zuzanny.

    Istnieją jednak znaczące różnice w obu tych relacjach. Zuzanna zostaje oskarżona, bo nie zgodziła się na grzech cudzołóstwa - przez zawiść fałszywie została oskarżona. Kobieta  z Ewangelii grzech popełniła, ale oskarżono ją tylko dlatego, by zaszkodzić Jezusowi. 

    Zuzanna była niewinna, oskarżenie fałszywe. Kobieta z Ewangelii była winna, a oskarżenie prawdziwe. Oskarżyciele Zuzanny zostali zlinczowani przez lud, oskarżyciele cudzołożnicy odeszli, zostawiając swoje kamienie. 

    Daniel wymierzał sprawiedliwość, Jezus odwołuje się do miłosierdzia. 

    Sprawiedliwość Jezusa domaga się miłosierdzia, żąda miłosierdzia od tych, którzy skazują na potępienie i ukamienowanie, zapominając o własnym grzechu i niegodziwości. 

    Jezus przypomina nam wszystkim, że nikt nie jest wolny od grzechu i że świadomość, że jesteśmy grzesznikami powinna powstrzymywać nas przed surowością i nieprzejednaniem wobec tych, którzy również grzeszą. 

    Jezus nie przyszedł, aby potępiać, ale zbawiać. Jezus nie mówi, że nie było grzechu. Wskazuje na to, że aby być zbawiony, trzeba uznać, że potrzebuje się zbawienia. 

    Jezus, który jest wolny od grzechu, przyjmuje grzeszników, którzy zostali potępieni przez innych grzeszników. Grzesznicy potępiając podobnych sobie, potępiają samych siebie. Jezus, jedyny sprawiedliwy, przebacza. Oni chcą, aby grzesznik umarł. Jezus chce, aby nawrócił się i żył. 

    Potrzebujemy przebaczenia. Grzech nas nie opuszcza. Sprawiedliwy siedem razy na dzień upada. To wystarczający powód, by odnosić się z miłosierdziem i wyrozumiałością do bliźnich, ponieważ nasze ręce nie są czyste. 


1. Czy szukam w świetle Bożego Słowa tego, co we mnie wymaga jeszcze przemiany i oczyszczenia?

niedziela, 3 kwietnia 2022

V Niedziela Wielkiego Postu

Wtedy uczeni i faryzeusze przyprowadzili jakąś kobietę, przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją pośrodku i powiedzieli Mu: „Nauczycielu, ta kobieta została przyłapana na występku cudzołóstwa. W Prawie Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?” (J 8,3-5).


Każdego dnia spotykamy się z różnymi spojrzeniami. I dziś chcę się z wami zatrzymać na spojrzeniu, chociaż trzeba je uchwycić pomiędzy słowami, które słyszymy od św. Jana.

To właśnie spojrzenie może być sposobem odczytania dzisiejszej Ewangelii.

     Jezus jest w świątyni, gdzie spotyka się z ludźmi, naucza. Wtedy przychodzą z nią, nieznaną kobietą, stawiają, a może rzucają ją na środek, pośród ludzi. To ona koncentruje teraz na sobie spojrzenia wszystkich, tych którzy przyszli i tych, którzy słuchali Jezusa. 

     Dla uczonych w Piśmie i faryzeuszy ta kobieta się nie liczy, jest tylko narzędziem, aby pochwycić Jezusa. Spróbuj zobaczyć ich wzrok – spojrzenie obojętne, pełne pogardy, spojrzenie, który czyni ją niewidzialną, pozbawia ją godności, spojrzenie, które sprawia, że ona staje się jedynie przedmiotem, którym można się posłużyć, by złapać Jego.

    Jezus pewnie jest jedynym, który w tym momencie nie patrzy na nią. Opuszcza wzrok. Nie daje się wciągnąć w pułapkę. Milczy i zaczyna pisać na ziemi. To milczenie musi być irytujące. Pytanie było proste, autorytet Mojżesza niepodważalny: a ty co powiesz? Widzę te spojrzenia pełne złości, narastającej irytacji i gniewu, wzbierającej agresji. Dłonie mocniej zaciskają się na kamieniach. Złość wykrzywia usta. Może nawet słychać zgrzyt zębów. I pytają, z coraz większą agresją w głosie. 

    A kiedy Jezus się podnosi, nie patrzy wciąż na tę, którą rzucono na środek – patrzy na oskarżycieli. Jego spojrzenie dociera do serca. To spojrzenie pełne smutku, bólu, bo posunęli się do tego, by posłużyć się kobietą, by uderzyć w Niego. 

            Na kobietę spojrzał dopiero wówczas, kiedy oni, jeden po drugim, odeszli, zostawiając swoje kamienie… Patrzy na nią i jest to spojrzenie, które przemienia, które przywraca ją życiu. Dla Jezusa to ona w tej chwili jest najważniejsza.

    Spojrzenie Jezusa rodzi w niej to, co najpiękniejsze. Wydobywa dobro z jej serca.         Spojrzenie Jezusa, które przemienia i nasze spojrzenia, które potrafią zabijać. Czy można wtedy doświadczyć Boga?


1.  1. Jak patrzę na innych ludzi? Czy jest to spojrzenie Jezusa, które podnosi?

sobota, 2 kwietnia 2022

Sobota 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Ja zaś jak potulny baranek, którego prowadzą na zabicie, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: «Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!» (Jr 11,19). 

    Wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? (J 7,4-1).


    Jeremiasz otwiera swoje serce przed Bogiem. Widzimy tylko fragment  jego modlitwy. Czuje się niesprawiedliwie prześladowany i to przez tych, od którym mógłby oczekiwać wsparcia - przez bliskich. Jest szczery, nie potrafi zrozumieć postępowania swoich nieprzyjaciół, a Bóg zaprasza go do zaufania. Zaufania, nawet jeśli tego nie rozumie.

    Odkąd Symeon zapowiedział w świątyni jerozolimskiej, kiedy Jezus został przyniesiony na rękach Maryi i Józefa jako niemowlę, że będzie On znakiem sprzeciwu, ciążyła nad Nim ta zapowiedź. 

    Ewangelia pokazuje dzisiaj rzeczywistość Jezusa - przyjętego przez jednych, odrzucanego przez drugich, niezrozumiałego. Patrząc na ten obraz namalowany przez św. Jana możemy usłyszeć błogosławieństwo Jezusa: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom

    Dla ludzi prostych, do maluczkich, takich jak strażnicy świątyni, którzy potrafią przyznać, że nikt tak nie przemawiał i dlatego Go nie aresztowali, dla ludzi prostych, którzy potrafili rozpoznać w Jezusie Mesjasza, dla ludzi prostych, jak Nikodem, który będąc faryzeuszem, zachował otwarte serce i uczciwość, i potrafił zobaczyć światło Jezusa, stanął w Jego obronie, ryzykując, że zostanie zdyskredytowany - dla nich było to błogosławieństwo.

    Do Boga można dotrzeć przez wiarę, a do wiary przez oczyszczenie i otwarcie serca. 


1. Z którą z osób otaczających Jezusa w tej scenie z Ewangelii Jana mógłbym się utożsamić?

piątek, 1 kwietnia 2022

Piątek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów (Mdr 2,12).

    Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić (J 7,1).


    Księga Mądrości, z której pochodzi pierwsze czytanie, została napisana w Egipcie, gdzie żyła wspólnota żydowska, która pod względem duchowym musiała się zmagać z wieloma trudnościami i problemami. 

    To były problemy, które nie są obce naszym czasom, chociaż patrzymy na nie z uprzywilejowanej strony. Nie my jesteśmy bowiem przybyszami do obcej ziemi. To do nas przybywa tak wielu. I szukają sposobu, by przeżywać swoją wiarę, kultywować zwyczaje, kulturę, język. Musimy się uczyć wrażliwości, by im tego nie utrudniać, bowiem ich sytuacja jest wystarczająco bolesna. 

    Przed takim problemem stanęli Żydzi: jak żyć swoją biblijną, tradycyjną, znaną im wiarą w świecie, który był całkowicie odmienny od ich świata, kiedy zwyczaje nie tylko nie sprzyjały, ale wręcz utrudniały zachowanie własnej kultury i religii. 

    Czytając Słowo zagłębiamy się nie tylko w ten kontekst historyczny, ale doświadczamy, że czas Jezusa zmierza do wypełnienia. Niektóre ze zdań Księgi Mądrości będą się pojawiały w Wielkim Tygodniu. Atmosfera wokół Jezusa staje się coraz bardziej gęsta, nieprzyjazna: nie chciał chodzić po Judei, bo zamierzali Go zabić... 

    Księga Mądrości ukazuje obraz sprawiedliwego, który zachowuje wierność Przymierzu, mimo przeciwności, jakich doświadcza w Egipcie, nie tylko ze strony obcych, ale przede wszystkim swoich, którzy zdradzili Przymierze. I chociaż ten fragment nie odnosi się bezpośrednio do Jezusa, Nowy Testament widzi w tym obrazie osobę samego Jezusa, Jego mękę i śmierć. 

    Bezbożni występują przeciwko Sprawiedliwemu. Być może dlatego, że stał się dla nich, za sprawą swojego postępowania i przekonań wiernych Przymierzu, wyrzutem sumienia. Stał się niewygodny. 

    Jezus prowokował i prowokuje swoim zachowaniem, słowami, cudami, znakami, swoją osobą. I tego i dziś wielu nie może Mu wybaczyć. W liturgii będziemy obserwować w przez kolejne dni coraz ciemniejsze chmury wokół Jezusa. I widzimy tę chęć usunięcia Jezusa także w naszym życiu, nie tylko w liturgii. To dzieje się także dzisiaj. Sprawiedliwy zawsze będzie człowiekowi niewygodny.


1. Jakie słowa Jezusa trudno mi zaakceptować? Co odrzucam z Jezusa?

czwartek, 31 marca 2022

Czwartek 4. Tygodnia Zwykłego

    Pan rzekł wówczas do Mojżesza: «Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: "Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej"» (Wj 32,7-8).

    Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał (J 5,36).


    Obraz ukazany w Księdze Wyjścia jest smutny. Kiedy Bóg, na szczycie góry, pieczętuje przymierze z ludem za pośrednictwem Mojżesza, lud na nizinie tworzy bożka, którego uznaje za swojego Boga i przypisuje mu dar wolności. 

    Bóg marzący o szczęściu człowieka i człowiek zapominający o Bogu. Wierność Boga jest wieczna, a słabość, ułomność i niewierność człowieka są obecne w całej historii zbawienia.

    Również dzisiaj Bóg pozostaje wierny swojemu planowi zbawienia, a my wciąż tworzymy sobie nowe bożki, nie zapominając o starych idolach. Jakże trudno jest zachować wiarę w Boga w świecie, który wyspecjalizował się w produkcji i pokładaniu zaufania w bożkach. 

    Jesteśmy zaproszeni, by się przypatrzeć tym różnym bożkom, od których także dzisiaj oczekujemy "szczęścia".

    Jezus, swoim sposobem postępowania i mówienia, pokazał, że szukanie dobra i szczęścia człowieka jest tym kryterium, które skłania Go do działania. Jego adwersarze absolutyzują Prawo, które jest zapowiedzią i obietnicą rzeczywistości, która wypełnia się w Jezusie.

    Nie zdają sobie sprawy, że właśnie w Jezusie Prawo znajduje swoje wypełnienie. Bóg daje świadectwo poprzez Jego dzieła. Bóg jest dawcą życia, a Jezus przekazuje życie i swoimi czynami potwierdza, że jest Bożym Posłańcem. 

    Nie można przylgnąć do Jezusa, nie kochając ludzi. 


1. Jakie bożki są obecne w moim życiu? Czy je dostrzegam?

środa, 30 marca 2022

Środa 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49,15).

    Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu (J 5,17-18).


    Bóg jest Miłością. Nikt nie żyje i nie opanował tej rzeczywistości miłości, jej przejawów i doświadczeń, głębi jej oczekiwań, tak jak Bóg. Już Stary Testament jest objawieniem tej Miłości, która jest samą istotą Boga. On zawiera przymierze, wychodzi na spotkanie niewolników, tych którzy żyją w ciemności, głodnych i spragnionych, aby obdarzyć wolnością i nasycić. Współczujący, Ten, który chce zaradzić ich potrzebom, nieszczęściom i słabościom. 

       A jednak nie wszyscy postrzegają Go w ten sposób - uważają, że On ich opuścił. Odpowiedzią na ten zarzut opuszczenia Bóg wypowiada jedno z najpiękniejszych zdań Biblii, odwołując się do obrazu matki: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie...

    Spotkania Jezusa z przeciwnikami pozwalają nam odkrywać prawdę o Jezusie. Zapewnia nas dzisiaj, że jest ściśle zjednoczony z Ojcem i Jego słuchacze doskonale to rozumieją. Za to właśnie, nie tylko za łamanie szabatu, chcą Go zabić - Boga nazywał swoim Ojcem... Z tej pierwszej prawdy płynie dalsza nauka - Ojciec i Syn działają jednomyślnie, a moc Ojca jest mocą Syna. I stąd wypływa mandat Jezusa, autorytet nauczania. Ci, którzy słuchają, mają życie. 

    Syn otrzymał władzę sądzenia. Mamy szczęście, że dobry Sędzia będzie wydawał wyrok - tak dobry, że oddał za nas swoje życie, bo nas kocha. I będziemy sądzeni z miłości.


1. Czy potrafię zobaczyć Boga, który kocha mocniej niż mama?

    

wtorek, 29 marca 2022

Wtorek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym?» (J 5,5-6).


    Tematem przewodnim liturgii jest życiodajna woda. Zatrzymujemy się na krużganku Betesdy. 

    Jezus podchodzi do człowieka na noszach, jednego z wielu, którzy tu leżą, czekając na poruszenie wody. Nie bawi się w pytania o niczym, jest bezpośredni: czy chcesz stać się zdrowym? 

    Paralityk musiał być zaskoczony. Przez trzydzieści osiem lat o jego nosze, a może i nogi, potknęło się wielu ludzi, a nikt nie zwracał na niego uwagi. Był jednym z wielu. 

    Czy chcesz stać się zdrowym? Trzydzieści osiem lat czekania. Dwa kroki od zdrowia, a bez zdrowia. Co by się ze mną stało, gdybym musiał czekać te trzydzieści osiem lat? Czy zachowałbym nadzieję, że może któregoś dnia ktoś pomoże mi zdążyć do sadzawki w momencie poruszenia wody? A może bym zgorzkniał i przyzwyczaił się do kalectwa? Może to moje pojawianie się w tym miejscu byłoby tylko po to, by się użalać nad sobą i ludzką obojętnością? Może zaakceptowałbym ten swój los: stać u drzwi i nie móc wejść...

    Ilu dzisiaj takich ludzi czeka dzisiaj nad "sadzawkami" życia, wyglądających dłoni, która im pomoże wyrwać się z problemów? 

    Miłość Jezusa nie używa kalendarzy z zaznaczonymi szabatami. Chociaż szabat, a dla nas niedziela, dzień święty, nie jest chyba problemem. Dużo poważniejszym problemem jest obojętność, pośpiech, wygoda. 

    Wstań, weź swoje nosze i chodź! Chociaż marzysz o poruszeniu wody, nawet jeśli jest szabat, wstań i chodź! Jezus uzdrawia tego człowieka, ale nie uwalnia od noszy. Nosze, na których był tu przynoszony od 38 lat ma teraz sam zanieść do domu. Niech ci przypominają: nie grzesz więcej, by ci się coś gorszego nie przydarzyło. To byłoby dużo gorsze od tego fizycznego paraliżu. 


1. Czy jest coś lub ktoś, na kogo czekam?

poniedziałek, 28 marca 2022

Poniedziałek 4. Tygodnia Wielkiego Postu

    Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania (Iz 65,19).

    Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko». Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem (J 4,49-50).


    Izajasz daje nam podgląd tego, co będzie naszą rzeczywistością. Słowa, które podnoszą na duchu. Ten fragment słyszeli Izraelici, kiedy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, na wygnaniu w Babilonie. Nie mieli świątyni, nie mogli składać ofiar ani obchodzić wielkich świąt. Byli poza swoją ojczyzną, poza Jerozolimą. Wielu było niewolnikami w domach Babilończyków. Upokorzenie było chlebem powszednim, 

    Ale w szabat, w synagodze, słuchali słów pełnych nadziei, które otwierały ich serca: oto ja sprawię, że Jerozolima się rozraduje... 

    To samo Słowo, zdolne osuszyć łzy Izraelitów i napełnić ich serca nadzieją, w Ewangelii nabiera szczególnej barwy. Jezus, przez swoje słowo, uzdrawia syna urzędnika królewskiego, syna poganina.

    Jezus przekracza granice przymierza. Jezus - Słowo nie jest już tylko dla Żydów. Każdy, bez wyjątku, kto słucha Słowa Bożego, kto jest posłuszny Słowu, jak królewski urzędnik i wierzy w to, co Słowo mówi, zyskuje uzdrowienie i radość.

    Piękne jest podkreślenie, że cierpienie ojca wypływa z tego, że cierpi jego syn. Ojciec cierpi z tym, który cierpi. Szczęście syna jest szczęściem ojca. Jezus przyjmuje cierpienie ojca i przemienia je w Życie. 

    Urzędnik królewski, ale jednak bezradny, słaby, cierpiący i po ludzku ubogi człowiek. Nie ma nic i dlatego może otworzyć się na Słowo. 


1. Czy moje słowa do innych są słowami nadziei, pokrzepienia?

niedziela, 27 marca 2022

IV Niedziela Wielkiego Postu

Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"»(Łk 15,31-32).


Ostatnie słowa przypowieści uświadamiają nam, że nie jest to opowiadanie z happy endem. Otwartym pozostaje pytanie, czy starszy syn wszedł do domu, czy potrafił się ucieszyć powrotem brata, czy nie? 

Starszy brat, ten z zaciśniętymi pięściami i zgrzytającymi zębami, to ktoś, kto nie troszczy nie o innych. Nie obchodzi go, że ma brata, nie wie nawet, co to znaczy być bratem. Na scenie pojawia się na samym końcu, a czyni to tylko po to, by wylać swój żal, swoje pretensje, by zaprotestować i zbesztać ojca. Nie ma żadnej wzmianki o tym, by tęsknił za bratem, by wychodził go szukać, czy choćby wyglądał za nim przez okno. Nie ma w nim pragnienia, by młodszy brat wrócił. Chce zachować swoje prawa i stawia żądania. 

Nie zdaje sobie sprawy z udręki, zmartwieni i smutku ojca, który tęskni, który nie może spokojnie spać, który cierpi z powodu syna, którego utracił. Nie widzi nawet tego, że ojciec całymi dniami stoi przed drzwiami i wygląda za synem, którego chce zobaczyć choćby z daleka.

    Starszy syn nie czuje się wolny w domu ojca. Bycie w domu oznacza dla niego posłuszeństwo, pracę, podporządkowanie się. I czuje się okropnie, że inni korzystają z tak wielu swobód, żyją na luzie, ignorują przepisy i regulaminy. Ze swoich obowiązków wywiązuje się nienagannie. Żyje prawie wyłącznie dla siebie. Tak jakby był jedynakiem.

    W głębi duszy nie wie, co to znaczy mieć ojca, nie ma najmniejszego pojęcia, co to znaczy być synem i bratem - te rzeczy są ze sobą nierozerwanie związane. Mógłbym nawet podejrzewać, że jest częściowo winny tego, że jego brat nie wytrzymał i w końcu odszedł.

          Ten starszy syn jest równie zagubiony, a może nawet bardziej niż jego brat, mimo że jest w domu, mimo ze pozornie jest tak w porządku wobec ojca. 


1. Czy potrafię być bratem dla tych, którzy się zagubili? Czy wybaczam Bogu Jego miłosierdzie wobec innych?

  

sobota, 26 marca 2022

Sobota 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń (Oz 6,5-6).

Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik (Łk 18,11).


    Ofiary, poświęcenie, a nawet cierpienie nie są wartością samą w sobie. Stają się wartością tylko w odniesieniu do miłości. 

    Konfrontacja z Bogiem, stanięcie przed Nim w prawdzie, pozwolenie na to, by Miłość zadała nam pytanie, rozdziera nas, uderza, rani, bo odsłania nasze słabości, ograniczenia i nieszczęścia. Ale to jest pierwszy, trudny krok, by te nasze słabości i ograniczenia przezwyciężać, by wyrwać się z nieszczęścia. Miłość czasem boli, bo chce naszego wzrastania, postępu, chce naszego życia w obecności Boga, poznawania Boga, który jest niczym innym, jak Miłością.

    Bóg Miłość jest dla nas. I ta świadomość powinna nas doprowadzić do obudzenia w sobie pragnienia życia dla tej Miłości. Jeśli pozwolimy, by nasyciła nas Boża dobroć i miłość, będziemy mogli obdarowywać nią innych. Nasze uczynki będą miały na celu wzbudzenie Miłości i w tym będą miały swoje usprawiedliwienie. 

    W relacji do Boga nie chodzi o rozdzieranie szat czy prezentacja własnych zasług i cnót, by inni widzieli. Trzeba otworzyć serce, aby zrobić miejsce dla bliźniego, aby kochać innych tak, jak Bóg nas kocha.

    Obnażenie serca oznacza również, że ujawniamy nasze słabości, ale także nasze możliwości. To jest pokora. Poznać siebie takim, jakim naprawdę jestem. Poznać swoje słabości, aby przezwyciężać, swoje zdolności i możliwości, aby je rozwijać i służyć nimi innym. 


1. Jakie dobro otrzymałem w Wielkim Poście od innych? Jakie dobro innym uczyniłem?

piątek, 25 marca 2022

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

    Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona11, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (Łk 1,28-31).


    Po początkowym zaskoczeniu - jakże mogłaby nie być zaskoczona, skoro sam Bóg poprosił Ją, by została matką Jego Syna - Maryja przyjęła Bożą propozycję: Oto Ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa. Przez dziewięć miesięcy w swoim łonie nosiła Bożego Syna, swojego Syna. 

    Do końca życia, jak każda matka, nie wyrzuciła swojego syna ze swojego serca. Miała swoje trudności ze zrozumieniem Go, ze zrozumieniem tego wszystkiego, co inni o Nim mówili, ze zrozumieniem niektórych rzeczy, które On mówił... ale zawsze nosiła w sercu swojego Syna. 

    Kiedy został skazany na śmierć i prawie wszyscy przyjaciele Go opuścili, Ona pozostała przy Nim. Był w Jej sercu, kiedy stała pod Krzyżem.

    Bóg, mówiąc do nas, proponuje nam to samo, co zaproponował Maryi. Pragnie, aby Jezus narodził się w naszym sercu. Oczekuje od nas akceptacji, jak oczekiwał tego od Niej. Pozwolić, aby Chrystus narodził się w naszym życiu.

    Święty Paweł, który żył przyjął Chrystusa, rozpoczynając nowe życie po spotkaniu Jezusa pod Damaszkiem, podsumował swoje doświadczenie w jednym zdaniu: już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Każdy z nas powinien pragnąć tego samego doświadczenia, by złożyć takie samo wyznanie. 

    W każdej Eucharystii Chrystus daje nam swoje Ciało, daje siebie. I nawet, jeśli uważamy, tak jak setnik, że nie jesteśmy godni, aby On zagościł w naszym sercu, kiedy otwieramy się na Jego obecność, stopniowo przejmuje nasze serce i nasze życie. przemienia je. 

    Maryja zaprasza nas, byśmy zaufali Bogu, który zakochał się w człowieku. 


1. Jak często goszczę w swoim sercu Jezusa?

czwartek, 24 marca 2022

Czwartek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Dałem im tylko przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło (Jr 7,23).


    Jeremiasz przypomina, że Bóg jest z ludem, jest z nami, ale to my nie chcemy Go słuchać, być posłuszni, wprowadzać w życie tego, co słyszymy. Jesteśmy ludem o twardym sercu.

    Bóg wskazał nam drogę, która czyni człowieka szczęśliwym, zapewni nam poczucie przynależności: Ja będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Naszą odpowiedzią jest często niewierność i odrzucenie. 

    Jeremiasz uświadamia to ludowi, że zamyka się na sposób życia proponowany przez Boga. Obiera inne, łatwiejsze drogi, dał się oślepić, przyjmuje inne propozycje, które nie potrafią zaspokoić tęsknoty serca. 

    Bóg oferuje nam drogę, na której możemy być spełnieni. Ale my wciąż szukamy swoich "lepszych" rozwiązań.


1. Jaki sposób buntowania się przeciwko Bogu jest moją "specjalnością"?