zachód słońca

zachód słońca

sobota, 9 grudnia 2023

Sobota 1. Tygodnia Adwentu

    Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Twój nauczyciel już nie odstąpi, a oczy twoje będą patrzeć na twego Mistrza (Iz 30,19b.20b).

    Patrząc na tłumy, wzruszył się z ich powodu, bo byli strudzeni i leżeli jak owce nie mające pasterza. Przywołał swoich uczniów i dał im władzę nad duchami nieczystymi, aby je usuwali i leczyli każdą chorobę i każda niemoc (Mt 9,36;10.1).


    Szybko nadeszła sobota, minął pierwszy tydzień Adwentu. Ten pierwszy tydzień był takim ciągłym odkrywaniem diamentów radości i nadziei. Dziś dostajemy kolejny.

    Prorok Izajasz zapowiada bogactwo i obfitość plonów, moc światła i pocieszenie. Wystarczy zawołać, a On odpowie - rychło okaże łaskę. Ale czekanie na Pana to co więcej niż otrzymywanie wymiernych darów. Największym darem jest to, że nasze oczy będą patrzeć na Mistrza, a On nie odstąpi. To On poprowadzi drogą światła. 

    Ta obfitość i bogactwo przywołane zostają także w Ewangelii. Mistrz naucza, głosi Królestwo, leczy choroby i dolegliwości, współczuje tym, którzy są wyczerpani i opuszczeni. Jest także zdumiony, a może nawet zaniepokojony ogromem pola, które wymaga troski i uprawy. Jego odpowiedzią na tak wielkie potrzeby jest powołanie i rozesłanie. Aby dotrzeć do tych, którzy Go potrzebują i błagają o pomoc, Mistrz wzywa i posyła. Zawsze tak czynił i nadal czyni. 

    Pod koniec tego pierwszego tygodnia Adwentu powinniśmy może zapytać Mistrza: co powinniśmy zrobić, by zbawienie dotarło do wszystkich, z troską i ufnością, że On poprowadzi. 


Co widzę w obliczu Mistrza, które odsłania się w pierwszych dniach Adwentu?

piątek, 8 grudnia 2023

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

    Wprowadzam nieprzyjaźń między tobą a niewiastą, między twoim potomstwem i potomstwem jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę (Rdz 3,15).

    Kiedy wszedł do niej, powiedział: „Raduj się, obdarzona łaską, Pan z tobą”. Ona zmieszała się na tę wypowiedź i zastanawiała się, skąd takie pozdrowienie (Łk 1,28-29).


    Wydawało się, że wszystko zostało stracone, że grzech przekreślił wszystko i że diabeł – wąż stał się panem świata. Ale Bóg zawsze ma plan, który daje nadzieję: Ktoś zmiażdży i pokona zło. A pierwszym zwycięstwem tego Kogoś jest Niepokalana. Ewangelia zapowiada to zwycięstwo. Maryja jest pięknym Kwiatem Zwycięstwa, a jednocześnie ideałem, ku któremu zmierza cała ludzkość.

    Dla każdego ucznia Jezusa osoba Maryi jest źródłem nadziei i zachęty do lepszego życia, Ona porusza najdelikatniejsze struny dobroci i szlachetności ludzkiego serca. 

    Na naszej drodze naśladowania Jezusa mamy Matkę, nie jesteśmy sami. Kiedy o tym zapominamy, wystarczy spojrzeć na Matkę, spojrzeć, jak ona przeżywała swoją drogę wiary; Jej TAK się spełniło, Jej zaufanie nie zostało zawiedzione. 


Czego uczy mnie Maryja, czego chciałbym się od Niej nauczyć? 

czwartek, 7 grudnia 2023

Czwartek 1. Tygodnia Adwentu, wsp. św. Ambrożego

    Na Tobie bowiem oparli swe nadzieje, Panie, i to na wieki, Boże wielki i wieczny (Iz 26,3b-4).

    Otóż każdy, kto słucha tych moich słów i wykonuje je, stanie się podobny do człowieka mądrego, który swój dom zbudował na skale (Mt 7,24). 


    Nasze życie to dom... Dom na skale, dom na piasku; dom na swoistej mieszance skały i piachu. Święty Mateusz zaprasza nas do przyjrzenia się, jak budujemy nasze życie. 

    Przypuszczam, że wszyscy chcemy, aby dom był solidny, posadowiony na skale, na solidnym fundamencie. Dom, który oprze się różnych niszczycielskim falom, które co jakiś czas wstrząsają życiem. Dom, w którym wiatry niesprzyjających okoliczności nie spowodują zniszczeń. Któż z nas nie chciałby mieć takiego domu?

    Jednak nie zawsze jesteśmy solidni, nie zawsze jesteśmy rozważni. Nie zawsze słuchamy Jego słów, nie zawsze mówimy, że On jest naszym Panem. Chociaż w modlitwie, którą nam zostawił, prosimy, aby Jego wola się wypełniała, to jest prawdą, że nie jesteśmy, czy Jego wola rzeczywiście nam się podoba... Nie zawsze jest w nas zgoda na Jego Słowo, chociaż zapewniamy Go o tym za każdym razem. 

    Nasze życie to dom, który jeszcze nie jest całkowicie ukończony. Potrzebuje konserwacji, czasami trzeba wzmocnić fundamenty, a może nawet je oczyścić z tego, co fundament niszczy. Zdarza się nawet, że w pewnym momencie życia uświadamiamy sobie, że trzeba położyć nowy fundament i zacząć nowe budowanie, bo to, co było, nie ma szans przetrwać dłużej...

    Nie znajdziemy lepszego fundamentu niż Pan. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą! Pan, który dzielił nasze życie i na którego czekamy. 

    Czas Adwentu to odpowiedni moment, by dokonać przeglądu naszego życia, które jest naszym domem. 


Jakie pęknięcia i rysy dostrzegam na gmachu mojego życia? Co wymaga szczególnej uwagi?

środa, 6 grudnia 2023

Środa 1. Tygodnia Adwentu

    I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść (Mt 15,30.32).


    Głód i choroby to dwie plagi, które trapią człowieka od początku. Pomimo postępu społecznego i naukowego, człowiek nie potrafi pozbyć się tych rzeczywistości. Ponurym i ostatecznym horyzontem tego zła jest śmierć. Łatwo zatem zrozumieć, dlaczego obfitość pożywienia i zdrowie stały się symbolami pełni życia i ostatecznego zbawienia, za którym tęskni ludzkie serce. To symbol. który powtarza się w prorockich zapowiedziach, takich jak ten, który słyszymy dzisiaj od Izajasza. 

    Być może, gdyby oprócz postępu naukowego i niezbędnych reform społecznych, w ludzkim sercu wzrosła zdolność do współczucia, możliwe stałoby się zaradzenie temu złu w znacznie większym stopniu i znacznie lepiej.

    Jezus obecny poprzez swoje wcielenie w rzeczywistości naszego świata, uczy nas właśnie tej tak koniecznej i ludzkiej cechy - współczucia. Ewangelie to powtarzają: Jezus okazuje współczucie i odpowiada na ich potrzeby, nawet te najbardziej bezpośrednie, jak ból, choroba i głód. Jego działanie, wywołane współczuciem, oprócz zaradzeniu ludzkim potrzebom stają się wypełnieniem proroctw, mesjańskich i zbawczych zapowiedzi. 

    Uzdrawiając, przynosząc ulgę, karmiąc do syta, Jezus ogłasza, że Królestwo Boże już jest obecne, że to, co zapowiadali prorocy, jest już namacalną rzeczywistością. Ale to nie jest magiczne działanie, które zmieni wszystko bez naszego udziału. 

    Jezus uczy nas, że aby zaradzić ludzkim potrzebom i uobecnić Królestwo Boże w naszym świecie, musimy przyjąć taką samą postawę jak On. Postawę, która najpierw polega na umiejętności współodczuwania z tymi, którzy cierpią. Trzeba odejść od obojętności, zamykania się w świecie własnych problemów, ignorowania problemów sąsiadów stwierdzeniem, że nie mieszam się w cudze sprawy,  i przyjąć postawę współczucia.  Co więcej, Jezus angażuje nas w swoje działania: prosi uczniów, nas, wymaga od nas, abyśmy oddali do Jego dyspozycji wszystko, co mamy, choćby to było niewiele i abyśmy się stali pośrednikami Bożych darów.

    Królestwo Boże, zbawienie, które już dzieje się w historii, jest darem łaski, ale jest także zadaniem do odpowiedzialności, do zmiany postaw, do reagowania na potrzeby tych, którzy cierpią. Tego uczy nas Jezus i tego uczy nas wielu Jego naśladowców, których znamy i czcimy: św. Józef Kalasancjusz, który potrafił zobaczyć potrzeby i głód dzieci, św. brat Albert, który stał się żebrakiem, z własnego wyboru zamieszkał z innymi żebrakami w krakowskiej noclegowni, by przywracać im poczucie godności i człowieczeństwa, i wielu innych...

    Dzięki naszemu współodczuwaniu i pomocy, Królestwo Boże może stać się widoczne także dzisiaj. Jesteśmy do tego zaproszeni...


Czy w moich adwentowych postanowieniach jest jakiś element miłosierdzia wobec innych? 

wtorek, 5 grudnia 2023

Wtorek 1. Tygodnia Adwentu

    Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę (Iz 11,6-7).


    Izajasz, zapowiadając przyjście Zbawiciela i Mesjasza, maluje piękny obraz, pełen ambitnych wymagań i marzeń:

* marzenie powszechnego pokoju;
* marzenie nieznanej dzisiaj sprawiedliwości;
* marzenie niewiarygodnej harmonii stworzenia;
* marzenie idealnej władzy.

    My zatracamy się w innych ambicjach i marzeniach, nasze serca wypełnione są innymi pragnieniami. Te ambicje i marzenia zaciemniają nasze umysły, spojrzenia i sprawiają, że twardnieją od niewrażliwości serca. Można wskazać kilka, chociaż każdy sam będzie musiał uzupełnij osobistą listę zgubnych pragnień:

* pragnienie uznania i popularności - coraz więcej tych, którym trudno żyć bez lajków;
* pragnienie bycia w centrum uwagi - mieć swoje pięć minut;
* pragnienie decydowania o tym, co jest prawdą;
* pragnienie, by dobrze wyglądać;
* pragnienie władzy i posiadania;
* pragnienie...

    I chociaż nasze serce jest wypełnione tęsknotą za dniami wieku mesjańskiego, dniami sprawiedliwości i pokoju, nie potrafimy często zobaczyć, że nasze ambicje i pragnienia skutecznie uniemożliwiają przyjście Mesjasza do naszego życia, by było bardziej ludzkim...

    Niech Słowo obudzi w nas tęsknotę i pragnienie tego, co Boże, tęsknotę za Dniem Pana.


Jakie tęsknoty i marzenia wypełniają moje serce?



poniedziałek, 4 grudnia 2023

Poniedziałek 1. Tygodnia Adwentu

    Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną (Iz 2,2).

    Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi» (Mt 8,5-6).


    Rozpoczął się Adwent. To czas odkrywania Boga - On jest zawsze nowy, nie powtarza się, to czas łaski, równowagi i nadziei. Czas, którego nie można zmarnować.

    Słyszę ten głos Izajasza, krzyk pełen nadziei: Jest przyszłość! Kiedy uświadamiamy sobie, że Bóg działa, otwierają się nowe możliwości, które ciągną w górę, pozwalają pokonywać trudności, prowadzą na górę Pana. 

    W świecie, który znów pogrąża się w otchłani wojen, pojawia się coraz częściej wołanie i marzenie, by stare miecze i włócznie zostały przekłute na nowe pługi i inne narzędzia pracy. Modlimy się o pokój, by ludzie przeciwko ludziom nie podnosili mieczy. 

    I pewnie dalej będziemy się modlić i marzyć, ponieważ wciąż jesteśmy ludźmi nadziei. To błogosławiona nadzieja, która porusza nasze serca, abyśmy się uczyli i kroczyli ścieżkami Bożymi. Błogosławiona nadzieja, która podnosi nas z każdego upadku i prowadzi na spotkanie ze Zbawicielem.

    To czas, w którym musimy się z uwagą przyjrzeć, czy w jakimś zakątku naszej duszy nie mamy sługi, może nawet więcej niż jednego, który potrzebuje uzdrowienia. Paraliż, który sprawia, że cierpimy, ale który - w tym czasie łaski - daje nam siłę, by wychodzić na spotkanie Tego, który jako jedyny jest w stanie uzdrowić. 

    Potrzebujemy wiary setnika. Wiary, która rodzi nadzieję i siły, która otwiera nasze życie na drogę zbawienia. 

    Jeżeli On znajdzie w naszym sercu tę ufność, że jedno Jego słowo może nas uzdrowić, uzdrowi nasze bolące i poranione miejsca, zaprosi na ucztę, do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem... 


Czego w moim życiu Jezus powinien dzisiaj dotknąć, aby uzdrowić?


niedziela, 3 grudnia 2023

I Niedziela Adwentu

Od wieków nie słyszeliśmy ani nasze oczy nie widziały żadnego Boga poza Tobą. Nie doświadczyły też takich czynów, jakich Ty chcesz dokonać  dla tych, którzy czekają na Twoje miłosierdzie. My popadliśmy w grzechy i tak zeszliśmy na manowce. My wszyscy staliśmy się nieczyści; cała nasza sprawiedliwość jest jak ta tkanina zbrukana miesięcznym krwawieniem kobiety (Iz 64,3.4b-5a).

Dzięki Niemu staliście się bogaci we wszystko: w każde słowo i w całe poznanie, bo i świadectwo Chrystusa umocniło się w was (1 Kor 1,5b-6).

Co wam nakazuję, wszystkim nakazuję: czuwajcie (Mk 13,37).


Rozpoczynamy Adwent. Jesteśmy zaproszeni do oczekiwania. To słowo w naszych czasach już prawie nic nie znaczy, a nawet kiedy myślimy o czekaniu, myślimy o czymś biernym. A Adwent nie jest czasem biernego wyczekiwania na coś lub kogoś. To wielka pomyłka, jeżeli chcemy usiąść i czekać. Jesteśmy zaproszeni do oczekiwania wypełnionego  działaniem.

I już na początek otrzymujemy mocne słowo Izajasza, który pokazuje wielki paradoks naszego życia, wielkie rozdarcie ludzkiego serca, ponieważ z jednej strony mamy świadomość, że ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność, a z drugiej strony wszyscy byliśmy skalani, wszyscy opadliśmy zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nasz jak wicher. To rozdarcie, które każdy z nas nosi w sobie, dlatego Adwent jest czasem wyzwań: albo zatrzymamy się w oczekiwaniu na to, co powtarza się każdego roku, albo podejmiemy decyzję, by wejść w wielki plan Bożego Narodzenia, którym są narodziny Człowieka, nowego Człowieka na wzór Chrystusa – nasza przemiana. 

     Izajasz kontynuuje: Ty jesteś naszym Ojcem, a m wszyscy jesteśmy gliną i dziełem rąk Twoich. Dlatego w tę pierwszą niedzielę Adwentu powinniśmy chwycić w dłonie tę naszą glinę, glinę naszego życia, i zapytać siebie, szczerze i z powagą: co mam zrobić? Czego oczekujesz? Jakiego człowieka chcesz we mnie uformować? 


Co w moim życiu dzisiaj wymaga przemiany, uporządkowania, by i we mnie mógł narodzić się Bóg?

sobota, 2 grudnia 2023

Sobota 34. Tygodnia Zwykłego

    Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask (Łk 21,34-35a). 


    Ostatni dzień roku liturgicznego, ostatnie słowa dwudziestego pierwszego rozdziału Ewangelii wg św. Łukasza i ostatnia przestroga - przed ociężałością serca...

    Wczytując się w to, co prowadzi do ociężałości, widzę obraz Bachusa, greckiego bożka, którego twarz jest czerwona od ilości wypitego wina, usta rozciągnięte w dziwnym grymasie, który można by uznać za uśmiech, gdyby nie to, że w jego oczach jest smutek i pustka...

    Ociężałe serce świeci pustką spojrzenia... Nie może sobie niczego przypomnieć, serce pełne hałaśliwych dźwięków, szukające łatwej rozrywki, która jest ucieczką, serce pełne kłamstw i trosk, serce człowieka, który wmawia sobie, że jest szczęśliwy...

    Ktoś może powiedzieć, że przecież wszyscy potrzebujemy zabawy, oderwania się od zmartwień, chwili relaksu... albo powiemy, że przecież zmartwień nie da się tak po prostu pozbyć... I to wszystko jest prawda. Czy zatem Jezus prosi o rzeczy, które są nierealne i niemożliwe, a może nawet absurdalne? 

    Pusta zabawa jest jednak jedynie ucieczką, a nie rozwiązaniem problemów i sposobem na pozbycie się trosk. Tym, co Jezus zdaje się kolejny raz podkreślać, to właściwa hierarchia wartości, pytanie o to, co zajmuje centralne miejsce w naszym sercu. Kiedy rozproszenia i troski odciągają nas od istoty życia, życia nabiera gwałtownego rozpędu i zaczynamy się gubić, nie potrafi rozróżnić tego, co istotne, od tego, co mniej ważne, traci swoją wewnętrzną tożsamość. Serce, które nie pamięta początku swojego istnienia, w efekcie przestaje wybijać prawidłowy rytm..

    Problem polega na tym, że w dużej mierze w sposób nieświadomy pozwalamy często, by zmartwienia, troski, a czasem bezsensowne rozrywki zajmowały całą przestrzeń naszego serca, dla lepszego obrazu - całą przestrzeń twardego dysku naszego JA, wszystko zaczyna się zamulać, wymazane zostaje doświadczenie łaski, pamięć o Bożych darach, które zawsze temu sercu towarzyszą. A kiedy pamięć o tym zostaje wymazana lub z trudem może się przebić, pojawia się pustka i bezsens życia, stajemy się bezradni wobec wyzwań, nie radzimy sobie z trudnościami i pojawiają się różne sposoby ucieczki, nie tylko te, o których mówi Jezus.

    Abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym... To wymaga serca, które nie zatraciło swojej tożsamości - tożsamości Bożego dziecka, serca, które wie, jak zachować ufność pośród wszelkich trosk, serca otwartego na łaskę i Boże dary. 

    Serce, które pozbawione jest ociężałości jest sercem wdzięcznym, ponieważ wdzięczność jest pamięcią serca. Jest to serce, które biło w rytm innego Serca, pamięta rytm Bożego Serca i jest wdzięczne.


Co w codzienności pochłania najbardziej moje serce?

piątek, 1 grudnia 2023

Piątek 34. Tygodnia Zwykłego

    Oto cztery wichry nieba wzburzyły wielkie morze. Cztery ogromne bestie wyszły z morza, a jedna różniła się od drugiej (Dn 7,2b-3). 

    Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato (Łk 21,29b-30). 


    Symboliczny, apokaliptyczny język proroka Daniela nie jest łatwy do zrozumienia. Cztery bestie, o których mówi prorok, symbolizują cztery imperia, które znane są z historii: państwo babilońskie, perskie , Aleksandra Wielkiego oraz Seleucydów i Ptolemeuszy.  Wszystkie cztery były ciemiężycielami Izraela. Ostatnie, o którym pisze Daniel, było najokrutniejsze.  Symbol odrywanych rogów, które się odradzają, mówią o wewnętrznych walkach dynastycznych.  

    Ale to, co naprawę ważne w wizji proroka, następuje na koniec wizji: Syn Człowieczy pozbawia bestie ich moc i obejmuje panowanie. Ostatnie słowo należy do dobra, do Boga, nie do bestii. Boży plan staje się rzeczywistością pomimo przeszkód, jakie ludzka niegodziwość postawiła na jego drodze. Trudno nie odnieść tej wizji do ostatecznego triumfu Chrystusa, Jego zmartwychwstania i chwały.

    Tekst Ewangelii jest również zaproszeniem do życia w nadziei, nawet pośród nieszczęść. Ewangelista już wie, że zapowiedzi Jezusa - oblężenie Jerozolimy, zniszczenie świątyni, wojna żydowska - już się dokonały (Ewangelia powstała po tych wydarzeniach), wielu chrześcijan doświadczyło cierpienia.

    Ale nie wszystko jest zniszczeniem. Znaki zbawienia są ważniejsze. Jesteśmy zaproszeni do dostrzegania wokół nas tych małych drobnych rzeczy, które ukazują nam stwórcze i zbawcze działanie Boga w naszej teraźniejszości - znaki Bożego Królestwa. Bo Królestwo Boże pośród was jest... 

    Jezus zaprasza nas do dostrzegania w małych rzeczach wielkich rzeczywistości: w ziarenku gorczycy, w odrobinie drożdży, w pąkach na drzewach... Jesteśmy zaproszeni, by nieść światu nadzieję...


Czy potrafię innych obdarzać nadzieją?

    

czwartek, 30 listopada 2023

Czwartek 34. Tygodnia Zwykłego, święto św. Andrzeja Apostoła

    Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi» (Mt 4,18-19).


    Jak sobie radzisz w pracy, którą wykonujesz na co dzień? 

    Andrzej, którego dzisiaj wspominamy, wydaje się być spokojny. Oto on, wrzuca sieć w wodę jeziora. Widział, jak robił to jego ojciec, a teraz sam wykonuje. Zajęcie pożyteczne, pozwalające dzielić się owocami pracy z innymi - dostarczanie żywności. Uczciwy sposób zarabiania na życie. Może nie było to stanowisko, o które inni się zabijali, ale pozwalało żyć.

    Ale wtedy przychodzi Jezus i wzywa Andrzeja, oferuje mu nową pracę: bycie rybakiem ludzi. Nadal będzie rybakiem, nadal będzie musiał ciężko pracować, wstawać wcześnie i podejmować codzienny trud; nadal będzie musiał być wystarczająco uważny, aby wiedzieć kiedy i gdzie zarzucić sieć; nadal będzie musiał być wystarczająco silny, by wyciągnąć ją, kiedy będzie to konieczne; wciąż będzie dzielił się owocami swojej pracy, w niektóre dni bardziej intensywnie, w inne mniej. Ale ryby nie będą już centrum jego życia, lecz ludzie. Nie będzie już sieci, ale słowa. I nie będzie już małej łódki, ale wielka łódź, w której wszyscy zaangażowani w Boże Królestwo mają swoje miejsce.

    Jezus nadal wzywa, także dzisiaj. Podobnie jak dwa tysiące lat temu, niektórych prosi o zmianę zawodu, innych, by kontynuowali swoją pracę, ale w nowy, Boży sposób. 

    Dziś Jezus swoje zaproszenie kieruje do Ciebie i do mnie, w tym miejscu, w którym jesteśmy, gdzie toczy się nasze życie, gdzie wykonujemy swoją pracę. Liczy na to, że także swoje talenty i zdolności wniesiesz w ten wielki projekt Bożego Królestwa. To nie dokonuje się raz na całe życie, ale coś co się powtarza, każdego dnia przez całe życie. Jesteśmy zaproszeni, by Go naśladować dzisiaj...


W jaki sposób poprzez moją pracę i życie mogę być świadkiem Chrystusa? 

środa, 29 listopada 2023

Środa 34. Tygodnia Zwykłego

    Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników (Łk 21,12).


    Słowo ostatnich dni mówi o zmaganiach, cierpieniu i walce. Każdy z nas doświadcza tego w swoim życiu w mniejszym lub większym zakresie. Zmagania o różne interesy, zmagania o władzę, zmagania o utrzymanie się na właściwym torze...

    Kiedy jesteśmy dziećmi, myślimy, że wiara jest rodzajem tarczy, która ochroni nas przed wszelkim złem, obecnym i przyszłym. Jak coś, w rodzaju magicznej różdżki, która sprawia, że trudności i przeszkody natychmiast znikają. 

    Kiedy głębiej wchodzimy w Ewangelię i w życie, odkrywamy, że koniec będzie szczęśliwy, nie będzie płaczu ani bólu, ale po drodze czeka nas walka, trudne doświadczenia, może prześladowanie, ucisk, a w końcu śmierć. W roku 2022 ok. 360 milionów chrześcijan doświadczyło prześladowań ze względu na wyznawaną wiarę, co siódmy chrześcijanin na świecie. 

    Jezus jest naszą Drogą. Nie uniknął cierpienia i śmierci, stawił im czoła i wygrał. Wiara nie unika i nie omija trudności. Ale pomaga iść naprzód pośród wszystkiego, co przynosi życie. Z zaufaniem, że dla tych, którzy miłują Boga, wszystko współdziała dla ich dobra. 

    W każdym zmaganiu Bóg jest z nami. A w walce z ostatnim wrogiem - śmiercią - towarzyszy nam Chrystus, który przeszedł przez śmierć i ją pokonał. Nie do niej należy ostatnie słowo. 

    Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie... Trzeba prosić o ten dar wytrwałości i wierności, o umocnienie w walce, by nie stracić nadziei i w niej wzrastać.


Jak często modlę się za tych, którzy doświadczają prześladowań za wiarę?

wtorek, 28 listopada 2023

Wtorek 34. Tygodnia Zwykłego

    Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony» (Łk 21,5-6).


    Najcenniejszą rzeczą, jaką posiadał lud Izraela,, było przymierze z Bogiem. I chociaż byli małym ludem w porównaniu z innymi, czuli się potężni i w pewnym momencie zapragnęli zbudować dom dla swojego Boga. I On nie przeszkodził im w zbudowaniu Świątyni. 

    Z cegieł i kamienia, w pocie czoła, z trudem, Izrael zbudował w Jerozolimie świątynię. Z czasem stała się ona miejscem spotkań upamiętniających początek przymierza - Paschę. Wokół świątyni rozwijało się całe życie Jerozolimy: kapłani, ludzie, ofiary, handel. Jak we wszystkim, co ludzkie, szybko pojawiła się dwuznaczność: Świątynia była miejscem spotkania z Bogiem, ale była też miejscem prywatnych interesów i intryg, które nic z Bogiem nie miały wspólnego. 

    Jezus przychodzi i wskazuje, że miejscem uprzywilejowanym dla Boga jest ludzkie serce, stąd czcić można Go tylko w duchu i prawdzie, powywracał stoły tych, którzy religię potraktowali instrumentalnie, zapychając pieniędzmi kieszenie. I zapowiedział upadek tego miejsca...

    Dla włodarzy świątyni postępowanie Jezusa było na tyle poważnym zagrożeniem, że postanowili się Go pozbyć. Zapowiedź Jezusa powoli się spełniała. Świątynia została zniszczona, została ściana płaczu. 

    Jednocześnie rozpoczął się czas wznoszenia nowej świątyni. Z żywych kamieni, nie z cegieł. Gdziekolwiek znajdują się wierzący, stają się żywymi kamieniami, uobecnieniem Boga. Tworzą nową świątynię - wspólnotę powołanych. Kościół jest obecny wszędzie tam, gdzie jest serce oddane Jezusowi, gdzie głosi się Dobrą Nowinę, gdzie człowiek potrafi ofiarować siebie. 

    Tym, co najlepsze w Kościele, to nie jakość kamieni i wotywnych ofiar, ale ludzie, żywe kamienie świątyni , gdzie głową jest Chrystus, a każdy z nas jest małą komórką, bez której ciało nie byłoby takie samo. 


Jak traktuję swoją obecność w Kościele?

poniedziałek, 27 listopada 2023

Poniedziałek 34. Tygodnia Zwykłego

    Gdy podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: «Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni (Łk 21,1-3).


    Kto nie chciałby zobaczyć czegoś więcej?

    Historia ludzkości pełna jest wynalazków w zakresie poprawy widzenia. Wynaleziono okulary, teleskopy, mikroskopy. Nawet do oglądania kości wynaleziono promienie rentgenowskie.

    Ale jeszcze nie wynaleziono sprzętów, które potrafią zajrzeć do ludzkiego wnętrza, do sumienia, do ludzkiego serca - do intymnego skarbca każdego człowieka... Pewnie nigdy nie zostaną wynalezione. Może dlatego, że tylko przenikliwe spojrzenie potrafi przebić się przez powłoki pozorów i widzieć prawdę... Dobrze widzi się tylko sercem...

    Lud Izraela odkrył. że Bóg jest jedynym, który zna każde serce, rozumie wszystkie ich czyny, który potrafi widzieć przyszłość. I nie tylko widzieć, ale i kochać. Kochać ponad i pomimo...

    Jezus również ma to samo przenikliwe spojrzenie jak Ojciec. I taką samą miłość. To dlatego potrafił dostrzec w dzieciach, których hałas przeszkadzał wielkich Królestwa, w Zacheuszu obietnicę hojności, w Samarytance przyszłego Apostoła, w darze wdowy hojność przewyższającą dar wszystkich, którzy wrzucali wiele...

    Jesteśmy zaproszeni do patrzenia ponad pozorami, dostrzegania szczegółów, ukazywania tego, co zakryte przed innymi, odkrywania w każdym człowieku dziecka Bożego.

    Aż chce się wołać z psalmistą: Pan patrzy z nieba, widzi wszystkich ludzi. Z zawsze gotowego mieszkania spogląda na wszystkich mieszkańców ziemi. On każdemu z nich osobno ukształtował serce, On dostrzega wszystkie ich czyny.


1. Czy potrafię patrzeć ponad pozorami?

    

niedziela, 26 listopada 2023

XXXIV Niedziela Zwykła, Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

Tak mówi Pan: Ja sam będę szukał moich owiec, ja sam będę nad nimi czuwał. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, pokaleczoną opatrzę, osłabłą wzmocnię, mocną zachowam i pasł je będę rozważnie (Ez 34.11.16).

Skoro bowiem przez człowieka śmierć, to i przez Człowieka zmartwychwstanie. Bo jak w Adamie wszyscy umierają, tak również w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni (1 Kor 15,21-22).

Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swojej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na tronie swojej chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody. Oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów (Mt 25,31-33). 



        W przeciwieństwie do innych przypowieści, wyróżniających się prostotą, dzisiaj Jezus popisuje się wyobraźnią i maluje wspaniały i pełen wyrazistych akcentów obraz. Sama idea sądu ostatecznego porusza uczucia i sprawia, że wyobrażamy sobie straszne scenariusze. Ten dramatyzm przedstawił także Michał Anioł w Kaplicy Sykstyńskiej. Wielu uważa, że obraz Sądu Ostatecznego ma na celu wywołanie ludzkiego strachu, nawet dziś wielu w takich kategoriach opisuje przekaz katechezy, tej szkolnej i nie tylko – straszenie człowieka.

            W rzeczywistości sąd Boży jest ostateczny nie dlatego, że znajduje się na chronologicznym końcu historii, czy to powszechnej, czy małej historii, która jest biografią każdego z nas, ale dlatego, że zamyka to wszystko, co obecne w naszym codziennym życiu.

            Znaczące jest, że w tekście Mateusza brakuje słowa kochać. Chrystus nie mówi: umiłowaliście Mnie, ale daliście Mi jeść, daliście Mi pić, odwiedziliście Mnie, przyjęliście Mnie przyszliście do Mnie… Sześć uczynków miłosierdzia, które wymienia Jezus, dotyka czterech podstawowych potrzeb człowieka.


Jesteśmy zaproszeni do wrażliwości, solidarności z innymi, bliskości, uważności na tych, którzy doświadczają krzywdy i niesprawiedliwości. To obszary, które domagają się miłosierdzia.


Trzeba mieć dobry wzrok, by zobaczyć samego Boga w ubogich, najmniejszych i cierpiących. To już jest ważne wskazanie tej niedzieli, która kończy rok liturgiczny. To ostatnia lekcja, podsumowanie wszystkiego, czego uczyliśmy się w tym roku od św. Mateusza słuchając słów napisanej przez niego Dobrej Nowiny. 




Czy w potrzebujących potrafię zobaczyć Boga, czy nimi gardzę? Jak często osądzam braci i siostry, zajmując miejsce, które Bóg zarezerwował dla siebie?

sobota, 25 listopada 2023

Sobota 33. Tygodnia Zwykłego

    Wówczas podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go (Łk 20,27).


    Skoro nie ma innego życia niż ziemskie, trzeba wykorzystać je jak najlepiej, brać pełnymi garściami, cieszyć się nim, przecież i tak jutro umrzemy - uznawała część starożytnych, a i dzisiaj nie brakowałoby zwolenników takiej filozofii.

    Saduceusze, którzy odrzucali zmartwychwstanie, myśleli podobnie. Chcieli przed Jezusem usprawiedliwić swoją postawę i poprzez akademickie pytanie pokazać słuszność swoich przekonań.

    Jezus, odpowiadając, pokazuje, że małżeństwo jest naturalną i konieczną rzeczywistością dla przedłużenia gatunku ludzkiego na ziemi. Po drugie, zmartwychwstanie nie jest zwykłym przedłużeniem życia z jego potrzebami i brakami, ale stanem pełni życia, w którym nie ma już żadnych potrzeb do spełnienia.  Po trzecie, Jezus udowadnia na podstawie Pisma Świętego, które saduceusze również przyjmują, że Bóg jest Bogiem żywych i dlatego przeznaczeniem każdego człowieka jest dzielenie pełni życia z Bogiem.

    Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Dla Niego wszyscy żyją. Bóg nie może pozostawić człowieka mocy śmierci. 

    Zwyczaj dbania i nawiedzania grobów naszych bliskich, to nie tylko znak uczuć, jakie żywimy wobec nich, to także głębokie przekonanie, że miłość nie może umrzeć na zawsze. Jesteśmy stworzeni do miłości, do życia, które nie ma końca...


Czy prawda o życiu wiecznym wpływa na moje doczesne życie?


piątek, 24 listopada 2023

Piątek 33. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Andrzeja Dung-Lac i towarzyszy

    Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: "Napisane jest: 'Mój dom będzie domem modlitwy', a wy uczyniliście go jaskinią zbójców" (Łk 19,45-46).


    Corruptio optimi pessima mawiali starożytni Rzymianie...  Zepsucie tego, co najlepsze, jest czymś najgorszym. Najszlachetniejszą rzecz można zepsuć, a wówczas staje się ona odrażająca i odpycha. 

    Nie wiem, czy Jezus dostrzegł aż takie zepsucie w świątynnym kulcie, ale uznał, że świątynia zatraciła swoją szlachetność. Łukasz jest bardzo oszczędny w słowach, mówi jedynie ogólnie o sprzedających, chociaż zarówno zwierzęta ofiarne jak i stoły do wymiany pieniędzy były czymś potrzebnym, by składać ofiary i płacić coroczny religijny podatek na świątynię. A jednak Jezus mówi, odwołując się do Jeremiasza, że świątynia stała się jaskinią zbójców... 

    Jezus nie był wrogiem sprawowanego kultu, ale zauważał, że może być on swoistą zasłoną dla nieuczciwości i zepsucia, wypaczeniem tego, do czego wzywało przymierze: czystości intencji składanych ofiar, współczucia, sprawiedliwości, niewykorzystywania kultu dla prywatnych interesów...

    W niektórych fragmentach Ewangelii Jezus odwołuje się do Ozeasza: Miłosierdzia pragnę, nie ofiary, krytykuje niewłaściwą modlitwę: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 

    Dzisiejszy fragment, pomimo swojej zwięzłości, niesie przesłanie, które podnosi ciśnienie zwierzchnikom Izraela i rodzi uwielbienie prostego ludu. Jest słuchany i przyjmowany przez tych, którzy nie mają nic do stracenia i wszystko do zyskania: darmowe przebaczenie, radość życia, bliskość Boga. Słowa Jezusa to powiew świeżego powietrza dla tych, którzy wiedzą, że są grzesznikami. 


Jak mój udział w kulcie przekłada się na codzienne życie?

czwartek, 23 listopada 2023

Czwartek 33. Tygodnia Zwykłego

    Kiedy był już blisko i zobaczył miasto, zaczął płakać nad nim. Powiedział wtedy: "O, gdybyś tak ty poznało w tym dniu, co służy pokojowi. Niestety zakryte jest dla twoich oczu (Łk 19,41-42).


    Jezus dociera do Jerozolimy - celu Jego długiej pielgrzymki. Po mesjańskim wejściu do miasta, ścielonych płaszczach na drodze i radosnych okrzykach ludzi już nic nie pozostało. Jezus płacze nad świętym miastem. 

    To scena pełna kontrastów. Odświętnie okrzyknięty Mesjaszem Jezus pogrąża się w smutku nad miastem. Jeruzalem - miasto pokoju, w którym pojawia się zapowiedź zagłady. Słowa nadejdą dni mają apokaliptyczny wydźwięk, a wypowiedź Jezusa pełna jest prorockich odniesień... Przywołane zostaje zniszczenie Jerozolimy, które może odnosić się do tego, co miało miejsce w 587 przed Chrystusem lub do tego, co nastąpi w roku 70... Proroctwo jest pełne realizmu.

    Powodem płaczu Jezusa jest zniszczenie miasta, które Jezus widzi w proroczej wizji. Ale ta historyczna rzeczywistość będzie znakiem czegoś głębszego: Jerozolima nie rozpoznaje obecności swojego Zbawiciela dzisiaj. Na tym polega dramat miasta. Przywódcy religijni nie rozpoznają i odrzucają Mesjasza. Nie rozpoznają czasu łaski. 

    On jest przed nimi, a oni Go nie widzą. Jest do nich posłany, a oni Go nie rozpoznają. Jest ukryty przed ich oczami, tak jakby Bóg ukrywał zbawienie, gdy ludzie je odrzucają. 

    Powodem płaczu Jezusa nie jest jedynie los miasta z całym jego pięknem i przepychem, nie myśli tylko o cierpieniu jego mieszkańców. Myśli o odmowie przyjęcia wielkiego wyzwolenia. Ale Jezus wie, że ludzka odmowa nie jest w stanie zatrzymać zbawczej miłości Boga. Historia zbawienia znajdzie nowe ścieżki. 


1. Czy potrafię rozpoznawać Jezusa w codzienności?

środa, 22 listopada 2023

Środa 33. Tygodnia Zwyklego, wsp. św. Cecylii

    Jezus opowiedział przypowieść, ponieważ był blisko Jeruzalem, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi (Łk 19,11).


    Przypowieść Jezusa, którą przekazuj św. Łukasz jest odpowiednikiem Mateuszowej przypowieści o talentach. Tym, co w tej przypowieści jest ważne, to opóźnianie się się Królestwa. Dlatego tak ważne jest to podkreślenie Łukasza otwierające przypowieść: myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. 

    Pierwotne gminy chrześcijańskie tak właśnie myślały - pragnęły szybkiego powrotu Jezusa i nadejścia Królestwa Bożego. I to jest powód przypowieści: ponieważ był blisko Jeruzalem, a oni myśleli... Łukasz koryguje to myślenie i oczekiwanie, podkreślając:

* Królestwo Boże nie nadejdzie w najbliższej przyszłości;

* zamiast oczekiwać ziemskiego nacjonalistycznego królestwa, trzeba czekać na Bożą sprawiedliwość, która objawi się na końcu czasów;

* ci, którzy żyją i postępują odpowiedzialnie podczas nieobecności Pana, wejdą do Królestwa.

    Sedno przypowieści, to wzięcie odpowiedzialności za tu i teraz. Otrzymane dary muszą zrodzić owoce. Każdy osobiście musi uczynić owocnym to, co otrzymał. Niezależnie od tego, ile darów otrzymaliśmy, wszyscy jesteśmy zaproszeni do ich pomnażania. 

    Życie chrześcijańskie nie polega na marnowaniu czasu na jałowe marzenia o przyszłości. Życie rozgrywa się w teraźniejszości. Nadzieja jest ważna, świadomość Bożej obietnicy, która wyznacza kierunek drogi, ale życie to zobowiązanie do miłości dzisiaj!


1. Na ile rozwijam swoje uzdolnienia? Na ile one służą dobru mojemu i bliźnich?

wtorek, 21 listopada 2023

Wtorek 33. Tygodnia Zwykelgo

    Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany (Łk 19,5-6).


    Całkiem sporo stało się w Jerychu. Najpierw u samej bramy miasta niewidomy, a  w samym centrum Zacheusz. I te tłumy na drodze Jego przejścia, tak że Zacheusz musiał szukać drzewa, by Go zobaczyć...

    Spotkanie z Zacheuszem to historia nawrócenia. Jezus przyjmuje inicjatywę, to On spogląda w gorę i prosi, by Zacheusz zszedł z drzewa, ponieważ musi zatrzymać się w jego domu. To skandaliczna, prowokacyjna inicjatywa. Pośród tak wielu ludzi, z których wielu cieszyło się szacunkiem i uznaniem, właśnie Zacheusz zostaje zauważony, grzesznik, kolaborant, złodziej, którym wszyscy gardzili. 

    I Jezus idzie do jego domu. Oświadcza, że obecność w domu Zacheusza to przyjście zbawienia. 

    Zacheusza poznajemy jako człowieka niskiego wzrostu, bogatego, celnika. Ale jest zaciekawiony Jezusem i chce Go zobaczyć. Nie stoi w miejscu, wykazuje się pomysłowością, aby spełnić swoje marzenie. Na słowo Jezusa szybko schodzi z drzewa i zaprasza do swojego domu.

    To, co czyni Jezus, przełamuje społeczne i religijne podziały na sprawiedliwych i grzeszników. Miłość Boga jest dla wszystkich. Miłość Boga ma być fundamentem relacji między ludźmi.

    Dziś obchodzimy Ofiarowanie Maryi. Jej rodzice, Joachim i Anna, ofiarowali Bogu największy dar, jaki otrzymali - swoją córkę.  Życie ofiarowane Bogu przynosi wielki owoc, już nie tylko w życiu Maryi, ale dla całego świata. Życie przeżywane z wdzięcznością (Magnificat) i z pełną ufnością, bo chociaż nie rozumiała, zachowywała wszystko w swoim sercu. 

    Jezus w Jerychu w swoim podejściu do Zacheusza staje się także niezrozumiałym dla wielu. Dokonuje się zbawienie, które nie mieści się w ludzkich ramach religijności...


1. Czy staram się, by w moim sercu było pragnienie spotkania, zobaczenia Jezusa?

poniedziałek, 20 listopada 2023

Poniedziałek 33. Tygodnia Tygodnia, wsp. św. Rafała Kalinowskiego

    Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» (Łk 18,39).


    Uzdrawiając niewidomego w pobliżu Jerycha, Jezus wypełnia to, co zapowiedział w synagodze w Nazarecie: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, niewidomym przejrzenie. 

    Kiedy Jezus zapowiadał uczniom tajemnicę swojej śmierci, wówczas uczniowie - jak podkreślił Łukasz - niczego nie zrozumieli. A niewidomy pod Jerychem, pomimo przeszkody w postaci własnej ślepoty i zewnętrznych przeszkód stawianych mu na drodze przez tych, którzy uniemożliwiali mu zbliżenie się do Jezusa, jest w stanie zrozumieć, kim naprawdę jest Jezus: najpierw rozpoznaje Go jako Mesjasza (Syna Dawida(, następnie nazywa Go Panem, w końcu oddaje chwałę Bogu i rusza za Jezusem.

    Może św. Łukasz chce nas nauczyć, że nie zawsze, nawet jeśli pięć zmysłów jest nienaruszonych, człowiek jest w stanie poznać Jezusa i wybrać Go. Wiara nie zależy od dobrego zdrowia. 

    Niewidomy słyszał o Jezusie i pragnął zobaczyć. Kiedy usłyszał, że Jezus przechodzi, zrozumiał, że to jest szansa jedyna w życiu. 

    Historia niewidomego z Jerycha nie kończy się na uzdrowieniu. On poszedł opowiadać o tym całemu miastu. Narodził się apostoł. A kiedy ludzie go zobaczyli, skłonił ich do chwalenia Boga. 


Czy jestem otwarty na pomoc ludziom chorym i cierpiącym?