zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 9 stycznia 2024

Wtorek 1. Tygodnia Zwykłego

    W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie (Mk 1,21-22).


    Początek działalności Jezusa. Epizod w synagodze w Kafarnaum, w miejscu, gdzie Żydzi gromadzili się, aby się modlić, aby spotkać Boga w Jego słowie. 

    Jezus nie należy do grona przywódców, a jednak prości ludzie widzą, że Jego słowa i czyny mają szczególną moc, od Jezusa bije autorytet, jakiego nie posiadają przywódcy. Przyciąga uwagę, a to przyniesie problemy...

    Ludzie, którzy posiadają prawdziwy autorytet, a nie jedynie autorytet wypływający z zajmowanego stanowiska czy funkcji, pomagają innym radzić sobie w życiu, wzrastać, odważnie stąpać pośród labiryntów codzienności. Jezus jest człowiekiem autorytetu i korzysta z niego. Czasami budzi uśpionych rutyną codzienności, innym razem stawiając czoła złu. Zawsze szuka dobra człowieka. Aż po swoją śmierć.

    Jako naśladowcy Jezusa, jesteśmy wezwani do tego, by nieść pomoc, walczyć ze złem, najpierw w sobie, a wówczas dla innym będziemy oparciem. Będą mieli pewność, że mogą zaufać. 

    W świecie, w którym pokusa władzy i autorytaryzmu jest bardzo silna, w świecie, w którym brakuje prawdziwych autorytetów, jesteśmy zaproszeni, by naśladować Jezusa: obserwować życie, słuchać ludzi i we właściwy sposób, poprzez słowo i czyny, wskazywać na Królestwo, na oparcie, które może dać tylko Bóg.


Na ile jestem autorytetem dla innych? Na ile wskazuję im Boga?

poniedziałek, 8 stycznia 2024

Poniedziałek 1. Tygodnia Zwykłego

Czym się Panu odpłacę 
za wszystko, co mi wyświadczył? (Ps 116b,12)

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,14 - 15)


    Jak ten czas leci!  Dopiero co przygotowywaliśmy się do Wigilii, świętowaliśmy Nowy Rok, a już mamy 8 stycznia i wracamy do normalności. 

    Po zakończeniu liturgicznego czasu Bożego Narodzenia w liturgii pojawia się czas zwykły. 

    Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że tym zwykłym czasom w naszym życiu i w liturgii należy się jednak trochę więcej poszanowania, niż zwykliśmy okazywać. Większość naszego życia to przecież zwykły czas, zwyczajna codzienność. 

    I chociaż czasy niezwykłe przybliżają nas do głębi naszej wiary, pozwalają nam świętować, to przecież w zwykłym czasie otrzymujemy tak wiele ważnych darów dla naszego życia, to zwykły czas wypowiada nasze wnętrze, wypowiada to, czym wypełnione jest nasze serce. 

    To w codziennym, zwykłym życiu dzieci uczą się chodzić i mówić. W codziennych zmaganiach budujemy nasze rodziny i wspólnoty. To w codzienności podejmujemy współpracę w Bożym dziele Królestwa. 

    To codzienność bogata jest w różne pomysły i wątpliwości, pewne projekty udaje się zrealizować, a inne zostają udaremnione, mają miejsce spotkania i nieporozumienia, zdarzają się różne kryzysy, a także próby ich przezwyciężenia. Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył? - sugeruje nam psalm dzisiejszej liturgii: wzywając Jego imienia, dotrzymując obietnic, składając ofiarę uwielbienia... przed całym Jego ludem

    Sam Jezus staje się zwyczajny, wchodzi w codzienne życie nad Jeziorem Galilejskim, gdzie rybacy zarzucają sieci w wodę, aby wzywać ich po imieniu i złożyć nam swoją propozycję: Pójdź za Mną!... Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! 

    Zwykły czas, który zaprasza nas, byśmy oddawali cześć Bogu, za codzienność, w której On do nas przychodzi...


Czy potrafię zachwycić się codziennością, tym, co zwyczajne w moim życiu?

niedziela, 7 stycznia 2024

Niedziela Chrztu Pańskiego

Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,10-11).

Jan Chrzciciel tak głosił: „Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1,8).


    Być ochrzczonym dosłownie oznacza być zanurzonym, zanurzyć się w wodzie – jakby się tonęło lub umierało, to być ugotowanym w żarze Ducha, aby wyłonić się jako nowa osoba, jako nowy człowiek. Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Być ochrzczonym to pozwolić, by woda i Duch przemieniały dogłębnie nasze wnętrze. 

    To proces, który dokonuje się w czasie, nie dzieje się natychmiast, osoba ochrzczona musi wykonać swoją pracę, podjąć działanie, podobnie jak swoją prace musi wykonać wspólnota, która przyjmuje ochrzczonego. Kiedy otrzymywałeś chrzest, kapłan wypowiadał słowa: Kościół Boży przyjmuje cię z wielką radością. W imieniu tej wspólnoty znaczę cię znakiem krzyża

     Człowiek wchodząc w wody Jordanu uznawał siebie za grzesznika i wyrażał pragnienie zmiany swojego życia. To był chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, chrzest otwarcia na przyszłego Mesjasza, który miał nadejść. Ale jeszcze nie otrzymywali przebaczenia grzechów, to był tylko znak, zapowiedź.

    Dlatego chrzest, który przyjął Jezus i chrzest chrześcijański różnią się od siebie. Chrzest, który przyjmujemy w Kościele jest związany z Paschą Jezusa i zesłaniem Jego Ducha, z włączeniem do wspólnoty Kościoła.

     W Ewangelii Bóg ogłasza publicznie: Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie. Coś podobnego dzieje się w momencie naszego chrztu, a rodzice są zobowiązani, by dbać i codziennie pokazywać dziecku, co to oznacza, dopóki samo nie będzie w stanie tego doświadczyć.


Co oznacza dla mnie chrzest, który przyjąłem wiele lat temu? Czy naprawdę czuję, że jestem dzieckiem Bożym i członkiem wspólnoty Kościoła? 

sobota, 6 stycznia 2024

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Przyjmij, Jeruzalem, światło, przyjmij światło, bo twoje światło nadchodzi, już unosi się nad tobą chwała Pana. Oto ciemność i czarne chmury zalegną w krainach różnych narodów, nad tobą natomiast ukaże się Pan, Jego chwała objawi się nad tobą (Iz 60,1-2).

Mędrcy przybyli ze Wschodu do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest ten narodzony Król Judejczyków? Zobaczyliśmy Jego gwiazdę na Wschodzie i przyszliśmy oddać Mu pokłon (Mt 2,1b-2).


                    Tajemnica Bożego Narodzenia jest tak wielka i tak głęboka, że jeden dzień nie wystarczy, aby w nią wejść i odkryć jej pełnię.

     Tajemnicę dopełnia święto Objawienia się Chrystusa poganom, święto Trzech Króli, jak je nazywamy. To święto łączy się z tym, co będziemy przeżywali jutro – niedzielą chrztu Pańskiego, która jest kolejnym objawieniem Boga pośród swojego ludu.

    Ewangelia mówi nam o niezwykłych odwiedzinach. Tekst nie nazywa ich Królami, lecz mędrcami, ale ci Mędrcy ze Wschodu nie byli biednymi ludźmi jak pasterze – ich dary: złoto, kadzidło i mirrę. Oni odbyli długą drogę, by znaleźć Króla Żydowskiego, by oddać Mu pokłon.

Bez względu na to, jak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania ich figur w naszych szopkach, musimy dać się zaskoczyć kontrastem tej sceny. Jezus urodził się w ubogiej i prostej rodzinie.

    Mateusz mówi nam dzisiaj, że Mędrcy weszli do domu, znaleźli niemowlę, które ktoś przyjął pod swój dach, ponieważ Jego rodzice byli tak biedni, że w noc Jego narodzin nie mogli sobie pozwolić na zapłacenie za gospodę.


Gdzie szukam dzisiaj i gdzie najczęściej znajduję Jezusa?

piątek, 5 stycznia 2024

Piątek 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Taka jest nowina, którą usłyszeliście od początku, że mamy się wzajemnie miłować (1J 3,11).


    Kiedy czytamy Ewangelię wg św. Jana, dostrzegamy, że autor tej księgi to wielki mistyk. Posługuje się symbolami, skomplikowanym językiem, głębią obrazów i słów, które odbiegają od relacji innych ewangelistów. Wystarczy choćby wspomnieć prolog Ewangelii Janowej...

    Tekst pierwszego czytania ukazuje nam jednak, że chrześcijański mistycyzm zawsze ląduje w rzeczywistości, w codziennym życiu. Nie można pozostać z głową w chmurach,  chrześcijański mistycyzm chodzi po ziemi. Przesłanie Ewangelii jest syntezą Dobrej Nowiny o miłości Boga do nas, objawionej w Jezusie Chrystusie, który stał się jednym z nas, rozbił namiot pośród nas, zstąpił z niebios na ziemię. Chrześcijański mistycyzm wyraża się w codziennych relacjach między ludźmi. A jeśli tu, na ziemi, nie znajduje swojego wyrazu, pozostaje jedynie bezużyteczną paplaniną. 

   Święty Jan wyjaśnia, że miłość jest przeciwieństwem śmierci i nienawiści - kto nie miłuje, trwa w śmierci. Miłość jest życiem. Przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy. Ten, kto nie kocha, jest martwy. Ten, kto nie kocha, jest jak zombie, jednym z tych żywych trupów z filmów, którzy zagrażają życiu innych. Każdy, kto nienawidzi swojego brata, jest mordercą. Jedyną bronią, którą posiadamy, by stawić im opór, jest miłość. To miłość jest zdolna przeprowadzić człowieka ze śmierci do życia, tworzyć wolnych, żywych ludzi, zdolnych do kochania. 

    I Jan dodaje coś bardzo ważnego. Miłość nie jest słowem, jedynie słowem, lecz czynem. Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Najwyższy stopień chrześcijańskiego mistycyzmu, to praktyka miłości w codziennym życiu...


1. Jakie przeszkody we mnie i wokół mnie utrudniają mi praktykowanie miłości?

    

czwartek, 4 stycznia 2024

Czwartek 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Syn Boży po to się pojawił, aby zniszczyć dzieła diabła. Każdy, kto narodził się z Boga, nie dopuszcza się grzechu, gdyż jest w nim Jego zasiew (1J 3,8b-9a).

    Kiedy Jan napotkał wzrokiem przechadzającego się Jezusa, powiedział: "Oto Baranek Boży". Gdy dwaj jego uczniowie usłyszeli te słowa, poszli za Jezusem (J 1,36-37). 


    Narodziny Jezusa w ciele dają nam możliwość odrodzenia się do nowego życia, rządzonego nie przez grzech, egoizm, egocentryzm i interesowność, ale przez sprawiedliwość, która ostatecznie przejawia się w zdolności do kochania naszych braci i sióstr. 

    List św. Jana ukazuje nasze rozbicie: jesteśmy rozdarci między grzechem a sprawiedliwością, ponieważ nasze narodziny w Duchu, z jednej strony już rzeczywiste, z drugiej wciąż się dokonują, walczą o urzeczywistnienie, jesteśmy w drodze... Stąd potrzeba, abyśmy szukali i znajdowali Chrystusa, wciąż na nowo, ponieważ tylko w Nim możliwe są narodziny do nowego życia. 

    Liturgia ukazuje nam Jezusa jako już dojrzałego człowieka. Po kontemplacji tajemnicy Boga, który stał się człowiekiem w śmiertelnym ciele nowonarodzonego Dziecka, Jezus zniknął z naszego pola widzenia, zagubiony w długich latach anonimowości, jakby zmuszając nas do pójścia na Jego poszukiwanie.

    Nie chodzi o ślepe poszukiwanie. Prorocy dają konkretne wskazania. Oni zawsze wskazują na Niego. To podstawowy znak rozpoznawczy każdego proroka: nie skupia uwagi słuchaczy na sobie, ale zaprasza do spojrzenia dalej, aby każdy mógł osobiście doświadczyć spotkania z Chrystusem. Prorok wskazuje na Mesjasza, ale potem każdy z nas musi mieć odwagę, by Go szukać, pytać, iść za Mistrzem i być z Nim. 


Czy podejmuje wysiłek narodzin w Duchu?


środa, 3 stycznia 2024

Środa 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Jan zobaczył Jezusa podchodzącego ku niemu i rzekł: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym" (J 1,29.34).


    Weszliśmy wczoraj przez bramę tajemnicy Jezusa. Dzisiaj Ewangelia daje nam aż dwie odpowiedzi na pytanie o to, kim jest Jezus. Otrzymujemy je za pośrednictwem Jana Chrzciciela. 

    Dla niego Jezus jest Barankiem Bożym i Synem Bożym. Nie wiem, czy potrafimy zrozumieć pełnię znaczenia tych dwóch określeń - imion Jezusa tak, jak rozumieli to pierwsi odbiorcy Ewangelii.

    Trudno zrozumieć Jezusa jako Baranka, ale również nie jest łatwo zrozumieć Jezusa jako Syna. 

    W naszej, zachodniej kulturze, nie praktykuje się już obrzędów ofiarnych, gdzie zwierzęta składane są w ofierze. Nie rozumiemy, co oznacza składanie ofiar Bogu. Ale również w czasach rozumienia Boga jako jakieś tajemniczej siły, pozytywnej energii, która sprawia, że święta stają się magiczne, ale nie Boże, mówienie o Bogu, który ma Syna wydaje się absurdem nie do przyjęcia. Dopiero kiedy przyjmujemy, że Bóg jest Osobą, Trójcą Osób, otwieramy miejsce dla Syna.

    A jednak tajemnica Jezusa jest związana z Jego kondycją jako Syna. Syn zostaje złożony w ofierze jako Baranek, dla odkupienia całej ludzkości.

    Kościół widzi w Jezusie Tego, który poprzez ofiarę z siebie uwalnia nas od ciężaru winy i otwiera nam drogę wyzwolenia: ofiarowanie siebie, oddanie siebie do końca...


Jaki tytuł - imię Jezusa najbardziej do mnie przemawia? Jakie znam określenia odnoszone do Jezusa?

wtorek, 2 stycznia 2024

Wtorek 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i w Ojcu (1 J 2,24b).

    Jan im tak odpowiedział: "Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała" (J 1,26b-27).


    W tym krótkim fragmencie pierwszego listu św. Jana uderza to, jak często Jan używa czasownika trwać. Jesteśmy zaproszeni do trwania w Nim, przy Jego Słowie, przy Nim, tak jak On przez swoje dary trwa  w nas. 

    Jesteśmy przyzwyczajeni do zmian, ciągłego przemieszczania się, biegania za nowym. Dla wielu takie trwanie to zaprzeczenie postępowi, a nawet kurczowe trzymanie się przeszłości. 

    Nie o takim jednak trwaniu mówi św. Jan. Trwać, to nie stawiać niczego przed Chrystusem, nie wymieniać Go na kogokolwiek lub cokolwiek innego. Trwanie  w Nim pozwala doświadczyć, że nasze życie jest głęboko zakorzenione, jak potężne drzewo, które potrafi opierać się wichurom i przeciwnościom życia. Im większe zakorzenienie, tym większa trwałość, ale także większa elastyczność, większa zdolność na otwieranie się na nowe. 

    Dzisiejsza Ewangelia jest jak brama do tego, co czeka nas w nadchodzących dniach: uzyskamy galerię odpowiedzi na pytanie: kim jest Jezus. Jan Chrzciciel rozbudza naszą ciekawość, zaostrza apetyt. Jego słowa są tak aktualne i bezpośrednie, jak wtedy, gdy zostały wypowiedziane: Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie.

    Co nam da wiedza, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, jeżeli najpierw nie zdamy sobie sprawy z tego, że On jest pośród nas? On jest wśród nas, ale my jeszcze Go nie znamy. Jak to możliwe? To pytanie, które dotyczy nas wszystkich, a jego głębokiej prawdzie przekonałem się, będąc w Izraelu, w Ojczyźnie Jezusa. W tym maleńkim kraju, Jego kraju, niewielu wyznaje Go jako Zbawiciela i obiecanego Mesjasza. 

    Jest pośród nas. Jesteśmy zaproszeni, by otworzyć oczy i odszukać Jego obecność w naszej rzeczywistości...


W jaki sposób mogę pogłębić moją znajomość Jezusa? 

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

      Niech Pan cię pobłogosławi i niech cię strzeże. Niech Pan rozpromieni swoje oblicze nad tobą i niech ci będzie łaskawy. Niech Pan obróci swe oblicze ku tobie i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24-25).

    Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze!”

I spiesząc się, przyszli. Znaleźli Maryję, Józefa i to Niemowlę leżące w żłobie. Gdy Je zobaczyli, powtórzyli wypowiedziane do nich o tym Dziecięciu słowa (Łk 2, 16-17).


     Niewiele wiemy, jak Maryja przeżywała to wszystko, co działo się wokół tych narodzin. 

    To Dziecko było tajemniczym owocem Bożego działania. Nie wiedziała, jaka będzie Jego przyszłość, nie znała szczegółów, ale była gotowa dać się zadziwić Temu Maleństwu i poprowadzić po drogach, które bardzo odbiegały od dróg innych matek w ludzie Izraela, po drogach Królestwa, ale także męki i śmierci oraz zmartwychwstania.

    Święty Łukasz mówi nam, że Maryja chowała wszystkie te słowa i zastanawiała się nad nimi w swoim sercu. Zachowywała się jak wiele innych matek i ojców, którzy zachowują w sercu pierwsze słowa swoich dzieci, ich uśmiech, pierwsze psoty.

    Św. Łukasz, poza tą oczywistą reakcją, chce nam powiedzieć coś więcej. Zaprasza każdego wierzącego, abyśmy zapamiętali gesty Jezusa, Jego słowa i postawy, abyśmy przyswoili sobie styl życia Jezusa. 


Jak często i jak długo rozważam w sercu wydarzenia i słowa? Czy próbuję zobaczyć w nich obecność Boga?


niedziela, 31 grudnia 2023

Niedziela Świętej Rodziny

Pan wejrzał łaskawie na Sarę, tak jak obiecał; Sara poczęła i w porze określonej przez Pana Abrahamowi urodziła mu mimo starości syna (Rdz 21,1-2).

Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu (Łk 2,22).


Boże Narodzenie skupia naszą uwagę na Dziecku narodzonym w Betlejem. Ale dzisiejsze święto zachęca nas do spojrzenia w górę i rozejrzenia się wokół Dziecka, popatrzenia na tych, którzy to Dziecko otaczają.

  W Bożym Narodzeniu nie chodzi bowiem tylko o narodziny, o stanie się ciałem, Bóg stał się człowiekiem pod każdym względem, stanie się członkiem konkretnej rodziny.

     Małżeństwo daje mężczyźnie i kobiecie wspaniałą możliwość poznania siebie jako małżonków i rodziców. Poprzez dzieci rodzice stają się dawcami życia i wychowawcami. Ale dzieci nie wystarczą, aby być prawdziwymi rodzicami. 

    Najpierw musi istnieć autentyczna, głęboka relacja małżonków, prawdziwe małżeństwo, które wie, jak się dzielić, dialogować, wzrastać razem, wychowywać się nawzajem i pogłębiać więzi. Tylko w ten sposób małżeństwo i rodzina mogą być rozumiane jako dar z siebie i być tym, czym Bóg chciał, aby były: wspólnotą miłości. 

    Rodzina jest także miejscem, gdzie człowiek zdobywa podstawowe relacje społeczne. Rodzina stanowi pierwszy model społeczeństwa, jaki dziecko dostrzega, otwiera się na innych i buduje relacje.

    Rodzina jest wreszcie pierwszą wspólnotą chrześcijańską, Kościołem Domowym, jak nazwał ją Sobór Watykański II. Wspólnotą, w której dzieci i wszyscy wzrastają w wierze i doświadczają przynależności do Kościoła, wielkiej rodziny Bożej. 

    Warto przy okazji tego święta postawić sobie pytanie o fotografię własnej rodziny końca 2023 roku. Czy cenię sobie rodzinę jako największy skarb, jaki mam w życiu? Czy robię wszystko, by się o troszczyć się o nią, wszystkich jej członków z miłością i czułością? Co więcej i lepiej mogę zrobić?

sobota, 30 grudnia 2023

Sobota w Oktawie Bożego Narodzenia

    Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia (Łk 2,36-37a).


    Liturgia zaprasza nas do tego, byśmy spojrzeli dzisiaj na Annę. Możemy wyobrazić sobie Annę jako staruszkę o pomarszczonej już twarzy, może podobną do tak wielu kobiet, które wciąż są obecne w naszych kościołach, pełne żywotności, z błyskiem w oku. Są jak zapalone świecie, które powoli wypalają się przed Panem, nie tracąc nic z jasności płomienia.

    Anna, poza tym, że była starszą kobietą, była wdową; to znaczy, że należała, wraz z sierotami, do najbiedniejszych z ludzi - tych, którzy nie mają większego znaczenia...

    Co się dzieje, kiedy Anna zauważa Dzieciątko na rękach Maryi? 

    Święty Łukasz opisuje różne reakcje ludzi wobec tego Dziecka. Pasterze przeszli drogę od lęku po radość i głoszenie innym Mesjasza. Stara Anna dziękuje Bogu i mówi o Dziecku wszystkim, którzy czekali na wybawienie Izraela. Być może niektórzy, słysząc jej słowa, pukali się w głowę z wyraźną dezaprobatą dla jej świadectwa i wieku.

    Ta postawa Anny wypływa jednak z cierpliwego wyczekiwania. Anna jest przede wszystkim kobietą, która umie aktywnie czekać: nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą

    Czasem pragniemy spotkać Jezusa bez zatrzymania, bez pozostawienia choćby na chwilę naszych codziennych spraw, bez oczyszczenia naszych oczekiwań w modlitwie i poście... A wtedy bardzo łatwo powiedzieć: nie widzę Go. Cierpliwa modlitwa jest jak lekarstwo dla oczu. oczyszcza i pozwala widzieć Dzieciątko tam, gdzie wielu widzi jedynie dziecko, jak wiele innych. 

    Anna dziękuje Bogu, sławi Boga. Zdolność dostrzegania Bożych darów, Bożego działania, wyzwala w nas zdolność do dziękczynienia. Dzisiaj możemy wraz z Anną dziękować Bogu za wszystkie widzialne znaki Jego miłości, za wszystkich ludzi, którzy zostali postawieni na drodze naszego życia. Nasza wiara jest w dużej mierze owocem tego, czym zostaliśmy obdarowani...

    Anna opowiada innym o Dziecku. Mówiąc o tym wyjątkowym Dziecku, ukazuje swoją radość, nadzieję, a także odwagę, która rodzi się z każdego spotkania z Jezusem, także pośród codzienności...


Jak ja reaguję na spotkanie z Jezusem - Dzieckiem? Jakie uczucia rodzi we mnie Boże Narodzenie?

piątek, 29 grudnia 2023

Piątek w Oktawie Bożego Narodzenia

    Kto mówi, że jest w świetle, a nienawidzi swojego brata, nadal znajduje się w ciemności (1J 2,9).

    Teraz, o Panie, pozwalasz już odejść swojemu słudze w pokoju, według Twojego słowa, bo moje oczy zobaczyły Twoje Zbawienie, które postawiłeś gotowe przed oczami wszystkich ludów (Łk 2,29-30).


    Kryterium autentycznego zjednoczenia z Bogiem stanowi odniesienie do tego wszystkiego, co nie jest Bogiem, do innych i do siebie. 

    Dzisiejsza Ewangelia ukazuje starca Symeona. Słyszymy jego modlitwę, którą wypowiada, trzymając w dłoniach małe Dziecko: pozwalasz odejść... bo moje oczy zobaczyły Twoje Zbawienie

    Modlitwa ta pozostała w tradycji Kościoła jako kantyk w ostatniej modlitwie Liturgii Godzin. Lubię ją odmawiać, a serce chciałoby ją uczynić własną, bo czy można prosić o coś więcej na zakończenie dnia, kiedy pragnie się widzieć Zbawiciela...

    Czasami łatwiej jest mi Go rozpoznać i odczuć, czasami jest to trudniejsze... Czasem wydaje się bardzo bliski w modlitwie, w jakimś spotkaniu, w zmęczeniu całego dnia, a czasami w udręce lub pustce, czasami w prostym odczuciu, że byłem tam, gdzie powinienem być i kim musiałem być...

    Najpiękniejszą rzeczą jest świętowanie każdego dnia tajemnicy Wcielenia, przez którą Bóg daje nam możliwość patrzenia i kontemplowania Zbawiciela..., każdego dnia.


W jakim wydarzeniu dzisiaj doświadczam Bożej bliskości?

    

czwartek, 28 grudnia 2023

Święto Świętych Młodzianków, męczenników

    Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego (1J 2,1).

    Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić (Mt 2,13).


    Kiedyś w szkole młody człowiek zarzucił mi, że Kościół nie potrafi nawet zachować chronologii w świętowaniu, bo przecież Ewangelia mówi, że rzeź niewiniątek nastąpiła po odjeździe mędrców, więc czemu wspominamy to wydarzenie już 28 grudnia...

    I rzeczywiście, chronologia jest niewłaściwa, ale liturgia nie zawsze kieruje się chronologią, dużo ważniejsze są racje teologiczne, choć jeżeli chronologia i teologia idą w parze, jest lepiej... 

    Nie wspominam o tym, by wyjaśniać chronologiczno-teologiczne zawiłości, ale pokazać, że czasem chronologia nie jest najważniejsza. 

    Umiejscowienie wspomnienia okrutnej rzezi w oktawie Bożego Narodzenia to przypomnienie, bardzo mocne przypomnienie nam, że żadne świąteczne dekoracje i światła nie mogą spowodować, że zapomnimy o obecności na świecie zła. Zła, które jest zawsze niewytłumaczalne i bolesne, a jeśli przychodzi w imię Boga, sprawia jeszcze większy ból. 

    Boże Narodzenie to czas życzeń, światła i pokoju. To prawda - Bóg jest światłością i nie ma w Nim żadnej ciemności, ale ciemność istnieje, jest doświadczeniem codzienności. I tak długo, jak odwracamy się od Boga, zbliżamy się do ciemności. Każdy grzech jest odrzucaniem światła i rujnowaniem wszystkiego, co świetliste. Łatwo jest okazywać zgorszenie wobec okrucieństwa i niegodziwości innych, ale jeśli mówimy, że my nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy, czynimy Boga kłamcą - Boga, który wciąż powtarza, że jest naszym przebaczeniem.


Czy dostrzegam ciemność grzechu? Czy szukam światła, kiedy niebezpieczeństwo grzechu?

    

    

środa, 27 grudnia 2023

Święto św. Jana Ewangelisty

    Co było od początku, co usłyszeliśmy, co na własne oczy zobaczyliśmy, co dokładnie obejrzeliśmy i czego ręce nasze dotykały odnośnie do Słowa  życia - objawione bowiem zostało życie; my ujrzeliśmy je i jesteśmy jego świadkami; ogłaszamy wam to życie, wieczne życie, które było u Ojca i nam zostało objawione (1J 1,1-2).

    Pobiegła zatem i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus umiłował (J 20,2a).


     Trwamy w oktawie Bożego Narodzenia, a liturgia pozwala nam spojrzeć na kolejnego świadka i apostoła Dobrej Nowiny - św. Jana. Ten młody uczeń, umiłowany przez Jezusa, który pojawia się w Ewangelii, to ten sam, który wiele lat później zapisze to, co widziały jego oczy i słyszały jego uszy w tym, co nazywamy Ewangelią Jana. W ikonografii chrześcijańskiej Janowi towarzyszy orzeł. Orzeł jako jedyny z ptaków potrafi patrzeć w słońce, a Jan patrzył w blask Słońca, które nie zna zachodu

    Był świadkiem zmartwychwstania. Pozostawił szczególnie głębokie i natchnione teksty o tajemnicy Syna Bożego, takie jak ten, który słyszeliśmy w dzień Bożego Narodzenia, a także relacje, które nie pojawiają się w żadnej z pozostałych Ewangelii. Janowi przypisuje się również Listy, które noszą jego imię...

    Jest bezpośrednim świadkiem Tajemnicy Boga wcielonego i Miłości. To, co widział, słyszał, kontemplował i odczuwał, jest tym, co nam przekazał: Słowo Życia, które stało się widzialne w osobie, słowie i życiu Jezusa. 

    Zafascynowany Jezusem, kochający Jezusa i powołany przez Niego na Świadka, Jan nie może nie głosić wszystkim Miłości, którą sam odkrył w Zbawicielu, swoim Panu.

    Jesteśmy również świadkami Chrystusa, narodzonego z Maryi Słowa Wcielonego, który umarł na krzyżu i zmartwychwstał, który jest Zbawicielem i Życiem. Doświadczamy Go w sercu, objawia się nam w doświadczeniu wspólnoty, przychodzi w Eucharystii, napełnia radością, pokojem i nadzieją. Jeżeli Go rzeczywiście doświadczamy, nie możemy również nie dawać świadectwa o Jego miłości...


W jaki sposób doświadczam Bożej Miłości?



wtorek, 26 grudnia 2023

Święto św. Szczepana, męczennika

    A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga» (Dz 7,55-56).


    Światło, Miłość, Życie Boga rozbiło swój namiot pośród nas... ale swoi Go nie przyjęli. To dziecko narodzone w Betlejem nie zostanie przyjęte wśród swoich: jest coś takiego w człowieku, w nas, co prowadzi do odrzucenia Prawdy, Miłości, prawdziwego Życia i Światła. To dziecko dorośnie, uobecni zbawczą Miłość Boga i zostanie przybite do krzyża.

    Taki będzie też los jego naśladowców, jak ostrzegał nas już sam Jezus: wiara w tę wcieloną w Jezusie Miłość doprowadzi Jego naśladowców do odrzucenia, narazi na prześladowania, aż po oddanie życia. 

    Szczepan jest pierwszym z długiej listy, która wciąż rośnie. Dla Szczepana, podobnie jak dla męczenników wszystkich czasów, Skarb, w którym złożył swoje serce, był wart więcej niż wszystko, nawet więcej niż samo życie. 

    Ktokolwiek otwiera swoje serce na Boga, który przychodzi do naszego życia, odkrywa w Nim jedyną rzecz, dla której naprawdę warto żyć... i za którą warto umrzeć. Taka właśnie jest autentyczna miłość: z Miłości Bóg przyszedł do nas i oddał swoje życie na Krzyżu; wypełnieni tą Miłością my również jesteśmy w stanie oddać wszystko za Tego, który pierwszy nas umiłował.


    W jaki sposób moje życie jest oddane Miłości? 

poniedziałek, 25 grudnia 2023

Boże Narodzenie

    Wołanie twoich strażników wzmaga się, a w ich głosie  brzmi równocześnie radość, bo będą mogli na własne oczy zobaczyć, jak Pan przytula Syjon swoją litością (Iz 52,8).

Na świecie było Słowo, a świat stał się przez nie, lecz świat Go nie poznał. To Słowo, pełne łaski i prawdy, ciałem się stało i swój namiot postawiło wśród nas (J 1,10.14).


        On przyszedł, On przychodzi i On przyjdzie! 

Używać naszych słów, by mówić o Słowie – czy to nie pretensjonalne. Logos – Słowo, które jest manifestacją istoty Boga, które utożsamia się z Bogiem i stwarza wszystko, co istnieje nie może być nigdy w pełni wyrażone ludzkimi słowami. 

Boże Narodzenie to dzień, w którym można dać się ogarnąć Tajemnicy Boga. Bóg, który będąc wielkim, stał się małym, zrywa z naszymi roszczeniami do wielkości i znaczenia; On, który będąc bogatym stał się ubogim, zaprasza nas do wdzięczności i umiarkowania w naszych pragnieniach i posiadaniu; On, który będąc Bogiem stał się człowiekiem, ogłasza, że chce być blisko człowieka. 

    Pośród wielkiej ciemności – najwspanialsze rzeczy zawsze dzieją się w nocy – Bóg zechciał zbliżyć się do nas ze swoim światłem. Nie jest to światło, które razi i oślepia. Bóg zechciał się objawić jako Dziecko – słabe i kruche, oddany całkowicie w ludzkie ramiona. Nie narzuca się. Szanuje naszą wolność. Akceptuje nawet to, że to światło nie jest przyjmowane. 

    Potężne Słowo, przez które wszystko się stało, stało się Dzieckiem, otrzymało twarz, jedną z naszych ludzkich twarzy, stało się ciałem, słabym i drżącym ciałem, przerażonym, głodnym, potrzebującym ramion, które Go  przyjmą – ramion Maryi, ale mogą to być także nasze ramiona; stało się ciałem zagrożonym przez ręce, które chcą je uciszyć i stłumić; Słowo, które poddało swoją moc ryzyku ciemnych mocy tego świata. 

    Ale to Słowo nie stało się ciałem bez powodu. Choć bezbronna, ograniczona, zagrożona i krucha, moc Boga nie przestaje być mocą prawdziwą, twórczą, pełną światła. 

     On przyszedł, On przychodzi, On przyjdzie! Niech Bóg obdarzy nas swoim błogosławieństwem, byśmy umieli i chcieli otworzyć serca na Jego bliskość, by w nas narodził się Bóg. 


Co najbardziej mnie zadziwia i zachwyca w tajemnicy Bożego Narodzenia?


niedziela, 24 grudnia 2023

Życzenia


 

IV Niedziela Adwentu

Powiedział król: „Oto ja mieszkam w cedrowym pałacu, arka natomiast Boga stoi w namiocie”. Natan odpowiedział królowi: „Zacznij działać i spełnij wszystko, co zamyślasz w swoim sercu, bo Pan jest z tobą” (2 SM 7,2-3).

Kiedy anioł wszedł do Niej, powiedział: „Raduj się, obdarzona łaską, Pan z Tobą. Oto poczniesz w swoim łonie i urodzisz Syna” (Łk 1, 28.31a).


     Chcemy zbudować Bogu dom, nie zauważając, że Bóg już ma dom – to my jesteśmy domem Boga. Król Dawid zostaje skarcony przez Boga za swój pomysł: Czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie? To raczej Bóg buduje dla nas solidny dom, którego my nie potrafimy zbudować: Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą jego budowniczowie

    Co oznacza Adwent, jeśli nie zbawczą obecność Boga pośród swojego ludu? Czym jest wcielenie Chrystusa, jeśli nie rozbiciem Bożego namiotu pośród nas? I kogo reprezentuje Maryja w Ewangelii, jeśli nie tę ubogą i pokorną wspólnotę, która przyjmuje Zbawiciela w swoim łonie? Bóg chce być z nami, to istota Bożego Narodzenia.

     Maryja, bohaterka czwartej niedzieli Adwentu, jest wzorem, przyjmuje i wita. Ona wierzy w słowo anioła i w ten sposób umożliwia bliskość Boga z nami; w cieple jej łona cała ludzkość przyjmuje Pana jako gościa. 

    Bóg potrzebuje tylko naszego tak, jak potrzebował tak Maryi. Aktywnego, świadomego, zaangażowanego tak – nie mi się stanie według Twego słowa, aby ten Adwent mógł rozkwitnąć Bożym Narodzeniem.


Na ile moje życie jest wypowiadaniem Bogu tak?

sobota, 23 grudnia 2023

Sobota 3. Tygodnia Adwentu


    Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza (Łk 1,58-59).


    Gdy zbliża się Boże Narodzenie, Jan Chrzciciel wypełnia scenę. Jest to naturalne. ponieważ to on otwiera drogę. Słowo Boże zaprasza nas do kontemplacji narodzin poprzednika.

    Uderza otwarta, pełna radości atmosfera wokół tych narodzin. Ale i wydarzenie jest niezwykłe. Zaawansowany wiek matki, milczenie Zachariasza. Przyjaciele i krewni przyłączają się do radości i nawet przeszkadzają, próbując wpływać na rodziców, a nawet decydować ponad rodzicami o imieniu dziecka. 

    Wydaje się, że tradycja chce narzucić tutaj swoje prawa: winien nosić imię ojca. Zachariasz to imię, które oznacza Bóg pamięta. Ale ten, który się narodził, nie jest kimś, kto spogląda w przeszłość, nie jest nawet kontynuatorem Starego Przymierza. Jest Prekursorem, tym, który otwiera bramy Nowego Przymierza. Jest wypełnieniem proroctw, ale w tym wypełnieniu Bożych obietnic pojawia się już nowe. 

    Elżbieta, która już została dotknięta przez Ducha tej nowości, nalega na imię Jan. Również Zachariasz bez wahania wypisuje imię syna. Imię Jan, według niektórych wyjaśnień, oznacza: Bóg jest miłosierny lub Bóg się zmiłował. Można też przetłumaczyć to imię: Ten, który jest wierny Bogu

    Wraz z narodzinami Jana Zachariasz, jego ojciec, odzyskuje mowę. Stary Testament śpiewa swój ostatni hymn, ogłaszając obecność Słowa. Gdy zbliża się Boże Narodzenie, Słowo zaprasza nas do radości i świętowania, a także do otwarcia naszych serc na nieprzewidywalną nowość Boga.

    Dziś ostatni inicjał i mesjański tytuł Słowa, które przychodzi. Emmanuel.  Tytuły, które wymieniał Kościół w antyfonach przed Magnificat:

apientia
donai
adix Jesse
lavis David
riens
ex gentium
mmanuel

    Pierwsze litery tych siedmiu tytułów mesjańskich Słowa czytane jako odwrócony akrostych ułożą się: ERO CRAS - JUTRO PRZYBĘDĘ.


Jak patrzę na miniony czas Adwentu?  Za co szczególnie mogę wyrazić wdzięczność?

piątek, 22 grudnia 2023

Piątek 3. Tygodnia Adwentu

    Wtedy Maryja rzekła: "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej" (Łk 1,46-48a).


    Słuchamy śpiewu Maryi. Jej głos opowiada historię Jej wybrania oraz historię ludu wybranego. 

    Maryja zaczyna od radości. Bóg spojrzał na Jej uniżenie, obdarował swoją łaską. Bez żadnej zasługi z Jej strony... A zbliżając się do Niej, dokonał w Jej życiu wielkich rzeczy.

    Jej pieśń przypomina o Bożym sposobie działania pośród ludu. Wywyższa tych, którymi wzgardzono, obdarza ubogich, a bez niczego pozostawia tych, którym się wydaje, że mają wszystko. Taki jest ten Bóg. Wywraca wszystko do góry nogami, a może raczej ustawia wszystko na właściwym miejscu w świecie, który człowiek postawił na głowie...

    Maryja dziękuje Bogu za Jego obecność w historii: nigdy nie opuścił swojego ludu, pomimo jego niewierności. Jest Bogiem, który dotrzymuje obietnic. Bogiem miłosierdzia, który jest obecny nawet wtedy, gdy druga strona nie dochowuje zobowiązań.

    Głos serca Maryi, głos ludzkiego serca potrafi wydobyć taką pieśń, która, podobnie jak pieśń Maryi może opowiedzieć o tym, co Bóg czyni w naszym życiu. I to, czego może jeszcze dokonać. Śpiewać sercem o życiu, to uznać, że pośród niejednoznaczności, pośród tak wielu trosk, które towarzyszą nam każdego dnia, Bóg pozostaje wciąż wierny, nadal tam będzie, dotrzyma swoich obietnic, wciąż zachowuje swoje miłosierdzie. 

    Warto prosić, by Bóg rozpalał w naszym sercu pragnienie śpiewania o życiu, które jest nam dane, pragnienie śpiewania, które opowiada o Bożym działaniu w naszym życiu...


    Jak dziś brzmiałaby moja pieśń wdzięczności i uwielbienia?