zachód słońca

zachód słońca

piątek, 9 grudnia 2022

Piątek 2. Tygodnia Adwentu

    Tak mówi Pan, twój Odkupiciel, Święty Izraela: «Jam jest Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz (Iz 48,17).

    Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: "Zły duch go opętał". Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników" (Mt 11.18-19).


    Usłyszeć dzisiejsze Słowo, pełne troski o człowieka: Bóg pouczający o tym, co pożyteczne dla nas, o tym, co dla nas dobre. Bóg pragnie naszego dobra i niczego innego. Nie dąży do ograbienia nas z wolności, jak twierdzą niektórzy, nie dąży do narzucania nam swojej woli dlatego, że ma władzę. Miłość szuka dobra tego, kogo kocha. 

    A człowiek wciąż patrzy na Boga jako Tego, który przeszkadza w szczęściu, który wtrąca się w życie, nie pozwala i żąda. On zna nas lepiej niż my sami siebie, wie znacznie więcej o ludzkim życiu i o tym jak je przeżyć. Zobaczyć miłość w Jego słowach, to zdobyć mądrość życia. 

    A jednak trudno człowieka zadowolić. Na to żali się Jezus. Ani Jan Chrzciciel nie potrafił poruszyć surowością swojego życia, ani Jezus delikatnością i bliskością. Człowiek potrafi pozostać obojętnym, niewrażliwym. Zamienia życie w wegetację, byle do jutra, wystarczy przetrwać, jakoś to będzie... Jezus przychodzi, aby nas poruszyć, wyrwać z marazmu, abyśmy przeżywali życie.


1. Czy widzę miłość w Bożych przykazaniach i pouczeniach, pragnienie mojego dobra?

czwartek, 8 grudnia 2022

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

    Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3,14-15).

Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga (Łk 1, 28-30).


    W liturgii uroczystości widzimy odniesienie Maryi do pierwszych rodziców - Adama i Ewy, do pierwszego obrazu ludzkości. W scenie z Księgi rodzaju możemy zobaczyć jak bardzo jesteśmy zdolni do uchylania się od odpowiedzialności. Chcemy być wolni, ale nie chcemy być odpowiedzialni za to, co robimy. 

    Kiedy Bóg pyta Adama i Ewę o to, co uczynili, ich zachowanie jest bardzo podobne - odrzucają od siebie winę, przerzucają odpowiedzialność za grzech. Adam obwinia nawet samego Boga. 

    To próba uwolnienia się od poczucia winy. Uznanie własnej winy wiąże się z odpowiedzialnością. Wiąże się też z wolnością, bo wolność jest tylko sloganem bez pokrycia, kiedy nie łączymy jej z odpowiedzialnością. 

    Postawa Maryi w Ewangelii jest zupełnie inna. Pozdrowienie Anioła wywołuje w Niej niepokój, ale słucha, stara się zrozumieć i odpowiedzialnie odpowiedzieć na zaproszenie i powołanie. 

    W momencie swojego tak nie jest w pełni świadoma tego, co niesie z sobą wyrażenie zgody, ale dalsza część Ewangelii pokazuje nam Niewiastę, która jest obecna w najbardziej fundamentalnych momentach życia swojego Syna, która słucha Jego słowa i zachowuje je w swoim sercu, która towarzyszy Mu nawet w chwili krzyża, która pojawi się także we wspólnocie uczniów oczekujących Ducha Świętego. Jest przykładem dojrzałości, wolności i odpowiedzialności za decyzje i wybory. 


1. Czy potrafię przyjmować odpowiedzialność za swoje decyzje, wybory, grzechy?


środa, 7 grudnia 2022

Środa 2. Tygodnia Adwentu - wsp. św. Ambrożego

    Czemu mówisz Jakubie, i ty, Izraelu, powtarzasz: "Zakryta jest moja droga przed Panem i prawo moje przez Boga pominięte?" (Iz 40,27).

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11,28).


    Są takie sytuacje i okoliczności, kiedy możemy powiedzieć: zakryta jest moja droga (mój los, moje życie) przed Panem, prawo moje przez Boga pominięte (Bóg o mnie zapomniał, nie interesuje się moim życiem). Prawdopodobnie każdy wierzący,  w niejednej nocy życia czuł, podobnie jak Jezus na krzyżu, że Bóg opuścił. 

    A jednocześnie wiemy, nauczyliśmy się tego, że Bóg nas nie opuszcza, nawet kiedy doświadczamy trudnych chwil załamania, rozpaczy i zwątpienia. Bóg jest z nami. Nasza wiedza kłóci się często z tym naszym życiowym doświadczeniem. 

    Dzieje się pewnie tak dlatego, że nie potrafimy rozpoznać Jego obecności w naszym życiu. Adwent pozwala nam na nowo wsłuchiwać się w Jego słowo i dostrzegać pośród mroków Jego obecność. On wciąż wskazuje nam drogę, którą mamy podążać, aby mieć życie. 

    Inną kwestią jest to, że w naszej wolności to my od czasu do czasu porzucamy Boga, odwracamy się od Niego, wybieramy własne drogi i ścieżki, które tak bardzo różnią się od Jego dróg. 

    Doświadczamy trudu, jesteśmy przemęczeni i sfrustrowani, czasem wypaleni, połamani i poranieni przez życie. A Bóg przychodzi do nas z wytchnieniem i pragnie odnowić.  nasze siły. Bóg przynosi nam ulgę w naszym zmęczeniu. 

    Im bardziej pogłębiamy naszą relację z Jezusem, im bardziej czynimy Go Panem i Mistrzem naszego życia, tym łatwiej znaleźć siły, tym łatwiej jest podążać Jego drogą. Trzeba jednak zgodzić się na powolny proces budowania przyjaźni z Mistrzem. To nie tabletka od bólu głowy, która zadziała po dziesięciu minutach od przyjęcia. Krok po kroku musimy otwierać się i poznawać Jezusa, dorastać do przyjaźni. A często jesteśmy tak niecierpliwi, że chcemy od razu mieć wszystko, a kiedy nie wychodzi, poddajemy się zniechęceniu. 

    W kolejnym dniu adwentu proszę cię, Panie, o dar cierpliwości...


1. Jakie sytuacje rodziły we mnie zwątpienie, zniechęcenie? Czy potrafiłem wtedy zobaczyć obecność Boga w swoim życiu?

wtorek, 6 grudnia 2022

Wtorek 2. Tygodnia Adwentu - wsp. św. Mikołaja

    Głos się odzywa: «Wołaj!» - I rzekłem: Co mam wołać? Wstąpże na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny w Syjonie! Podnieś mocno twój głos, zwiastunko dobrej nowiny w Jeruzalem! Podnieś głos, nie bój się! Powiedz miastom judzkim: «Oto wasz Bóg!» (Iz 40,6a.9).

    Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią (Mt 18,12-13).


    W słowach Izajasza słyszę wezwanie do odwagi. W imię politycznej poprawności, rzekomego szacunku dla inaczej myślących czy pseudotolerancji, a może i lęku przed szykanami, wielu współczesnych chrześcijan przyjęło postawę strusia, chowając głowę w piasek i wstydzą się publicznie przyznać do wiary, powiedzieć o tym, czego Bóg dokonał w ich życiu, uzasadnić nadzieję, która w nich jest. 

    Najpierw trzeba jednak zobaczyć i rozpoznać działanie Boga w swoim życiu. Wtedy nie ma powodu, by pytać: co mam wołać? Nosimy nadzieję i światło dla świata, którego nie można zatrzymywać dla siebie i cieszyć się nim prywatnie. 

    A Ewangelia idzie krok dalej. Nie tylko głosić, ale wyjść na poszukiwanie tych, którzy się pogubili. Zbyt łatwo przekreśla się tych, którzy zaczynają błądzić i odchodzą. Oni też szukają, chociaż nie potrafią zrozumieć istoty swojej tęsknoty, swojego głodu. 

    Odkrywam w słowach Jezusa coś bardzo ważnego. Poszukiwanie zakończone sukcesem rodzi radość tego, który szuka. Ale jednak nie każde poszukiwanie zakończy się sukcesem: a jeśli mu się uda... Może się zatem zdarzyć, że wysiłek poszukiwania zakończy się rozczarowaniem i niepowodzeniem. Ale to nie zwalnia z podjęcia wysiłku poszukiwania.


1. Czy mam odwagę dawać świadectwo o Bogu?

poniedziałek, 5 grudnia 2022

Poniedziałek 2. Tygodnia Adwentu

    Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto - pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą (Iz 35,4-5).

    Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa (Łk 5,18-19).


    Pod koniec niewoli Izajasz zapowiada ludowi wybranemu wybawienie. Wyzwolenie z niewoli nie jest zasługą ludzi, ale dziełem samego Boga. Powrót do Jerozolimy to nie tylko powrót do przeszłości, ale to odnowienie całej natury: radykalna przemiana człowieka: chorzy zostaną uzdrowieni, a ci, którzy już zwątpili, małoduszni, zostaną napełnieni odwagą i nową nadzieją, nowym życiem. W tej perspektywie wyzwolenia nie ma już miejsca na grzech.

    Ewangeliczna scena jest pełna ruchu i życia. Wiara ludzi, którzy szukają spotkania z Tym, który ma moc uzdrowić, który głosi zbawienie. Nie ma takiej przeszkody, której by nie pokonali. I wciąż ukierunkowani na Jezusa, ponieważ to Jezus z Nazaretu daje odpowiedź na ludzki niepokój.

    Odpowiedź, jaką otrzymują, przekracza ich oczekiwania. Jezus, znając serce człowieka, pokazuje im kilka rzeczy:
* korzeń zła, jakie dotyka i paraliżuje człowieka ma swoje źródło w grzechu;
* my ludzie, cierpimy nie tylko fizycznie, ale także duchowo i psychicznie;
* przebaczenie grzechów i uzdrowienie dolegliwości może stać się doświadczeniem zbawienia, jeżeli przyjmujemy, że Jezus jest Słowem, które stało się Ciałem i ma moc wybawić człowieka z jego niedoli.

    Ta Ewangeliczna scena i wybawienie paralityka powinny nam uświadomić, jak bardzo w naszym doświadczeniu bólu, cierpienia, choroby i grzechu potrzebujemy spotkania z Jezusem, jaki powinniśmy podjąć wysiłek, by Go spotkać, bo nie zawsze droga do spotkania jest prosta i łatwa. 


1. Czy jestem gotów podjąć wysiłek i pokonać osobiste trudności, by spotkać Jezusa?

niedziela, 4 grudnia 2022

II Niedziela Adwentu

Wyrośnie mody pęd z pnia Jessego, kwiat się rozwinie z tego korzenia. Przyzna człowiekowi prostemu prawo do sądu, rozsądzi w kraju sprawy upokorzonych (Iz 11,1.4).

To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało także dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości  i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję (Rz 15,4).

Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki (Mt 3,3b).


     Spojrzenie na nasz cierpiący świat skłania do refleksji, że bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy otworzyć nasze serca na nadzieję. 

Ale istnieje niebezpieczeństwo, że wsłuchując się  w głos proroka, można uznać, że jest to jakiś program polityczny, program, który jest tworzony po to, by go nie zrealizować. Historia ludzkich dziejów daje świadectwo cierpienia i może sprawiać, że powtarzanie słów Izajasza jest tworzeniem fałszywej nadziei. 

     A jednak Kościół, my wszyscy, wciąż mamy nadzieję na lepszą przyszłość. To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało także dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości  i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję. Przyszłość, która nie może być oparta tylko na naturalnej dobroci człowieka – zbyt wiele razy to już się nie udało. 

Dlatego po raz kolejny przeżywamy czas adwentu, czas oczekiwania i nadziei. Centralnym punktem odniesienia naszej nadziei nie jest idea, jest osoba, Jezus Chrystus, Jezus błogosławieństw. 

            Adwent nie jest czasem przyjemnym i słodkim, wypełnionym już zapachem świąt. To czas pustyni. Na pustyni nie brakuje jednak miraży, obrazów tych wspaniałych miejsc, które oferują nam wszystko bez wysiłku, odpowiadają na nasze pragnienia i łudzą łatwym zdobyciem celu. To jednak tylko miraże, oszustwa, które pozostawiają nas dalej na pustyni, rodzą rozczarowania, wyczerpują odbierają nadzieję.

    Adwent nie jest po to, byśmy na chwilę polukrowali swoje życie i ładnie wyglądali na święta i połamali się opłatkiem przy choince. Bez wewnętrznej przemiany, bez realnej przemiany, to wszystko będzie tylko udawaniem. 


    1. Czy moja postawa, zachowania, sprzyjają budowaniu sprawiedliwości i  nadziei w świecie? Czemu służy mój adwent? Jak go przeżywam?




sobota, 3 grudnia 2022

Sobota 1. Tygodnia Adwentu - wsp. św. Franciszka Ksawerego

    Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza (Iz 30,19-20).

    Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie" (Mt 10,6-7).


    Słowo Izajasza, które nam towarzyszy w czasie Adwentu, towarzyszyło Izraelitom w czasach cierpienia, smutku, w obliczu zagrożenia asyryjskiego. A dziś te same słowa towarzyszą nam, w naszym cierpieniu, w doświadczeniu kryzysu i zagrożenia dla pokoju, pośród ujadania politycznych przeciwników, a także w wobec sytuacji dużo poważniejszego nieszczęścia, jakim jest poczucie braku sensu życia i odchodzenia od ewangelicznych wartości. 

    Słuchamy Izajasza. Jesteśmy zaproszeni przez jego słowa i obrazy, jakie nam ukazuje, do nadziei. Izajasz mówi nam, że nadejdzie dzień, kiedy zatriumfuje sprawiedliwość, uczciwość i dobroć.

    Czy możemy zrobić coś, by ten czas adwentu się wypełnił, by oczekiwanie stało się rzeczywistością, by Słowo stało się Ciałem? Mówi nam o ty Jezus w dzisiejszej Ewangelii. 

    Na pewno Jezus cieszył się, że tak wielu ludzi idzie za Nim. Ale domaga się autentyczności. Nie wystarczy jedynie podążać za Jezusem. Trzeba jeszcze mieć tę odwagę, by dać świadectwo wiary. Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jest ustami do zbawienia. Mamy iść i głosić Królestwo Boże. Dawać świadectwo o naszej wierze, wobec tych, którzy się pogubili z domu Izraela. Wiara, która jest dzielona z innymi, umacnia się. Ta zamknięta w prywatnej strefie, umiera. 

    Pamiętam czas rekolekcji zawierzenia Jezusowi przez św. Józefa. Tylko nieliczni mieli odwagę, by podzielić się doświadczeniem swojej wiary wobec tych, którzy uczestniczyli w rekolekcjach. A co dopiero iść do tych, którzy się pogubili na ścieżkach wiary? 

    Mamy głosić. Czasem będziemy to robili słowem, ale zawsze, czy tego chcemy czy nie, głosimy przez przykład, przez nasze postępowanie, przez decyzje, które podejmujemy, wartości, które wybieramy. Albo nasze życie jest świadectwem wiary i głoszeniem Chrystusa, albo jest antyświadectwem. Jesteśmy zaproszeni do autentyczności. Patron dzisiejszego dnia, św. Franciszek Ksawery, apostoł Azji, niech wyprasza nam odwagę przyznawania się do wiary i głoszenia jej tam, gdzie jesteśmy. 


1. Jakie sytuacje sprawiają, że trudno mi być świadkiem wiary?

    

piątek, 2 grudnia 2022

Piątek 1. Tygodnia Adwentu

    W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela (Iz 29,18-19).

    Gdy wszedł do domu niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!» Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie!» (Mt 9,28-29). 


    Wielokrotnie czytamy w Ewangelii te słowa, które dziś padają w kierunku niewidomych: Według wiary waszej niech się wam stanie... Twoja wiara cię uzdrowiła... Klucz do wyzwalającego działania Jezusa leży w wierze niewidomych. 

    Jako przeciwieństwo tej sytuacji pojawiają się słowa św. Marka o mieszkańcach Nazaretu: Nie mógł tam uczynić żadnego cudu. Dziwił się ich niedowiarstwu

    Wiara jest niezbędnym warunkiem zbliżenia się do Chrystusa. Trzeba mu zaufać, uznać, że to On jest źródłem mocy, że nas kocha i chce nam pomóc.  

    Nie wolno nam jednak oczekiwać cudów, aby uwierzyć i podjąć życie ewangeliczne. Modlitwa jest gestem naszej wiary, jeśli wypływa z naszego zaufania wobec Boga. Całe nasze życie musi być modlitwą i rozmową z Bogiem. 

    Jesteśmy zaproszeni do pogłębienia naszego zaufania i wiary. Wtedy spełni się zapowiedź Izajasza i będziemy świadkami działania Boga także w naszym życiu. 


    1. Jak odpowiedziałbym dziś Bogu, gdyby zapytał mnie o moją wiarę?

czwartek, 1 grudnia 2022

Czwartek 1. Tygodnia Adwentu

    Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! (Iz 26,1,4).

    Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale (Mt 7,21.24).


    W Biblii Babilon i Jerozolima są symbolami zła i dobra, symbolami walki, jaka się toczy pomiędzy dobrem a złem. Nie chodzi o konkretne geograficzne tylko miejsca, ale o duchowy wymiar, na który wskazywali prorocy.

    Duchowa Jerozolima jest miastem silnym, nie do zdobycia, bo jest broniona przez Boga. A Babilon, jako zależny od swoich sił, nawet najbardziej wyrafinowanych i przemyślnych, nie może czuć się bezpieczny. Jerozolima ufa Bogu i Bóg jej nie zawiedzie. Babilon postawił na człowieka, a jego siły się w końcu wyczerpią. 

    To spojrzenie wraca w przypowieści Jezusa. Radzi nam budowanie gmachu naszego życia na skale, na sobie. Inne fundamenty mogą nam zaoferować jedynie złudne bezpieczeństwo piasku. 

    Adwent jest odpowiednim czasem, by zastanowić się nad różnymi prowizorkami naszego życia, na których budujemy nasze rodzinne szczęście, zawodowe sukcesy. Mamy zastanowić się nad autentycznością naszej wiary, naszych postaw, zachowań, nad tym, o czym marzymy i jacy jesteśmy. Dziecko, na którego narodziny się przygotowujemy, jednoznacznie opowiada się za prawdą i życiem, konsekwentnie odrzucając fundament z piasku i puste fasady. 


1. Co jest w moim życiu prowizorką, udawaniem, która nie ma szans w starciu z przeciwnościami?

środa, 30 listopada 2022

Środa 1. Tygodnia Adwentu - święto św. Andrzeja Apostoła

    Idąc nad Jeziorem Galilejskim, zobaczył dwóch braci: Szymona, nazywanego później Piotrem, i Andrzeja, jego brata, gdy zarzucali sieci na jeziorze. Byli bowiem rybakami (Mt 4,18).


    Życie Andrzeja apostoła nie było monotonnym życiem rybaka, które dzielił pomiędzy dom a jezioro, pracę a odpoczynek. To było życie niespokojne, wypełnione tęsknotą i poszukiwaniem. Może nie do końca zdawał sobie sprawę z własnej tęsknoty, ale szukał czegoś, a może kogoś, kto ten jego głód mógł zaspokoić. 

    Pomiędzy połowami, płukaniem sieci i domowym odpoczynkiem, potrafił znaleźć czas, by szukać. Dlatego spotykamy go pośród uczniów Jana Chrzciciela. Ucznia, który słuchał i był blisko. Karmił się słowem o przyjściu Mesjasza. 

    Kiedy Jan wskazał uczniom Jezusa, mówiąc: Oto Baranek Boży, Andrzej był jednym z tych, którzy poszli za Jezusem i skorzystali z zaproszenia, by pójść do Jego do domu, do Kafarnaum: chodźcie, a zobaczycie... I tego dnia pozostali u Niego. Później przyprowadził do Jezusa brata, mówiąc o znalezieniu Mesjasza.

    Ale wciąż wracał nad jezioro, które dawało mu pracę i środki do życia. I do tej jego codzienności wypełnionej tęsknotą przyszedł Jezus i zabrał go od ryb, sieci i łodzi by odpowiedzieć na pragnienie jego serca i nadać sens poszukującej codzienności. 

    Andrzej znalazł w Jezusie odpowiedź na tęsknotę swojego serca, zostawił wszystko, całe swoje dotychczasowe życie, by ruszyć w nieznane. Uwolnił się z sieci, które trzymały go nad jeziorem, bo zalazł Tego, za którym tęskniło jego serce. 

    Św. Andrzej Apostoł staje przed nami na progu Adwentowego oczekiwania i poszukiwania, adwentowej tęsknoty za Tym, który przychodzi. Pozwala nam zrozumieć, że i nasze serce wypełnione jest taką samą tęsknotą za Tym, który jako Jedyny potrafi to serce uspokoić i wypełnić. 


1. Czy mój adwent jest wypełniony poszukiwaniem Tego, który przychodzi? 

    

wtorek, 29 listopada 2022

Wtorek 1. Tygodnia Adwentu

    Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej (Iz 11,1-2).

    Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (Łk 10,21b).


    Prorok Izajasz w piękny sposób opisuje porządek nowego stworzenia, które rozpoczyna się z przyjściem Mesjasza. Jak to możliwe, że wilk zamieszka z barankiem? 

    Tylko Duch Pana, Jego obecność w naszym życiu, potrafi wprowadzić ład i pokój, pogodzić to, co wydaje się nie do pogodzenia: panterę z koźlęciem, cielę z lwem, krowę i niedźwiedzicę, wilka i jagnię... Niektórzy dodają męża i zonę, brata i siostrę... W Jezusie możliwa jest komunia stworzenia. 

    Pan nieustannie daje nam swojego Ducha, a kiedy Go chcemy przyjąć, kiedy pozwalamy Mu w nas działać, On rodzi w nas przebaczenie, miłość, szacunek dla drugiego, wyrozumiałość i pokój. 

    Czasem wydaje się nam, że jesteśmy panami naszego życia, wszystko kontrolujemy, czujemy się bezpieczni. Należymy wtedy do tych mądrych i roztropnych, dla których Boże rzeczy są zakryte, ponieważ nie pokładamy ufności w Bogu. 

    Pan nie chce, byśmy byli wielcy i wyniośli. Chce byśmy zachowali w sobie prostotę dziecka. Byśmy chcieli słuchać aniołów, którzy każdego dnia ogłaszają nam Dobrą Nowinę. Stawanie przed Bogiem w prostocie, w naszej małości, takimi, jakimi jesteśmy, z naszymi słabościami, grzechami i ograniczeniami, uzdalnia nas do przyjęcia Jego darów.

    Małe dziecko, które zrywa jakiś polny kwiat i w zaciśniętej rączce podaje go matce, rodzi w sercu matki czułość i miłość. Kiedy stajemy z taką prostotą dziecka przed Bogiem, sprawiamy, że On objawia nam siebie, otwiera dla nas swoje serce, swoją tajemnicę. 

    Takie spotkanie rodzi uwielbienie. Modlitwą karmi się miłość, która odnawia się każdego dnia, by śpiewać Bogu uwielbienie. 


1. Jakich owoców Bożego Ducha doświadczam w moim sercu, w mojej rodzinie czy wspólnocie?

poniedziałek, 28 listopada 2022

Poniedziałek 1. Tygodnia Adwentu

    Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie (Mt 8,8).


    Uczciwość setnika. Ten człowiek, Rzymianin, poganin, jest uczciwy i zgodnie ze swoją uczciwością zabiega o zdrowie swojego sługi. I nie szczędzi środków, aby mu pomóc. On, przyzwyczajony do rozkazywania i posłuszeństwa innych, jak dobry żołnierz, staje się sługą osoby, która była od niego zależna. Dlatego wyrusza w drogę do Jezusa. 

    Nie wiemy, jak doszedł do wiary, skąd o Jezusie wiedział. ale w spotkaniu z Jezusem pokazał nam, że wierzył tak, jak nie wierzyli nawet ci, którzy widzieli znaki Jezusa. Jezus podziwia jego wiarę, wiarę poganina, bo nie znalazł takie u żadnego Izraelity. 

    Rzymski setnik pokazuje nam również dzisiaj, że wiara ważniejsza jest od fizycznej obecności. Jezus powie nam o tym po swoim zmartwychwstaniu: błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Ten człowiek nie woła za Jezusem jak wołali trędowaci i niewidomi, ale po cichu prosi, nie dla siebie, ale dla swojego sługi. 

    Rzymski setnik nie potrzebuje, aby Jezus przyszedł do jego domu. Wierzy, że wystarczy słowo, wystarczy, żeby Jezus chciał uzdrowić. Rzymski setnik pokazuje nam również na progu adwentu, że mamy stać się sługami nawet tych, którzy są od nas zależni. 


1. Czy modlę się za tych, którzy są w jakiejś potrzebie?

niedziela, 27 listopada 2022

I Niedziela Adwentu

Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy ( (Rz 13,11).

Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wdawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że przyszedł potop i pochłonął wszystkich (Mt 24,37nn).


     Znowu Adwent, jak wcześniej, jak zawsze, jak za dni Noego… Przeszłości nie da się naprawić. Ona już do nas nie należy. Nasze zawsze jest raczej przesadzone. Może właściwsze byłoby myślenie, że czasem coś się zdarzyło… Wszystko zależy od tak wielu rzeczy i okoliczności. Dlatego rozumiejcie chwilę obecną. Historia jest nam potrzebna, nie możemy się obyć bez pamięci o naszej przeszłości. Do tej przeszłości wraca też Jezus w swojej wypowiedzi. Jak było za dni Noego…

Jak było? Co się działo w czasach Noego? Kiedy Pan, Bóg, zobaczył, że coraz bardziej się mnożą na ziemi złe postępki ludzi i że każdy codziennie z uporem obmyśla w swoim sercu złe działania, poczuł w swym sercu rozgoryczenie z powodu tego, że stworzył na ziemi człowieka… I żałował tego. To jedno z najsmutniejszych zdań, jakie Bóg wypowiada w Biblii o kondycji człowieka. Spłuczę z powierzchni ziemi człowieka, którego stworzyłem. Tylko Noe doświadczał łaskawości ze strony Pana, Boga. 

    Tekst Ewangelii nie tyle mówi o niegodziwości człowieka, co bardziej o naszej beztrosce. Jesteśmy tak zajęci tym, co tu i teraz, co natychmiastowe i konkretne, tym co codzienne, że przechodzimy przez życie, a życie nie przechodzi przez nas, życie często jest gdzieś obok nas. 

    Historia pomaga nam zrozumieć teraźniejszość, ale kiedy w historii próbujemy szukać rozwiązań, to te, które podawano wtedy, dziś wcale nie muszą się sprawdzić. Potrzebujemy nowych rozwiązań. Historia pomaga nam interpretować teraźniejszość, rozumieć ją, bo teraźniejszość jest konsekwencją przeszłości. Pamięć nie jest magazynem sprawdzonych rzeczy i doświadczeń; jest raczej motorem, który porusza nas do działania, daje wskazówki, nie pozwala zwątpić. 

    Ale rozumiejcie chwilę obecną… Rzeczywistość nas zaskakuje, przynosi nam znaki, które są duchowym bogactwem, jeżeli patrzymy na nie Bożymi oczyma. Bo Bóg jest obecny w naszej rzeczywistości, w naszym dzisiaj. Bez uwagi, bez czuwania, nie usłyszę i nie będę umiał odczytać tego, co widzę, co czuję, co mam przed sobą.


1. Jak często używam słów „zawsze”, „znowu”, „to już było”? Czy przyjmuję każdy dzień jako nowy, dany przez Boga?



sobota, 26 listopada 2022

Sobota 34. Tygodnia Zwykłego

    Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask (Łk 21,34-35a).


    Na zakończenie roku liturgicznego i eschatologicznej mowy Chrystusa, słyszymy ostatnie już wskazania. Wcześniejsze słowa o niebezpieczeństwach i zagrożeniach przychodzących z zewnątrz nie mogą przysłonić tego, co najważniejsze: trwania w wierności i czujności. Wewnętrzne zagrożenia, jakim jest uleganie różnym atrakcjom tego świata i duchowe lenistwo oraz brak czujności, to największe zagrożenia w duchowej walce. 

    Dlatego potrzeba nieustannej modlitwy: módlcie się w każdym czasie. Wierność Ewangelii wymaga czujności i modlitwy. Te dwie postawy dotyczą życia osobistego i wspólnotowego, wskazują na nadzieję i tęsknotę ludzkiego serca - stanąć przed Synem Człowieczym. 

    Wszyscy potrzebujemy duchowego budzika, bo mamy skłonność do zasypiania, lenistwa, ulegania troskom tego świata i nie zawsze jesteśmy uważni na natchnienia Ducha Świętego. Stanąć przed Chrystusem to być czujnym i trwać w postawie modlitwy. 

    W ostatnim dniu roku liturgicznego dziękuje Panu, że Jego Słowo jest takim budzikiem, który został nam dany na każdy dzień i zachęca do czujności i modlitwy, by wytrwać w przeciwnościach i stanąć przed Nim bez lęku. 


1. Czy jestem uważny na Boże natchnienia i znaki?

piątek, 25 listopada 2022

Piątek 34. Tygodnia Zwykłego

    «Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże (Łk 21,29b-31).


    Ludzie mieszkający na wsi potrafią znacznie lepiej rozpoznać znaki przyrody, o których mówi dzisiaj Jezus: znaki zapowiadające pączkowanie drzew i krzewów, znaki zapowiadające chłód, upał czy deszcz. Znaki, które ostrzegają czasem przed tym, co się wydarzy. 

    Jesteśmy zaproszeni do uwagi i rozpoznawania znaków czasu, rzeczywistości, przez którą przemawia do nad Duch Święty. Dla wierzącego liczy się nie tyle sam znak, a to, na co on wskazuje.

    W naszym osobistym, wspólnotowym, społecznym życiu pojawiają się znaki zła, anty królestwa i znaki dobra, znaki Boga. 

    W naszym życiu jest wiele znaków, pąków, które napełniają nas nadzieją. Do rozpoznawania tych znaków zaprasza nas dzisiejsza Ewangelia. Nie koncentrować się na znakach zła, lecz na dobru. 

    Przez naszą codzienność Bóg pragnie nam ukazywać Królestwo, które jest blisko. Rodzi się w sercu, które kocha. Przez naszą codzienność będziemy musieli iść do przodu i szukać Boga, by pokazywać Go innym. To w naszej codzienności i naszym sercu rodzi się Królestwo Boże, ów mały pączek, który rozkwitnie całą paletą barw spotykając pełnię w Bogu. 


1. Na jakich znakach czasu koncentruje swoją uwagę? Na znakach zła czy dobra?

czwartek, 24 listopada 2022

Czwartek 34. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Andrzeja Dung-Laca i towarzyszy

    A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie» (Łk 21,28). 


    Żyjemy w czasach, w których doświadczamy wielu złych rzeczy. Wiele z trudnych doświadczeń nie zależy bezpośrednio od nas. Ale jesteśmy wezwani, by zachować nadzieję. Ostatnie słowo należy do Boga. Zło (Babilon), chociaż bywa bardzo krzykliwe i potężne, zostanie pokonane. 

    Niech komentarzem do dzisiejszej liturgii będą słowa papieża Franciszka z Evangelii Gaudium: Jest rzeczą oczywistą, że w niektórych miejscach doszło do duchowego «pustynnienia», będącego owocem projektu społeczeństw, które pragną budować się bez Boga albo które niszczą swoje chrześcijańskie korzenie. Tam «świat chrześcijański staje się jałowy i wyczerpuje się jak nadmiernie wykorzystywana ziemia, przemieniająca się w piasek». W krajach tych gwałtowny opór przeciw chrześcijaństwu zobowiązuje chrześcijan do przeżywania swojej wiary niemal w ukryciu na ziemi, którą kochają. To inna forma pustyni, bardzo bolesna. Również własna rodzina lub własne miejsce pracy mogą stać się tym wyjałowionym środowiskiem, gdzie należy zachować wiarę i starać się, by nią promieniować. Ale «właśnie wychodząc od doświadczenia tej pustyni, od tej pustki, możemy odkryć na nowo radość wiary, jej życiowe znaczenie dla nas, mężczyzn i kobiet. Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia; i tak we współczesnym świecie istnieją niezliczone znaki pragnienia Boga, ostatecznego sensu życia, często wyrażane w formie ukrytej czy negatywnej. Na pustyni trzeba nade wszystko ludzi wiary, którzy swym własnym życiem wskazują drogę ku Ziemi Obiecanej i w ten sposób uobecniają nadzieję». W każdym wypadku, w tych okolicznościach jesteśmy wezwani, by być osobami-amforami, by dać pić innym. Niekiedy amfora przekształca się w ciężki krzyż, ale właśnie na Krzyżu Pan, przebity, oddał się nam jako źródło wody żywej. Nie pozwólmy się okraść z nadziei!

    Nabierzcie ducha i podnieście głowy! Świat, który zmienia się w duchową pustynię, potrzebuje kwiatów, które pokazują siły nadziei i życia na pustynnych bezdrożach. 


1. Czy jestem świadkiem nadziei?

środa, 23 listopada 2022

Środa 34. Tygodnia Zwykłego

    A taką śpiewają pieśń Mojżesza, sługi Bożego, i pieśń Baranka: «Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów! (Ap 15,3).


    Księga Apokalipsy pełna symboli, znaków, katastroficznych wizji odczytywana jest często jako księga zapowiadająca zniszczenie, klęski, a tym samym wywołuje niepokój. 

    Warto jednak zobaczyć w niej również pocieszenie, jakie Bóg kieruje do nas w swoim słowie. Tak odczytuję dzisiejsze słowa, jako źródło nadziei i pocieszenia.

    Ci, którzy zwyciężyli Bestię, chodzą po powierzchni morza. Mieli więcej wiary niż Piotr, który zwątpił i zaczął tonąć. Dno morza jest znakiem śmierci, a oni stoją na powierzchni. Śpiewają pieśń, która przewija się przez historię zbawienia, od przejścia przez Morze Czerwone aż po przejście przygotowane przez Jezusa. 

    To wszystko pokazuje, że nawet najbardziej destrukcyjne wydarzenia, rozrastające się zło, nie jest w stanie pokonać mocy Bożej miłości do człowieka. Bóg stworzył dobry świat, wciąż są w nim możliwości dobra, nawrócenia, rozwoju człowieka. 

    Ten krótki tekst mówi mi również, że są ludzie, którzy już pokonali zło, którzy stawiali mu czoła dzień po dniu, w codziennym zmaganiu o dobro i Bożą sprawiedliwość.


1. Czy potrafię szukać znaków nadziei pośród codziennych trudności?

wtorek, 22 listopada 2022

Wtorek 34. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Cecylii

    Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą  mówić: "Ja jestem" oraz: "Nadszedł czas". Nie podążajcie za nimi. I nie trwóżcie się... (J 14,8).


    Kiedy otaczający Jezusa pytają o czas zniszczenia świątyni, o znaki, które będą zapowiadały katastrofę, Jezus próbuje zmienić ich myślenie. Tu nie chodzi o życie sensacją. To nie jest problem, który powinien zajmować uwagę uczniów. Jezus kieruje ich myśl ku naprawdę istotnym sprawom i pytaniom, które powinni sobie postawić:

* strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono... Bądźcie uważni. Pojawi się wiele ofert, które mogą mącić umysły, zrodzić wątpliwości. Uważajcie, bo można łatwo ulec. Nie biegnij za fałszywymi ideami, ale staw im czoła. Fałszywych proroków pojawi się wielu i będą prowadzić na manowce. 

* nie trwóżcie się... Strach paraliżuje. Pozwól prowadzić się Duchowi Bożemu, bo sam nie potrafisz stawić czoła złu. Zło często jawi się jako łatwiejsze rozwiązanie, bardziej atrakcyjne. Tak łatwo mu ulec. A później paraliżuje, wiąże swoimi sieciami i trudno się z nich wyrwać. 

    To słowa również dla nas, wciąż aktualne. Być uważnym i umieć rozeznawać naszą rzeczywistość, szukać Bożego światła wobec całej gmatwaniny fałszywych idei, słów, wskazań i rad. Umieć odczytywać znaki czasu. 

    Jezus wciąż jest obecny, zaprasza nas do zachowania ufności i pewnego wędrowania za Nim i z Nim. Zbawienie jest tylko w Nim. 


1. Czy nie poddaję się niepokojowi fałszywych proroków?

poniedziałek, 21 listopada 2022

Poniedziałek 34. Tygodnia Zwykłego - wsp. Ofiarowania NMP

    Ja, Jan, ujrzałem: a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach (Ap 14,1).

    Zobaczył też, jak pewna uboga wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: "Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni" (21,2-3).


    W dniu naszego chrztu zostaliśmy naznaczeni pieczęcią Boga, pieczęcią niezmywalną. Od tego momentu staliśmy się dziećmi światłości i zostaliśmy zaproszeni, by tworzyć orszak Baranka i śpiewać pieśń nową przed Bożym tronem. Ale Jan dodaje jeden ważny szczegół: trzeba zachować wierność dla tej pieczęci - być bez zarzutu, żyć łaską. 

    Czytając tę stronicę Ewangelii, trzeba uczciwie sobie powiedzieć, że wciąż jeszcze nie potrafię nią żyć. Ta kobieta wskazana w Ewangelii nie wrzuciła dwóch pieniążków. Ona wrzuciła wszystko, co miała na życie, ona oddała swoje życie w Boże ręce. Nie zadowoliła się wrzuceniem tego, co zbywało, jak czyniło i czyni dziś wielu. Nie ofiarowała jakiejś modlitwy, mszy św., jakiegoś miłosiernego uczynku, aby wypełnić prawo czy się pokazać. 

    Obchodzimy wspomnienie ofiarowania w świątyni Najświętszej Maryi Panny. Według apokryfów jako mała dziewczynka Maryja została ofiarowana przez rodziców o i pozostawiona na pewien czas w świątyni. Tam uczyła się otwartości na Boga i Jego słowo, uczyła się pełnego zaufania Bogu. Od tego czasu życie Maryi stanie się żywą i nieustanną ofiarą dla Boga. Swoje życie złoży w Jego ręce i to pozwoli Jej wypowiedzieć Fiat - tak wobec Bożych planów. 


1. Czy ja rzeczywiście ufam Bogu? Czy potrafię Mu oddać siebie? Czy nie daje tylko tego, co zbywa?

niedziela, 20 listopada 2022

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

Również jeden z powieszonych złoczyńców urągał Mu, mówiąc: „Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Uratuj siebie i nas!” Na to ten drugi, ganiąc go powiedział: „Czy ty nawet Boga się nie boisz? Przecież temu samemu wyrokowi podlegasz! My – słusznie, bo otrzymaliśmy, co godne naszych czynów, a On niczego niewłaściwego nie zrobił”. I jeszcze mówił: „Jezusie, wspomnij na mnie, kiedy wejdziesz do swojego królestwa”. Odpowiedział mu: „O tak, oświadczam ci, dziś będziesz ze mną w raju” (Łk 23,39-43).


     Święto dzisiejsze zostało ustanowione w 1925 roku, a jego celem było zachęcenie katolików do odważnego wyznawania wiary w to, że w Kościele rzeczywiście Panem jest Chrystus. Święto Chrystusa Króla obchodzone było początkowo w ostatnią niedzielę przed Uroczystością Wszystkich Świętych, a od 1970 roku zostało przeniesione na ostatnią niedzielę roku liturgicznego, aby podkreślić wieczyste królowanie Chrystusa nad całym wszechświatem.   

     Oto Łukaszowy obraz Chrystusa Króla: ukrzyżowany wśród bandytów, wyśmiany przez przywódców i żołnierzy, znieważany przez złoczyńcę, opuszczony przez uczniów, kontemplowany przez kobiety, oglądany przez lud. Zakończenie dalekie od obrazów z happy endem, w którym zawsze wygrywają ci dobrzy. Jezus Chrystus Król! Ale jakże inny od władców tego świata. 

     W całej Ewangelii wg św. Łukasza, która towarzyszyła nam w tym roku, była jedna rzecz, która musiała uderzać – złe towarzystwo Jezusa. Kilka razy Ewangelista zauważył, że Jezus zadawał się celnikami, grzesznikami, prostytutkami, społecznymi i religijnymi wyrzutkami. Pod koniec swojego także życia został umieszczony pomiędzy złoczyńcami.

    Teraz, u schyłku swego życia, nadal przyjmuje i obiecuje zbawienie. Nie reaguje na oskarżenia, drwiny i szyderstwa przywódców i żołnierzy, ale odpowiada na słowa łotra i przyjmuje go raju, bo tylko ten uznaje swoją winę i żałuje. Nazywamy go dobrym łotrem, bo był uczciwy wobec siebie i Boga i potrafił wyznać swój grzech, ufając miłosierdziu. 


1. Jaki jest mój obraz Chrystusa Króla?