zachód słońca

zachód słońca

niedziela, 25 września 2022

XXVI Niedziela Zwykła

Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody (Łk 16,19-21). 


     Liturgia kontynuuje pewne myśli poprzedniego tygodnia – św. Łukasz jeszcze raz podkreśla zagrożenie płynące z bogactwa i woła o nawrócenie. 

Na pierwszy rzut oka widzimy, jak bardzo różnią się od siebie bohaterowie przypowieści. Luksusowe ubranie bogacza, nieustanne uczty i wystawne życie. Łazarz leżący u bram jego pałacu musiał być niedostatecznie ubrany, ponieważ możemy zobaczyć jego odsłonięte, jątrzące się rany. Jego pragnieniem jest pozyskanie odpadków ze stołu bogacza. A jednak nawet to nie jest mu dane.

     Bogacz zobaczył Łazarza dopiero z Otchłani, poprzez swoje doświadczenie cierpienia. To jak postrzegamy świat i ludzi często zależy od tego, gdzie się znajdujemy. 

    Kiedy jesteśmy zadowoleni z życia, dobrze się czujemy i jesteśmy syci, często myślimy, że wszyscy tacy są, a nawet nie zastanawiamy się nad losem innych. Potrafimy sobie nawet wytłumaczyć naszą postawę obojętności: ci, którzy cierpią niedostatek, sami są sobie winni – zasłużyli na to swoim lenistwem, może jakimiś nałogami. Wystarczy, żeby przestać ich widzieć. Gubimy wrażliwość, nadajemy etykietki. Nie potrzeba muru i zamkniętych bram. 

     Nie da się żyć w apatii, bez wrażliwości na cierpienie. Możemy unikać bezpośredniego kontaktu z cierpieniem i cierpiącymi, a nawet wierzyć, że utrapienie cierpiącego nas nie dotyczy, odwracać od niego uwagę. Czas, w którym przychodzi nam żyć, jest czasem naszej odpowiedzialności; jest czasem, w którym my sami decydujemy o naszym losie, o wieczności. 


1. W jaki sposób kształtuje wrażliwość swojego serca?

sobota, 24 września 2022

Sobota 25. Tygodnia Zwykłego

    Gdy wszyscy byli pełni podziwu dla wszystkiego, co czynił, powiedział do swoich uczniów: "Przyjmijcie uważnie te słowa: Syn Człowieczy odda się w ręce ludzi" (Łk 9,43b-44).


    Jezus był bardzo cierpliwy wobec swoich uczniów. Stopniowo uświadamiali sobie, że On jest Mesjaszem, Synem Boga. Wciąż jednak myśleli o chwalebnym, zwycięskim Mesjaszu, który wyzwoli Izraela i zniszczy wrogów. 

    Jezus będzie im mówił, że nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć, że kto jest pierwszy, musi być ostatnim. I mówi im również, że odda się w ręce ludzi. A mówił im to wszystko i powtarzał, ale oni wciąż nie potrafili zrozumieć. Ich umysł i serce były zamknięte na ten obraz Mesjasza, który pokazywał im Mistrz.

    Nie rozumieli Jego języka, nie potrafili zobaczyć sensu tych wypowiedzi. Mimo szczególnej więzi, bali się Go poprosić o wyjaśnienie. 

    Dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, zaczęli rozumieć, że miłość prowadzi do oddania życia dla tych, których się kocha i że tylko ten, kto straci swoje życie, odda je, może zdobyć pełnię obecną w zmartwychwstaniu.


1. Czy jestem cierpliwy na drodze zrozumienia Bożych prawd?

piątek, 23 września 2022

Piątek 25. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. o. Pio

    Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» (Łk 9,18). 


    Lubimy wiedzieć, co inni o nas myślą, co mówią, jak nas oceniają. Ludzka opinia potrafi wpływać na nasze decyzje, wybory, zachowanie i działanie. Człowiek może stać się niewolnikiem opinii ludzkiej. Te ludzkie oceny działają jak niewidzialne żyłki, a człowiek jest często marionetką ludzkiej opinii.

    Jezus wydaje się być wolny od takich opinii, a jednak pyta swoich uczniów, co inni o Nim mówią. Jest wolny i niezależny, jedynym Jego kompasem jest wola Ojca. Dlaczego zatem pyta, co inni o Nim myślą?

    Kiedy uczniowie przedstawiają Mu różne ludzkie spostrzeżenia odnoszące się do Jego osoby, Jezus jakby nie zwraca większej uwagi na ich słowa. 

    Nasz zbiór informacji o Jezusie moglibyśmy poszerzyć o wypowiedzi poetów, pisarzy, niektórych wielkich tego świata. Czy jednak Jezus byłby skłonny do zmiany swojej postawy? A może zadałby także nam pytanie, które zadał apostołom: a wy za kogo Mnie uważacie? A ty za kogo mnie uważasz?

    Wobec takiego pytania nie wystarczy odwołać się do czyjejś opinii czy książkowej wiedzy. Odpowiedź zakłada osobisty wybór, opowiedzenie się za Nim lub odrzucenie Go. 

    Jesteśmy błogosławieni, kiedy nie tylko deklarujemy jak Piotr nasz wybór Jezusa, ale tym wyborem żyjemy. 


1. Czy moje wyznawanie wiary przekłada się na życie?

czwartek, 22 września 2022

Czwartek 25. Tygodnia Zwykłego - wsp. bł. Dionizego Pamplony i towarzyszy męczenników (w Zakonie Pijarów))

    Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami - wszystko marność. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? (Koh 1,2-3).


    Słysząc lub czytając słowa Koheleta, możesz się utożsamiać z jego pesymistycznym nastawieniem do życia, patrząc na to, co dzieje się wokół. Ale kiedy przyznajesz Koheletowi rację, jesteś na prostej drodze ku depresji... Jego słowa musimy odczytywać przez Ewangelię, przez Chrystusa, który uczy postawy zaufania i wdzięczności nawet w trudnych okolicznościach życia. 

    Kiedy życie postrzegamy jako jakiś zlepek przypadkowych wydarzeń, życie stanie się wegetacją, pozbawione sensu, pełne przygnębienia. I to wypowiada Kohelet. Kiedy jednak sięgniemy głębiej, stwierdzamy, że nie tylko życie ma sens, ale że odkrywanie tego sensu jest powołaniem człowieka.

    Nie dziwię się, że tak wielu ludzi dzisiaj traci nadzieję. Viktor Frankl, austriacki psychiatra, filozof, więzień Auschwitz, postawił taką diagnozę współczesnemu światu: współczesny człowiek ma za co żyć, ale nie ma po co żyć. Pozbawiony jest sensu życia

    Bliskie są mi słowa św. Teresy od Dzieciątka Jezus: wszystko jest łaską. Załamanemu Pawłowi Bóg mówi: wystarczy ci mojej łaski. A cytowany już Viktor Frankl, mając doświadczenie nieludzkiego świata obozów, dodaje: na świecie nie ma nic, co tak skutecznie pomogłoby przetrwać nawet w najgorszych warunkach, jak świadomość, że życie ma sens. Początkiem wszelkich prób wskrzeszenia w człowieku jego wewnętrznej siły musiało być wskazanie mu jakiegoś celu w życiu.

    Umieć patrzeć na świat i życie Bożymi oczyma, z nadzieją i zaufaniem, że ostatnie słowo należy do Miłości, do Boga, który jest miłością. 


1. Czy potrafię wyznaczać sobie cele w życiu? Czy nie poddaję się zwątpieniu i zniechęceniu?

    

środa, 21 września 2022

Środa 25. Tygodnia Zwykłego - święto św. Mateusza, Apostoła

    I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego (Ef 4,11-12). 

    Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim (Mt 9,9).


    Do czego zostałeś powołany? Paweł wymienia kilka powołań: apostoł, prorok, pasterz, nauczyciel... Wydaje się, że są one ułożone według jakiejś kategorii ważności. Wszystkie jednak muszą zachować wobec siebie tę samą postawę pokory, łagodności, zrozumienia i miłości. Tylko tak mogą służyć budowaniu Kościoła, ciała Chrystusa. 

    Paweł uświadamia nam również, że jest to proces - aż dojdziemy - wymaga ruchu i przemiany. Usłyszeć wezwanie, jak usłyszał je Lewi siedzący w celnej komorze, może być łatwe. Podjęcie drogi, udzielenie pozytywnej odpowiedzi na wezwanie, proste już nie jest.

    Lewi, aby stać się apostołem musiał dokonać dwóch rzeczy: wykonać ruch i dokonać zmiany swojego życia. Moc autorytetu Jezusa podniosła Mateusza z miejsca, sprawiła, że zmienił swoje życie. Autorytet, który nie jest narzucony, ale ofiarowany.


1. Jaki jest mój udział w budowaniu Ciała Chrystusa - Kościoła?

    


wtorek, 20 września 2022

Wtorek 25. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Andrzeja Kim Taegona i twarzyszy męczenników koreańskich

    Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał, lecz nie otrzyma odpowiedzi (Prz 21,13).

    On im odpowiedział: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je» (Łk 8,21).


    Wiele z ludowych powiedzeń i przysłów swoje źródło znajduje w Księdze Przysłów, którą od wczoraj Kościół daje nam ku refleksji. Przywołałem ostatnie zdanie, bo jest ono wezwaniem do wrażliwości. Jeśli zamykamy się na wołanie potrzebujących, zasługujemy na to, by odmierzono nam taką samą miarą, którą my mierzymy. 

    Kiedy Chrystus głosił Dobrą Nowinę, a Jego Matka i krewni chcieli Go zobaczyć, wykorzystuje sytuację do kolejnej lekcji. Nie przeczy uczuciu, jakie łączy Go z Matką i krewnymi, nie przekreśla więzów krwi, ale odnosi to uczucie do więzi, jaka powinna istnieć wśród naśladowców Jezusa. 

    Słuchanie Słowa i wprowadzanie go w życie powinno dawać nam siłę do przekraczania naturalnych więzi. Wiara nie przekreśla naturalnych więzi, ale sprawia że miłość przełamuje granice i otwiera się na każdego, kto jest powołany do życia prawdą Ewangelii. 

    Więzi naturalne są błogosławione przez Boga, ale nie mogą nas oderwać od Miłości Boga. 


1. Czy dbam o to, by zasługiwać na miano brata, siostry Jezusa?

poniedziałek, 19 września 2022

Poniedziałek 25. Tygodnia Zwykłego - (w Zakonie Pijarów - wsp. bł. Marii Baldillou i towarzyszek męczennic pijarskich)

    Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma» (Łk 8,18).


    Po wyjaśnieniu przypowieści o ziarnie, gdzie Jezus mówił o słuchaniu, przyjmowaniu i wprowadzaniu w życie Bożego słowa, słyszymy dalsze wskazania - o potrzebie promieniowania Słowem, które przyjmujemy.

    Święty Łukasz ukazuje relację między Słowem a Światłem. Światło nie tylko rozświetla rzeczywistość, ale samo jest rzeczywistością, którą mamy kontemplować. 

    Nikt nie zapala lampy... Logiczne, że nikt nie zakrywa zapalonej lampy, ma ona spełniać swoją funkcję, jaką jest rozświetlanie ciemności. Jezus zapalił światło, które złożył w ręce swoich uczniów, w serca swoich uczniów, aby oni mogli być światłem dla innych. To jest zadanie każdego wierzącego, by nieść i świadczyć o Słowie, które nie może być ukryte ani zgasnąć.

    Uważajcie więc, jak słuchacie... Uczeń Jezusa ma swoją tożsamość, która wypływa z tożsamości Mistrza. Słuchanie jest jedną z podstawowych postaw, która jest niezbędna, by przyjąć Słowo do serca i wprowadzać je w życie. 

    Ten, kto ma postawę ucznia, kto słucha Mistrza, otrzymuje światło Słowa, owocuje i wzrasta. Brak zasłuchania w Słowo sprawia, że oddalamy się od tego, co najważniejsze, od samego Jezusa. Może żyć złudzeniami, że jest blisko, ale bez żywego kontaktu ze Słowem, bez zaangażowania w Słowo, nie da się być Światłem. 


1. Czy podejmuję wysiłek, by Ewangelia była lepiej znana przeze mnie i tych, którzy są wokół mnie?


niedziela, 18 września 2022

XXV Niedziela Zwykła

Pan pochwalił tego nieuczciwego zarządcę, bo przezornie postąpił. Synowie bowiem tego świata roztropniejsi są w stosunku do siebie niż synowie światłości. I Ja wam mówię: zdobywajcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby gdy już się ona skończy, przyjęto was do namiotów wieczności (Łk 16,8-9).


           Kiedy czytamy Ewangelię i przypowieść Jezusa, pochwała, jaką wyraża Jezus może zdumiewać. Wydaje się przeczyć nauczaniu proroka Amosa z pierwszego czytania.

     Kluczem do zrozumienia tej przypowieści są słowa, które ją kończą: synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi, niż synowie światłości. Jesteśmy dziećmi tego świata, a jednocześnie wszyscy jesteśmy powołani do wieczności. Często podejmujemy wiele wysiłku, potrafimy być pomysłowi i sprytni w załatwianiu spraw doczesnych, ale nie brakuje nam tego zaangażowania i troski w podejściu do wiecznego zbawienia. 

            Nasze życie toczy się pośród przemijającego świata, ale jest drogą ku wieczności. W tym codziennym zmaganiu się z dobrami ziemskimi, rzeczywistymi, ale nie ostatecznymi, jesteśmy poddawani próbie. To pośród tego świata i zarządu ziemskimi dobrami możemy poznać, czy jesteśmy dziećmi światłości, czy tylko dziećmi tego świata.

    Posługując się pieniędzmi, możemy czynić sprawiedliwość, nawiązywać nowe braterskie relacje, służyć potrzebującym. Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Jesteśmy zaproszeni do mądrego gospodarowania naszymi dobrami, nie gromadzenia, nie stawiania pieniędzy jako celu samego w sobie, ale jako środka do życia i budowania bardziej sprawiedliwej rzeczywistości.

    Jezus nie mówi: gdyby wam zabrakło, ale gdy wszystko się skończy… Te dobra i bogactwa, o które zabiegamy za życia, na pewno się skończą, nie zabierzesz ich z sobą do grobu. Ale dobra, które gromadzimy na życie wieczne, dobra wypływające z uczciwości, sprawiedliwości i wielkoduszności, będą tymi, które otworzą nam drogę ku wieczności, bo będą więzią przyjaźni z Jezusem, więzią zdobywaną w postępowaniu z Jego braćmi. Jezus uczy nas właściwej hierarchii dóbr w naszym życiu.

     Możemy do tych wskazań Jezusa podejść z zaufaniem i starać się nimi żyć. Ale możemy też podejść inaczej, jak niektórzy spośród słuchających Jezusa, którzy chciwi na grosz, wyśmiewali Go…


1. Czy dobrze wykorzystuję te dobra, którymi dysponuję? Komu i czemu one służą?


sobota, 17 września 2022

Sobota 24. Tygodnia Zwykłego

    «Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże (Łk 8,5.11).


    Siewca i ziarno Bożego Słowa. Jest coś, czego nie wolno nam pominąć w tej przypowieści. Słowo Boże jest ziarnem owocującym, zdolnym do kiełkowania i przynoszenia owoców życia wiecznego. Jeśli więc nie ma owoców, problem tkwi w nas, nie w ziarnie. 

    W tych czterech rodzajach gleby, o których mówi Chrystus, widzimy wolność serca człowieczego wobec Bożych darów. Pan nigdy nie zmusi nas do przyjęcia Jego Słowa, zawsze będzie szanował naszą wolność, ale nie męczy się siewem, sieje hojnie, chociaż wie, że coś przepadnie. 

    Bóg nie odmawia swojego Słowa nikomu, ani grzesznikom, ani ludziom powierzchownym, którzy są obojętni na Jego Słowo, ani tym, którzy są zanurzeni w przyjemnościach i bogactwie tego świata, a zapomnieli o Stwórcy. 

    Serce płytkie przyjmuje Słowo, ale w takim sercu szybko ono przepada. W sercu zatwardziałym i skalistym nie ma szans się zakorzenić, czerpać życiodajnych soków.  W sercu przepełnionym przyjemnościami świata, głośnymi i hałaśliwymi, Słowo się dusi, bo serce jest zatłoczone. Tylko serce otwarte sprawia, że Słowo kwietnie i przynosi owoc. 


1. Czy w moim sercu jest miejsce dla Bożego Słowa?

piątek, 16 września 2022

Piątek 24. Tygodnia Zwykłego - wsp. świętych Korneliusza i Cypriana

    A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia (Łk 8,2-3).


    Krótkie zdania o towarzyszeniu Jezusowi przez kobiety. znamy je z imienia dzięki św. Łukaszowi. Ten obraz wędrówki Mistrza pośród uczniów i uczennic pomaga nam zrozumieć lepiej postawę Jezusa.

    To, że Jezusowi towarzyszyli mężczyźni, było zrozumiałe. Ale towarzystwo kobiet musiało wywoływać szok Jemu współczesnych. Nie było normą, że nauczyciele gromadzili wokół siebie uczennice. A Jezus je miał, korzystał z ich pomocy i współpracy. Podobnie jak uczniowie, także i one nie należały do znamienitych rodów, chociaż jedna była żoną zarządcy u Heroda. 

    Te kobiety pozostały wierne Jezusowi nawet wtedy, gdy wszyscy uczniowie uciekli ze strachu. Pozostały pod krzyżem razem z Maryją, Jego Matką. To kobiety pośpieszyły po zakończeniu szabatu, gdy jeszcze było ciemno, do Jego grobu. To kobiety były pierwszymi zwiastunkami zmartwychwstania. 

    Równie ważne jako to, co Jezus głosił i robił, jest to, jak to robił. Chodzi o postawy, które prezentował wobec ubogich, dzieci, chorych, odrzuconych, wobec kobiet - to wszystko składa się na pełnię obrazu. Okazywał miłosierdzie i współczucie, a to było zauważalnym, rozpoznawalnym znakiem Mistrza z Nazaretu. Być może było to tym bardziej widoczne, że stanowiło kontrast między postawą elit a Jego postawą.

    I chociaż obraz namalowany przez Łukasza ma już tak wiele czasu, Kościół wciąż musi się uczyć tego, by dostrzegać odwagę, wierność, miłość, zaangażowanie, posługę i oddanie tak wielu kobiet, które w historii Kościoła i dzisiaj towarzyszą Jezusowi...


1. Czy zauważam w Kościele tych, którzy wykonują mało znaczące posługi?

czwartek, 15 września 2022

Czwartek 24. Tygodnia Zwykłego - wsp. Matki Bożej Bolesnej

    Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój» (J 19,26). 


    Tydzień temu, 8 września, obchodziliśmy wspomnienie narodzin Maryi. W cichy sposób wspominaliśmy początek Jej drogi pośród nas. W sierpniu świętowaliśmy Jej Wniebowzięcie, zwieńczenie Jej ziemskiej pielgrzymki. 

    Dziś liturgia zaprasza nas, byśmy spojrzeli przez chwilę na wydarzenie, które miało miejsce w czasie Jej ziemskiej drogi. Moment trudny, którego głównym akcentem jest ból i smutek.  

    Najbardziej rozpowszechnionym obrazem Matki Bolesnej jest ten, w którym trzyma w ramionach martwe ciało Syna. Tajemnica matczynej miłości i tajemnica boleści. Maryja wchodzi w to wydarzenie z zaufaniem, które wypływa z miłości i zaufania wobec Boga. 

    Już Symenon przepowiedział Jej to w świątyni, a pod krzyżem przepowiednia w sposób najpełniejszy się spełniła. Miecz boleści przenika Jej serce. 

    Ze względu na to, że pod krzyżem w osobie Jana przyjęła za swoje dzieci każdego z nas, wciąż cierpi cierpieniem matki. Jesteśmy wciąż pielgrzymami, nie zawsze chcemy iść wskazaną drogą, skazując samych siebie na ból i cierpienie, które są czymś stale obecnym w naszym życiu. Maryja, jako dobra Matka, cierpi z nami i nad nami, nad naszą nieporadnością na Bożych drogach.


1. Jak często rozważam tajemnice życia Maryi?

środa, 14 września 2022

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

    Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: «Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu» (Lb 21,8).

    A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,14-16).


    Od pierwszego Wielkiego Piątku krzyż stał się znakiem, w którym rozpoznajemy mękę i śmierć Jezusa. Ale przede wszystkim jest tronem wywyższenia i o wywyższeniu mówi nam dzisiaj Słowo. 

    Jezus odwołuje się do wydarzenia na pustyni, mówiąc o swoim wywyższeniu, poprzez które każdy może osiągnąć zbawienie. 

    Patrzeć na Jezusa na krzyżu, to kontemplować paradoks: znak hańby i tortury niewolników staje się znakiem wywyższenia. Umiera niewinny, aby winni mieli życie. Potępiony nie potępia, lecz przebacza. W największym bólu objawia się światło największej miłości. 

    Jezus przyjmuje krzyż z posłuszeństwa. Możemy tylko kontemplować, adorować, patrzeć i dziękować oraz przyjmować ten krzyż. 

    Jeżeli jesteśmy naprawdę gotowi kochać, krzyż przyjdzie do nas i to szybko. I to jest ten prawdziwy krzyż. Nie ozdoba i zewnętrzny znak, nie ten czyniony pospiesznie przy wejściu do kościoła, jak bazgroły w zeszycie. Nasz krzyż zakorzeniony jest w naszym życiu, a chociaż jest nasz, zawsze jest niewygodny, uwiera i boli. dlatego tak trudno przyjąć go z miłością. 


1. Czy nie nadużywam znaku krzyża? 

wtorek, 13 września 2022

Wtorek 24. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jana Chryszostoma

    Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!» (Łk 7,12-13).


    Nikt nie prosił, nikt z tłumu się nie wstawiał. Ot, skrzyżowały się dwie drogi: ku miejscu pochówku poza miastem z  Jego wejściem do miasta. I chociaż otoczony był tłumem, który Mu towarzyszył, nie przechodzi obojętnie wobec tego pogrzebu.

    Widzi ból tej wdowy, cierpienie matki, która straciła jedynego syna. Pojawia się współczucie, z którego rodzi się działanie. 

    Przywraca matce jedynego syna, a wraz z nim przywraca jej własne jej życie. Bo ten jedyny syn, znając los wdów w tamtych czasach, był jedyną podporą jej wdowieństwa. 

    Widzieli w Nim proroka. Nie potrafili zobaczyć, że w przeciwieństwie do proroków Starego Przymierza, Jezus czyni wszystko we własnym imieniu: tobie mówię wstań! Gdyby potrafili to zrozumieć, zobaczyliby w Nim Bożego Syna. Prorocy bowiem zawsze działali w imieniu Pana, a On działa i mówi własną mocą. 


1. Czy jest we mnie gotowość pomagania tym, którzy cierpią?

poniedziałek, 12 września 2022

Poniedziałek 24. Tygodnia Zwykłego

    Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę» (1 kor 11,23-24).

    Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę (Łk 7,4).


    U świętego Pawła dotykamy najstarszego zachowanego tekstu o ustanowieniu Eucharystii. To tekst wcześniejszy niż te, które znamy od ewangelistów. Poznał tę tradycję za pośrednictwem innych Apostołów, którzy byli w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Ważny jest motyw, dla którego Paweł przypomina to wydarzenie - chęć skorygowania nadużyć i nierówności, jakie pojawiały się w gminie korynckiej. 

    W Ewangelii Jezus dokonuje cudu na odległość, bo setnik nie uważał się za godnego, by Jezus wszedł pod jego dach. Tylko jeden jeszcze przypadek znamy z Ewangelii, kiedy Jezus uzdrowił córkę Kananejki. 

    Setnik nie miał nic wspólnego z narodem wybranym, z przymierzem, a jednak otrzymał szczególny dar, jakim było zaufanie wobec Jezusa. 

    Tym co można zobaczyć w tym rzymskim żołnierzu, co może zdumiewać, była postawa współczucia i miłosierdzia wobec sługi, w czasach, kiedy taka postawa ani nie była czymś oczywistym, a nawet nie była specjalnie pochwalana. Czymś naturalnym był dystans pomiędzy poszczególnymi społecznymi grupami. A on cenił swojego sługę. Co więcej, szanował naród żydowski, co również nie było czymś oczywistym. 

    To być może ta postawa setnika sprawia, że Jezus idzie do jego domu, bez chwili zawahania. Jego zawierzenie Jezusowi przekracza wiarę dzieci obietnicy. Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu

    Słowa pogańskiego żołnierza wywołały taki podziw, że są zapamiętane i powtarzane w każdej Eucharystii. Oby wypływały rzeczywiście z naszego serca, jak popłynęły z serca setnika, a nie z przyzwyczajenia, jak kolejna formułka, której kiedyś się nauczyliśmy na pamięć...


1. W jaki sposób staram się godnie przygotować do przyjęcia Eucharystii?


Dzisiaj w Zakonie Szkół Pobożnych patronalne Święto Najświętszego Imienia Maryi - komentarz można znaleźć pod datą 12.09.2020 r.

niedziela, 11 września 2022

Kazanie na XXIV Niedzielę Zwykłą

Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud (Wj 32,14).

Dziękuję Temu, który mnie umocnił: Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, że uznał mnie za godnego zaufania, wyznaczając do swej służby, choć przedtem byłem bluźniercą, prześladowcą i sprawcą krzywd. Dostąpiłem jednak miłosierdzia (1 Tm 1,12-13).

Kiedy był jeszcze daleko, zobaczył go jego ojciec i wzruszył się. Pobiegł, rzucił mu się na szyję i ucałował go (Łk 15,20b).


     Zawsze w naszym świecie byli i będą pewnie ludzie, którzy czują się tak czyści i dobrzy, że nie godzi im się mieszać z tymi, którzy uważani są za złych lub nieczystych. Co więcej, z wysokości własnej sprawiedliwości i doskonałości, potrafią bez większych obaw i bardzo surowo osądzać wszystkich innych. Stawiają bariery, które dzielą ludzi na dobrych i złych, sprawiedliwych i niegodziwców, najchętniej stanęliby w drzwiach kościoła i decydowali, komu wolno wejść, a dla kogo nie ma miejsca u Boga. 

W czasach Jezusa też byli tacy ludzie. A Jezus bardzo szybko znalazł się w centrum ich uwagi, ponieważ zajął miejsce pośród grzeszników, nieczystych i niesprawiedliwych i sam przez to stał się nieczystym. Oni, ci dobrzy i sprawiedliwi, nie mogli z Nim utrzymywać kontaktów, chociaż przypominali sobie o Nim, gdy czegoś czasem potrzebowali, a z całą pewnością nie mogli uznać Jego słów i nauczania jako słów Boga. Z daleka krytykowali i szemrali przeciwko Niemu. Jezus nie mógł być dobry. 

     Jezus nie przejmuje się jednak krytyką ludzi, którzy nie potrafią patrzeć Bożymi oczyma. Nie odrzuca nawet tych, którzy przeciwko Niemu szemrali – do nich też Bóg przychodzi z miłosierdziem. 

    Aby im to uświadomić, opowiada kilka przypowieści, wskazuje na przykłady z życia, które pokazują jak bardzo są małostkowi i śmieszni w swoim śnie o sprawiedliwości. Sami bowiem z wytrwałością potrafią szukać zagubionej monety czy owcy. Czy zatem Bóg może zapomnieć o swoich dzieciach, które zagubiły drogę, pogubiły się w życiu?

     Słowo dzisiejszej niedzieli pełne jest cierpliwości, miłosierdzia i radości. Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden szczegół. We wszystkich przypowieściach pojawia się ta sama osoba. Ten, który zgubił drachmę i poszukuje owcy, jest również tym, który zobaczył syna, wzruszył się i wybiegł mu na spotkanie.


1. Czy potrafię się cieszyć, że ktoś się nawraca?



    


sobota, 10 września 2022

Sobota 23. Tygodnia Zwykłego

    Czemu to wzywacie Mnie: "Panie, Panie!", a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je (Łk 6,46-47).


    Początek roku szkolnego, dla wielu prawdziwy początek roku, kiedy po wakacjach zasiadają do planowania i marzeń. Trzeba zaplanować czas na własne działania oraz działania wspólnoty - rodzinnej, zakonnej, szkolnej... 

    Poszukujemy dat i miejsc, aby zaprojektować ten nowy czas, szukamy najlepszych sposobów i próbujemy zaplanować rozłożenie sił, by starczyło na cały rok, wobec wielu wyzwań, które przynosi życie: niektóre znamy, innymi z pewnością Pan Bóg nas zaskoczy, dlatego trzeba też mieć jakąś rezerwę na niespodziewane sytuacje...

    Słowo Boże ukazuje nam w tym czasie obraz zdrowego drzewa, które przynosi dobre owoce oraz obraz domu budowanego na skale, w przewidywaniu trudności i niesprzyjających warunków. Planowanie i budowanie nie zawsze jest proste.

    Jezus daje  nam dzisiaj klucz do popatrzenia na nasze zamierzenia i plany. Czemu to nazywacie Mnie: "Panie, Panie!", a nie czynicie tego, co mówię? Słuchać Słowa Bożego, zachowywać je w swoim sercu i na nim budować wszystko inne. Postawić Jezusa w centrum życia, by przynosić dobre owoce, by ostać się wobec życiowych burz i niepowodzeń. 


1. Czy Boże Słowo jest fundamentem, na którym stawiam gmach życia?

piątek, 9 września 2022

Piątek 23. Tygodnia Zwykłego

    Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata (Łk 6,41.42b).

 

    Hipokryzja. Obłuda uczonych w Piśmie i faryzeuszy była jednym z najczęściej i najmocniej napiętnowanych grzechów. Jezus nazwał ich ślepymi przewodnikami ślepych

    Wchodząc jednak głębiej w siebie, musimy uznać, że każdy z nas, bez wyjątku, w jakimś momencie swojego życia zachowywał się lub wciąż zachowuje jak hipokryta.

    Wszyscy mamy problem z uznanie własnego błędu, a jednocześnie popełniając różne złe rzeczy, potrafimy korygować i krytykować innych. To właśnie widzenie drzazgi w oku brata, bez zauważenia belki we własnym. 

    Patrzę też na to, co dzieje się w Kościele dzisiaj. Uznanie win rzeczywistych, przyznanie się do nich, umiejętność przyjęcia zasłużonej krytyki, jest dziś gwarancją autentyczności i wiarygodności nauczania Kościoła. 

    Tym, na co Jezus się nie zgadza, to wydawanie osądów, często krzywdzących i niesprawiedliwych, ale to nie oznacza, że nie możemy dzielić się opinią na temat tego, co widzimy czy słyszymy. Zamiast osądzać innych lepiej jest podjąć trud usuwania belek z własnych oczu, a wówczas łatwiej dostrzega się potrzebę miłosierdzia i współczucia. 

 

1. Która z moich wad wydaje się belką w moim oku?

czwartek, 8 września 2022

Czwartek 23. Tygodnia Zwykłego - Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

    Ty, Betlejem, domu Efrata, jesteś zbyt małe, aby się liczyć wśród tysięcy Judy. Z ciebie mi jednak wyjdzie ten, który będzie władcą w Izraelu; jego narodzenie od początku, od dni wieczności (Mi 5,1).

    Józefie, synu Dawida, nie bój się przyjąć Maryi, twojej żony, bo Poczęte w niej jest z Ducha Świętego. Urodzi Syna i nazwiesz Go imieniem Jezus, bo On wybawi swój lud z ich grzechów (Mt 1,20b-21).

 

    Mała wioska bez znaczenia jest wielka w Bożych oczach, wielkością Tego, który się narodzi z Maryi i uwolni człowieka od grzechu. 

    Możemy dzisiaj dziękować Bogu za dar Maryi, świętując Jej urodziny. Świętujemy Jej narodzenie, Jej życie, bo Ona przynosi nam Światło, które z Niej się narodzi. 

    O narodzinach Maryi nie mówi się wiele, ale dzięki apokryfom możemy zobaczyć w Niej święte dziecko, proste i pełne czułości. 

    Maryja jest znakiem człowieczeństwa, które uznaje, że jest w stanie dotknąć samego Stwórcy. 

    Maryja, z której narodził się Jezus. Kobieta bez skazy, prosta, którą Bóg wybrał na Matkę Jezusa. Poślubiona Józefowi, który przeżywa swój czas wątpliwości, zawodu, może smutku i rozczarowania, kiedy niemal nie porzucił i nie potępił swojej Małżonki.

    Dzięki Bożemu światłu potrafił zobaczyć, że nie ma w Niej żadnej winy, że poślubił największy skarb Nazaretu i ziemi. Mógł zobaczyć cud, który dokonał się w Jej łonie i przyjął zaproszenie do udziału w tym, co po ludzku niezrozumiałe. 

    Próbuje zobaczyć Maryję i Józefa po tej nocy, kiedy Bóg objawił mu prawdę i usunął wątpliwości. Serdeczny, pełen ciepła uścisk, może łzy i słowa przeproszenia, radość, która przepełnia Jej i jego serce. 

 

1. Czy staram się szukać u Boga zrozumienia tego, co dla mnie niezrozumiałe?

środa, 7 września 2022

Środa 23. Tygodnia Zwykłego

    A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: «Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie (Łk 6,20-21).


    Słysząc Jezusowe błogosławieństwa, różnie możemy reagować. Tak często je słyszymy, że dla niektórych stały się bezbarwne, bez smaku, nic nam nie mówią. Jeszcze inni, owszem słuchają, widzą w nich piękną ideę, ale całkowicie nierealną, niemożliwą do spełnienia. Nieliczni może są ci, którzy potrafią zobaczyć w nich to, czego nie widzą oczy świata - szczęście, które Bóg ofiaruje człowiekowi. Szczęście, które wypływa z życia owocami Jego Ducha.

    Czasem słuchając błogosławieństw zestawiamy je też z dziesięcioma przykazaniami, przeciwstawiając je sobie, zastanawiamy się, co ważniejsze. 

    Jezus wypowiada błogosławieństwa, wskazując na wypełnienie, nadanie pełni Bożemu Prawu. Kiedy czytamy Dekalog, słuchamy wskazań dotyczących naszego działania, jak powinniśmy funkcjonować, a czego powinniśmy unikać. Błogosławieństwa dotyczą natomiast naszego stylu bycia. To, co robimy, ma swoje źródło w tym, kim jesteśmy.  Może w tym dla wielu tkwi trudność w przestrzeganiu przykazań, że wskazane przez nie zasady nie są wartościami, które wypływają z naszego serca. 

    Jezus zaskakuje swoim obrazem świata, który nazywa Królestwem Ojca. Znaczenia nabierają rzeczy pozornie małe, obojętne i bez znaczenia, a także ci, którzy po ludzku się nie liczą. Nalega, aby ci, którzy należą do Królestwa byli przejrzyści, autentyczni, prości, współczujący i miłosierni.


1. Czym dla mnie są błogosławieństwa?

wtorek, 6 września 2022

Wtorek 23. Tygodnia Zwykłego

    W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami (Łk 6,12-13).


    Przed podjęciem ważnych decyzji Jezus noc spędza na modlitwie. Wybór Dwunastu poprzedzony jest modlitwą rozeznania i dialogiem z Bogiem. Każdy z nich pochodzi z innego środowiska. Bardzo prości ludzie. Prawdopodobnie żaden z nich w tym momencie nie zdawał sobie sprawy z tego, co Jezus zrobił, powołując. Na pewno nie wiedzieli, jakie są oczekiwania Jezusa. 

    Jezus wiedział natomiast, co robi, wierzył w nich, a przede wszystkim wierzył w moc darów Ojca, moc łaski, zdolnej uczynić zwykłych ludzi, takich jak my, posłańcami Ewangelii, Dobrej Nowiny o zbawieniu. 

    Może i my nie do końca to rozumiemy i nie zdajemy sobie sprawy, że zostaliśmy wybrani i posłani z misją, która zawarta jest w naszym życiowym powołaniu. Jezus wezwał nas po imieniu w sakramencie chrztu i zaprosił do misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej, czyli głoszenia, uświęcania i służby.

    Ta misja, do której nas Chrystus zaprasza, wymaga modlitwy i zawierzenia Ojcu. 


1. Do kogo dziś Jezus mnie posyła i jak odpowiadam na Jego zaproszenie?

poniedziałek, 5 września 2022

Poniedziałek 23. Tygodnia Zwykłego

    Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął (Łk 6,7-8).


    Przez chwilę popatrzmy na całe wydarzenie oczami faryzeuszy i uczonych w Piśmie, by zrozumieć to, co czyni Jezus dla nich. 

    Przyszli do synagogi, śledząc Jezusa. To On znajdował się w centrum ich zainteresowania, bo ich celem było znalezienie powodu do oskarżenia. Ich oczy, skupione na Jezusie, nie dostrzegają rzeczywistości, która ich otacza, nie potrafią zobaczyć prawdziwego bohatera tego wydarzenia - człowieka z niewładną ręką. 

    I Jezus wymusza na nich, by tego człowieka zobaczyli, by zajęli się tym, który jest słaby i potrzebuje pomocy. I kiedy sprawia, że chory człowiek staje na środku, staje w centrum ich uwagi, Jezus zadaje im jedno pytanie: czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć? 

    To pytanie wywołuje ich konsternację. Są zdezorientowani. I kiedy oczy faryzeusze patrzą na tego człowieka, szukając odpowiedzi, rozumiejąc być może, że Prawem nie da się załatwić wszystkiego, Jezus przywraca choremu człowiekowi władanie w ręku. 

    Pokazuje im: szukacie Boga w Prawie, a powinniście Go szukać w potrzebujących. Przemyślcie, co stanowi centrum waszego życia, co jest w centrum naszego życia. 

    I zaprasza nas do skupienia naszego życia na Bogu, czyli do słuchania Boga patrzenia na Boga, odczuwania Boga w naszym życiu. Słuchać jęku człowieka z uschłą, niewładną ręką i usłyszeć w tym jęku prośbę samego Boga. To drugi człowiek jest przestrzenią spotkania z Bogiem, prowadzi mnie do Boga. 


1. Czy potrafię patrzeć na drugiego człowieka jako zaproszenie do spotkania z Bogiem?

niedziela, 4 września 2022

XXIII Niedziela Zwykła

Może właśnie dlatego oddalił się on na określony czas, abyś go odzyskał na zawsze, i to już nie jako niewolnika, lecz jako kogoś więcej niż niewolnika – jako brata najdroższego. Jeśli więc poczuwasz się do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie (Flm 15-16a.17).

Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem (Łk 14,26-27.33).


    Słowa Jezusa, który podważa to, co najświętsze dla wielu, po skandalicznych słowach, które wydają się przeczyć duchowi Ewangelii, nie dają się jakoś zestawić ze słowami o przykazaniu miłości czy Bożym przykazaniem o czci ojca i matki.

    Czyżby wiara i miłość o Jezusa, do Boga, pociągała za sobą konflikt relacji między ludźmi, nawet tymi najbardziej bezpośrednimi? Czy wybór wiary i miłości do Boga oznacza wyrzeczenie się ich? 

Ducha słów pozwala nam zrozumieć św. Mateusz, który tę wypowiedź Jezusa zapisał nieco inaczej: Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien… 

    To nie jest przenośnia. Jezus domaga się rzeczywiście radykalnego i bezkompromisowego wyboru, który oznacza postawienie Go w życiu na pierwszym miejscu. Dopiero wtedy zaczyna się droga z Jezusem. 

     Ten radykalny i wyłączny wybór nie oznacza jednak zmniejszenia czy osłabienia miłości, jaką jesteśmy winni naszym bliskim, rodzicom, braciom i siostrom, współmałżonkom. Przeciwnie, ten wybór Jezusa i postawienie Go na pierwszym miejscu w naszym życiu uzdrawia, oczyszcza i umacnia naszą zdolność do kochania, nadaje miłości nową miarę. To miarą jest sam Chrystus i Jego miłość, jaką nas umiłował – aż do końca. 

    Miarą miłości staje się miłość bez miary. Bóg okazuje swoją miłość do nas przez to, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus umarł za nas. Chrystus wzgardził własnym życiem, oddając je za nas na krzyżu. Stąd również odniesienie do Krzyża. Aby być Jego uczniem, trzeba przyjąć  i wziąć na siebie krzyż. 

    Kochać, dając swoje życie, to znaczy postawić miłość ponad wszystkie interesy, wartości, które mogłyby konkurować ze źródłem miłości, którym jest Chrystus. 


1. Czy potrafię w znaku Krzyża zobaczyć miłość bez miary?


sobota, 3 września 2022

Sobota 22. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Grzegorza Wielkiego

    Zdarzyło się, że przechodził w szabat wśród zbóż. Jego uczniowie zrywali kłosy i rozcierając je w rękach, jedli. Niektórzy z faryzeuszów zapytali: "Dlaczego w szabat robicie to, czego nie wolno?" (Łk 6,1-2).


    Jesteśmy zarzucani poradnikami różnego rodzaju. Właściwie każda niemal dziedzina życia bogata jest w odpowiednie broszury, które mają pomóc człowiekowi w życiu. Wiele z nich to bardzo wartościowe pomoce, inne jedynie mogą powodować wiele zamieszania. 

    Uczniowie otrzymują wskazania, jak najlepiej przygotować się do egzaminów, jak się uczyć. Młodzi ludzie na progu małżeństwa mogą znaleźć wiele publikacji związanych z wychowaniem dziecka. Pracodawcy uczą się, jak kierować firmą i ludźmi, a pracownicy, jak uważać, by nie zostać oszukanym. I wiele, wiele innych. 

    Kiedy w jednej rodzinie urodziło się dziecko, młoda mama obstawiona była całą biblioteczką podręczną różnych pomocy. Nie chciała popełnić żadnego błędu. Śledziła zachowania swojego dziecka i sprawdzała, co na ten temat mówią mądre książki i autorytety. 

    Kiedy pewnego wieczora małe dziecko było bardzo niespokojne i ciągle płakało, młoda matka sięgała co rusz po jakąś książkę, by znaleźć odpowiedź, co należy zrobić. Płaczu dziecka nie wytrzymała wreszcie babcia, siedząca dotąd w kuchni. Podeszła do córki i powiedziała: "Odłóż tę książkę, weź dziecko!"

    Faryzeusze, których spotykamy w dzisiejszej Ewangelii, są ludźmi, których głowy utkwione są w Prawie, jego interpretacjach, szczegółowych przepisach i różnych szczególnych sytuacjach. Wszystko jest uporządkowane i ma swój przepis. A Pan Jezus mówi im dzisiaj: "Zostaw literę Prawa, zobacz człowieka, zobacz dobro, któremu to Prawo ma służyć! Po co pochylasz się nad Prawem, skoro nie widzisz człowieka?"


1. Czy staram się zrozumieć ducha Ewangelii?

piątek, 2 września 2022

Piątek 22. Tygodnia Zwykłego

    Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych! A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny (1 Kor 4,1-2).

    Wówczas oni rzekli do Niego: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją» (Łk 5,33).


    Prześladowany przez przeciwników, podejrzewany przez niektórych uczniów Jezusa, bo były faryzeusz, Paweł jest świadomy i daje temu świadectwo, że powierzony mu dar wiary i Słowo nie są jego własnością. Jest tylko i aż szafarzem Bożych tajemnic. Boże tajemnice nie są niczyją własnością, a ci, którzy je głoszą i przepowiadają, nigdy nie są panami Słowa. 

    Pierwszym przesłaniem głosiciela słowa musi być zawsze Ten, którego się głosi - Bóg. Kiedy posłaniec zaczyna przypisywać sobie prawa własności do Słowa, staje się śmieszny. Dawcą łask i charyzmatów jest sam Bóg, dlatego uważać, że są moją zasługą, to sprzeniewierzać się darowi, który się otrzymało. 

    W Ewangelii faryzeusze dotykają tematu postu, który był ważnym wyznacznikiem ich religijności. Jezus wykorzystuje ten moment, by pokazać istotę Bożego Królestwa, odwołując się do weselnej uczty. Nie zbawi nas bowiem ani post, ani żadna inna religijna praktyka, nawet najbardziej godna szacunku. Zbawi nas obecność Oblubieńca, Jezusa Chrystusa. 

    Prawdziwie powinniśmy się smucić, kiedy doświadczamy nieobecności Oblubieńca, od którego odchodzimy przez nas grzech. 


1. Jakim otrzymanym darem mogę służyć innym?

czwartek, 1 września 2022

Czwartek 22. Tygodnia Zwykłego

    Niechaj się nikt nie łudzi! Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga (1 Kor 3,18-19).

    Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny». Lecz Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił» (Łk 5,8.10b).


    Boża mądrość... Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi, znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich. Jak Piotr o poranku nad wodami jeziora z pustymi sieciami w dłoniach. Był poranek, kiedy przyszedł Jezus nad jezioro...

    Wyobraźmy sobie przez chwilę, że zdumienie Piotra nad cudownym połowem wywołało reakcję, którą można by uznać za mądrość świata. Piotr był zdumiony, bo ktoś, kogo nie znał, ktoś, po kim było widać, że nie jest rybakiem, wskazał mu miejsce pełne ryb.  Mógł przecież zaprosić Jezusa do stołu, spróbować ubić interes. Gość z taką intuicją - wskazywałby miejsca, a Piotr wyciągał pełne sieci, bez marnowania czasu na nocne połowy. Zbiłby fortunę... gdyby był mądry według tego świata... A Piotr zmarnował po ludzku swoją wielką szansę.

    Dla świata Piotr jest głupcem. Zamiast wykorzystać Jezusa i Jego dar, prosi Go, by odszedł. Uznaje swoją grzeszność. Nie jest godny tego spotkania i cudu. Głupi w oczach świata, jak mówi św. Paweł. Na szczęście historia potoczyła się inaczej i to Jezus mógł zaprosić Piotra...

    Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć - pisał na początku tego Listu do Koryntian św. Paweł... Może to jest przepustka do Królestwa - zrezygnować z mądrości tego świata...

    Rozpoczyna się rok szkolny. Kolejny rok zdobywania wiedzy, zakuwania, sprawdzianów, stresu, wyścigu szczurów czasem. Ale życie nie jest tablicą wyników. Wiedza jest ważna i potrzebna, ale może znajdzie się taka szkoła, która obok wiedzy będzie też uczyła mądrości... Bożej mądrości. 


1. Czy staram się szukać Bożej mądrości?