zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 9 marca 2020

Poniedziałek II Tygodnia Wielkiego Postu

   U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas (...)  z powodu niewierności (Dn 4,7).

   Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie» (Łk 6,38).

   Uczciwość i szczerość w relacji. Modlitwa nie może być jedynie recytacją formuł, niezależnie od tego, jak piękne i wzniosłe one są. Bóg pragnie przyjaznego dialogu z człowiekiem.

   Szczerość, czasem aż do bólu, charakterystyczna dla dzieci i ludzi młodych - czasem mylona z zuchwałością i arogancją. Tam nie ma udawania. 

   Szczery jest także prorok Daniel. Uczciwy do bólu. Mimo wstydu, wyznaje grzech, winy własnego ludu. Zdradę dokonaną przez lud wobec Boga i prosi o przebaczenie. 

   Owej uczciwości w relacji z Bogiem i ludźmi domaga się również Jezus. Za pomocą prostych porównań potrafi przemycić głębokie treści. Słowa są delikatne, ale zmuszają do myślenia. 

  Różne miary dla określenia win - jedna dla siebie, inna dla bliźnich. Inna miara w wymierzaniu kar - jedna dla siebie, inna dla bliźniego. 

   Ponieważ mamy skłonność do stosowania rozróżnień w stosowaniu prawa i sprawiedliwości, musimy pamiętać, że miara, którą stosujemy wobec innych, zostanie użyta także wobec nas. 

1. Jakiej postawy domagam się wobec tych, którzy wobec mnie zawinili?
2. Czy takiej samej postawy domagam się wobec siebie, kiedy zawinię wobec innych?

niedziela, 8 marca 2020

II Niedziela Wielkiego Postu

   Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę (Rdz 12,1).

   Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii (2Tm 1,6-8).

   Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło (Mt 17,1-2).

   Bóg kieruje zaproszenie, aby porzucić rutynę, schematy, miejsca, które znamy i które dają poczucie bezpieczeństwa. Zaproszenie, by porzucić strefę osobistego komfortu.

   Zaproszenie, którego celem jest poszukiwanie Boga. 

   Abram - żył pośród swego ludu, względnie bezpiecznie. Słyszy zaproszenie i wychodzi w nieznane. Tylko Bóg może wypełnić jego tęsknotę za szczęściem. Dlatego całkowicie oddaje się w Jego ręce.

   Tymoteusz - zaproszony do rozbudzenia gorliwości, porzucenia stagnacji, wygodnych przyzwyczajeń, by stawić czoła trudnościom i głosić Ewangelię. 

   Apostołowie - dotąd żyli w miarę spokojnie w swojej wędrówce za Mistrzem, przysłuchiwaniu się naukom, obserwując znaki. Nawet o chleb nie musieli się zbytnio troszczyć. Otrzymują zaproszenie do wyjścia na górę wysoką. 
    Kto chodzi po górach, wie dobrze, że wymaga to wysiłku. Nogi się męczą, ciało zaczyna się pocić, a zimny wiatr potrafi boleśnie wysmagać twarz. 
   Zmęczeni docierają na szczyt, mogą kontemplować piękno krajobrazu. Wysiłek był wart zachodu. Zobaczyli oblicze Jezusa. Jego Boskie oblicze. 
   To było ponad możliwości ich intelektu, byli zdezorientowani. Ale pojawiło się też uczucie komfortu. Wewnętrzna radość była tak wielka, że zapragnęli pozostać. 

   Ale to nie jest koniec drogi. Jezus ukazuje, że cel jest gdzie indziej. Nie jest nim nasze dobre samopoczucie i zadowolenie. Celem jest nasze nawrócenie, przemiana naszego serca. 

1. Jak przyjmuje na drodze wiary momenty pełne radości i wzniosłości? Czym one dla mnie są?

sobota, 7 marca 2020

Sobota I Tygodnia Wielkiego Postu

  Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,43-44).

   Droga oferowana przez Jezusa, droga ewangeliczna, nie jest drogą sukcesów wysłaną różami bez kolców. Przymierze jest oparte na miłości, wymaga zaangażowania. 

   Ewangelia stawia wymagania, które wymagają się twarde. Nie jest bowiem łatwo przezwyciężyć własny egoizm, zrezygnować z możliwości odpłacenia pięknym za nadobne tym, którzy wyrządzili nam krzywdę lub tym, o których myślimy, że krzywdę nam wyrządzili. 

   Jezus wskazuje drogę trudną, ale drogę, która prowadzi do wolności serca. Przebaczyć tym, którzy zawinili, podejmować modlitwę za tych, którzy krzywdzą. 

   W deklarowanej miłości do Boga może być zawarte oszustwo. Ktoś może mówić, że kocha Boga, a jedynie odczuwa wzruszenie, odrobinę ciepła w sercu. Ktoś może mówić, że kocha Boga, ale kocha jedynie duchowy spokój, który daje mu ta rzekoma miłość. Kochanie brata, który jest obok, nie pozwala na oszukiwanie: albo go kocham, albo nie. Albo potrafię mu służyć, albo go wykorzystuję. Moje czyny świadczą o miłości albo ukazują jej brak.

1. Czy potrafię się modlić za tych, którzy wyrządzili mi krzywdę?

piątek, 6 marca 2020

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

  Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu (Ez 18,26-27).

  Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5,23-24).

   Bóg bogaty w miłosierdzie pragnie obdarować przebaczeniem grzechów, oczekuje jednak od nas nawrócenia. 

   Przypomina, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje działania i decyzje wobec Niego i wobec bliźnich. 

   Każdy sam decyduje o swojej przyszłości. Nie dźwigamy odpowiedzialności za  grzechy naszych przodków, ale również nie osiągniemy zbawienia ze względu na ich cnoty. Każdy osobiście ponosi odpowiedzialność za podejmowane decyzje i dokonywane wybory. Środowisko, rodzina, przeszłość - mogą nam to ułatwiać, mogą utrudniać, ale decyzja należy do nas. 

   Jezus proponuje nie tylko relację z Bogiem, ale wskazuje na konieczność budowania właściwej relacji z bliźnimi. Przebaczenie uzyskane u Boga jest możliwe, kiedy potrafimy zadbać o pojednanie z drugim człowiekiem. 

   Nie możemy być w przyjaźni z Bogiem, jeżeli niszczymy przyjaźń z naszymi braćmi i siostrami.

1. Z kim powinienem się pojednać w tym czasie Wielkiego Postu?

czwartek, 5 marca 2020

Czwartek I Tygodnia Wielkiego Postu

   Wybaw nas ręką Twoją i wspomóż mnie opuszczoną i nie mającą nikogo oprócz Ciebie, Panie. Ty wiesz wszystko (Est 4, 17t-u).

   Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą (Mt 7,11).

   Modlitwa. Ulegamy pokusie, by w czasie Wielkiego Postu było jej więcej, zapominając, że nie tyle chodzi o ilość, co jakość. 

   Prawdziwa modlitwa wymaga nawrócenia serca, pogłębieniu naszego zaufania i budowaniu przyjaźni z Nim. 

  Królowa Estera uczy ufnej modlitwy. Zaczyna od uznania wielkości Stwórcy i Pana Izraela, wyznaje także grzech popełniony przeciwko Niemu. Jej modlitwa jest spowiedzią i nawróceniem, dlatego Bóg odpowiada jako Wybawiciel. 

   Jej modlitwa jest pełna ufności. Do takiej modlitwy zachęca Jezus. Modlitwy zawierzenia wobec tego, który
chce dawać dobre rzeczy swoim dzieciom. Modlitwy obnażającej nasze troski i oczekiwania, ale bez stawiania warunków, bez szantażowania Boga. 

   Modlitwa, która pozostawia nas w Jego woli, nawet jeśli nie zawsze jest ona zgodna z naszymi marzeniami i oczekiwaniami. 

1. Czy jest we mnie ta ufność, że Bóg wie, co jest dla mnie dobre?

środa, 4 marca 2020

Środa I Tygodnia Wielkiego Postu - święto św. Kazimierza, królewicza

   Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie (Flp 3,13-14).

  Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J 15,16).

   Doświadczenie wybrania, wezwania, jak mówi św. Paweł. Poczuć się jak dziecko w rękach Boga. Doświadczyć miłości, wobec której wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Wybór, który sprawia, że człowiek znów pragnie znaleźć się przy sercu Tego, który kocha. Dlatego skoncentrowanie sił, wysiłków, by doświadczyć bliskości Boga.

   Pomimo doświadczenia wybrania i umiłowania, wierzący nie może spocząć na laurach. To byłby przejaw pychy. Wierzący nie może zatrzymać się w drodze, wciąż musi dążyć do celu. Każdego dnia na nowo rozbudzać w sobie ufność w moc Syna Bożego. 

   Tylko wytężając siły i biegnąc ku "mecie" zbawienia, wierzący może rodzić trwały owoc: owoc zawierzenia, miłości, nadziei. Obudzić w sobie pragnienie codziennego poznawania Tego, który mnie wybrał i ukochał, uczynić Go obecnym w mojej codzienności, uczyć się wciąż na nowo Tego, który jest Bogiem niespodzianek.

1. Które z wielkopostnych postanowień wskazuje na pragnienie mojego rozwoju?

wtorek, 3 marca 2020

Wtorek I Tygodnia Wielkiego Postu

   ...słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,11).

   Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani (Mt 6,7).

   Bóg mówi do człowieka, a człowiek mówi do Boga – słowo Boga do człowieka staje się słowem człowieka do Boga. Modlitwa jest powrotem Bożego słowa do Boga. Modlitwa jest echem słowa Bożego.

   Ludzkie serce jest swoistym pudłem rezonansowym – każdy dźwięk znajduje swój oddźwięk. Sumienie jest zwierciadłem, w którym odbija się promień Bożego słowa. Człowiek, gdy się tam znajdzie, staje się echem. 

  Aby nauczyć dziecko mówić, matka poddaje mu słowa. Kładzie je w jego usta: Mama cię nakarmi…, mama położy cię do łóżeczka… i w pewnym momencie dziecko odpowiada: mama! Odpowiada to, co słyszy! I tego oczekuje matka, tego oczekuje ojciec – aby dziecko ich zawołało. W słowach, które matka czy ojciec wypowiada do dziecka jest rodzicielskie pragnienie, by dać się poznać i być poznanym. Słowo wypowiedziane przez matkę czy ojca i powtórzone przez dziecko łączy serca. 

Bóg wobec nas zachowuje się dokładnie tak samo. W
słowie, które wkłada w nasze usta, jest całe jego ojcowskie serce, Jego pragnienie by dać się poznać, popycha nas, abyśmy Go rozpoznali.

   Modlić się, to znaczy pozwolić Bogu stać się Bogiem w nas. Modlitwa jest czasem wcielania się Boga w tobie, czasem, gdy pozwalasz się natchnąć, pozwalasz się przemieniać na Jego obraz, czasem, gdy uczysz się poznawać, jaki On jest, widząc to, czym i kim ty się stajesz.

1. Czy modlę się Słowem Bożym?

poniedziałek, 2 marca 2020

Poniedziałek I Tygodnia Wielkiego Postu

    Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego (Kpł 19,2b.11).

   Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40).

   Przykazania są aktualne. Są aktualne dzisiaj, jak były aktualne wczoraj i jak będą aktualne jutro. Pod każdym z nich znajduje się podpis i znak samego Stwórcy. 

   Bóg kładzie je przed człowiekiem jako propozycję i drogowskaz. Pozwalają znaleźć właściwą drogę ku Bogu. 

   Często ulegamy złudzeniu, że przestrzeganie Bożych praw jest naszą osobistą sprawą. To jak sami żyjemy nie ma związku z innymi. 

  Jezus ukazuje inną perspektywę - jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. Nasze działanie lub jego brak dotyka bliźnich i dotyka samego Boga. 

   Bóg jest Bogiem zadziwienia i niespodzianek. Jezus ukazuje owo zadziwienie końca czasów. Na sądzie każdy z nas rozpozna oblicze Jezusa w braciach i siostrach, zarówno tych, którzy spotkali się z naszą czynną miłością, jak i tych, którym tej miłości odmówiliśmy. To właśnie w nich rozpoznamy oblicze Jezusa, chociaż dziś tak trudno przychodzi nam Je zobaczyć...

1. Czy w moim rachunku sumienia jest miejsce na zaniedbania miłości?

niedziela, 1 marca 2020

I Niedziela Wielkiego Postu

   Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. (...) «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».9...) «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień».(...) «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon» (Mt 4,1-2.3b.6.9).

   Pustynia. Miejsce oczyszczenia, miejsce kuszenia, ale jednocześnie miejsce objawienia Bożej miłości. Pustynia - miejsce, gdzie zawsze można zacząć od nowa. Pustynia - miejsce, które obnaża naszą słabość i kruchość, a jednocześnie wielkie pragnienie i tęsknotę za Bogiem. Bogiem, który na pustyni potrafi nas odnaleźć i ukochać.     

   Zaufać Bogu i karmić się Jego Słowem. Nie ma innej drogi, by skutecznie odrzucać zło. Trzy pokusy pustyni, których doświadcza Jezus: wykorzystaj to, kim jesteś, dla własnej korzyści, użyj swojej wiary, aby sprawdzić swojego Boga, zaufaj własnej ambicji i sięgnij po władzę...

   Zły duch zawsze atakuje w tych trzech kierunkach. Celem jest zniszczenie fundamentu. 

   Siłą Jezusa jest Słowo. Boże Słowo jest jedynym źródłem zaufania i relacji do Boga. 

   Pokusy zawsze się pojawią. Nie da się ich uniknąć. Nie można ich ani ignorować, ani się ich bać. Poprzez zawierzenie Bogu i Jego Słowo możemy stawić im czoła. 

1. Jak się zachowuję w chwilach pokusy? 
    

sobota, 29 lutego 2020

Sobota po Popielcu

  Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim (...) Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» (Łk 5,27-28.30).

   Pośród wielu, którzy znajdowali się na boku, z którymi nie należało przestawać z obawy przed grzechem i nieczystością, był i Lewi, poborca podatków, nieczysty. Sprowadzony do roli złodzieja i kolaboranta.

   Jezus nie zwraca uwagi na opinie i atmosferę, jaka otacza Lewiego. Nie przychodzi bowiem sądzić, ale przychodzi, by stworzyć możliwości, dać szansę. Dlatego kieruje swoje zaproszenie. Ten, którym gardzono, staje się wybranym. 

   Jezus ukazuje oblicze Boga, którego pragnieniem jest zbawienie każdego człowieka. Ukazuje miłosierdzie, które nie ma granic. Dla Niego nie jest ważne, kim byliśmy, widzi to, kim możemy być. 

1. Czy potrafię przezwyciężać odruch oceniania i szufladkowania ludzi?
   

piątek, 28 lutego 2020

Piątek po Popielcu

   Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? (Iz 58,5).

   W każdej religii najłatwiej przychodzi zachować zewnętrzne zwyczaje, normy, tradycje. Jednocześnie łatwo można zapomnieć lub zaniedbywać to, co istotne, na co owe zasady i tradycje wskazują. 

   Jedną z zasad życia religijnego Starego Testamentu był post. Wielu Żydów praktykowało ten zwyczaj, a jednocześnie doświadczali jego nieskuteczności. Ich ofiara, wyrzeczenie, rezygnacja, nie zostaje dostrzeżona przez Tego, dla którego je podejmują...

   Bóg wskazuje na istotę: celem nie jest post, celem jest miłość. Post wśród kłótni sporów, uciskania i gnębienia innych, mój post, jeżeli staje się utrapieniem dla bliźniego, nie ma żadnego pozytywnego wymiaru.

   Duchowość i asceza przeżywane jako narzucanie się innym, wytwarzanie swoistej "dusznej, przygnębiającej i depresyjnej" atmosfery przez wielu wierzących powoduje, że trzymają skutecznie na dystans tych, którzy może chcieliby zbliżyć się do Boga. Potrafimy tak przygnębiającymi kolorami malować nasz post, że innym zatruwamy życie.

   Jezus wyraźnie pokazuje: nie istnieje żadne prawo, ani ludzkie, ani pozornie boskie, które zabraniałoby pomagać i kochać bliźniego. 

   Przyjąć post jako możliwość przebywania z panem młodym, z Jezusem, jako czas pomnażania miłości.

1. Na czym koncentruję swoją uwagę w praktyce postu?
2. Czy nie jestem zgorzkniały i smutny w swojej religijności?

czwartek, 27 lutego 2020

Czwartek po Popielcu

  Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? (Łk 9,23-25).

   Każdy z nas pielęgnuje w sobie miłość własną. Skutecznie zabiegamy o honory i bogactwo, o wszelakie dobra, a kiedy je zdobywamy, nie czujemy się wciąż usatysfakcjonowani. 

   Jesteśmy również bardzo wrażliwi na własnym punkcie. Potrafimy się rozpieszczać, pocieszać w chwilach trudnych, dbać o to, by było cieplutko i wygodnie. 

   Również w odniesieniu do świętości dbamy o to, by się zbyt nie zmęczyć, chcielibyśmy zdobyć niebo bez krzyża i wysiłku, bez cierpienia i zmagań. 

   Oferta Jezusa, jaką jest przyjęcie krzyża, budzi opór. Zrezygnować z własnych upodobań, własnej woli, dyscyplinować własne osądy. Tak trudno to zaakceptować, to kosztuje. 

   Odrzucając krzyż Jezusa, często nakładamy sobie krzyż własny, cięższy i mniej wygodny, krzyż wykonany przez nas starannie i dużym nakładem sił,  ale jest to krzyż, który rodzi tylko smutek i frustrację. Tak bardzo kochamy własne wynalazki, że trudno nam uwierzyć, że krzyż przygotowany nam przez Boga może być łatwiejszy do uniesienia. 

1. Jak często moje decyzje są podejmowane po rozeznaniu przed Bogiem? 

środa, 26 lutego 2020

Środa popielcowa

   Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament». Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli (Jl 2,12-14).

   W każdą środę Popielca wracają jak bumerang te same słowa. Słowa Boga, który prosi o powrót każdego ludzkiego serca.

    Lubimy teatralne gesty. Może należeć do nich popiół, jak wcześniej rozrywane szaty i żałosny krzyk. Znak popiołu musi być właściwie odczytany...

   Wielu przyjmuje popiół zimny, martwą pozostałość po wypalonych drwach. To popiół tych, którzy Boga odrzucili. Kiedy odrzuca się Boga, zostaje tylko proch. Z wielkości człowieka bez Boga pozostaje tylko ta garstka prochu na tacce położonej na skraju ołtarza.

  Bóg przeznacza jednak popiół, który ma siłę znów zamienić się w płomień. Płomień jeszcze ciepły, spod którego wciąż można dobyć iskry i płomień.  W zaraniu dziejów Bóg wziął cząstkę prochu i tchnął w nią Ducha, swojego Ducha. 

   Od tego momentu każdy człowiek nosi w sobie tę Bożą iskrę. Może została zasypana popiołem. Ale ta iskra ma wciąż moc buchnąć płomieniem. 

   Bóg prosi o powrót każdego ludzkiego serca, z pełnym przekonaniem, że wystarczy poruszyć popiół, by ożywić ów ogień. I robi to delikatnie, z cierpliwością, współczuciem wobec naszych słabości i grzechów, otwiera nasze serca na swoją łaskę i przebaczenie... 

1. Czym jest dla mnie znak popiołu?

    

wtorek, 25 lutego 2020

Wtorek VII Tygodnia Zwykłego

   Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. (...) i rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!». (Mk 9,31-32.35b).

   Jezus wywraca uczniom świat, stawia wszystko na głowie. 

    Zapowiada swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie, a oni nie są w stanie zrozumieć. Nie potrafią połączyć obrazu, jaki noszą w sobie - Mesjasza panującego i triumfującego - z tym obrazem, który zostaje im przedstawiony - Mesjasza sługi, upokorzonego, który oddaje życie. 

   Przez tyle wieków nic się nie zmieniło. Jak wielu idących za Nim i dzisiaj marzy o Kościele potężnym, triumfującym, Kościołem władzy i bogactwa... Trudno wówczas zgodzić się ze służebną rolą, czasem z upokorzeniem i cierpieniem... 

   Postać Mesjasza cierpiącego nie jest zbyt atrakcyjna - tak łatwo nad męką potrafimy przejść do chwały zmartwychwstania...

   A Jezus idzie dalej i ukazuje sens służby. Kiedy oni dyskutują, kto będzie pierwszy, On wskazuje na sługę, który jest pierwszy. 

   To też trudne do przyjęcia. Ten, który jest pierwszy, rządzi, rozkazuje, jest ponad wszystko i wszyscy służą jemu. A On wszystko wywraca. 

1. Czy potrafię się przełamywać i podejmować służbę wobec innych?

   

   

   

   

   

poniedziałek, 24 lutego 2020

Poniedziałek VII Tygodnia Zwykłego

   Odpowiedział Mu jeden z tłumu: «Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli» (Mk 9,17-18).

   W środowisku, w którym żyjemy, niejeden rodzic zmaga się z bólem, cierpieniem własnego dziecka. Dziecka złamanego chorobą, może uzależnieniem, czasem dziecka, które porzuciło szkołę, które doświadcza cierpienia z powodu niepowodzenia rodzinnego, emocjonalnego. Rodzic przeżywający dramat dziecka i własną bezsilność. 

   Każdy poranek to niepokój serca, każdy zachód słońca to obawa o spokój nocy...

   Skarga, wołanie skierowane ku Bogu wydają się bardziej niż uzasadnione. Wołanie o ojcowskie i matczyne spojrzenie Boga. Kiedy zwątpienie zmaga się z wewnętrznym bólem sięgającym rozpaczy, czasem nawet na krzyk do Boga brakuje już siły...

   Jedyne, co mogę zrobić, to złączyć się z nimi w wołaniu o pomoc do Tego, który może, który ma moc uzdrowić...

1. Czy nie próbuję zbyt łatwo tłumaczyć cudzego cierpienia?

niedziela, 23 lutego 2020

VII Niedziela Zwykła

   Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,43-44).

   Miłować nieprzyjaciół... Nie szukać ich, nie życzyć im źle, nie szkodzić, zrezygnować z odwetu. 

   Nie dziwi, że nie potrafię przyjąć wobec nich takiej samej postawy, pełnej sympatii, jak wobec tych, których kocham. To naturalne, kiedy czujemy się zranieni lub upokorzeni. 

   Niepokój serca powinien budzić się wówczas, kiedy podsycamy naszą niechęć, karmimy nienawiść i szukamy dogodnego sposobu odpłaty.

   Nie czynić krzywdy, nie szkodzić. Ale można zrobić krok dalej - przebaczyć. 

   Przebaczenie nie jest darem jednostronnym w kierunku krzywdziciela. Przebaczenie jest równie mocno, a może bardziej, potrzebne temu, który doznaje krzywdy. Przebaczenie bowiem jest źródłem wewnętrznego pokoju. Przebaczenie sprawia, że nasze rany mogą stać się nasza siłą. 

   Człowiek staje się bardziej ludzki kiedy przebacza, nie wówczas, kiedy się mści...

1. Czy potrafię zamieniać moje zranienia w duchową siłę?

sobota, 22 lutego 2020

Sobota VI Tygodnia Zwykłego - Święto Katedry św. Piotra

   Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie (Mt 16,15-17).

   Piotr - porywczy jak zawsze, żywiołowy, dotknięty przez Ducha Świętego, oświecony przez Ojca, wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym. 

   Piotr staje się głową Kościoła. 

   Jeszcze chyba nie wiedział, co wyznaje. To, jak widział Mesjasza, było jeszcze wciąż dalekie od tego, jak widział to Bóg. Czekał, jak cały Izrael, na przyjście Wyzwoliciela, ale jeszcze nie wie, jak będzie wyglądało wyzwolenie. 

   To zrodzi rozczarowanie, obawy, zaprzeczenia, wyparcie się Mistrza... Być może oczekiwał wierzył w Mesjasza panującego, potężnego i rozdzielającego nagrody.

   Przyjąć prawdę o Mesjaszu, który jest sługą, który ukazuje miłosierdzie Ojca, miłość bez miary, Mesjasza, który pozwala się pojmać, przybić do krzyża i umrzeć nie było łatwe ani dla Piotra, ani dla nikogo...

    Potrzeba zmartwychwstania, zesłania Ducha Zielonych Świąt, owego powiewu nadziei i mocy, aby zrozumieć, Kim jest Jezus, zrozumieć i przyjąć Jego zbawcze działanie, Jego perspektywę widzenia...

1. Jakie są moje oczekiwania wobec Mesjasza?

piątek, 21 lutego 2020

Piątek VI Tygodnia Zwykłego

   Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków (Jk 2,17-19.26).

   Lubimy analizować, rozbijać wszystko na drobne cząstki, rozdzielać włos na czworo, by lepiej poznać... Patrzymy na kawałek rozbitego na atomy świata, ale popadamy w złudzenie, że widzimy całość. 

   Czasem próbujemy rozdzielać także to, czego rozdzielić się po prostu nie da. Mówi o tym święty Jakub.

   Dar wiary, otrzymany od Jezusa, musi przejawiać się w czynach. Życie musi być zgodnie z wyznawaną wiarą. 

   Często oddzielamy wiarę od życia. Niedzielę od reszty tygodnia, to co w kościele od tego, co poza jego drzwiami. 

   Tylko czy ciało bez ducha może żyć? - pyta autor listu. Czyny muszą mieć swoje źródło w wyznawanej wierze. Jeżeli się rozdzielają, rodzi się hipokryzja, udawanie, fałszywa pobożność... Serce niepodzielone czerpie z wiary źródło życia. 

1. Czy jestem tym samym człowiekiem w kościele i poza nim?

   

czwartek, 20 lutego 2020

Czwartek VI Tygodnia Zwykłego

   Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz» (Mk 8,28-29).

    Grono najbliższych, wybranych, tylko dwunastu. Towarzyszyli Mu w drodze, słuchali, mogli widzieć wszystko, co czynił. Cieszyli się Jego sławą i wciąż napływającymi tłumami. 

    Ich uszy i serca karmiły się informacjami na Jego temat. Przy Nim oni też rośli. Nic dziwnego, że mogą wymienić różne opinie na Jego temat, jakie powtarzane są wśród ludzi. 

   Ale drugie pytanie jest bardzo osobiste. Odpowiada tylko Piotr. Inni nabrali wody w usta. Uznali odpowiedź Piotra, a może jeszcze trudno im było się określić?

    Jan pewnie jeszcze nie wiedział, że skuteczniejsze od rzucania gromów jest przekonywanie Miłością. Judasz nie chciał zdradzić, że oczekuje pokonania Rzymian, a Tomasz jeszcze nie dotknął ran, by się przekonać. 

   Piotr odpowiedział. Bo potrafił się wsłuchać w głos serca, w którym przemawiał Bóg. Ale gdy tylko zrezygnował z czujności, chciał "wstawić" Mesjasza w ramy swoich ludzkich oczekiwań. 

1. Czy potrafię mówić o osobistym doświadczeniu Boga?
2. Czy nie próbuję przykroić Boga do moich ludzkich oczekiwań?

środa, 19 lutego 2020

Środa VI Tygodnia Zwykłego

    Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.(...) Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał [on] zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!»(Mk 8,22.25-26).

   Opis uzdrowienia niewidomego, uzdrowienia na raty.

   Najpierw zostaje zabrany z wioski. Ze środowiska, w którym dotąd żył, znosił swoje kalectwo. Ze środowiska, które nie pozwalało mu widzieć i rozumieć. 

   A potem błoto ze śliny zmieszanej z gliną - pomazane oczy.  Glina, Boży oddech i nałożenie rąk - gesty charakterystyczne dla przekazania mocy Ducha, który uzdrawia, rozświetla, który pozwala widzieć. 

   To co zdumiewa w tym opisie, to Chrystusowy nakaz - do wsi nie wstępuj!  Nie wracaj do dawnego życia, do środowiska, które nie pozwala cieszyć się światłem, które nie pozwala widzieć. Nie wracaj do przeszłości grzechu, który odbiera jasność spojrzenia i radość życia.

1. Czy podejmuję walkę, by nie wracać do grzechu po spowiedzi?
2. Czy potrafię odciąć się od grzesznego środowiska, grzesznych zwyczajów?