zachód słońca

zachód słońca

sobota, 20 sierpnia 2022

Sobota 20. Tygodnia Zwykłego

    Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (Mt 23,2-3).


    Jezus jest bardzo wrażliwy na prawdę, tak wrażliwy, że On jest Prawdą. Domaga się autentyczności. Dziś odsłania prawdę o uczonych i faryzeuszach, używając bardzo mocnych sformułowań; mocnych, ale prawdziwych.

    Uważają się za lepszych od innych, za czystych. Stanowią pewną ekskluzywną grupę. Lubują się w pierwszych miejscach, pięknych szatach i pokłonach na ich cześć. Cenią sobie tytuły. Uważają, że mają mandat do nauczania. 

    Ta postawa jest sprzeczna z tym, co głosi Jezus. Wszyscy ludzie mają tę samą godność: dla siebie jesteśmy braćmi i siostrami, przed Bogiem - dziećmi. 

    Po lekturze tej Ewangelii można łatwo ulec pokusie, by określić dzisiejszych nauczycieli ludu. Musimy jednak uznać, że te słowa Jezusa dzisiaj skierowane są do każdego z nas. Lubimy dawać innym dobre rady, oceniać i często uważamy się za lepszych od innych. Trzeba postawić sobie pytania do rachunku sumienia o naszą wyniosłość wobec innych, gardzenie innymi, łatwe ferowanie wyroków. Zapominamy, że wszyscy jesteśmy Bożymi dziećmi, że mamy tego samego Ojca, że miłość powinna być fundamentem naszych postaw. 


1. Które z moich zachowań wobec innych ludzi może mnie stawiać w rzędzie faryzeuszy i uczonych w Piśmie?

piątek, 19 sierpnia 2022

Piątek 20. Tygodnia Zwykłego

    Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» - wyrocznia Pana Boga (Ez 37,14).

    On mu odpowiedział: "Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22,37-39).


    Bóg w sposób symboliczny zapowiada powrót Izraela do swojej ojczyzny. Jedno zdanie wydaje się kluczowe: udzielę wam mego ducha, byście ożyli. Dla nas to codzienność. Bóg daje nam swojego Ducha, który jest źródłem życia, napełnia radością i pokojem. Kiedy korzystamy z sakramentów, Boży Duch wzbogaca nas swoimi darami i sprawia, że idziemy drogą nowego ŻYCIA, które się nie kończy.

    Na pytanie, które stawiają Jezusowi, odpowiada on bez wahania. Najważniejsza jest miłość do Boga, a jej potwierdzeniem, jest miłość bliźniego. To są dwa bieguny Prawa. Faryzeusze i uczeni w Piśmie uwikłali wiarę w sieć zasad i interpretacji, które prowadziły jedynie do kłótni i moralizowania. 

    Czasem można odnieść wrażenie, że człowiek chce wszystko uregulować różnymi zasadami, regulaminami, normami i paragrafami. I pośród morza przepisów ginie to, co najważniejsze - czemu prawo ma służyć. Ginie dobro i miłość.


1. Czy jest we mnie codzienna tęsknota za źródłem Życia, za Eucharystią?

czwartek, 18 sierpnia 2022

Czwartek 20. Tygodnia Zwykłego

    Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan - wyrocznia Pana Boga - gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami (Ez 36,23).

    Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść (Mt 22,2-3).


    Prorok zapowiada ludowi Bożemu koniec niewoli i powrót z wygnania. Nie dlatego, że lud był wierny, doświadczając ciężarów niewoli,  i jest tego godny, ale dlatego, że Bóg chce objawić ciemiężycielom ludu dobroć swojego świętego Imienia, które Izrael sprofanował i zbeszcześcił. Pragnie objawić swoją miłość i świętość na oczach wszystkich, okazując życzliwość swojemu ludowi. 

    W Bożych projektach zaproszenie jest powszechne, ale Bóg ma swoją kolejność - najpierw zaprosił i powołał naród Izraela, a kiedy ten odrzucił zaproszenie na ucztę, ignorując głos Boga i zabijając posłańców, zaproszenie zostało rozciągnięte na wszystkie narody. Wszyscy mogą uczestniczyć w boskim życiu. 

    Bóg zaprasza nas na ucztę Eucharystii, niebiańską ucztę, nie dlatego, że staliśmy się godni, że zasłużyliśmy na udział. Zaprasza nas, aby obdarowywać nas nowym sercem - czystym i wrażliwym na miłość. 

    To Boże zaproszenie domaga się odpowiedzi - świątecznej szaty. Zaproszenie jest darmowe, szata też jest szatą łaski, niezbędną do udziału w uczcie. Ten, kto idzie na ucztę i nie otwiera się na miłość Boga, nie jest godzien uczestniczyć. 


1. Czy mam świadomość, że udział w Eucharystii jest darmową łaską, na którą nie zasługuję?

środa, 17 sierpnia 2022

Środa 20. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jacka

    Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? (Mt 20,9-13).


    Wszyscy podkreślamy potrzebę sprawiedliwości. Świat uczy nas tego, by nasze działania i prace opierały się na wskaźnikach sukcesu i rentowności. Gdyby winnica z przypowieści była naszą winnicą, staralibyśmy się uczynić ją dochodową i konkurencyjną wobec innych winnic. 

    Gdyby winnica była naszą własnością, raczej nie pozwolilibyśmy sobie na luksus opróżniania naszych zasobów materialnych na rzecz nie do końca rozumianej pomocy charytatywnej. Jeśli praca jest taka sama, to i wynagrodzenie powinno być jednakowe. Każda zmiana tych założeń jest niesprawiedliwością lub w najlepszym razie niedopuszczalną uznaniowością czy też faworyzowaniem niektórych. 

    Moje drogi nie są waszymi drogami. Jezus znając dobrze nasze drogi, odpowiada na nasz sposób myślenia: Czy nie o denara umówiłeś się ze Mną? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? Spróbuj spojrzeć na świat Bożym spojrzeniem. Nawet jeśli na początku zachowanie Boga wydaje ci się niesprawiedliwe, porzuć logikę świata i wejdź w sposób myślenia Boga. Przypomnij sobie słowa Jezusa skierowane do Piotra: nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie...

    W tej przypowieści Jezus krytykuje roszczeniową postawę człowieka wobec Boga, postawę pełną pretensji i żalu. Ileż to razy mamy pretensje do Boga, bo nie udzielił tego, co uznaliśmy za niezbędne, a przecież my zawsze staramy się odmówić pacierz, być w kościele, jesteśmy przecież lepsi od... 

    Bez względu na to, za jak bardzo dobrych chrześcijan się uważamy, nie możemy domagać się niczego w zamian. I zostawmy Panu Bogu decyzję o tym, kto pierwszy, kto ostatni, a kto w środku pośród robotników Jego winnicy. Tylko On to wie.


1. Czy nie mam żalu i nie obwiniam Boga o niesprawiedliwość?

wtorek, 16 sierpnia 2022

Wtorek 20. Tygodnia Zwykłego

     Gdy uczniowie to usłyszeli, bardzo się przerazili i pytali: „Któż więc może być zbawiony?” Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19,25-26).


       Przekonanie człowieka o wysłużeniu sobie zbawienia było obecne w Starym Testamencie i jest obecne w Nowym Przymierzu. Jest wielu, którzy chcą zdobyć zbawienie, osiągnąć doskonałość i świętość własnymi siłami i działaniami. Był nawet czas, kiedy zbawienie próbowano sobie kupić, a pewność zbawienia zależna była od zasobności portfela i wielkości składanych ofiar. 

     Jezus nie przekreśla tego ludzkiego pragnienia, ale jednocześnie wyraźnie wskazuje, że zbawienie jest darem, Bożym darem. Nie zdobędziemy go własnym staraniem, zasobnością portfela czy nawet pobożnością, jeżeli będziemy próbowali zdobywać je poza czy obok Boga. U ludzi to niemożliwe. 

      Zbawienie jest darem. Potrzeba otworzyć się na łaskę. To nie przekreśla ludzkich wysiłków starań, ale bez dotknięcia Boga zbawienie jest poza ludzkim zasięgiem. 


1. Czy nie ulegam pokusie samozbawienia?

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona (Łk 1,41-42).


    Maryja nie domagała się uznania, chwały czy triumfu. Nie była kobieta hołubioną za urodę ani sławę. Była kobietą, która z wiarą przyjęła ogłoszone Jej Słowo. Wyrzekła się własnego projektu na życie, pokornie wypowiedziała swoją gotowość i dyspozycyjność wobec zwiastowanej zapowiedzi. To Jej fiat wyniosło Ją do godności Matki Bożego Syna i chwały nieba. Jej pokorna postawa umożliwiła realizacje Bożego planu i to było powodem wyniesienia Jej ponad aniołów.

       Jej ciało zostało uwielbione wraz z duszą, ogłoszone błogosławionym. Nie możemy wyobrazić sobie szczęśliwszego łona, niż to, którego celem i misją było przyjąć Syna Ojca Przedwiecznego. Łono Maryi przyrównywane jest do Arki Przymierza noszonej na ramionach przez kapłanów, a Jej obecność jest źródłem radości. 

       Arkę niosącą Boga można zobaczyć po zajrzeniu do środka przez niebiańskie drzwi. Świątynia Boga w niebie się otwarła... Maryja, Matka Jezusa, Arka Nowego Przymierza, może być kontemplowana pośród boskiej sfery. Bóg nie tylko obdarza laską, ale jest istotą wdzięczną.

      Jezus włączył Maryję w dynamikę błogosławionych, ogłasza Ją błogosławioną. Jej hojne oddanie się Bogu pozwoliło zaprojektowanie dla niej szaty nieskazitelności. Córa królewska wchodzi pełna chwały, w złotogłów odziana, w szacie wzorzyste do króla Ją prowadzą, za nią przywodzą do Ciebie dziewice i druhny...


1. Czy potrafię z ufnością i pokorą przyjmować wolę Bożą?


niedziela, 14 sierpnia 2022

XX Niedziela Zwykła

     Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa (Jr 38,4a).

     Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonalił. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy na tronie Boga (Hbr 12,2).

       Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam (Łk 12,49.51).


       Przyjęcie Ewangelii wymaga wysiłku, zmagania, jakie toczy się w każdym z nas. Oddanie się Jezusowi, prawdzie, którą oferuje, Jego sposobowi życia, nie jest zgodne z naszymi ludzkimi ścieżkami i pragnieniami. Lubimy się cieszyć tym, co łatwe i wygodne, nie lubimy komplikować sobie życia. Nawet kiedy oznacza to  lekceważenie wymagań naszej wiary, którą jak uważamy, wyznajemy, często wybieramy to, co jest z wiarą sprzeczne, bo wygodniej i łatwiej. 

     Wewnętrzna walka, której wymaga wiara, przenosi się na relacje z ludźmi. Opowiadanie się za Jezusem w konsekwentny sposób często rodzi zapowiadane przez Jezusa podziały i konfrontację, nawet pośród najbliższych. 

     Świadomi własnych słabości i ograniczeń, naszych niekonsekwencji i upadków, naszych moralnych ograniczeń, jesteśmy zaproszeni, by nie tracić ducha. Patrzeć na Jezusa. Życie Ewangelią, czy po prostu życie z godnością właściwą człowiekowi, którą objawia Ewangelia, wymaga napięcia w nas samych i w naszych relacjach z ludźmi. 


1. Czy za cenę spokoju z ludźmi nie rezygnuję z Ewangelii? 

     

sobota, 13 sierpnia 2022

Sobota 19. Tygodnia Zwykłego

    Z jakiego powodu powtarzacie między sobą tę przypowieść o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom? Na moje życie - wyrocznia Pana Boga. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu. Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła (Ez 18,2-4).


    Dziś Ezechiel nie odwołuje się do przypowieści czy symboli. Jest do bólu konkretny w przekazaniu Bożej prawdy. Przypomina nam, że każdy indywidualnie jest odpowiedzialny za swoje czyny i że nie powinniśmy się chronić w fałszywym poczuciu zbiorowej winy.

    Często szukamy schronienia i usprawiedliwienia w obwinianiu innych. W społeczeństwie czy w rodzinie są osoby, które zawsze szukają usprawiedliwienia dla swoich niepowodzeń i potrafią znaleźć kozła ofiarnego, którego można obarczyć winą. Wskazują na innych, na zły przykład, aby umniejszyć swoją osobistą odpowiedzialność. 

    Są też tacy, którzy winy za brak własnego nawrócenia szukają we wspólnocie, ale to błędne poszukiwanie. Wspólnota to nie aniołowie z nieba, ale ludzie, mający swoje słabości i ograniczenia, którzy podejmują wysiłek, aby każdego dnia być lepszymi i wzrastać w miłości, ale również zmagające się z grzechem i słabością. Idealizowanie wspólnoty jako środowiska, w którym nie ma żadnego zła i będzie łatwo zachować wolność od grzechu zawsze musi zakończyć się niepowodzeniem i rodzi narzekanie i obwinianie innych za brak własnego nawrócenia i starań.

    Pan Bóg mówi wyraźnie: jeśli wszyscy inni zawiodą, a ty nie, będziesz bezpieczny; ale jeśli inni są dobrzy, a ty zdecydowałeś się na zło, dobro istniejące we wspólnocie na nic ci się nie przyda: będziesz musiał odpowiedzieć za swoje czyny.

    Umieć widzieć własny grzech i słabości, brać za nie odpowiedzialność i z ufnością zwracać się ku miłosierdziu - jedyna droga do usprawiedliwienia i odnawiania w sobie Bożej miłości.


1. Czy nie szukam winnych swoich porażek  poza sobą?

    

piątek, 12 sierpnia 2022

Piątek 19. Tygodnia Zwykłego

    Oto Ja przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię, jak szamotałaś się we krwi. Rzekłem do ciebie, gdy byłaś we krwi: Żyj, rośnij! Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości. Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze (Ez Ez 16,6.8).


    Ezechiel przypomina swojemu ludowi o jego skromnym i pogańskim pochodzeniu. My też musimy mieć tę świadomość. Nie należymy do kasty czystych, nawet w genealogii Jezusa pojawiają się ludzie nieszlachetni i grzeszni, a nawet obcy. W naszej historii również znajdziemy ciemne i wstydliwe stronice.

    W tym pięknym obrazie z Księgi Ezechiela warto jednak dostrzec piękno: Boga, który troszczy się o nas jak matka zatroskana o swoje dziecko. 

    Dwukrotnie autor biblijny używa słowa ujrzałem cię. Pierwszy raz, by dać życie i zapewnić jego wzrost, a drugi raz by poślubić, związać się przymierzem, obsypać darami łaski. 

    Człowiek staje się wybranym i umiłowanym dzieckiem, z którym Bóg wiąże się przymierzem i obsypuje łaską. 

    Człowiek może wykorzystać Boże dary, aby sprzeniewierzyć się miłości, może wykorzystać swoje piękno do złych celów, okazać niewdzięczność i wzgardzić miłością. 

    Ale Bóg nie przestaje kochać.  Zawarł przymierze i Jego miłość jest wiernością. 

    Każdy z nas może prześledzić w swoim życiu tę historię wybrania i zdrady, miłości i niewierności wobec Boga. Pozostaje otwartym wciąż pytanie, gdzie w tej historii jesteśmy dzisiaj. Jeżeli potrafimy odkryć naszą niewierność i powrócić do miłości, która przebaczy wszystko, będziemy mogli zawołać z psalmistą: wielki jest wśród ciebie Święty Izraela, Pan jest moją pieśnią i mocą i On stał się moim zbawieniem. 


1. Gdzie jesteś dzisiaj w tym obrazie miłości Boga i człowieka?

czwartek, 11 sierpnia 2022

Czwartek 19. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Klary

    Na ich oczach włóż tobołek na swoje barki i wyjdź, gdy zmierzch zapadnie. Zasłoń twarz, abyś nie widział kraju, albowiem ustanawiam cię znakiem dla pokoleń izraelskich» (Ez 12,6).

    Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18,21-22).


    Prorok, który nieustannie przypominał o potrzebie powrotu do Pana, potępiając bałwochwalstwo popierane przez króla i jego zwolenników, teraz zapowiada pohańbienie ludu jako karę za ten grzech.

    Ezechiel jest prorokiem symbolicznych działań. Jego gesty dzisiaj zapowiadają klęskę Sedecjasza, który zostanie deportowany do Babilonu. Opuści Jerozolimę przez wyłom w murze, niosąc swój dobytek na plecach, chcąc uciec. Ucieczka zakończy się niepowodzeniem, dostanie się do niewoli babilońskiej, a ostatnią rzeczą, którą zobaczy, będzie śmierć jego synów. Później zostanie oślepiony, skuty łańcuchami i skazany na wygnanie.

    Ezechiel opuszcza Jerozolimę w ciemności nocy, zapowiadając upadek Sedecjasza. Ciemność, pośród której się Ezechiel porusza, jest symbolem ciemności nocy, ale również symbolem ślepoty, która nie potrafi dostrzec i usłyszeć ostrzeżeń, które Bóg kieruje, wzywając do nawrócenia. Ślepoty, która nie pozwala zauważyć działania Boga.

    Jezus zaprasza do przebaczenia, do życia przebaczeniem. Przebaczenie wymaga uwolnienia się od egoizmu i odrzucenia uraz. 

    Przypowieść, która następuje po odpowiedzi na pytanie Piotra, pokazuje serce, które korzystając z przebaczenia, samo nie potrafi się uwolnić od urazy i egoizmu. 

    Takie serce, które zachowuje w sobie urazy, wołając o miłosierdzie tylko dla siebie, potrafi stać się okrutne i niemiłosierne wobec tych, których uważa za gorszych od siebie winowajców. Odmawiając Koronkę do Bożego Miłosierdzia, uczymy się prosić o miłosierdzie dla siebie i dla innych, o wyzwolenie naszego serca od uraz i egoizmu. Miej miłosierdzie dla nas i całego świata. Bez tego nie ma owoców Miłosierdzia.


1. Czy nie powinienem czegoś komuś dzisiaj przebaczyć?

środa, 10 sierpnia 2022

Środa 19. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Wawrzyńca

    Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości (2Kor 9,10).

    Kto zaś chciałby mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec (J 12,26).


    Kiedy stajemy się pesymistami, myślimy, że nasze słowa nie mają żadnego znaczenia, że nasze czyny przepadają w jakiejś pustce, rozwiane przez wiatr. 

    Święty Paweł, który wskazuje na miłość, która powinna poruszać wszystko, co robimy, bo bez miłości jestem niczym, przypomina nam dziś jeszcze jedną ważną rzecz: Bóg pomnoży plon waszej sprawiedliwości. 

    Żaden gest miłości, żadne słowo, żadne działanie wypływające z miłości, nie zostanie zmarnowane. Bóg pomnoży je wielokrotnie. Na szerokim polu, jakim jest niebo, jedynym ziarnem, które wzrasta, jest ziarno miłości. 

    Święty Wawrzyniec dobrze znał wymagania swojego Pana. Znał Jego słowa i Jego obietnice; wiedział, gdzie jest śmierć, a gdzie życie. Oddanie życia z miłości do Boga i do braci nie prowadzi do śmierci, lecz do życia. 

    Za odwagę trwania przy miłości św. Wawrzyniec został zamęczony, spalony na kracie. Przyjął wyrok wiedząc, że jego przeznaczeniem nie jest unicestwienie przez ogień, ale życie, bo gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. Zawierzył miłości.


1. Czy wierzę, że dobro się nie marnuje?

wtorek, 9 sierpnia 2022

Wtorek 19. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein)

    Tak mówi Pan: "Wyprowadzę oblubienicę na pustynię i przemówię do jej serca. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie (Oz 2,16b.21).

    O północy rozległo się wołanie: "Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" (Mt 25,6).


    W momencie poszukiwania i duchowej pustki - pustyni, Bóg przemówił do serca Edyty Stein. Wywodziła się z rodziny żydowskiej, pod wpływem św. Teresy przeżyła nawrócenie i przyjęła katolicyzm, wstąpiła do Karmelu. Genialna filozofka, współpracująca z największymi umysłami swoich czasów, walcząca o prawa kobiet, mająca doświadczenie dwóch wielkich wojen, deportowana ostatecznie za bycie Żydówką do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie została zamordowana. 

    Pośród jej życiowej wędrówki Bóg mówił do jej serca. Sama tak podsumowała swoje życie: To, co nie było w moich planach, było w planach Boga - nie ma czegoś takiego jak przypadek; całe moje życie, aż do najdrobniejszych szczegółów, jest już ułożone w planach Bożej Opatrzności i przed absolutnie jasnymi oczami Boga przedstawia doskonale połączoną całość. 

    Moglibyśmy te słowa św. Teresy Benedykty od Krzyża odnieść do każdego i każdej z nas. Nasze życie, często dla nas niezrozumiałe w poszczególnych momentach, układa się przed Bożymi oczami w spójną całość. 

    Serce dotknięte przez Boga, serce Teresy Benedykty, poszukiwało i wyglądało Oblubieńca, o którym mówi Ewangelia. Latem 1921 roku, kiedy skończyła czytać autobiografię św. Teresy Wielkiej, powiedziała: To jest prawda! Tak zaczęła się jej droga ku chrześcijaństwu i życiu zakonnemu. Chrystus Oblubieniec wszedł w jej życie. 

    Każdy z nas może wskazać ten moment, kiedy serce zachwyciło się Jezusem. Naszym zadaniem jest utrzymywać z Nim kontakt, wyostrzać nasz słuch, by słuchać Jego słów; otwierać przed nim nasze serce, by mógł nim zawładnąć.


1. Czy potrafię zobaczyć swoje życie jako mozaikę układających się w całość wydarzeń, które prowadzą ku Bogu?

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Poniedziałek 19. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Dominika

    Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Gdy powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro (Mt 17,25-27a).


    Podatek świątynny musieli płacić wszyscy ludzie. Ten epizod ze staterem z pyszczka ryby zapisał tylko św. Mateusz. Widać w tym opisie, że Piotr we wspólnocie uczniów cieszy się autorytetem - to do niego zwracają się poborcy, to on idzie do Jezusa. 

    Jezus na zarzut postawiony przez poborców podatkowych odpowiada tak, by uczniowie uczyli się posłuszeństwa, które wypływa z wolności, a nie z serwilizmu i poddaństwa. Panem świątyni jest Bóg. Jezus jest Jego Synem. Ci, którzy wierzą w Jezusa, mają udział w Jego synostwie. Z tego wynika ich wolność.

    Wolność nie zwalnia z szacunku wobec prawa i  świątyni.  Jezus uczynił wiele rzeczy, do których nie był zobowiązany jako Boży Syn. A ponieważ wolność nie może być źródłem zgorszenia dla innych, płaci podatek. 

    Ta postawa Jezusa może być wskazaniem dla nas jak być posłusznym wobec pewnych obowiązków społecznych, czy nawet politycznych - w wolności, a nie ze strachu czy serwilizmu. Jezus uczy nas jak wypełniać społeczne i polityczne obowiązki wobec społeczeństwa, w którym żyjemy.


1. Na ile zachowuję prawo w obawie przed karą, mandatem, a na ile wypływa to z szacunku dla społecznego współistnienia?

niedziela, 7 sierpnia 2022

XIX Niedziela Zwykła

Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania,… wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie (Hbr 11,1.8). 

Bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej  powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze (Łk 12,36).


     Życie ludzkie jest niepewne: nie mamy wpływu na nasze narodziny, naszą przyszłość ani na większość wydarzeń, które pojawiają się i wpływają na nasze teraz. 

Odczuwanie niepewności wypływa z realizmu życia, może być czymś pozytywnym, bo prowadzi nas do tego, by unikać bezmyślności, żyć uważnie i aktywnie poszukiwać rozwiązań i odpowiedzi na nasze potrzeby i pytania. Ale to poczucie niepewności może przerodzić się w chorobę psychiczną i duchową, kiedy przytłoczenie niepewnością, strach i napięcie związane z tym poczuciem, zaczyna nas blokować i przerażać.

Słowo Boże dzisiejszej niedzieli przychodzi nam z pomocą, byśmy potrafili z ufnością żyć w niepewnym świecie, byśmy nie zagubili w sobie nadziei.

     Żyjemy w czasie poważnego kryzysu nadziei. Trudności ekonomiczne obnażają słabość naszego systemu, a wymuszona zmiana pewnych przyzwyczajeń może przyprawić o zawrót głowy. Do tego dochodzi jeszcze poczucie bezradności wywołane niedawną pandemią i lękiem przed jej powrotem, a także wojną, która toczy się tuż za ścianą. Zaczynamy się zastawiać, czy istnieje jakiś bezpieczny fundament, na którym możemy oprzeć nasze życie i naszą pewność. 

Utopie upadają. Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy częścią świata, który kończy się bezpowrotnie. 

     Autor Listu do Hebrajczyków podając przykład Abrahama, ukazuje go jako człowieka wiary i nadziei. 

    Jego nadzieja opiera się na Bogu, na Jego słowie i Jego obietnicy. Kryzys bezpieczeństwa i wypływający z niego kryzys nadziei można rozwiązać jedynie poprzez przejście od mniej lub bardziej uzasadnionych ludzkich oczekiwań do zaufania Bogu. 

     W Ewangelii Jezus wskazuje na sposoby i środki tej ufności: 

* nie dać się ponieść niepokojowi o przyszły niedostatek, a więc nie gromadzić na zapas.

* przeżywać życie jako służbę dla innych. Mamy być szafarzami dóbr, którzy wiedzą, że nie są właścicielami i mają ich używać dla dobra innych. 

* żyć jak ten, który wie, że jego Pan przyjdzie, by poprosić o zdanie sprawy z odpowiedzialności, jaką złożył w nasze ręce. 

    Niech słowa z dzisiejszej Ewangelii staną się dla nas  przesłaniem tego czasu niepewności i braku nadziei: nie bój się mała trzódko, bo Ojciec twój uznał za stosowne dać wam Królestwo. Te słowa pozwalają przełamywać lęk i odpowiadać z nadzieją, odpowiedzialną i służebną, na czas niepewności, na lęk przed przyszłością i chronią przed zamykaniem się w sobie. 


1. Czy ufamy Bogu, czy w Nim złożyliśmy nasz skarb? Czy za Nim tęskni dzisiaj nasze serce?



sobota, 6 sierpnia 2022

Święto Przemienia Pańskiego

    Nie za wymyślonymi bowiem mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości (2 P 1,16).

    Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim (Łk 9,32).


    Święto Przemienienia Pańskiego obchodzone było przez mnichów wschodnich już w IV wieku. Rozprzestrzeniało się stopniowo, a w XV wieku papież Kalikst wprowadził je jako obowiązujące w całym Kościele łacińskim. 

    To święto mówi o świetle, chwale, o zmartwychwstaniu i... o krzyżu. 

    Piotr był jednym z trzech uczniów, którzy zostali zaproszeni do kontemplowania tajemnicy Jezusa i Jego przemienienia. I był posłuszny nakazowi Chrystusa, by nic o tym nie mówić aż do zmartwychwstania Chrystusa. 

    W swoim liście wykorzystuje to osobiste doświadczenie, by powiedzieć: jako naoczni świadkowie daliśmy wam poznać..., słyszeliśmy jak ten głos Go doszedł..., byliśmy z Nim razem na górze świętej... Piotr prosi nas, byśmy wierzyli Słowu, opierali się na nim, aby i w nas zajaśniało to samo światło, które przemieniło Jezusa.

    Liturgia Przemienia Pańskiego bogata jest w symbole. Góra - miejsce Bożych objawień, Jezus na modlitwie, Mojżesz i Eliasz, przedstawiciele Prawa i proroków, obłok, który przypomina ten, który towarzyszył Izraelitom w drodze do Ziemi Obiecanej, symbol Bożej obecności i wreszcie głos, który wypowiada te same słowa, które już słyszeliśmy nad Jordanem.

    Jednym słowem - teofania, objawienie chwały Bożej, ale nie w grzmotach i piorunach, lecz poprzez śmiertelne ciało Jezusa. To tak, jakby dłużej nie mógł już ukrywać przed nimi swojej Boskiej natury. Pozwolił, aby choć na chwilę Jego Boskość rozbłysła przed nadchodzącymi wydarzeniami męki, krzyża i śmierci, o czym rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem. Chce obudzić w uczniach doświadczenie nadziei zmartwychwstania przez fakt oglądania Jego chwały.

    Może narodzić się pokusa, by rozbić namioty i żyć tą tajemnicą chwały, ale bez krzyża. Dlatego Jezus zaprasza na dół, zaprasza na drogę do Jerozolimy. Ojciec daje nam wskazanie: Jego słuchajcie! Żyć słuchaniem Słowa. Jesteśmy zaproszeni na święto światła. Pan Bóg króluje ponad całą ziemią!


1. Czy nie ulegam pokusie chwały bez krzyża?

piątek, 5 sierpnia 2022

Piątek 18. Tygodnia Zwykłego

    Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? (Mt 16,25-26). 


    Na dworcach, czasem w wielkich galeriach handlowych, na różnego rodzaju masowych imprezach, pojawiają się czasem ostrzeżenia przed kieszonkowcami. Wtedy zwracamy uwagę na portfel, telefon i inne drobiazgi, by ich nie stracić. 

    Ale wystarczy moment nieuwagi, może lekki ścisk przy wejściu do pociągu lub oglądanie jakiegoś towaru w sklepie, a można stracić wszystko. 

    Trudno jest zgubić, stracić coś cennego w sposób świadomy. Kiedy przestajemy zwracać uwagę na to, co cenne, możemy to utracić. Czasem cos po prostu wypadnie z kieszeni, a czasem ktoś wyciągnie. I nawet nie wiemy kiedy. 

    Słysząc słowa Jezusa o traceniu życia z Jego powodu, niektórzy chcą jednak, wbrew logice, tracić je świadomie, dlatego w konsekwencji zaczynają niszczyć i krzywdzić siebie i innych. Pojawia się jakieś niezrozumiałe cierpiętnictwo zamiast naśladowania Jezusa. 

    Kiedy Jezus zaprasza nas do zaparcia się siebie i utraty życia dla Niego, nie zaleca krzywdzenia siebie, szkodzenia sobie i innym. 

    Pomyśl! Czasem z pewnością boli cię głowa, może kiedyś bolały cię zęby. Wtedy wiedziałeś, że są, czułeś je i myślałeś o nich. Ale kiedy głowa nie boli, a zęby są zdrowe, po prostu ich używasz, niespecjalnie myśląc o ich istnieniu. 

    Tak samo popatrz na swoje życie. Kiedy masz zdrowe podejście do życia, po prostu żyjesz, dając z siebie dla innych to, co najlepsze. Nie czepiasz się życia, zapominasz o nim. Twoje życie płynie dzień po dniu, odchodzi dawane innym dla Chrystusa. Cierpiętnictwo nie jest zdrowym podejściem do życia, odbiera radość i wciąż koncentruje uwagę człowieka na sobie.  Chrystus nie przyjął krzyża dlatego, że miał skłonności masochistyczne. Przyjął krzyż, by przez krzyż dokonać zbawienia, dla człowieka. 


1. Czym dla mnie jest tracenie życia dla Chrystusa?

czwartek, 4 sierpnia 2022

Czwartek 18. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jana Marii Vianneya

    Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie (Mt 16,16-17).


    Jesteśmy przyzwyczajeni do tego dialogu Jezusa z uczniami pod Cezareą Filipową, bo często wraca do nas w liturgii. Ale wciąż pozostaje szokujący kontrast między początkiem i zakończeniem tego fragmentu Ewangelii. 

    Piotr, który wyznaje wiarę w Jezusa, jako Mesjasza, Syna Bożego i zostaje nobilitowany oraz Piotr, który powstrzymać krzyż i otrzymuje ostrą reprymendę od samego Jezusa. Piotr słyszy wprost słowa, których nie usłyszał nawet Judasz: Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo ni myślisz po Bożemu, lecz po ludzku. Zejdź z moich oczu, bo jesteś zawadą, przeszkodą, na której się potykam! 

    Każdy z nas, chociaż szczerze pragniemy naśladować Jezusa jako naszego jedynego Boga i Pana, może doświadczyć tego samego. Bo chociaż uznajemy Chrystusa za Pana naszego życia, jednocześnie możemy nie rozumieć i odrzucić postawy i słowa Jezusa, które kłócą się jakoś z naszym wyobrażeniem Boga. 

    Pozostaje nam prosić Jezusa, aby zmieniał i oczyszczał nasze serca, szczególnie w tym obszarach, gdzie wciąż myślimy po ludzku, a nie po Bożemu.


1. Co wymaga we mnie jeszcze oczyszczenia, by nie być zawadą na drodze Jezusa do mojego serca?

środa, 3 sierpnia 2022

Środa 18. Tygodnia Zwykłego

    A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem (Mt 15,22-23a).


    Kolejne spotkanie Jezusa z człowiekiem w potrzebie. Kolejne, a jak zupełnie inne od wielu ewangelicznych spotkań. 

    Przychodziło do Niego wielu, nie zawsze będących blisko, z różnymi sprawami. Spotykali się z Jego zainteresowaniem, współczuciem, bliskością, dobrym słowem, chęcią pomocy, wrażliwością. 

    Spotkanie z Kananejką aż razi chłodem: najpierw milczenie, ani jednego słowa. A później odrzucenie, bo jestem posłany tylko do owiec... Izraela, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom. Chociaż dzisiejsze tłumaczenie próbuje wyłagodzić ostrość słów, to jednak można być upokorzonym...

    Kananejka ujmuje Jezusa swoim zachowaniem i postawą, szczególnie poprzez trzy wartości, jakie w tej próbie ukazało jej serce:
* całkowita, absolutna wiara;
* niezwykła prostota;
* wytrwałość wobec próby.

    To one otwierają człowieka na spotkanie z darem łaski.


1. Czy potrafię przyjąć ciszę i milczenie ze strony Boga?

wtorek, 2 sierpnia 2022

Wtorek 18. Tygodnia Zwykłego

    Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić. Wszyscy, co cię kochali, zapomnieli o tobie, nie szukają już ciebie, gdyż dotknąłem ciebie, tak jak się rani wroga, surową karą. Przez wielką twą nieprawość pomnożyły się twoje grzechy (Jr 30,12-14).

    Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» (Mt 14,30-31).


    Chociaż Jeremiasz zaczyna od przypomnienia Izraelowi przyczyn jego złej kondycji duchowej, na którą składa się doświadczenie osamotnienia, opuszczenia, zapomnienia i cierpienia, to jednak przez to wszystko przebija nadzieja. 

    Wielość grzechów, niewdzięczność i niewierność ludu nie może zatrzymać wierności i miłości Boga. Bóg wychodzi naprzeciw, nie po to, by karać, ale by zapowiedzieć odmianę ich losu. 

    Bóg pomoże odbudować zrujnowane miasta i zamieszka pośród swojego ludu. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem. 

    Jesteśmy powołani do bycia chwałą Boga, mamy pomoc, która nigdy nie zawodzi - Jezusa Chrystusa. Potrzebujemy jedynie zaufać, aby utonąć w falach zła i grzechu. Często poddajemy się zwątpieniu wobec trudności i przeciwności, a wówczas tracimy spokój, pojawiają się fale chaosu. 

    Pośród tych przeciwnych fal zawsze można znaleźć tę jedyną mocną i przyjazną dłoń, która potrafi wyciągnąć i uspokoić i poprowadzić na brzeg wiary: Prawdziwie jesteś Synem Bożym. Jesteś Wybawicielem. 


1. Czy potrafię odnaleźć źródło złej kondycji duchowej w sobie i złożyć nadzieję w Bogu?

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Poniedziałek 18. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Alfonsa Marii Liguoriego

    Prorok Jeremiasz powiedział: «Niech się stanie! Niech tak Pan uczyni! Niech Pan wypełni twoje słowa, które prorokowałeś, sprowadzając naczynia z domu Pańskiego i wszystkich uprowadzonych w niewolę z Babilonu na to miejsce. Posłuchaj jednak tego słowa, które powiem do twoich uszu i do całego ludu. Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Pana, gdy się spełni przepowiednia prorocka» Jr 28,6-7.9).


    Można spojrzeć na to wydarzenie jako zwykłą konfrontację między dwoma osobami, które podają się za proroków. Jeden z nich, Jeremiasz, zapowiada niewolę i karę dla Jerozolimy. Drugi, Chananiasz, głosi szczęście i koniec niewoli.  Obaj twierdzą, że przemawiają w imieniu Pana. 

    Niejednoznaczność Bożego Słowa, zamkniętego i interpretowanego ludzkim słowem... Podobnie jak Chananiasz stajemy przed pokusą, aby z codziennych wydarzeń czy z Bożego Słowa zachowywać tylko to, co nam odpowiada, co się nam podoba. 

    Jeremiasz nie znajduje żadnej przyjemności w zapowiadaniu cierpienia i niewoli. On również pragnie szczęścia i wyraża głośno to życzenia, aby proroctwo Chananiasza się spełniło. 

    Ale Jeremiasz potrafi dostrzec, że bardzo łatwo jest głosić szczęście. To odpowiada ludziom, populizm wciąż jest na czasie. To jest pokusa proroka, aby złagodzić przesłanie, stonować wymagania, akceptować drogę kompromisów.

    Dzisiejsze Słowo pozwala jednak na sformułowanie pewnego kryterium, które może wydawać się skandaliczne: nie powinieneś od razu ufać temu, kto zapowiada sukces i powodzenie, bo może się okazać, że mówi to tylko po to, by się tobie przypodobać i zyskać twoją przychylność... Temu, kto stawia wymagania i mówi o trudzie życia, możemy ufać od początku. bo nie jest łatwo mówić coś takiego. Tym nie zdobywa się popularności.  

    Głęboki realizm. Prorocy nie są po to, by nas głaskać.


1. Czy nie podchodzę wybiórczo do ewangelicznych wymagań?

    

niedziela, 31 lipca 2022

XVIII Niedziela Zwykła

    Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"  Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem» (Łk 12,20-21). 


     Zacznijmy dzisiaj o postawienie sobie pytania, jak odczytujemy słowo, które w przypowieści Jezusa wychodzi z ust samego Boga: Głupcze!?

    Możemy je w pierwszym odruchu odczytać jako surowy osąd postawy skupionej na gromadzeniu dóbr materialnych i pokładaniu w nich całej ufności. Możemy odczytać to słowo także jako potępienie ludzkiej niegodziwości. 

    Ale chciałbym Ci dzisiaj zaproponować usłyszenie w tym słowie Boga czegoś jeszcze innego, co być może Cię zaskoczy. To słowo Boga skierowane do nas nie musi być ani osądzeniem, ani potępieniem, może być słowem wyzwalającym człowieka, uwalniającym go ze świata, w którym człowiek jest uwięziony, uwalniającym z więzienia, które człowiek sam sobie buduje, uwalniającym z pięknego, ale fałszywego snu.

    Sąd Boży nie jest potępieniem. Jest wyzwoleniem z naszych małych więziennych światów, jakie sobie każdego dnia budujemy. Jest to wyzwolenie z egoizmu i materialistycznego patrzenia na nasze życie. 

    Bogaty głupiec to ten, który jest zdominowany chciwością, posiadaniem i zapomina o tym, co istotne, o swojej duszy. 

    Chciwość, przed którą przestrzega nas dzisiaj Chrystus, jest jedną z wielkich pokus, które mogą dotknąć człowieka w każdym wieku. Uniemożliwia nam docenienie tego, czym każdy człowiek jest i co posiada. 

    Chciwy człowiek żyje tylko po to, by gromadzić, by się bogacić. Myśli tylko o sobie, nie o innych. Tak żyjąc, staje się głupcem, Omija go to, co najlepsze w życiu. Chciwość prowadzi do utracenia tak wielu ważnych elementów życia: relacji międzyludzkich, rodziny, przyjaźni… Nie dziwi zatem, że Bóg mówi: Głupcze!


1. Czy moje serce jest wolne?



sobota, 30 lipca 2022

Sobota 17. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy powiedzieli przywódcy i cały lud do kapłanów i proroków: «Człowiek ten nie zasługuje na wyrok śmierci, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego» (Jr 26,16).


    Misja Jeremiasza nie była ani łatwa, ani przyjemna. W imię Boga musi upominać Boży lud.

    Lud, który wierzył, że mając Świątynię, że odprawiając kult ku czci Boga, podoba się Bogu i może się cieszyć Bożym błogosławieństwem. 

    Jeremiasz występuje przeciwko takiemu myśleniu i przekonaniom. Nie wystarczy mieć świątynię poświęconą Bogu i składać ofiary. Bóg domaga się prawego życia. Kult nie może być szatą zasłaniającą niegodziwość. Taki kult nie może podobać się Bogu. Miłość wobec Boga musi iść w parze z miłością do bliźniego.

    Jeremiasz zostaje uznany za zagrożenie i pojawia się żądanie śmierci proroka, ponieważ prorokował przeciwko temu miastu... Ale Jeremiasz nie prorokował przeciwko temu miastu, nie prorokował przeciwko świątyni. Krzyczał przeciwko wykroczeniom wielu, którzy przychodzili do świątyni, a za fasadą pobożności ukrywali brud niegodziwości i grzechów.

    Słów proroka nie przyjmują religijni przywódcy. Słyszą je przywódcy i lud, którzy sprzeciwiają się skazaniu proroka, gdyż przemawiał do nas w imię Pana, Boga naszego. Mówił trudne słowa, które przyjąć nie jest łatwo, ale nie zasługuje na śmierć.  


1. Czy potrafię w upomnieniu zobaczyć Boże słowa?

    

piątek, 29 lipca 2022

Piątek 17. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Marty, Marii i Łazarza

    Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga» (J 11,20-22).


    O domu Marty, Marii i Łazarza wiemy dość wiele z Ewangelii, możemy przyglądać się przyjaciołom Jezusa. O niewielu innych postaciach z Nowego Testamentu możemy powiedzieć tak wiele, jak o nich. 

    Marta i Maria, dwie siostry, tak bardzo różne, ale obie bliskie Jezusowi. I milczący Łazarz, nazywany przez samego Jezusa przyjacielem, który zasnął, aby apostołowie mogli uwierzyć... W ich domu Jezus bywał, by cieszyć się ich przyjaźnią, odpoczywać, zaznać ciszy i spokoju.

    Przyjaźń jest darem Boga, dzięki któremu potrafimy tworzyć więzi, które podtrzymują nas w przeciwnościach. 


1. Czy mogę powiedzieć o kimś, że jest moim przyjacielem? Czy Jezus jest moim przyjacielem?

    

czwartek, 28 lipca 2022

Czwartek 17. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy Pan skierował do mnie następujące słowo: «Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela, jak ten garncarz? - wyrocznia Pana. Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku (Jr 18,5-6).


    Kilka razy w Piśmie Świętym Bóg jawi się jako garncarz. Już w opisie stworzenia człowieka możemy przeczytać, że ulepił człowieka z prochu ziemi. 

    Dziś widzimy Jeremiasza w warsztacie garncarza, wraz z nim możemy się przyglądać pracy, sprawnym dłoniom i elastyczności gliny. I pada to pytanie, skierowane do każdego z nas: czy nie mogę postąpić z tobą, jak ten garncarz? 

    Bóg uformował mnie swoimi dłońmi. Z gliny, z pyłu ziemi. Tym właśnie jestem. Mówił papież Benedykt w środę popielcową: jestem tym, czym jestem, słabym stworzeniem, uczynionym z ziemi i przeznaczonym dla ziemi, ale także uczynionym na obraz Boga i dla Niego przeznaczonym. Owszem, prochem, ale kochanym, ukształtowanym przez Jego miłość, ożywionym przez Jego życiodajne tchnienie, zdolnym rozpoznać Jego głos i Mu odpowiedzieć. Jestem pyłem, ale pyłem umiłowanym przez Boga. I w tym pyle Bóg umieścił swojego Ducha, tchnienie życia...

    Jestem w dobrych rękach, w Bożych rękach, kształtowany każdego dnia na Jego podobieństwo. Jedyny problem polega na tym, że nie zawsze chcę być na tyle elastyczną gliną, by pozwolić kształtować się tym dłoniom.


1. Czy doświadczyłem dotyku Bożej miłości?

środa, 27 lipca 2022

Środa 17. Tygodnia Zwykłego

    Jeśli wrócisz, znowu cię przyjmę i będziesz stał przede mną. Jeśli będziesz potrafił odróżniać to, co wartościowe, od tego, co niegodne, będziesz moimi ustami i to oni zwracać się będą do ciebie, a nie ty do nich (Jr 15,19).

    Królestwo niebieskie jest podobne do skarbu ukrytego na polu. Gdy znalazł go pewien człowiek, zakrył z powrotem. Potem poszedł uradowany, sprzedał wszystko, co miał, i kupił to pole (Mt 13,44).


    Zdanie, które może umknąć w całym fragmencie dzisiejszego czytania. Jeremiasz przeżywający chwilę zwątpienia, słyszy niezwykłą obietnicę: będziesz moimi ustami. To obietnica głoszenia Bożego Słowa. 

    W głoszeniu Bożego Słowa zawarte jest błogosławieństwo bycia przed Bogiem. Ale wymaga to osobistego nawrócenia, umiejętności  odróżniania tego, co wartościowe, od tego co niegodne, rozpoznawać to, co pochodzi od Boga i oddzielać od tego, co tylko ludzkie. 

    To Słowo odczytuję bardzo osobiście, jako zaproszenie do uwagi, by głosić to, co jest Bożym Słowem, a nie siebie czy swoje opinie. Kościół też musi uważać, by nie głosić siebie, lecz Boże Słowo. Tylko wtedy staje się ustami Boga.

    Dla tych z nas, którzy wierzą i żyją wiarą, wyjątkową wartością, którą chcemy zatrzymać i nie utracić, jest Bóg, Jego plany i oczekiwania wobec nas. I każdego dnia staramy się podejmować wysiłek, aby ten skarb zdobyć, bo wiemy, że wraz z Nim będziemy wypełnieni radością i pokojem. 

    Wielu zachwyca się perełkami, które wydają się świecić jaśniej i piękniej, są na wyciągnięcie ręki i nie wymagają aż takiego wysiłku i zaangażowania, a pozwalają na chwilę cieszyć się złudnym szczęściem. 

    Bóg jest perłą mniej oczywistą, wymaga poszukiwania i zaryzykowania, by sprzedać wszystko, by się Nim cieszyć, ale tylko On jest prawdziwym bezcennym skarbem.


1. Czy Bóg jest dla mnie skarbem, którego szukam każdego dnia?