zachód słońca

zachód słońca

sobota, 5 lutego 2022

Sobota 4. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Agaty

    Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny?» (1 Krl 3,9).

    Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać (Mk 6,32-34).


    Wyprawa do Gibeonu to wspaniały prolog do panowania Salomona, który objął tron po Dawidzie. Dialog, który toczy się między królem a Bogiem uderza, bo Salomon nie odwołuje się do Boga, by prosić o dobra materialne czy ziemską chwałę, które były traktowane jako wyraz Bożego błogosławieństwa. Salomon prosi o serce mądre i poddane Bogu, a jego troską jest lud, nad którym ma sprawować władzę. 

    Słowa, które Salomon wypowiada, a następnie Boża odpowiedź, zarysowują już to, co stanie się najbardziej znamienną cechą następcy Dawida - mądrość. Mądrość, która jest Bożym darem, a nie osobistą zasługą monarchy. Ta mądrość zostanie użyta dla dobra Izraela, znajdzie swoje odbicie w stylu rządzenia, wymierzaniu sprawiedliwości. Mądrość i sprawiedliwość Salomona zostaną zapamiętane na pokolenia. 

    Potrzebujemy mądrości i rozumnego serca. W naszym życiu wspólnotowym, rodzinnym, stajemy czasem wobec sytuacji i decyzji, których nie jesteśmy w stanie rozeznać ludzkimi siłami, by znaleźć rozwiązanie. Mądrość Boża, ten niezwykły dar Ducha Świętego, pozwala daje światło i wspiera nasz rozum. Pozwala też na przychodzenie innym z pomocą.

    Dobry wybór nie zawsze jest łatwy. Potrzeba modlitwy, która otwiera drzwi rozeznania. Kiedy stajemy przed Bogiem w prostocie serca, nasza prawda konfrontowana jest z Jego PRAWDĄ, a kiedy jesteśmy uczciwi wobec siebie, Pan daje światło poznania naszym wyborom i decyzjom. 

    Opowiadanie świętego Marka ukazuje bardzo zwyczajną scenę. Potrzeba odpoczynku Jezusa i Jego uczniów zostają zakłócona przez tłum.

    Zmiana planów to takie danie, które często gości na naszym stole codzienności. Jezus daje nam wspaniałą lekcję. Nie widać w Nim zdenerwowania, nie widać reakcji, która świadczyłaby o tym, że właśnie ktoś "rozwalił" Mu pomysł czy plan. Zaczął ich nauczać... Spokojnie. 

    Umieć znaleźć czas dla innych, chociaż wszyscy mamy go jakby coraz mniej i mamy tysiące rzeczy do zrobienia. Duchowa kultura Jezusa - traktować każdego człowieka, który staje na naszej drodze tak, jakbyśmy mieli cały czas dla niego. 

    Z tego stwierdzenia św. Marka bije spokój. Zaczął ich nauczać... Gdy plany się załamują, gdy zmęczenie ciąży, gdy pojawiają się niepowodzenia... Święci zachowują spokój...


1. W jakiej mierze z mojego postępowania przebija Boży pokój?

piątek, 4 lutego 2022

Piątek 4. Tygodnia Zwykłego

    
Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę (Mk 6,17-20).


    Sława Jezusa rośnie i dociera do pałacu Heroda. Budzi niepokój i porusza sumienie. Herod musi wrócić pamięcią do zbrodni, którą popełnił przy współudziale dwóch kobiet, jaką było zabicie Jana Chrzciciela. 

    Herod Antypas był synem Heroda Wielkiego. Heriodada, wnuczka Heroda Wielkiego poślubiła swojego wuja - Filipa, a następnie odeszła od niego i poślubiła drugiego wuja - Heroda Antypasa, który był przyrodnim bratem Filipa. Salome, córka Heriodady, źle znosiła pobyt w twierdzy w pobliżu Morza Martwego, ale w czasie urodzinowego bankietu tańczy przed gośćmi Heroda i otrzymuje obietnicę. Mogła prosić o tak wiele dla siebie, a uległa matce i poprosiła o głowę Jana Chrzciciela.

    Herod dobrze wiedział, że nie powinien ulegać tej prośbie. Szanował Jana, uznawał go za autorytet moralny, ale nie miał odwagi, by wobec wypowiedzianej prośby powiedzieć: nie! Słaby człowiek, który podejmuje działanie przeciw własnemu sumieniu. 

    Jan Chrzciciel jest przeciwieństwem Heroda. Jeśli Herod reprezentuje słabość, moralną chwiejność, to Jan jest uosobieniem siły, konsekwencji i szczerości. Herod nie mylił się, obdarzając szacunkiem Jana, o którym Chrystus powie: nie narodził się większy od Jana

    Być może dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, dostrzega się wartość moralnej konsekwencji i wierności, kiedy człowiek tak często zmienia swoje decyzje, etyczne wybory, kiedy coś co dziś jest prawdą, jutro staje się dla niego kłamstwem. Najpierw jednak trzeba przyznać, że nikt z nas nie jest wolny od sprzeczności braku spójności między tym, co mówi i deklaruje, a tym, co czyni - wygodnym życiem, konformizmem, konsumpcjonizmem, brakiem świadczenia o ewangelicznych wartościach. 

    Historia Jana jest wezwaniem, by podjąć na nowo rewizję własnych życiowych nawyków.

1. Na ile staram się żyć w zgodzie Ewangelią, nie ulegając pokusom świata?

czwartek, 3 lutego 2022

Czwartek 4. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Błażeja

    «Ja wyruszam w drogę przeznaczoną ludziom na całej ziemi. Ty zaś bądź mocny i okaż się mężem! Będziesz strzegł zarządzeń Pana, Boga twego, aby iść za Jego wskazaniami, przestrzegać Jego praw, poleceń i nakazów, jak napisano w Prawie Mojżesza, aby ci się powiodło wszystko, co zamierzysz, i wszystko, czym się zajmiesz (1 Krl 2,2-3).


    Bóg wypowiada o Dawidzie słowa, które w pierwszym odbiorze mogą wydawać się zaskakujące: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Kiedy patrzymy na historię życia Dawida, ta pochwała może wydawać się nawet pomyłką. Patrząc na wady i grzechy Dawida można pytać i zastanawiać się, co czyni Dawida człowiekiem według Bożego serca?

    Trzeba sięgnąć nieco głębiej, by to zobaczyć. Odkryć w Dawidzie człowieka, którego serce jest nieustannie otwarte na Boga; człowieka, który potrafi rozpoznać swoje grzechy, który pracuje nad tym, by się poprawić, zaczyna od nowa. W każdej sytuacji szuka ratunku i pomocy u Boga. Patrzy na swoje życie przez pryzmat modlitwy - relacji z Bogiem. Nie próbuje na innych zrzucać konsekwencji swoich błędnych wyborów. I to jest to, co podoba się w nim Bogu.

    Dawid mówi synowi, że godność człowieka leży w jego powołaniu do komunii z Bogiem - sam tego doświadczył, a także doświadczył tego, czym kończy się zerwanie tej komunii. 

    Komunia, którą Bóg nieustannie nam oferuje, ale człowiek potrafi o niej zapomnieć, zlekceważyć ją, a nawet odrzucić. 

    Kiedy człowiek odwraca się od Boga i ustawia siebie jako normę i regułę działań, może popełnić wiele głupot i grzechów. 

    Człowiek wierzący ma za zadanie pokazywać światu, że Bóg nie jest ciężarem i ograniczeniem ludzkiego życia; że kiedy staramy się żyć według Jego woli, chociaż często wiąże się to z wyrzeczeniami i poświęceniem, Bóg czyni nas szczęśliwymi, spełnionymi ludźmi. 

    Historia Dawida ukazuje jeszcze jedno ważne przesłanie: Bóg obdarza swoją łaską grzesznika, który się nawraca i wyraża swoje zadowolenie z każdego z nas, kiedy podejmujemy wysiłek, by żyć zgodnie z Jego wolą, chociaż na drodze życie upadamy tak wiele razy. 


1. Czy podejmuję codzienną walkę, by trwać w komunii z Bogiem?

środa, 2 lutego 2022

Środa 4. Tygodnia Zwykłego - Święto Ofiarowania Pańskiego

    «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela» (Łk 2,29-32).


    Święto światła. Matki Bożej Gromnicznej. Dziecko przyniesione przez Maryję do świątyni nazwane jest przez Starca Symeona Światłem. A ponieważ jest Światłem, przynosi Zbawienie. 

    Człowiek potrzebował i wciąż potrzebuje Światła, które przychodzi z wysoka, aby zobaczyć, gdzie jest jego ratunek i zbawienie. Tak właśnie postrzegał to Symeon, dlatego ze spokojem i radością wypowiada słowa: pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju... Z Jezusem Światłem przyszło do niego Zbawienie. Do niego i do ludu Izraela. 

    Światło przez większość niezauważone i nierozpoznane. Mimo wielu znaków i cudów, mimo nauki, która zdumiewała. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli

    Światło jest tym, czego potrzebujemy, aby żyć. Bez światła nie ma życia. Potrzebujemy tego Światła, aby wzrastać jako ludzie  zgodnie z Bożym planem. Ale trudno nam jest to Światło rozpoznać i zobaczyć w prostocie i czułości małego Dziecka, obejmowanego przez rodziców. 

    Często chcemy jasności, fajerwerków i iluminacji, ale nie Światła. Chcemy czegoś co oślepia i ogłupia, a nie czegoś co oświeca. 

    A jeśli udaje się nam zobaczyć to Światło, trudno nam je przyjąć z taką czułością, z jaką Symeon przyjął Dzieciątko Jezus w swoje ramiona i z taką radością, jaka towarzyszyła św. Annie. Zbyt mocno jesteśmy oślepieni, aby odkryć wielkość i piękno tego jedynego Światła

    Dla Symeona był to moment, na który czekał, kulminacja jego szczęścia i powód do życia. Maryja i Józef nie do końca rozumieli to zachowanie Symeona, dziwili się temu, co o Jezusie mówiono

    Przyjęcie tego Światła nie jest łatwe, bo oznacza konflikt ze światełkami świata, które są pełne ciemności. To również zapowiada Symeon: znak, któremu sprzeciwiać się będą

    Święto Ofiarowania Pańskiego to od wielu już lat święto osób Konsekrowanych.  Konsekrowani, to znaczy oddani Bogu przez szczególną konsekrację wypływającą z podstawowej konsekracji chrztu. Chcę was dzisiaj prosić o modlitwę za wszystkie osoby konsekrowane, siostry zakonne i zakonników, szczególnie za tych, których znacie, by stawali się światłem - ikoną Jezusa, aby ludzie uwierzyli i przyjęli to Światło.


1. Czy jest we mnie tęsknota za Jezusem - Światłem?

wtorek, 1 lutego 2022

Wtorek 4. Tygodnia Zwykłego

    Król zadrżał. Udał się do górnego pomieszczenia bramy i płakał. Chodząc tak mówił: «Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Kto by dał, bym ja umarł zamiast ciebie? Absalomie, mój synu, mój synu!» (2 Sm 1,19).


    Wojna w rodzinie, w której nigdy nie ma zwycięzców. Absalom zginął, jest przegranym w walce, ale i Dawid nie jest zwycięzcą - strata jest zbyt bolesna. 

    Płacz Dawida rozdziera serce. To rana, która będzie krwawić. Chociaż wojsko odbierze mu prawo do żałoby, serce Dawida będzie płakało.

    Kiedy słyszę ten płacz i wołanie Dawida, który wolałby sam umrzeć, by jego syn mógł żyć, przypominam sobie inny płacz, równie bolesny i spowodowany stratą. Płacz bezsilności Boga wobec zatwardziałości ludzkiego serca, które odrzuca łaskę. Płacz Jezusa na Jerozolimą, Korozain, Betsaidą, Kafarnaum. Płacz Jezusa nad nami, kiedy taplamy się w grzechu, zamiast otworzyć się na Jego przebaczenie. 

    Jezus jednak zrobił coś więcej niż Dawid. Płacz Jezusa nie jest tylko ludzką rozpaczą. Jezus oddaje swoje życie, składa ofiarę z siebie. Jego Krew ma moc, by skruszyć kamienne serce i poruszyć je ku nawróceniu. 


1. Czy potrafię cierpieć w intencji nawrócenia drugiego człowieka?

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Poniedziałek 4. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jana Bosko

    
Potem zwrócił się Dawid do Abiszaja i do wszystkich swoich sług: «Mój własny syn, który wyszedł z wnętrzności moich, nastaje na moje życie. Cóż dopiero ten Beniaminita? Pozostawcie go w spokoju, niech przeklina, gdyż Pan mu na to pozwolił (2Sm 16,11).

    I prosił Go na wszystko, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosili Go więc: «Poślij nas w świnie, żebyśmy w nie wejść mogli»(Mk 5,10-12).


    Ostatnie dni panowania Dawida nie należały do łatwych i szczęśliwych. Nie tylko rodzina Saula, ale także jego własna rodzina powstała przeciwko niemu. Pasmo sukcesów i powodzenia zostało przerwane grzechem. Skutki zbrodni Dawida zakorzeniły się w jego domu. Ambicja Absaloma nie szanuje nawet więzów krwi. 

    W skali mikro a czasem i makro zobaczymy to samo w naszych rodzinach. Wystarczy wspomnieć te sytuacje, kiedy trzeba się zająć starszymi rodzicami, którzy często traktowani są jak zło konieczne, a nawet umierają w samotności pośród sporów dzieci o to, kto powinien się nimi zająć. A jakże często pojawiają się kłótnie i wojenki rodzinne o spadek...

    Bo zło drzemie w nas, w naszym sercu. Złego ducha nie trzeba szukać daleko. 

    Epizod, który ukazuje św. Marek, jest niezwykły. Gerazeńczycy odrzucają Jezusa, ponieważ zrujnował ich dobytek, mimo że uratował jednego z nich. Jest wiele zdumiewających elementów tego obrazu, który przedstawia św. Marek: Jezus odmawia wejścia do łodzi uzdrowionemu człowiekowi - wysyła go do swoich, by opowiadał o doświadczonym miłosierdziu, dziwi to, że rozmawia ze złym duchem i spełnia prośbę złego. 

    Ale ten epizod ukazuje coś bardzo ważnego. Wyzwolenie człowieka, uwolnienie go z tego, co go odczłowiecza, czyni mieszkańcem cmentarzyska jest ważniejsze od materialnych strat Gerazeńczyków. Właściwa hierarchia wartości pomiędzy osobą i dobrami materialnymi. 

    W świecie, w którym tak wielu ludzi potrafi się zatracić w pogoni za materialnymi dobrami, potrafi niszczyć więzy krwi i dążyć po trupach, by zdobyć jakąś rzecz czy trochę więcej pieniędzy, to uznanie właściwej hierarchii wartości - najpierw człowiek - może być bardzo ewangelicznym znakiem dla innych.

1. Czy potrafię przyjąć cierpienie jako coś, co jest skutkiem moich grzechów i co Bóg dopuszcza dla mojego wzrostu?

niedziela, 30 stycznia 2022

IV Niedziela Zwykła

A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.  Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać» (Jr 1,18-19).

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się (Łk 4,28-30).


     Sługami Boga w tekstach biblijnych są prorocy, których Bóg posyła, aby przekazywali ludowi i jego władcom Boże Słowo. Często w imieniu Boga muszą potępić grzechy tych, którzy do których są posłani, potępić niesprawiedliwość, której się dopuszczają. Czasem ogłaszają surowe kary. 

    Słowa proroków często są źle odbierane przez słuchaczy, prorocy często są odrzucani i prześladowani przez tych, do których idą z Bożym słowem. O tym mówi dziś Jezus mieszkańcom Nazaretu i mówi nam. A powie jeszcze mocniejsze słowa: od tego plemienia zażąda się rachunku z krwi tych wszystkich proroków, przelanej od samego początku świata: od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, zgładzonego między ołtarzem a domem Boga.

I to jest coś, czego w pewnym sensie doświadczamy wszyscy, kiedy podejmujemy wysiłek, by żyć w zgodzie z Ewangelią i nie wstydzimy się dawać temu świadectwa. Nawet wśród znajomych i bliskich, sąsiadów i krewnych, spotykamy się z ironią, atakami, a czasem z ostracyzmem.

    I wtedy pojawia się pokusa, by trochę złagodzić wymagania, by mówić to, co inni chcą usłyszeć, a nie to, czego wymaga Ewangelia. W naszych rodzinnych spotkaniach lub gdy jesteśmy ze znajomymi, o wiele wygodniej jest pewne rzeczy pominąć milczeniem, nie widzieć tego, co złe. Nie tylko nie dotykają nas problemy, ale nawet czujemy się akceptowani. 

     Dzisiejsza liturgia mówi nam coś więcej: jeżeli wybieramy Ewangelię, mimo problemów, jakie może to za sobą pociągnąć, Bóg nas chroni: ja będę z tobą, by cię ochraniać! O tym też mówił psalmista, dziękując za Bożą opiekę. Kiedy mieszkańcy Nazaretu chcieli zrzucić Jezusa z urwiska, nie udało się im. Życie tych, którzy podążają Bożą drogą, jest w Jego rękach.

    

   1. Czy dla dobrej opinii u ludzi nie wypieram się Ewangelii? 


sobota, 29 stycznia 2022

Sobota 3. Tygodnia Zwykłego

    Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki1, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę. To mówi Pan: Oto Ja wywiodę przeciwko tobie nieszczęście z własnego twego domu (2 Sm 12,10-11a).

    Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» (Mk 4,37-38).


    Zdarza się czasem, że ktoś mówi: on pochodzi z dobrej rodziny... Odbiór tego stwierdzenia może być jednak bardzo różny: od podziwu, uznania i szacunku po zdziwienie, ironię czy nawet poczucie zgorszenia. 

    Wsłuchując się w czytania, mówiące o grzechu Dawida, wczoraj i dzisiaj, można zaryzykować stwierdzenie o Jezusie, że nie pochodził z dobrej rodziny. Maryja i Józef byli dobrymi ludźmi, ale patrząc na rodowód Jezusa, wiele pokoleń między Dawidem a Jezusem, w dziejach tej rodziny bywało już różnie... 

    Kiedy popatrzymy na rodzinę Jezusa w jeszcze szerszym ujęciu, rodzinę, którą On sam stworzył - rodzinę Jego uczniów, to też jest różnie: Judasz zdradził, Piotr się wyparł, Paweł, apostoł narodów, ale jednak musiał się rozstać z Barnabą, bo nie bardzo mogli się dogadać. I my, należący do rodziny Jezusa, z naszymi grzechami i słabościami... Rodzina Jezusa, jednocześnie święta i grzeszna... I nie chodzi o to, że niektórzy są święci, a inni są grzesznikami. Nie, wszyscy jesteśmy jednocześnie  świętymi i grzesznikami... 

    Mimo wszystko, jesteśmy z gruntu dobrą rodziną, ponieważ mamy najbardziej dobrą istotę na świecie, jaką jest Bóg, który jest naszym Ojcem, który nas przyjmuje, który wybacza nam nasze winy.

    W tym kontekście pytanie uczniów Jezusa: nic Cię to nie obchodzi, że giniemy, jest wyrazem całkowitego niezrozumienia. Patrząc na wydarzenia, jakie nam towarzyszą w XXI wieku, kiedy łódź Kościoła jest targana przez różne fale i sztormy, łatwiej możemy odczytywać tę Ewangelię. 

    Doświadczamy sztormu i wichru, których źródłem są też nasze grzechy, słabości, brak konsekwencji, nasze zdrady i niewierności powodujące zgorszenie - po zdradzie Judasza nastąpiło wiele innych. A poza tym wiele przeciwności zewnętrznych, wiek XXI z dużym prawdopodobieństwem będzie czasem męczenników.

    Dlaczego ta łódź, którą jest Kościół, nie zatonęła? Jest tylko jedno wyjaśnienie: ponieważ Chrystus wciąż jest z nami, wciąż działa i nie zostawi nas sierotami. 


    1. Czy potrafię przyjąć całe dziedzictwo Kościoła, jego jasne i ciemne strony, ufając Chrystusowi?

piątek, 28 stycznia 2022

Piątek 3. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Tomasza z Akwinu

    Następnego ranka napisał Dawid list do Joaba i posłał go za pośrednictwem Uriasza. W liście napisał: «Postawcie Uriasza tam, gdzie walka będzie najbardziej zażarta, potem odstąpicie go, aby został ugodzony i zginął» (2Sm 11,14-15).

    Mówił dalej: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak (Mk 4,26-27).


    Podziwialiśmy Dawida wiele razy. Powstrzymał swoją rękę i odrzucił podszepty towarzyszy, którzy podpowiadali mu zabicie Saula, który go ścigał. Wczoraj widzieliśmy go wielkiego w pokorze przed Bogiem i w tej niezwykłej relacji, jaką z Bogiem posiadał. 

    Dziś Dawid ukazuje swoją bardzo słabą i grzeszną kondycję, jest tak bardzo podobny do nas w naszych słabościach i grzechach. Najpierw pokusa i ludzka słabość, która prowadzi do upadku, a później zaplanowana z całą premedytacją zbrodnia. 

    Grzech rodzi grzech. Pozostanie w pałacu, kiedy wojsko zmagało się z nieprzyjacielem, pokazuje źródło wszystkich następnych wyborów. Lenistwo i gnuśność prowadzą do upadku. Często się mówi, że władza demoralizuje...

    Przypowieść Jezusa ukazuje niezwykłość Królestwa. Bardzo często myślimy o sobie, o własnej roli w procesie wzrastania w wierze. I Jezus nie przekreśla tego ludzkiego wysiłku. Ale jednocześnie pokazuje niezwykłą żywotność Słowa - ziarna, gdzieś poza naszym ludzkim wysiłkiem i staraniem. Cały potencjał Królestwa zawarty jest w Słowie,  w ziarnie, które przyjmuje ludzkie serce. 

    Należy wykonać swoją pracę, usunąć przeszkody, które mogą utrudniać lub opóźniać wzrost ziarna. Ale przede wszystkim trzeba zaufać Rolnikowi - Bogu, który składa ziarno w naszym sercu. I o ile nie podejmiemy działania, które uniemożliwi jego wzrost, będzie rosło i wyda owoc, który Bóg zaplanował wobec każdego z nas.  

    Małe ziarna, które Jezus ukazuje, to często takie drobne gesty, słowa, które inni - jako pośrednicy - i które On, jako Początek i Twórca swego Królestwa, złożyli w nas, aby wzrastając i rozwijając się, stały się gałęziami. 


1. Czy potrafię widzieć źródła moich upadków i niewierności?

czwartek, 27 stycznia 2022

Czwartek 3. Tygodnia Zwykłego

    Poszedł więc król Dawid i usiadłszy przed Panem mówił: «Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Teraz Ty, o Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą. Skoro obiecałeś swojemu słudze to szczęście, racz teraz pobłogosławić dom swojego sługi, aby trwał przed Tobą na wieki, boś Ty, mój Panie, Boże, to powiedział, a dzięki Twojemu błogosławieństwu dom Twojego sługi będzie błogosławiony na wieki» (2 Sm 7,18.28-29).


    Dawid jest człowiekiem wiary. Staje przed Bogiem po wysłuchaniu po wysłuchaniu proroka Natana. Spotkał się z odrzuceniem swoich planów - budowa świątyni dla Pana - oraz z obietnicą potomka, którego królestwo będzie trwałe.

    Serce Dawida wybucha modlitwą wdzięczności. Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Pokora. Dawid w sercu powtarza Słowo, które sam Bóg do niego skierował. I włącza to Boże słowo do swojej modlitwy.

    Dawid powtarza słowo, którego prawdopodobnie nie rozumie do końca. Mógł być w poważnym błędzie, jeżeli wyobrażał sobie, że jego dynastia, według ludzkich przekonań, na zawsze zachowa władzę, a dziedziczenie odbywać się będzie bez przeszkód. Ta Boża obietnica nie jest spełniona według ludzkich wyobrażeń. Trzech synowie Dawida zginą od miecza. Po Salomonie dynastia podzieli się na dwa rywalizujące ze sobą królestwa, aż zniknie. 

    Boża obietnica nie dotyczyła Salomona, lecz Jezusa. I to po wielu ludzkich niepowodzeniach. Królowanie Jezusa - królowanie bez ludzkiej chwały.

    A więc jesteś królem? Tak, jestem Królem!, ale Królestwo moje nie jest z tego świata... Bóg przewraca nasze małe i ciasne wyobrażenia. Jego Królestwo nie jest takie, jakiego po ludzku chcemy się spodziewać. Przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja... Królestwo Boże pośród was jest... Wbrew wszelkim pozorom, że jest inaczej, Jego Królestwo już tu jest. 

    Twoje słowa są prawdą. Nasza modlitwa powinna kończyć się tym wyznaniem. Król Dawid potrafi uznać suwerenność Boga. Nie próbuje narzucać Bogu własnej woli. Wyraziwszy swoje pragnienie wybudowania świątyni, potrafi przyjąć przeciwną decyzję Boga. 

   Podziwiamy dziś głębię modlitwy i wiary Dawida, jego serce wsłuchujące się w Boga. Nie jest to łatwe, bo już jutro zobaczymy jego grzech. Sprawiedliwy stanie się przestępcą. 


1. Czy zaczynam modlitwę od dziękczynienia za otrzymane dary?

środa, 26 stycznia 2022

Środa 3. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Tymoteusza i Tytusa

    Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! (2Tm 1,8).

    Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki (Łk 10,3).


    Pełen miłości list do Tymoteusza, który Paweł pisze u kresu swej misji, z Rzymu, gdzie zostanie ścięty. To koniec panowania Nerona nad rzymskim imperium. 

    Nic dziwnego, że w czasie przeciwności i prześladowań u wielu pojawia się lęk, może nawet zwątpienie. I św. Paweł przypomina swojemu uczniowi Tymoteuszowi, jego drogę wiary, wskazuje na dar, który otrzymał. I sam będąc w więzieniu, zachęca do do odwagi, do świadczenia o Chrystusie. Zapewnia o swojej modlitwie. Przypomina Tymoteuszowi, że został obdarowany przez Boga duchem męstwa. 

    Łącząc zachętę św. Pawła ze słowami z Ewangelii o posłaniu pomiędzy wilki nie trudno odkryć, że życie siewców Słowa nie jest wolne od trudów. Ale trudy nie zwalniają z entuzjazmu.

    Siewcy Dobrej Nowiny głoszą ją nie tylko dlatego, że Jezus ich o to poprosił, ale dlatego, ze jest to najlepsza nowina, jaką można ofiarować drugiemu człowiekowi. Ta dobra nowina nadaje sens ludzkiemu życiu, pozwala żyć z nadzieją. 


1. Czy modlę się za tych, którzy doświadczają trudności w wierze?

    

wtorek, 25 stycznia 2022

Wtorek 3. Tygodnia Zwykłego - Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła

    W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" "Kto jesteś, Panie?" - odpowiedziałem. Rzekł do mnie: "Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz" (Dz 22,6-8).


    Jedno z najbardziej spektakularnych i znanych nawróceń - nawrócenie Szawła, który stanie się Pawłem. Trzy razy ten temat będzie powracał w Dziejach Apostolskich. 

    Napisano już wiele komentarzy i rozpraw do tego nawrócenia. Można podchodzić do tego wydarzenia od bardzo różnych stron. Dzisiaj zwraca jednak moją uwagę ślepota Szawła i uzdrowienie, które staje się jego udziałem.

    Szaweł, prześladujący chrześcijan, rygorystycznie wierny w przestrzeganiu Prawa faryzeusz, nie był złym człowiekiem, był ślepcem. 

    W wyniku Bożego działania, kiedy opadają z jego oczu łuski, zaczyna widzieć i uświadamia sobie, że Jezus, który stał się jego obsesją, jest Synem Bożym, zapowiedzianym Mesjaszem. Porzuca ciemności i zaczyna kroczyć za światłem, które zobaczył u bram Damaszku. 

    Z tą samą gorliwością, z którą był wierny swojej ślepocie w prześladowaniu chrześcijan, teraz poświęca swoje życie głoszeniu Jezusa i Dobrej Nowiny o zbawieniu. Prześladowca staje się apostołem. Żyd głosi zbawienie poganom. Od bram Damaszku Paweł nie wie już, jak żyć bez Chrystusa. 

    Od bram Damaszku Paweł zrozumiał, że nie można oddzielić miłości Boga od miłości do braci. To tam usłyszał: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz, chociaż ścigał jedynie wyznawców. Uznaje własną słabość, ale doświadcza też łaski. Przyjmuje cierpienie na wzór Jezusa i nie przestaje głosić Ewangelii, bo wie, komu uwierzył.


1. Jakie owoce przynosi w moim życiu nawrócenie? 

poniedziałek, 24 stycznia 2022

Poniedziałek 3. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Franciszka Salezego

    Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego» (Mk 3,28-29). 


    Po pierwszym zachwycie, kiedy szły za Nim tłumy z Galilei, Judei, Zajordania i Idumei, przychodzi czas wątpliwości zasiewanych przez przywódców narodu wybranego. Tłumy będą powoli topniały, by wreszcie pod pałacem Piłata domagać się Jego śmierci. 

    Kiedy na początku szły za Nim tłumy, wydawało się, że nikt nie ma wątpliwości - obiecany dobry Mesjasz. Niektórzy nawet się pomylili i uznali Go za przywódcę politycznego - chcieli obwołać Go królem. 

    Ale to postrzeganie Jezusa zaczyna wymykać się ludzkiej kontroli. Jezus nie pasuje do żadnych schematów. Kiedy popularność zdaje się osiągać rozmiary dotąd nieznane, On skutecznie zraża do siebie, unika ludzi, popularności, znika w miejscach pustynnych...

    Ta wolność Jezusa, niemożność zamknięcia go w ramkach ludzkich wyobrażeń i schematów, Jego oryginalność, wywołuje pytania: jest czy nie jest Mesjaszem? prorok czy tylko pseudo-prorok? Uzdrawia, więc pewnie posiada moc Bożą, ale z drugiej zawsze istnieją jacyś czarodzieje, szamani i magowie, którzy potrafią czynić różne cuda, wkraczając w sferę boskości. Te znaki można różnie interpretować... Dają pocieszenie i radość, ale też niepokoją... 

    Nic zatem dziwnego, że przywódcy domagają się potwierdzenia - swoistego certyfikatu autentyczności na targowisku ludzkiej próżności i tanich podróbek. 

    Jezus nie daje się zamknąć w schematach. Działa z wielką prostotą i wolnością. Towarzyszą Mu znaki, ale są one bezużyteczne dla tych, którzy świadomie wybierają ślepotę. Kiedy On wskazuje na działanie Ducha Bożego, Jego przeciwnicy widzą działanie belzebuba. Taki zarzut Jezus sprowadza do absurdu, by pokazać, że przynosi światu wybawienie - tylko On jest w stanie związać mocarza, pana tego świata i odebrać mu tych, którzy są w niewoli grzechu i zła. 

    On przynosi zbawienie, ale kto wybiera świadomą ślepotę i nie widzi czynionego dobra, szkodzi sam sobie, winien jest grzechu wiecznego. Trzeba prosić, aby Bóg pozwolił nam widzieć, dostrzegać Jego zbawcze działanie, także w naszej rzeczywistości. 


1. Czy pozwalam Panu Bogu na wolność od moich wyobrażeń o Nim?

niedziela, 23 stycznia 2022

III Niedziela Zwykla

I czytał z tej księgi, zwrócony do placu znajdującego się przed Bramą Wodną, od rana aż do południa przed mężczyznami, kobietami i tymi, którzy rozumieli; a uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa. Pisarz Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym celu (Ne 8,3-4).

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1,1-4).


Wrócili z niewoli babilońskiej i zastali wszystko w ruinie. Tym, co przetrwało pośród zburzonych świątynnych murów, był zwój Prawa. Boże Słowo. Ono wystarcza, by zgromadzić rozproszony naród. Wokół Księgi Słowa naród się odbudowuje. Księga buduje wspólnotę, która na nowo się tworzy i reformuje. Wokół Księgi budowana jest tożsamość Izraela.

Ci, którzy słuchali, płaczą ze wzruszenia. Oni, tułacze, na ruinach świętego miasta, słyszą słowa, które mówią im, że są ludem wybranym, że radość w Panu jest ich ostoją. 

     Słuchając tej relacji z Księgi Nehemiasza widzimy podobieństwo z tekstem Ewangelii. Ale istnieje również różnica. Jezus, od samego początku ukazuje kontrast, nowość Ewangelii, którą głosi. Wraz z Jego obecnością rozpoczyna się nowy czas. Dziś spełniły się te słowa Pisma

     Zanim przejdziemy do najważniejszego przesłania Ewangelii, warto zwrócić uwagę na to, co może łatwo nam umknąć. Pierwsze cztery zdania, które otwierają Ewangelię św. Łukasza. Autor chce nam pokazać, jak Ewangelię pisał, a jednocześnie przypomnieć proces przekazywania i pochodzenie naszej wiary.

Ewangelista Łukasz podkreśla, że to, co chce nam powiedzieć, nie jest jego własnym wymysłem, ale że zebrał to od pierwszych świadków i naśladowców Jezusa, po dokładnym sprawdzeniu wszystkiego. To przekaz tego, co wciąż jest żywe wśród tych, którzy byli naocznymi świadkami i słuchali Jezusa. Łukasz chce ukazać nam fundament naszej wiary, która opiera się na doświadczeniu tych pierwszych chrześcijan, którzy słyszeli słowo Jezusa i którzy za pośrednictwem św. Łukasza je nam przekazują. 

     Ten program, który został przedstawiony w synagodze w Nazarecie, Jezus będzie rozwijał i realizował przez całe swoje publiczne życie. 

Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście! Kiedy wszyscy byli w Niego wpatrzeni, słuchali słów proroka Izajasza, które odczytywał, Jezus powiedział to jedno zdanie – Dziś! W synagodze w Nazarecie Jezus daje nam bardzo przekonujący przykład czytania Słowa Bożego. Pismo to dla niego nie tylko wspomnienie czegoś, co było. Ono odnosi się do teraźniejszości. Dotyka także mojego serca. Dziś spełniły się te słowa Pisma. Jeżeli tak potrafimy odczytywać Boże słowo, sprawiamy, że staje się ono aktualne i współczesne. 


1. Czy Boże Słowo mówi do mnie dziś?


    

 

sobota, 22 stycznia 2022

Sobota 2. Tygodnia Zwyklego

    Dawid schwyciwszy swe szaty, rozdarł je. Tak też uczynili wszyscy mężowie, którzy z nim byli. Potem lamentowali i płakali, i pościli aż do wieczora, z tego powodu, że padli od miecza Saul i syn jego Jonatan, i z powodu ludu Pańskiego i domu Izraela. Jakże zginąć mogli waleczni, wśród boju Jonatan przebity śmiertelnie? Żal mi ciebie, mój bracie, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! (2Sm 1,11-12.25-26). 


    Żal i ból Dawida. Pomimo wszystkich trudności i niebezpieczeństw, których doświadczył za sprawą Saula, Dawid jest głęboko poruszony tą śmiercią. Daleki od radości, którą może dawać perspektywa otwartej drogi do tronu - na wieść o śmierci rodziny królewskiej intonuje pieśń żałobną. 

    Rozdarte szaty, płacz i post. Dawid i ci, którzy mu towarzyszą. Biblia jest zwierciadłem tego wszystkiego, co ludzkie, w niej odbijają się wszystkie prawdziwe ludzkie uczucia. Nie ma potrzeby ukrywania pewnych aspektów naszego życia przed Bogiem. Całe nasze życie, z jego radościami i smutkiem może być ukazane przed Bogiem. 

    Ofiarować Mu całe nasze życie, nasze smutki, nasze łzy i udręki, lamenty tych, którzy cierpią.  Nie musimy tego ukrywać przed Bogiem. Nie musimy mówić, że jest OK!

    Kiedy patrzę na płacz Dawida, widzę inny obraz. Kiedy Jezus przyszedł do Betanii, do grobu Łazarza i zapłakał. A ci, którzy to widzieli, mówili do siebie: oto jak go miłował. Dawid kochał Jonatana i opłakiwał śmierć przyjaciela. I Jezus również zapłacze nad śmiercią Łazarza. Głębokie człowieczeństwo Boga. Bóg nie wstydzi się łez. To tylko człowiek potrafi czasem zgrywać twardziela. 

    Jakże zginąć mogli waleczni? Dla Dawida Saul był Bożym pomazańcem, którem poświęconym przez boskie namaszczenie. I dlatego śmierć Saula jest dla Dawida niezrozumiałym skandalem - jak to jest możliwe, że taki los spotyka człowieka wybranego przez Boga? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi w tym momencie. Śmierć drugiego człowieka wywołuje w nas poczucie bezradności. Nic nie możemy uczynić...

    Potrzeba będzie wielu wieków, aby człowiek zobaczył w Jezusie jeszcze raz:

- boskie namaszczenie, znak nieodwracalnego wybrania i posłania ze strony Boga: to jest mój Syn umiłowany...;
- i skandal śmierci Tego, który przeszedł przez życie dobrze czyniąc - znak ludzkiej kondycji.

    Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie...To ostatnie słowa Credo wypowiadanego w niedzielnej Eucharystii. To także ostateczna odpowiedź Boga na nasze pytania o sens śmierci.

    Jezus zawołał: "Wykonało się!" I skłoniwszy głowę oddał ducha. Na każdej Eucharystii wyznajemy śmierć Twoją Panie, głosimy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twojego przyjścia w chwale. Popatrzeć na Eucharystię, jako źródło, dzięki któremu nie musimy zbytnio obawiać się śmierci. Nie musimy o niej myśleć jak o ponurej rzeczywistości, która przyjdzie, ale jako o rzeczywistości, którą On chciał z nami dzielić, aby nas od niej uwolnić. 


1. Jakich emocji i uczuć wstydzę się wyrazić przed Bogiem?

piątek, 21 stycznia 2022

Piątek 2. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Agnieszki

    I zaczął Saul głośno płakać. Mówił do Dawida: "Tyś sprawiedliwszy ode mnie, gdyż odpłaciłeś mi dobrem, podczas gdy ja odpłaciłem ci złem. Teraz już wiem, że na pewno będziesz królem i że w twojej ręce utrwali się królowanie nad Izraelem" (17b.21).

    Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego (Mk 3,13). 

 

     Historia zbawienia jest historią ludzką, czasem aż nazbyt ludzką, ze swoimi blaskami i cieniami. Saul, który chce zabić Dawida, który dał się zwieść temu, co ludzie mówili, uznał Dawida za swojego wroga. To ta ciemna strona ludzkiego serca.

    Dawid, który ma możliwość zabić Saula, nie słucha swoich zwolenników, nie podnosi ręki na Bożego pomazańca i swojego króla. I to przemienia serce Saula. Dokonuje się przemiana serca, które potrafi zapłakać, wyznać grzech i uznać wyższość Bożych zamiarów wobec własnych, egoistycznych pragnień i zamierzeń. Bóg zmienia ciemność w światło.

    Jezus dokonuje wyboru Dwunastu - tych, których sam chciał - aby Mu towarzyszyli. Znamy ich dzięki kartom Ewangelii. Jeden Go zdradził, inny się wyparł, dwóch zabiegało o pierwsze miejsca, wszyscy z wyjątkiem jednego porzucili Go w godzinie śmierci. Nie brakowało cieni na tej drodze pójścia za Tym, który ich wybrał...

    Ale również wszyscy, z wyjątkiem jednego, oddali swoje życie za Niego i dla Jego Ewangelii. 

    Tam, gdzie są ludzie, są ciemne i jasne strony historii. Ale Bóg potrafi rozświetlić swoją mocą także to, co jest ciemnością ludzkich dziejów i przemienić.  Tak samo działa w naszej historii i sprawia, że ta nasza ludzka historia, bardzo często mała i niezauważalna przez innych, staje się historią świętą. 

 

1. Czy potrafię zapłakać nad swoim grzechem?

czwartek, 20 stycznia 2022

Czwartek 2. Tygodnia Zwykłego

A kobiety śpiewały, mówiąc: "Saul rozgromił tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy". Wymowa tych słów wydawała się oczom Saula nieżyczliwa. Od tego dnia patrzył Saul podejrzliwie na Dawida (1Sm 18,7-8a.9).

 

     Od pierwszych kart Biblii ludzkie serce poddaje się zazdrości. Już Kain chodził z zasmuconą twarzą, zazdroszcząc bratu. Saul, który nie miał sam odwagi, by wystąpić przeciwko Goliatowi, zawdzięczający zwycięstwo nad Filistynami odwadze Dawida, nie potrafi się ucieszyć. Radość odbiera mu zazdrość o sławę Dawida. 

    Kiedy zazdrość zaczyna odbierać mu radość, a następnie rodzi plany zabicia Dawida, przeciwko planom ojca występuje Jonatan, który broni Dawida. Ukazuje Saulowi zasługi Dawida i jego uczciwość wobec władcy: on bowiem nigdy nie uchybił tobie. Serce Jonatana jest wolne od chęci władzy i zazdrości. Potrafi ucieszyć się i podkreślać zasługi Dawida. To też piękna lekcja przyjaźni, która dba o dobro i prawdę, chociaż po ludzku Dawid jest jego rywalem do tronu i Jonatan wie o tym.

    Serce wolne od zazdrości potrafi zobaczyć prawdę i dobro, ukazywać je innym. Z serca wolnego od zazdrości rodzi się wdzięczność za wyświadczone dobro. Serce wolne od zazdrości otwiera się na miłość i posiada życie. Zazdrość zabija.


1. Czy potrafię cieszyć się sukcesami innych?

    

środa, 19 stycznia 2022

Środa 2. Tygodnia Zwykłego - wsp. Józefa Sebastiana Pelczara

    Ty idziesz przeciw mnie z mieczem, z włócznią i tarczą, a ja zbliżam się do ciebie z imieniem Pana Zastępów, Boga szeregów Izraela, którym dziś ubliżałeś. Pan wyda cię dzisiaj w moje ręce. Cała ziemia się przekona, że jest Bóg w Izraelu (1Sm 17,45a.46b).

    Wówczas z gniewem powiódł po nich wzrokiem i zasmucony twardością ich serca powiedział do tego człowieka: "Wyciągnij rękę" (Mk 3,5).

 

    Spektakularne wydarzenie, związane ze starciem Dawida z Goliatem. A jednocześnie naturalne - śmierć należy do naszego świata. Dobrze skierowany kamień z procy Dawida okazuje się o wiele potężniejszą bronią niż miecz i włócznia Goliata.  

    Ten fragment mówi nam, że  w naszym życiu wszystko jest naturalne, a jednocześnie wszystko jest niezwykłe. Wszystko jest ludzkie i boskie jednocześnie. 

    W każdym z nas, w naszym sercu, każdego dnia dochodzi do starcia Dawida z Goliatem. Wszystko zależy od nas w tej walce (nasze zaufanie wobec Boga, nasze zaangażowanie) i jednocześnie wszystko zależy od Bożej pomocy - wobec potęgi zła jesteśmy bezsilni, nie potrafimy o własnych siłach naśladować Jezusa - beze mnie nic nie możecie uczynić

    Kolejny spór o szabat. Jezus prowokuje pytaniem: czy wolno w szabat uczynić coś dobrego lub coś złego, uratować życie czy zabić?  Wobec milczenia uczonych w Piśmie i faryzeuszy próbuję zobaczyć tę gniewną twarz Jezusa, Jego wzrok, zasmucony wzrok. Dotyka swoim spojrzeniem także mnie, kiedy wiem, że nie mam racji, a przy niej się upieram, kiedy z uporem odrzucam prawdę i dobro. Smutek Jezusa, który widzi dalej, który dostrzega także i to, że człowiek potrafi odrzucić dobro i planuje zabić tego, kto dobro uczynił. Twarz Jezusa przepełniona smutkiem z powodu zatwardziałości ludzkiego serca.

 

    1. Czy zapraszam Boga do mojej walki duchowej? Czy nie próbuję osiągnąć zwycięstwa sam?

wtorek, 18 stycznia 2022

Wtorek 2. Tygodnia Zwykłego

    Samuel zapytał Jessego: "Zostali jeszcze jacyś młodzieńcy?" Odpowiedział: "Jest jeszcze ten mały. Ale on zajęty jest pasieniem stada". Samuel rzekł Jessemu: "Poślij kogoś i sprowadź go". Nie zasiądziemy do jedzenia, dopóki on nie przyjdzie" (1Sm 16,11).

    Faryzeusze pytali Go: "Dlaczego w szabat robią to, czego nie wolno?" (Mk 2,24).

 

    Kiedy Saul zostawał królem, bym mężczyzną wyróżniającym się pośród ludu - wszystkich przewyższał o szyję i głowę. Wybór Dawida wydaje się zadziwiający - ten mały, który zajęty jest pasieniem stada

    Samuel musiał udać się do Betlejem, w obawie przed Saulem i przyjęty został z lękiem. Musiał uspokoić Jessego. Kiedy próbuje słuchać siebie, wybór pada na Eliaba. Kiedy zaczyna słuchać i patrzeć w Boży sposób, wybiera najmłodszego, tego małego i namaszcza Dawida na króla. Namaszczenie to moment, w którym Dawid zostaje dotknięty przez Ducha Bożego.  

    Większość z nas została namaszczona i otrzymała dar Ducha w sakramencie chrztu, kiedy byliśmy tymi małymi. Każdemu z nas Bóg powierza w tym momencie jakąś misję, zadanie. To pierwsze powołanie, jakie każdy z nas otrzymuje - do bycia chrześcijaninem. Dopiero później odkrywamy drogę, na której to pierwotne powołanie do bycia dzieckiem Bożym i uczniem Jezusa będziemy realizować.  

    Kolejna lekcja Jezusa dotycząca znaczenia i zastosowania prawa: prawo stoi w służbie człowieka. Czasami żyjemy jak niewolnicy, udając kogoś, kim nie jesteśmy, a wtedy trudno nam zrozumieć zachowanie innych, wolnych ludzi, a nawet trudno swobodnie podejmować działanie, które wykracza poza sztywne ramy przyzwyczajeń i tradycji. Zdarza się, że w imię ludzkiej tradycji ktoś niszczy lub nie zauważa ludzkiej godności, nie potrafi zobaczyć potrzeb drugiego człowieka. 

    Jesteśmy zaproszeni do miłości, do bycia dziećmi, a nie niewolnikami.  Szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Duchem Prawa jest Miłość, w niej zawiera się całe Prawo i Prorocy. To Duch daje życie.

 

1. Czy widzę fakt przynależności do Kościoła przez sakrament chrztu jako swoje pierwotne powołanie?

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Poniedziałek 2. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Antoniego, opata

    Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą? Jezus odpowiedział im: "Czy mogą pościć drużbowie weselni, gdy pan młody jest z nimi? Jak długo mają przy sobie pana młodego, nie mogą pościć (Mk 2,18b-19).

 

     Praktyka postu nie jest obca religii. Stary Testament - uczniowie Jana i faryzeuszy - przestał jednak zwracać uwagę na ukierunkowanie postu, a zaczął podkreślać samą celebrację praktyki postnej. Post stał się celem samym w sobie. 

    Taki post, który jest celem sam w sobie, nic w człowieku nie zmienia, nie poprawia go, a może być nawet obrazą dla innych - jak post gości weselnych wobec pana młodego. Post sprowadzony wyłącznie do wymiaru tego, co nakazane - nic więcej.

    Jezus nie sprzeciwia się praktyce postu, ale wskazuje na okoliczności i jego cel. Tak jak w innym miejscu przywrócił właściwe miejsce szabatowi, podporządkowując go człowiekowi, tak w tym przypadku czyni to z postem. Post albo ma służyć dobru i przemianie człowieka, poświęceniu dla człowieka, albo jest bezużyteczny.  

    W dalszej części o rozdarciu starej szaty i starych bukłaków  Jezus podkreśla nowość Ewangelii. Dobra Nowina, którą głosi jest nowym winem, którego nie można zobaczyć w całej pełni, zasmakować i poznać, poprzez pryzmat Starego Prawa. Nie dlatego, że to Prawo jest złe, ale dlatego, że oblicze Boga, które głosi i ukazuje Jezus odbiega  od tych wyobrażeń, które wyrastały ze Starego Prawa. 

    Surowy i krwiożerczy Bóg Samuela ustępuje miejsca miłosiernemu Bogu Jezusa. Droga do zbawienia jest długa i stopniowa: surowy Bóg ustępuje  ciągu wieków miejsca współczującemu sercu Boga Jezusa. Nie dlatego, że to inny Bóg, ale dlatego że człowiek na drodze swojego rozwoju odkrywa miłość Tego, który sam jest Miłością. 

    Łatwo jest  kształtować religijność opartą na lęku, surowości, nakazach i prawie. Ale tylko na fundamencie miłości, wolności i zaufania wiara staje się osobistym wyborem przemieniającym człowieka. 

 

1. Czy zwracam uwagę na wewnętrzne motywacje praktyki postnej w moim życiu?

2. Który Bóg jest mi bliższy: surowy Bóg Samuela czy miłosierny Bóg Jezusa?