zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 12 stycznia 2025

I Niedziela Zwykła - Święto Chrztu Pańskiego

Oto wasz Bóg! Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władze. Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie (Iz 40,9b.10a.11).

Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie żyli na tym świecie (Tt 2,11).

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,21-22).


    Jezus idzie do ludzi, którzy pragną nawrócenia, chcą być lepszymi dzięki zanurzeniu w wodzie, którego dokonywał Jan. Jezus przychodzi, stając pośród tych, którzy czują się grzesznikami, staje po ich stronie. I to pośród tych ludzi  i z nimi doświadcza otworzenia się nieba, spotyka się to, co boskie i ludzkie, a Duch Boży spoczywa na Nim i ogłasza Go umiłowanym Synem. Jest to moment, w którym Boża rzeczywistość staje się obecna pośród ludzi w sposób najbardziej oficjalny.

     W początkach Kościoła sakrament chrztu najczęściej był przyjmowany przez ludzi dorosłych jako zwieńczenie procesu nawrócenia, gdy człowiek podejmował decyzję o przyjęciu wiary chrześcijańskiej i wejściu do wspólnoty wierzących. Była to świadoma decyzja dorosłego człowieka. 

My, w zdecydowanej większości, przyjęliśmy chrzest, bez żadnej decyzji z naszej strony, może bez zrozumienia, czym jest sakrament, ot tak, w pędzie tradycji, w pośpiechu, bez odpowiedniego przygotowania.

     Czy mamy świadomość, co oznacza nasz chrzest? Czy żyjemy dzisiaj tym darem, który był zapoczątkowaniem powołania chrześcijańskiego? 


sobota, 11 stycznia 2025

Sobota po Uroczystości Objawienia Pańskiego

    O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne (1 J 5,13).


    To ostatnie zdanie św. Jana z dzisiejszego czytania jest bardzo ważne. Czasem można bowiem odnieść wrażenie, jakby czytane  Słowo Boże skierowane było do innych, do tych gorszych, niewierzących, do tych, co są daleko, itp. A św. Jan wyraźnie podkreśla: napisałem do was, którzy wierzycie...

    Słowo Boże jest kierowane do wierzących. To my, wierzący, mamy się przeglądać w lustrze Słowa i konfrontować ze Słowem nasze życie. To dla nas wierzących jest ono światłem życiem. Dobrze jest sobie to uświadomić. 

    A później padają jeszcze ważniejsze słowa: abyście wiedzieli, że macie życie wieczne. Tak - życie wieczne, pełne i szczęśliwe życie, które Bóg daje wraz z wiarą. Jesteśmy zaproszeni do podtrzymywania w sobie tej świadomości, że jesteśmy obdarowani życiem, aby być jego świadkami, nosicielami, głosicielami i twórcami życia w zjednoczeniu z Chrystusem, w którego wierzymy.


Czy widzę w Słowie Bożym list Ojca skierowany osobiście do mnie?

piątek, 10 stycznia 2025

Piątek po Uroczystości Objawienia Pańskiego

    Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził, i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał (1 J 5,1).


    Święty Jan mówiąc nam o miłości Boga i bliźniego, wskazuje na fundament takiej miłości - jest nią wiara. Nasza miłość powinna być budowana na wierze, być miłością z wiary.

    Miłość oparta na wierze pozostaje niezłomna. Nic nie może sprawić, że umrze. Kiedy miłość jest autentyczna, wkładamy w nią całą naszą wiarę, zaangażowanie. 

    Miłość zrodzona z wiary jest gotowa poświęcić się. Rezygnuje z wszelkiej formy egoizmu, potrafi nawet zrezygnować z osobistych marzeń i interesy. 

    Miłość oparta na wierze potrafi wybrać życie bliźniego, Nie traktuje drugiego w sposób utylitarny. Trwa pośród burz. To miłość, która widzi każdy dzień jako wydarzenie warte przeżycia. 

    Miłość, która buduje się na wierze, nie rozpamiętuje przeszłości, ale żyje teraźniejszością, dla której tu i teraz jest przestrzenią działania, dla której przeszłość jest zamknięta przebaczeniem, a przyszłość niesie większe możliwości i nowe szanse.

    Miłość oparta na wierze jest otwarta na innych, każdego dnia znajduje odwagę, by zaufać drugiemu. Możemy doświadczać wielkich rozczarowań, ale wiara pozwala mi uważać za możliwe nawet to, w co nikt inny już nie wierzy.

    Taka miłość zwycięża świat. Karmiona jest nie tylko uczuciami (sercem), ale także wiarą w Boga, zasadami i wartościami, które potrafią utrzymać człowieka na drodze nadziei. 

    Miłość oparta na wierze rodzi się z miłości Boga i ma imię Jezusa Chrystusa. To miłość,  w której Jezus staje się punktem odniesienia dla naszych wyborów, decyzji, sposobu życia, naszych marzeń i nadziei...


W jaki sposób staram się o to, by moja wiara była wiarą głęboką i fundamentem życia?


czwartek, 9 stycznia 2025

Czwartek po Uroczystości Objawienia Pańskiego

    W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości (1 J 4,18).

    Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!» (Mk 6,49-50).


    W różnych tekstach biblijnych, zarówno ze Starego jak i Nowego Testamentu, często można znaleźć sytuację, w których człowiek doświadcza lęku. Nie dzieje się tak dlatego, że bohaterowie biblijni są ludźmi bojaźliwymi; są normalnymi ludźmi, a lęk jest jednym z najbardziej uniwersalnych uczuć, które wypełniają cały repertuar naszych ludzkich uczuć. 

    Strach jest doświadczeniem nieprzyjemnym, staramy się od niego uwolnić, ale strach jest też uczuciem, które pozwala nam przetrwać. Dzięki lękowi rezygnujemy z pewnych doświadczeń, które mogą zagrażać naszemu życiu. Lęk jest uczuciem, nie jest ani dobry, ani zły; to, jak go oceniamy, zależy raczej od okoliczności, w których się pojawia i do których się odnosi. 

    Liturgia zaprasza nas dzisiaj do tego, by się bać, iść z zaufaniem do Boga. Ale nie możemy zmienić coś, co charakteryzuje się spontanicznością, co nie jest zależne od naszej woli. Nie możemy przestać odczuwać strachu, smutku czy radości tylko dlatego, że tego nie chcemy. To mimowolne emocje. 

    Tym, co możemy zrobić, to zachowywać się inaczej, niż nakazuje strach. Wiemy, że boimy się wielu rzeczy, ale kiedy od nich uciekamy, nasz strach narasta, paraliżuje nasze życie. Jeśli decydujemy się stawić mu czoła, chociaż kosztuje to wiele wysiłku i pracy, lęk stanie się wyzwaniem, z którym możemy się zmierzyć. 

    Wejście do łodzi Królestwa Bożego nie jest niebezpieczeństwem, ale nie jest też miejscem odpoczynku. Wejść na Chrystusową łódź, to zdecydować się podjąć wyzwania, jakie stawia przed nami życie. To one nadają sens naszemu życiu. 


Kiedy najczęściej, w jakich sytuacjach, doświadczam lęku?

środa, 8 stycznia 2025

Środa po Uroczystości Objawienia Pańskiego

    Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga. a  każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga(1 J 4,7).


    Cud narodzin, który mogę czasem obserwować towarzysząc małżeństwom Domowego Kościoła. Narodziny są odpowiedzią na miłość rodziców. 

    Bóg jest Ojcem i jest Miłością, jak mówi nam św. Jan w swoim liście. Dlatego narodzenie się jest odpowiedzią na Bożą miłość. Bóg pierwszy nas umiłował i tak narodziło się życie. Życie jest aktem miłości, podobnie jak śmierć, jeśli patrzymy na nią z perspektywy wiary - narodzin dla nieba. 

    Tym, co najlepiej definiuje Boga, jest miłość. Życie Jezusa od samego początku było wydarzeniem miłości. Ludzie, którzy Go spotykali na ziemskich drogach spotykali miłość. Śmierć Jezusa była wylaniem miłości na świat - tak Bóg umiłował świat...

    Życie wypełnione gestami miłości może się rozwijać: spojrzenia, poświęcony czas, słuchanie, zrozumienie, wierność, zaufanie, przebaczenie... to utrzymuje nas przy życiu. Odwrócić się od miłości to narazić się na odmowę narodzin i wzrostu. 


Czy pielęgnuję codzienne gesty miłości?

wtorek, 7 stycznia 2025

Wtorek po Uroczystości Objawienia Pańskiego

    Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał (1 J 3,.23).


    Bóg nie może wyrzec się swojej ojcowskiej miłości do nas. Możemy być pewni Jego bezwarunkowej miłości do każdego ze swoich dzieci. Ale my nie potrafimy odwzajemnić Jego miłości, ani nie możemy tego zrobić w taki sam sposób, w jaki On nas kocha, ponieważ nasza natura jest skażona grzechem. I chociaż jest w nas pragnienie miłości, odwzajemnienia Bożych darów, doświadczamy wewnętrznego rozdarcia, mając doświadczenie ulegania różnym pokusom złego. 

    Święty Jan daje nam trzy wskazania:

* zerwać z grzechem;
* zachowywać przykazania, zwłaszcza przykazanie miłości;
* trzymać się z dala od tego, co przeciwne Bogu - od ducha świata i antychrysta.

    Wiara i miłość są nierozłączne. Miłość musi mieć praktyczny wymiar, objawia się w czynach. Inaczej staje się jedynie sentymentem, deklaracją bez znaczenia. 


Jak odpowiadam na Bożą miłość?

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon” […] A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię (Mt 2,1-2.9b).


Przez pierwsze trzy tygodnie Adwentu odmawiając brewiarz, wypowiadałem wezwanie: Uwielbiajmy Pana i Króla, który do nas przyjdzie. W ostatnim okresie adwentowego czekania wezwanie brzmiało już inaczej: Uwielbiajmy Pana, który jest już blisko. To uwielbienie dokonało się za sprawą Mędrców ze Wschodu, którzy pytli Heroda: Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon.

     Jedyny ewangelista, który mówi nam o tym wydarzenie, chce nam powiedzieć, że objawienie się Boga w Jego Wcielonym Synu, ma charakter uniwersalny. Bóg przychodzi jako Dziecko, aby objawić światu swoje prawdziwe oblicze, swoją Prawdę, objawić całej ludzkości – wszystkim narodom. 

     Wszyscy mamy w życiu gwiazdy, które wydają się świecić i pokazują nam ścieżkę, którą trzeba iść. Mogą to być konkretni ludzie, mogą to być wydarzenia, które zostawiają w nas swoje ślady, naznaczają nas i nasze życie. Mogą to być doświadczenia, które rozpalają w nas coś wyjątkowego. 

     Mędrcy ze Wschodu są jednymi z pierwszych, którzy wchodzą na drogę uczniów Jezusa. Są uczniami, ponieważ szukają znaków. Nie tylko obserwują życie, ale szukają tego, co doprowadzi ich do Boga i odkrywania Jego woli. Są niespokojni w swoim poszukiwaniu, są poszukiwaczami. Są uczniami, ponieważ zadają pytania.


Czy jest we mnie pragnienie poszukiwania Boga, poznawania o Nim tego, czego jeszcze nie wiem? Czy potrafię odpowiadać na te pragnienia mojego serca?

niedziela, 5 stycznia 2025

II Niedziela po Bożym Narodzeniu

    Mądrość… otworzy swe usta na zgromadzeniu Najwyższego (Syr 24,2).

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, z tego, co się stało (J 1,1-2).


    Wydaje się, że częściej doświadczamy tego, że Bóg jest przede wszystkim MILCZENIEM. I jak bolesne jest często to milczenie! Dlaczego Bóg milczy? Dlaczego Słowo nie mówi? 

    Tak wiele ludzkiego krzyku wznosi się ku niebu, a wydaje się, że nie jest w stanie przebić chmur. 

     Myślę, że  w wielu sercach pojawiają się takie pytania i pretensje… Także wśród wierzących, a jeszcze więcej wśród tych, którzy nie wierzą, którzy być może stracili już wiarę.

     A z drugiej strony: Słowo stało się Ciałem… Biblia wciąż zapewnia nas, że Bóg jest Słowem. Już od pierwszych kart Biblii. Tak zaczyna się Księga Rodzaju: I rzekł Bóg… Bóg, który stwarza, mówiąc Słowo.

     Bóg nie jest Bogiem milczącym! Nie jest prawdą, że nie odpowiada na nasze wołanie. To Bóg czasem w nas woła, nawet krzyczy z nami i w nas. Bóg błaga przez nasze często poranione życie. I On sam czeka i potrzebuje, abyśmy Go wysłuchali. 


Jakie miejsce w hierarchii spraw ważnych zajmuje w moim życiu modlitwa, namiot spotkania, spotkanie ze Słowem?  

sobota, 4 stycznia 2025

Sobota w kresie Bożego Narodzenia

    Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: "Oto Baranek Boży". Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił i poszli za Jezusem (J 1,35-36).


    Jezus jest w ruchu, przecina drogi naszego życia i idzie. Tak przedstawia Go ewangelista Jan. 

    Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia stanął na rozdrożu, stawiał lub stawia pytania dotyczące życia, mierzy się z wątpliwościami i koniecznością decyzji... wiele rozdroży i pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedź pojawia się w życiu. Czego szukam? Co jest punktem odniesienia dla mnie? Co stanowi ideał, który nadaje sens mojemu życiu?

    Pierwsi uczniowie, w tym niektórzy uczniowie Jana Chrzciciela, odpowiedź znaleźli w Jezusie z Nazaretu: Mistrzu, Rabbim, oczekiwanym Mesjaszu. Spotkanie Go było dla nich na tyle ważne, że zapisali godzinę pierwszego spotkania - było to około godziny dziesiątej, czyli ok. czwartej po południu. W życiu każdego człowieka pojawiają się takie spotkania, które odciskają swój znak na całym jego życiu i przemieniają.

    Pytanie: Gdzie mieszkasz? prowadzi do Jego domu, do głębszej relacji i poznania, które pozwala zrozumieć Jezusowy projekt życia: Ja przyszedłem po to, aby mieli życie i mieli je w obfitości. 


Jakie wydarzenie, spotkanie miało szczególne znaczenie dla mojego życia?

piątek, 3 stycznia 2025

Piątek w okresie Bożego Narodzenia

    Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy (1 J 3,1).

    Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym" (J1,32-33).


    Bóg posłał swojego Syna na świat i chce, abyśmy byli i byli nazywani dziećmi Bożymi. Jego ojcowska miłość chce, abyśmy byli tacy jak On, zaprasza nas do świętości i sprawiedliwego postępowania.  

    Świat nas nie zna, ponieważ nie poznał JEGO. Ten, kto nie odkrył, nie poznał Boga, tak naprawdę nie wie, kim jest człowiek, ponieważ prawdziwą wielkością człowieka jest to, że jest „Bożym dzieckiem”. Ten, kto nie zna Boga, nie potrafi odkryć najgłębszej prawdy o człowieku.

    W Ewangelii Jana odkrywam dzisiaj coś nowego, dla mnie nowego: Jan inaczej ujmuje relację o chrzcie Jezusa niż pozostali ewangeliści. To nie Jezus, ale Jan Chrzciciel widzi zstępującego Ducha, to już nie niebiański głos Ojca daje świadectwo o Chrystusie, ale Jan Chrzciciel. To również Jan Chrzciciel dostrzega boskie pochodzenie Jezusa, gdy woła: był przede mną. Wskazuje na Słowo, które w pewnym momencie historii stało się Ciałem, Przedwieczny zaistniał w czasie przyjmując ludzkie życie.


Czy mam odwagę wskazywać na Chrystusa?

    

czwartek, 2 stycznia 2025

Czwartek w Okresie Bożego Narodzenia, wsp. św. Bazylego Wielkiego i św. Grzegorza z Nazjanzu

    Któż jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest antychrystem, kto nie uznaje Ojca i Syna (1 J 2,22).

    Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: "Kto ty jesteś?", on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: "Ja nie jestem Mesjaszem" (J 1,19-20).


    Wczoraj Liturgia mówiła nam o błogosławieństwie. Przeżywaliśmy pierwszy dzień nowego roku. Dziś również możemy zobaczyć błogosławieństwo. Święci zawsze są błogosławieństwem, a dziś wspominamy dwóch wielkich świętych: Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu. 

    Ale św. Jan mówi nam również o antychryście. W świetle tych dwóch wielkich świętych, trudno nie zobaczyć w tym odniesieniu postaci Juliana Apostaty, który pobierał tę samą naukę, co patronowie dnia, ale prawdę o Chrystusie odrzucił, stając się wrogiem naśladowców Chrystusa. O takich ludziach pisał św. Jan w swoim liście: Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Trzy postaci, które zapisały się w historii, które czerpały z jednego źródła. Dwie, które stały się błogosławieństwem i jedna, która nie potrafiła otworzyć się na łaskę, a z otrzymanej nauki Kościoła starał się uczynić broń do zwalczania chrześcijan. 

    Ewangelia przekazuje nam świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie. Sam Jan był wielkim znakiem zapytania dla władz religijnych i politycznych swojego czasu. Jego życie było tajemnicą, domem była pustynia, wzywał do nawrócenia i udzielał chrztu. Stąd skierowane do niego pytanie: kto ty jesteś? I dalej: czemu zatem chrzcisz? - skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani prorokiem, ani Eliaszem... Jan jest tylko głosem, który wskazuje na Słowo...

    A kim ja jestem? Kim my jesteśmy? Możemy się uspokoić, mówiąc: przecież nie roszczę sobie pretensji do bycia Mesjaszem czy prorokiem, nie staram się nawet wyróżniać jak Jan poprzez życie na odludziu czy strój... Ale mimo wszystko, pozostaje pytanie: czy jesteśmy Jego głosem? Czy wiemy, gdzie jest Światło, aby je pokazać i kierować ku Niemu tych, którzy Go nie znają? 



środa, 1 stycznia 2025

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

Pan mówił do Mojżesza tymi słowami: „Powiedz Aaronowi i jego synom: Tak oto macie błogosławić Izraelitom” (Lb 6,22-23).

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał Syna swego, zrodzonego z Niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu (Ga 4,4 -5a).

Gdy je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli (Łk 2,17).


    Wierzę i jestem głęboko przekonany, że Bóg pragnie, udzielając nam swojego błogosławieństwa, by ten rok był rzeczywiście dla nas nowy i dobry. 

     Liturgia podpowiada nam dzisiaj kilka pomysłów, byśmy mogli uczynić ten rok rzeczywiście nowym…

     Odkryj, że Pan cię błogosławi i strzeże… To nie jest jedynie miłe życzenie, byś poczuł się lepiej przez chwilę. To rzeczywistość, którą Pan obdarza. Możesz żyć inaczej, okrywając i wiedząc, że Bóg jest blisko, że Jego łaska przenika twoje życie.

     Żyj pełnią czasu… gdy nadeszła pełnia czasu… Bóg dokonał swojego dzieła – Słowo stało się ciałem i rozbiło swój namiot pośród nas… To już się dokonało. Nie zostawiaj na przyszłość własnego nawrócenia i szczęścia. Najlepszym dniem, który możesz owocnie przeżyć, jest każde dzisiaj, które otrzymujesz z pełni Jego czasu…

     Zachowaj ważne rzeczy w swoim sercu i rozważaj… To właśnie czyni Maryja. Gromadzi w swoim sercu, w tej najgłębszej i najbardziej wewnętrznej przestrzeni swojej istoty. Tam pozwala dojrzewać tajemnicy.


Jakie nadzieje i oczekiwania przynosi dla mnie ten nowy czas?


wtorek, 31 grudnia 2024

Wtorek w Oktawie Bożego Narodzenia, dzień siódmy

    Wy jednak otrzymaliście namaszczenie od Świętego i wszyscy dostąpiliście poznania (1 J 2,20).

    Na początku było Słowo... W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (J 1,1a.4-5).


    Święty Jan mówi dzisiaj: jest już ostatnia godzina. Nawet jeśli pisze o tym w zupełnie innym znaczeniu, trudno nie pomyśleć o tym, że to już ostatni dzień tego roku, że jakiś czas dobiega końca...

    Gry ten rok 2024 się kończy, mogę przynajmniej podsumować swoje życie w ciągu tego roku. I oto widzę:

* dłonie, których nie wyciągnąłem z lenistwa lub nieuwagi wobec potrzebujących, uśmiech, którym oszczędnie się dzieliłem, powitania, których odmówiłem z powodu urazy czy poczucia dumy, zamknięte oczy, by nie widzieć pewnych rzeczy i spraw, słowa, których nie wysłuchałem, radości, którymi trudno mi się było dzielić... tak wiele rzeczy, które oddalały mnie od Ciebie. Tak wiele razy pukałeś do moich drzwi, a ja ich nie otwierałem, tak wiele straconych okazji...

* widzę również, Panie, oczy, które patrzyły na mnie z miłością i czułością, wiele rąk, które zostały wyciągnięte, by uścisnąć moje dłonie, słowa i uśmiechy zachęty, czas, który poświęcili mi inni, zdrowie, pracę, odpoczynek, wspólnotę, rodzinę, przyjaciół... widzę porażki i zwycięstwa, rozczarowania i nadzieje, smutek i radość, które pozwalały mi uczyć się życia i kontynuować drogę, na którą mnie zaprosiłeś, bo przez te wszystkie doświadczenia widziałem Twoją miłość i Twoją bliskość;

    I wtedy myślę: naprawdę: otrzymałem namaszczenie od Świętego. I witam rok 2025 śpiewając Panu pieśń nową, jak prosi psalmista. Dajesz mi nowy czas. Nie wiem ile jeszcze dajesz mi czasu do przeżycia, ale mam wiele nadziei. Czuję ciepło Twoich rąk i siłę Twojego Ducha.

    Słowo, Światło, Życie... W Słowie jest Światło, w Słowie jest Życie...  Słowo zamieszkało wśród nas. Życie i Światło zamieszkało wśród nas. Bóg jest żywy i obecny pośród nas. Nie jest iluzją, która zniknie, ale rzeczywistością, która trwa i będzie trwać. Bóg ma ludzką twarz. 


Za co powinienem przeprosić i podziękować w ostatnim dniu tego roku?


poniedziałek, 30 grudnia 2024

Poniedziałek w Oktawie Bożego Narodzenia ( szósty dzień)

    A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta - Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim (Łk  2,39-40).


    Dwie sceny dzisiejszej Ewangelii. Widzimy najpierw wypełnione radością spotkanie: św. Anna, kobieta oddana Bożej służbie dniem i nocą, spotyka Dzieciątko Jezus w świątyni. Rozpoznaje w Nim obiecanego Mesjasza i wychwala Boga, opowiada innym o tym Dziecięciu, szczególnie tym, którzy oczekiwali odkupienia...

    Scena druga, bardzo delikatnie naszkicowana: ukryte życie Jezusa w Nazarecie, pod opieką Maryi i Józefa. Dorastanie, aż z Dziecka stanie się Nastolatkiem, a w końcu Mężczyzną.

    Bóg spełnia obietnice, do swojej świątyni przybywa Pan, obiecany Mesjasz, Zbawiciel. Ale jak wygląda ten obiecany Mesjasz? Czy jest zgodny z oczekiwaniami i wyobrażeniami ludzi? Kto jest Go w stanie rozpoznać - wtedy i dzisiaj? Ewangelia mówi, że został rozpoznany przez ową staruszkę, wcześniej przez Symeona, a jeszcze wcześniej przez pasterzy. Sam Jezus, już jako nauczyciel, powie: Dziękuję Ci, Ojcze, że zakryłeś te rzeczy przez mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.

    Oraz drugi - swoiste ukrycie obiecanego Mesjasza w codzienności Nazaretu, codzienności prostego i ubogiego życia, w codzienności, która jest czasem posłuszeństwa Bogu i rodzicom oraz wzrastania łasce i mądrości. Ta druga scena pokazuje nam Tajemnicę Wcielenia Boga, który demontuje wszystkie fałszywe wyobrażenia i oczekiwania, jakie możemy mieć wobec Niego. 

    Potrzebujemy prostoty serca, aby Go przyjąć, otwartych oczu, aby zobaczyć. Jest Bogiem z nami, obecnym pośród nas. Potrzebujemy łaski i odwagi, abyśmy rozpoznając Go, nie męczyli się opowiadaniem o Nim wszystkim, którzy nie potrafią Go rozpoznać i zobaczyć...


W jaki sposób mogę zadbać o prostotę serca i otwarte na Boga oczy?

niedziela, 29 grudnia 2024

Niedziela Świętej Rodziny

    Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» (Łk 2,48-49).


     Nie jest łatwo żyć rzeczywistością rodziny w naszych czasach, pośród wielkich zmian kulturowych i społecznych. Świat odrzuca chrześcijańską perspektywę rodziny. Nawet jeśli nie czyni tego wprost, to często czyni to poprzez zmianę znaczenia słów zarezerwowanych dla życia rodzinnego, próbując w ten sposób zmieniać sposób rozumienia rodziny. 

     Aby rodzina chrześcijańska spełniała swoją funkcję, musi być miejscem, w którym rozwija się miłość i szacunek dla wszystkich, gdzie szczerość prowadzi ludzi do wolności, gdzie obecność Boga jest doświadczana nie w punktowych i dziwnych czasem momentach, ale jako rzeczywistość, w której Bóg jest bliski w tysiącach szczegółów, staje się częścią rodziny, a zatem jest obecny we wszystkich wydarzeniach i okolicznościach. 

     Spoglądamy na rodzinę z Nazaretu, ponieważ wciąż pozostaje ona punktem odniesienia dla wszystkich, którzy wierzą w rodzinę jako rzeczywistość chcianą przez samego Boga, jako miejsce dla każdego, kto szuka schronienia przed samotnością, lękiem czy rozpaczą.


Za co jestem wdzięczny mojej rodzinie?

sobota, 28 grudnia 2024

Święto Świętych Młodzianków, męczenników

    Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź swoje Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić (Mt 2,13).


    Ewangelie nie są kronikami, chociaż opowiadają o pewnych wydarzeniach, które miały miejsce w czasach Jezusa. Każdy z ewangelistów zwracał się do konkretnej wspólnoty wierzących i przedstawia postać Jezusa, mówi o tym, kim jest dla nich Jezus. Przekazuje wiarę, którą otrzymał i zachęca swoją wspólnotę do tej samej drogi wiary.

    Święty Mateusz, przedstawiając nam postać Jezusa, odwołuje się do obrazu Mojżesza, który wyprowadził Izraela  niewoli. Jezus również przynosi wybawienie wszystkich ludzi z niewoli grzechu i śmierci.

    Wspólnota, do której kieruje swoją Ewangelię św. Mateusz, była tworzona przez Żydów i pogan. I już na samym początku pojawiają się postacie, które dają świadectwo o Jezusie Mesjaszu: to Józef, pochodzący z rodu Dawida, który słucha i jest posłuszny Bogu oraz Mędrcy z narodu pogańskiego, którzy szukają i akceptują Mesjasza. 

    Tym, co jest ważne, to znak Bożej obecności, który przedstawia św. Mateusz swojej wspólnocie. Tylko ci, którzy naprawdę szukają, zawsze znajdą gwiazdę, usłyszą głos, które doprowadzą ich do Boga. Herod, który widzi w Bogu zagrożenie dla swojej władzy, nie potrafi ani zobaczyć znaków, ani odnaleźć drogi do Boga. 

    Dzisiaj, kiedy Ewangelia obnaża tak wiele okrucieństwa i pogardy dla życia, jesteśmy zaproszeni do postawienia na Życie, do opowiedzenia się po stronie wszystkich dzieci, szczególnie tych, które doświadczają często powolnej lub duchowej śmierci z powodu niedożywienia, molestowania, przemocy, aborcji, czy wielu innych form zabijania, które wymyślił egoistyczny świat dorosłych. Rzeź niewiniątek jest żywa i ma się dobrze na całym świecie. 

    Ewangelia zachęca nas, byśmy wstali jak św. Józef, abyśmy wyszli z naszego wygodnego i czasami utartego schematami życia, by opowiedzieć się za Życiem, abyśmy nie stali się obojętni na cierpienie  tak wielu, którzy mogą nas potrzebować poprzez słowo, pomocną dłoń, spojrzenie...



piątek, 27 grudnia 2024

Święto św. Jana Ewangelisty

    To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie1 życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione (1J 1,1-2).


    Wczoraj Kościół ofiarował Bożemu Dziecięciu pierwociny męczeństwa, dziś w osobie św. Jana Ewangelisty ofiaruje Mu pierwociny konsekrowanego dziewictwa. 

    Św. Jan apostoł, syn Zebedeusza, utożsamiany z umiłowanym uczniem, autor czwartej Ewangelii, orzeł o przenikliwym spojrzeniu, który wszedł w tajemnicę Boga bardziej niż którykolwiek z apostołów,  najmłodszy z Dwunastu, pierwszy konsekrowany dla Królestwa, uprzywilejowany świadek  przemienienia i modlitwy w Ogrójcu, ten, który otrzymał i przyjął Maryję pod krzyżem jako swoją Matkę. Wielki teolog Bożego Narodzenia, przez którego Bóg objawił nam głębię tajemnicy Wcielonego Słowa (mówiła o tym kolekta) - Ty nam objawiłeś tajemnice Twojego Słowa przez świętego Jana Apostoła. 

    Rozpoczynamy dzisiaj lekturę jego listu, który będzie nam towarzyszył do końca Oktawy. 

    Święty Jan mówi nam, że to co istniało od początku - Życie - stało się widzialne; Słowo, które stało się Ciałem, objawiło się nam, ludziom. Nie tylko słyszeliśmy Jego historię, Jego naukę, ale... doświadczyliśmy Go! Poczuliśmy, weszliśmy z Nim w komunię. Jezus uczynił nas swoimi i daje nam swoje życie, jednoczy nas z Ojcem. 

    Potrzebujemy zanurzyć się w Bogu, który nas ukochał i stał się tak bliski, kontemplować Go i wzrastać w miłości i komunii z Nim, bo tylko wtedy możemy stawać się świadkami, dzielić się Nim z innymi. Tak przeżywał to św. Jan, który w czasie Ostatniej Wieczerzy położył swoją głowę na piersi Jezusa, aby wsłuchać się w to wyjątkowe serce, wejść w świat Bożych tajemnic.


Jak wygląda moje staranie o bliskość z Jezusem?

czwartek, 26 grudnia 2024

Święto św. Szczepana, pierwszego męczennika

    Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu!» Po tych słowach skonał (Dz 7,59-60).


    Po wczorajszym świętowaniu narodzin Jezusa, Bożego Syna, wkraczamy w inne narodziny - narodziny dla nieba, poprzez znak męczeństwa. Obraz żłóbka, choinkowych światełek, radości i męczeństwo pod gradem kamieni rzucanych przez ludzkie ręce, a może bardziej wypełnione nienawiścią serce...

    Zwykle mówimy, że Szczepan jest pierwszym męczennikiem chrześcijaństwa, chociaż pierwsze miejsce należy do Jezusa. Od Jezusa do ostatniego chrześcijańskiego męczennika XXI wieku, poprzez wielką liczbę świadków w całej historii chrześcijaństwa, wszyscy ponieśli śmierć z jednego powodu. Wszyscy zostali zabici za to, że nie wyrzekli się przyjaźni z Jezusem, za to, że mieli odwagę głosić, że dla nich życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem.

    Jako uczniowie Jezusa jesteśmy wezwani do dawania świadectwa, mamy mówić światu, że zostaliśmy urzeczeni miłością i światłem, które oferuje nam Chrystus, że nie wiemy, jak moglibyśmy bez Niego żyć. Jeżeli odbierają nam Jezusa, odbierają nam życie.


Czy moje życie jest świadectwem ukochania Chrystusa?

środa, 25 grudnia 2024

Uroczystość Bożego Narodzenia

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, z tego, co się stało (J 1,1-3).


  Czytając ten fragment Ewangelii jesteśmy zaproszeni do kontemplowania tajemnicy Jezusa jako tajemnicy Światła. W Jezusie Światłość stała się Ciałem…

Obraz wszechogarniającej światłości dla wyrażenia ludzkiego doświadczenia spotkania z Bogiem wydaje się zrozumiały. Ale jest znacząca różnica pomiędzy fizycznym światłem, a Bożą światłością – Światło, które jest Bogiem, musi zostać przez nas przyjęte. Bóg jest Światłością tych, którzy w Nim pokładają swoją nadzieję i którzy Jemu ufają. 

     W Ewangelii Jana światłość i ciemność reprezentują dwie sfery ludzkiej egzystencji. Chodzić w światłości, to iść za Jezusem, przyjąć Go, starać się Go poznać, przestrzegać Jego przykazań, wierzyć w Niego. A widzieć Jezusa, to widzieć Ojca, wchodzić w świat Bożej światłości. Z drugiej strony ciemność jest odrzuceniem Jezusa. 

     Boże Narodzenie wzywa nas do dokonania egzystencjalnego wyboru, w którym stawką jest nasze życie: przyjąć Światło, które przychodzi, aby oświetlić naszą egzystencję, uzdrowić ją i przemienić, wypełniając Bożym życiem, lub odrzucić Światło, aby żyć w ciemności i mroku śmierci. To nasz wybór i nasza decyzja. Każdego osobiście. 


Czy moje codzienne życiowe wybory świadczą o wyborze Jezusa, wyborze Bożego życia?

wtorek, 24 grudnia 2024

Wtorek 4. Tygodnia Adwentu

    Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił, i wzbudził dla nas moc zbawczą, w domu swego sługi, Dawida: jak zapowiedział od dawna, przez usta swych świętych proroków (Łk 1,68-70).


    Zachariasz, stary kapłan, który znał obietnice Boga, te, które zostały dane Izraelowi, jak również te, które anioł ogłosił jemu, dziś już nie ma wątpliwości, które paraliżowały jego serce jeszcze dziewięć miesięcy wcześniej. 

    Zachariasz widzi zbawcze dzieło Boga, które dzieje się na Jego oczach - Bóg spełnia obietnice, Bóg jest wierny. I to sprawia, że Zachariasz błogosławi Boga i śpiewa hymn uwielbienia.

    Boże zbawienie wybawia nas od wrogów i z ręki tych, którzy nas nienawidzą. Bóg uwalnia nas od tego, co jest zagrożeniem dla naszego życia. To przywraca nadzieję. Bóg nie zapomina.

    Boże działanie wybawia nas od lęku - służyć będziemy bez trwogi, w pobożności i sprawiedliwości. Nie idziemy za Jezusem z obawy przed potępieniem. Idziemy, ponieważ dokonujemy wolnego wyboru. To wolność pozwala nam podjąć służbę, która rozwija w nas świętość i sprawiedliwość. Boże wybawienie rodzi w nas miłość.


Czy moje serce chce dzisiaj śpiewać pieśń uwielbienia?

    

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Poniedziałek IV Tygodnia Adwentu

    Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów (Ml 3,1).

    Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: «Nie, lecz ma otrzymać imię Jan» (Łk 1,59-60).


    Zachariasz zaniemówił z powodu wątpliwości i pozostajemy niemy. Elżbieta nie mogła od niego usłyszeć tego, co anioł powiedział o ich dziecku. Te dziewięć miesięcy to czas, w którym oboje odnaleźli spokój, którego tak bardzo potrzebowali wobec tego, co ich czekało. 

    W końcu jego język zostaje uwolniony z niemocy i Zachariasz zaczął błogosławić Boga. Jutro usłyszymy hymn uwielbienia, który wypowiedział. 

    W tym domu, poza Zachariaszem i Elżbietą i ponad nimi Duch Święty jest prawdziwym bohaterem. Kilka miesięcy wcześnie stał się obecny w tym domu, przy okazji odwiedzin Maryi, gdy Elżbieta została napełniona Duchem Świętym i zawołała... Jutro usłyszymy, że Zachariasz napełniony Duchem Świętym zaczął prorokować... 

    Duch Święty, Jezus w łonie Maryi i Ojciec, dbający o każdy szczegół tych wydarzeń. 

    Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę... W ten sposób na pięć wieków przed narodzinami Jana Bóg przez usta proroka ogłosił jego narodziny i misję. Bóg spełnia swoje obietnice. 

    Kimże będzie to dziecię? Pytanie, które unosi się nad narodzinami każdego dziecka. Dlatego często błogosławię dzieci, by prosić za nie  i życzyć im dobra. Ale pytanie z Ewangelii ma głębszy wydźwięk: kimże będzie to dziecię, skoro już teraz w jego życiu obecny jest Bóg? A pragnienie Boga, Jego życzenie dobra dla nas, jest skuteczne. Bóg pragnie naszego zbawienia. 


Czy ufam, że Bóg pragnie mojego dobra?

niedziela, 22 grudnia 2024

IV Niedziela Adwentu

    Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, podskoczyło dzieciątko w jej łonie, a Elżbieta napełniona została Duchem Świętym. Wtedy głośno zawołała: Ty wśród kobiet błogosławiona! Błogosławiony owoc twojego łona! A skądże mi to, że matka mojego Pana przyszła do mnie!? (Łk 1,41-43).


     Jeśli weźmiemy pod uwagę relacje o pochodzeniu Jezusa,  możemy zdać sobie sprawę, że Dobra Nowina o zbawieniu rozpoczęła się od szeregu spotkań. 

Najpierw Bóg przychodzi do swojego stworzenia, do kobiety, aby z nią rozmawiać, a Ona odpowiada tym samym Słowem Bożym, którym rozpoczął się świat: Niech się stanie.  I w jej łonie rodzi się życie.

Swoje spotkanie przeżył św. Józef, nazywany sprawiedliwym. On nie wypowiedział żadnego słowa, ale poprzez postawę i czyny dał odpowiedź Temu, który przyszedł. To spotkanie uczyniło go ojcem Jezusa, mężem Maryi, opiekunem Świętej Rodziny. 

  I wreszcie spotkanie, o którym czytamy dzisiaj: spotkanie dwóch kobiet. 

     Przyjście Mesjasza, adwentowe czuwanie, sprawia i zaprasza nas do spotkania ze sobą. Kiedyś przeczytałem takie wyznanie: Ten sam Pan, który objawi się nam w tym chwalebnym dniu, teraz wychodzi nam na spotkanie w każdej osobie i w każdym wydarzeniu, abyśmy mogli Go spotkać, rozpoznać i przyjąć.

     W każdym z nas ZAWSZE JEST jakieś dobro, dobre rzeczy do ofiarowania. To one są tym, co powinienem nosić przy sobie, by dawać innym.


Co jeszcze muszę zrobić i zmienić w sobie, by wyjść na spotkanie Bogu i drugiemu człowiekowi?

sobota, 21 grudnia 2024

Sobota 3. Tygodnia Adwentu

    Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach (Pnp 2,8).

    Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę (Łk 1,41).


    Tylko piękno poetyckiego języka potrafi jakoś przybliżyć to, co czuje zakochane serce. Bóg zakochany w człowieku przychodzi do swojego stworzenia, a pierwszą rzeczą, która do nas dociera jest Jego głos. I pojawia się zdumienie, bo skądże mi to... 

    I to Cicho!, które rozbrzmiewa, wzywając do uwagi, by usłyszeć, jak biegnie przez góry i skacze po pagórkach...

    Tak bardzo potrzebujemy Jego obecności, potrzebujemy usłyszeć Jego słowo, aby wyjść z szarości, a może nawet mroku naszych dni. Nasz świat potrzebuje usłyszeć Jego Słowo, może bardziej, niż kiedykolwiek. Tak bardzo potrzebujemy dobrego słowa, tego, by ktoś nam powiedział: jesteś piękną osobą..., piękną i kochaną. Tak potrafi mówić tylko Bóg.

    Prawdziwa miłość, to miłość, która czeka, która potrafi czekać. Oczekiwanie na ukochaną osobę samo w sobie jest aktem miłości, aktem pełnym cierpliwości, pragnieniem spotkania. Miłość cierpliwa jest.


Czy jest we mnie pragnienie spotkania? Czy czekam z uwagą?

piątek, 20 grudnia 2024

Piątek 3. Tygodnia Adwentu

    Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna6 pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel (Iz 7,13-14).

    Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1,38).


    Księga Mądrości zaczyna się słowami: Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy! Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego. Postawa króla Achaza jest całkowitym zaprzeczeniem tych słów. Nie ufa Bogu, oddaje cześć obcym bogom, ma obłudne serce. Obawia się zagrożenia i prosi o pomoc Egipt. 

    Bóg wie, że Achaz wątpi. Podobnie jak zna nasze wątpliwości i nasz brak wiary. Odwołuje się do swojego Słowa o znaków, pokazując nam swoją wierność. Achaz może poprosić o znak, by obudzić w sobie zaufanie. Achaz jednak okazuje swoją obłudę - nie wierzy, ale nie chce poprosić o znak, bo nie chce uwierzyć, a jednocześnie odwołuje się do fałszywej pobożności - nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. 

    Może i w nas czasem jest taka postawa. Z jednej strony trudno nam zawierzyć Bogu, ale jednocześnie odrzucamy znaki, nie chcemy słuchać Jego słów, bo gdybyśmy je przyjęli, musielibyśmy zmienić nasze życie. A tego nie chcemy, więc potrafimy uciekać w fałszywą pobożność, byle tylko nic nie zmieniać...

    A Bóg, mimo to, daje nam znaki, byśmy uwierzyli. Jest gotów wybawić nas z grzechu. Przychodzi mimo naszej niewiary. 

    Lud Izraela czekał na Mesjasza, jak my czekamy. Ale być może Bóg naszych wyobrażeń, ten, na którego czekamy, nie jest Bogiem, który przychodzi.

    Czekamy na Boga, ale Bóg czeka również na nas. Pokazuje nam swój plan zbawienia i prosi nas o odpowiedź, oczekuje współpracy. 

    W Godzinie Czytań na dzisiaj Kościół daje nam do medytacji homilię św. Bernarda, w której możemy przeczytać, że cały świat oczekuje odpowiedzi Maryi, cały świat oczekuje Jej Tak, bo dzięki temu Tak możliwe było Wcielenie Słowa. Na Tak Maryi czeka przede wszystkim Bóg i do kontemplacji tej postawy Boga oczekującego na odpowiedź Maryi zaprasza nas św. Bernard: Odpowiedz więc, Dziewico, co prędzej, odpowiedz aniołowi i nie zwlekaj; odpowiedz mu, a przez niego i Panu. Wyrzeknij słowo i przyjmij Słowo; wypowiedz swoje  i pocznij Boże; rzeknij słowo, które przemija, a posiądź to, które jest wiekuiste.

    O taką postawę Bóg prosi również nas. Byśmy przyjęli Jego Słowo, aby było żywe w nas, aby nadal rodziło się wśród nas, aby się objawiało w naszym działaniu. 


Jak wygląda moje "tak" na Boże Słowo?

czwartek, 19 grudnia 2024

Czwartek 3. Tygodnia Adwentu

    W Sorea, w pokoleniu Dana, żył pewien mąż imieniem Manoach. Żona jego była niepłodna i nie rodziła. Anioł Pana ukazał się owej kobiecie mówiąc jej: "Otoś teraz niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna" (Sdz 13,2-3).


    Nie znamy nawet jej imienia. Jedyną rzeczą, której dowiadujemy się od autora Księgi Sędziów, jest to, że była niepłodna. W semickiej mentalności kobieta bezpłodna nie zasługuje na szacunek. Jeśli jako kobieta w patriarchalnej społeczności była nikim, to jako kobieta bezpłodna stawała się niczym. 

    Zapowiedź nadchodzącego macierzyństwa wymaga od niej skonfrontowania się z własną najgłębszą rzeczywistością i historią. Oto teraz jesteś niepłodna i nie rodziłaś, ale poczniesz i porodzisz syna. Bezpłodność i poczęcie, dwa słowa całkowicie sprzeczne, wydają się nie do pogodzenia. 

    Ale tam, gdzie naruszana jest ludzka godność, obecność Boga staje się silniejsza i bardziej realnie niż gdziekolwiek. Syn obietnicy zacznie wybawiać Izraela z rąk filistyńskich, a Duch Pana począł na niego oddziaływać. 

    Bezowocne, jałowe, niepłodne życie potrafi sparaliżować serce każdego człowieka, który nie nauczył się słuchać Boga. To Bóg czyni życie owocnym i prowadzi do pojmowania życia jako drogi wyzwolenia; drogi, która prowadzi nas od paraliżującej jałowości do miłości. Tylko ten, kto kocha, potrafi odczytywać swoją historię jako cudowne oddziaływanie Ducha, który rodzi życie. 


Na jakie owoce Ducha Bożego mogę wskazać w moim życiu?