zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 10 maja 2021

Poniedziałek 6. Tygodnia Wielkanocy

    W tym mieście spędziliśmy jakiś czas. W szabat wyszliśmy poza bramę miasta nad rzekę, gdzie, jak sądziliśmy, było miejsce modlitwy. Usiedliśmy tam i rozmawialiśmy z zebranymi kobietami (Dz 16,12b-13).

    Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku (J 15,26-27).


    Oba czytania mówią nam dzisiaj o głoszeniu Dobrej Nowiny, o dawaniu świadectwa. To racja bytu Kościoła, a w konsekwencji misja i zadanie każdego ucznia, każdego chrześcijanina: głosić swoim życiem, słowem i świadectwem dobrą nowinę o Jezusie.

    Niemniej jednak widzę coś, na co często nie zwraca się uwagi. Paweł w Filippi głoszenie Ewangelii zaczyna od słuchania - usiadłszy tam, rozmawialiśmy z kobietami... Nie od razu zaczął mówić o Ewangelii, o Jezusie. Zaczyna czas od rozmowy, od wsłuchania się w to, o czym mówiły, co je trapiło. 

    Może to się wydawać paradoksalne, ale pierwszym świadectwem, jakie możemy dać Jezusowi, jest poświęcenie czasu na słuchanie, na pozwolenie drugiej osobie, aby nam powiedziała, aby opowiedziała o swoim życiu, o swoich problemach, bólu, o swoich radościach, nadziejach i oczekiwaniach.  

    Pierwszą rzeczą nie jest mówienie, nie wdzieranie się w drugiego człowieka z naszą mądrością, racjami, pomysłami i dobrymi radami. Pierwszą rzeczą jest milczenie, otwarcie uszu i serca, aby słuchać drugiego. Słuchać, aby wczuć się w drugiego, aby zostawić mu miejsce na mówienie i wyrażanie siebie, aby mógł wypowiedzieć to, co jest tak ważne dla niego. Dzisiaj świat cierpi z powodu braku tych, którzy potrafią słuchać. 

    Bóg także nie wtargnął w naszą intymność, ale najpierw przyszedł, stał się jednym z nas, aby słuchać, zrozumieć, pomóc, leczyć, karmić. Zawsze najpierw pyta: czego pragniesz?, a dopiero później odpowiada. 

1. Czy potrafię słuchać drugiego człowieka?

niedziela, 9 maja 2021

VI Niedziela Wielkanocy

    Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1J 4,7.10).

    To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,12-13).


Na początku była Miłość Boga. A ponieważ miłość to komunikacja i ekspresja, Miłość zaczęła mówić i wszystko zmieniać: chaos, nieporządek i ciemność zostały pokonane i narodziła się światłość, życie, raj… i człowieka, aby mógł przejąć wszystko, czym był i co dał, i uczyniły go zdolnym do dialogu, więzi i miłości. A ponieważ wszystko było owocem Miłości, wszystko było bardzo dobre. 

Kiedy mówimy, że Bóg jest Miłością, to mówimy, że Bóg kocha, że jest stworzony z miłości, że wszystko co czyni, czyni z miłości, aby miłość wzrastała, aby miłość była możliwa. Miłość jest tym, co było przed i co jest po moich narodzinach. Bóg kochał mnie i chciał, abym istniał. 

Jest dla mnie bardzo znamienne, że Jezus, po tej pełnej miłości deklaracji wobec uczniów, po nazwaniu ich przyjaciółmi, po odkryciu przed nimi swojego serca, nie domaga się miłości wobec siebie. Byłoby logiczne, gdyby powiedział: I ty Mnie kochaj! Ale On mówi coś innego: dowodem tego, że Go kochamy, że przyjęliśmy Jego miłość, jest miłość, jaką mamy dla siebie nawzajem: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali… Zdumiewające. 

    Znakiem, że kogoś kochamy, także Boga, jest to, że budujemy komunię, nawiązujemy więzi z innymi. Czujemy potrzebę, by ci, którzy nas otaczają, również czuli się kochani i sami kochali. 

Trzeba często sobie przypominać i zachwycać się tym, że Bóg jest Miłością i o tym wszystkim, co uczynił dla nas z miłości, abyśmy my, którzy zostaliśmy stworzeni z miłości na Jego obraz i podobieństwo, stawiali miłość na pierwszym miejscu. To Jego miłość sprawia, że nasza jest możliwa.


1. Jak odbieram Bożą miłość – jako dar czy jako coś, co mi się należy?

sobota, 8 maja 2021

Uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika


    Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (Rz 8,35). 

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce (J 10,11.14-15).


    Zwyciężył nad mieczem, który nie zdołał odłączyć go od miłości. Ludzka perspektywa tego wydarzenia ukazuje zwycięstwo króla, który pozbył się biskupa. Ale ten ludzki sukces władzy szybko zamienił się w klęskę, a po życiu w królewskim majestacie pozostały tylko ruiny. To biskup zamordowany przy ołtarzu okazał się zwycięzcą. 

    Życie moje oddaję za owce... Żyć tak, aby życie miało swoją wartość, aby nie było na darmo. Mieć cel. A wówczas nawet pozorna klęska zmienia się w zwycięstwo. Życie nabiera wartości, kiedy dawane jest dla innych. Wtedy nabiera wartości na życie wieczne. 

    Dziś nie potrzeba już ani miecza, ani głodu, aby porzucić owce. Tym, co oddala od Chrystusowej miłości, od życia wiecznego, jest pragnienie własnej wygody, perspektywa grubego portfela lub salda na koncie, a czasem tylko pragnienie dostosowania się do głównego nurtu czy obowiązującej mody. Po cóż się wychylać i narażać na śmieszność. 

    I tylko pozostaje nadzieja, że głos dobrego Pasterza zostanie jednak w pewnym momencie usłyszany, że Pasterz zostanie rozpoznany jako Ten, któremu zależy na owcach. 


1. Jaki jest mój obraz Jezusa Pasterza?

    

piątek, 7 maja 2021

Piątek 5. Tygodnia Wielkanocy

    
Wysyłamy więc Judę i Sylasa, którzy powtórzą wam ustnie to samo. Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne (Dz 15,27-28).

    To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15,12-13).

    Modlitwa, otwarcie na Ducha Świętego, dialog prowadzony w szczerości, dyskusja prowadzą do przezwyciężenia różnych punktów widzenia i wydania wspólnej decyzji - Duch Święty i my...

    Duch jednoczy w poszukiwaniu prawdy i wyznacza drogę pierwotnego Kościoła. Tego Kościół dzisiaj wciąż musi się uczyć. Nietrudno bowiem odnieść wrażenia, że zbyt wielu mędrków w Kościele, którzy wiedzą, a zbyt mało modlitwy i Ducha Świętego, stąd niezgoda i podziały. 

    Święty Łukasz ukazuje sobór jerozolimski jako działanie Ducha Świętego. Dla świętego Pawła sobór ten jest wyrazem wyzwolenia od starego Prawa, pozbawionego ducha. Do wolności wyzwolił nas Chrystus. Trwajcie więc i nie bierzcie na siebie znowu jarzma niewoli. 

    Przykazanie Jezusa wskazuje nam cel i ciągle nam uświadamia, że wciąż  nie możemy się zadowolić tym, co już osiągnęliśmy. Jesteśmy w drodze ku celowi, jakim jest miłość na wzór miłości Chrystusa. Szlachetna miłość Jezusa popycha do czynienia rzeczy wielkich i pobudza do pragnienia coraz doskonalszych. Miłość pragnie wznosić się wysoko, a nie grzęznąć w niskich popędach. Miłość pragnie być wolna i obca wszelkiej ziemskiej czułostkowości, aby nic nie przeszkadzało jej wewnętrznemu spojrzeniu, aby żadne przemijające szczęście nie uwikłało jej w drodze i nie zepchnęło w nieszczęście. Nic łagodniejszego od miłości, nic silniejszego, nic wyższego, nic ogromniejszego, nic szczęśliwszego, nic pełniejszego i lepszego w niebie i na ziemi, bo miłość wywodzi się z Boga i dlatego tylko w Bogu może spoczywać wzniesiona ponad całe stworzenie. (Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa).

    Musimy uznać, że nigdy sami nie dojdziemy do tego, aby kochać tak, jak On nas umiłował i prosić, aby uzdalniał nasze serca, byśmy chcieli żyć miłością, starając się dawać nasze życie, w wolności, zwłaszcza dla tych, z którymi żyjemy na co dzień.

1. Czy nie odpuszczam sobie wysiłku wzrastania w miłości?

czwartek, 6 maja 2021

Czwartek 5. Tygodnia Wielkanocy - Święto świętych Apostołów Filipa i Jakuba

    Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem... (1 Kor 15,1-2).

    Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? (J 14,8-9).


    Nie mogę udawać, że ogarniam całą Tajemnicę Słowa, które stało się Ciałem. Z pokorą uznaję, że jeszcze nie znam, mogę prosić o wzrost wiary. 

    Jezus chce, abyśmy Go poznawali, abyśmy się do Niego zbliżyli, abyśmy codziennie pozostawali z Nim tête-à-tête, sam na sam, jak z kimś najbliższym, Kogo darzymy zaufaniem. 

    Może zastanawiać, że tak często Jezus wzywa nas do zaufania i wiary, byśmy Jemu zaufali i uwierzyli. On dobrze zna nasze serca, wie, jak niewiele potrzeba, by zaślepić człowieka, odwrócić Jego spojrzenie, uwagę, za jak niewiele potrafimy porzucić Jego drogę, drogę życia, aby porzucić Jego.

    Potrzeba modlitwy i ciągłego poznawania, zwracania uwagi na Słowo. Potrzeba nam ciągłego przypominania Ewangelii, którąśmy przyjęli, przez którą będziemy zbawieni. Dlatego potrzebujemy też wspólnoty Kościoła, która będzie nam przypominać.

    Zbliżając się wciąż na nowo do Jezusa, do Słowa Życia, do Prawdy odnajdujemy Drogę i zyskujemy Życie. 

1. Czy jestem tym, który wciąż poznaje, czy może tym, który uważa, że już poznał?

    

środa, 5 maja 2021

Środa 5 Tygodnia Wielkanocy

    Niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: «Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni». Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych (Dz 15,1-2).

    Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,4b-5).

    Pierwszy sobór Kościoła - Sobór Jerozolimski.  Chociaż niewielki, ukazuje już cały styl postępowania wielu innych soborów w całej historii Kościoła. 

    Pojawia się konkretny problem w zakresie wiary, następuje odwołanie do tych, którzy uznawani są za filary Kościoła. Problem będący przedmiotem napięcia zostaje przedstawiony przez tych, którzy się z nim spotkali, podjęta zostaje debata oparta na szczerości. Wszystkim towarzyszy świadomość obecności Ducha Świętego, problem zostaje rozwiązany kolegialnie i będzie zakomunikowany wspólnocie. 

    Wobec nowych wyzwań ewangelizacyjnych pojawiło się zasadnicze pytanie: czy wiara w Jezusa, Jego łaska jest wystarczająca, aby osiągnąć zbawienie, czy też potrzeba czegoś więcej? 

    Niektórzy uważali, że nie można rezygnować z dotychczasowym praw czy przywiązania do tradycji (prawo żydowskie było przejawem woli Bożej). Pewnie pojawiały się i inne, ukryte intencje, dotyczące pierwszeństwa, pewnej dominacji ludu wybranego nad tymi, którzy przychodzili z pogaństwa. Paweł i Barnaba przybywają, aby zaświadczyć o działaniu Ducha Świętego wśród pogan. 

    Patrząc na mądrość młodego Kościoła, warto zapytać, jak dziś rozwiązywane są napięcia w Kościele. jak traktowany jest depozyt wiary powierzony wspólnocie. Czy potrafimy po bratersku dyskutować o naszych poglądach we wspólnocie Kościoła, uznawać autorytet papieża i biskupów, przyjmować z zaufaniem postanowienia Kościoła, z przekonaniem, że Duch Święty działa w nich i poprzez nich?

    Życie Kościoła, jego skuteczność apostolska, wypływa z jego zjednoczenia z Chrystusem i jest dziełem Ducha Świętego. Bez tego zakorzenienia w Chrystusie cała działalność Kościoła byłaby bezowocna. Aby zachować tę duchową i apostolską żywotność, potrzebuje  okresowo gruntownego przycinania suchych i obumarłych gałęzi. To zawsze jest bolesny proces, ale nie może pozbawiać nas tego pragnienia, aby pozostać mocno zaszczepionym w winnym krzewie. 

1. Czy szukam pośród różnicy zdań i wątpliwości dobra wspólnoty Kościoła?

    

wtorek, 4 maja 2021

Wtorek 5. Tygodnia Wielkanocy - wsp. św. Floriana


    Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje (Dz 14,19).

    Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! (J 14,27).


    Czytania liturgii Słowa mogą wywołać poczucie pewnego dyskomfortu - z jednej strony zapowiedź, obietnica pokoju, a rzeczywistość życia przynosi prześladowanie, ukamienowanie, wyrzucenie poza miasto prawie martwego Pawła. 

    Pokój mój daję wam -  to część dziedzictwa, które Jezus pozostawia swoim uczniom. W czasie każdej Eucharystii słyszymy te słowa tuż przed Komunią Świętą. Jest to dziedzictwo, którego nie da się skonsumować, nie da się go wydać jak pieniędzy. To dziedzictwo, którego doświadcza serce. 

    Pokój i walka są naszą codzienną rzeczywistością. Wiemy, czym jest pokój, ponieważ wiemy czym jest walka. Aby osiągnąć pokój, ten Chrystusowy pokój, trzeba najpierw stoczyć wewnętrzną walkę. Nie da się żyć, udając pokoju. Przychodzi taki moment, kiedy człowiek zmuszony jest do podjęcia wewnętrznej walki, do podjęcia walki w sobie, aby cieszyć się pokojem.

    Oparciem w tej wewnętrznej walce jest Prawda. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka, kiedy podejmujecie walkę o pokój. 

    Bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Te słowa spełniają w taki czy inny sposób w życiu każdego ucznia. w XXI wieku mniej lub bardziej musimy przejść przez wiele, jeśli chodzi o życie i głoszenie Ewangelii, dawanie świadectwa Jezusowi.

    Jezus ofiaruje uczniom swój pokój, bardzo różny od pokoju, jaki może ofiarować jakakolwiek osoba. Chrześcijanin nigdy nie jest sam: odchodzę i przyjdę znów do was. Zawsze jest obok Ten, który okazuje swoja miłość, na tysiące sposobów, w chwilach łatwych i w chwilach, kiedy trzeba przejść wiele, aby żyć w wierności Dobrej Nowinie

1. Czym jest dla mnie pokój?


poniedziałek, 3 maja 2021

Uroczystość NMP Królowej Polski

    Przy krzyżu Jezusa stała Matka Jego oraz siostra matki Jego, Maria, żona Kleofasa i Maria Magdalena. Gdy Jezus zobaczył Matkę i stojącego obok ucznia, którego kochał, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19,25-26).

Zdumiewać może, że w Uroczystość Królowej liturgia Słowa kieruje naszą uwagę na krzyż, godzinę Jej cierpienia, a nie chwały. Mogłoby się wydawać, że bardziej odpowiednie byłyby słowa o Jej wybraniu, czy też moment, w którym uwielbiała Boga za wielkie rzeczy. A widzimy Ją w obrazie największego cierpienia, odartą z ludzkiego szacunku, kiedy  obelgi i drwiny wykrzykiwane w kierunku Jezusa, dodatkowo raniły Jej serce.

    Nasza Królowa. Na Jej wizytówce, według św. Łukasza, było napisane Służebnica. I Królowa – Służebnica domaga się pierwszeństwa, kiedy chodzi o przyjęcie zadania, o przyjęcie na swoje ramiona ciężaru. Ona potrafi zrozumieć, że Bóg spogląda przyjaznym okiem na tych, którzy potrafią się uniżyć: wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.  

Cisza, życie w cieniu, bez pchania się na afisz, skromność, pokora, dyskrecja, zajmowanie ostatniego miejsca – to przymioty zasadnicze. 

Maryjo, Królowo świata i Królowo Polski, przed której tronem klękali władcy i wielcy tego świata, pomóż mi zrozumieć, że do Bożego Królestwa wstęp osiągają osoby, które nie są uznawane za ważne w oczach tego świata, osoby wielkie w Bożych oczach. 

1. Jaki obraz Królestwa Bożego noszę w sercu?

niedziela, 2 maja 2021

V Niedziela Wielkanocy

    Po przybyciu do Jeruzalem próbował dołączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba wziął go, zaprowadził do apostołów i opowiedział im, w jaki sposób zobaczył na drodze Pana (Dz 9,26-27a).

    Ja jestem szlachetnym krzewem winnym, a mój Ojciec jest gospodarzem (J 15,1). 


Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Ojciec mój jest gospodarzem. Jesteśmy osłuchani z tym tekstem, łatwo przeoczyć to zdanie Jezusa. A co jeszcze gorsze, można uznać siebie osobiście, albo jako grupa – wspólnota chrześcijańska, a nawet jako Kościół, za właściciela winnicy, gospodarza, i uzurpować sobie miejsce Boga. 

    Ileż bezlitosnych sądów i cięć, które raniły i ranią, które wykluczają i potępiają, które próbują przycinać gałęzie, ale czynią to bez poszanowania i wrażliwości, bez cierpliwości, bez wyczekania właściwego momentu, bez dbałości o dobro winnego krzewu, byle tylko zaspokoić własne ambicje, zrealizować własne plany i często wątpliwe wizje dotyczące wspólnoty Kościoła. 

Jak wiele możemy nauczyć się od Barnaby z Dziejów Apostolskich. To człowiek, który jest dobry i wielkoduszny, posiada sztukę rozeznawania i rozpoznawania Bożego działania w Szawle – Pawle. 

    Kiedy Kościół się bał i nie chciał mieć z Szawlem nic do czynienia:  wszyscy bali się, nie wierząc, że jest uczniem… Barnaba potrafi zaufać, podejmuje się wstawiennictwa, mówi o nawróceniu Szawła, o tym, jak z odwagą dawał świadectwo o Jezusie.

1. Czy potrafię wstawić się za tymi, których inni wykluczają?


sobota, 1 maja 2021

Sobota 4. Tygodnia Wielkanocy - wsp. św. Józefa, rzemieślnika

    W następny szabat zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł (Dz 13,44-45).

    Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca(J 14,11-12).


    Zazdrość. Tak często jest motorem ludzkiego działania. Prowadzi do przewrotności i zaślepienia, nie potrafi dostrzec dobra i się nim ucieszyć. 

    Zazdrość wyrządza tak wiele szkód zarówno poszczególnym osobom, jak i wspólnotom czy społeczeństwu. Człowiek nie potrafi rozpoznać dobra, które ma w sobie, a patrzy złym okiem na drugiego. 

    Jesteśmy powołani do szczęścia i Bóg wyposażył nas we wszystko, aby to osiągnąć. Trzeba pozwolić Bogu wejść do swojego życia, otworzyć się na Ducha, aby przyjąć Dobrą Nowinę. Żyć uważnie, aby nie dać się pozbawić radości, która przychodzi do nas wraz z darem Słowa i pozwala się ucieszyć dobrem braci i sióstr. 

    Bóg uobecnia się w życiu Jezusa poprzez swoje dzieła i swoje Słowo. W Jezusie Bóg wychodzi nam na spotkanie i Jezus chce nas nauczyć widzieć, to znaczy chce, abyśmy odkrywali obecność Jego i Jego Ojca w tym, co pozornie jest po prostu ludzkie, przyziemne. 

    Otrzymujemy obietnicę: na drodze życie możemy cieszyć się Jego pomocą i obecnością, będziemy realizować Jego dzieła, będziemy uobecniać Go pośród pozornej nieobecności. Odkryjemy, poprzez osobiste doświadczenie, światło i życie, którego On pragnie nam udzielać. 

    To jest możliwe wówczas, kiedy otwieramy się na Jego zaproszenie, by czynić Ewangelię żywą w naszym życiu. Rozpoznajemy Jezusa, a w Nim Ojca, kiedy kochamy, modlimy się, kiedy przebaczamy, pozwalamy się przemieniać, kiedy wzrastamy jako osoby i otwieramy się na naszych braci i siostry. To wtedy dokonuje się przemiana społeczeństw, nie poprzez rewolucję, ale poprzez miłość. 

1. Jak przezwyciężam w sobie uczucie zazdrości wobec innych?

piątek, 30 kwietnia 2021

Piątek 4. Tygodnia Wielkanocy

    Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu, bo mieszkańcy Jerozolimy i ich zwierzchnicy nie uznali Go, i potępiając Go wypełnili głosy Proroków, odczytywane co szabat (Dz 13,26-27).

    Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14,6).


    Paweł korzysta ze swojego przygotowania rabinackiego i potrafi zdobyć serca słuchaczy, przypominając zgromadzonym w synagodze wielkie dzieła Boga, których doświadczał naród wybrany od czasów Abrahama po przyjście Jana Chrzciciela. I na tym tle dziejów zbawienia ukazuje Jezusa, w którym spełniają się wszystkie proroctwa i obietnice, jakie Bóg złożył. Jerozolima odrzuciła Go jako bluźniercę i uzurpatora, wydając Go na śmierć.  Ślepota serca nie pozwoliła im zobaczyć prawdy. 

    Paweł pokazuje na czym polega wielkość Bożego dzieła: w Jezusie człowiek otrzymuje przebaczenie grzechów i usprawiedliwienie, którego nie mógł osiągnąć poprzez Prawo Mojżesza - trzeba tylko uwierzyć. 

    Ewangelia przenosi nas do wieczernika. Wyczuwa się atmosferę niepewności i udręki. Jezus zapowiada im stopniowo, ale nieustannie, swoje odejście ze świata i powrót do Ojca. Uczniowie nie potrafią zrozumieć. Chociaż byli z Nim dłuższy czas, wciąż Go nie znają dobrze. I Jezus przekazuje im słowa nadziei, aby nie tracili pokoju, aby nadal wierzyli w Ojca i w Niego. 

    Tylko wiara, pełna nadziei i mocna pozwoli im zobaczyć, że wybór Jezusa jest dobrym wyborem, nie doznają zawodu. To On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

    Pośród naszych wątpliwości i niezdecydowania Jezus ukazuje nam drogę, którą trzeba iść, wybór, którego należy dokonać. Podaje pomocną dłoń.

    Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem, jest tym wszystkim, czego potrzebujemy i szukamy:

* świat oferuje nam wiele sposób i tras, aby iść przez życie, a Jezus mówi, że On sam jest Drogą;

* świat oferuje nam wiele różnych kłamstw jako sposobu rozwiązywania naszych problemów. Jezus przedstawia się jako Prawda;

* świat oferuje nam wiele różnych sposobów na życie, które mają sprawić, że będziemy szczęśliwi, a Jezus mówi, że to On jest prawdziwym Życiem.

    Jezus jest Drogą, bo jest Prawdą i daje Życie. Kto buduje na Nim, jako kamieniu węgielnym, osiągnie spełnienie. A kto ten kamień odrzuca, rozbije się. Prawdziwym ślepcem nie jest ten, kto nie widzi, lecz ten, kto patrząc, nie potrafi zobaczyć.


1. Czy potrafię zobaczyć wielkie dzieła Boga we własnej historii życia?

    

czwartek, 29 kwietnia 2021

Czwartek 4. Tygodnia Wielkanocy - święto św. Katarzyny Sieneńskiej, patronki Europy


    Jeżeli wyznajemy swoje grzechy, jest tak wierny i sprawiedliwy, że nam te grzechy odpuści i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. A jeśli ktoś zgrzeszy, mamy przed Ojcem Orędownika, sprawiedliwego Jezusa Chrystusa (1 J 1,9; 2,1b).

    Ojciec mój wszystko mi przekazał. A nikt nie zna Syna z wyjątkiem Ojca, ani Ojca nikt nie zna z wyjątkiem Syna i tego, komu Syn zechce odsłonić (Mt 11,27).


    Mamy Orędownika u Ojca - Jezusa Chrystusa. Święty Jan przypomina: Bóg jest światłością... Kiedy patrzymy na Boga korzystając z tego światła, które On nam je daje, odkrywamy, że Jego serce jest przepełnione miłością wobec nas. Ta miłość sprawia, że przebacza nam grzechy, kiedy przychodzimy skruszeni, bo zna naszą ludzką kondycję. Papież Franciszek napisał: łaska zawsze nas poprzedza i przybiera oblicze miłosierdzia, które staje się skuteczne w pojednaniu i przebaczeniu. 

    Jakby nie wystarczyło wiedzieć, że Bóg oferuje nam przebaczenie, św. Jan idzie krok dalej - przed trybunałem Boga mamy najlepszego adwokata na świecie - Orędownika, Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, ale za grzechy całego świata. Trudno wyobrazić sobie korzystniejszą sytuację: Sędzią, który dokona nad nami sądu, jest miłosierny Ojciec, a obrońcą jest Jezus. Nie można już oczekiwać więcej. 

    Jeśli chcemy poznawać oblicze Ojca, musimy zbliżać się do Syna: Ojca nikt nie zna z wyjątkiem Syna i tego, komu Syn zechce objawić... Jezus przychodzi, aby objawić nam oblicze Ojca. Ten, który zna dogłębnie nasze serce, bo był człowiekiem takim jak my, wie dobrze, że czasem jest nam ciężko, że jesteśmy zmęczeni. Przychodzi z pomocą i zaprasza: uczcie się ode Mnie. Daje się poznawać przez swoje słowa, przez czyny, przez życie ofiarowane za nas. Boga poznaje się sercem, na kolanach, w zaufaniu poprzez miłość.


1. Czy dziękuję Bogu za dar przebaczenia?

środa, 28 kwietnia 2021

Środa 4. Tygodnia Wielkanocy


    Gdy odprawili publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: «Wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem». Wtedy po poście i modlitwie oraz po włożeniu na nich rąk, wyprawili ich (Dz 13,2-3).

    Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności (J 12,46).


    Duch Święty staje się słyszalny. Dla tamtej wspólnoty było to coś naturalnego. Doświadczali tej obecności Ducha w sposób namacalny. 

    Ludzie, pozornie jak wszyscy inni, nie do odróżnienia pośród innych mieszkańców Antiochii, ale jednak inni. Wyróżnia ich wiara i praktyka tej wiary, która sprawia, że na co dzień ocierają się o Ducha Świętego. Duch wybiera, powołuje i wskazuje dzieła, które trzeba wykonać. A Kościół nakłada ręce i posyła. 

    Święty Łukasz zdaje się podkreślać ten moment nałożenia rąk. Kościół bierze odpowiedzialność, modli się i posyła Pawła i Barnabę. Ci, na których Kościół nakłada ręce, otrzymują Ducha Świętego. Bóg posługuje się ludźmi, aby udzielać swoich darów. 

    Tak rozpoczyna się pierwsza z trzech wielkich podróży apostolskich św. Pawła, która zaprowadzi go przez Cypr do świata Greków, aby nieść światło świata.

    Jezus jest światłem. Problem polega na tym, że Jezus jako światło staje się znakiem sprzeciwu. Nie wszyscy chcą widzieć światło, są tacy, którzy wolą ciemność i mrok. Wszystko zależy od czynów, jakie są ich udziałem. 

    Światło ujawnia nas i nasze czyny. Światło przychodzi do nas przez Jego Słowo. Jeśli Go słuchamy i idziemy za Słowem, stajemy się dziećmi światłości, ludźmi, którzy starają się, podejmują wysiłek, by otwarcie kroczyć w prawdzie i miłości. 


1. Czy widzę swoje życie jako powołanie naznaczone obecnością Ducha Świętego?

wtorek, 27 kwietnia 2021

Wtorek 4. Tygodnia Wielkanocy

Udał się też do Tarsu, aby odszukać Szawła. A kiedy go znalazł, przyprowadził do Antiochii i przez cały rok pracowali razem w Kościele, nauczając wielką rzeszę ludzi. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami (Dz 11,25-26).

Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy» (J 10,26-27.29-30).


    To już czwarty tydzień Wielkanocy, powoli codzienność i przyzwyczajenie sprawiają, że radosne Alleluja z Wigilii Paschalnej zaczyna brzmieć tak zwyczajnie. Nasz duch dostosowuje się powoli do naszych przekonań i sposobu przeżywania naszego bycia chrześcijanami. 

    Kiedy spojrzymy na mapę chrześcijaństwa, zobaczymy takich wyznawców, którzy zmagają się z prześladowaniami, które stają się dla nich codziennością, inni żyją w środowisku, które sprzyja wyznawaniu wiary i budowaniu religijności, jeszcze innych dotyka zsekularyzowany świat społeczeństw, w których żyją. 

    Taka jest rzeczywistość, ale nasz czas jest czasem Boga i każda nowa celebracja Wielkanocy pozwala nam na odnowienie wiary - wiary, która otwiera się i ogłasza samą siebie. 

    Dzieje Apostolskie ukazują początki ewangelizacji pogan. W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami. Trudno w tym kontekście nie wspomnieć Syrii, spustoszonej przez wojnę i śmierć. Wierzący są prześladowani. Jak wiele przemocy i zniszczeń powodują ambicja i władza, gdy czują się zagrożone. Ewangelia dla wielu jawi się jako zagrożenie, bo nieustannie zdaje się podważać fundamenty, na których opiera się nasz egoizm i ludzka nędza. 

    Także nam grozi, że zamkniemy się na nowe doświadczenie, nowość Ewangelii. Kiedy nasza wiara czuje się taka solidna, bezpieczna, Bóg przychodzi i nią potrząsa, wzywa do przebudzenia, by wiara nie przestała być wiarą. 

    W słowach Jezusa, dobrego Pasterza, uderza to niezwykłe podkreślenie: moje owce... mój Ojciec... Ileż razy sam mówiłem o tacie - mój ojciec, a słyszałem moje dziecko..., mój syn... Rodzice czasem pytają swoje pociechy, kiedy jest większa grupa osób: gdzie jest tata? To wszystko określa, że do kogoś należymy. Zawsze do kogoś należymy. 

    Wiara jest także kwestią przynależności do Kogoś - należymy do Boga. Można powiedzieć, ze wierzę w Boga, ale trzeba zrobić krok dalej i powiedzieć: należę do Niego, ja jestem Jego. 

    W portyku Salomona dochodzi do starcia Jezusa z przeciwnikami. Ciągle dochodziło do konfrontacji, o czuli się zagrożeni tym, co On prezentował, tym co i jak głosił. I stanowcza odpowiedź: nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. 

    Słuchać Jezusa, wiedzieć, że jestem przez Niego znany, cieszyć się ciągle nowym życiem, którym On obdarza. 

1. Czy przynależność do Boga jest dla mnie źródłem szczęścia?

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Poniedziałek 4. Tygodnia Wielkanocy

Jak łania pragnie wody ze strumieni, 
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego,
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże (Ps 42,2-3).

    Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych» (J 10,2-5).


    Trwamy w kontemplacji obrazu dobrego Pasterza. 

    Dla dobrego Pasterza nie istnieje bezosobowy tłum owiec, ale każdy znany jest po imieniu, każdy z nas jest wołany po imieniu. On mnie zna. 

    To Pasterz, który się troszczy. Pragnie, by każda z jego owiec miała życie i to w obfitości. 

    Jesteśmy zaproszeni, aby zwrócić swoje spojrzenie i swoje uszy ku Pasterzowi, który kocha, który każdego człowieka nosi w swoim sercu, zna po imieniu. Nikt, żaden człowiek nie jest Mu obojętny. 

    W każdym ludzkim sercu rozbrzmiewa tęsknota za Bogiem, niezaspokojone pragnienie poznania Jego oblicza, bo tylko wówczas można odkryć sens życia. Nawet ci, którzy mogą wydawać się tak bardzo dalecy, rozproszeni, obojętni czy wrodzy - oni również odczuwają w sobie to pragnienie. Człowiek jest żywą tęsknotą za Bogiem. 


1. Czy odkrywam w sobie to pragnienie zobaczenia Bożego oblicza?

niedziela, 25 kwietnia 2021

4. Niedziela Wielkanocy


    On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni (Dz 4,11).

Najmilsi, popatrzcie jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy (1 J 3,1).

Ja jestem dobrym pasterzem i znam moje owce, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca (J 10,13).


     Oskarżony zaczyna oskarżać. Z całą mocą, autorytetem.     Prosty rybak przemawia do uczonych w Piśmie, członków Sanhedrynu, do przywódców ludu Izraela. W Piotrze nie ma żadnego lęku, nie stresuje się autorytetem świątyni, brakiem swojego wykształcenia wobec uczonych i nauczycieli Izraela. Niedawno jeszcze zalękniony rybak, ukrywający się za zamkniętymi drzwiami, teraz przemawia z mocą, która musi zaskakiwać, także przesłuchujących. 

    Zdumiewa  odwaga, ale także poczucie wolności, jakie zdaje się wypływa z Piotra. A wszystko za sprawą Zmartwychwstałego – On uwalnia nas od naszych lęków, blokad, od naszego paraliżu, który odbiera nam odwagę świadczenia, od paraliżu, który zabiera nam wolność. 

    Jest w nas wiele różnych blokad  i lęków – boimy się ośmieszenia, ludzkich języków, opinii, są i tacy, którzy obawiają się utraty pracy, utraty przyjaciół czy kolegów.  Chrześcijanie pozwolili sobie wmówić, że wiara jest sprawą prywatną, że nie należy się z wiarą obnosić. Wiara stała się rzeczą wstydliwą. 

Święty Jan w drugim czytaniu ukazuje nam Boga, który nie jest egoistą, który daje nam tak wiele – daje niezwykły dar – jesteśmy Jego dziećmi, Bożymi dziećmi. Czy tego powinniśmy się wstydzić? Popatrzmy po ludzku – czy jakiś ojciec nie chce dać swemu dziecku tego, co najlepsze, co on ma najlepszego? 

    I tak samo postępuje z nami Bóg – Bóg nas wywyższa, podnosi, obdarza nas godnością Bożych dzieci – a my to chowamy, jakby to było coś wstydliwego, coś złego. Próbujemy dostosować się do świata, przyjąć jego wartości. 

    Ostrzega nas przed taką postawą św. Paweł: Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała w tym, czego winni się wstydzić. Jakże aktualne słowa w odniesieniu do wielu, którzy uważają się za chrześcijan, a żyją tak, jakby Boga nie było. 

    Zaufanie, którym obdarza nas dobry Pasterz, mówi nam o trosce, która opiera się na czułości i miłości. 

Ta kultura troski oznacza bycie z drugim człowiekiem, bycie uważnym, wrażliwym, oznacza otwartość i gotowość słuchania. Tylko w ten sposób możemy się zatroszczyć o drugiego człowieka, upodabniać się do dobrego Pasterza.


1. Jakie wewnętrzne lęki i blokady nie pozwalają mi jeszcze na odwagę świadczenia o Chrystusie?

2. Czy dar Bożego dziecięctwa jest dla mnie skarbem?


sobota, 24 kwietnia 2021

Sobota 3. Tygodnia Wielkanocy


Wtedy wielu Jego uczniów odeszło od Niego i potem już z Nim nie chodziło. Jezus zatem zapytał Dwunastu: „Czy i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: Panie, do kogo pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego (J 6,66-68).


Ewangelia dzisiejsza ukazuje różne reakcje słuchaczy na mowę o Chlebie Życia. Wielu nie potrafi zobaczyć duchowej rzeczywistości, ukrytej tajemnicy, przyjmowanej przez tych, którzy mają wiarę. 

Nie rozumiejąc słów Jezusa, ale przede wszystkim nie mogąc przyjąć tajemnicy w prostocie wiary, wielu odchodzi rozczarowanych, choć usprawiedliwiają swoje stanowisko argumentami rozumowymi. Nie można jednak przeniknąć tajemnicy Boga ludzkim umysłem, trzeba wyciszyć swój racjonalizm. Działania Ojca można doświadczyć tylko po odsunięciu nieprzejrzystej zasłony, jaką stanowi nasz umysł. 

Dziś bardzo wielu, którzy mówią o braku czy utracie wiary, odwołuje się właśnie do argumentów rozumu, przeciwstawiając go wierze. Wiara musi być rozumna, ale jednocześnie człowiek musi uznać, że rozum ma swoje ograniczenia, a to dla współczesnego człowieka jest trudne. 

Ci, którzy słuchają słów Jezusa z otwartością, bez rozumowych uprzedzeń, w prostocie wiary, mogą wyznać wraz z Piotrem: Ty masz słowa życia wiecznego!

I nic się nie zmieniło od tamtego czasu. Kiedy podchodzimy i słuchamy Jezusa z prostotą, potrafimy dostrzec bogactwo treści Jego nauczania i idziemy za Nim, karmiąc się Chlebem, który daje życie.

1. Czy potrafię zauważyć ograniczenia własnego rozumu?

piątek, 23 kwietnia 2021

Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika

    A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: «Słyszeliście o niej ode Mnie - mówił - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym». Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» (Dz 1,4-6).

    Jak bardzo mizerny potrafi być horyzont, do którego sięga człowiek. Kiedy Jezus mówi o Duchu Świętym, o darach Ojca, o Jego obietnicy, ukazuje wielkość misji, kiedy ukazuje niebo, uczniowie koncentrują swoją uwagę na ziemi, na ziemskim królestwie. 

    Kiedy Bóg ukazuje szeroki zakres misji, na którą ich wysyła - po krańce ziemi, oni kurczowo trzymają się niewielkiego kawałka ziemi - królestwa Izraela. 

    Ale Bóg się nie zraża - obdarza człowieka z hojnością i zaprasza do współpracy. 

1. Czy potrafię zobaczyć wielkość Bożej obietnicy?

czwartek, 22 kwietnia 2021

Czwartek 3. Tygodnia

    Anioł Pański powiedział do Filipa: «Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta» - powiedział anioł Pański do Filipa. A on poszedł (Dz 8,26-27).


    Filip ze skutecznością głosi Dobrą Nowinę. Jest kilka cech w tej relacji św. Łukasza, które pokazują źródło owocności podejmowanego działania, pewne cechy Filipa, które sprzyjają przynoszeniu owocu:

- wstań i idź na drogę - jego działanie nie wynika z osobistej inicjatywy, ale  z przyjęcia wezwania, jakie kieruje do niego Bóg, który posyła. Filip jest posłuszny Duchowi Bożemu;

- idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta - i pora nie ta, bo południe, kiedy ruch zamiera, i miejsce nieszczególne, na pewno nie takie, które zna, które jest mu bliskie;

- Etiop wracał, czytając proroka Izajasza - oczy i uszy Filipa są otwarte. Zauważa Etiopczyka, który wraca ze swojej pielgrzymki. Uświadamia sobie, kim jest ten człowiek, jaka jest jego sytuacja, rozpoznaje jego tożsamość. Widzi konkretnego człowieka, z bardzo konkretną rzeczywistością i historią;

- Gdy Filip podbiegł, usłyszał...- wsłuchując się w Boże natchnienie rozpoznaje w sytuacji ten odpowiedni moment, który można zamienić w czas zbawienia. Umiejętność uchwycenia tego, co jest chwilą, tego "tu i teraz" wobec ludzi, z którymi przebywamy, jest sztuką. Trzeba być uważnym na to, co się z nimi dzieje, a jednocześnie otwierać się na Boże natchnienie;

- czy rozumiesz, co czytasz? - nawiązuje rozmowę, zaczynając od tego, czym ten człowiek żyje. Rozświetla rzeczywistość światłem Słowa;

- opowiedział mu Dobrą Nowinę - czyni to samo, co Jezus wobec uczniów na drodze do Emaus: objaśnia Pisma, sprawia, że Słowo staje się czytelne, zrozumiałe i rozpala serce;

- obaj, Filip i dworzanin, weszli do wody. I ochrzcił go - towarzyszy procesowi budzenia się wiary, ale nie narzuca rytmu. To Etiopczyk zauważa wodę, zatrzymuje wóz, prosi o chrzest. Serce wyznało wiarę, dla Etiopa rozpoczyna się droga naśladowania, droga wiary - jechał z radością swoją drogą...

- Duch Pański porwał Filipa i dworzanin już więcej go nie widział - potrafi się usunąć po wypełnieniu swojej misji, podjąć nowe wezwanie. Nie zasłania sobą Jezusa. 

    Być gotowym, otwartym na realizowanie Bożych natchnień, Bożych marzeń, by życie stawało się cudem Jego obecności. 


środa, 21 kwietnia 2021

Środa 3. Tygodnia Wielkanocy

    Wybuchło wówczas wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem Apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów porywał mężczyzn i kobiety, i wtrącał do więzienia (Dz 8,1-3).


    Śmierć Szczepana przynosi owoce, których oprawcy się nie spodziewali. Rozszerza się zasięg Dobrej Nowiny. Jest ona głoszona wszędzie tam, gdzie rozproszyli się uczniowie. 

    Szaweł zdaje się kierować tymi, którzy walczą z uczniami Jezusa. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!  Szaweł prześladował chrześcijan i ta sama gorliwość, którą wkładał w prześladowanie stanie się dla niego bodźcem do wyjścia im naprzeciw i stania się jednym z najbardziej aktywnych apostołów oraz motorem rozprzestrzeniania się Ewangelii wśród pogan. 

    Doświadczając dzisiaj braku przychylności, ośmieszania wiary, sprzeciwu wobec ewangelicznych wartości, powinniśmy brać przykład z tych pierwszych uczniów, którzy z odwagą głosili. Nie należy się zniechęcać, kiedy coraz więcej głuchych i ślepych na Dobrą Nowinę. Zachować wierność w trudnych czasach, by poprzez świadectwo życia pozwolić Panu Bogu przemieniać serca. 


1. Czy potrafię zaufać, że z ludzkich złych czynów Bóg potrafi wyprowadzić dobro?