zachód słońca

zachód słońca

środa, 23 marca 2022

Środa 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków (Pwt 4,9).

    Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni (Mt 5,18).


    Zarówno Stary jak i Nowy Testament dużą wagę przywiązują do pamięci. Zarówno Bóg objawiający się Izraelitom, jak i sam Jezus, zabiegają o to, byśmy pamiętali. Nie można w pełni przynależeć do ludu Bożego, jeżeli zawodzi nas pamięć.

    Nie chodzi tu o taką pamięć zwyczajną, psychologiczną czy intelektualną, ale o pamięć serca, które nie może zapomnieć o tym, co Bóg uczynił dla każdego z nas. Pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twoje oczy, by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia. Kiedy człowiek zapomina o tym, co Bóg dla niego czyni, bardzo szybko staje się trudne, a z czasem niemożliwe bycie przy Bogu. 

    Często też pojawia się dylemat - zachowywać prawo czy naśladować Jezusa. Dylemat pozorny. Tak, jesteśmy skłonni do tego, by opowiadać się za jednym i wykluczać drugie, także w życiu religijnym i często wydaje się, że prawo i Jezus to skrajne bieguny, z których jeden trzeba odrzucić. 

    Prawo nie zbawia. Najważniejsze jest spotkanie z Jezusem, trzeba pozwolić się Mu uwieść, zakochać się w Nim i przyjąć Jego zaproszenie, by pójść za Nim. Ale idąc za Jezusem, chcemy żyć tak, jak On, naśladować Jego postawę. I ten styl Jezusa staje się przykazaniem. Nie można rozdzielać Jezusa i Jego sposobu życia. A On przychodzi wypełnić Prawo, nadać Prawu pełnię. 

    Jezus i Jego styl życia ciągle musi być w naszej pamięci. Potrzebujemy pamiętać, że Jezus nas ukochał, przebaczył nam, za nas oddał życie. Wtedy łatwiej będzie nam pójść Jego śladami, żyć tym, czym On żył i zachowywać Jego przykazania.


1. Które z przykazań Bożych czy Kościelnych jest dla mnie problematyczne? Dlaczego? Czy zdarza się, że poddaję je w wątpliwość?

wtorek, 22 marca 2022

Wtorek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu (Dn 3,39-40).

    Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22).


    Modlitwa Azariasza podkreśla wartość duchowej ofiary, która angażuje człowieka, bardziej aniżeli ofiara rytualna. Kiedy odmawiamy modlitwę, kiedy jesteśmy na Eucharystii, uczestniczymy w kulcie. Ale ten kult nie może ograniczyć się do zewnętrznych gestów i wypowiadanych słów. Potrzeba duchowej ofiary z własnego życia, oddania swojej osoby Bogu. To jest istota kultu. 

    Kiedy kapłan w czasie Eucharystii wchodzi w drugą część liturgii, pochyla się przed ołtarzem i prosi w imieniu zebranych: Przyjmij nas, Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym; niech nasza ofiara tak się dzisiaj dokona przed Tobą, Panie Boże, aby się Tobie podobała. To jakby echo modlitwy Azariasza. 

    Pokora i skruszony serce otwiera na dar miłosierdzia. 

    Ewangelia ukazuje przedziwną matematykę Jezusa. Pytanie Piotra dotyczy miary przebaczenia. Czy można oczekiwać, że uczeń będzie ćwiczył się w przebaczaniu zawsze, nie licząc na rekompensatę za krzywdę? Czy istnieje jakaś norma, według której można zmierzyć obowiązek pojedna się z drugim?

    Piotr wskazuje: siedem razy, co już pokazuje coś doskonałego, całkowitego - aż siedem razy. To znaczy, że jest gotów nadal przebaczać, nie tylko za pierwszym razem. 

    Odpowiedź Jezusa jest jednak zdumiewająca. Nie siedem, ale siedemdziesiąt siedem razy lub w innym tłumaczeniu siedemdziesiąt razy siedem. Nie ma limitu w praktykowaniu przebaczenia, nie ma górnej granicy. 

    W starym testamencie ta liczba, na która wskazuje Jezus występuje po raz pierwszy w Księdze Rodzaju, w kontekście całkowicie odwróconym. Lamek rzekł do swych żon, Ady i Silli: «Słuchajcie, co wam powiem, żony Lameka. Nastawcie ucha na moje słowa: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko - jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!» Czytając te słowa Lameka, uważamy je za barbarzyństwo. Ale najstraszniejsze w tych słowach Lameka jest to, że wciąż są bardzo aktualne. O ile budzi w nas opór wielokrotne przebaczanie winowajcom, potrafimy praktykować prawo odwetu. 

    Nasze małostkowe pragnienie zemsty, odpłaty za wyrządzoną krzywdę, to takie małe ziarnka piasku w całej machinie napięć i przemocy, która potrafi zmielić zmielić człowieka, rodzinę czy całe społeczeństwa. 

    Grzech i zło przybiera tak różne formy, że można go powstrzymać tylko wtedy, gdy przeciwstawi mu się równie wielką miarę dobra. Grzech można pokonać tylko miłością - miłością przebaczającą. 

    Bóg przebaczył mi w życiu znacznie więcej już, niż siedemdziesiąt siedem razy. Jestem zaproszony i uzdolniony przez Boga do kochania i przebaczania z taką samą miłością, z jaką jestem przyjmowany przez Ojca. Przebaczenie, którego udzielamy, jest warunkiem i miarą przebaczenia, którego udziela nam Bóg. Ale jest także, a może przede wszystkim, świadectwem i znakiem przebaczenia, które my otrzymaliśmy od Boga. 


1. Czy długo noszę w sobie urazy blokujące przebaczenie?

poniedziałek, 21 marca 2022

Poniedziałek 3. Tygodnia Wielkiego Postu

    Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: "Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu" (2Krl 5,8). 

    Wtedy rzekł do nich: "Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum". I dodał: "Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie" (Łk 4,23-24).


    To smutne i tragiczne, że nie potrafimy zobaczyć proroka, który istnieje pośród nas, właśnie dlatego, że jest pośród nas, że widzimy go nieustanie. Jest jednym z ludu, z naszego miasta czy wspólnoty. Stłumiliśmy w sobie zdolność odkrywania tego, co Bóg mówi nam przez tego, który żyje z nami, właśnie dlatego, że jest zawsze blisko.

    Nasza postawa pokazuje, że wciąż żyjemy głęboko w Starym Testamencie - potrafimy przyjąć Boga, który objawia swoją wolę pośród grzmotów, pękających skał i rozlewających się jęzorów ognia, jak to miało miejsce na Synaju. Szukamy objawień widowiskowych i niezwykłych, nadzwyczajnych. 

    To, co zachwyca w Jezusie, to nie cuda, ale Jego prosty sposób życia, słowa i gesty, odniesienie do ludzi, prosty sposób głoszenia Królestwa. Cuda są znakami.

    I może się jeszcze zdarzyć, że chociaż nie potrafimy rozpoznać proroka pośród nas, uzurpujemy sobie prawo do bycia jedynymi właścicielami Bożej Prawdy, bo przecież praktykujemy i mamy chrześcijański rodowód. 

    Trudno nam się zgodzić, że Bóg i Jego działanie jako Ojca, dawcy dobra, objawia się w innych, którzy może nie mogą się pochwalić takim chrześcijańskim rodowodem jak my. 

    Musimy nauczyć się odkrywania Boga w rzeczach prostych, codziennych, bardzo zwyczajnych. Musimy nauczyć się odkrywać Boga w ludziach, którzy są obok nas, w tych, z którymi żyjemy. 


1. Czy potrafię w słowach bliskich mi osób zauważyć wezwanie do przemiany?

niedziela, 20 marca 2022

III Niedziela Wielkiego Postu

    Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód (Wj 3,7-8a).

    Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali (1Kor 10,6).

    W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci  Galilejczycy byli  większymi grzesznikami  niż inni mieszkańcy Galilei, że  to ucierpieli? (Łk 13,1-2).


    Ktoś powiedział, że nawrócić się, to zwrócić się twarzą ku Bogu, aby zobaczyć odbicie naszej grzesznej rzeczywistości i móc naprawić błędną drogę. Ale najpierw trzeba wiedzieć, kim jest i jaki jest Bóg, w którego wierzymy. To pragnienie prawdziwego poznania Boga jest możliwe przez to, co Bóg objawia nam w historii ludu Izraela oraz przez to, co Jezus objawił nam o Ojcu. 

    Pierwsze czytanie pozwala nam zobaczyć Boga oczami Mojżesza. Boga, który przedstawia się jako Jestem Który Jestem. Kiedy nadejdzie pełnia czasów, Bóg objawi się w Jezusie, jako Bóg z nami

    Jest to Bóg, który widzi, słyszy, słucha i zna cierpienie swojego ludu. Nie jest Bogiem dalekim, lecz bliskim; zstąpiłem, aby go wyrwać, wyprowadzić... Jest Bogiem, który wyzwala i oferuje drogę prawdziwej wolności, w ziemi, gdzie człowiek może żyć bez żadnych oznak niewolnictwa. 

    Święty Paweł zaprasza nas, byśmy również wyruszyli w drogę, która pomaga nam odnaleźć samych siebie (post), abyśmy naprawdę odnaleźli naszą relację z Bogiem (modlitwa) i z braćmi (jałmużna). 

    Ewangelia może zaskakiwać brutalnością obrazu i ostrością wypowiedzi Jezusa. Ale poprzez ten obraz i słowo Jezus ukazuje nam, jak wielka jest moc nawrócenia, naszego osobistego nawrócenia. 

    Jezus wychodzi od wydarzeń, które mają miejsce także dzisiaj, tak blisko nas. Jakiś "Piłat" naszych czasów znów w sposób brutalny i krwawy traktuje ludzkie życie. Przeżywamy wydarzenia, które są bardzo trudne, które znów pokazują, jak trudne jest pokojowe współistnienie narodów i społeczeństw i budowanie sprawiedliwego świata. 

    Do Jezusa przychodzą jacyś ludzie, którzy opowiadają o dwóch wydarzeniach. Jezus stara się im uświadomić, że te wydarzenia nie są karą Bożą, ale powinny służyć zmianie postaw. Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie - to ostre słowa. Podstawową rzeczą w naśladowaniu Chrystusa jest osobiste nawrócenie. Jasne jest, że nie ma ludzi jednoznacznie dobrych i złych. Wszyscy potrzebujemy nawrócenia; nikt nie może powiedzieć, że jest wolny od winy.

    Przypowieść o figowcu, który nie rodzi owoców jest skierowana do wszystkich, którzy Jezusa słuchają. Trzeba ją odnieść do siebie. Zło tkwi nie tylko w innych, ale także w nas samych. Musimy uświadomić sobie cierpliwość, jaką Bóg ma wobec każdego z nas. Pan, który jest współczujący i miłosierny, z cierpliwością odnosi się do tych, którzy nie wydają owoców, którzy oddalają się od Bożych zamierzeń. Czeka, dając możliwość zaowocowania. 

sobota, 19 marca 2022

Uroczystość św. Józefa Oblubieńca NMP

    Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1,18-19).


    Chociaż z historycznego punktu widzenia niewiele o nim wiemy, jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych świętych. Nie jest jednak świętym, który błyszczy aureolą już od urodzenia, czy nawet przed urodzeniem, jak niektórzy święci. Trzeba się nad nim pochylić, by tę świętość dostrzec. 

    Józef jest człowiekiem, który robi to, co do niego należy i robi to dobrze, tak dobrze, że właściwie nie zwracano na niego uwagi. A on był i pozostał tam, gdzie miał być, wyrzekając się samego siebie i wybierając to, co zawsze uważał za wolę Bożą. 

    Dotykając tych kilku zdań Nowego Testamentu, które go wspominają, trzeba przyznać - wiemy o nim niewiele. Jest mężem, opiekunem, ojcem, cieślą. Ale wśród tych niewielu rzeczy, które o Nim powiedziano, jest jedna, która jest warta wszystkiego - był człowiekiem sprawiedliwym. Był jednym z tych ludzi, których chcielibyśmy mieć za towarzysza drogi i pracy. Człowiek godny zaufania. 

     Nawet gdybyśmy wiedzieli o Józefie tylko tyle, to i tak wiedzielibyśmy już bardzo dużo, być może to, co najważniejsze. 

Być może, słuchając słów św. Mateusza i swojego rodowodu, Józef uśmiechnąłby się – jest spokrewniony z Abrahamem i Dawidem. Ale jego prawdziwa wielkość nie wypływa z tego, kim byli jego przodkowie. Jego wielkość polega na bliskości z Jezusem. Tyle lat wspólnego życia w Nazarecie. Ważna była ta emocjonalna, fizyczna i duchowa bliskość, jaka musiała istnieć między Józefem i Jezusem w tych latach. 

     Józef, jego osoba, rola, którą podejmuje w życiu Maryi i Józefa, nie jest modna. Józef jest nazwany w Ewangelii sprawiedliwym, jest dobrym człowiekiem, wzorem wiary i zaufania wobec Boga i wobec Maryi, a także wobec Jezusa, Jej Syna. To nie są cechy, które świat dzisiaj podkreśla, to nie są tematy, które pojawią się w mediach, to nie są cnoty, o które my dzisiaj się ubiegamy. Nie, prawość, sprawiedliwość, ufność, pokora, wiara, świętość nie są tym, czego jest najwięcej pośród nas. 

Ale musimy też przyznać, że jest wokół nas wielu dobrych, sprawiedliwych i świętych ludzi. Jest wielu, którzy ufają Bogu i zawierzają Bogu i Maryi swoje życie, jak on zawierzył. Ludzie, którzy marzą o sprawiedliwości i dobru. Ludzie, którzy często nie rozumieją dróg, po których idą, ale ufają temu, co Bóg chce powiedzieć przez ich życie.


1. W której z cnót św. Józefa mogę go naśladować?



piątek, 18 marca 2022

Piątek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Bracia Józefa widząc, że ojciec kocha go bardziej niż wszystkich, tak go znienawidzili, że nie mogli zdobyć się na to, aby przyjaźnie z nim porozmawiać (Rdz 37,4).

    W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: "To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo" (Mt 21,37-38).


    We wtorek słyszeliśmy przypowieść Jezusa o tych, którzy lubują się w pierwszych miejsca, szukają poklasku u ludzi. Dziś liturgia pokazuje coś więcej. 

    Wiele osób nie tylko zabiega o pierwsze miejsca, ale także nienawidzi tych, którzy odbierani są jako lepsi, którzy cieszą się znajdują uznanie. 

    Zazdrość i nienawiść potrafi zabić braterskie uczucia, zabija relacje między ludźmi: w pracy, w środowisku, w którym żyjemy,  także między narodami. Zazdrość niszczy i doprowadza do ruiny relacje rodzinne, rodząc kłótnie, wzajemne oskarżenia i ciosy, które powoli zabijają. 

    Tak stało się z Józefem, którego znienawidzili bracia, bo zazdrościli mu miłości ojca. 

    Ale to nie jest pełny obraz ludzkiego świata. jest również prawdą, że jest także wielu ludzi dobrej woli, którzy starają się unikać tego zła, które niesie z sobą zazdrość i nienawiść. I jest Bóg, który potrafi odpowiedzieć dobrem na grzechy i błędy, które my czynimy. 

    Przypowieść o winnicy kolejny raz ukazuje nam prawdę, że nikt nie ma monopolu na Boże  Królestwo. Osiągnie je ten, kto przyjmie Jezusa. 

    Bóg oferuje nam swoją Winnicę, ale kiedy źle traktujemy Jezusa i nie akceptujemy Jego Ewangelii, wycofa swoje zaproszenie i przekaże je innym, którzy przyjmą ją z większym zaufaniem i otwartością. 

    Nie można posiąść winnicy, zabijając Syna. Nasz egoizm, chęć zawłaszczenia Królestwa może sprawić, że stracimy je bezpowrotnie. 


1. Czy potrafię dostrzec dobro czynione przez ludzi? 

czwartek, 17 marca 2022

Czwartek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    To mówi Pan: «Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce (Jr 17,5).

    Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz (Łk 16,19-20).


    Pierwszym pytaniem, które rodzi dzisiaj Słowo, to pytanie o to, w czym lokujemy naszą ufność. Jeremiasz ostrzega nas, że droga nadziei zamknięta jest dla tych, którzy szukają oparcia w swojej sile, w tym co ludzkie. Ludzka historia bez oparcia na Bogu staje się historią beznadziei. To w Bogu człowiek może odnaleźć sens życia. 

    To my sami decydujemy, jaką drogą chcemy podążać, na jakie drogi skierujemy nasze kroki i to my wybieramy oparcie dla naszego życia. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją

    Ten, kto pokłada ufność w Bogu, potrafi się dzielić. I to dzielenie się dobrami materialnymi nabiera znaczenia znaku profetycznego, wyzwala, kiedy wypływa ze współczucia. 

    Współczucie wobec tych, którzy potrzebują, jest najbardziej radykalną formą krytyki niesprawiedliwości tego świata. To właśnie współczucie pokazuje, że cierpienie i ból muszą być traktowane poważnie, nie można zaakceptować czyjejś nędzy, cierpienia, bólu, udręczenia jako czegoś normalnego i naturalnego. 

    W zderzeniu z cierpieniem serce współczujące wyzwala w sobie całe pokłady dobroci, by przyjść z pomocą cierpiącemu, solidaryzuje się z ofiarami. Możemy to obserwować dzisiaj i to jest piękne, kiedy potrafimy wychodzić z pomocą, bez kalkulacji, bez oczekiwania wzajemności, bo serce nie pozwala na obojętność. 


1. Co czuje moje serce wobec tak wielu potrzebujących pomocy? Jak reaguję? 

środa, 16 marca 2022

Środa 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Czy złem za dobro się płaci! A oni wykopali dół dla mnie. Wspomnij, jak stawałem przed Tobą, aby się wstawiać za nimi, aby odwrócić od nich Twój gniew (Jr 18,20).


    Udręczenie niewdzięcznością i nastawaniem na jego życie prowokuje Jeremiasza do głębokiej modlitwy. W burzliwym okresie upadku królestwa judzkiego, czasem słuchany przez królów, ale częściej spotykał się knowaniami i oskarżeniami królewskich pochlebców. 

    Jeremiasz odczuwa rozczarowanie ludźmi, którzy najchętniej pozbawiliby go życia. Szuka ratunku u Boga. I mimo swojej udręki, Jeremiasz nie przestaje wstawiać się za ludem. Nie woła przeciwko niemu, nie domaga się odpłaty ze strony Boga. Pragnie, by lud spotkał swojego Boga, by się do Niego nawrócił.

    Doświadczając rozgoryczenia, zniechęcenia, warto uczyć się od Jeremiasza zaufania do Boga i oddawania Mu wszystkiego w modlitwie: pokładam ufność w Tobie, Panie i mówię: "Ty jesteś moim Bogiem". Prawdziwy prorok zawsze stoi pomiędzy Bogiem a ludem, wstawiając się za ludźmi, nawet tymi, którzy występują przeciwko prorokowi. 


1. Czy potrafię się modlić za tych, którzy są źródłem mojego cierpienia?

wtorek, 15 marca 2022

Wtorek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! (Iz 1,16-17).

    Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (Mt 23,2-3).


    Bóg, zarówno przez proroków Starego Testamentu, jak i przez swojego Syna, nigdy nie przestaje nam powtarzać: przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Powód jest prosty: kiedy czynimy zło, tracimy wszyscy. Oprócz tego, że krzywdzimy innych, krzywdzimy też samych siebie. 

    Droga dobra jest trudniejsza, ale to na niej rodzą się owoce pokoju serca, szczęścia, które jest możliwe na ziemi, kiedy kochamy, radości z tego, że można pomóc. 

    Zwrot ku dobru i ku Bogu zawsze spotyka się z Bożym miłosierdziem. Dobro Boga wobec człowieka jest oczywista.

    Jezus jest Prawdą. dlatego tak bardzo przeszkadza Mu wszystko, co jest z prawdą sprzeczne. Stąd ostre słowa dzisiejszej Ewangelii wobec tych wszystkich, którzy idą drogą sprzeczną z Prawdą. Mówią i głoszą jedno, a robią coś przeciwnego. Życie odbiega od prawdy, którą głoszą. Ich życie jest kłamstwem. 

    W tych ostrych słowach wyraźnie widać potępienie próżności, zabiegania o ludzką opinie, wynoszenia się nad innych, To nie jest droga prawdy. Prawda nie jest próżnością, jest miłością i służbą wobec bliźniego. 


1. Czy moje zachowanie nie powoduje zgorszenia? 

poniedziałek, 14 marca 2022

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (Łk 6,36-37).


    Kolejny poniedziałek Wielkiego Postu wydaje się powracać do tego samego przesłania, które usłyszeliśmy tydzień temu, chociaż w innych słowach. Główne przesłanie możemy zamknąć w jednym zdaniu: człowiek sam decyduje o tym, jak będzie traktowany przez Boga: będzie to zależało od tego, jak tutaj traktuje innych ludzi. 

    Taka prosta, a zarazem niesłychanie trudna jest Ewangelia. To jak traktujemy innych świadczy o tym, jak traktujemy Boga i jak chcemy, aby On nas traktował. Mamy uczynić ziemię bardziej podobną do nieba. A to oznacza, że w relacjach, które zawiązujemy, istotne miejsce musi zajmować zrozumienie i przebaczenie. Trzeba podjąć wysiłek, by usunąć osądzanie i potępianie, stosowanie surowej miary i poniżanie innych. 

    Ludzka doskonałość nie polega na wynoszeniu się nad innymi i przyznawaniu sobie prawa do osądzania innych. Ludzka doskonałość sprawia, że potrafimy zrozumieć, okazać współczucie. We współczującym sercu zakorzenia się drzewo doskonałości. I tu rzeczywiście możemy stawać się podobni do Boga: w praktykowaniu miłosierdzia. 


    1. Jak się czuję, kiedy jestem oceniany i osądzany? Czy to jest dla mnie motywacją, by zrezygnować z oceniania i osądzania innych?

niedziela, 13 marca 2022

II Niedziela Wielkiego Postu

    Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie (Łk 9,29-31).


Ewangeliczne opowiadanie może oślepiać nas błyskami światła, które emanują ze sceny przemienienia. Zasłona, która dotąd skrywa boskość Jezusa, zostaje rozdarta, a uczniowie dostrzegają ulotny przedsmak chwały zmartwychwstania swego Mistrza, opisanej za pomocą bogactwa obrazów. Chwała, widzialna manifestacja obecności Boga, staje się widoczna dzięki przemianie oblicza Jezusa, które staje się chwalebne oraz dzięki szatom, które zaczynają lśnić. Mojżesz i Eliasz, przedstawiciele Prawa i Proroków, również pojawiają się w chwale. Uczniowie zostają otoczeni obłokiem, wchodzą w to wydarzenie, aby uczestniczyć w chwale przemienionego.

Ale jednocześnie Ewangelia rzuca światło na stronę smutną. To wydarzenie rozgrywa się pomiędzy pierwszą a drugą zapowiedzią Jezusa o Jego śmierci, która jest skierowana do uczniów. Święty Łukasz pokaże w tym samym rozdziale, że Jezus schodzi z góry i wyrusza w bolesną drogę do Jerozolimy. Wyraźnie również wskazuje na temat rozmowy przemienionego z Mojżeszem i Eliaszem – odejście, czyli śmierć, która ma się stać udziałem Jezusa w świętym mieście. 

Oba oblicza: krzyża i chwały, śmierci i zmartwychwstania – ukazują prawdę paschalnej drogi Jezusa, która rozświetla też naszą drogę jako wierzących. Nawet tam, gdzie jest dużo światła, pojawia się jakiś cień… w najbardziej pochmurnych wydarzeniach potrafimy odnaleźć promień światła. 

     W postawach uczniów uczestniczących w tym wydarzeniu na górze Tabor, spróbujmy odnaleźć także siebie, swoje reakcje i zachowania. Kiedy spotyka nas nieszczęście, chcemy, aby szybko minęło; trudno nam przyjąć cierpienie, bez względu na postać, w jakim do nas przychodzi: choroby, porażki, samotności… Ale kiedy przeżywamy chwile szczęścia i radości, chcielibyśmy, aby trwały wiecznie i aby czas zatrzymał się w miejscu. Z pewnością w słowach Piotra rozpoznajemy echo naszych własnych: jak dobrze nam tu jest, jak piękne jest to, co przeżywamy, jak dobrze czujemy się w tym środowisku czy z tymi ludźmi…

Być może pragnienie wyrażone przez Piotra odpowiada obu tym naszym reakcjom: ucieczce przed bólem i podtrzymaniu szczęścia.


1. Czy próbuję w modlitwie i Bożym Słowie szukać światła dla trudnych wydarzeń w moim życiu?


sobota, 12 marca 2022

Sobota 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,43-44).


    Wymaganie Jezusa, nawet w kontekście tego, co dzieje się na Ukrainie, wydaje się trudne do zrealizowania. Łatwo nam deklarować miłość wobec nieprzyjaciół, kiedy problem nie dotyka nas bezpośrednio. Możemy nawet deklarować miłość do całego świata i to nawet z przekonaniem, że tak jest. Dopiero kiedy nieprzyjaciel ma znaną nam twarz, pojawia się problem. 

    Ale zanim zaczniemy w ogóle zastanawiać się nad miłością nieprzyjaciół, może warto najpierw zastanowić się nad miłością do przyjaciół, do bliskich, do tych wszystkich, których Pan Bóg stawia każdego dnia na naszej drodze. Czasem nawet wyciągnąć ku nim rękę w geście przywitania; czasem wyciągamy, bo trzeba, ale nie zawsze jest to po naszej myśli. 

    A przecież to właśnie ten prosty gest wyciągniętej dłoni, poranny uśmiech i cześć czy dzień dobry wobec tych, z którymi dzielimy życie, codziennie życie, jest najprostszym przejawem miłości. Trudno wchodzić w głębsze relacje, skoro powitanie rodzi się w bólu. A skoro to takie trudne, to o ewangelicznej miłości trudno mówić. 

    Może warto ten pierwszy tydzień Wielkiego Postu zakończyć postanowieniem, żeby zaczynać dzień pozdrowieniem najbliższych, tych, z którymi pracuję - to właśnie z nimi spotykamy się na co dzień.


1. Jak wyglądają moje relacje z tymi, których spotykam na co dzień?

piątek, 11 marca 2022

Piątek I Tygodnia Wielkiego Postu

    Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego (Mt 5,21-22).


    Czytam te dwa zdania z Ewangelii wg św. Mateusza jakby po raz pierwszy. Słyszeliście, że powiedziano... a Ja wam powiadam... Pomaga mi w tym czytaniu refleksja jeszcze kardynała, późniejszego papieża Benedykta. 

    Zgodnie z tym fragmentem Ewangelii Chrystus jest kimś więcej niż prorokiem, kimś więcej niż nowym Mojżeszem. Aby "zobaczyć" to głoszenie Ewangelii, musimy skupić całą naszą uwagę na jej czytaniu. Antytezą nie jest "Mojżesz powiedział - Ja mówię"; antytezą jest "powiedziano - Ja mówię". To bierne "powiedziano" jest hebrajskim sposobem ukrycia imienia Boga. Aby uniknąć świętego imienia, a także słowa "Bóg", używa się głosu biernego, a przecież wszyscy wiedzą, że podmiotem nienazwanym jest Bóg. Dlatego w naszym języku antyteza ta powinna być tłumaczona  w następujący sposób: "Bóg powiedział do starożytnych, ale Ja wam mówię". Stwierdzenie to odpowiada dokładnie rzeczywistości historycznej i teologicznej, ponieważ Dekalog nie był słowem Mojżesza, ale słowem Boga, którego Mojżesz był jedynie pośrednikiem. Jeśli zastanowimy się nad tą konkluzją, odkryjemy coś niespotykanego: Jezus przemawia do nas na tym samym poziomie co Bóg, nie tylko jako nowy Mojżesz, ale z takim samym autorytetem jak Bóg. To "Ja" jest boskim "Ja". Bóg mówił do starożytnych; ten sam Bóg nie mówi czegoś innego w "Ja" Chrystusa, ale coś nowego: "To co dawne przeminęło, a oto wszystko stało się nowe (2 Kor 5,17).

    To, co powiedziano było dobre, było ważne. Ale nawrócenie, rzeczywistość Królestwa Bożego, wymaga czegoś więcej. Wymaga nowych postaw, w których ważna jest nie tyle zewnętrzna strona, ile wnętrze człowieka, czystość jego serca. Nie wystarczy już nie zabijać, trzeba się ze sobą pojednać. Mojżesz należy do przeszłości, a wraz z nim Synaj. Trzeba wejść na górę Błogosławieństw i odnaleźć się w orędziu Jezusa. 


1. Gdzie jestem w drodze pomiędzy Synajem a Górą Błogosławieństw?


(zacytowany fragment z rekolekcji watykańskich wygłoszonych w I Tygodniu Wielkiego Postu 1983 roku przez kard. J. Ratzingera)


czwartek, 10 marca 2022

Czwartek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Królowa Estera, przejęta grozą śmierci, zwróciła się o pomoc do Pana. "Panie mój, nasz Królu, ty jesteś jedyny. Pośpiesz na ratunek mnie, samotnej i poza Tobą niemającej nikogo pomocnego, bo grożące mi niebezpieczeństwo już jest w zasięgu ręki" (Est 4,17k.l).

    Jeśli zatem wy potraficie, choć zepsuci jesteście, dawać swym dzieciom dobre dary, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, proszącym Go (Mt 7,11).

 

     Bóg jest Panem historii. Plan zbawczy, jak widzimy to w dzisiejszej liturgii, wypełnia się dzięki modlitwie Estery, która woła w imieniu swojego ludu. 

    Modlitwa Estery zasługuje na podziw i szacunek. Pierwszym krokiem w tej modlitwie, mimo ciężkiego doświadczenia, w jakim naród wybrany się znalazł, jest ufność wobec Boga, który jest jedynym Obrońcą i Panem. Tylko On może przekreślić plany, które przygotowuje zło. 

    Uniżenie przed Panem.  Świadomość własnej kruchości, małości, niewystarczalności. I zaangażowanie całej siebie w modlitwę. To nie są tylko słowa, w modlitwie jest cała Estera. Rezygnuje z własnego wywyższenia, ozdób i przepychu, który ją otacza. Posypuje swoje ciało popiołem, jakby chciała wyznać - jestem prochem, nic nie znaczę; wszystko jest w Twoich rękach. To nie znaczy, ze zrezygnuje z działania. Podejmie je, ale po zawierzeniu całej siebie Bogu i po rozeznaniu przed Bogiem, jak należy postąpić. 

    Bóg wysłucha jej modlitwy i odwróci los, który według kalkulacji zła jest już przesądzony. 

    Na taką modlitwę, jako skuteczne narzędzie, wskazuje Jezus, który był Człowiekiem modlitwy. Uczniowie mogli obserwować to Jego zawierzenie Ojcu. Prosili, aby nauczył ich tego. 

    I kiedy Jezus zaczyna wprowadzać uczniów w modlitwę zaczyna nazywać Boga Ojcem. Miłość rodziców do dziecka wydaje się najbliższa miłości Boga wobec człowieka, z całą świadomością, że miłość ziemskich rodziców ma swoje ograniczenia - zepsuci jesteście. Miłość Boga przewyższa miłość rodziców, którzy przecież kochają bezinteresownie, obdarzają darami, nie oczekując nic w zamian. 

    Modlitwa to także prośba. Trudno wyobrazić sobie dziecko, które nie prosi o nic swoich rodziców. I takiej postawy, pełnej zaufania, otwartej i potrafiącej prosić Ojca, uczy nas Jezus. Jesteśmy zaproszeni do zaufania wobec Boga, zaufania, którego uczą nas dzieci z ufnością proszący rodziców. 

 

1. Czy nie zniechęcam się w modlitwie?

środa, 9 marca 2022

Środa 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: «Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona». I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego (Jon 3,4-5).

    A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza (Łk 11,29).


    Czterdzieści dni. Za półtora miesiąca będzie już za późno. Królestwo Boże jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba się nawrócić i podjąć pokutę. Tak rozumieli to mieszkańcy Niniwy. 

    Jak to się stało, że mieszkańcy Niniwy uwierzyli? To pytanie postawił jeszcze jako kardynał papież Benedykt XVI. Mieszkańcy Niniwy musieli uznać, że to, co odnosi się do ich rzeczywistości, w przepowiadaniu Jonasza jest prawdą. Grzech miasta był czymś oczywistym, co więcej, zdali sobie sprawę, że ten grzech niszczy miasto. Nawrócenie było jedynym możliwym sposobem, żeby je uratować. 

    Przepowiadanie Jonasza odkrywa prawdę, uświadamia im prawdę, ale do tego potrzeba szczerości słuchaczy. 

    Odwróceniem tej sytuacji jest postawa rodaków Jezusa. Tam brakuje szczerości i otwartości. Proszą o znak, o coś, co ponad wszelką wątpliwość wskazałoby na to, że On jest Mesjaszem. Tę samą prośbę Jezus słyszał już na pustyni i ani wtedy, ani teraz nie odpowie zgodnie z oczekiwaniem rozmówców.

    Wszyscy jesteśmy po trosze jak tamci Żydzi. Wszyscy chcemy, prosimy i szukamy znaków, pewników i zapewnień. Szukamy objawień i dowodów na prawdziwość tego, w co wierzymy i co praktykujemy. 

    Syn Człowieczy będzie znakiem... Ten znak Jonasza nie odnosi się w tym wypadku do zmartwychwstania Jezusa trzeciego dnia, na podobieństwo Jonasza, który po trzech dniach zostaje zwrócony życiu. Odnosi się do faktu, że Jonasz był znakiem sam w sobie, bez potrzeby dokonywania cudów. Miał tylko Słowo, Boże Słowo. I to na ziemi pogan, a oni mu uwierzyli. 

    Jezus jest kimś więcej. Czyni cuda, naucza z mocą. A oni Mu nie uwierzyli. Prawdziwym znakiem jest Jezus, Jego osoba. Jest znakiem Ojca: Kto mnie zobaczył, zobaczył i Ojca Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. Uwierzyć. Uznać Go za Syna Bożego, za Mesjasza, za Boga. 


1. Czy towarzyszy mi świadomość, że nie można marnować Bożych natchnień i łaski?

wtorek, 8 marca 2022

Wtorek 1. Tygodnia Wielkiego Postu - wsp. dowolne św. Faustyna Migueza (pijara)

    Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,10-11).

    Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! (Mt 6,8b-9).


    Słowo Boże jest skuteczne. Chociaż nie potrafimy zobaczyć skuteczności deszczu, kiedy pada, to jednak woda ta sprawia, że ziarno przynosi owoce, daje życie i pożywienie. 

    Słowo Boże działa podobnie. Nie zawsze porusza od razu, ale działa. Domaga się odpowiedzi od człowieka, domaga się nawrócenia. Kiedy błagamy Boga o przebaczenie, Bóg udziela nam go bezinteresownie.

    I modlitwa zostawiona nam przez Jezusa. Prosta i głęboka. Dla wielu pierwsza modlitwa, której się nauczyli. W tej modlitwie wyznajemy, że Bóg jest Panem naszego życia, w Nim bije źródło naszego istnienia. Człowiek jest biedakiem, który o wszystko musi prosić Boga

    On wie, czego potrzebujemy. Dlatego nie potrzeba długich przemówień. Bóg pragnie naszego serca.

    Prosimy Boga o przebaczenie naszych grzechów. To być może największa prośba, jaka kierujemy do Boga. Z doświadczenia wiemy, co oznacza ciężar grzechu w naszym życiu.  I bez względu na to, jak bardzo byśmy się starali, o własnych siłach o własnych siłach nie uwolnimy się od niego. Potrzebujemy Bożej pomocy. Dlatego błagamy o przebaczenie.

    Ale ta prośba ma charakter warunkowy. Jezus zakłada wzajemne przebaczenie. Jeśli nie przebaczycie... to jest warunek. Nie możemy prosić Boga o przebaczenie, jeśli nasze serce nie potrafi przebaczyć innym. Nie można żyć w sposób prawdziwie chrześcijański, jeśli to prawo nie zostanie wyryte głęboko w naszym sercu w taki sposób, aby determinowało nasze postępowanie jako wierzących.


1. O jakim działaniu Bożego słowa w moim życiu mógłbym zaświadczyć?

poniedziałek, 7 marca 2022

Poniedziałek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Pan powiedział do Mojżesza: «Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! (Kpł 19,1-2).

    "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25,34-36).


    Aby dobrze zrozumieć przesłanie pierwszego czytania, warto zacząć od Ewangelii, która przywołuje przed nasze oczy obraz sądu, jaki będzie miał miejsce u końca czasów. Znamy ten obraz, ale pozwólmy mu z nową mocą przemówić do naszych zmysłów i wyobraźni. 

    Święty Mateusz artyzmem opowiadania pozwala nam wyobrazić sobie tę scenę. Sąd Ostateczny. Siła sugestii musi jednak ukierunkowana na coś najważniejszego: na końcu naszego życia będziemy sądzeni, - co do tego nie ma wątpliwości - ale ten sąd nie będzie podobny do tych procesów, które dokonują się w naszym świecie. Ludzkie sądy opierają się na tym, co obrzydliwe, co nie jest piękne, na tym, co zostało źle zrobione, na błędach.

    Sąd Boży opiera się na innym fundamencie: na uczynkach miłosierdzia, które spełniliśmy. Nie opiera się ani na błędach, które popełniamy, ani na wyjątkowych czynach, których dokonujemy. Bóg liczy na miłosierdzie. Im więcej miłosierdzia okażemy, tym większym miłosierdziem Bóg nas obejmie u kresu naszych dni. 

    I pierwsze czytanie w sposób praktyczny ukazuje nam też, na czym to polega. Świętość, w tym ujęciu, w którym ukazuje ją tekst Księgi Kapłańskiej ma więcej wspólnego z miłosierdziem niż z wyobrażeniem doskonałości moralnych cnót. 

    Świętość i miłosierdzie to synonimy. Im większe miłosierdzie, tym większa świętość. A im większa będzie nasza świętość, tym bardziej upodobnimy się do tego, Który jest Święty.


1. Jakie uczynki miłosierdzia podejmę w tym czasie Wielkiego Postu?

niedziela, 6 marca 2022

I Niedziela Wielkiego Postu

    Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód (Łk 4,1-2).


Święty Łukasz, jak żaden inny z ewangelistów, podkreśla działania Ducha Świętego zarówno w życiu Jezusa jak i we wspólnocie Jego wyznawców. I dziś słyszymy słowa, że to Duch prowadzi i towarzyszy Jezusowi, wyprowadzając Go na pustynię, zanim rozpocznie misję powierzoną Mu przez Ojca. To ten sam Duch, który rozlany w naszych sercach i sprawił, że staliśmy się Bożymi dziećmi.

     Może warto rozpocząć naszą wielkopostną podróż od uświadomienia sobie tej obecności Ducha Świętego w nas, życia, do którego Duch wzywa oraz mocy, którą On daje, byśmy dotarli do celu. Uświadomić sobie Jego obecność i pokornie prosić na początku Wielkiego Postu o Jego pomoc, o to, byśmy się nie opierali Jego działaniu w nas, byśmy podjęli współpracę z Nim, by nasze życie i życie innych stało się pełniejsze, bardziej ludzkie, pełne nadziei. 

Duch wyprowadza dziś na pustynię. W Biblii pustynia ma wiele znaczeń. To miejsce, gdzie Izrael doświadcza pokus w swojej drodze do ziemi obiecanej; gdzie doświadcza Bożego milczenia, pustki i samotności; gdzie buntuje się i porzuca swojego Boga, aby zwrócić się ku bożkom. Ale pustynia jest także i przede wszystkim, miejscem modlitwy, spotkania z Bogiem, pierwszej miłości, miłosierdzia i wierności  Boga pomimo grzechu Jego ludu; jest miejscem daru przymierza. 

     Podczas wędrówki przez pustynię Izrael ulega licznym pokusom, jakie oferuje pustynia. Jezus pokazuje nam, że istnieje alternatywa wobec sideł zła, polegająca na zdecydowanym stawieniu oporu. Nie sami, ale w zjednoczeniu z Duchem i w owocnym dialogu ze Słowem, przez które Bóg objawił się ludziom. Napisane jest…, napisane jest…, powiedziano… odpowie Jezus temu, który będzie chciał Go odciągnąć od powierzonej Mu misji. Naród wybrany na pustyni swojego ratunku szukał w złotym cielcu – Syn Boży całą swoją ufność złożył w Ojcu. 

     Łukasz kończy swoje opowiadanie o pobycie Jezusa na pustyni zdaniem, które mówi o nieustannej walce. Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu. Jezus nie był kuszony tylko raz, jak i my nie jesteśmy kuszeni tylko raz.

    Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, aby trwać w jedności z Bogiem, zwłaszcza wtedy, kiedy zło pokazuje swoje okrutne pazury, a ufność w Bożą dobroć słabnie. Bez Jego pomocy Zły zawsze zasieje zamęt w naszym sercu. 


1. Jaki mój słaby punkt jest najczęstszym miejscem ataku złego ducha?



sobota, 5 marca 2022

Sobota po Popielcu

    Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem (Iz 58,9b-10).


    Na trudny czas, wobec wydarzeń, które obserwujemy, a może w wielu wypadkach uczestniczymy, Bóg daje nam Słowo, które jest światłem pośród mroków. 

    Prorok Izajasz uświadamia nam, że jest możliwy inny sposób życia, że ludzie mogą być braćmi, że to jest konieczne, aby nimi byli. Inaczej nasze serce nigdy nie dozna szczęścia, którego pragnie. 

    Postu nie można zaszufladkować do kategorii tego, co można i czego nie należy robić. Trzeba zrezygnować ze wszelkich złych uczuć, otworzyć się na dobroć, na miłosierdzie. Okazać serce, otoczyć troską i opieką braci, którzy są w gorszej sytuacji od nas.

    Odrzucić zło to pozwolić, aby w naszym życiu pojawiło się światło, które rozświetli ciemności naszego serca. 

    Bóg nie akceptuje postawy, która sprowadza post do zewnętrznego rytuału, bez nawrócenia serca. 


1. Z jakiego jarzma powinienem wyzwolić własne serce?

piątek, 4 marca 2022

Piątek po Popielcu - Święto św. Kazimierza , królewicza

    Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę (Syr 51,13-14).


    Czcimy św. Kazimierza, królewicza, chociaż wydaje się taką postacią z nie naszej bajki, nie na nasze czasy. Ale wiemy też o nim niewiele. 

    Był drugim synem Kazimierza Jagiellończyka, władcy Polski i Litwy.  Ważną rolę w jego życiu odegrał Jan Długosz, kanonik krakowski. To dzięki niemu Kazimierz ukształtował w sobie wielką pobożność oraz poczucie moralności. Kształtowanie cnót towarzyszyło mu przez całe życie.

    Kiedy ukończył siedemnaście lat, towarzyszył swojemu ojcu w sprawach publicznych i podróży na Litwę. Życie dworskie nie przeszkadzało mu jednak w praktykowaniu cnót oraz rozwijaniu duchowości. Szczególnie przyciągała uwagę jego miłość do ubogich, czystość serca, życzliwość, pokora, roztropność oraz surowość życia. Żył duchem pokuty i umartwienia. 

    Kiedy w roku 1483 chciano go ożenić z córką cesarza, Kazimierz odmówił - wybrał życie w celibacie. Był już wtedy chory na gruźlicę i lekarze twierdzili, że małżeństwo będzie korzystne dla jego zdrowia, ale nie dał się przekonać do zmiany swojego postanowienia. 

    Zmarł na zamku w Grodnie, wyczerpany gruźlicą, r marca 1484 roku. Ciało przewieziono do Wilna, gdzie otoczony był wielką czcią. Ogłoszono go patronem Litwy i jednym z patronów Polski. 

    Kiedy przygotowywano się do jego kanonizacji, po otwarciu trumny, odnaleziono skopiowany tekst hymnu, który odmawiał każdego dnia: Omni die dic Mariae - Duszo moja, rzecz to twoja co dzień Maryję sławić... To właśnie ze zwojem w ręku, na którym widnieje hymn, przedstawiany jest św. Kazimierz w ikonografii.


1. Która z cnót Kazimierza królewicza jest dla mnie szczególnie cenna?

    

czwartek, 3 marca 2022

Czwartek po Popielcu

    Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (Pwt 30,15.19).

    Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (Łk 9,23).


    Znakiem popiołu rozpoczęliśmy Wielki Post. Z całą świadomością tego, że to tylko zewnętrzny znak rozpoczęcia drogi. Popiół nie zbawia! Tym, który daje życie, jest Bóg!

    Ta droga, którą ruszamy ma jasną perspektywę - Wielkanoc. Ale jednak trzeba tę drogę przebyć. Trzeba się przygotować, umieć pokonywać przeszkody, wiedzieć, na kogo można liczyć, gdzie szukać pomocy, kiedy dopada zmęczenie. I nie iść z posępną głową zwieszoną jak sitowie, ale cieszyć się krajobrazem, widzieć horyzont Zmartwychwstania. 

    I Pan Bóg na samym początku tej drogi daje nam mocne słowo: albo złożymy naszą ufność w Bogu, albo przegramy na tej drodze, nie dojdziemy. Wędrówka jest kwestią dobra i zła, podążania drogą, którą wskazuje sam Bóg lub też poszukiwania własnych ścieżek i skrótów. To sprawa życia i śmierci. Tu nie ma pośrednich rozwiązań. Jest radykalizm zaproszenia. Ten, kto wybierze życie - plan Boga, będzie żył. Ten, kto wybierze śmierć, zginie. 

    Na początku tej wielkopostnej drogi warto zadać sobie pytanie o życiowe wybory - co wybieramy, jak zamierzamy przeżyć Wielki Post. I to jest kwestia życia i śmierci, błogosławieństwa lub przekleństwa. Droga Wielkiego Postu nie jest jedyna, ma swoją alternatywę. Wybierajcie więc życie!

    Liturgia nie próbuje nas oszukiwać. Już od pierwszego dnia wyraźnie wskazuje, że droga wielkopostna to jest droga sukcesu usłana kobiercami. Przechodzi nawet przez śmierć. Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Trzeba dać umrzeć temu, co nas degraduje jako ludzi, dać umrzeć pragnieniom poklasku, powszechnej akceptacji, zabieganiu o "właściwą" opinię. 

    Droga Wielkiego Postu to droga umierania dla tak wielu egoistycznych pragnień, które są obecne w naszym sercu i sprawiają, że zamykamy się na życie, wybierając śmierć. 

    Zyskujemy życie, kiedy potrafimy wyjść poza siebie, poza ciasny horyzont osobistych korzyści i zysków. 


1. Jakie moje wybory nie prowadzą do Życia? Z czego powinien się wyzwolić?

środa, 2 marca 2022

Środa Popielcowa

    Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli (Jl 2,13).


    Gdyby nasze życie było konsekwentne i uczciwe, bez niepowodzeń i niewierności - Środa Popielcowa i Wielki Post byłyby zbędne. Każdy z nas przecież przeżył swoje osobiste spotkanie z Jezusem, został zauroczony Jego osobą, Jego miłością, Jego słowami, Jego obietnicami... Kiedy zaprosił nas, byśmy poszli za Nim, przyjęliśmy Jego zaproszenie: Pójdę za Tobą dokądkolwiek się udasz...

    Nie zawsze jednak jesteśmy wierni temu słowu. Od czasu do czasu odwracamy się od Niego, by ruszyć na drogi inne od tych, które wyznacza nam Ewangelia, opuszczamy dom w złudnej nadziei, że osiągniemy większe szczęście niż to, które daje przyjaźń z Nim. 

    Ilekroć porzucamy Jezusa, życie przychodzi nam z pomocą i wywołuje jakiś wstrząs, byśmy mogli znów odkryć i zobaczyć, jak bardzo błędne jest nasze myślenie. To zarazem gorzkie i dobre doświadczenie. Za każdym razem, kiedy wchodzimy w grzech, gdy odwracamy się od Boga, nasze serce dotyka smutek. 

    Doświadczamy tego, że Jezus i Jego Ewangelia dają radość sercu, wypełniają je nadzieją. 

    Nie czujemy się dobrze z naszymi grzechami, nie dają nam one szczęścia, którego szukamy. I wtedy z serca udręczonego grzechem wyrywa się wołanie dziecka, które cierpi: wrócę do mego Ojca. Pragniemy tych dłoni Ojca, które obejmują miłością i zapraszają do stołu.

    Uzewnętrznieniem pragnienia powrotu, które odzywa się w naszym sercu, jest popiół, który przyjmujemy dzisiaj na nasze głowy. Przyjmujemy popiół, ale prosimy Ojca, aby przemieniał nasze serca, aby otwierał je na swoje Słowo - Syna. 


1. Jakie oczekiwania rodzi we mnie Popielec?

wtorek, 1 marca 2022

Wtorek 8. Tygodnia Zwykłego

    Na wzór Świętego, który was powołał, i wy stańcie się święci w całym waszym zachowaniu. Przecież jest napisane: " Będziecie święci, bo Ja święty jestem" (1P 1,15-16).

Odezwawszy się Piotr, tak Go zapytał: "Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy z Tobą" (Mk 10,28).


    Zbawienie, pełnia życia, udział w zmartwychwstaniu - to wszystko jest naszym udziałem dzięki Chrystusowi. Jego przyjście, zapowiadane przez proroków, ale to my, którzy urodziliśmy się po Chrystusie mamy to szczęście, że zostaliśmy przez Niego odnalezieni i powołani do jedności z Nim. Mamy nasze życie zjednoczyć z Jego życiem, być Jego naśladowcami, pójść Jego drogą, uczyć się Jego postawy wobec Ojca, wobec innych ludzi i wobec samym siebie oraz wobec rzeczywistości, która nas otacza. 

    To sposób, aby zostać włączonym w zbawienie, które On nam oferuje, aby stawać się świętym tak, jak Święty jest Ten, który nas powołał. 

    Święty Marek mówi o pytaniu Piotra, ale jakby urywa wypowiedź. Pytanie staje się stwierdzeniem, a może wątpliwością, czy rzeczywiście wszystko zostawili... A jednak Jezus odpowiada na to niedokończone pytanie...

    Wielu świętych prowadziło z Jezusem zupełnie inny dialog od tego, który rozpoczął Piotr. Kiedy poszli za Jezusem, nie pytali, co otrzymają, ale prosili  Go o to, by zawsze mogli cieszyć się Jego obecnością, Jego przyjaźnią... wszystko inne jest drugorzędne. 

    Święty Paweł posunie się nawet do stwierdzenia: Wszystko uważam za stratę z powodu nadrzędnej wartości poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana... i uważam to za śmieci, byleby tylko Chrystusa pozyskać. Piotr i apostołowie dopiero są na drodze, aby to zrozumieć, że największa wartość to Jezus, w którym otrzymujemy wszystko co potrzebne, by zdobyć świętość. 


1. Z czego najtrudniej mi zrezygnować na drodze ku Bogu?