zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 9 marca 2023

Czwartek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście: wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną (Jr 17,5-6). 

    Lecz Abraham odparł: "Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!" "Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą". Odpowiedział mu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą" (Łk 16,29-31).


    Kim wolałbyś być: dzikim krzewem czy drzewem? Według Jeremiasza człowiek jest ostem, gdy w ludzkich siłach pokłada swoją ufność. Jest dzikim krzewem, ponieważ skazany jest na życie na pustyni. Ten, kto jest drzewem, ufność pokłada w Bogu. Nie doznaje niepokoju także w czasie niepowodzenia (braku wody), nawet wtedy przynosi owoc. 

    Można odnieść wrażenie, że nasza cywilizacja w dużej mierze jest cywilizacją dzikiego krzewu. Potrafi wytworzyć wiele pięknych rzeczy, ale jest samowystarczalna, szuka siły w ludzkich możliwościach, w ludzkim ciele. Nie potrafi dostrzec przychodzącego dobra. Żyjemy w ciągłej sprzeczności: osiągnięcia w dziedzinie techniki, rozwój nauki i jednocześnie porażki w ludzkim rozwoju. 

    Być może wciąż marzymy, że pojawi się cudowne lekarstwo na nasze bolączki, zapominając, że jeśli nie słuchamy Mojżesza i proroków, to nawet gdyby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzymy

    Przypowieść o Łazarzu i bogaczu, którą Jezus opowiada, jest kluczem do zrozumienia naszego czasu i naszej kondycji. Ilekroć zadajemy sobie pytania, jak przezwyciężyć sprzeczności naszej zadowolonej z siebie cywilizacji, potwierdzamy, że nie widzimy, że istnieją miliony Łazarzy, z którymi powinniśmy dzielić nasz los. I te miliony Łazarzy są dzisiaj prorokami, których Bóg posyła, aby otworzyli nam oczy. Trudno o potężniejszy znak dla gnijącego w samozadowoleniu świata, tylko czy go potrafimy zobaczyć?

    Ponieważ człowiek zbudował świat, w którym najsilniejsi wykorzystują najsłabszych, nie potrafimy widzieć w drugim człowieku brata czy siostra - widzimy rywala, przeciwnika, przeszkodę na drodze kariery. Jeżeli nie nauczymy się postrzegać drugiego jako Bożego dziecka, swojego brata czy siostrę, zawsze skończymy w ślepocie wojen, głodu, przemocy. Jeśli człowiek nie jest bratem dla człowieka, kończy zawsze jako wilk. 


1. Kim jestem: dzikim krzewem czy drzewem rodzącym owoce?

środa, 8 marca 2023

Środa 2. Tygodnia Wielkiego Postu, wsp. dow. św. Faustino Migueza

    Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 20,26-28).


    Wielki Post to czas przygotowania do obchodów Wielkanocy, świąt męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Dzisiejsza Ewangelia jest ważnym krokiem milowym w tym przygotowaniu, ponieważ mówi nam o znaczeniu tej śmierci. 

    Zbyt często skupiamy się na zewnętrznych aspektach śmierci Jezusa: został niesprawiedliwie skazany, był biczowany, umarł przybity do krzyża pośród okrutnego cierpienia. Wszystko to jest prawdą. Ale prawdą jest również to, że to nie ilość zniesionego cierpienia przez Jezusa nas zbawia. W historii ludzkich dziejów można wskazać wiele innych ofiar, które cierpiały bardziej niż Jezus, były poddane może okrutniejszym i dłuższym torturom. To nie ilość bólu jest ważna.

    Ważna jest motywacja, intencja, z jaką Jezus stawia czoła swojej śmierci. A wcześniej motywacja, z jaką stawia czoła swojemu życiu. 

    Można powiedzieć, że śmierć Jezusa jest naturalną konsekwencją Jego sposobu życia. Jezus wychodzi na spotkanie śmierci od pierwszego momentu, kiedy zaczął głosić Królestwo, kiedy zaczął wchodzić w utarczki z religijnymi i politycznymi przywódcami narodu Izraela. Jego przesłanie wydawało się zbyt rewolucyjne, dlatego skończył na krzyżu. 

    Ważne jest to, że to wszystko było owocem miłości. Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. Z miłości do nas Jezus podejmował każdy krok w swoim życiu, z miłości do nas wypowiadał każde słowo. I z miłości do nas oddał za nas swoje życie. 

    Czas Wielkiego Postu to nie jest czas, by obsesyjnie szukać pierwszych miejsc, jak próbowali to czynić Zebedeusze, lecz czas oddania się na służbę naszym braciom i siostrom, uczestniczenie w ich potrzebach, tak jak robił to Jezus. 


1. Czy potrafię w postawie Zebedeuszy odkrywać siebie? Czy podejmuje wysiłek, by odrzucać negatywne motywacje w drodze za Jezusem?

wtorek, 7 marca 2023

Wtorek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

    Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście (Mt 23,2-3.8).


    Jeżeli coś wyprowadzało Jezusa z równowagi, to na pewno była to hipokryzja. Potrafi zrozumieć wszystkie ludzkie słabości, ale nie potrafi zaakceptować dwulicowości, podkreślania pozorów. 

    Jezus nie należał do plemienia Lewiego, z którego pochodzili kapłani. Nie był też członkiem jakiejś grupy społeczno-religijnej, jaką byli faryzeusze. Patrzy na naszą rzeczywistość z perspektywy prostego człowieka. Ale Jego głębokie doświadczenie religijne nie pozwala na tolerowanie zachowania tych, którzy twierdzą, że mówią w imię Boga. 

    To, co Jezus mówi o władzach religijnych swoich czasów, zachowuje swoją moc w odniesieniu do władz religijnych wszystkich epok. Tendencja, by swój punkt widzenia utożsamiać z Bożym spojrzeniem, jest pokusą, która dotyka nas wszystkich. Bardzo łatwo potrafimy odnieść ten wyrzut Jezusa do Kościoła hierarchicznego, ale nikt z nas nie jest od tej pokusy wolny. 

    Drugą rzeczą, na którą Jezus zwraca uwagę w tym tekście, to zalecenie, by postępować zgodnie z nauczanie z przekazywanym Słowem Bożym. Ono nigdy nie może być pomylone z naszymi, marnymi i ograniczonymi słowami.  

    I trzecia rzecz - nie pozwalajcie nazywać się Rabbi. W dzisiejszym społeczeństwie nauczyciel niekoniecznie jest wzorem do naśladowania. Nawet niektórzy próbują mówić, ze nie należy łączyć życia zawodowego, które powinno być nienaganne z życiem osobistym, które już nie musi być etyczne. Ale są także takie społeczeństwa, gdzie nauczyciel nie jest jedynie po to, by przekazywać wiedzę, ale jest wzorem życia. A Jezus zachęca nas, byśmy nie przypisywali sobie zbyt wielkiego znaczenia, bo każdy z nas, także ci cieszący się dobrą opinią, powinien mieć świadomość, że jest słabym, grzesznym człowiekiem, który często upada. Ważne jest, by patrzeć na Jedynego Mistrza. 


1. Czy nie obrażam się na Boga ze względu na grzechy religijnych  skompromitowanych "autorytetów"?

poniedziałek, 6 marca 2023

Poniedziałek 2. Tygodnia Wielkiego Postu

     Panie! Wstyd na naszych twarzach, naszych królów, naszych przywódców i naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Ale Pan, Bóg nasz, jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu (Dn 9,8-9).


       Modlitwa z Księgi Daniela, modlitwa pokutna, jest kolejnym krokiem pogłębienia naszej modlitwy osobistej i wspólnotowej. Mamy świadomość własnych grzechów, mamy też coraz większą świadomość tego, że nawet najbardziej ukryty grzech ma swoje konsekwencje i wpływa na życie konkretnego człowieka i wspólnoty, którą ten człowiek tworzy. 

     Modlitwa, którą czytamy, pokazuje nam najpierw wierność Boga wobec każdego z nas, wierność mimo naszej niewierności i braku posłuszeństwa Bożemu Słowu. Jest pochwałą tej wierności. Gdyby nie ta wierność Boga i Jego miłosierdzie, dawno by człowiek stracił nadzieję i sens życia. 

     Drugim krokiem w tej modlitwie jest wskazanie źródeł ludzkiej niewierności, przyczyn tego, co nazywamy konsekwencją, skutkiem grzechu. Tego doświadczamy każdego dnia - skutków naszych grzechów. Są one wyraźnym znakiem, naszych błędnych wyborów, nawet tych, o których nikt nie wie poza nami. 

      A ponieważ nikt z nas nie może powiedzieć, że jest bez grzechu, pozostaje nam ufność w Bożą przebaczającą miłość. Prorok Daniel nie potrafi jeszcze powiedzieć, w jaki sposób Bóg uwolni od brzemienia grzechu swój lud, w jaki sposób ten los odmieni. Odpowiedź przynosi Jezus i Ewangelia. Znamy cenę naszego odkupienia. Nie zawsze jednak potrafimy zrozumieć, że to cena także za nasze grzechy.


1. Czy zastanawiam się nad przyczynami i konsekwencjami moich grzechów?

niedziela, 5 marca 2023

II Niedziela Wielkiego Postu

    Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem (Rdz 12,1-2).

    Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! (2 Tm 1,8b).

    Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» (Mt 17,5).


    W połowie drogi do Jerozolimy, w drodze ku swojej męce, Jezus wychodzi na górę Tabor. Znamy ten obraz przemienienia. Ale dzisiaj ten obraz liturgia umieszcza w kontekście dwóch innych fragmentów, które wydają się nie mieć żadnego związku z przemienieniem: powołania Abrama i napomnienia dla Tymoteusza.

    Słowo skierowane do Abrahama jest wzorcem każdego doświadczenia religijnego, które zawsze jest wezwaniem do porzucenia ludzkich zabezpieczeń i wyruszenia w nieznane. 

    Nie wiemy jakie doświadczenie Boga miał Abram, ale wiemy, że zaufał nowemu Bogu, którego nie znał, Bogu, który nie był związany z rodziną i ludem Abrama, z jego ojczyzną. Zaufał Bogu, który przemówił do niego niespodziewanie, zapraszając do pójścia w nieznane. Zaufał tylko słowu, które obiecywało rzeczy nieprawdopodobne. I ten nowy Bóg stał się dla Abrama wiarygodny. Zaufanie Abrama zrodziło lud, Boży Lud.

    I ten sam Bóg, który wezwał Abrama, uczniom teraz wskazuje na Słowo -  wzywając do zaufania i posłuszeństwa: Jego słuchajcie. Jak Abram zaufał Bogu na początku objawienia, tak my, dzieci Abrahama według wiary, możemy zaufać temu samemu Słowu, które doprowadza Boże objawienie do pełni.

    Wiara i zaufanie będą potrzebne w chwilach trudności. Droga Jezusa nie jest drogą łatwą, nie jest drogą triumfu. Podobnie jak Abram, Jezus idzie niepewną drogą - drogą opartą na obietnicy, na wyborze: To jest mój Syn umiłowany... 

    Głoszenie Ewangelii i dawanie świadectwa o Chrystusie, które jest naszym zadaniem, to czynny udział w tej drodze, w Jego sposobie życia, a zatem także w Jego krzyżu. Kontemplujemy Jezusa przemienionego na górze Tabor, ale jesteśmy zaproszeni do wierności Jezusowi także w chwilach ciemności. Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii. Idziemy drogą niepewną, drogą trudu i krzyża. Oby nie zabrakło nam zaufania wobec Słowa. 


1. Co oznacza dla mnie znoszenie trudów i przeciwności dla Ewangelii?

sobota, 4 marca 2023

Sobota 1. Tygodnia Wielkiego Postu, Święto św. Kazimierza, królewicza

    Wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa (Flp 3,8).


    Te słowa św. Pawła można odnieść do patrona dzisiejszego dnia, św. Kazimierza, królewicza. Mogłyby być one dewizą jego życia.

    Św. Paweł kładzie na szali wszystkie swoje ludzkie osiągnięcia, które sprawiały, że wielu mogło mu pozazdrościć. Jako przeciwwagę tych ludzkich osiągnięć stawia zbawienie, usprawiedliwienie, które osiągnął przez wiarę w Jezusa. Wynik jest miażdżący. Wszystko, co po ludzku osiągnął, czym mógł się chełpić i co wielu odczytywało jako zasługi, co miało wartość w oczach świata, to tylko śmieci, bezwartościowe i obciążające śmieci, które utrudniają zdobycie zbawienia.  

    Kluczem do zrozumienia, że to, co cenne w oczach świata, nie ma wielkiej wartości, że zasługi świata są bezwartościowym śmieciem, jest odkrycie wartości ukrytej w poznaniu Jezusa Chrystusa. 

    Te słowa św. Pawła jakoś korespondują z przypowieścią Jezusa o skarbie i perle. To co dotąd było cenne, staje się bezwartościowe, kiedy odkrywamy skarb, jedyną w swoim rodzaju perłę, wobec której wszystko staje się bezwartościowe, czego potrafimy się pozbyć i to z radością. 

    Chrystus daje nam to, co ma największą wartość i czego nie da się uzyskać żadnymi ludzkimi środkami: pojednanie, relację z Bogiem, nadzieję i sens życia.

    Kiedy odkrywamy wartość bycia znalezionym przez Chrystusa, nikt nie musi nas przekonywać, że są rzeczy, z których musimy zrezygnować - dokonuje się to poprzez zestawienie zysków i strat. 


1. Czy Chrystus jest dla mnie najważniejszą wartością?

piątek, 3 marca 2023

Piątek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!7; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi (Mt 5,21-22). 


    Kiedy czytamy kazanie na górze z Ewangelii wg św. Mateusza, gesty Jezusa, Jego nauczanie, odnosimy do Mojżesza, który przyniósł Izraelowi prawo. 

    Kiedy jednak wczytamy się w ten tekst, możemy zobaczyć znacznie więcej. Jezus nie jest nowym Mojżeszem, który przynosi nowe prawo błogosławieństw. Jest kimś więcej. Aby to zrozumieć, musimy czytać z uwagą. 

    Jezus nie mówi bowiem: Mojżesz powiedział..., a Ja wam powiadam. Jezus używa formy biernej: słyszeliście, że powiedziano..., a Ja wam powiadam...

    Ten sposób mówienia był żydowskim sposobem zasłonięcia imienia samego Boga. Było święte i nie wymieniano go, ale wszyscy wiedzieli, że to Bóg jest tym nienazwanym podmiotem wypowiedzi. A zatem powinniśmy odczytywać to zdanie: słyszeliście, że Bóg powiedział przodkom, ... a Ja wam powiadam...

    Odpowiada to prawdzie teologicznej i historycznej - Dekalog nie był słowem Mojżesza, lecz samego Boga. Mojżesz był jedynie pośrednikiem. Ale Jezus mówi nie jako kolejny Boży pośrednik, Jezus wygłasza kazanie na górze z autorytetem samego Boga. To Ja wam powiadam jest boskim JA

    Jezus nie przychodzi, by uchylić stare, ale aby odkryć głębię, abyśmy umieli patrzeć na Dekalog Bożymi oczami, odchodząc od zwykłego legalizmu w kierunku miłości. 


1. Czy nie przeciwstawiam Bożego nauczania Starego i Nowego Testamentu? 

czwartek, 2 marca 2023

Czwartek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą (Mt 7,7-8).


    Czy można doświadczyć Bożej łaskawości, Jego darów, siedząc w fotelu wygodnego życia, kalkulując ryzyko, unikając wszelkiego niepokoju?

    Bóg jest Ojcem, który nie daje kamieni i skorpionów; Jego są ryby i chleby. Dlatego Jezus lubi mnożyć bochenki i ryby jako znaki Bożej łaskawości i miłosierdzia wobec wszystkich Bożych dzieci. Ale aby się nimi cieszyć, trzeba umieć prosić, szukać i kołatać. 

    Proszą tylko ci, którzy są w potrzebie. Szukają ci, którzy wiedzą, że jeszcze nie znaleźli lub zagubili, dobija się do drzwi ten, kto ufa komuś poza sobą. 

    Wiarę możemy przeżywać w momentach szczególnych dotknięć Boga, ale najczęściej doświadczamy jej, wypowiadając prośby, poszukując odpowiedzi, szukając ratunku.

    To jest możliwe tylko wówczas, kiedy uwalniamy się z przekonania o naszej samowystarczalności i zasobności, kiedy doświadczamy tego niepokoju serca, które wciąż każe nam szukać tego spełnienia, którym tylko Bóg może wypełnić nasze serce.


1. Czy jestem człowiekiem, który szuka, czy uważam, że już znalazłem?

środa, 1 marca 2023

Środa 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    A gdy tłumy się gromadziły, zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza (Łk 11,29).


    Pośród wielu krzyżujących się poglądów, idei, religii i kultur, a także wobec skandali i nadużyć, wielu poddaje w wątpliwość wiarę chrześcijańską, nauczanie Kościoła i pyta: skąd mam wiedzieć, że wiara chrześcijańska jest prawdziwa? Skąd mam wiedzieć, że Jezus jest Bogiem? Dlaczego mam wierzyć w to, co mówi się w Ewangeliach czy Kościele?  Chcieliby czasem jakiegoś znaku, który by ich przekonał, chcieliby skutecznej recepty, która utorowałaby im drogę do wiary. 

    Papież Benedykt XVI często powtarzał, że wiara jest przede wszystkim osobistym doświadczeniem spotkania z Chrystusem. Jak jednak można to osiągnąć? Doświadczenie dla wielu wiąże się z nauką, w której można udowodnić, wykazać, zmierzyć, że coś jest prawdziwe. I czasami to mierzalne doświadczenie chcemy także odnieść do rzeczywistości wiary. 

    Czasem można jednak odnieść wrażenie, że domagając się potwierdzeń na drodze wiary, zachowują się tak, jakby chcieli nauczyć się pływać za pomocą kursów, książek, świadectw, rozumowania, nie dotykając jednak wody. 

    Z czymś podobnym spotyka się Jezus w dzisiejszej Ewangelii: chcą znaków, cudów, dowodów, dzięki którym stanie się jasne, kim jest On.  I wobec tego żądania Jezus odwołuje się do Jonasza, który przez swoje przepowiadanie, głoszenie Słowa, doprowadził do nawrócenia obcego ludu, do zmiany życia. Zdaje się mówić: jedynym sposobem abyście poznali kim jestem i czy moja nauka jest prawdziwa, jest to, abyście odważyli się wprowadzić moje słowa w życie, abyście mi uwierzyli, abyście na sobie doświadczyli, że moje Słowo jest zbawcze. Przestańcie patrzeć z brzegu na jezioro i wejdzie do wody - tylko tak nauczycie się pływać. 


1. Jakie jest moje doświadczenie spotkania z Bogiem?

wtorek, 28 lutego 2023

Wtorek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne (Iz 55,10a.11a).

    ...wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie... (Mt 6,8).


    Słowo nawadnia, ożywia, przynosi owoce, rodzi wiarę... Potrzeba jednak zaufania Słowu, zasłuchania w nie, by przyniosło owoc. 

    Wiara rodzi się w naszym dialogu z Panem, w naszej modlitwie, która nie ma nic wspólnego z długimi i skomplikowanymi tyradami, z wielomówstwem.  Modlitwa nie jest też wołaniem o to, czego nam brakuje, albo o to, co się nam wydaje potrzebne.  

    Chrześcijanie są ludźmi, którzy znają całe bogactwo modlitw i jednocześnie mało się modlą. I pewnie jest coś z prawdy w tej ocenie. Bo modlić się to nie znaczy wypowiadać magiczne formułki, zapalać świecę czy palić kadzidło. 

    Dzisiaj już w niektórych kościołach w Polsce (na zachodzie praktykuje się to na dużo większą skalę) wystarczy wrzucić monetę, by zapaliła się elektryczna świeczka lub z automatu popłynęła wybrana modlitwa. Nie trzeba się wysilać. 

    Modlić się to nawiązać intymną relację z Bogiem. Myśleć i żyć według Bożego upodobania. Modlić się, to usiąść z Bogiem, być z Nim blisko, trwać przed Nim, słuchać Go i mówić. Modlić się, to zaufać Bogu, otwierać się na sprawiedliwość, prawdę, dobro...


1. Czy wzrastam w szkole modlitwy? Czy moja modlitwa się rozwija?

poniedziałek, 27 lutego 2023

Poniedziałek 1. Tygodnia Wielkiego Postu

    Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25,34b-36).


    Centralną ideą Ewangelii nie jest to, na czym będzie polegało życie wieczne, ale jak do tego życia wiecznego dojść, co zrobić wcześniej, w życiu doczesnym, aby "zagwarantować" sobie to drugie, wieczne życie. 

    Nie oznacza to jednak, że będziemy kupować sobie niebo tym, co robimy, by "zasłużyć" swoimi uczynkami na wieczne życie. Nieba nie da się kupić, jest darem. I niezależnie od tego, ile dobrych uczynków wykonamy, nigdy nie będziemy mogli "zasłużyć" na życie wieczne, które zawsze będzie darem Boga, Jego łaską. 

    Jezus podkreśla postawę, której szuka u swoich uczniów. Dotyczy to naszej relacji do braci i sióstr, szczególnie tych, którzy są głodni, spragnieni, chorzy, pozbawieni wolności. Dziś te słowa niosą w sobie często inne elementy, niż w czasach Jezusa: inne choroby, nowe więzienia i kajdany, nieludzkie warunki życia...

    Słowa Jezusa są jasne i dobitne. Bardziej niż wyjaśnienia, wymagają refleksji. Mnie to uczyniliście. Dla Jezusa jest jasne, że musimy się troszczyć o siebie nawzajem. 

    Stary Testament zaczynał od niższych standardów:  nie kradnij, nie cudzołóż, nie zabijaj, nie mów fałszywie... Dziś jesteśmy proszeni o coś więcej: o zainteresowanie każdą ludzką niedolą, którą możemy zobaczyć u tych, którzy są nam bliscy. 


1. Czy sumienie nie wyrzuca mi jakiegoś konkretnego zaniedbania miłości?

niedziela, 26 lutego 2023

I Niedziela Wielkiego Postu

    Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel (Mt 4,1-3a).


    Trzy dni temu, poprzez obrzęd posypania głów popiołem, znak pokuty i nawrócenia, rozpoczęliśmy okres Wielkiego Postu. 

    Niemal natychmiast, stając wobec wyzwań tego czasu, odkrywamy naszą słabość i kruchość. Ten czas zostaje nam dany jako szansa, aby ożywić naszą relację z Bogiem i innymi; aby w ciszy otworzyć się na modlitwę i opuścić mur naszego zamkniętego „ja”, zerwać kajdany indywidualizmu, odkryć na nowo, poprzez spotkanie i słuchanie, kim jest ten, który idzie obok nas każdego dnia, i aby na nowo nauczyć się kochać go jak brata

    Obraz pustyni w kulturze żydowskiej jest obrazem, który przynosi wspomnienia, który wciąż działa na wyobraźnie i serce.  To fizyczne miejsce, w którym duża grupa niewolników, ludzi pozbawionych godności i tożsamości, ludzi wyrwanych ze swojej przeszłości, uczyła się bycia jednym ludem, poznawać i akceptować siebie, a także ufać Bogu. Wymagało to czasu, potu, łez.    

    Poza tym,  że jest to konkretne fizyczne miejsce, jest to także miejsce duchowe, życiowa sytuacja, czas spotkania z samym sobą, czas rewizji i reorientacji naszego życia. To czas rozeznawania, podejmowania decyzji, zadawania sobie pytania: dokąd iść i z kim. A w tym z „kim” powinniśmy uwzględnić ludzi, wspólnotę wierzących i samego Boga: jaką rolę odgrywają oni w moim życiu.

    Pustynia może być również tym „miejscem”, w którym życie nas czasem stawia, wbrew naszej woli. Każdy z nas może wymienić takie chwile w swoim życiu, kiedy zagubił swoje serce, gdzie wydaje się, że już nic nowego nie ma szans się narodzić, kiedy nasze najlepsze uczucia wyschły, gdzie słońce życia pozostawiło wszystko całkiem suche i popękane.

Momenty pustyni to te, kiedy trzeba podjąć wielkie decyzje dotyczące własnego życia i kiedy w chwili prawdy zawsze jesteśmy sami, bo nikt nie może i nie powinien podejmować decyzji za nas, a ryzyko podejmujemy sami. 

Pustynia to także te chwile, kiedy u naszego boku nie ma już kogoś bliskiego, a nasze serce doświadcza pustki.

Szczególnie w tych trudnych chwilach jesteśmy narażeni na działania złego ducha. Kiedy jesteśmy osłabieni, kusiciel przychodzi ze swoją ofertą. 

Jego cel jest zawsze ten sam: aby człowiek nie stał się tym, do czego powołał go Bóg, kim powinien się stać. Aby odwrócił od drogi, którą Bóg nam powierzył. Abyśmy to, co Bóg nam powierzył dla naszego rozwoju, wykorzystali do pokazania naszej przewagi, do konfrontacji, do szkodzenia, do tworzenia konfliktów. Zły duch zawsze będzie próbował odwrócić nas od dobra. 


1. Co dzisiaj jest moją pustynią? W jakim miejscu czuje się szczególnie atakowany przez złego ducha?

sobota, 25 lutego 2023

Sobota po Popielcu

    Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»  On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim (Łk 5,27-28).


    Wiemy o tym, że celnicy w czasach Jezusa należeli do najbardziej znienawidzonych w swoim ludzie. I nie brakowało ku temu obiektywnych powodów. Palestyna została podbita przez Rzym, a celnicy byli przedstawicielami okupanta, zdradzili swój lud, kolaborowali z wrogiem, a przy okazji czerpali zyski, zawyżając podatki, które ściągali na rzecz Rzymu. Byli też religijnie nieczyści poprzez swoje kontakty z poganami, którym przekazywali pieniądze. 

    Przebywanie Jezusa z celnikami, a także fakt, że z nimi jadał było skandalem dla bardzo wielu. Przypominał o tym Piotr w Dziejach Apostolskich: wy sami wiecie, jak niewłaściwe jest dla Żyda przestawać z kimś z innego plemienia lub przychodzić do niego. A z drugiej strony widzieli w Nim proroka, który mówił o wierności Bogu. 

    Jezus przełamuje bariery i powołuje Lewiego. Wzywa go, by poszedł drogą naśladowania. Ewangelistom udało się opisać tę scenę z wielką prostotą, ale jednocześnie przekazują przesłanie, które przekracza samo powołanie. 

    Jezus jest tym, który przechodzi obok, patrzy i wzywa swoim autorytetem. Lewi wobec tego spojrzenia i zaproszenia Jezusa zostawia wszystko i rusza za Jezusem. Mistrz z Nazaretu jest wielką wartością, jest jak skarb ukryty w polu, dla którego zdobycia oddaje się wszystko. 

    Tak rodzi się naśladowanie. Centralny punkt relacji Mistrza i ucznia. Pójście za nie jest jedynie dzieleniem drogi, ale jest dzieleniem uczuć, ideałów, dzieleniem życia. Wtedy uczeń może powiedzieć: już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus

    Wraz z wezwaniem Lewiego na drogę naśladowania Jezus tworzy wspólnotę i komunię życia tam, gdzie dla innych było to nie do pomyślenia. Ci, którzy zostali skazani lub sami skazali się na bycie społecznymi wyrzutkami, zostają zaproszeni do stołu. W ich gronie Jezus wypowiada jedną z najważniejszych swoich zapowiedzi: przyszedłem powołać grzeszników. Jezus swoim gestem mówi wyraźnie: to, co uważaliście za bezpowrotnie stracone, dla Boga takie nie jest. Bóg wciąż daje szansę człowiekowi, spojrzenie Jezusa jest tym, które ma moc przemienić ludzkie serce. 


1. Czy nie oceniam zbyt szybko i pochopnie innych? Czy staram się zrozumieć drugiego człowieka?

piątek, 24 lutego 2023

Piątek po Popielcu

    "Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?" Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości (Iz 58,3-4).

    Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?» (Mt 9,14).


    Prawo nakazywało tylko jeden post w roku z okazji święta pojednania (Jom Kipur) - był to post ścisły. Powszechną praktyką było jednak ogłaszanie dni postu z powodu różnych nieszczęść lub klęsk. Ludzie przeważnie podejmowali taki post, ale nie mieli doświadczenia, że ten ich wysiłek jest przez Boga przyjęty. Może Bóg i widział, ale czy przyjął, czy zwracał uwagę? 

    Izajasz wypowiada słowa potępienia, które jest wciąż aktualne. Musimy sobie postawić pytanie: jakie pokutne praktyki, jakie umartwienia są Bogu miłe? W świetle Bożego Słowa możemy zauważyć, że te praktyki są Bogu miłe, które przynoszą jakąś korzyść bliźnim. Poprzez miłość bliźniego możemy doświadczać miłości Boga. Wszelki formalizm i praktyki, które stają się celem samym w sobie, nie znajdują Bożej przychylności. 

    Post jest dobry. Praktykował go Jezus, praktykowali święci i zaleca go Kościół, zwłaszcza w pewnych okresach liturgicznych. Post może nas zbliżyć do Boga i może pomóc nam zachować uwagę, byśmy nie przeoczyli przychodzącego Pana.

    Post jest dobry, ale nie jest najważniejszy. Dopóki Pan młody jest z nami, ważniejsze jest być z Nim, uczyć się od Niego, nie przegapić niczego, o czym mówi. Trzeba się cieszyć z tego, co On dla nas czyni. To miłość jest najważniejsza, jest tak ważna, że nawet post musi być nią przyprawiony. 


1. Czy podejmuję post? Dlaczego i od czego poszczę?

czwartek, 23 lutego 2023

Czwartek po Popielcu

    Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (Pwt 30,19).

    Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa (Łk 9,23-24).


    W życiu musimy i nieustannie dokonujemy wyborów. Zawsze korzystamy z naszej wolności. To my decydujemy i wybieramy, a nasze wybory wpływają na nasz los. Mamy przed sobą drogę życia i drogę śmierci, ale jakże często je mylimy, szukamy życia tam, gdzie go nie ma. 

    Liturgia zachęca nas do dokonywania właściwych wyborów, unikania pozorów, które mogą sprowadzać na drogę śmierci. 

    Jesteśmy też zaproszeni na początku Wielkiego Postu do zaufania Jezusowi. W naszym nastawionym na przyjemność społeczeństwie, gdzie priorytetem własna wygoda, jasny i wymagający język Jezusa może szokować. Ziemskim przeznaczeniem Jezusa i Jego wyznawców nie jest triumf. Jesteśmy zaproszeni do zrezygnowania z własnych ambicji i tracenia życia, aby je zyskać. 

    Przywódcy polityczni wiele obiecują, aby skłonić ludzi do postawienia krzyżyka przy swoim nazwisku i zdobyć władzę. Jezus unika populistycznych haseł, nie łagodzi wymagań wobec swoich uczniów. 

    Uczeń musi postawić Jezusa w centrum swojego życia i przyjąć ryzyko oraz konsekwencje, które z tego wynikają. 

    Prawdziwa nadzieja ludzkości przekracza bariery i granice tego świata. Życie ziemskie nie jest najwyższą wartością. Krzyż i wyrzeczenie, których żąda się od wyznawców Jezusa, brzmią jak dziwny, niezrozumiały język i pozostają wciąż trudne do przyjęcia. Ale Jezus prowadzi nas tą drogą - drogą, która prowadzi do zysku drogą straty. I jeśli chcemy zyskać, musimy mu zaufać.


1. Czym się kieruję w życiu, dokonując małych i wielkich wyborów?

środa, 22 lutego 2023

Środa Popielcowa

    Uważajcie, by swoich czynów sprawiedliwych nie spełniać przed ludźmi po to, aby was oglądali. Jeśli nie, nie będziecie mieć zapłaty u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc będziesz spełniał uczynek miłosierdzia, nie otrąbiaj tego przed sobą, jak to robią obłudnicy... Kiedy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy... Gdy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy... (Mt 6, 1-2.5.16).


    Rozpoczyna się Wielki Post. Rozpoczyna się wymownym gestem, który uświadamia nam bardzo wyraźnie naszą ludzką kondycję jako pielgrzymów na tej ziemi - przemijamy... A w naszym pielgrzymowaniu i przemijaniu nie wszystko robimy dobrze, bo jesteśmy ograniczeni, bo jesteśmy ludźmi...

    Potrzebujemy tego czasu, aby zajrzeć w głąb naszego serca. Nie zdając sobie z tego sprawy, w pędzie życia, gromadzimy tysiące bezużytecznych rzeczy, które w najlepszym przypadku niczemu nie służą, a czasem po prostu nam szkodzą i przeszkadzają. Nie chodzi tylko o materialne rzeczy, ale o nasze nawyki, postawy, gesty, które przy bliższym spojrzeniu rozpoznajemy jako mało ewangeliczne, a czasem anty ewangeliczne. Wielki Post może być szansą, by dokonać oczyszczenia, które pozwoli kontynuować pielgrzymkę wiary bez zbędnego balastu. 

    Symboliczny gest popiołu wzywa do nawrócenia. Popiół symbolizuje naszą kondycję grzeszników, którzy przez ten gest otwierają się przed Bogiem i braćmi, wyznając winy. 

    I jesteśmy zaproszeni do nawrócenia, a Słowo wskazuje nam trzy kierunki:

* czyny miłosierdzia, które często sprowadzamy do jałmużny. Są skierowane ku tym, którzy w jakimkolwiek sensie mają mniej. Można wspierać materialnie, pomagając ubogim, ale czynami miłosierdzia będzie także dzielenie się przebaczeniem, wszelkie gesty wsparcia i pomocy, poświęcony czas. Czasem łatwo jest dać jakiś grosz, a dużo trudniej ofiarować drugiemu swój czas i uwagę...

* modlitwa kieruje nas ku Bogu. Zaczyna się od zasłuchania w Boże Słowo, a później jest trwaniem - osobistym, rodzinnym, wspólnotowym, w Jego obecności. Czas Wielkiego Postu to czas robienia miejsca dla Boga w naszym życiu. 

* post jest skierowany na nas, mówi o rezygnacji z nadmiaru, z konsumpcjonizmu. Jesteśmy zaproszeni nie tylko do tego, by zmniejszyć nasze posiłki i zrezygnować z jedzenia do syta czy mięsa w piątki. Post jest zaproszeniem do porzucenia tego, co drugorzędne, co może jest nawet dobre, ale nie jest konieczne, aby otworzyć swoje serce na wartości najważniejsze. 

    Potrzebujemy tego czasu, który Bóg daje każdemu z nas jako szansę. 


1. Jak podchodzę do czasu Wielkiego Postu. Czym on dla mnie jest?

wtorek, 21 lutego 2023

Wtorek 7. Tygodnia Zwykłego

    Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj! (Syr 2,1-2.6).

    Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» I rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!» (Mk 9,33.35).


    Syrach, jak dobry ojciec, daje wskazania dzieciom, kilka praktycznych rad na chwilę pokusy. I przestrzega nas - przygotuj swą duszę na doświadczenie, na walkę! Bo pokusa zawsze jest z nami jak cień, który nam towarzyszy. W doświadczeniu i walce powinniśmy zachować ufność, bo przez nie wierność się wypala jak złoto. 

    Jezus rozpoczyna swoją drogę ku Jerozolimie, gdzie będzie wydany w ręce ludzi. Ale wstępuje do swojego miasta, do Kafarnaum, do domu Szymona i Andrzeja. To tu ma miejsce kolejna lekcja, której udziela uczniom. 

    Uczniowie szli z Nim, byli fizycznie blisko, a jednocześnie bardzo daleko. Można zaryzykować stwierdzenie, że Jezus idzie w osamotnieniu - uczniowie nie rozumieją, kłócą się, nie mają odwagi pytać. Dwa różne światy, które idą obok siebie. 

    Nikt z nas nie jest wolny od ambicji, nikomu nie jest obca pokusa władzy, znaczenia, panowania nad innymi. To szatańska pokusa. Jezus wskazuje na inny model - rezygnację, uniżenie, służbę. A to wymaga samozaparcia, rezygnacji z własnych interesów i dużej dojrzałości. 


1. Czy potrafię zachować cierpliwość w trudnych doświadczeniach?

poniedziałek, 20 lutego 2023

Poniedziałek 7. Tygodnia Zwykłego

    Jezus zapytał ojca: «Od jak dawna to mu się zdarza?» Ten zaś odrzekł: «Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam!». Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy» (Mk 9,21-23).


    Uzdrawianie i litowanie się nad potrzebującymi stanowią charakterystyczny rys działania Jezusa. Znaki towarzyszą nauczaniu. Kiedy Jezus dokonuje znaków i cudów, to nie po to, by się popisać, bo to prowadziłoby do zniekształcenia obrazu Boga, który starał się na wszelkie sposoby oczyścić z ludzkich naleciałości, lecz aby coś przekazać. 

    To właśnie ukazuje historia z dzisiejszej Ewangelii. Bóg nie pozostaje obojętny wobec ludzkiego cierpienia, ale Jezus kieruje swoją uwagę  nie tylko na cierpiące dziecko; wszyscy wokół otrzymują lekcję, która jest skierowana także do nas. 

    Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy. Działaj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, a ufaj, jakby wszystko zależało od Boga i tylko od Boga.

    Wątpliwości zdarzają się nam wszystkim i nadal będą się pojawiać. Ale ufność jest tą rzeczywistością, o którą Jezus prosi nas często. Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? Ufaj w moc Boga, ufaj Opatrzności, która kieruje zawiłościami historii, ufaj w dar przebaczenia i przemieniającą moc miłości, ufaj, że Ten, który cię zrodził i powołał, doprowadzi swoje dzieło w tobie do szczęśliwego końca. Pozwól się prowadzić Bogu. 


1. Czy przyjmuję wątpliwości w wierze jako zaproszenie do zaufania i poszukiwania u Boga odpowiedzi?

niedziela, 19 lutego 2023

VII Niedziela Zwykła

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5,43-45).


    Jezus uświadamia nam, że mamy wrogów, mamy nieprzyjaciół, że sami możemy i pewnie przez kogoś jesteśmy tak odbierani – jako wrogowie, jako zagrożenie. 

    Nigdy nie jesteśmy całkowicie wolni od egoizmu, który prowadzi nas do redukowania relacji z innymi, nawet z Bogiem do swoistej wymiany korzyści. 

    Kiedy egoistyczny interes kieruje naszym relacjami, ulegają one całkowitemu wypaczeniu.  Owoce zrodzone z osobistego spotkania więdną, gdy próbujemy je zawłaszczyć, staramy się je zdobyć, zamiast otrzymać je i przyjąć jako dar. 

    Potrzebujemy być kochani, ale miłości nie można żądać, musi być darmo dana. Nie otrzymamy też miłości, jeżeli pozostaniemy bierni – my także musimy wystawić na próbę naszą wolność, otworzyć się na miłość, na kogoś drugiego  naszym życiu. 

    Miłość, do jakiej zaprasza nas Bóg, jest możliwa tylko wtedy, gdy czerpiemy ze źródła miłości, którym jest Bóg, źródła, które zostało nam otwarte w Jezusie Chrystusie. 


1. Czy staram się przezwyciężać własny egoizm w relacjach z innymi?

    


sobota, 18 lutego 2023

Sobota 6. Tygodnia Zwykłego

    Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (Hbr 11,1).

    Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich (Mk 9,2).


    W podróży życia są chwile ciemności i chwile światła; na drodze naśladowania Jezusa są chwile zagubienia i chwile pocieszenia. 

    Dziś Słowo mówi nam o chwili światła, które dane jest uczniom, Mogą odkryć prawdziwą tożsamość Jezusa, który przychodzi, aby wypełnić to, co zapowiadało Prawo (Mojżesz) i Prorocy (Eliasz). 

    Ojciec zaprasza do słuchania swojego Słowa, które przyoblekło się i ukryło w ludzkim ciele. Ojciec wskazuje na Syna, w którym dał nam wszystko; On jest Drogą, która prowadzi nas do Boga i Prawdą, o istnieniu i świecie; On jest Życiem, które otwiera przed nami horyzonty, których nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, sięgające poza granice śmierci. On jest Wodą, która gasi wszelkie pragnienie ludzkiego serca, Światłem, które rozświetla każdą ciemność, Chlebem, który daje siłę wobec każdego zmęczenia, Słowem, które nadaje sens wszystkiemu... nawet krzyżowi.

    W Jego blasku i świetle wszystko nabiera nowego znaczenia. Czasami chcielibyśmy zatrzymać tę chwilę, pozostać i trwać wobec światła. Ale to tylko chwila. I my również, jak Piotr, otrzymujemy zaproszenie, by zejść z góry, do doliny, gdzie biegnie codzienne życie. Ale mamy wciąż żyć tym światłem i tym horyzontem naszego przeznaczenia, który On nam ukazuje. 

    Temu służą wszystkie chwile pocieszeń, które Bóg nam daje, byśmy wytrwali w wierze pośród codzienności dalekiej od niezwykłego blasku.


1. Jakie wydarzenie z mojego życia jest taką górą Tabor, momentem dotknięcia przez Boga, które pozwala mi trwać przy Nim pośród codzienności?