Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku (J 15,26-27).
Oba czytania mówią nam dzisiaj o głoszeniu Dobrej Nowiny, o dawaniu świadectwa. To racja bytu Kościoła, a w konsekwencji misja i zadanie każdego ucznia, każdego chrześcijanina: głosić swoim życiem, słowem i świadectwem dobrą nowinę o Jezusie.
Niemniej jednak widzę coś, na co często nie zwraca się uwagi. Paweł w Filippi głoszenie Ewangelii zaczyna od słuchania - usiadłszy tam, rozmawialiśmy z kobietami... Nie od razu zaczął mówić o Ewangelii, o Jezusie. Zaczyna czas od rozmowy, od wsłuchania się w to, o czym mówiły, co je trapiło.
Może to się wydawać paradoksalne, ale pierwszym świadectwem, jakie możemy dać Jezusowi, jest poświęcenie czasu na słuchanie, na pozwolenie drugiej osobie, aby nam powiedziała, aby opowiedziała o swoim życiu, o swoich problemach, bólu, o swoich radościach, nadziejach i oczekiwaniach.
Pierwszą rzeczą nie jest mówienie, nie wdzieranie się w drugiego człowieka z naszą mądrością, racjami, pomysłami i dobrymi radami. Pierwszą rzeczą jest milczenie, otwarcie uszu i serca, aby słuchać drugiego. Słuchać, aby wczuć się w drugiego, aby zostawić mu miejsce na mówienie i wyrażanie siebie, aby mógł wypowiedzieć to, co jest tak ważne dla niego. Dzisiaj świat cierpi z powodu braku tych, którzy potrafią słuchać.
Bóg także nie wtargnął w naszą intymność, ale najpierw przyszedł, stał się jednym z nas, aby słuchać, zrozumieć, pomóc, leczyć, karmić. Zawsze najpierw pyta: czego pragniesz?, a dopiero później odpowiada.
1. Czy potrafię słuchać drugiego człowieka?



















