zachód słońca

zachód słońca

poniedziałek, 23 stycznia 2023

Poniedziałek 3. Tygodnia Zwykłego

    Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? (Mk 3,22-23).


    W piątek widzieliśmy Jezusa otoczonego grupą uczniów, spośród których wybrał Dwunastu. Ta mała duchowa rodzina, wspólnota, która idzie za Nim, pozostaje w dużym przeciwieństwie wobec innych grup, które też pojawiają się na Jego drodze: grupa krewnych i grupa przywódców religijnych. Dla tych dwóch grup Jezus staje się wielkim rozczarowaniem: krewni uznają Go za szaleńca, uczeni w Piśmie za opętanego. 

    Jezus używał wielu sposobów do komunikowania się z ludźmi i przedstawienia swojej nauki: krótkich zdań, przypowieści, ironii, pytań. Dziś, wobec oskarżeń nauczycieli Izraela nie milczy. To jeszcze nie jest ten  czas, kiedy jako baranek milczący przyjmie niesprawiedliwe oskarżenia i wyrok. Nie chce, by ktoś odniósł wrażenie, że skoro milczy, to może coś jest na rzeczy. A swoją wypowiedzią stawia uczonych w Piśmie przed dylematem, który sami będą musieli rozstrzygnąć:

    * przyznajmy na chwilę, że macie rację, że działam mocą złego ducha. Ale jeżeli tak jest, że szatan wojuje z szatanem, jeśli królestwo złego ducha toczy domową wojnę, mam dla was dobrą wiadomość: jego królestwo upada!

    * przyznajmy jednak, że się mylicie, nie jestem wysłannikiem złego, bo Bóg mnie posłał. Jeżeli Jego mocą wypędzam złe duchy, to  moc, która jest we mnie, Boża moc, jest silniejsza od mocy złego ducha. A zatem mam dla was dobrą wiadomość: królestwo złego ducha upada!

    Z obu przesłanek wynika ten sam wniosek. To dostrzegają prości ludzie, którzy idą za Jezusem, uznają Jego autorytet, przyjmują naukę i są świadkami cudów. Odrzucają Jezusa uczeni w Piśmie, a ponieważ nie mogą zaprzeczyć cudom, wypaczają fakty i próbują zszargać Jezusowi opinię i podważyć Jego autorytet.

    Jezus wielokrotnie mówi o przebaczeniu Ojca. Ale przebaczenie nie może dotknąć tego, kto je odrzuca, nie przyjdzie do tego, kto świadomie i uparcie stawia się poza zbawieniem. 

    W pewnym momencie swojego nauczania Jezus będzie mówił: Ja na ten świat przyszedłem, aby niewidzący  zobaczyli, a widzący stali się ślepi. Wówczas zapytali go przeciwnicy: Czy i my ślepi jesteśmy? I usłyszeli cierpkie słowa: Gdybyście ślepi byli, nie mielibyście grzechu. Skoro jednak teraz mówicie: Widzimy, grzech wasz trwa.  Kto nie chce widzieć, pozostanie ślepy.


1. Czy nie próbuję szargać czyjegoś imienia, kiedy nie potrafię uznać, że jego mądrość i autorytet przewyższają mój sposob widzenia, rozumienia?

niedziela, 22 stycznia 2023

III Niedziela Zwykla

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło (Iz 9,1).

Upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli (1 Kor 1,10).

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza (Mt 4,12-14).


     Na początku publicznej działalności Jezusa św. Mateusz przypomina nam proroctwo Izajasza, które rozbrzmiewało w noc Bożego Narodzenia: Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Światło Bożego Narodzenia, rozpoznane i potwierdzone przez Jana Chrzciciela, zaczyna świecić własnym światłem.  

    Święty Mateusz podkreśla, że kończy się pewien cykl, ten dotyczący Jana, bo go aresztowali, a zaczyna się nowy czas…Także dla Jezusa, który opuszcza rodzinny Nazaret i przenosi się do Kafarnaum. Ponieważ nie da się ukryć światła ani wyznaczyć mu granic, Jezus rozpoczyna swoją działalność na wielu drogach spowitych ciemnością. 

     Światło rozświetla rzeczywistość naszego życia, ukazuje jego piękno, ale także to, czego jeszcze brakuje, co jest grzechem, słabością i wymaga przepracowania i przemiany. 

     Jezus jawi się na początku jako światło delikatne. To nie jest porażający błysk gromu, który oślepia i razi oczy, aa serce napełnia lekiem. Jezus jest Światłem, które krok po kroku pozwala nam zobaczyć i poznać Bożą miłość. 

    Ale nawet jeśli to światło wyłania się i stopniowo nabiera mocy, nie jest nieśmiałe. Chrystus widziany jest jako wielkie Światło, rozbłyskujące w Galilei pogan. To Światło, które zaprasza nas do poznawania Boga, nie jest światłem niemym, ale niesie kluczowe przesłanie: Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie

    Jesteśmy wezwani do nawrócenia. I to wezwanie trzeba potraktować poważnie, bo tylko tak możemy sprawić, że zabłyśnie wielkie Światło.


1. W jaki sposób moje życie staje się światłem dla innych?


sobota, 21 stycznia 2023

Sobota 2. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Agnieszki

    Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów» (Mk 3,21).


    W codziennym życiu jest wiele momentów, w którym człowiek musi dokonać wyboru pomiędzy byciem poprawnym a generowaniem konfliktu i dezaprobaty. I dzieje się tak również na drodze wiary. Może nawet nadejść taki moment w życiu, kiedy wszystko, co cenne, stanie się zagrożone z wobec takiego wyboru: czy chcesz pozostać poprawny, czy raczej zgodzić się na samotność i odrzucenie, a czasem pogardę własnej rodziny i najbliższych osób.

    Ktoś tak wolny jak Jezus, dla którego zasadniczym punktem odniesienia jest pełnienie woli Ojca, a nie społeczne czy rzekomo religijne zasady i tradycje, stał się w pewnym momencie niewygodny.

    Wolni ludzie nam przeszkadzają. Podziwiamy ich, ale nie chcemy blisko nich mieszkać. Nie można bowiem kontrolować wolnego człowieka, nie można przewidzieć jego reakcji. Jezus przeżywa taką właśnie sytuację. Nie był prowokatorem, nawet jeśli uzdrawiał w szabat. Był człowiekiem wolnym, a to ma swoją cenę. 

    Można pozazdrościć takiej wolności. Jakże chciałbym być tak wolnym i niezależnym od ludzkich opinii i osądów, mieć tak zażyłą i nierozerwalną więź z Ojcem... Jakże tęsknię za Kościołem, który byłby mniej poprawny, mniej ulegający wpływom wszelakiego rodzaju... Powodem nie powinno być jednak pragnienie prowokowania, lecz wierność Ewangelii. 

    Chcemy być tak poprawni politycznie, że boimy się być uznani za szalonych i głupich, chcemy być szanowani i ważni, ale prawda jest taka, że, według ludzkich opinii, podążamy za Bezbożnikiem (Ch. Duquoc).

    Dziś wspominamy św. Agnieszkę, rzymiankę, młodą dziewczynę. Była w niej szalona i bezczelna śmiałość, by pójść za Jezusem do końca, przyjąć śmierć dla Jezusa.  Ona może być wzorem ewangelicznej śmiałości i radykalizmu.


1. W jakich sytuacjach próbuję zachować "światową poprawność", by nie stracić w oczach ludzi?

piątek, 20 stycznia 2023

Piątek 2. Tygodnia Zwykłego

    Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy (Mk 3,13-15).


    Pan Jezus wybiera uczniów. Inicjatywa zawsze należy do Niego. Wybiera tych, których sam chce. Nie patrzy na zasługi czy znakomity rodowód. 

    Na pierwszej liście wybranych, tych Dwunastu, widzimy:
* tego, który się Go zaprze,
* celnika - publicznego grzesznika,
* gorliwca, który będzie chciał przemocą narzucić Królestwo,
* zdrajcę, który Go wyda.

    Jezus wybiera ich wszystkich, bo chce i w tym tkwi prawdziwa wielkość apostołów. 

    Ale najważniejsze w tym opowiadaniu św. Marka wydaje się coś innego - powód, dla którego zostali wybrani: aby Mu towarzyszyli. Później przyjdą zadania i misja, ale pierwsze jest to, by być z Jezusem, przebywać z Nim. Tylko wtedy możemy Go poznać i sami możemy być poznani. 

    Przebywanie z Nim to jedyny sposób, by dotknąć Jego serca, tego Serca, które zawsze posłuszne jest woli Ojca. Tylko przebywając z Nim, możemy przylgnąć do Niego i stawać się na Jego wzór, by Ojciec mógł nas posłać. 


1. Co oznacza dzisiaj dla mnie towarzyszyć Jezusowi?

czwartek, 19 stycznia 2023

Czwartek 2. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Józefa Sebastiana Pelczara

    Takiego bowiem potrzeba nam było arcykapłana: świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosa, takiego, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania codziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz na zawsze, ofiarując samego siebie (Hbr7,26-27). 

    Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały (Mk 3,11-12).


    Pełne uczestnictwo Jezusa w naszej ludzkiej kondycji, które pozwala Mu współczuć człowiekowi, nie obejmuje udziału w grzechu. Jezus, jak mówi autor Listu do Hebrajczyków, jest arcykapłanem bez skazy, oddzielonym od grzeszników.

    Może się wydawać, że to radykalne oddzielenie oddala Go od nas tak bardzo, że współczucie staje się niemożliwe. W rzeczywistości jest odwrotnie. To grzech zabiera z naszego serca zdolność do współczucia, czyni nasze relacje z ludźmi surowymi, a czasem bezlitosnymi. Jezus uczestniczy w naszej słabości, w naszej śmiertelnej kondycji, w naszym cierpieniu, po pierwsze dlatego, że sam ich doświadcza, a po drugie dlatego, że bierze na siebie nasze cierpienie. Jezus cierpi sam i współcierpi z nami.

    Oddzielenie Jezusa od grzechu nie oznacza oddzielenia od ludzi. Brak grzechu sprawia, że wychodzi na spotkanie każdego, pozwala się dotknąć, nawet do tego stopnia, że może być przyciśnięty przez napierający tłum - stąd łódka, która musi być w pogotowiu.

    W spotkaniach z ludźmi Jezus konfrontuje się z wszelkimi przejawami zła, które człowieka dotyka. Ale w tej konfrontacji ujawnia się przede wszystkim współczująca moc Boga, która uzdrawia, podnosi upadłych, przywraca godność człowiekowi. 

    Zbawcza moc Boga w Chrystusie tak mocno kontrastuje z niszczycielską mocą zła, że złe duchy są zmuszone, by oddać Mu chwałę. Zło bowiem nie jest na tym poziomie co dobro, jest pasożytem, który rozwija się, raniąc dobro. 

    Każdy z nas podlega czasem pokusie, aby na zło odpowiedzieć złem, przemocą na przemoc, na nienawiść odpowiedzieć przekleństwem. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam inną drogę: kiedy działamy w duchu Jezusa, przeciwstawiając złu moc dobra, to nawet zło, które zwalczamy, będzie świadczyło, choćby pośrednio, o dobru i jego źródle, którym jest Bóg.

    Ostatnie słowo należy do dobra i miłości, chociaż jest związane z ryzykiem porażki, nawet tak okrutnej i pozornie ostatecznej, jak ta poniesiona przez Chrystusa na krzyżu.


1. Jak reaguję wobec zła, które mnie dotyka? 

środa, 18 stycznia 2023

Środa 2. Tygodnia Zwykłego

    Jest to jeszcze bardziej oczywiste i wskutek tego, że na podobieństwo Melchizedeka występuje inny kapłan, który stał się takim nie według przepisu prawa cielesnego, ale według siły niezniszczalnego życia. Dane Mu jest bowiem takie świadectwo: Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka (Hbr 7,15-17).

    A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli (Mk3,4).


    Jezus objawia się jako prawdziwy Pan szabatu. To, co wczoraj głosił, dziś wprowadza w życie i robi to w sposób niemal prowokacyjny. 

    Nie czeka, aż nauczyciele i specjaliści od Prawa pochylą się nad nim, by postawić sobie pytanie i rozwiązać kwestię związaną z możliwością uzdrowienia - sam je stawia. I nie jest jakiś abstrakcyjny, akademicki problem, ale chodzi o rzeczywistość cierpiącego człowieka. Jezus pokazuje właściwy punkt widzenia, który powinien być podstawą interpretacji każdego prawa. Na tym polega nowość, którą wprowadza, prawo, które Jezus nosi w sobie i którego jest doskonałym wcieleniem. 

    O tym mówi przypomina nam również autor Listu do Hebrajczyków. Jezus posiada kapłaństwo, które nie pochodzi z ludzkiej tradycji, a Jego autorytet i władza pochodzą bezpośrednio i tylko od Boga. Jezus objawia się jako Źródło sprawiedliwości i Król pokoju, bo prawdziwy pokój jest dziełem sprawiedliwości. 

    Bóg czyni nas sprawiedliwymi w Chrystusie, dając nam zbawienie, które przekracza jakąkolwiek sprawiedliwość ludzką, wprowadzając między Nim a nami pokój.

    Pośród naszych szabatów, naszych kulturowych, moralnych i religijnych tradycji, naszych praw, które dają nam poczucie bezpieczeństwa i sprawiają, że wszystko wydaje się oczywiste, jest wielu braci, którzy mają sparaliżowane ręce, którzy cierpią i nie mogą żyć swobodnie. Jezus stawia ich pośród nas i wystawia na próbę: jeśli te tradycje i prawa blokują nasze współczucie, jeśli nie poruszają nas do działania, by ulżyć cierpiącym, raczej nie pochodzą od Boga, nie służą zbawieniu. Paraliż czyjejś ręki może ujawnić paraliż naszego ducha. 


1. Czy potrafię patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat jego dobra czy raczej przez pryzmat grzechu?

wtorek, 17 stycznia 2023

Wtorek 2. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Antoniego, opata

    Bóg, pragnąc okazać ponad wszelką miarę dziedzicom obietnicy niezmienność swego postanowienia, wzmocnił je przysięgą, abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy (Hbr 6,17-19a).


    Autor listu do Hebrajczyków mówi nam o pełnym zaufaniu wobec obietnic, które Bóg złożył nam przez swojego Syna Jezusa Chrystusa. 

    Żyjemy w czasach, kiedy wiele obietnic, które składamy sobie wzajemnie, jest łamanych. Złamane obietnice małżeńskie, kapłańskie, obietnice przyjaźni, które się rozmywają z czasem... 

    W naszym społeczeństwie bardziej widoczna staje się nieufność niż zaufanie, to ona naznacza relacje i wpływa na nasze działanie. 

    Jako chrześcijanie jesteśmy jednak zaproszeni do zaufania Jezusowi i Jego obietnicom, przede wszystkim tej obietnicy, że On pozostanie z nami i będzie obecny, jeśli będziemy żyli według Jego wskazań, a po naszej śmierci znajdziemy miejsce w domu Ojca, które On przygotuje. 

    Na tym opiera się nasza nadzieja - kotwica duszy, bezpieczna i silna, która pomaga nam iść przez życie z podniesioną głową, pewnym krokiem, nawet wówczas, kiedy dotykają nas przeciwności. 


1. Gdzie szukam źródeł swojej nadziei?

poniedziałek, 16 stycznia 2023

Poniedziałek 2. Tygodnia Zwykłego

    I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale uczynił to Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził, jak i w innym miejscu: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka (Hbr 5,4-6).

    Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?» (Mk 2,18).


    Słyszymy od autora listu do Hebrajczyków o godności kapłaństwa. Zarówno kapłani Starego jak i Nowego Testamentu, pełniąc swój urząd kapłański, spełniają dwa warunki:

* nie oni decydują, że będą kapłanami. Są wybrani przez Boga. Człowiek może przyjąć Boże zaproszenie, ale nie może sam przypisać sobie kapłańskiej godności;

* żaden z kapłanów nie jest ponad Bożym ludem, każdy doświadcza słabości i grzechu. Dlatego kapłaństwo obejmuje także błaganie nad samym sobą o odpuszczenie grzechów, nie tylko nad ludem.

    Chrystus, który zainaugurował kapłaństwo Nowego Testamentu, także nie przyznał sam sobie tej godności. To Bóg Ojciec Go wybrał. Jedynym wyjątkiem jest to, że w Nim nie było grzechu. On, jedyny najwyższy Kapłan może wznosić modlitwy błagalne tylko za nas, ludzi. Człowiek uczestniczy w Jego kapłaństwie nieprzemijającym i wiecznym.

    Pytanie uczniów Jana w Ewangelii jest w swojej istocie pytaniem o sens postu. Praktyka postna była o wiele bardziej rozpowszechniona wśród narodu żydowskiego, niż wśród nas, chrześcijan, chociaż dzisiaj tak wielu ludzi zmuszanych jest do surowego postu, który prowadzi do głodu, a czasem do śmierci. 

    Jaki sens ma post i wszelkie inne praktyki ascetyczne? Żadna z nich nie ma wartości sama w sobie. Są podejmowane ze względu na coś, w perspektywie czegoś. W chrześcijaństwie sens nadaje perspektywa miłości do Boga, do bliźniego i do siebie samego. 

    Post, który podoba się Bogu, idzie drogą pomocy głodnym, ubogim, tym którzy się źle mają. Idzie drogą miłości do brata. Na końcu życia nie będziemy rozliczani z postnych praktyk, ale  z konkretnej miłości do braci i sióstr. 


1. Czym się kieruję, podejmując praktyki ascetyczne? Co im przyświeca?

niedziela, 15 stycznia 2023

II Niedziela Zwykła

Następnego dnia  Jan ujrzał Jezusa zbliżającego się do siebie. Powiedział wtedy: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29).


    Zanim zobaczymy Jezusa w działaniu, Jan Chrzciciel ukazuje nam swoje osobiste świadectwo o Nim. I używa słów, które dobrze znamy, powtarzamy je w każdej Eucharystii: Baranek Boży, który gładzi grzech świata. Dlaczego Kościół wybrał te słowa Jana, by umieścić je w Eucharystii tuż przez Komunią Świętą? 

     Pierwszym skojarzeniem tego określenia dla Izraelity jest paschalny baranek, którego krwią znaczono progi domów w paschalną noc w Egipcie, noc, która stała się początkiem Izraela, noc, która niewolników faraona uczyniła wolnymi ludźmi. Krew baranka paschalnego była znakiem chroniącym przez ostatnią plagą, którą dotknięte zostało serce faraona – plagą zniszczenia i śmierci pierworodnych. 

    Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa i mówi: pewnego dnia On zostanie zabity jak paschalny baranek, a jego krew uchroni przez złem i krzywdą. Jego krew ochroni przez śmiercią. 

     Istnieje coś takiego, jak grzech świata. Jan nie mówi o grzechach w liczbie mnogiej, nie odnosi się do tych czynów, zachowań i naszych osobistych postaw, które nazywamy grzechami. Mówi o czymś znacznie ważniejszym – o grzechu świata. Dla Jana Ewangelisty istnieje tylko jeden grzech: sprzeciw świata, który odrzuca Boga, który odrzuca pełnię życia, którą Bóg proponuje człowiekowi. Świat Go nie poznał. Swoi Go nie przyjęli.

    Grzech stanowi umniejszenie ludzkiej osoby, uniemożliwia jej osiągnięcie własnej pełni. Jest tak wiele rzeczy, które nam uniemożliwiają osiągnięcie pełni. Nie tylko nasze błędy, grzechy, ograniczenia i słabości. Jezus przychodzi, aby usunąć, unicestwić grzech i jego skutki. Uzdrawiał, uwalniał z niewoli tych, którzy cierpieli, przywracał utraconą godność. 

    Eucharystia jest nam ofiarowana, abyśmy nie pogrążyli się w naszej walce i nie utonęli w naszych grzechach i rozpaczy, byśmy mogli osiągnąć to, do czego zostaliśmy powołani.


1. Czy jestem świadomy, co odrzucam, kiedy jestem na Mszy i nie przyjmuję Eucharystii? Dlaczego sam siebie krzywdzę, odrzucając Boży dar?

sobota, 14 stycznia 2023

Sobota 1. Tygodnia Zwykłego

    Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» (Mk 2,16).


    Jezus często pojawia się w złym towarzystwie. Na piątego ucznia wybrał kogoś o bardzo złej reputacji, Lewiego, który z powodu wykonywanej pracy budzi sprzeciw i odrzucenie. Celnik, czyli złodziej, kolaborant. A Jezus idzie dalej, siada z Mateuszem do stołu, a wraz z Mateuszem siadają inni nieczyści, ku zgorszeniu i niezadowoleniu dobrych.

    Ci wszyscy dobrzy ludzie nie doświadczają spotkania z Jezusem, nie poznają Go, nie zbudują żadnej relacji. Pozostanie jedynie konfrontacja i odrzucenie. Odrzucając Jezusa sami się wykluczają. 

    Kiedy staję przed zwierciadłem sumienia, potrafię przyznać przed sobą: nie jestem dobry. Błędem byłoby twierdzenie, że jest inaczej. Człowiek jest świadomy swoich ograniczeń i grzechów. Ale muszę też przyznać, że w głębi duszy potrafię myśleć, że w gruncie rzeczy nie jestem taki zły, jestem mniej lub bardziej dobry. A na pewno nie należę do tych, którzy pojawiają się w złym towarzystwie...

    I kiedy patrzę na stół w domu Mateusza, odczytuję zaproszenie do nawrócenia, do tego, by nie bać się tych, którzy uważani są za złe towarzystwo. Może i tam można dzisiaj znaleźć Jezusa, radość dzielenia stołu z Nim i z innymi, który też potrafią przyznać przed sobą, że nie są dobrzy, że mają swoje ograniczenia, słabości i grzechy.


1. Czy nie jestem niewolnikiem ludzkich opinii i ocen?


piątek, 13 stycznia 2023

Piątek 1. Tygodnia Zwykłego

    Gdy po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę (Mk 2,1-2).


    Ludzie wiedzą, gdzie jest Jezus i śpieszą na spotkanie z Nim, aby słuchać. Ale jednocześnie stają się przeszkodą dla tych, którzy naprawdę potrzebują zbliżyć się do Jezusa. Nie zauważają potrzebującego uzdrowienia, którego chcą wnieść inni. 

    Może się zdarzyć, że Ci, którzy są blisko Jezusa, staną się przeszkodą dla innych, którzy też pragną spotkania. W ciekawy sposób na temat źródeł ateizmu wypowiedział się Sobór Watykański II: Ateizm bowiem wzięty w całości nie jest czymś pierwotnym, lecz raczej powstaje z różnych przyczyn, do których zalicza się też krytyczna reakcja przeciw religiom, a w niektórych krajach szczególnie przeciw religii chrześcijańskiej. Dlatego w takiej genezie ateizmu niemały udział mogą mieć wierzący, o ile skutkiem zaniedbań w wychowaniu religijnym albo fałszywego przedstawiania nauki wiary, albo też braków w ich własnym życiu religijnym, moralnym i społecznym, powiedzieć o nich trzeba, że raczej przesłaniają, aniżeli pokazują prawdziwe oblicze Boga i religii.

    Ludzie są świadkami uzdrowienia i są zdumieni. Człowiek jest istotą zdolną do zadziwienia i rozpoznania tego, co Bóg czyni, także dzisiaj, w sercach tak wielu ludzi, na naszych oczach. 

    Paralityk to ktoś, kto niemal całkowicie pozbawiony jest samodzielności, uzależniony od innych. Na współczesnych noszach przed Jezusem można spokojnie złożyć wszystkich poranionych w miłości, tych, którzy stracili już nadzieję, którzy zamknęli się w swojej samotności i zwątpieniu, których serca skamieniały i stały się nieczułe i niewrażliwe. 

    W czasach Jezusa choroba postrzegana była jako skutek grzechu chorego lub jego rodziny. Chorych traktowano często z pogardą, uznając, że są odpowiedzialni za swój stan. Możliwe, że paralityk bardziej cierpiał z powodu pogardy ludzi, niż z powodu samego paraliżu. 

    Ci, którzy przynieśli paralityka do Jezusa, zasługują na szczególną uwagę. Kochają paralityka i chcą jego dobra. Pokonują przeszkody (zwłaszcza trudny dostęp do Jezusa) i robią to w sposób twórczy, może nawet zbyt śmiały, rozbierając dach nie swojego domu. Nie są tylko wolontariuszami, którzy solidaryzują się z paralitykiem, ale wierzą, że możliwe jest uzdrowienie. W Jezusie potrafili zobaczyć Tego, który może uzdrowić. Nic nie mówią, ale podejmują konkretne działanie. 

    To ich wiara jest źródłem uzdrowienia paralityka. 

    Ich przeciwieństwem są uczeni w Piśmie, którzy siedzą wewnątrz domu. Nieruchomi, skamieniali sędziowie. Nie przejmują się cierpieniem człowieka. Analizują jednak wszystko i oskarżają. Nie są zdolni ani do podziwu dla dokonanego dzieła, ani do oddania chwały Bogu, ani do rozpoznania Syna Człowieczego, chociaż stoi przed nimi. 

    I Jezus, który uważa na każdy szczegół. Widzi wiarę tych, którzy przynieśli paralityka, widzi najgłębsze zło w sercu człowieka, które jest źródłem paraliżu, ale widzi też myśli uczonych w Piśmie, złe myśli. Uzdrawia, przebacza, przywraca poczucie własnej wartości sparaliżowanemu. 


1. Jak odnoszę się do ludzi chorych i cierpiących?

czwartek, 12 stycznia 2023

Czwartek 1. Tygodnia Zwykłego

    Dlatego postępujcie, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak w buncie, jak w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mię ojcowie wasi przez wystawianie na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez czterdzieści lat (Hbr 3,7-9).

    Wtedy przyszedł do Niego trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić» (Mk 1,40).


    Autor listu do Hebrajczyków rozpoczyna ten rozdział, mówiąc o wierności Jezusa. I wychodząc od tej wierności, zachęca chrześcijan, by również byli wierni: Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary...

    Nie zatwardzajcie serc waszych... Serce, jako ludzki organ, nigdy jeszcze nie było tak przebadane i poznane jak dzisiaj. Przy użyciu coraz bardziej skutecznych i nowoczesnych narzędzi człowiek potrafi coraz skuteczniej wykrywać zagrożenia i ratować serce.

    Biblia również podkreśla konieczność troski o serce, ale już nie jako jednego z organów, ale jako źródła i siedziby tego, co najbardziej ludzkie. 

    Biblia podkreśla, jak ważne jest posiadanie zdrowego, dobrego, dobrze ukształtowanego serca. To z serca pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa i przekleństwa - ze złego serca. Każdy człowiek musi dbać o swoje uczucia, decyzje, pragnienia i marzenia. 

    Jezus poprzez wrażliwość własnego serca widzi pragnienie trędowatego, widzi ból człowieka zepchniętego na margines, w pewien sposób człowieka pozbawionego człowieczeństwa. 

    Współczucie Jezusa jest odpowiedzią na fakt, że trędowaty przyszedł... To pragnienie serca człowieka chorego rodzi współczucie, odwagę przekroczenia nakazów kapłańskiego prawa, dotknięcie chorego i oczyszczenie. To, co wydaje się niezaprzeczalne, to fakt, że aby trędowaty mógł prosić o to, o co prosił, i to z takim zaufaniem, jak to uczynił, musiał odczuwać ogromne pragnienie godnego życia, człowieczego życia, a także musiał wiedzieć nieco o Jezusie. Jezus mógł przechodzić, przechodzi często pośród nas... Ale gdyby trędowaty nie zauważył Go lub nie rozpoznał, pozostawił swoją prośbę na jutro, cud pewnie by się nie wydarzył. A tak spotkały się dwa serca: wypełnione pragnieniem zdrowia serce chorego i współczujące serce Jezusa. 


1. Czy dbam o czystość i wrażliwość swojego serca?

środa, 11 stycznia 2023

Środa 1. Tygodnia Zwykłego

    Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli (Hbr 2,14-15).

    Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest (Mk 1,34).


    Ludziom udało się przedłużyć życie człowieka o wiele lat. Średnia wieku wzrosła znacznie w odniesieniu do wcześniejszych wieków. Ale nauka nie jest w stanie przekroczyć bariery śmierci. Śmierć pozostaje wciąż barierą nie do pokonania dla ludzkiej wiedzy. Tylko Jezus potrafi pokonać śmierć. Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. W ten sposób Jezus uwolnił nas z niewoli śmierci i każdej innej niewoli.

    Człowiek zawsze dociera do jakiejś bariery: tu jest koniec - wszystko ma swój termin ważności. Wszystko co ludzkie, zawsze osiąga swój kres. Jezus jest tym, który nadaje pełnie, nieskończoność i wieczność. 

    Ewangelia ukazuje Jezusa, który idzie drogą uwalniania człowieka z różnych niewoli. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił. Jednym ze zniewoleń, na którą cierpi człowiek, jest choroba, niechciany gość, który prędzej czy później odwiedzi każdego z nas. Ewangelia pokazuje wielu opętanych przez demony, poddanych niewoli zła. Jezus uwalnia wszystkich, którzy do Niego ze swoimi kajdanami przychodzą. 

    A mamy jeszcze kajdany naszego zaślepienia, zwątpień, naszych lęków i obaw, naszych niepokojów związanych z tym, co przynosi życie. 

    Jezus ma dla nas lekarstwo swojego słowa, Dobrą Nowinę, którą nam zostawił i którą sam żył. Daje nam swoje wyzwalające słowo.


1. Co potrzebuje we mnie uwalniającego działania Jezusa?

wtorek, 10 stycznia 2023

Wtorek 1. Tygodnia Zwykłego

    Ktoś to na pewnym miejscu stwierdził uroczyście, mówiąc: Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim, albo syn człowieczy, że się troszczysz o niego; mało co mniejszym uczyniłeś go od aniołów, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Wszystko poddałeś pod jego stopy (Hbr 2,6-8).

    Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie (Mk 1,21-22).


    Hymn dziękczynienia Bogu za obdarowanie człowieka niezwykłą godnością, wielkością i pięknem. Zapominamy o tej godności, którą Bóg nas obdarzył. 

    W tekście Ewangelii widzimy Jezusa otoczonego kilkoma uczniami i rozpoczynającego bardzo intensywną działalność. Ewangelista Marek ukazuje jeden z wielu dni Jezusa. W tym dniu jest walka i kontemplacja, przebywanie w gronie przyjaciół i pośród ludu, uwaga na ludzką nędzę i uwaga na Boga. To wszystko dzieje się w Kafarnaum, nad brzegiem Jeziora Galilejskiego.

    Działanie Jezusa nie ogranicza się do synagogi, ale rozciąga się także na prywatną przestrzeń domu oraz otwartą przestrzeń, gdzie czekają na Niego ludzie. 

    Działanie Jezusa cechuje autorytet, który zaskakuje tych, którzy go słuchają, widzą znaki. Jezus prowokuje pytania o tajemnicę swojej osoby. 

    Obecność złego ducha w człowieku obecnym w zgromadzeniu synagogalnym wydaje się także znakiem dla narodu, który w tym miejscu czyta święte Pisma i oddaje cześć Bogu, ale nie jest w stanie prowadzić walki ze złem. Jezus pokonuje siły zła. 

    Kontemplacja Jezusa pełnego mocy i mądrości powinna budzić w nas nadzieję. On, mimo naszych lęków i słabości, potrafi pokonać zło, które nas otacza i próbuje opanować nasze serce.


1. Czy staram się rozwijać w sobie zaufanie wobec Bożej dobroci?

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Poniedziałek 1. Tygodnia Zwykłego

    Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» (Mk 1,14-15).


    Pierwszy nakaz Jezusa, na początku publicznej działalności w Galilei, zamyka się w wezwaniu do nawrócenia, do zwrócenia się ku Bogu.

    Nawrócenie nigdy nie jest zamkniętym procesem. Dopóki żyjemy na tym świecie, potrzebujemy nawrócenia, które kształtuje w nas postawę, pewien nawyk powracania do Boga. Kiedy ta postawa staje się w nas czymś naturalnym, pozornie wciąż jesteśmy tacy sami jak inni, ale w głębi duszy dokonuje się w nas przemiana.

    Bliskie jest Królestwo Boże... Jest na wyciągnięcie ręki. To może wydawać się dziwne, bo rzeczywistość świata zdaje się mówić coś zupełnie innego. Kiedy Jezus mówi o bliskości królestwa, nie wskazuje na jakieś konkretne miejsce czy przestrzeń, ale na sposób życia, nowy sposób odczuwania, myślenia, widzenia, działania i życia. 

    W tym sensie Królestwo Boże to Jezus, Jego Słowo, Jego Ewangelia, wartości, które głosi. Urzeczywistniać w świecie to, o o czym mówił Jezus, to najlepszy sposób, aby życie stawało się bardziej ludzkie. 


1. Czy jest we mnie postawa nawracania się?

niedziela, 8 stycznia 2023

Święto Chrztu Pańskiego

    Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił (Mt 3,13-15).


            Są takie momenty w życiu człowieka, które określamy jako punkty zwrotne, które dzielą życie człowieka na przed i po. Momenty, od których nie ma odwrotu. Można podać wiele przykładów: młody człowiek po raz pierwszy podejmuje pracę lub rozpoczyna studia, co często oznacza opuszczenie domu rodzinnego, czy moment kiedy młody człowiek wstępuje do nowicjatu, by rozpocząć życie zakonne. Nawet w przypadku utraty pracy, odejścia z uczelni czy opuszczenia zgromadzenia zakonnego, nic już nie wraca do tego, co było wcześniej.

        Chrzest Jezusa jest takim punktem zwrotnym w Jego życiu. Dzieli Jego życie na czas, o którym prawie nic nie wiemy, i czas publicznej działalności, który jest bogato relacjonowany przez ewangelistów.

            Jezus inauguruje swoją publiczną działalność uczestnicząc w chrzcie nad wodami Jordanu. Pojawia się w bardzo konkretnej sytuacji: w atmosferze oczekiwania na Mesjasza, kiedy lud Izraela przeżywa czas odrodzenia.

    Jezus staje nad Jordanem pośród grzeszników, choć w Nim grzechu nie było. Odczuwa jednak skutki grzechu: musi zmierzyć się z pokusami, ludzką słabością, będzie musiał stawić czoła śmierci. Jezus staje nad Jordanem nie dlatego, że jest grzesznikiem, ale dlatego, że bierze na siebie grzechy świata.


1. Czy dziękuję Bogu i bliskim za dar chrztu świętego?

sobota, 7 stycznia 2023

Sobota 2. Tygodnia Bożego Narodzenia

    Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego (Mt 4,12-13).


    Każda historia czy przygoda ma swój początek. Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Dzisiejsza Ewangelia pozwala nam zobaczyć ten moment, kiedy Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność. 

    Skończyły się lata ukrytego życia w Nazarecie, kiedy Jezus wzrastał w łasce i mądrości u Boga i ludzi. 

    Można spróbować wyobrazić sobie ten poranek, kiedy Jezus usłyszał o aresztowaniu Jana i postanowił opuścić swoją rodzinną miejscowość. Jak powiedział o tym swojej Marce? Jak Ona się wtedy czuła?

    Ewangelia pozwala nam jedynie zobaczyć tło tego początku, który ma miejsce w krainie Zabulona i Neftalego. Ciemność zostaje rozświetlona światłem. Ci, którzy żyli w ciemności, w mroku śmierci, doświadczają światła, które daje życie. 

    Działanie Jezusa, od samego początku, budzi tych, którzy pogrążeni są w letargu, w cieniu, w marazmie, w zwątpieniu i zniechęceniu. Dostrzegają światło, bo z tym światłem idzie dobro. 

    Jezus także w nasze życie, w nasze serce chce wnieść to światło. Otworzyć się na Jego słowo, słuchać i poczuć obecność pośród tych, którzy idą za Nim...

    Obecność Jana na pustkowiu, nad brzegiem Jordanu, nie była zwykłym wydarzeniem. Była naznaczona głębią. Lud Boży potrzebował nowych narodzin, jak za czasów Jozuego, kiedy po raz pierwszy przekroczył Jordan. To był nowy początek nowego Bożego ludu. 

    Obecność Jezusa w Galilei, w krainie ciemności i grzechu, też ma głębokie znaczenie. Światło rozświetla te ludzkie mroki, uobecnia się tam, gdzie króluje śmierć. 

    Patrzę na Kościół, który dzisiaj kontynuuje tę obecność światła pośród ciemności świata. Misjonarze, którzy każdego dnia stają na granicy między życiem a śmiercią, często płacąc własnym życiem za ofiarowaną miłość; instytucje takie jak Caritas, które są czasem jedynym wsparciem dla rodzin dotkniętych kryzysem ekonomicznym czy życiową niewydolnością; kapelani szpitalni pośród chorych, którym odebrano już nadzieję...

    Kościół będzie musiał tę obecność jeszcze bardziej rozszerzać i pogłębiać w świecie, który naznaczony jest stygmatami  śmierci. 


1. Jak wyobrażam sobie początek publicznej działalności Jezusa?

piątek, 6 stycznia 2023

Uroczystość Objawienia Pańskiego

    Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon» (Mt 2,1-2).


    Kiedy Mędrcy ze Wchodu przybyli do Jerozolimy, utracili z oczu gwiazdę, która ich prowadziła. Gwiazda przestała ich prowadzić, gdy zapukali do niewłaściwych drzwi, do pałacu Heroda. 

Dopiero kiedy wyszli z pałacu, porzucając teoretyczne dysputy uczonych w Piśmie i królewskich doradców, znów odnaleźli gwiazdę. Była ona dla nich znakiem, który pozwolił im odkryć nowe „święte miejsce”, miejsce, które wybrał sobie Bóg w poszukiwaniu człowieka. 

            Większość ludzi ma w swoim życiu gwiazdę, jakiś cel, ideał, który wyznacza kierunek ich życia. To może być jakiś projekt naukowy, polityczny, rodzinny lub jakikolwiek inny. Każdy ma w życiu coś, co nakręca jego dążenia, nadaje sens, kieruje i prowadzi.

     Co jest gwiazdą naszego życia, co nadaje mu sens, przed kim lub przed czym bijemy pokłony? Czy rzeczywiście jest to Jezus Chrystus? 

     Mateusz kończy swoje opowiadanie uwagą, że pod spotkaniu w Betlejem inną drogą wrócili do ojczyzny. Jeśli spotkałeś Chrystusa, to wrócisz do swojego domu, do swojej pracy, do swoich zajęć, ale to już to nie będzie to samo. Wrócisz w inny sposób, inną drogą, z nowym sercem i nowym duchem. 


1. Czy ja rzeczywiście szukam Boga? Czy On jest Gwiazdą mojego życia, czy On nadaje sens mojemu życiu?


czwartek, 5 stycznia 2023

Czwartek 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz!» (J 1,46).


    Chodź i zobacz! To jest zaproszenie, jakie Dzieciątko Jezus kieruje do nas w przeddzień uroczystości Objawienia Pańskiego.

    Co jest do zobaczenia? W czasie Bożego Narodzenia zawsze pojawia się jakiś znak, wskazówka, coś, co mówi nam, że Bóg przychodzi. Konkretne wydarzenie w twoim życiu, ta a nie inna osoba, ta sytuacja czy uczucie. 

    Śledzić Boże znaki, aby znaleźć gwiazdę, jak to zrobili magowie z Wschodu. Znaleźć miejsce w swoim życiu, w którym on konkretnie chce się narodzić. Co czułeś w tych dniach Bożego Narodzenia? Trzeba prosić o światło, by nie przeoczyć Bożego znaku. 

    W naszym życiu pojawiają się znaki wyraźne, które bez wątpienia mówią o Bożej obecności, ale są też takie, które łatwiej przeoczyć. Nie liczy się jednak sam znak, ale to, na co znak wskazuje, o czym ci mówi, dokąd cię prowadzi, do kogo prowadzi. 


1. Czy jest we mnie pragnienie poznawania Boga?

środa, 4 stycznia 2023

Środa 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?» (J 1,38).


    Dzisiejsza Ewangelia pełna jest tytułów używanych wobec Jezusa: Baranek Boży, Rabbi, Nauczyciel, Mesjasz, Chrystus. Nie tytuły Jezusa przyciągają uwagę. 

    Pierwszy raz, kiedy Jezus przemawia w Ewangelii Jana, to Jego wypowiedź jest jedynie krótkim pytaniem - dwa słowa. Pytanie bardzo osobiste - kieruje je bezpośrednio do dwóch uczniów Jana, a jednocześnie pytanie bardzo głębokie, bo dotyka sensu życia tych uczniów.  Czego szukacie?

    Być może dzisiaj, w tych pierwszych dniach 2023 roku powinniśmy usłyszeć to samo pytanie. Odpowiedź nie jest łatwa. Ale nie wiedząc, czego szukamy, odrzucimy zaproszenie: chodźcie i zobaczycie.

    Święty Augustyn, który jest mistrzem poszukiwania, uczy nas, że szukamy tego, co wcześniej nas jakoś pociągnęło, wywołało nasz głód i tęsknotę. Szuka ten, kto ma świadomość, że coś stracił. 

    Jeśli dzisiaj nie szukamy zbyt gorliwie, to może dlatego, że stępiliśmy nasze poczucie głodu i tęsknoty. Dajemy się uwodzić tak wielu różnym wartościom, że tracimy z oczu to, co najważniejsze.


1. Jakie są moje oczekiwania od nowego czasu?

wtorek, 3 stycznia 2023

Wtorek 2. Tygodnia po Bożym Narodzeniu

    Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia, ponieważ grzech jest bezprawiem. Wiecie, że On się objawił po to, aby zgładzić grzechy, w Nim zaś nie ma grzechu (1J 3,4-5). 


    Czy nasze słabości, wady i grzechy sprawiają, że stajemy się bardziej ludzcy? A może to nasza doskonałość, świętość sprawia, że stajemy się bardziej ludźmi?

    Postawiłem te pytania, bowiem stajemy dzisiaj się przed pokusą uczłowieczania Jezusa, pozbawiając Go boskości. Jezus święty, doskonały i przez to bezgrzeszny, wydaje się współczesnemu światu zbyt wyniosły i odległy od ludzkiej kondycji i warunków, w jakich przychodzi nam żyć. To samo zresztą dzieje się w odniesieniu do Maryi. Jakaś słabość zbliżyłaby Jezusa i Maryję do nas, do śmiertelników.

    Jest to jednak pokusa i fałszywe myślenie. Istnieją pewne formy doskonałości, które zupełnie nie przypominają doskonałości Boga: świadomość własnej sprawiedliwości może prowadzić do pychy, do surowego i bezlitosnego osądzania innych, do izolacji od innych ludzi (mniej doskonałych). Jest to doskonałość fałszywa: najgorszym grzechem nie jest ten, który wynika z ludzkiej słabości, ale ten, który wypływa z pychy i samozadowolenia. 

    Czystość Jezusa, brak grzechu w Nim, jest innego rodzaju: nie jest to dumne zadufanie w sobie, lecz pokorne uniżenie. Jego świętość nie tylko nie oddala Go od nas, ale czyni Go nam bliskim, zdolnym do odczuwania tego, czym żyjemy. Właśnie dlatego, że nie ma w Nim grzechu, może wziąć na siebie grzech świata i uwolnić nas z niewoli grzechu. 

    Grzech zawsze powoduje, że oddalamy się od bliźnich, nigdy nie tworzy więzów bliskości. Blokuje naszą zdolność do współczucia. Grzech sprawia, że człowiek staje się egoistą, który myśli tylko o sobie i wykorzystuje innych dla własnej korzyści, albo ofiarą słabości i wad, które zamykają go w sobie, utrudniając lub wręcz uniemożliwiając otwarcie się na innych. 

    Doskonałość Jezusa to miłosierna miłość Boga, który oczyszcza nas i uwalnia od grzechów, które szpecą nasze człowieczeństwo. Jest to doskonałość, która pozwala nam odnaleźć prawdę o sobie, być rzeczywiście sobą, pozwala nam odkrywać, że jesteśmy Bożymi dziećmi. 


1. Czy nie usprawiedliwiam grzechów  w swoim życiu?

poniedziałek, 2 stycznia 2023

Poniedziałek 2. Tygodnia Bożego Narodzenia - wsp. św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu

    Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» (J 1,22.25).


    Jan Chrzciciel był tajemnicą dla władz religijnych i politycznych swoich czasów. Życie, które prowadził, było nie mniej tajemnicze: jego domem była pustynia, a ubraniem wielbłądzia skóra. Nic dziwnego, że zaniepokojeni przywódcy Izraela wysłali do niego emisariuszy, aby zapytali: Kim jesteś?, a jeszcze ważniejsze: czemu chrzcisz? 

    Jan jest tylko głosem, wskazującym na Mesjasza, odwieczne Słowo Ojca. Jest zwiastunem niegasnącego Światła. 

    A gdyby nam dziś postawiono takie same pytania, pewnie niektórych uspokoiłaby myśl, że przecież na pewno nie są ani Eliaszem, ani żadnym z proroków. Pozostaje jednak pytanie, czy jesteśmy głosem, przynajmniej takim jak Jan? Czy wiemy, gdzie jest światło, aby móc skierować ku niemu tych, którzy nas słuchają? Czy wiemy, jak wycofać się w porę, bo zadanie wykonane, światło wskazane?

    Pośród was stoi ten, którego nie znacie. Jezus żył wśród nich. Widzieli Go w Nazarecie, towarzyszyli Mu. Widzieli jak pracował, wzrastał modlił się. A jednak zupełnie nie zwrócili na Niego uwagi. Co więcej, po trzech latach publicznego życia, z przepowiadaniem, cudami, musiał powiedzieć jednemu ze swoich uczniów: tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? To wciąż aktualne stwierdzenie. 

    Doświadczenie podpowiada nam, że niewiele różnimy się od tamtych ludzi. Bóg jest obecny wśród nas i wciąż jest Bogiem nieznanym, nierozpoznawanym. Jego obecność jest ukryta, ale w osobistym milczeniu i modlitwie możemy stawać się świadkami Jego obecności. 


1. Na ile jestem głosem wskazującym na Jezusa, na Światło i pozwalam innym rozpoznać Chrystusa?

niedziela, 1 stycznia 2023

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

    Wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2,18-19).


Każde ludzkie narodziny dotyczą bezpośrednio dwóch osób: matki i dziecka. Dlatego, kiedy obchodzimy urodziny, to świętowanie należy się także naszej matce. Jeśli się narodziliśmy, to w dużej mierze dzięki niej, nie umniejszając roli ojca czy służbie medycznej. Poczęła nas w swoim łonie i z jej łona wyszliśmy, by wejść w świat jako istoty całkowicie bezbronne i potrzebujące. Bez matki nie ma narodzin.

Wszystko to pozwala zrozumieć, dlaczego Kościół kończy Oktawę Bożego Narodzenia Uroczystością Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, dziękując Tej, która dzięki Bożej łasce umożliwiła narodziny Zbawiciela. Święty Józef jest również bardzo obecny, ale jego obecność jest pokorna, ukryta w cieniu, gotowa do uczynienia wszystkiego, o co zostanie poproszony. 

     Każda matka może przekazać swoim dzieciom bardzo dobre nawyki, ale może też zrobić coś całkowicie przeciwnego wobec swojego dziecka. 

Nauczyciele duchowi, a także psychologowie, twierdzą, że bardzo trudno jest odzyskać duchową harmonię ludziom, którzy w dzieciństwie cierpieli z powodu złego przykładu i wychowania, jakie zaoferowała im matka. 

     Spójrzmy na Maryję, która przyjmuje swojego Syna. Czystość Jej serca, oddanie Bogu, serce wyciszone i skłonne do kontemplacji, wewnętrzny pokój mimo przeciwności i tak wielu niezrozumiałych sytuacji. Od niech mi stanie według Twego słowa, Maryja jest prowadzona przez Boga bardzo wyboistą drogą.

    A mimo to możemy w Jej obliczu kontemplować niezwykły pokój, radość i niezgłębioną miłość. 

Niech Ona wyprasza dla nas Boże błogosławieństwo i obdarza swoją opieką, by Chrystusowy pokój wypełniał i nasze serca. 


1. Za co szczególnie podziękować mogę mojej mamie? Co było dla mnie trudne w relacji z mamą?