zachód słońca

zachód słońca

piątek, 21 kwietnia 2023

Piątek 2. Tygodnia Wielkanocy

    A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i głosić po domach Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie (Dz 5,41-42).

    Jezus wziął więc chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym: podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał (J 6,22).

    Uderza zachowanie apostołów. Cieszyli się, że stali się godni cierpieć. Jak to możliwe, żeby cierpieć i być szczęśliwym; a jeszcze trudniej: jak to możliwe, żeby cierpieć niesprawiedliwie, będąc niewinnym, i być szczęśliwym?

    Wytłumaczeniem wszystkiego jest zakończenie zdania: dla Imienia Jezusa. Jezus jest ich mocą, wypełnia ich serca. Nie czują się również osamotnieni, bo cała wspólnota jest z nimi. 

    Cud rozmnożenia chlebów, o którym mówi nam Ewangelia, jest również dzisiaj rzeczywistością niezliczonych wspólnot chrześcijańskich. Kościół ma wiele wad, ale z całą pewnością potrafi wychodzić ku biednym i potrzebującym. Ubogich zawsze będziecie mieli u siebie

    Ostatnio czytałem świadectwo Maksymiliana wypowiedziane w sierpniu 2000, w czasie Światowego Spotkania Młodzieży. Urodzony w Rzymie, mówił o sobie, że urodził się w społeczeństwie, w którym wszystko można kupić i mieć wszystko. Mówił dalej: mam pełną rodzinę, niczego mi nie brakuje w domu, mam wyższe wykształcenie, pewną pracę. Nie doświadczyłem wojny, deportacji czy ograniczenia wolności jak wielu młodych ludzi, którzy też tu są. Uważam się za uprzywilejowanego młodego człowieka. Ale pewnego dnia, czytając Ewangelię, natrafiłem na słowa, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, słowa, które Jezus wypowiedział do bogatego młodzieńca: "Jednego ci brakuje, idź, sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim"... To była prawda. Brakowało mi miłości do ubogich.

    Ten młody człowiek poczuł w głębi swojego serca to samo zaproszenie, by dać to, co ma ubogim i naśladować Chrystusa. Wraz z innymi przyjaciółmi raz w tygodniu uczestniczy w spotkaniu z ubogimi w Rzymie.

    Staram się zaprzyjaźnić z nimi: oni już znają moje imię, ja znam imiona niektórych z nich. I nie robię tego wszystkiego  sam, bo jestem z grupą przyjaciół, którzy mają te same ideały, co ja.


1. Jaki uczynek miłosierdzia wobec bliźnich podjąłem w tym tygodniu?


czwartek, 20 kwietnia 2023

Czwartek 2. Tygodnia Wielkanocy

Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy są Mu posłuszni (Dz 5,32).


    Świadectwo to nie jest chodzenie po ulicy z transparentem, który mówi jestem chrześcijaninem lub w jakiejś koszulce tego typu, opaską na czole czy tatuażem, który ma mówić kocham Jezusa... To wszystko może być właściwe w pewnych sytuacjach, ale prawda jest taka, że Jezus nie nosił żadnego charakterystycznego stroju czy emblematów. Nie ma też świadectw o takich zewnętrznych znakach u apostołów. 

    Ciekawa jest historia habitu, który stał się strojem obowiązującym dla zakonników, ale jego początek wiąże się z przyjęciem stylu ubierania się w stylu najbiedniejszych ówczesnego społeczeństwa. A kiedy ubodzy zmienili swój styl ubierania, nie na bogatszy, lecz inny, zakonnicy i zakonnice pozostali przy swoich habitach, które stały się zwyczajowym strojem.

    Prawdziwe świadectwo nie leży w stroju, nawet nie w sposobie mówienia. Święty Franciszek mówił swoim współbraciom: wszędzie i zawsze głoście Ewangelię, a mówcie tylko wtedy, gdy jest to konieczne

    Głoszenie dobrej nowiny, dawanie świadectwa o Jezusie dokonuje się o wiele bardziej przez sposób zachowania, styl życia, niż przez słowa. Czasami słowa są konieczne, ale trzeba żyć stylem ewangelicznym. To jest istota. 

    Apostołowie byli świadkami tego wszystkiego, co widzieli i słyszeli i starali się przekazać ludowi wszelkimi możliwymi sposobami prawdę o Jezusie. Nie było sposobu, aby ich uciszyć. Przywódcy Izraela byli bezradni. A wszystko za sprawą Ducha Świętego, który rozpalał serca świadków i któremu nie mogli się oprzeć. Próżne były próby zastraszania. Dzięki temu  świadectwu otrzymaliśmy skarb Ewangelii.

    Dziś to my jesteśmy świadkami. Dzięki pośrednictwu Apostołów i tylu innych w całych dziejach chrześcijaństwa, uwierzyliśmy w Jezusa i mamy dzisiaj świadczyć o tej miłości Boga do nas. Przez nas sposób życia, przez wzajemne odnoszenie się do siebie, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości, pojednanie, przebaczenie, otwartość na potrzebujących. W ten sposób będziemy świadkami, że miłość Boża jest w naszych sercach.


Jakim jestem świadkiem?

środa, 19 kwietnia 2023

Środa 2. Tygodnia Wielkanocy

    W nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: «Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia!» (Dz 5,19-20).

    Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).


    Wiara góry przenosi. A miłość pokonuje wszelkie przeszkody. Nawet więzienne kraty. Apostołowie dali się uwieść Bożej miłości w zmartwychwstałym Chrystusie i nic nie było w stanie ich zatrzymać.

    Dla chrześcijanina pociągniętego przez Boga nie ma krat, które uniemożliwiałyby mu miłość i dzielenie się z innymi prawdą, nawet jeśli musi to czynić  więzieniu. 

    Dla tego, kto kocha, tysiąc przeszkód nie stanowi problemu. Dla tego, kto nie kocha, tysiąc dowodów nie jest dowodem. 

    Jeśli chodzi o miłość, mam najlepszy wzór: tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał... W tym zdaniu św. Jan zawarł całe zbawcze dzieło. A za nim kryje się jeden cel: aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne

    Czujemy się akceptowani, kiedy ktoś patrzy na nas z miłością. Dzisiejsza liturgia przypomina nam, że tym, kto zawsze patrzy na nas z miłością, jest sam Bóg


1. W czym wyraża się w moim życiu dobroć Boga?

wtorek, 18 kwietnia 2023

Wtorek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę (Dz 4,32-33). 


    Wczoraj zatrzymałem się na chwilę przy Piotrze i Janie, którzy po odzyskaniu wolności wrócili do wspólnoty i podjęli modlitwę. Dzisiaj św. Łukasz pozwala nam podejrzeć trochę, jak wyglądało życie tej wspólnoty.

    Opis św. Łukasza wykracza jednak poza rzeczywistość i opowiada o marzeniu, które w sobie nosi, aby zbudować wspólnotę taką jakiej chce Bóg. Wspólnotę, w której apostołowie wierzą w Ewangelię, głoszą ją z odwagą i świadczą o zmartwychwstaniu Jezusa. Za tę prawdę kładą na szali swoje życie. Pozostali członkowie wspólnoty znajdują się w tej samej łodzi, ponieważ jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich. Ich ręce były przy jednym pługu i nikt nie oglądał się wstecz. 

    W sobotę zakończyła się kolejna Kapituła naszej Prowincji i można było poczuć tego samego ducha, pojawiały się marzenia i odważne patrzenie w przyszłość, pełne nadziei i zaufania wobec Pana.

    To był ideał, zarówno wtedy, jak i teraz. Nic więcej i nic mniej. Ich głównym celem było dzielić się tym, co posiadali, z tymi, którzy posiadali mniej. Rzeczywistość zawsze jednak jest wolniejsza od marzeń. Świadczy o tym pochwała gestu Barnaby, która nie miałaby sensu, gdyby tego typu gesty były naszym powszednim chlebem. Jeszcze bardziej ten ideał będzie wybrzmiewał wobec zgrzytu, jaki wywoła postępek Ananiasza i Safiry (Dz 5,1nn).

    A jednak warto pomarzyć. Poznawać pragnienia serca, widzieć ideał, by do niego powoli zmierzać, nawet jeśli nasze marzenia wyprzedzają rzeczywistość, nawet jeśli inni uznają nas za idealistów, jeśli nawet wewnątrz wspólnoty i poza nią nie będziemy dobrze odbierani przez rozsądnych, twardo stąpających po ziemi ludzi...


1. Jakie marzenia wobec wspólnoty rodzinnej, wspólnoty parafialnej, zakonnej, wspólnoty Kościoła, kryją się w moim sercu?

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkanocy

    Piotr i Jan, uwolnieni, przybyli do swoich i opowiedzieli, co do nich mówili arcykapłani i starsi. A ci, wysłuchawszy tego, wznieśli jednomyślnie głos do Boga i mówili: daj sługom Twoim głosić słowo woje z całą odwagą (Dz 4,23-24a.29b).

    Jezus na to mu rzekł: "O tak, zapewniam cię, jeśli ktoś na nowo się nie narodzi, nie jest zdolny ujrzeć Królestwa Bożego (J 3,3).


    W obliczu dopiero co odzyskanej wolności, Piotr i Jan zwracają się do wspólnoty, by rozpocząć modlitwę. Nie proszą w niej, by Bóg ukarał prześladowców, ale by dał im odwagę, której potrzebują, aby stać się zwiastunami Słowa. Miejsce, w którym się modlili, drży. To jedyne miejsce, które się trzęsie, i to nie ze strachu, ale pod wpływem wielkiej mocy Ducha, który zostaje im udzielony. 

    Tak realizują się w nich nowe narodziny. Z ludzi zalęknionych, zamkniętych w Wieczerniku, stają się ludźmi przepełnionymi Duchem, Duchem odwagi, męstwa, który pozwala im wychodzić ze Słowem, mimo gróźb i niebezpieczeństw.

    Istnieje "stary" sposób życia, sposób życia według ciała, sposób życia według kryteriów tego świata. Powinniśmy podejmować wysiłek, by rozeznawać, czy nie kierujemy się nim w naszym decyzjach i wyborach. 

    Kiedy weryfikujemy w świetle Ewangelii tylko nasze chęci, idee i myśli, możemy dojść do wniosku, że jesteśmy po stronie Ewangelii. Ale konfrontacja naszych wyborów i decyzji, tym małych i wielkich, pozwala odsłonić prawdę. 

    Istnieje czasem ogromna przepaść między naszymi deklaracjami, a dokonywanymi wyborami i podejmowanymi decyzjami. Znam bardzo religijnych rodziców, którzy byli tacy do momentu, kiedy ich niezamężna córka poczęła dziecko - wtedy zrobili wszystko, aby uwolnić ją od "traumy" i zadbać o jej nieposzlakowaną opinię (przy okazji też własną), wybierając aborcję. Lub inna sytuacja. Wszystko było dobrze na drodze wiary, póki syn pewnych rodziców nie podjął decyzji, by zostać zakonnikiem - rodzice uruchomili całą artylerię argumentów, by go odwieść od tej decyzji. 

    Przykłady można mnożyć. Stary sposób życia, oparty na prestiżu, dobrej opinii, wygodzie, korzyściach, pojawia się za każdym razem, kiedy życie stawia nas przed wyborem decyzji. 

    Istnieje "nowy" sposób życia, sposób według Ducha. Styl,  w którym mniej ludzkich kalkulacji, kontrolowania wszystkiego i wszystkich, wolność od ludzkich opinii, mniej zabiegania o własną wygodę interesy.

    Drugi tydzień Wielkanocy rozpoczynamy wezwaniem do powtórnych narodzin, wezwaniem do nowości Ducha, który jest nam dany.


1. Czy badam w świetle Ewangelii moje życiowe decyzje i wybory?

niedziela, 16 kwietnia 2023

II Niedziela Wielkanocy - Niedziela Miłosierdzia

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” (J 20,19).


Grupa uczniów, zamknięte drzwi. Zamknięci na światło, niezdolni, by zmierzyć się z życiem, z tym, co przynosi nowy dzień. Pogrążeni we wspomnieniach, smutku, tęsknocie.  Rozmawiają cicho, nie potrafią spojrzeć sobie w oczy. 

    Są razem, ale trochę jakby obok siebie, nie ma wspólnoty. Porażka zakorzeniała się w ich sercach. Doświadczają nocy – tej na zewnątrz (wieczór), ale także tej w sobie. Nie spodziewali się takiego zakończenia, zakończenia, w którym mieli się czego wstydzić. Mogą rodzić się pretensje, bo przecież mogli zareagować inaczej. Czuli się winni. 

    A w takim stanie trudno nawet pomyśleć, że może przyjść nowe światło o świcie pierwszego dnia tygodnia. Nie zdawali sobie sprawy, że stało się coś wielkiego i wspaniałego, co zmieni wszystko. 

To bycie za zamkniętymi drzwiami wyraża bardzo wiele – to symbol. To zamknięcie na dialog, myślenie tylko o tym, co mi się przydarzyło, co zrobiłem lub co mi zrobiono, bez chęci spotkania z innymi. Nie chcieć wiedzieć o niczym i o nikim, zamknąć się refleksję nad tym, co się stało, bez próby zrozumienia i nadania sensu. Nie wiedzieć, dokąd pójść, co zrobić, co powiedzieć. 

    Uczniowie są w Wieczerniku, miejscu ważnym dla nich… Tam dzieli z Jezusem Chleb w czasie Ostatniej Wieczerzy. Wciąż odbijają się echem Jego słowa:  nie zostawię was samych, pokój mój daję wam, bierzcie i jedzcie, jesteście moimi przyjaciółmi, życie moje oddaję za was, miłujcie się wzajemnie, czyńcie to, co Ja wam uczyniłem, czyńcie to na moją pamiątkę…

    Ale też słychać inne słowa, słowa przestrogi: uderzą pasterza i rozproszą się owce, jeden z was mnie zdradzi, zanim kogut zapieje trzy razy się mnie wyprzesz, jednej godziny nie mogliście czuwać ze mną…


1. Które słowa Jezusa wybrzmiewają echem w moim sercu? Za co się winię? Czy potrafię przyjąć Jego miłosierdzie i przebaczenie?


sobota, 15 kwietnia 2023

Sobota w Oktawie Wielkanocy

    Ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wcześniej usunął siedmiu demonów. Ukazał się potem w odmienionej postaci dwom z nich, gdy szli, podążając na wieś. A później ukazał się samym jedenastu, gdy byli przy stole. Zganił ich za niewiarę i upór, że nie uwierzyli tym, którzy Go oglądali Zmartwychwstałego (Mk 16,9.12.14).


Święty Marek kończy swoją Ewangelię nawiązując do różnych doświadczeń Zmartwychwstałego, odnotowanych w innych Ewangeliach. Warto do każdego z tych przypadków powracać.

Ale zebrane tak razem, pozwalają nam zobaczyć zaskakujący wybór osób, którym Jezus się objawia. Kobieta, która miała w sobie siedem złych duchów, grupa przestraszonych rybaków, którzy zatrzasnęli drzwi z obawy, dwóch rozczarowanych, którzy dali nogę do Emaus. Zaledwie kilka osób. A gdyby tak Zmartwychwstały stanął przed Kajfaszem i Annaszem czy całym Sanhedrynem? Przed Piłatem, przed faryzeuszami?

Najważniejsze wydarzenie naszej wiary zostaje objawione małej grupce ludzi, raczej prostych i mało wpływowych, a nawet niezbyt przygotowanych, do swojej roli. Dopiero św. Paweł dzięki swemu wykształceniu nada wszystkiemu teologiczny szlif. Dziwne są te kryteria Pana Boga. 

Apostołowie, co podkreśla św. Marek, byli twardego serca, opornych uszu – zganił ich za niewiarę i upór. Na pewno nie byli naiwni, nie ulegli zbiorowej halucynacji. Uwierzenie w Zmartwychwstanie będzie procesem, w którym nie brakowało wątpliwości. Tamtym mężczyznom i kobietom nie było łatwiej uwierzyć, chociaż Go widzieli, niż nam, którzy nie widzimy. Wątpliwości zawsze towarzyszą wierze, czasem są tak wielkie, że mówimy o nocy wiary.

Będzie im bardzo trudno dać świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa. Nawet język, którym się posługiwali, nie był do tego przystosowany. Nie będą się upierać, głosząc Jezusa, przy niesprawdzalnych wizjach, ale będą wskazywali na osobistą przemianę, którą dało im spotkanie z Jezusem. Będą pokazywali nowy styl, nowy sposób życia. 

    Wiara zaczyna się od zaufania tym, którzy twierdzą, że Go spotkali… aż do osobistego doświadczenia spotkania na drodze wiary… może nawet na drodze wątpliwości i rozczarowań, drodze do Emaus. 


1. Jakie mam doświadczenie Jezusa, które może być moim świadectwem dla innych?


piątek, 14 kwietnia 2023

Piątek w Oktawie Wielkanocy

    Jezus zawołał do nich: "Dzieci, czy macie coś do zjedzenia?... Przynieście ryby, któreście teraz złowili... Chodźcie, zjedzcie śniadanie (J 21,5.10.12).


    Jedzenie to coś więcej niż przyjęcie pokarmu, aby przetrwać. Ludzie uczynili z posiłków chwile spotkania, rozmowy, intymnej komunii. W tym sensie biblijne wskazania mają rację, mówiąc, że skromne jedzenie w dobrym towarzystwie jest więcej warte niż wielkie uczty bez miłości. Zapraszamy członków rodziny, przyjaciół, tych, do których mamy zaufanie, aby usiedli z nami do posiłku przy wspólnym stole.

    Jezusa można poznawać na wiele sposobów. Jednym z nich jest spojrzenie na to, z kim jadał, z kim zasiadał przy stole. I tu możemy zobaczyć kolejny raz Jego wielkość. Zasiadał przy stole z bardzo wieloma i bardzo różnymi ludźmi: z faryzeuszami, celnikami, uczniami, przyjaciółmi, grzesznikami... i w ten sposób nikt nie jest wyłączony - każdy może należeć do Jego rodziny, jeżeli jest gotów słuchać Jego Słowa i nim żyć. 

    Dziś Zmartwychwstały organizuje posiłek swoim uczniom. Ostatni raz jedli wspólnie w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. 

    Jezus mógł być zły, bo w Jego godzinie zostawili Go samego, strach przeważył nad zaufaniem. A jednak On, który zna ich lepiej niż oni sami siebie, zaprasza ich na posiłek. Przygotował miejsce, rozpalił ogień, poprosił ich, by zrobili to, co umieli: by złowili ryby. 

    Każdego dnia, każdej niedzieli, Jezus przygotowuje nam miejsce i zaprasza do swojego stołu - na Eucharystię. Każdy z nas jest proszony, by przynieść to, co jest owocem naszego wysiłku, przynieść do tego stołu swoje życie, troski i osiągnięcia. On obiecuje nam dać to, co przygotował: swoje Słowo i swój Chleb. I dzięki tym darom możemy znów dalej iść Jego drogą. 


1. Co przynoszę do Bożego stołu Eucharystii, kiedy w niej uczestniczę? Czy korzystam z tego, co On dla mnie przygotował?

czwartek, 13 kwietnia 2023

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

    Gdy tak rozmawiali, On sam stanął między nimi i odezwał się do nich: "Pokój wam". Oniemieli i strachem zdjęci myśleli, że widzą ducha. A On im rzekł: "Dlaczego jesteście zmieszani i dlaczego takie myśli powstają w waszych sercach (Łk 24,36-38).


    W krótkim czasie przeszli wiele. Wydarzenia piętrzyły się jedno po drugim, nie mieli czasu na spokojne przemyślenie wszystkiego. Nic dziwnego, że oniemieli i objął ich lęk - drzwi zamknięte, a On wszedł.

    Ale Zmartwychwstanie powoli nabiera kształtów, staje się widoczne, a słowa Jezusa dotyka i porusza serca. 

    Spotkanie jest najważniejsze, ale aby mogło do niego dojść, konieczne jest wzajemne rozpoznanie, a dokładniej rzecz ujmując, nasze rozpoznanie Jezusa, bo On już nas zna. Uczniowie z Emaus mówią o tym, że rozpoznali Go, bo pozwolili Mu mówić, wyjaśniać Pisma i serce w nich zapłonęło. 

    Jezus idący u ich boku pozwolił im wyjaśnić, że utracili nadzieję i co było tego przyczyną. Wcześniej spodziewali się, ale teraz już nie... A ponieważ była szczerość, słuchanie, otwarcie i rozpoznanie, nastąpił cud,  wraz z nim spotkanie.

    Doświadczenie spotkania zaczyna się od zbliżenia się do Jezusa, a może bardziej, od pozwolenia Jezusowi, by On mógł się zbliżyć do nas, bo tylko wówczas możemy Go rozpoznać. 

    Pozwolili Mu towarzyszyć sobie w drodze. Czuli się przy nim swobodnie, dzieląc się swoim doświadczeniem straty, mówili o swoich nadziejach i rozczarowaniu. Jezus pozwolił im mówić, aż w końcu przejął inicjatywę, pozwala im spojrzeć na rzeczywistość w nowy sposób. Otwiera ich znów na nadzieję, którą dopiero co utracili.

    Doświadczenie spotkania pozwala im zrozumieć, że Bóg wciąż jest obecny, prowadzi ich do świętowania, wracają do Jerozolimy, by być razem z braćmi. 


1. Czy potrafię dostrzegać Boże działanie pośród moich rozczarowań i zwątpień?

środa, 12 kwietnia 2023

Środa w Oktawie Wielkanocy

    Tego samego dnia dwóch z nich szło do wsi zwanej Emaus, odległej od Jeruzalem sześćdziesiąt stadiów. Rozmawiali sobie o tym wszystkim, co się wydarzyło. W czasie ich rozważań sam Jezus przybliżył się i zaczął iść z nimi (Łk 24,13-15).


    Droga do Emaus. Idą smutni i zrozpaczeni. Uwierzyli, mieli nadzieję... wszystko się rozsypało... Kochali Jezusa, ale już Go nie ma z nimi... 

    Emaus, oprócz miejscowości leżącej tylko 11 km od Jerozolimy... Emaus duchowe reprezentuje jednak coś bardziej wartościowego i odkrywczego. Może dlatego tak trudno wskazać z całą pewnością na mapie to właściwe - kilka miejsc pretenduje do miejsca spotkania przy stole. Bo każdy ma swoje osobiste Emaus, ku któremu zmierzamy, bardziej lub mniej świadomie, kiedy dzień się ma ku wieczorowi.

     Zmierzamy do naszego Emaus. Pewnie niejeden raz szedłeś tą drogą, którą przebył Kleofas i drugi uczeń, ze swoimi rozczarowaniami, zwątpieniem, brakiem nadziei. Dobrze znasz tę drogę. 

    Pewne jest to, że wszyscy, oni i my, jesteśmy w drodze. I wszyscy zmierzamy do tego samego domu, do tego samego stołu. 

    I jeśli będziemy, tak jak Kleofas i ten drugi uczeń, ludźmi z otwartymi oczami, rozpoznamy tego samego i jedynego Wędrowca, który, gdy już usiądzie przy stole, potrafi przywrócić nam nadzieję i sprawi, że zawrócimy z drogi zwątpienia, by innym dawać nadzieję. 

wtorek, 11 kwietnia 2023

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

    Rzekł do niej Jezus: "Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?" Jezus jej rzekł: "Nie zatrzymuj Mnie..., ale idź do moich braci i powiedz im... (J 20,15.17).


    Zmartwychwstały przychodzi do nas ze swoim słowem, aby rozświetlać wciąż mroki naszych serc. Słowa skierowane do Marii Magdaleny dotykają także nas.

    Czemu płaczesz? Nazwij, albo przynajmniej spróbuj nadać imię temu wszystkiemu, co sprawia ci ból i cierpienie, co wyciska twoje łzy. Odkryj przed sobą i przed Nim to, co jest powodem twojej bezradności i bezsiły, to wszystko, co blokuje twoją wolę i nie pozwala czynić dobra. 

    Kogo szukasz? Co jest wciąż niespełnioną tęsknotą twojego serca? Tak często próbujesz zdobyć czyjś uśmiech, uznanie, chcesz, by inni zauważyli. Tak bardzo się starasz, by w układance życia wszystkie puzzle trafiły na swoje miejsce, a mimo to pojawia się rozczarowanie... twoje plany, perfekcyjnie dopracowane, które nie przynoszą spodziewanych owoców... Za czym lub za kim tęsknisz?

    Nie zatrzymuj Mnie. Bóg nie jest niczyją własnością. Nie traktuj Go zatem jak magicznej różdżki, która zawsze jest pod ręką i zawsze spełni twoje oczekiwania. Zmartwychwstały jest twoim przyjacielem, więc nie próbuj uczynić z Niego niewolnika, zapanować nad Nim. Będzie zawsze blisko twojego boku, ale nie próbuj zawłaszczyć Go dla siebie.

    Idź do moich braci i powiedz im... nie możesz wciąż kręcić się wokół swoich spraw, swojego bólu i żalu. Wyjdź ku innym, głoś zmartwychwstanie. To wciąż tajemnica, której nie potrafisz zrozumieć do końca, ale idź i mów o niej innym. Nie zawsze trzeba wszystko rozumieć, by dzielić się doświadczeniem wiary. Przekazując Dobrą Nowinę, dzieląc się własnym doświadczeniem Boga sprawiasz, że Jego tajemnica, także dla ciebie, staje się bardziej zrozumiała i jaśniejsza. 


1. Co mogę odpowiedzieć dziś Zmartwychwstałemu Panu na pytania, które zadaje? Czy potrafię podjąć Jego zaproszenie, by innym głosić Dobrą Nowinę?

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Poniedziałek w Oktawie Wielkanocy

    
Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, o czym sami wiecie, tego Męża, który z woli postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście (Dz 2,22-23).

    Wczoraj składaliśmy sobie życzenia Wielkanocne. Wiele razy z pewnością padło: wszystkiego najlepszego!
    Mówimy te słowa, słuchamy ich, ale nie do końca potrafimy zrozumieć, co kryje się za tymi słowami, które są echem wielkanocnego orędzia. Może w tych słowach kryć się tak wiele różnych myśli i przekonań:
* że ten, kto kocha, zawsze w końcu zwycięża;
* że nie jesteśmy stworzeni do cierpienia;
* że śmierć nie może zniszczyć naszego powołania do pełni życia;
* że wiara w Jezusa nie jest absurdem i niedorzecznością;
* że świadectwo Jego uczniów jest Prawdą,

    Liturgia proponuje nam fragment przemówienia Piotra apostoła. Opowiada nam o Jezusie, wymieniając najważniejsze punkty Jego życia i powołania. Mówi i Jego pochodzeniu z Nazaretu, o wybraniu przez Boga, co potwierdzały znaki i cuda, o Jego śmierci na drzewie krzyża i o Jego triumfie: Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci.

    Piotr cytuje Psalm 16, który również mówi o tym działaniu Boga: cieszy się moje serce i dusza raduje, a ciało moje będzie spoczywać bezpiecznie, bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz, bym pozostał w grobie...

    To świętowanie zwycięstwa jest dla nas tak ważne, że dla Liturgii dzisiejszy dzień nie jest poniedziałkiem. Wciąż trwa Niedziela Zmartwychwstania. I jutro też będzie Niedziela, i tak przez osiem dni. 
    Świętujemy prawdę, że Bóg nie jest obojętny wobec cierpienia i śmierci. Nasza rzeczywistość jest taka, jaka jest, ale Pan Bóg nie zawiedzie tych, którzy w Nim pokładają ufność. Pomaga nam w naszych trudnościach. Zabierze nasze lęki, nasze wątpliwości i otworzy nasze oczy na poranek światła. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale nastąpi. Zmartwychwstały nie jest już przywiązany do naszego kalendarza. On ma swój własny czas. Nie używa dat. Ale dzień, kiedy przyjdzie, będzie Niedzielą Zmartwychwstania, nawet jeśli będzie to poniedziałek czy czwartek.


1. Czy wierzę w Boga, który towarzyszy mojej codzienności?

niedziela, 9 kwietnia 2023

Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego

    Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył (J 20,1b-2.8).


      Ewangelia Uroczystości Zmartwychwstania, może tego nawet nie zauważyłeś, nie jest relacją o ukazaniu się Zmartwychwstałego. Ta Ewangelia mówi o Jego zniknięciu. Maria Magdalena, a potem obaj uczniowie, nie doświadczają triumfalnego objawienia się potęgi Boga, który kruszy skały grobu.  Widzą jedynie pusty grób.    

      Jezus w tej historii jest wielkim nieobecnym, a jednocześnie jest prawdziwą mocą, która rozświetla mrok serca, pozwala zobaczyć i uwierzyć. Leżące płótna i chusta są niemymi świadkami i mówią, że Jego martwe ciało tam było.   

    Nie ma sensu szukać wyjaśnień i dowodów pośród płócien, bandaży i chusty, tylko osobiste doświadczenie miłości Jezusa może sprawić, że Go zobaczymy Zmartwychwstałego. 

    Tylko zeznania świadków, pierwszych świadków, których słowa płyną przez wieki. Od ucha do ucha przekazywana jest wiadomość: Jezus Zmartwychwstał!     


1. Jakie sprawy i problemy odbierają mi dzisiaj nadzieję? Co mogę zrobić, by to zmienić?

sobota, 8 kwietnia 2023

Życzenia Wielkanocne


 Weselcie się już, zastępy aniołów, w niebie; weselcie się. słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo. Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!

Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci, jako Zwycięzca wyszedł z Otchłani. 


Słowa orędzia Wigilii Paschalnej mówią o darach Zmartwychwstałego: wolności, radości, zbawieniu, jasności, zwycięstwie nad śmiercią. Niech dary Zmartwychwstałego Pana wypełniają nasze serca, a blask Jego zwycięstwa wypełnia nas światłem i pokojem


z darem modlitwy


                                                                                    o. Edward SP

Wielka Sobota

    Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu (J 19,40-42).


    Stajemy wobec grobu. Bez słów. Nic nie świętujemy. Obejmuje nas cisza tego dnia. Jedna część naszego ducha wpatruje się w noc śmierci. Druga powoli przeczuwa już świt nowego dnia.

    Całe nasze życie jest Wielką Sobotą tej ciszy i napięcia między umieraniem a nadzieją nowego życia. Zamieszkują w nas wspomnienia tych wszystkich osób i śmierci, które wyprzedziły naszą własną śmierć. I odzywa się w każdym z nas źródło, które zapowiada zmartwychwstanie. 

    Wielka Sobota to też dzień kontemplacji tego świata i tego, co z niego uczyniliśmy. To, co Ojciec przygotował dla swoich dzieci dla wielu stało się miejscem nie do życia. 

    Kontemplując grób Jezusa, powinniśmy postawić sobie pytania, które pozwolą nam na nowo odczytać słowa wypowiadane w Credo: został umęczony i pogrzebany

    Jakie nadzieje zakopywałem przez całe moje życie, jakie wciąż zakopuję?

    Jakie pytania nurtują moje serce w tych dniach?

    Jakie tęsknoty wciąż wypełniają moje serce?

piątek, 7 kwietnia 2023

Wielki Piątek

    On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53,4-5).

    Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: «Kogo szukacie?» Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem»  (J 18.4-5).


    Jezus zna stawkę tego wieczoru. Jest konsekwentny w swojej misji, otrzymanej od Ojca. Nawet, kiedy ceną jest życie. I chociaż w dramacie, który dzieje się na naszych oczach przydzielono Mu rolę ofiary, to On jest reżyserem tego dramatu, On kieruje aktorami i mówi im, jakie są następne kroki.

    On nie zostaje zabity. On oddaje swoje życie. Modlitwa w Getsemani jest kluczowa w całym obrazie, bo to ona nadaje sens wszystkim następnym wydarzeniom: nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie

    To w Getsemani, mimo nocy i mroku ludzkich serc, które wypełniają oliwny gaj, Jezus jest w stanie odpowiedzieć bardzo wyraźnie: Ja jestem. Wychodzi naprzeciw tym, którzy szukają Jezusa Nazarejczyka. Mógł się wycofać. Powiedzieć, jak Piotr: nie znam Go, nie słyszałem o Nim. Ale wyszedł im naprzeciw. A potem przyszła reszta.

    Nadal przeżywamy Wielki Piątek. Możemy kontemplować ból, który został Jezusowi zadany. Ale nie to jest najważniejsze. Jezus chciał uczynić swoje życie, a także swoją śmierć, znakiem nowego początku, nowego stworzenia, nowej nadziei, całkowicie ufając swojemu Ojcu.

    I chociaż dzisiejszy dzień przeżywamy jako dzień smutku, dzień śmierci Jezusa, musimy przeżywać go w nadziei. I nie jest to łatwe. Śmierć wchodzi codziennie do naszych domów oknem telewizora czy komputera. Oferuje martwe ciała żołnierzy, kobiet, dzieci, dziennikarzy, misjonarzy i misjonarek. 

    Patrząc na te przewijające się obrazy, odczuwam to samo, co klękając przed krzyżem i wizerunkiem ukrzyżowanego. Pytam: dlaczego człowiek uzurpuje sobie prawo skracania czyjegoś życia? W imię jakiej sprawy może rozporządzać życiem innych? Jak wyjaśnić i zapłacić za śmierć niewinnego dziecka, które dopiero otwiera się na życie? Jakie argumenty pozwalają uwierzyć człowiekowi, że te wszystkie śmierci to tylko konieczne straty w służbie jakiejś tam wolności, bo lepiej, aby jeden zginął na lud

    Dopóki człowiek będzie uważał, że można poświęcać ludzkie życie, aby uzyskać jakieś rzekome korzyści, będziemy wciąż stali pod Krzyżem Wielkiego Piątku, dźwigając doświadczenie niesprawiedliwości, własnej niesprawiedliwości, daleko od Zmartwychwstania. 


1. Czy potrafię widzieć oblicze cierpiącego Zbawiciela w twarzach ludzi dotkniętych cierpieniem? 

czwartek, 6 kwietnia 2023

Wielki Czwartek

    Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie (1 Kor 11.26).

    Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział. Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną» (J 13,7.8b).


    Dzielenie się chlebem, picie z tego samego kielicha, były w czasach Jezusa bardzo wymownymi gestami. Nawiązywano przez nie głęboką komunię z innymi. Na tym polega istota wspólnego przebywania przy stole. 

    Chleb i wino, owoce ziemi i pracy rąk ludzkich, stają się pokarmem po procesie przemiany. Ziarna pszenicy i winne grona muszą umrzeć, aby mógł narodzić się chleb i wino.

    Kiedy Jezus podaje te dary swoim uczniom, mówi o swojej śmierci, ale również mówi o śmierci uczniów. Proponuje im program życia, który jest naśladowaniem Jego drogi. Mówi im i nam: Możecie być pokarmem dla innych, jeśli zgodzicie się, by was zmielono (jak ziarna) i wyciśnięto (jak winne grono). Na tym polega istota Eucharystii. Dlatego przypomina nam św. Paweł: ilekroć spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż po Jego powtórne przyjście. Odtwarzamy sens Jego życia  ofiarowanego ludziom.

    Kto to rozumie, przestaje pytać, po co Eucharystia. Jest źródłem życia. Bez wejścia w komunię z Chrystusem, który daje nam siebie, nie jesteśmy w stanie pozwolić na to, by nas przemielono i wyciśnięto w winnicy życia. stawiamy opór wszelkiemu cierpieniu i śmierci i nie potrafimy znaleźć sensu w niczym, co jest związane z ofiarą. Bez Eucharystii życie sprowadza się do wegetacji.

    A ponieważ utraciliśmy zdolność odczytywania symboli, Ewangelia Jana oferuje nam przekład Eucharystii na język bardziej zrozumiały dla każdego. Eucharystia jest przeżywana przez tych, którzy naśladują życie Jezusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie za wielu. To dlatego w Wielki Czwartek przed naszymi oczami pojawia się obraz Jezusa, który umywa uczniom nogi. Pan staje się sługą, a słudzy stają się panami.

    Naśladować Jezusa, to potraktować swoje życie jako służbę dla innych. 

     Pewien opat dzielił się świadectwem: Kiedy byłem nastolatkiem, miałem ambicję być pierwszym we wszystkim: chciałem być najprzystojniejszy, najsprytniejszy, najwyższy, najbogatszy, najmłodszy, najlepszy, najmądrzejszy.

    Wkrótce odkryłem, że ambicja odbiera mi życie, ale nie wiedziałem, co zrobić, by nie zdradzić siebie. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że prawdziwym ideałem jest zajmowanie ostatniego miejsca. które jest miejscem służby, a więc i miłości. To nadało nowy sens mojemu życiu. 

    Teraz zdaję sobie sprawę, że domaganie się ostatniego miejsca przez kogokolwiek, to też zbyt wiele, ponieważ Pan zarezerwował to miejsce dla siebie i nie oddaje go, choć dzieli się nim z tymi, którzy go o nie z pokorą proszą. Proszę Go o ostatnie miejsce, mając świadomość, że na nie nie zasługuję, a służąc innym, czuję się szczęśliwy.


1. Na ile duchowość eucharystyczna jest moim udziałem w wymiarze komunii z Chrystusem i tymi, którzy mnie otaczają?

środa, 5 kwietnia 2023

Środa wielkiego Tygodnia

    Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem (Iz 50,6).

    Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?» Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: «Czy nie ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak jest, ty» (Mt 26,22.25).


    Czy zastanawiałeś się kiedyś, czym jest ludzka twarz? Twoja twarz?

    Pozwolił mi to zrozumieć żydowski filozof, Levinas. Jest to ta część naszego ciała, której nie możemy zobaczyć bezpośrednio, co najwyżej odbicie w lustrze, a którą zawsze widzą inni.

    Moja twarz dla innych jest tym, przez co odczytują mnie jako osobę, jest wyrazem całego mojego człowieczeństwa. 

    Ktoś mówi: widzę dziś smutek na twojej twarzy, a innym razem złość, radość, pokój... Nasza twarz jest oknem, przez które komunikujemy, kim jesteśmy, czym żyjemy i co przeżywamy. Komunikują to nasze oczy, usta, brwi...

    A prorok Izajasz, mówiąc o Słudze Jahwe, wypowiada słowa: Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem, a psalmista dodaje: hańba twarz mi okrywa, hańba złamała moje serce...

    W ciągu tych najbliższych dni będziemy wpatrywać się w oblicze Jezusa, będziemy przypatrywać się Jego twarzy. Jego twarz jest jak mapa, na której zapisane są radości i cierpienia wszystkich ludzi. 

    W przeddzień śmierci w tę twarz z pewnością patrzyli apostołowie w Wieczerniku. Co widzieli w tym boskim Obliczu, kiedy pytali jeden po drugim, który z nich zdradzi? Co widział Judasz, gdy pytał: Czyżbym ja, Rabbi? Co Jezus widział na ich twarzach? 

    Do Ciebie mówi moje serce: "On szukał oblicza mojego"; Twojego Oblicza, Panie, chcę teraz szukać. Nie odwracaj zatem ode mnie swojego Oblicza...

    Wielki Tydzień zaprasza nas, by szukać i kontemplować oblicze Chrystusa. Zaprasza do odwagi, by spojrzeć na to Oblicze pokryte obelgami i plwociną, poranione pięściami, a jednak piękne, jaśniejące i przebaczające. To oblicze ukazuje się w liturgii Kościoła i w każdej ludzkiej twarzy, zwłaszcza cierpiącej. Jesteśmy zaproszeni, by i dziś odkrywać twarz Jezusa, która nadal cierpi.

    Proszę dziś o to, bym umiał dostrzec to cierpiące Oblicze, gdziekolwiek i w kimkolwiek się objawi. 


1. Co Jezus widzi w mojej twarzy, szczególnie dzisiaj? Czy jest we mnie pragnienie, by patrzeć w Jego Oblicze?

    

wtorek, 4 kwietnia 2023

Wtorek Wielkiego Tygodnia

    Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi (J 13,21-22).


    Ewangelia Wielkiego Wtorku pozwala nam wejść głębiej w  tajemnicę serca, które odrzuca miłość, zamyka się w rozczarowaniu i zwątpieniu, w odrzuceniu i wyborze świata, co już wczoraj zapowiadała uczta w Betanii.

    Najbardziej uderza w tej historii to, że zdrada wykuwa się w kręgu najbliższych, tych, którzy mieli dostęp do serca Mistrza. Jeden z was Mnie zdradzi... 

    Uważamy się za uczniów Jezusa, a Słowo tego dnia konfrontuje nas z tajemnicą naszych zdrad, naszych niewierności. Słowo zdrada jest trudnym słowem. Tak trudnym chyba, że nawet w lekcjonarzu zastąpiono je słowem wyda. Prawie nie używamy tego słowa w naszym języku, tak wielki ciężar oskarżenia w sobie niesie. Szukamy eufemizmów, które potrafią złagodzić nieco rzeczywistość. Mówić o zdradzie, to odnosić się do zniszczonej relacji miłości i wierności.  Zdradza się tylko to, co się kocha. 

    Czy zdradzamy Jezusa, którego przecież chcemy kochać?

* zdradzamy Go, gdy nadużywamy obietnic, które nie znajdują oparcia w naszym życiu;

* zdradzamy Go, gdy w natłoku naszych spraw i interesów nie znajdujemy czasu, by marnować ten czas w Jego obecności, bezinteresownie;

* zdradzamy Go, kiedy wkładamy w Jego usta słowa, które są jedynie projekcją naszych małostkowych pragnień i oczekiwań;

* zdradzamy Go, gdy odwracamy się od ludzi, z którymi relacja wydaje się nam  trudna, wymagająca poświęcenia i rezygnacji z własnego egoizmu, bo to On w nich do nas przychodzi;

* zdradzamy Go, gdy zbyt może często wymawiamy Jego imię, nie pozwalając jednocześnie, by nas przemieniał;

    W ten Wielki Wtorek możemy się zmierzyć z naszymi zdradami, z naszą niewiernością.


1. Co jeszcze mogę dodać do moich zdrad Jezusa?

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Poniedziałek Wielkiego Tygodnia

    Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» (J 12,2b-3a.-4-5).


    Posługująca przy stole Marta, wskrzeszony Łazarz i Maria z nardowym olejkiem reprezentują tych, którzy kochają. Służą, słuchają i namaszczają Jezusa. I robią to wszystko bezinteresownie, bo taka jest istota prawdziwej przyjaźni.

    Judasz Iskariota reprezentuje tych, którzy się zawiedli na Jezusie, rozczarowali się i zrazili. Krytykuje marnotrawstwo Marii, posługując się logiką świata, racjonalizuje gesty i ocenia. 

    Patrzę na Jezusa i Jego postawę wobec każdego z tych zachowań ludzkich. Ważny jest każdy szczegół, bo odpowiedź dotyczy każdego z nas. 

    W przypadku Marty, Marii i Łazarza Jezus pozwala, by to, co bezinteresowne, zostało wykonane. Na to, co bezinteresowne, odpowiada bezinteresownością. Uczyniła to na dzień mojego pogrzebu. Jezus zgadza się na bycie kochanym, znajduje pociechę w domu przyjaciół w Betanii. Cieszy się przyjaźnią.

    W odniesieniu do Judasza, Jezus demaskuje fałszywą logikę, racjonalny i pozornie słuszny argument. I dziś nie brakuje takich racjonalnych i rzekomo słusznych argumentów, jakie świat wysuwa pod adresem Kościoła i religii. Jezus nie daje się wciągnąć w pułapki tych, którzy udają zatroskanych przyjaciół, ale są jedynie bezdusznymi urzędnikami.

    Te postawy są lustrem, w którym możemy się przejrzeć na początku Wielkiego Tygodnia. Czego jest  w nas więcej: postawy oddania i bezinteresowności czy też racjonalizowania, które próbuje usprawiedliwić i ukryć naszą przeciętność?

    Podczas uczty w Betanii pojawia się olejek nardowy, który jest symbolem tych wonności, którymi zostanie namaszczone ciało Jezusa po Jego śmierci. To drogi olejek - miłość nie jest skąpa. Jego woń przenika wszystko w tym domu, rozprzestrzenia się - miłość nie pozwala się zamknąć. 

    Zdrada i miłość, Judasz i Maria, jak klamra, wokół Jezusa. Judasz robiący wyrzuty fałszywymi argumentami i troską. Miłości nie da się przeliczyć na pieniądze. Judasz - obok światła, a jednak pochłania go już mrok nocy; obok tak wielkiej miłości, a już zrażony i zamknięty w rozczarowaniu. Miłość, którą miał, zwiędła, a pocałunek stanie się pieczęcią śmierci. 


1. Jakie jest moje serce w miłości: hojne czy skąpe? A może rozdarte, nieszczere i wątpiące - nie wierzy w miłość?


niedziela, 2 kwietnia 2023

Niedziela Palmowa - Niedziela Męki Pańskiej

Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi… Uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (Flp 2,6-8).


Kończy się Wielki Post i zaczyna się Wielki Tydzień, którego bramą jest ta niedziela: niedziela palmowa i zarazem niedziela Męki Pańskiej.

Palmy, pełne kolorów, zachęcają do świętowania i radości, a liturgia opowiadają nam historię męki Jezusa i kończą się nie zmartwychwstaniem, ale pogrzebem pokonanego Jezusa, opuszczonego przez wszystkich, z wyjątkiem dwóch kobiet, Matki i grupy żołnierzy, których arcykapłani i faryzeusze wyprosili u Piłata, aby mieć pewność, że nikt nie wykradnie Jego ciała. A potem cisza. Nic więcej.

     Czytamy relację tych ostatnich godzin Jezusa. Warto zwrócić uwagę na kilka elementów, bo powinny się znaleźć w naszej modlitwie, medytacji nad tą tajemnicą. 

• ustanowienie Eucharystii ma miejsce w kontekście pożegnania Jezusa. Jezus i uczniowie wiele razy zasiadali do posiłku, ale ten miał szczególne znaczenie. Oznacza oddanie życia Jezusa za nas;

• uczniowie nie bardzo rozumieją moment, w którym uczestniczą. W Ogrodzie Oliwnym spokojnie zasypiają, nie zdają sobie sprawy, że ich serce i duch są gorące, ale ciało słabe. A Jezus przeżywa swoją mękę, doświadcza opuszczenia i samotności. Zdrada Judasza tylko potwierdzi to opuszczenie;

• w procesie przed żydowskimi władzami Jezus doświadcza głębi tego, czym jest niesprawiedliwość i niewdzięczność ludzi, którzy troszczą się jedynie o własne interesy. Wyrok zapadł wcześniej, teraz chodzi jedynie o pretekst, aby uzasadnić decyzję, która już zapadła;

osamotnienie. Uczniowie, którzy spokojnie spali, teraz uciekli i zostawili Go. Piotr ledwie jest w stanie iść z daleka, ale w momencie konfrontacji ze służącą pałacu wypiera się, by należał do uczniów. Nic nie wie, nie zna. Tak się złożyło, że akurat przechodził obok;

• żołnierze, którzy zrobili sobie z męki Jezusa tanią rozrywkę. Ot, taki sport, znany do dziś, kopać leżących, znęcać się nad najsłabszymi. Na wszystkich poziomach społeczeństwa. Jestem pewien, że każdy z nas uczestniczył kiedyś w takich igrzyskach przemocy;

• pogarda dociera pod sam krzyż. Ci, którzy Go widzą, wyśmiewają Go. Nawet bandyci znieważają. Jezus pozostaje wierny do końca. Odczuwa ból opuszczenia, ale trwa w modlitwie i zaufaniu wobec Ojca;

• moment śmierci nie wymaga komentarza. Jedynie czas milczenia. I spojrzenia, jeśli odważymy się, stanąć twarzą w twarz z ukrzyżowanym. I poczuć ból Jezusa i ból świata, obecny w bólu tak wielu niewinnych. I trwać w zaufaniu wobec Ojca, mimo niesprawiedliwości;


1. Jak często wracam, poza Wielkim Postem, do opisu Męki Pana Jezusa?


sobota, 1 kwietnia 2023

Sobota 5. Tygodnia Wielkiego Postu

    Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród» (J 11,49-50).


    Jutro już Niedziela Palmowa. Ewangelia opowiada nam, że zaczyna się już ostatni odcinek ziemskiej drogi Jezusa, drogi do świętego miasta - Jerozolimy. 

    Faryzeusze szukają Go, aby zabić, lud czeka, aby okrzyknąć Mesjaszem, uczniom, którzy z Nim idą towarzyszy strach. Gdzieś pośród tych wszystkich osób gromadzących się w Jerozolimie przed Paschą jest i nasze miejsce. Czego się dziś obawiamy, idąc za Jezusem?

    Dotarliśmy do końca Wielkiego Postu... czas na podsumowanie przed wejściem w misteria Wielkiego Tygodnia. Warto spojrzeć na to, co przeżyliśmy w tym świętym czasie, czego doświadczyliśmy z strony Pana Boga. To także moment, by zastanowić się nad tym, jak przeżyć te najbliższe święte dni. Chodzi o to, by Niedziela Palmowa i Wielki Tydzień nie przeszły nam gdzieś obok, byśmy nie skoncentrowali naszej uwagi na tym, co zewnętrzne. 

    Jan Ewangelista podkreśla, że Jezus, jeden Człowiek, ma umrzeć za lud. A ten lud, to my, ty i ja. Nie można stanąć z boku i jedynie przyglądać się temu widowisku. Trzeba się zaangażować. Trzeba przynajmniej stanąć u Jego boku, ruszyć Jego śladami, towarzyszyć w tej drodze do Jerozolimy, usiąść do stołu Ostatniej Wieczerzy, wyruszyć ku Golgocie, oczekiwać poranka pierwszego dnia. W tym bowiem, w tej tajemnicy, jest nasze życie. 

    Jezus umiera za lud, umiera za nas. To ważna wskazówka na ten czas Wielkiego Tygodnia. 


1. Co mogę zrobić, by być bliżej Jezusa w czasie Wielkiego Tygodnia?