zachód słońca

zachód słońca

czwartek, 6 czerwca 2024

Czwartek 9. Tygodnia Zwykłego

    Pamiętaj na Jezusa Chrystusa, potomka Dawida. On według Ewangelii mojej powstał z martwych (2 Tm 2,8).

    Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: 'Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował..." (Mk 12,29-30a).


    Wiemy, że Chrystus przyjmując nasze śmiertelne ciało, zadebiutował w tajemnicy rodzenia się i umierania, by zatriumfować nad śmiercią przez tajemnicę Zmartwychwstania. Nasza droga, to zatriumfować z Nim, a to jest możliwe tylko poprzez umieranie dla grzechu.

    Paweł swoje słowa pisze z więzienia i przypomina nam tę prawdę, ale świadomość ludzkiej słabości każe mu pisać słowa nadziei: jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego. On pozostaje wierny. Jest to wierność Tego, który prawdziwie kocha, a On umiłował nas do końca...

    Obraz z Ewangelii wychodzi poza schemat ciągłych sporów z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Jezus nie odrzuca swoich przeciwników, nie zgadza się często z ich teoriami i wymysłami, ale ma otwarte serce dla tych, którzy przychodzą do Niego w dobrej wierze. 

    Na pytanie o pierwsze przykazanie Jezus odpowiada słowami modlitwy, którą każdy Izraelita zanosił do Boga trzy razy w ciągu dnia, przypominając sobie to, co Pan Bóg uczynił dla Izraela: Słuchaj, Izraelu...


W jaki sposób pośród zgiełku świata próbuję odnaleźć głos Boga?

    

środa, 5 czerwca 2024

Środa 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Bonifacego

    Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia (2 Tm 1,6-7).


    Swój drugi list do Tymoteusza Paweł pisze z Rzymu. Jest więźniem, obciążony kajdanami, zmęczony posługą misyjną wielu lat. Paweł przeczuwa, że próba, której ma zostać poddany, zakończy jego życie. Pisze do swojego ucznia, którego nazywa duchowym dzieckiem.

    Z tego, co Paweł do niego pisze, wynika, że Tymoteusz przeżywa jakiś kryzys na drodze bycia chrześcijaninem. Być może jest to związane właśnie z tym, czego doświadcza jego nauczyciel - Paweł. Pojawia się zniechęcenie, przygnębienie, lęk - to wszystko składa się na doświadczenie kryzysu, którego doświadcza Tymoteusz. 

    Paweł zachęca go, przypominając mu o tym, co otrzymał: o Duchu Świętym. Duch Święty, Duch Jezusa, działa w bardzo praktyczny sposób. Dar Ducha przynosi moc, miłość, właściwy osąd, pozwala dobrze rozeznawać. Dar Ducha pozwala przezwyciężyć ludzki lęk, zwątpienie, przygnębienie. 


Gdzie szukam siły w doświadczeniu zniechęcenia czy zwątpienia?

wtorek, 4 czerwca 2024

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

    Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość (2P 3,13).

    Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga» (Mk 12,16-17).


    Chrześcijanin patrzy w przyszłość z nadzieją na nowe niebo i nową ziemię, w których mieszka sprawiedliwość. Chrześcijanin o spojrzeniu wiary umie rozpoznać w życiu i rzeczywistości obecność Ducha, żyje w oczekiwaniu przyszłości. 

    Nasza nadzieja jest rozwijana przez święte życie; nadzieja i wiara nie są niezależne od sposobu, w jaki żyjemy; wiemy, że życie bez zasad, bez wartości, odwraca nasz wzrok od wiary i wciąga nas w błąd. Jest to pułapka tych, którzy nie mają nadziei.

    Spoglądanie w przyszłość z nadzieją sprawia, że czuwamy, przygotowując się na przyjście Pana; sprawia, że uważamy cierpliwość naszego Pana za zbawienną dla nas. Sprawia, że wzrastamy w łasce, to znaczy staramy się być lepszymi ludźmi, bardziej życzliwymi, bardziej pomocnymi, bardziej wrażliwymi... Spójrz, dzięki tej nadziei możesz wzrastać bardziej w poznaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa; możesz być lepszym człowiekiem i chrześcijaninem, możesz bardziej zawierzyć się Chrystusowi...

    Ewangelia zachęca nas do zadania sobie pytania, w jaki sposób podchodzimy do Jezusa: czy On jest dla nas rzeczywiście Nauczycielem, Mistrzem, Synem Bożym? A może podchodzimy z ukrytymi interesami, z ukrytą motywacją; Może szukając odpowiedzi, którą chcielibyśmy usłyszeć.....

    Faryzeusze i zwolennicy Heroda przychodzą do Jezusa z pochlebstwem i zakłamaniem, aby zastawić na niego pułapkę pozornie prostym pytaniem: Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?

    Odpowiadając faryzeuszom i zwolennikom Heroda, Jezus nie przeciwstawia tego, co doczesne temu, co duchowe, tego, co polityczne temu, co religijne, władzy cywilnej królestwu Bożemu. Mówi: Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara.

    Ewangelia zaprasza nas do odpowiedzi na pytanie: Co należy do Cezara?  Postać, napis na monecie, która jest mu pokazana, to znaczy pozory, to, co zewnętrzne... dlatego Jezus dodaje w swojej odpowiedzi: Oddajcie Bogu to, co należy do Boga. Co należy do Boga?

* do Boga należy dar życia.

* do Boga należy osoba, każdy człowiek, ponieważ to Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo.

* do Boga należy Jego święty lud nabyty przez Niego za cenę krwi Chrystusa.

* Boża jest sprawiedliwość, miłosierdzie, miłość Ojca do każdego człowieka....

    Zajrzyj do swojego serca, co według ciebie należy do Boga? Co dajesz Bogu w swoim życiu?



poniedziałek, 3 czerwca 2024

Poniedziałek 9. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Karola Lwangi i towarzyszy

    Dlatego też właśnie wkładając całą gorliwość, dodajcie do wiary waszej cnotę, do cnoty poznanie, do poznania powściągliwość, do powściągliwości cierpliwość, do cierpliwości pobożność, do pobożności przyjaźń braterską, do przyjaźni braterskiej zaś miłość (2P 1,5-7).


    Wsłuchując się w słowa św. Piotra, myślę o całym procesie wypiekania chleba lub ciasta. Każdy, kto chociaż raz przygotowywał osobiście chleb i ciasto, bardzo dobrze wie, że o sukcesie decydują czasem szczegóły. I tak samo jest z naszym życiem, a Piotr daje nam wskazówki na udane życie...

    Pierwsza rzecz niezbędna do wypieku, to posiadanie odpowiednich składników. Bez tego się nie uda. Aby życie duchowe było udane, potrzeba zadbać o odpowiednie składniki: wiarę, uczciwość, ciągle podejmować wysiłek poznawania, ale jednocześnie zadbać o powściągliwość, która chroni przed próżną ciekawością czy niepotrzebnym strzępieniem języka. Dalej jest cierpliwość, bo tylko dzięki niej osiąga się trwale owoce, pobożność, która jest relacją z Bogiem, a ta przekłada się na relacje z ludźmi, aż to wszystko przyniesie owoc miłości. 

    Mamy składniki na udane życie, ale aby chleb się udał, trzeba jeszcze posiadać przepis, znać proporcje, odpowiednio składniki połączyć, by ciasto się związało i wyrosło. Bez przepisu łatwo o klapę. 

    I wreszcie mając przepis, znając proporcje i składniki, potrzeba jeszcze naszego zaangażowania. Ciasto trzeba wyrobić, wymieszać. Potrzeba też czasu, by ciasto wyrosło i się wypiekło... W przypadku chleba czy ciasta można posłużyć jakimiś urządzeniami, ale w odniesieniu do życia duchowego bez naszego osobistego zaangażowania nie będzie udanego wypieku. Zawsze wyjdzie zakalec...

    I ostatnia rzecz, kiedy rozpoczynamy przygotowanie duchowego chleba. Warto pamiętać z wdzięcznością o tych, którzy wcześniej przygotowali te składniki, o tych, którzy nam je dostarczyli i tych, którzy włożyli niezbędne narzędzia w nasze ręce, innymi słowy, o tych wszystkich, którzy pomogli nam wyszkolić się na dobrych szefów kuchni, aby przygotować wspaniałe danie, o tych wszystkich, którzy poświęcili wiele uwagi, by przygotować nas do wzięcia odpowiedzialności za życie. Pamiętać o Bogu, który obdarował nas talentami i o ludziach, którzy pomogli i pomagają je nam rozwijać...


Czy potrafię patrzeć na moje życie jako twórczy proces, który wymaga mojego osobistego zaangażowania?



niedziela, 2 czerwca 2024

IX Niedziela Zwykła

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?” (Mk 2,23-24).


    Wejdźmy w tę scenę, którą ukazuje nam św. Marek.

W zderzeniu z Jezusem faryzeusze jawią się jako swojego rodzaju policja religijna, która śledzi każdy krok Jezusa i Jego uczniów. Jedyne, co mogą zarzucić, to zrywanie kłosów w szabat. Ale czy naprawdę zabraniało tego Prawo?

Dzisiejsi chrześcijanie, w przeciwieństwie do faryzeuszy, popadli w drugą skrajność, dzień święty dla wielu nie różni się wiele od pozostałych dni tygodnia. 

     Przestrzeganie dnia świętego uczyniło Izrael narodem odrębnym od innych i potwierdziło jego tożsamość jako ludu Bożego. Korzystanie z jednego dnia wolnego  w tygodniu było nieznane w prawie starożytnego świata.  Cel tego przykazania był dwojaki:

• służyło zaspokojeniu ludzkiej potrzeby odpoczynku;

• służyło także oddaniu czci Stwórcy, odkładając codzienne zajęcia na bok.

    To nie był dzień bierności, bezmyślnego lenistwa i marnowania czasu. To był dzień, który służył pielęgnowaniu życia duchowego oraz oddaniu czci Bogu. Miał służyć wierzącemu do rozkoszowania się Bogiem: Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana - czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani nie omawiać spraw swoich, wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu.

    Jezus staje w obronie swoich uczniów. Nie zamierza iść w tym samym kierunku, co faryzeusze. To błędna droga. Odwołuje się do Słowa i wskazuje na Dawida.

    Popatrzmy i my na dzień święty, każdą niedzielę, jako szansę, by ucieszyć się Bogiem, a nie jako ciężar i obowiązek. To powinien być czas, kiedy przestajemy wykonywać naszą codzienną pracę, ale nie możemy zapominać o duchowym wymiarze tego dnia. To czas na uwielbienie Boga, słuchanie Jego Słowa i służenie Mu. 


Co wypełnia moje świętowanie dnia Pańskiego? Jak przeżywam swoje szabaty?



sobota, 1 czerwca 2024

Sobota 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Justyna

    Budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu (Jud 20-21).

    Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?» (Mk 11,27-28).


    List Judy jest bardzo krótki. Apostoł zachęca nas, byśmy trwali w wierze. Otrzymujemy kolejne zaproszenie do świętego życia i ciągłego poszukiwania tych, którzy na drodze wiary pobłądzili.

    Świętość może być realizowana, wzrasta i przynosi owoce w naszym życiu i w życiu innych tylko wtedy, kiedy trwamy na modlitwie i jesteśmy poddani Duchowi Świętemu. 

    Pod udawaną troską o świątynię i nauczanie Prawa przeciwko Jezusowi zbierają się przeciwnicy. Stawiają pytanie, w którym słychać fałsz, hipokryzję i podstęp. 

    Jezus, odpowiadając, stawia przed nimi jakby lustro, w którym mogą zobaczyć swoje nieuczciwe intencje i zamiary. Mogą się przekonać, że żyjąc w kłamstwie, używając oszustw i kłamstw, by narzucić swój osąd lub wymusić działanie, dochodzą do takich sytuacji, że nie są w stanie udzielić odpowiedzi, bo każda odpowiedź ujawni ich zakłamanie.

    Jezus żyje prawdą, dlatego jest w stanie stawić czoła przeciwnikom i znaleźć wyjście z pułapek, które na Niego zastawiono. 


Czy dbam o swoją własną świętość?

    

piątek, 31 maja 2024

Święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny

    Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem! W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie! (Rz 12,9-10).

    W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę (Łk 1,39-40).


    Maryja kochała swoją kuzynkę Elżbietę. A ponieważ była to prawdziwa miłość, udała się do niej, towarzysząc jej w delikatnym dla niej momencie, okazując jej czułość, przedkładając interesy kuzynki nad własne. Elżbieta potrzebowała kochającej kobiecej obecności. Miłosierdzie Maryi nie jest pozorne. Elżbieta, również osoba kierująca się miłością, dziękuje Maryi za Jej gest. 

    Elżbieta, nie jeden raz z pewnością opłakiwała swoją bezpłodność, a teraz była przepełniona radością, ponieważ w podeszłym wieku poczęła syna. Maryja, dzieli z nią radość, towarzysząc jej w ostatnim etapie ciąży.

    Jesteśmy zaproszeni do naśladowania Maryi. Unikać pozorów miłości, zawsze wychodząc na przeciw tym, którzy potrzebują pomocy. Uczyć się Jej wrażliwości i sztuki rozpoznawania, że ktoś potrzebuje wsparcia, pocieszenia, dobrego słowa, nawet kiedy o to nie prosi. 

    Serce, w którym zamieszkuje radość, potrafi radować się radością innych. Maryja radowała się radością Elżbiety. 

    I umieć uznać, że wszystko w naszym życiu jest Bożym darem...


Czy potrafię radować się radością innych?

czwartek, 30 maja 2024

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana (Mk 14,22-24).


W centralnym momencie Mszy Świętej wyznajemy naszą wiarę, odpowiadając na wezwanie: Tajemnica wiary, Wielka jest Tajemnica naszej wiary, Uwielbiajmy Tajemnicę wiary, oto wielka Tajemnica wiary! Zrobimy to także podczas dzisiejszej Eucharystii. 

Tak jakby wymiar tajemnicy – misterium było związane tylko z tym jednym sakramentem. A przecież każdy z sakramentów ma swoją tajemnicę Bożego działania. Ale poprzez to podkreślenie w czasie Mszy Świętej Kościół zdaje się wyznawać, że mamy tylko jedną Tajemnicę Wiary, jeden Najświętszy Sakrament: Jezusa Chrystusa – Eucharystię. Jezus jest obecny nie tylko poprzez znak Chleba, jest obecny w rzeczywisty sposób, prawdziwie obecny.

A jednak jest wielu ochrzczonych, którzy twierdzą, że nie potrzebują tego centralnego sakramentu wiary. Wielu traktuje udział w Eucharystii jako obowiązek, który trzeba spełnić, wielu ogranicza swój udział jedynie do najważniejszych świąt, nawet nie podchodząc do stołu Eucharystii. Niektórzy nie potrafią do końca wyjaśnić, dlaczego pełne uczestnictwo w Eucharystii jest ważne i konieczne.

     Odnosząc się do dzisiejszej liturgii Słowa, zwróćmy uwagę na kilka aspektów:

Zacznijmy od podkreślenia, a może przypomnienia, że w Eucharystii zawieramy z Bogiem przymierze krwi.

Po dotarciu do góry Synaj nastąpiła ratyfikacja przymierza. Będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem. Mojżesz odczytał prawo, a lud zobowiązał się do Jego wypełniania. Wszystko zostaje przypieczętowane krwią zwierząt, którą został pokropiony  ołtarz - miejsce Boga i lud Izraela. Bóg i lud zostali spokrewnieni poprzez przymierze krwi. 

    Jezus pieczętuje nowe przymierze własną Krwią. I prosi swoich uczniów:

- o jedność – bo w komunii,  jedności staną się znakiem Jego obecności pośród świata;

- o naśladowanie Go – by uczynili swoje życie darem dla innych, tak jak On uczyniłem darem swoje życie;

- o przyjmowanie Jego Ciała i Krwi, by stawać się jednością z Nim i w Nim – czyńcie to na moją pamiątkę…, aż będziemy mogli zawołać jak św. Paweł: już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus;


Jak często świadomie opuszczam Eucharystię? Jak często, przychodząc do kościoła, nie przyjmuje zaproszenia do stołu Eucharystii?


środa, 29 maja 2024

Środa 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Urszuli Ledóchowskiej

    Wiecie, że z odziedziczonego po przodkach waszego złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez skazy (1P 1,18-19).


    Piotr bardzo dobrze poznał swoją własną słabość, wie, czym jest dziedzictwo grzechu pierworodnego, w którym każdy z nas ma swój udział. Dziedzictwo, które sprawia, że mimo pragnienia dobra, które jest w naszym sercu, czasem dokonujemy wyboru zła, ulegając naszym ambicjom, ulegając pysze czy naszym lękom. 

    Piotr zna również cenę, za którą człowiek został uwolniony od zła i obdarowany perspektywą nieba - drogocenną krwią Chrystusa.

    Tylko człowiek próbuje czasem płacić za szczęście ochłapami, tym, co zbywa czy materialnymi dobrami. Bóg daje swojego Syna. Za chwilę Uroczystość Bożego Ciała. Idąc za Chrystusem ukrytym w Hostii ulicami miast i wiosek, trzeba może kontemplować tę cenę, jaką Bóg zapłacił za nasze zbawienie...


Jak często dziękuję Bogu za dar odkupienia?

wtorek, 28 maja 2024

Wtorek 8. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Stefana Wyszyńskiego

        Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, bądźcie trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa. W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał (1 P 1,13.15).


    Piotr kieruje swój list do wspólnoty, która w swojej drodze za Chrystusem musiała się zmierzyć z różnymi trudnościami i przeciwnościami. Z pewnością nie było to środowisko sprzyjające chrześcijaństwu. 

    Jeżeli spojrzymy na naszą rzeczywistość, rozumiejąc tamten czas, możemy lepiej odczytać te słowa. Bo gdzie szukać nadziei i jak zachować dar wiary, kiedy zderzamy się z odrzuceniem przesłania Chrystusa czy z obojętnością?

    Piotr mówi nam i zachęca, byśmy skierowali nasze oczy na obietnicę zbawienia, do którego zostaliśmy przeznaczeni, a które jest darem wysłużonym przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.

    To zbawienie, które jest celem naszej wiary, jest źródłem nadziei, podtrzymuje w drodze pośród trudności. 

    Jesteśmy zaproszeni do pielęgnowania nadziei, do życia darem łaski, która nas zbawia, do życia w zgodzie z tym darem. Patronem tej nadziei może być patron dna, bł. Stefan Wyszyński, prymas Tysiąclecia, człowiek niezłomnej nadziei. Jak wielką trzeba było mieć ufność, by pośród więzienia przygotowywać tekst Ślubów Jasnogórskich? 


Co stanowi przeszkodę dla mnie na drodze nadziei?

poniedziałek, 27 maja 2024

Poniedziałek 8. Tygodnia Zwykłego

    On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie (1 P 1,3b-4).

    Pewien człowiek upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę» (Mk 10,17.19).


   Okres zwykły w Liturgii nie jest jakimś powrotem do rutyny czy monotonii. To czas naładowany pięknem tego wszystkiego, co proste i zwyczajne, tym wszystkim, co daje szczęście. 

    Zarówno św. Piotr jak i św. Marek prowadzą nas ku odkrywaniu nowego, w tym co już znane, codzienne. Prowadzą nas do otworzenia oczu na to, co uchodzi za zwyczajne i normalne, już przyjęte i przyswojone. 

    Czasem przyzwyczajenie rodzi obojętność, nie potrafimy się tym ucieszyć. Przygotowanie posiłku czy sprzątanie mieszkania - zwykłe czynności, często naznaczone rutyną. Ale te zwyczajne czynności mogą być źródłem naszej kreatywności - co jakiś czas spróbować zrobić nowe danie czy robić je z troską, z sercem, by smakowało jak najlepiej tym, którzy usiądą do stołu. Kontemplować codzienne prace, które trzeba wykonać, widzieć coś więcej niż posiłek, widzieć w jego przygotowaniu tych, którzy się ucieszą tym, że usiądą razem do stołu...

    I ów człowiek z Ewangelii. Możemy obserwować jego reakcję na zaproszenie Jezusa. Tam, gdzie w Piśmie Świętym mówi się o zbawieniu czy życiu wiecznym, możemy dzisiaj wstawić słowo, które bardziej trafia do współczesnego człowieka - szczęście. Każdy z nas go szuka. Reakcja tego człowieka na zaproszenie do szczęścia jest pełna smutku i goryczy.  Bogacz wyrzekł się własnego szczęścia, bogactwa serca, głębi, gdzie są nasze korzenie. Być może dlatego, że nie potrafił kontemplować prostoty życia.


Czy potrafię zobaczyć w słowach Jezusa zaproszenie do szczęścia?

    

niedziela, 26 maja 2024

Uroczystość Najświętszej Trojcy

    Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego (wt 4,39).

    Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» (Rz 8,15).

    Idźcie zatem i uczyńcie uczniami wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie ich zachowywać wszystko, co wam nakazałem (Mt 28,19-20a).


    Tylko Bóg znaleziony. Żaden nauczany, wystudiowany Bóg nie może być prawdziwy. Tylko odnaleziony Bóg, spotkany i doświadczony może być prawdziwy...

    Wartość naszych definicji i stwierdzeń na temat Boga jest i zawsze będzie skażona błędem, ponieważ żadne ludzkie słowo nie potrafi wyczerpać tajemnicy Boga. Pokazują natomiast bogactwo Tradycji i wysiłek wielu myślicieli, którzy pochylali się nad Tajemnicą Trójcy i podejmowali wysiłek, by Bóg stał się bardziej zrozumiały.

    Mówimy o Tajemnicy Boga, tak jak mówimy czasem o tajemnicy osoby, tajemnicy człowieka, próbując powiedzieć, że każdy ma swoją wewnętrzną głębię, która jest światem nieznanym dla drugich, której nigdy nie zrozumiemy do końca. 

    Dlatego, kiedy ewangeliści, święty Paweł czy nawet sam Jezus, mówili o Bogu, mówili o swoim osobistym doświadczeniu miłości i spotkaniu z Nim. 

    Jeśli kochamy jakąś osobę, zauważamy znacznie więcej rzeczy i drobiazgów, których inni nie potrafią zobaczyć. Odkrywamy wnętrze, obserwując twarz, oczy, widząc zachowania, gesty, słysząc zabarwienie czy ton głosu. Ten, kto kocha cię najbardziej jest tym, kto zna cię najlepiej. 

    Aby cokolwiek powiedzieć o Bogu i Jego tajemnicy, konieczne jest minimum osobistego doświadczenia Boga. 


W jaki sposób doświadczam obecności Boga w moim życiu?


sobota, 25 maja 2024

Sobota 7. Tygodnia Zwykłego

    Modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem  i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone (Jk 5,15).


    Dotykamy sakramentu chorych, samej jego praktyki w czasach starożytnych. W pewnym momencie w praktyce tego sakrament położony został bardzo duży akcent na to, że jest on dla tych, którzy umierają, jako otworzenie drzwi na spotkanie z Ojcem w niebie. Zaczęto go nazywać ostatnim namaszczeniem, jakby samo przyjęcie sakramentu oznaczało niechybną śmierć. Na szczęście znów mówi się o sakramencie chorych, ale często zakorzenione w mentalności przeświadczenie sprawia, że pojawia się lęk przed tym sakramentem i odkładanie go na ostatnią chwilę, żeby na chorego nie sprowadzić śmierci. A czasem na stole leży już akt zgonu, a rodzina prosi, żeby udzielić sakramentu...

    Sakramenty są dla żyjących! Nie trzeba czekać do ostatniej chwili. Gdy zbliża się operacja, czasem pojawia się poważna choroba, można i należy skorzystać z tego sakramentu. 

    Modlitwa nad chorymi i za chorych jest godna pochwały. Możemy to robić każdego dnia, w razie potrzeby także z pomocą kapłana, który jest narzędziem w rękach Boga i poprzez sakramenty udziela swojej łaski. 

    Modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem... Obyśmy potrafili zaufać mocy modlitwy  i mocy Boga.


Kiedy ostatnio uczestniczyłem w modlitwie rodzinnej czy wspólnotowej za chorych i z chorymi?



piątek, 24 maja 2024

Piątek 7. Tygodnia Zwykłego, wsp. Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych

    Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie. Oto wychwalamy tych, którzy wytrwali (Jk 5,10-11a). 


    Łatwo powiedzieć. A czasem jednak cierpliwość zawodzi, pojawiają się wątpliwości i pytania, czy warto i czy to ma sens. I w tym wypadku na pewno przykład wytrwałości innych może być bardzo pomocny, ale poza nim, każdy osobiście musi zmierzyć się z rzeczywistością, która przytłacza i odbiera poczucie sensu.

    Dochodzą często do głosu nasze ludzkie emocje i zranienia, które dodatkowo zaciemniają obraz i utrudniają rozeznanie i odbierają cierpliwość. 

    Być może dawniej łatwiej było ufać ludziom. Uścisk dłoni wystarczał do przypieczętowania umowy. Z czasem jednak zaczęto wprowadzać gwarancje, pojawiły się przysięgi, w których przywoływano Boga na świadka ludzkich intencji. A słowo jakby traciło z każdym dniem na wartości...

    Miałem nauczyciela, który zwykł mawiać: pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać. Jego "tak" było "tak", a "nie" było "nie", nawet wtedy, gdy czasem zbyt spontanicznie rzucona obietnica czy słowo później wymagało bardzo wiele zaparcia się siebie, by słowa czy obietnicy dotrzymać...

    Staram się również być wiernym tym wszystkim rzeczom, do których się zobowiązuje, a nie zawsze jest to łatwe. Spotyka się też z niezrozumieniem, zakwestionowaniem, a nawet odrzuceniem. 

    Na drodze Domowego Kościoła pomocą stają się zobowiązania. Są narzędziem kształtowania wiernego serca i wytrwałości. Problem pojawia się wówczas, kiedy ich wartość zostaje spłaszczona do zwykłego od - do i nic więcej... Wtedy bardzo łatwo zamiast narzędziem mogą stać się celem, a zamiast rozwoju rodzą rutynę...

        

Na ile jestem wierny przyjętym zobowiązaniom i danemu słowu?

czwartek, 23 maja 2024

Święto Jezusa chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

    Oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze (Jr 31,31).

    A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana (Mk 14,22-24). 


    Słowa Jeremiasza - zapowiedź nowego przymierza - zostają wypowiedziane w momencie, kiedy król Babilonu niszczy Jerozolimę, święte miasto. I będzie to przymierze inne od tego zawartego z Mojżeszem, nie będzie zapisane w kamieniu, ale w ludzkim sercu.

    I to proroctwo Jeremiasza pozostaje aktualne w świecie, w którym żyjemy, gdzie zło szaleje i przynosi rozczarowanie, przygnębienie, zwątpienie i czasem rozpacz, także wśród chrześcijan. Doświadczenie bezsilności i bezradności, kiedy wydaje się, że nic nie można zrobić, że Bóg chyba zapomniał o człowieku...

    I Bóg przypomina człowiekowi o swojej wierności, o swojej obecności, jest częścią naszego życia. 

    Tym przypomnieniem obecności Boga i zawartego przymierza, a jednocześnie wydarzeniem, które dzieje się tu i teraz, jest każda Eucharystia. Poprzez nasze uczestnictwo w Odkupieńczej Ofierze Jezusa  oraz nasze życie, które staje się hojnym darem, a nie jedynie skąpym wydzielaniem czasu dla Boga i bliźniego, stajemy się uczniami i naśladowcami Jezusa. 

    Wszyscy chrześcijanie, naśladowcy Jezusa, uczestniczą w Jego jedynym kapłaństwie. Niektórzy z nas uczestniczą w kapłaństwie służebnym, a inni w kapłaństwie powszechnym. Jedni i drudzy muszą naśladować Chrystusa Kapłana na dwa sposoby: po pierwsze, uczestnicząc w Eucharystii, każdy na swój sposób, to znaczy przedstawiając Ojcu ofiarę Chrystusa, spożywając Jego ciało i pijąc Jego krew. Po drugie, czyniąc to, co On uczynił, składając Ojcu ofiarę z własnego życia, służąc innym.

    Często można odnieść jednak wrażenie, że zamiast uczestniczyć w Kapłaństwie Chrystusa, wolimy płakać i lamentować nad światem, który wciąż Go nie zna i błądzi. 


W jaki sposób staram się uczestniczyć w kapłaństwie Chrystusa?

środa, 22 maja 2024

Środa 7. Tygodnia Zwykłego

    Teraz wy, którzy mówicie: «Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski», wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika (Jk 4,13-14).


    Bardzo lubię ten dosadny, bezpośredni, czasem bardzo ostry styl św. Jakuba. Jego źródłem nie jest wielka teologia, ale życie codzienne chrześcijan jego czasów. A mimo to wciąż niezwykle aktualny.

    Jakub koncentruje uwagę na tych, którzy w sposób pretensjonalny, arogancki próbują  realizować swoje plany biznesowe, lekceważąc jednoczenie Boga, Pana życia i czasu. Kierują się jedynie własnymi kalkulacjami, przedsiębiorczością i może nadmierną chęcią wzbogacenia się. 

    Jakub kwestionuje tych, którzy uważają się za uczniów Jezusa, ale w codziennym, konkretnym życiu są oderwani od Ewangelii. Wiara deklarowana nie znajduje potwierdzenia w decyzjach i wyborach życiowych. Jakub wskazuje, że wiara nie może pozostać jedynie piękną ideą, pięknym słowem; musi przemieniać człowieka, musi przemieniać nasze życie, wpływać na nasz system wartości i widzenie świata. 

    Chociaż Ewangelia dla każdego z nas jest strojem przynajmniej o kilka numerów za dużym, mamy wciąż dorastać do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.


Jaki wpływ na moje wybory i decyzje ma wyznawana wiara?

wtorek, 21 maja 2024

Wtorek 7. Tygodnia Zwykłego

    Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga (Jk 4,4).

    Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy (Mk 9,33b-34). 


    List Jakuba ukazuje rzeczywistość świata, której łatwo jest ulec, która wciąga także nas, wierzących. A wówczas nietrudno o spory, zazdrość czy chciwość. To postawy, które oddzielają nas od Boga. tych, którzy ulegają wpływom świata Jakub nazywa cudzołożnikami, ponieważ oszukują Boga, a przede wszystkim oszukują samych siebie, ulegając pokusom świata, a nie ufając życiu łaski, które Bóg im dał.

    Słowa Jakuba są zaproszeniem do poszukiwania Boga w naszym życiu, a nie przechodzenia obok Niego, omijania Go, gdy świat uwodzi nas swoimi fałszywymi mirażami szczęścia, szczęścia, które często potrafi nas ucieszyć na chwilę, ale nie czyni szczęśliwymi. 

    Tej dynamice świata ulegają także apostołowie w Ewangelii, a wobec pytania Jezusa zapada żenujące milczenie. To, czego w tym momencie pragnęli, to wybić się w Jego cieniu, zdobyć władzę, może materialne korzyści, rywalizowali ze sobą o Jego przychylność. 

    Jezus demaskuje pragnienia ich serca. Wskazuje na pokorę i służbę, które są kluczami królestwa. 


Czy nie ulegam myśleniu świata, które odsuwa mnie od Boga?

poniedziałek, 20 maja 2024

Święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła

    Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących (Rdz 3,20).

    Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,26-27).


    Ewa, matka wszystkich żyjących. To imię otrzymuje w momencie, kiedy sprowadza grzech na cały rodzaj ludzki. Czytamy ten tekst, by zobaczyć, że Maryja, nowa Ewa, jest nie tylko Matką Kościoła, ale Matką wszystkich żyjących. 

    Uważamy Maryję za Matkę każdego z nas. Oficjalny tytuł - Matka Kościoła - wzmacnia to przeświadczenie. Wiemy, że jesteśmy Kościołem Chrystusa, a nie Maryi. Ale Matka Jezusa Chrystusa zajmuje  w Kościele miejsce szczególne, miejsce starszej siostry, która jest Matką, ponieważ była Matką Tego, który jest założycielem Kościoła, jest centrum i Głową Kościoła. 

    I wreszcie, oficjalnie przyznany tytuł Matki Kościoła powinien skłonić nas do zastanowienia, czy rzeczywiście traktujemy Maryję jako Matkę, która prowadzi nas do Jezusa. Czy przyjąłem Maryję do swojego domu, do swojego serca, jak uczynił to Jan? 

niedziela, 19 maja 2024

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,2-4a).


Pewien mój znajomy zwykł mówić, że Duch Święty jest ubogim krewnym Trójcy Świętej. W ten sposób podkreśla dwie rzeczywistości: Duch Święty jest Tym, któremu poświęcamy najmniej uwagi i jest Tym, którego obraz w naszych głowach jest najbardziej zamazany i niejasny. Duch Święty jest Wielką Niewiadomą w zachodnim Kościele.

     Kilka rzeczy powinno stać się dla nas jasnych w tej uroczystości. Wiemy, że bez Ducha Świętego nie możemy poznać Boga. To dzięki Duchowi Świętemu wschodzimy w głębię Bożego życia.

            Bez Ducha Bożego nie potrafimy modlić się do Boga. Jednym z darów Ducha jest właśnie dar pobożności, dzięki któremu możemy poczuć, że jesteśmy dziećmi Bożymi i zwracać się do Niego jak do Ojca, który kocha.

     Bez Ducha Świętego nie możemy świadczyć o Bogu. To Duch Święty pomaga nam wypełniać misję, którą dał nam Bóg. 

     Duch Święty, działając w nas, nie zadowala się półśrodkami, stopniowo prowadzi nas do pełni prawdy, do zrozumienia i doświadczenia tajemnicy Jezusa Chrystusa. 

     Święty Paweł mówił nam dzisiaj o owocach Ducha Świętego. Postaw sobie pytanie: który z tych owoców chcę w sobie szczególnie rozwijać? Miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie? Którego z tych owoców najbardziej dzisiaj potrzebuję?

sobota, 18 maja 2024

Sobota 7. Tygodnia Wielkanocy

    Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód (Dz  28,30-31).


    W taki sposób, jakby urywając nagle historię i pozostawiając niedosyt, kończy św. Łukasz opisywanie dziejów pierwszego Kościoła w Dziejach Apostolskich. Widzimy Pawła, który jako aresztant przebywa w Rzymie. Jest zakwaterowany w prywatnym domu, ale pod strażą, gdyż odwołał się do cesarza i oczekuje rozprawy. 

    Nie przeszkadza to Pawłowi w robieniu tego, czemu poświęcił swoje życie - wciąż ewangelizuje. Wraz z nim Dobra Nowina o zbawieniu i wyzwoleniu człowieka dotarła do samego serca Imperium.

    Paweł jest świadkiem. Wypełnia swoją misję, która jest w istocie misją każdego ucznia Jezusa, każdego chrześcijanina: świadczyć i głosić prawdę o Jezusie, o Jego życiu, śmierci i zmartwychwstaniu, wszędzie, bez względu na sytuację, choćby ta była niezwykle nieprawdopodobna czy trudna. Umieć wyznać w każdym położeniu, że Jezus jest Panem i Zbawicielem.

    Paweł przebywa w więzieniu, ale pisze w jednym z listów do Tymoteusza: ale Słowo Boże nie uległo skrępowaniu. Nie ma takiej sytuacji, w której Słowo nie mogłoby być głoszone. 


Czy mam odwagę przyznawać się do Jezusa?