zachód słońca
piątek, 9 sierpnia 2024
Piątek 18. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Teresy Benedykty od Krzyża, Edyty Stein
czwartek, 8 sierpnia 2024
Czwartek 18. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Dominika
Deklaracja wiary Piotra w Chrystusa była objawieniem od Ojca, jak wskazuje mu Jezus. Czy jednak rozumiał, co to znaczy, że Jezus był Mesjaszem, Synem Boga żywego? Następujące później wydarzenia mówią nam, że Piotr nie miał o tym pojęcia. Gdyby tak było, nie próbowałby nawet poprawiać Jezusa, nie sprzeciwiał się Bożemu planowi. Jedną rzeczą jest otrzymać objawienie, a inną otrzymać łaskę, by je zrozumieć i żyć zgodnie z nim.
Często rzucamy różne deklaracje i frazesy takie jak: Jezus jest moim Panem i Zbawicielem i Wierzę w Boga; ale czy przekładają się one na ciało i krew w naszym życiu? Jeśli Jezus jest Panem i Zbawicielem, w jakim stopniu jesteśmy gotowi pozwolić temu Panu przejąć stery naszego życia i poprowadzić je tam, gdzie On chce? Może cierpimy na wewnętrzne rozdarcie między tym, co głosimy i deklarujemy, a tym, jak żyjemy naszym życiem?
środa, 7 sierpnia 2024
Środa 18. Tygodnia Zwykłego
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida (Mt 15,221-22).
W ciemności pojawia się światło, pojawia się promień nadziei, że wszystko może się zmienić. Prorok Jeremiasz przekazuje prawdę, która jest źródłem tej nadziei: historia człowieka to nie ślepy zaułek, ale dzieje nieskończonej miłości Boga: ukochałem cię odwieczną miłością.
Jesteśmy zaproszeni do kształtowania w sercach ludzi, którzy są wokół nas, pewności, że On zawsze jest pośród nas obecny, że ani zło, ani grzech, ani ból nie posiadają ostatniego słowa. Ponad całą ułomnością i nędzą człowieka, zawsze obecny jest Bóg, aby podnosić i obdarzać łaską.
Kiedy wyruszamy w podróż, mamy wobec niej pewne oczekiwania i pragnienia. Jezus wyrusza w okolice Tyru i Sydonu. Kananejka także wyrusza w drogę, by prosić o cud.
Koncentrujemy uwagę na tej kobiecie i na dialogu, który się toczy między nią a Jezusem. A może powinniśmy skupić się nas uczniach, na samych sobie?
Jezus nie testuje kobiety, ale testuje tych, którzy myśleli, że wiedza już wszystko - na uczniach. Którzy wiedzieli, komu należy się Boży dar, a komu jest on zabrany. To oni muszą usłyszeć ten dialog, aby się otworzyć. Jezus dementuje przekonania swoich uczniów, aby ukazać im wiarę tej obcej kobiety, wiarę matki, która jest mocniejsza i większa, niż wiara Jego naśladowców. Ta, dla której matka prosi o cud, nie jest nawet obecna.
Czy wśród moich bliskich, w mojej rodzinie, nie ma kogoś, kto potrzebuje mojego wstawiennictwa u Jezusa?
wtorek, 6 sierpnia 2024
Święto Przemienienia Pańskiego
Cudowna chwila dla tych trzech uczniów, która utrwali się w ich pamięci i sercu na długo. Święty Piotr wspomni o niej w swoim liście.
Wiele z takich cudownych chwil z naszego życia chcemy zachować, utrwalając je na fotografii czy na filmach. Oni nie mieli takich możliwości. Ani aparatu, ani kamery czy zwykłej komórki, która pozwoliłaby rozesłać niemal natychmiast do wszystkich znajomych ten moment, kiedy Jezus przemienił się wobec nich i objawił swoje Bóstwo. Istniałaby też zawsze możliwość prześwietlenia zdjęcia, ale...
Ale może trzeba spojrzeć inaczej na to wydarzenie i nasze pragnienie utrwalania przeszłości. Uczniowie nie mogli zrobić zdjęcia, ale również pragnęli zatrzymać, uchwycić tę chwilę - postawimy trzy namioty. Gdyby to zrobili, zamknęliby sobie możliwość większej i bardziej realnej chwały. Tu mogli tylko oglądać. Chwała zbawionych i świętych przyszła do nich później, poprzez drogę cierpienia i śmierci. Chwała Jezusa objawiająca się w lśniących szatach jest znakiem innej prawdy: To jest mój Syn umiłowany! Widzimy chwałę i słyszymy prawdę.
Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga w Jego Synu. I tej chwały nikt nie może nam odebrać. Nie ma potrzeby pozostawania w jednym miejscu lub w jednej chwili. Trzeba zejść na dół. Trzeba zachować w sercu nadzieję tej chwały, którą już znamy i do której zmierzamy. Ale na trudne chwile warto zachować w portfelu serca i pamięci zdjęcie tego cudownego momentu, by nie zapomnieć, że już otrzymaliśmy tę chwałę i godność Bożych dzieci.
Jaki moment - momenty mojego życia mogę nazwać tymi, do których warto wracać, bo przypominają mi godność dziecka Bożego?
poniedziałek, 5 sierpnia 2024
Poniedziałek 18. Tygodnia Zwykłego
Słuchaj Chananiaszu! Pan cię nie posłał, ty zaś pozwoliłeś temu narodowi żywić zwodniczą nadzieję (Jr 28,15b).
Żyjemy, poszukując w naszym życiu poczucia bezpieczeństwa. Instalujemy alarmy w naszych domach, chcemy, aby programy antywirusowe broniły nas przed wirtualnymi intruzami, którzy kradną dane, zakładamy łańcuchy na nasze drzwi i kraty w oknach. Nawet blokady na rowery. Wszystko po to, by chronić nasze mieć czy posiadać.
Ale nie potrafimy zadbać o bezpieczeństwo naszych serc i umysłów. Nawet czasem mimo woli chłoniemy treści, które zaśmiecają i zatruwają nasze życie wewnętrzne.
Prorok Jeremiasz ostrzega nas dzisiaj przed złudnymi zapewnieniami i obietnicami, które budują fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Dawanie fałszywych zapewnień lub złudnej nadziei jest wprowadzaniem w błąd kogoś, kto nam ufa i będzie przekonany dzięki nam, że postępuje słusznie. Kiedy prawda wychodzi na jaw, pojawia się przygnębienie i często nie ma już co zbierać, bo wszystko się rozsypuje. Misternie budowany na ułudach gmach życia rozpada się w pył.
Czy nie buduję swojego życia na fałszywych zapewnieniach?
niedziela, 4 sierpnia 2024
XVIII Niedziela Zwykła
To mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem (Ef 4,17).
W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta" (J 6,26).
Hebrajczycy z pewnością wiele wycierpieli w Egipcie, ale nawet trudne sytuacje stają się znośnymi warunkami w obliczu codziennej nieoczekiwanej wędrówki po pustyni bez codziennego prostego pożywienia i krążenia w kierunku punktu oddalonego o czterdzieści lat drogi od Egiptu. W miarę upływu czasu coraz trudniej było nie protestować.
Co to jest? - powiedzieli widząc mannę. Ten chleb, nawet jeśli został uzyskany cudem, nie zaspokoił ich oczekiwań.
Paweł odpowiada nam w drugim czytaniu. Nie jest możliwe życie według religijnego credo połączonego z praktycznym pogaństwem.
Słowo Boże głoszone podczas sprawowania Eucharystii czy czytane w zaciszu domowym nie ma na celu przypominania nam o tym, co wydarzyło się w przeszłości. Ma być dla nas promieniem światła, który oświetla naszą teraźniejszość.
Jesteśmy zaproszeni do wyzbycia się starego człowieka i jego dawnego sposobu życia (...) i przyobleczenia się w nowego, stworzonego na obraz Boży człowieka. W tym celu otrzymujemy Chrystusa jako Chleb, w który wierzymy, a następnie otrzymujemy Ciało i Krew Chrystusa, Chleb Eucharystyczny, którym jesteśmy karmieni. Chleb Słowa i Eucharystia dają nam życie wieczne.
Po raz kolejny chleb znajduje się w centrum naszej medytacji. Nasz chleb powszedni, "manna", którą Pan zesłał swojemu ludowi na pustyni.
Ten Boży dar pojawia się po tym, jak ludzie zaczynają protestować. Często tak się dzieje. Po radości wyzwolenia, porzucenia niewoli, przychodzi czas codzienności. Niedawno przeżywałem rekolekcje wraz z małżeństwami Domowego Kościoła. Piękny czas, w którym było widać działanie Pana i przemianę ludzkich serc. Nawróceni przeżywają pierwsze chwile wiary z radością i pokojem. Jest to czas pogody ducha, nowości. Wady zostają porzucone, niewola grzechu zostaje porzucona i wszystko wygląda różowo.
Ale... przychodzi rutyna i zaczynamy myśleć o tym, jak dobrze nam się kiedyś żyło, bez konieczności chodzenia na Mszę Świętą, bez modlitwy, bez starania się, by być dobrym... Nie było to może życie, z którego można być dumnym, ale dawało satysfakcję.
Oczywiste jest, że bycie nowym człowiekiem było trudne także w czasach Apostoła pogan i jest trudne dzisiaj. Aby umrzeć staremu człowiekowi, trzeba było znaleźć perłę i zakopany skarb. Ci, którzy znaleźli Chrystusa, nasz skarb, muszą często przypominać sobie i pamiętać, dlaczego zdecydowali się żyć inaczej, z Chrystusem, jako naśladowcy Chrystusa. On jest Chlebem Życia, Tym, który nas napełnia i zaspokaja nasz głód. On jest wart wysiłku.
Współcześni Jezusa wciąż go szukają. Poszukują interesownie, bo wciąż czegoś potrzebują. Szukacie mnie, bo najedliście się do syta. Chrystus wie, że nie zawsze przyciąga nas aromat Boga, ale jesteśmy podekscytowani aromatem świeżo upieczonego chleba.
Być może jest tak, że dzisiaj, w naszych sercach jest zbyt wiele hałasu, zbyt wiele światowości i nie potrzebujemy nawet szukać Boga. A powinniśmy szukać Go nieustannie, tak jak Maryja i Józef szukali Go w Jerozolimie, jak kobieta z przypowieści szukała zagubionej drachmy, pasterz szukał zagubionej owcy lub jak Magdalena szukała Pana w grobie.
Pytanie więc brzmi: jeśli szukam Boga, to jak Go szukam, z ciekawością Heroda, z interesownością, bo coś potrzebuję, a może nie szukam Go wcale, ponieważ nie odpowiada moim potrzebom i oczekiwaniom? Teresa od Jezusa daje nam cenną wskazówkę: musimy szukać nie darów Pana, ale Pana darów. Z determinacją.
Czy szukam Jezusa i jak Go szukam? Dlaczego szukam? A może już nie szukam?
sobota, 3 sierpnia 2024
Sobota 17. Tygodnia Zwykłego
piątek, 2 sierpnia 2024
Piątek 17. Tygodnia Zwykłego
Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony" (Mt 13,57).
Jeremiasz z odwagą głosi w świątyni Słowo, które otrzymał. Słowo, które wywołuje opór i gniew. Słowo, które domaga się posłuszeństwa Bogu, słuchania Słowa. Stań i mów do mieszkańców wszystkich miast judzkich, którzy przychodzą do domu Pańskiego oddać pokłon, wszystkie słowa, jakie poleciłem ci im oznajmić; nie ujmuj ani słowa! Jeremiasz słucha, jest posłuszny i głosi to, co usłyszał.
Misja, którą otrzymał Jeremiasz, nie była łatwa. Zagrożono mu śmiercią. I to nie przeciwnicy wiary mówili do niego musisz umrzeć!, lecz ci, lecz ci, którzy przychodzą do świątyni oddać pokłon. Głoszenie Słowa i wierność Słowu prowadzi często do niezrozumienia i odrzucenia, a nawet śmierci.
Ci, którzy znali Jezusa, oczekiwali Mesjasza. Spodziewali się jednak kogoś innego, niż rodaka, którego znali. On nie pasował do ich wyobrażeń i oczekiwań. Jakże często przypominamy owych mieszkańców patrzących z powątpiewaniem na Jezusa, wyglądając wielkich i wybitnych kaznodziejów, a nie dostrzegając tych, którzy na naszym podwórku, w naszej parafii, głoszą Słowo.
Może zamiast wyglądać kogoś, kto będzie pasował do naszych wyobrażeń i oczekiwań, trzeba prosić o wiarę i otwarte oczy, by zobaczyć, że ten, którego wyglądamy, jest blisko, a nie daleko; prosić o wiarę, by odkryć Jego obecność pośród nas.
Jak słucham Słowa? Czy wystarcza autorytet Słowa, czy szukam ludzkich autorytetów?
czwartek, 1 sierpnia 2024
Czwartek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Alfonsa Marii Ligouriego
Najpiękniejszą i najważniejszą wiadomością, jaką przekazuje nam Jeremiasz jest to, że jesteśmy w dobrych rękach - rękach samego Boga, który nas kocha i pragnie naszego szczęścia.
W Księdze Rodzaju czytamy: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, stworzył mężczyznę i niewiastę. Święty Paweł przypomni nam o tym w Liście do Efezjan: Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
Bóg kształtuje nas według swojego upodobania, każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Bóg nam błogosławi, wypełnił nasze serca różnymi umiejętnościami i darami, byśmy mogli osiągnąć pełnię w Jezusie Chrystusie. Niesiemy również jako nasze dziedzictwo różnego rodzaju wady i ograniczenia, z którymi trzeba podejmować walkę, by doskonalić się w cnotach. Aż staniemy się doskonałym naczyniem Bożej ręki, ukształtowani na Jego obraz i podobieństwo.
Bóg jest Stwórcą i ma pełne prawo kształtowania nas według swojego zamysłu. W glinie, w jej podatności na kształtowanie, a zarazem kruchości, nie trudno odnaleźć siebie. Na garncarskim kole możemy zobaczyć różne wydarzenia naszego życia, te dobre i złe, a przy odrobinie wysiłku zobaczymy też Boże dłonie, które kształtują i wygładzają nasze ostre kanty i zdobią.
Jeśli poddajemy się temu Bożemu kształtowaniu, możemy być pewni, że na ostatniej stronie naszego życia, kiedy dzieło zostanie skończone, inni będą mogli przeczytać: Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
Czy pozwalam się kształtować Bogu? Co rodzi mój szczególny opór?
środa, 31 lipca 2024
Środa 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ignacego z Loyoli
Królestwo niebieskie podobne jest do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną, drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał i kupił ją (Mt 13,45-46).
Jeremiasz przeżywa trudny moment na drodze swojego powołania. Przygasł entuzjazm głoszenia Słowa, które rozpalało jego serce. Głoszone Słowo nie spotyka się z odpowiedzią, której oczekiwał, spotyka go przekleństwo i prześladowanie.
Obecność Boga jakoś się rozmywa w jego życiu, utracił pewność. Fundament, na którym oparł swoje życie, nie daje pewności. Bóg stał się dla Jeremiasza zwodniczym strumieniem, zwodniczą wodą. Modlitwa proroka staje się swoistym rozliczeniem: jego życie całkowicie zostało podporządkowane misji, którą otrzymał, walczył, zrezygnował z przyjemnych i cenionych aspektów życia, ale pojawia się pytanie: po co to wszystko? czy było warto?
To moment kryzysu wiary, który jest bliski każdemu wierzącemu. Bóg w tych momentach czeka na nas, wychodzi nam na spotkanie, pomagając wzrastać, oddzielać to, co cenne od tego, co marne, oczyszczać naszą wiarę i czynić ją bardziej autentyczną, ufną i pokorną. Te chwile, jeżeli otwieramy nasze serce, prowadzą nas do doświadczenia obecności Boga, tej prawdy, że Ja jestem z tobą.
Znalezienie skarbu czy drogocennej perły wymagało od bohaterów przypowieści uwagi, aby dostrzec skarb pośród wielu błyskotek. Kiedy żyjemy w ciągłym rozproszeniu, pochłonięci i atakowani tak wieloma rzeczami, które przyciągają uwagę, narażamy się na to, że to co ważne i cenne umknie naszemu spojrzeniu.
Umiejętność odróżniania tego, co wartościowe, od tego nie takim nie jest, to sztuka, której można się nauczyć, chociaż są ludzie, którzy wydają się mieć ją wrodzoną: to są ci prości ludzi, o których mówi Ewangelia. Ale większość z nas musi przejść proces uczenia się, czasem proces bolesny, który przebiega przez różne sytuacje i doświadczenia. I chociaż z wiekiem ta umiejętność może zostać ukształtowana, to przecież często tracimy orientację.
Trzeba wciąż prosić o jasność spojrzenia i uważność serca, by nie przegapić tego, co Bóg daje nam każdego dnia jako cenny skarb... Każdy święty potrafił odkryć ten skarb i uczynił wszystko, by ten skarb zdobyć.
Nie wiem przez jakie doświadczenie Bóg pozwolił odkryć drogocenną perłę św. Ignacemu. Święty Józef Kalasancjusz dostrzegł ten skarb w oczach ubogich dzieci z Zatybrza. Jedno jest pewne, tym skarbem dla każdego ze świętych, chociaż odkrywali go w różny sposób, zawsze był Jezus, Pan i Zbawiciel.
Czy w zwątpieniu i braku pewności pozwalam Panu Bogu oczyszczać moje serce, moje intencje i pragnienia?
wtorek, 30 lipca 2024
Wtorek 17. Tygodnia Zwykłego
Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: "Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście" (Mt 13,36b).
Kąkol i pszenica, dobro i zło, ludzka wolność... nieodłączni towarzysze naszej ziemskiej wędrówki. I wielkie pole bitwy różnych żywiołów i namiętności w każdym z nas. Czasem odnosimy zwycięstwo, rodząc piękne i pełne ziaren kłosy pszenicy, a czasem doświadczamy porażki, mierząc się z arogancją i siłą zła i kąkolu.
Kiedy patrzymy szerzej na to pole zmagań ludzkości, konsekwencje wydają się bardzo przygnębiające: głębokie nierówności, niesprawiedliwość, głód, dechrystianizacja, odrzucanie czy jawna pogarda i szyderstwo wobec Boga.
Mając świadomość, że walka będzie trwała aż do końca czasów, powinniśmy wciąż na nowo zwracać się do źródła naszego uzdrowienia i zbawienia: czy nie Ty, Panie, nasz Boże? W Tobie pokładamy nadzieję... Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego...
To jedyny sposób na zwycięstwo w tej walce między pszenicą a kąkolem. Ważne są nasze talenty i zdolności, nasze mocne strony, które możemy zaangażować po stronie dobra. Ale zawsze ze świadomością, że po zasadzeniu i podlaniu, tym, który daje wzrost jest Bóg, nie my.
Gdzie kieruję swoje serce, doświadczając trudności i niepowodzeń? Czy nawet pośród nich potrafię ufać, że to Bóg kieruje moim życiem?
poniedziałek, 29 lipca 2024
Poniedziałek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Marii, Marty i Łazarza
Spotykamy troje rodzeństwa w momencie bardzo trudnym, który ostatecznie kończy się radością, ale tę radość poprzedza wyznanie wiary. W tym krótkim fragmencie wyrwanym z całego opowiadania o spotkaniu w Betanii, odnajdujemy niektóre tajemnice, które wyznajemy w Credo.
Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, który przyszedł na świat i z którym my wszyscy, którzy tworzymy Kościół Boży, będziemy wzrastać od początku czasów aż do dnia Sądu Ostatecznego.
Jezus pyta Martę, czy wierzy w to? I Marta odpowiada, a wraz z nią odpowiadają inni, którzy przybyli, by złożyć kondolencje, a na prośbę Jezusa odsuną kamień od grobu, wierząc, że znajdą coś więcej niż smród rozkładającego się ciała, które złożone zostało w tym miejscu już kilka dni wcześniej.
To dzięki naszym decyzjom, działaniom, które są motywowane wiarą, Bóg może i dzisiaj dokonywać cudów i znaków we współczesnym świecie.
Świadectwo chrześcijan potwierdzające zaufanie w moc Boga może być znakiem dla świata i objawiać Jego obecność.
Czy potrafię dawać świadectwo o moim zaufaniu wobec Boga?
niedziela, 28 lipca 2024
XVII Niedziela Zwykła
Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić (J 6,5-6).
Kościół przez wieki wypracowywał różne metody rozeznawania i odpowiadania na wyzwania, które stawiało przed człowiekiem życie. Odwołując się do jednej z nich, warto dziś spojrzeć na Liturgię Słowa. Jest to metoda bardzo prosta: widzieć - ocenić - działać.
Widzieć to nie to samo, co patrzeć. Kiedy sługa Elizeusza patrzył, Elizeusz widział. Kiedy apostołowie patrzyli, Jezus widział. Elizeusz i Jezus patrzą i widzą potrzeby ludzi. Ich perspektywa widzenia jest perspektywą Boga, który widzi sercem, nie ograniczając się jedynie do spojrzenia oczu.
Umieć dostrzec ból, cierpienie, potrzeby drugiego człowieka, który żyje tuż obok, ale także tego, który żyje daleko, to znaczy widzieć. Często przechodzimy ulicami i nie widzimy tych, którzy przechodzą obok nas, siadamy w kościele w tej samej ławce i nie widzimy tych, którzy siedzą obok. Nie można stać się wspólnotą, nie widząc, nie zauważając tego, co drugi niesie w swoim sercu.
Kiedy już nauczymy się widzieć, możemy wtedy ocenić, czyli dokonać osądu, co możemy uczynić, jak zaradzić i wesprzeć, jak odpowiedzieć na potrzeby. Nie chodzi o osądzanie czy ocenianie człowieka, ale poznanie jego sytuacji, czasem historii, która doprowadziła do aktualnego stanu. To właśnie czyni Jezus, pytając Filipa o to, co uczynić, jak nakarmić. Jezus konfrontuje nas z rzeczywistością, uświadamia nam, gdzie jesteśmy i jak żyjemy. Jezus wyraźnie wskazuje uczniom: Dobra Nowina jest dla wszystkich. Ale aby ta Dobra Nowina mogła do nich dotrzeć, trzeba zacząć od zaradzenia najbardziej podstawowym potrzebom.
Działać. Prorok prawie nie mówi. Rozdaje ludowi chleb z pierwocin, który był przeznaczony na ofiarę w świątyni. Ewangelia mówi, że najadły się tysiące.
Paradoksalnie to właśnie dzisiaj człowiek jest w stanie powtórzyć ten cud z Ewangelii. Produkujemy wystarczająco dużo żywności, by wyżywić całą populację świata. A jednak wciąż wielu umiera z głodu, kiedy tony żywności są marnowane.
Czy potrafię widzieć, kiedy patrzę? Na ile Ewangelia, jej pytania i propozycje wyzwalają we mnie umiejętność oceniania rzeczywistości? Czy to, że widzę i oceniam prowadzi mnie do działania?
sobota, 27 lipca 2024
Sobota 16. Tygodnia Zwykłego
To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Poprawcie postępowanie i wasze uczynki, a pozwolę wam mieszkać na tym miejscu. Nie ufajcie słowom kłamliwym, głoszącym: "Świątynia Pańska, świątynia Pańska, świątynia Pańska!" (Jr 7,3-4).
Jeremiasz był pierwszym, który z odwagą wystąpił przeciwko oficjalnemu kultowi świątynnemu w Jerozolimie.
To był trudny czas dla Izraela, który zmagał się z problemami na wielu płaszczyznach życia politycznego, gospodarczego, społecznego i religijnego.
Jeremiasz pojawia się w świątyni w dniu święta, które gromadziło wielu. Przychodzili, aby złożyć ofiary przebłagania.
Tym jednak, co najbardziej interesuje Boga, to nie sam kult, ale nawrócenie serca, przemiana i wrażliwość na innych, szacunek dla każdego i sprawiedliwość...
Świątynia, jak powie Jezus, jest domem modlitwy, a nie jaskinią zbójców. Jest miejscem spotkania z Bogiem.
Dzisiaj, słuchając tych mocnych słów Jeremiasza, możemy postawić sobie pytanie, jaka jest nasza postawa wobec braci, kiedy idziemy do naszej świątyni, by oddać cześć Bogu? Jak przeżywamy to spotkanie z Bogiem w Eucharystii? Czy wychodzimy z tego spotkania z przekonaniem, że jeszcze coś wymaga w nas zmiany, w naszej postawie wobec innych?
piątek, 26 lipca 2024
Piątek 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Joachima i Anny
* kto słucha..., a nie rozumie...
* kto słucha, z radością przyjmuje..., ale nie ma korzenia i jest niestały...
* kto słucha..., ale troski i ułuda bogactwa...
* kto słucha i rozumie...
Jednym z najważniejszych przykazań Starego Przymierza było SŁUCHANIE: słuchaj, Izraelu.
Wydaje się, że wyjaśniając przypowieść o siewcy, Jezus również przypomina nam, jak ważne jest słuchanie. Zwraca nam uwagę na naszą postawę wobec słowa. Każdy z nas ma możliwość słuchania Bożego Słowa, ale wystarczy spojrzeć czasem na zachowanie w czasie Mszy Świętej, by zrozumieć, że nie wszyscy słuchają. jak więc mogą zrozumieć? Czym innym jest zresztą słuchanie, a czym innym rozumienie - ono wymaga głębszego zastanowienia. A tylko ci, którzy słuchają i rozumieją, wydają owoc...
W naszym świecie jest wiele szumów, które utrudniają nam uważne słuchanie, a co dopiero mówić o rozumieniu Słowa. I to prawda, Słowo może zaginąć pośród tysięcy słów, jakie każdego dnia uderzają w nasze uszy i oczy. Stąd potrzeba ciszy, by to jedno jedyne Słowo wyłowić spośród zgiełku ludzkich słów.
Świat nie pomaga nam usłyszeć Słowa. To prawda. Ale największe hałasy, które zakłócają drogę Słowu, nie pochodzą z zewnątrz, ale z naszego serca. Bywamy kapryśni i niestali, nasze dobre postanowienia często mają słabe korzenie, przeszkadza nam pycha, pragnienie posiadania, egoizm - te wszystkie troski naszego serca i pogoń za wątpliwym szczęściem, chwasty, które trudno z serca wyrwać, bo są tak mocno zakorzenione, że to już nie tylko grzechy, ale nawyki i wady.
To wszystko, co wypełnia często nasze serce, potrafi nas dusić przez bardzo długi czas i nie pozwala Słowu przynosić w nas owocu.
Na szczęście, jest w naszym sercu także wiele tej dobrej gleby. Słowo potrafi się w nas odbić mocnym i głębokim echem, zawładnąć nim i zapuścić swoje korzenie. Kiedy doświadczamy tej mocy Słowa, najgłębiej doświadczamy jednocześnie samych siebie. Słowo daje poczucie spełnienia, kiedy przynosi owoc.
Na ile dbam o zrozumienie i pogłębienie słuchanego Słowa?
czwartek, 25 lipca 2024
Czwartek 16. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Jakuba Apostoła
środa, 24 lipca 2024
Środa 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Kingi
Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je (Mt 13,3b - 4).
Prorok Jeremiasz przypomina nam, że Pan Bóg wobec każdego z nas i dla każdego z nas ma swój zbawczy plan. Jego celem jest zbawienie każdego człowieka. Bóg tak ukochał świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg ukształtował nas i pragnie naszego szczęścia. To fundament każdego indywidualnego życia i powołania, jakim zostaliśmy obdarowani. Nawet wtedy, kiedy wydaje się nam, że Boży plan wobec nas przekracza naszą ludzką kondycję i możliwości, bo za młody jestem!, bo to nie dla mnie, bo nie potrafię!. W Domowym Kościele często pojawia się zdanie: Bóg nie powołuje uzdolnionych, lecz uzdalnia powołanych! Przez całe nasze życie dorastamy do daru, którym Bóg nas obdarzył, by zamienił się w owoc.
Czasem uczniowie narzekają w szkole i obwiniają nauczyciela za to, że nie mogą się nauczyć - bo nauczyciel źle tłumaczy... Jezus jest dobrym nauczycielem, Jego nauczanie czerpie obrazy z życia, dociera i porusza serce.
Zawsze są jednak dwa elementy: po pierwsze: ziarno, słowo, nauka, sam Jezus... W taki czy inny sposób to ziarno dociera do nas; po drugie: każdy z nas. Od każdego indywidualnie będzie zależało, czy to niezwykłe ziarno przyniesie owoc, czy zostanie utracone...
Słyszymy Słowo, ale nie zawsze potrafimy je przyjąć. Czasami nasze serce jest skamieniałe od różnych razów zadanych przez życie, czasem wypełnione troskami i niepokojem codzienności lub skażone obojętnością i niewrażliwością, a czasem po prostu zachwaszczone grzechami...
Wczoraj słyszeliśmy słowo: beze Mnie nic nie możecie uczynić. Tylko łaska jest wstanie uczynić z naszego serca urodzajną glebę, na której wzejdzie ziarno Słowa.
Co powoduje nieskuteczność Słowa w moim życiu?
wtorek, 23 lipca 2024
Wtorek 16. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Brygidy Szwedzkiej
Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was (J 15,4).
Święta Brygida żyła w głębokiej relacji z Chrystusem przez tajemnicę Jego męki.
Święty Paweł w pierwszym czytaniu dzisiejszego święta przypomina nam, że zbawienie człowieka możliwe jest jedynie w Chrystusie.
W świecie, w którym tak bardzo podkreśla się potrzebę bycia sobą, bycia wolnym, słowa św. Pawła wydają się anachronizmem. Jakby sugerował, że człowiek powinien przestać być sobą. Ale to błędne wrażenie.
Paweł mówi, że osoba Jezusa była WSZYSTKIM, pełnią tego, co boskie i co ludzkie. W utożsamianiu się, w zjednoczeniu się z Chrystusem, nabywamy zdolności do stawania się w pełni ludźmi i coraz bardziej stajemy się sobą.
Zbliżając się do Boga wzrastamy w naszej autentycznej tożsamości. Bóg nie odrywa nas od naszej tożsamości, raczej wzmacnia w nas zdolność do wzrastania w tym, do czego zostaliśmy powołani.
To odkrycie św. Pawła znajduje dopełnienie w słowach Jezusa.
Rolnik, krzew winny i latorośle to bardzo proste alegoryczne obrazy, gdy odnoszą się do natury, ale nie tak proste, gdy zdamy sobie sprawę, że to my jesteśmy "latoroślami". I faktem jest, że życie gałęzi nie jest łatwe: jeśli nie ma owoców, jest wyrywana i wrzucana do ognia... jeśli są owoce, jest przycinana, aby przyniosła więcej owoców....
Ojciec posyła Syna, aby zbawił świat; Syn kocha nas i zaprasza nas, abyśmy żyli zjednoczeni z Nim do tego stopnia, że będziemy uczestniczyć w Jego życiu, tak jak latorośl uczestniczy w winnym krzewie.
Jeśli przyjmiemy to zaproszenie, jeśli zechcemy, by nasze życie nabrało sensu właśnie w tej bliskiej więzi z Nim, owoce przyjdą bez naszej wiedzy i przeżyjemy zaskakujące doświadczenie, że bez Niego nic nie możemy uczynić.
Jak dbam o osobistą więź z Chrystusem? Na ile jest ona mocna?
poniedziałek, 22 lipca 2024
Poniedziałek 16. Tygodnia Zwykłego, Święto świętej Marii Magdaleny
Dojrzała miłość, taka, którą żyła Maria Magdalena, jest gotowa do poświęceń, do dawania siebie. Często mówiąc o miłości ludzkiej, pojawiają się słowa o dopasowaniu, o drugiej połowie naszej istoty jako recepcie na udane życie. Ale zawsze, mimo najlepszego dopasowania i przeżywanego szczęścia, pojawiają się rozczarowania, pojawiają się rysy. Część z nich ma swoje źródło w naszych ludzkich ograniczeniach, ale prawdą jest również to, że człowiek, jak mówił święty Augustyn, pełnię, która może zaspokoić jego dusza, jego serce, może znaleźć jedynie w Bogu.
Miłość jest zawsze związana z duszą, z sercem człowieka. Jeśli człowiek nie sprawia, by dusza wzrastała i dojrzewała, miłość zostanie zawsze wystawiona na powierzchowność, zostanie zraniona, a czasem zawiedziona całkowicie. Zawsze do głosu dojdzie nasz egoizm, egocentryzm. Aby prawdziwie kochać, muszę najpierw rozpoznać oczekiwania i potrzeby własnego serca, by móc wznieść się ponad nie, przezwyciężyć egoistyczne pragnienia i odważyć się na prawdziwą miłość.
Miłość dojrzała zawsze jest gotowa na poświęcenie, które jest darmowym darem z siebie, ze wszystkiego, czym jestem, dla tego, którego kocham. Nie ma dojrzałej miłości bez zaufania i niezachwianej wierności.
Miłość jest jak tlen dla naszego życia. Nie należy jednak mylić dwóch rzeczywistości: czym innym jest oddychanie, a czym innym sapanie, to impulsywne łapanie tlenu. Złą rzeczą jest przekonanie, że oddychamy, podczas gdy to, co robimy, to jedynie impulsywne nabieranie powietrza, które rodzi nieprawidłową zdolność oddychania. Nabieramy powietrza, gdy czujemy, że się dusimy lub przeciążamy nasze ciało, ale dopiero kiedy potrafimy wyrównać i uspokoić nasz oddech, nasze ciało zaczyna prawdziwie oddychać...
Tak samo jest z Bogiem. Albo oddychamy Nim w sposób świadomy, by nasze serce było z Nim zjednoczone, każdego dnia, w dopasowanym rytmie, zachowując wierność i systematyczność, albo działamy impulsywnie - jak trwoga, to do Boga, czy przy okazji świąt i różnych wydarzeń, ale wtedy trudno mówić o relacji z Bogiem, o tym, że jest On tlenem dla naszego życia.
Bóg jest miłością. To od Niego otrzymaliśmy zdolność kochania w akcie stwórczym. Kształtujemy naszych bliskich, tych, których kochamy, kiedy obdarzamy ich naszą miłością.
Maria Magdalena została obdarowana miłością i ta miłość ukształtowała jej serce, uczyniła z niej apostoła apostołów, pierwszą głosicielkę Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka, wyzwolenia z grzechu i śmierci.
Miłość przynaglała Marię Magdalenę, by stanąć pod krzyżem, z odwagą wobec bólu i śmierci, by szukać Pana w miejscu umarłych. Obdarzona miłością nie wstydziła się swojej przeszłości, teraźniejszości, swoich łez i bólu. Miłość pozwoliła jej jako pierwszej z apostołów ucieszyć się radością zmartwychwstania Umiłowanego.
Czy miłość budzi we mnie gotowość, czy przynagla, do poświęcenia?
niedziela, 21 lipca 2024
XVI Niedziela Zwykła
Pośród upalnego lata otrzymujemy zaproszenie do zaczerpnięcia przy Jezusie i z Nim trochę oddechu. Dopiero co wrócili z misji, jak i my dopiero co zamknęliśmy kolejny tydzień różnych prac i trudów. Jezus chce, byśmy w miejscu osobnym, sam na sam z Nim, odpoczęli, otworzyli się na Niego, wspólnie modlili się, rozmawiali i zastanawiali się nad tym, co się nam przydarzyło, co było naszym udziałem…
Jezus jest zainteresowany tym, czego doświadczyli uczniowie, chce ich wysłuchać.
Ten czas, który Jezus zaplanował jako czas ze swoimi uczniami, zostaje jednak przerwany. Tłum zakłóca ciszę odosobnionego miejsca. Jezus patrzy ze współczuciem, jest głęboko poruszony tym, co widzi w tych, którzy Go szukają. Postanawia zająć się nimi, ponieważ byli jak owce pozbawione pasterza.
Jezus wie, że każdy z nas potrzebuje oddechu, czasu odpoczynku, wytchnienia, tego czasu sam na sam z Nim. Ale jednocześnie uczy nas, że czasem trzeba umieć zmienić własne plany. Trzeba być uważnym na to, co Bóg zaplanował w danym momencie dla nas, by wiedzieć, jak przekuć w dobro to, co nie zawsze idzie w parze z naszymi dobrymi planami.
Na ile pozwalam Panu Bogu zmieniać moje zamierzenia?















