zachód słońca

zachód słońca

sobota, 5 października 2024

Sobota 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Faustyny Kowalskiej

    Nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie (Łk 10,20).


    Entuzjazm bił od uczniów po zakończonej z sukcesem misji, powierzonej im przez Jezusa. Mogli doświadczyć Bożego działania i mocy. Radość jest nagrodą dobrych pracowników. 

    Radość to temat często powracający w Ewangelii św. Łukasza. Jan Chrzciciel podskoczył z radości w łonie swej matki, radość jest zapowiada przez anioła w Betlejem, po doświadczeniu ucisków radość stanie się udziałem uczniów, radość wypełnia serca tych, którzy słuchają i zachowują Słowo, Bóg okazuje radość z nawrócenia grzesznika, radość odbiera apostołom słowa, kiedy widzą Zmartwychwstałego, wracają do Jerozolimy z Emaus i po wniebowstąpieniu Jezusa pełni radości...

    Tym, na co warto zwrócić uwagę w dzisiejszej Ewangelii, jest ukazanie przez Jezusa radości w odpowiedniej perspektywie:

* radość uczniów wynika z tego, że moc szatana została ujarzmiona - widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica... mówi Jezus.

* zło straciło swą moc - dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi... Mogli stawić czoła złu dzięki mocy Jezusa;

* Jezus wskazuje prawdziwy powód do radości: cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie... Imię jest odniesione do osoby, która je nosi. Całe wasze życie jest w rękach Pana Boga, On trzyma was blisko siebie, należycie do Ojca, należycie do Życia. To On jest źródłem wiekuistej radości. 

    Powinni się radować nie z powodu sensacyjnych sukcesów swej misji, bo te nie zawsze będą widoczne. Władza nad złem nie gwarantuje udziału w prawdziwym życiu. Radość ma swoje źródło w tym, że należą do Bożego ludu, że są Jego dziećmi. 

    Jezusa również przepełnia radość. Wybucha okrzykiem radości, ponieważ objawienie Boga jako Ojca i nadejście Jego królestwa jest oferowane wszystkim, ale to pokorni i prości je przyjmują, a nie mądrzy i roztropni. 

    Prości i pokorni, to ci, który żyją pragnieniem bliskości Boga, ponieważ tylko w Nim pokładają nadzieję. Mądrzy i roztropni, którzy ufają sobie i ziemskich zabezpieczeniach, nie potrafią otworzyć się na nadzieję...


Gdzie szukam źródeł swojej radości?

piątek, 4 października 2024

Piątek 26 Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Franciszka

    A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! (Łk 10,15). 


    Miasta z dzisiejszej Ewangelii były świadkami głoszenia i cudów, pozostały jednak ślepe i głuche na Dobrą Nowinę. 

    Kafarnaum pośród nich zajmuje szczególne miejsce. Jezus tutaj osiadł po opuszczeniu Nazaretu, stało się Jego miastem. To tu dokonało się bardzo wiele uzdrowień, do tego miejsca Jezus często wracał. 

    Odnosząc się do tego miasta Jezus nie wypowiada słowa biada, ale używa satyry: to, co mogło przynieść chwałę miastu, jako dar zmarnowany, stanie się powodem największego upadku - do Otchłani zejdziesz. Podobną satyrę wypowiedział Izajasz przeciwko królowi babilońskiemu, wieszcząc jego upadek. 

    Zamknięcie się na przesłanie Ewangelii jest odrzuceniem samego Boga. Pycha, z jaką się Go odrzuca, prowadzi do zmarnowania życia. Sodoma, Tyr, Sydon, Niniwa, Babilon - to wszystko, co Izrael uważał za symbol największego zła, staje się niczym w obliczu tego zła, jakim jest odrzucenie Dobrej Nowiny, zmarnowanie dnia nawiedzenia. To mocne słowa Jezusa, wypływające z miłości, która chce zbawienia wszystkich, dlatego przestrzega przed zatwardziałością serca.


Czy nie marnuję łaski?

czwartek, 3 października 2024

Czwartek 26. Tygodnia Zwykłego

    Oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone! Żelaznym rylcem i ołowiem na skale wyryte na wieki! Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje i jako ostatni stanie na ziemi. To właśnie ja Go zobaczę! (Hi 19,23-25.27a).


    Hiob nie tylko doświadcza choroby i bólu, doświadcza  opuszczenia i całkowitego niezrozumienia. Przyjaciele, którzy przybyli, zawodzą. 

    Pośród tego bólu i osamotnienia Hiob pozostaje przy swojej wierze, pełen ufności wobec Boga, pełen Bożej bojaźni i nadziei.

    Hiob wydaje się być świadomy, że to, co ma zamiar powiedzieć, jest najbardziej decydującą rzeczą w całej jego obronie. Jest u progu śmierci i chce, aby przynajmniej jego słowa zostały zapisane, wyryte, wyrzeźbione w ostateczny sposób na niezniszczalnym materiale, To, co zamierza wypowiedzieć, powinno pozostać. Trzeba stawić czoła samej śmierci, aby odkryć ostateczny sens cierpienia i doczekać końca, aby zrozumieć  Boga.

    Słowo zachęca nas do zaufania Bogu, bo tylko On jeden nie zawodzi. Ludzkie przyjaźnie nie zawsze przechodzą czas próby. Wszystko co ziemskie, przemija. Tylko w Bogu jest Życie, które się nie kończy.


Czy Bóg jest dla mnie źródłem nadziei? 

     

środa, 2 października 2024

Wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów

    Tak mówi Pan: "Oto ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i słuchaj jego głosu" (Wj 23,20-21a).


    Anioły są modne. Ktoś śpiewa o zielonych bieszczadzkich aniołach, porcelanowe czy drewniane przyglądają się przechodniom z różnych sklepowych witryn, czasem także z nagrobków na cmentarzach.

    Komercyjna kreatywność jest bardzo pomysłowa w sprzedawaniu aniołów we wszelkich kolorach i smakach, wykonanych z dowolnych materiałów i w dowolnym formacie. Niewiele ma to jednak z wiarą i Słowem, które Bóg nam daje.

    Święto, które przeżywamy, pozwala nam zobaczyć miłość Boga, który zlecił aniołom towarzyszenie każdemu z nas w naszej ziemskiej pielgrzymce, byśmy dotarli tam, gdzie Pan chce nas mieć - do Jego domu. 

    Są niewidzialni, ale są obecni. Święty Hieronim, dopiero co wspominany w liturgii, mówił: wielka jest godność dusz, skoro każda z nich, od chwili narodzin, ma anioła wyznaczonego do jej strzeżenia. 

    Otrzymaliśmy od Pana Boga ten szczególny dar, ale także zadanie: szanuj go i słuchaj jego głosu. Poza wewnętrznym głosem sumienia mamy zewnętrznego opiekuna, anioła stróża. On chroni przed niebezpieczeństwem i wskazuje bezpieczną drogę.


Jak często modlę się do swojego anioła stróża?

wtorek, 1 października 2024

Wtorek 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Teresy od Dzieciątka Jezus

    Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: "Poczęty mężczyzna" (Hi 3,3).


    Lament Hioba jest bardzo przejmujący. Złamane życie, któremu brakuje już nadziei. Jedynym pragnieniem jest już tylko to, by Bóg zamknął drogę życia, szuka śmierci usilniej niż skarbu, ucieszy się, że doszedł do grobu.

    Doświadczając cierpienia i zła, możemy czerpać ze słów Hioba, żalić się Bogu na swój los, jak czynił Hiob. Nawet Jezus modlił się w godzinie męki: Eli, Eli, lema sabachthani?

    Ale także, przeżywając w życiu trudności, jak przeżywał je Jezus, trzeba przejść do drugiego momentu, w którym pojawia się przekonanie, że Bóg nie opuszcza, nawet w chwilach najbardziej bolesnego cierpienia. Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego - to były słowa, które wyparły rozpacz, słowa zaufania nawet w tak wielkim cierpieniu.

    Patrzę na zdjęcie patronki dnia, św. Małej Tereski. Dziś zrozumiałem, że ujął mnie blask płynący z tego spojrzenia, Boży blask - chociaż cierni i kolców nie brakowało, ona cieszyła się pięknem róż. Oczy są rzeczywiście zwierciadłem duszy...


Jak się modlę w chwilach cierpienia, bólu, osamotnienia czy duchowego zniechęcenia? 

poniedziałek, 30 września 2024

Poniedziałek 26. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Hieronima

    
Przyszła im też myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: «Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje (Łk 9,46-48a).


    Znamy tę scenę, spór uczniów o znaczenie w grupie. Byli ludźmi takimi jak my, pełni napięć, rywalizujący ze sobą, szukający podkreślenia własnego ja. 

    Jezus odpowiada im poprzez obraz dziecka. Podobnie, jak czynił to wobec faryzeuszy, czyni teraz wobec uczniów: próbuje odwrócić ich spojrzenie i sposób myślenia. 

    Pragnienie władzy jest zawsze wyrazem egocentryzmu. Człowiek pożądający władzy nie rozumie, że jest ona służbą. Żądza władzy podkreśla ludzką słabość, pustkę, którą nosimy. Człowiekowi wydaje się, że władza zapewni mu bezpieczeństwo, uznanie, chwałę. 

    Czy idąc za spojrzeniem Jezusa, potrafię uznać, że służenie ludzkiej słabości, kruchości i ubóstwu jest służeniem samemu Bogu? 

niedziela, 29 września 2024

XXVI Niedziela Zwykła

    Mojżesz odparł: «Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!» (Lb 11,29).

Wtedy Jan rzekł do Niego: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami» (Mk 9,38).


Sobór Watykański II ukazuje Kościół jako Lud Boży, podkreślając udział w misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej Chrystusa na mocy sakramentu chrztu. Mówi także  charyzmatach - darach Ducha Świętego, dla budowania Kościoła. 

    W ten sposób Kościół staje się pośrednikiem zbawienia nie tylko przez swoich szafarzy, ale także przez wszystkich uczniów. Każdy we właściwy dla swego powołania sposób pozostaje niezbędną częścią Ciała Chrystusowego, którym jest Kościół.

     Spróbujmy odnieść do nas te dwie sytuacje, o których mówi liturgia poprzez czytanie ze Starego Testamentu i Ewangelii. Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!... Przestańcie zabraniać, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o mnie… 

    Dobro jest zawsze dziełem Boga, a On działa zawsze w sposób, którego się nie spodziewamy. Wątpliwości pojawiają się u niektórych w sytuacjach, gdy to nie kapłani czy biskupi - oficjalny Kościół, przemawiają i głoszą orędzie zbawienia, ponieważ wydaje się nam, że brakuje wówczas zabezpieczenia i pewności, które pochodzą od instytucji, która nas chroni. 

     Uczniowie Jezusa nie rozumieli Jego logiki działania, chcieli zmonopolizować nie tylko Jego nauczanie, ale przede wszystkim Jego zbawcze działanie. Widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami. 

    Musimy unikać pokusy zawłaszczania Chrystusa i Jego Ducha. Bóg może obdarować swoją łaską również tych, którzy nie są naszymi, nie chodzą z nami. Moc Ducha działa daleko poza widzialnymi granicami Kościoła. 

    Przez chrzest wszyscy otrzymaliśmy łaskę Ducha Świętego. To fundament, z którego wszystko się rodzi. 


Czy modlę się o zaangażowanie i apostolski zapał nie tylko dla kapłanów, ale także dla świeckich? 


sobota, 28 września 2024

Sobota 25. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Wacława

    Gdy tak wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich Jego czynów, Jezus powiedział do swoich uczniów (Łk 9,43b).


    Podziw. Z każdej strony. Rosnąca sława - dotarła nawet do pałacu Heroda. Tak łatwo dać się ponieść ludzkiej chwale. Jezus jest jednak w pełni świadomy, że to złudzenie. Idzie do Jerozolimy, aby oddać życie. Nie zmienia kierunku. On jeden wie, że stanie się znakiem sprzeciwu, a uwielbienie tłumu zostanie zamienione w odrzucenie. 

    Jakby chciał przestrzec swoich uczniów: nie dajcie się uwieść tłumom. To złudzenie, które szybko się kończy. A im mocniej człowiek da się uwieść i ponieść fali ludzkiego uwielbienia, tym większe później rozczarowanie...

    Oni tego jeszcze nie rozumieli... Bo jak pogodzić prawdę, że On stanie się skazańcem wydanym w ręce ludzi, jeżeli widzi się taki podziw...


Czy łatwo daję wiarę ludzkim pochwałom? 

piątek, 27 września 2024

Piątek 25 Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Wincentego a Paulo

    
Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem (Koh 3,1).


    Znam wielu ludzi, którzy odnosząc się do tych słów starożytnego mędrca, mogliby powiedzieć, że na wszystko jednak brakuje im czasu...

    Ale prawdą jest, że doświadczamy tego, o czym pisze Kohelet: czasu radości i smutku, narodzin i śmierci, pracy i odpoczynku...

    Pomiędzy narodzinami a śmiercią każdego człowieka rozpięty jest czas naszych zmagań i radości. A ponieważ życie składa się z dni, więc warto spojrzeć na te 24 godziny, które otrzymujemy w darze na zegarze życia, by dobrze je wykorzystać i znaleźć czas na życie wiarą pośród tak wielu obowiązków codzienności:

* czas na modlitwę osobistą i świadczenie wobec innych;
* czas dla Pana Boga i czas dla ludzi;
* czas na poznawanie Pisma Bożego i czas na refleksję;
* czas dla samego siebie, na pracę i odpoczynek.

    Kluczem do wszystkiego jest słowo znaleźć czas. Bez tego wysiłku, by ułożyć czas dnia jak puzzle, zawsze na coś zabraknie miejsca, coś nie będzie pasowało. Od każdego dnia, który podarowany jest nam przez Boga, zależy całe nasze życie...


    Co sprawia mi największą trudność w zaplanowaniu dnia? Czy w ogóle próbuje znajdować czas na to, co istotne dla życia wiary?

czwartek, 26 września 2024

Czwartek 25. Tygodnia Zwykłego

    O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I chciał Go zobaczyć (Łk 9,7a.9b).


    Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą... Tak brzmi jedno z błogosławieństw wypowiedzianych przez Jezusa w czasie Kazania na górze. To błogosławieństwo pozwala we właściwym świetle odczytać te kilka zdań z Ewangelii przeznaczonej na dzisiaj.

    Herod słyszał o Jezusie i zapragnął Go zobaczyć. Ludzka ciekawość wobec sławy owego kaznodziei, o którym mówiono, że uzdrawia, nie gardzi towarzystwem biednych, kalek, nawet trędowatych. Któż nie chciałby zobaczyć? To mogła być jedna z przyczyn, która popychała Heroda, by zobaczyć Jezusa...

    Święty Łukasz podkreśla jednak coś jeszcze: był zaniepokojony. Świadomość, że wykorzystał własną władzę, by skazać niewinnego człowieka na ścięcie mieczem w swoim więzieniu, bo taki był kaprys Herodiady i jej córki, odbijało się wyrzutami sumienia i rodziło niepokój. Wszak niektórzy mówili, że Jan powstał z martwych. Może bał się, że spotka się z oskarżeniem Jezusa za dokonany mord na proroku?

    Postawa Heroda nie była jednak nigdy postawą czystego serca - serca, które gotowe jest słuchać. Człowiek czystego serca pragnie słuchać, bo w jego sercu jest tęsknota za prawdą, a z poznania prawdy rodzi się przemiana życia. A Herod nie miał zamiaru zmienić swojego życia...


Jeśli w moim sercu nie ma pragnienia przemiany i nawrócenia, to dlaczego pragnę słuchać i widzieć Jezusa?

środa, 25 września 2024

Środa 25. Tygodnia Zwykłego

    Proszę Cię o dwie rzeczy, nie odmów mi - proszę - nim umrę: Kłamstwo i fałsz oddalaj ode mnie, nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym (Prz 30,7-8).


    Bóg, Jego Słowo, jest tarczą dla tych, którzy potrafią Mu zaufać. Stąd płynie pełna ufności modlitwa człowieka, który o dwie rzeczy:

* o życie z dala od fałszu i kłamstwa;

* o pokarm niezbędny, codzienną porcję chleba;

    W obu tych prośbach zawiera się modlitwa o rzeczy niezbędne do życia: sztukę odróżniania tego, co jest prawdą i tego, co nią nie jest oraz zaufanie wobec Bożej Opatrzności.

    Niepokój, jaki czasami odczuwamy o jutro, o to, co może się nam przydarzyć, nasze czasami katastroficzne wyobrażenia i wizje, nasza nadmierna troska, by wszystko było dobrze i związane z tym gromadzenie zapasów, często są wyrazem naszego braku zaufania wobec Tego, który wie, czego potrzebujemy i daje w obfitości. 

    Zaufać, zostawić w Jego rękach nasze jutro, o którym nic tak naprawdę nie wiemy...


Czy potrafię odróżniać faktyczne potrzeby od zachcianek?

wtorek, 24 września 2024

Wtorek 25. Tygodnia Zwykłego

    Każdego droga jest prosta w jego oczach, lecz Pan osądza serca Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał, lecz nie otrzyma odpowiedzi (Prz 21,2.13).


    Księga Przysłów przekazuje krótkie myśli, które mają wskazywać człowiekowi ścieżki mądrości. 

    Pan jest tym, który osądza serca. Tylko Bóg potrafi dotrzeć do głębi naszej istoty i ją ocenić. Człowiekowi trudno ocenić nawet samego siebie, zwłaszcza kiedy sumienie zostanie zniekształcone, stając się zbyt surowe lub pobłażliwe. Chociaż, mimo błędnej oceny, można być przekonanym, że wybrana droga jest prosta. A tym trudniejsze staje się ocenie drugiego... 

    Może się nam wydawać, że postępujemy właściwie, a nie musi tak być. Ktoś może być przekonanym, że jego ucho jest wrażliwe na krzyk ubogich, a jednak warto sobie postawić dodatkowe pytanie, czy to rzeczywiście wrażliwość, czy jedynie wyrachowanie. Dlaczego pomagam? Czy rzeczywiście to głos potrzebujących skłania do odpowiedzi? A może chcę dobrze wypaść w oczach innych, liczę na wdzięczność tego, któremu pomagam? A może jeszcze bardziej egoistyczne i ukryte motywacje towarzyszą moim czynom? Bóg potrafi to ocenić, On jeden potrafi zbadać głębiny naszego serca.


W jaki sposób dbam o kształtowanie własnego sumienia?



poniedziałek, 23 września 2024

Poniedziałek 25. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. o. Pio z Pietrleciny

    
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma (Łk 8,18).


    To dziwne zdanie zamykające wypowiedź Jezusa musimy odczytać w kontekście całej wypowiedzi dotyczącej światła, którego nie należy ukrywać. Owym światłem jest w Słowo - Jezus. Ja jestem Światłem świata. 

    Po co zapalać światło i je chować? Jaki pożytek z ukrytej prawdy? Żaden, stają się bezużyteczne, ponieważ nie służą temu, do czego są przeznaczone, nie są używane. Po co przyjmować Jezusa do swojego życia, jeżeli później żyje się tak, jakby Go nie było?

    Jezus ostrzega przed rzeczywistością, którą każdy z nas może poddać pod rachunek sumienia. Im mniej korzystamy ze Światła Słowa, z Prawdy, jaką to Słowo niesie, tym mniejszą rolę Słowo odgrywa w naszym życiu, by z czasem zaniknąć. Ewangelia jest Światłem, jest Prawdą życia uczniów Jezusa. Ale im mnie w naszych decyzjach i wyborach odwołujemy się do Ewangelii (Światła i Prawdy), tym bardziej ją tracimy. Może się nam wydawać, że coś mamy, ale to złudzenie, bo Słowo jest nam zabierane i dawane tym, którzy nim żyją. 

    Kiedy tracimy światło, pojawia się zagubienie. Bez światła nie ma życia. 

       Dlatego ten, kto żyje w świetle Słowa, otrzymuje więcej Życia; i odwrotnie, ten, kto znając Słowo Boże, nie kieruje się Jego światłem, sprawia, że Życie go omija...

Czym dla mnie jest życie Słowem Bożym?

niedziela, 22 września 2024

XXV Niedziela Zwykła

Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: „O czym to rozprawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy (Mk 9,33-34).


Były takie momenty w życiu Jezusa, które poświęcał wyłącznie swoim uczniom. Mieli być lepiej przygotowani do zrozumienia rzeczy, których inni nie mogli zrozumieć, ponieważ brakowało im odniesienia i doświadczenia wynikających ze wspólnego życia i bliższych relacji. Wydaje się jednak, że uczniowie w sposób wybiórczy podchodzili do tego, co mówił im Mistrz. 

Jezus mówi im, po raz drugi już, jak skończy się Jego ziemska droga. Ma świadomość zagrożenia. Uczniowie mają głowy i serca gdzie indziej. Skupiają się na sobie. Każdy robi swoje, szuka własnego bezpieczeństwa na przyszłość, miejsca w grupie, władzy i znaczenia. Słyszą, ale nie słuchają, nie mogą zrozumieć, może bardziej nie chcą zrozumieć tego, co Jezus im mówi. Ale na wszelki wypadek nie zadają też pytań. Naiwna szczęśliwa niewiedza, która sądzi, że jeśli czegoś nie słyszałem, to mnie nie obowiązuje… Ich troską jest to, by być na pierwszym miejscu…

Ewangelista Marek dwukrotnie podkreśla milczenie uczniów. Za pierwszym razem wyjaśnia, że nie rozumieją zapowiedzi Męki i boją się Go zapytać. Za drugim razem Jezus pyta ich od dyskusję, którą prowadzili w drodze, a oni milczą. 

    Pierwsze milczenie można jeszcze zrozumieć – to spadło nagle, potrzebują czasu, by przyswoić, przetrawić te słowa. Doświadczamy takiego milczenia, kiedy spadają na nas sprawy trudne i niespodziewane, które wytrącają nas z równowagi. Brakuje słów, by coś powiedzieć. 

Drugi moment jest trudniejszy do zrozumienia. Odzwierciedla jednak bardzo wiele rzeczywistych i bardzo codziennych sytuacji. Milczenie zapada tam, gdzie pojawia się walka o władzę, pieniądze, prestiż, pierwsze miejsca, o to, kto ma rację, gdy relacje skażone są nieufnością i podejrzliwością, gdzie niemożliwe jest zrozumienie i komunikowanie się ze sobą. 

    Wrogie milczenie, ciche dni, które krzyczą i bolą. Warto zadać sobie pytanie o powody naszego milczenia: czy wynika ono z tego, że potrzebujemy czasu, by zastanowić się i zrozumieć drugiego, czy też z ambicji i uporu w naszym sercu, które zamykają na drugiego. 


Kogo lub co stawiam dzisiaj w centrum moich zmartwień i trosk?



sobota, 21 września 2024

Święto św. Mateusza, Apostoła

    Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim (Mt 9,9).


    Powołanie Mateusza było widziane w kategoriach skandalu. Znany celnik, znienawidzony przez lud, zostaje powołany przez Jezusa. Jakimi ludźmi chce się otaczać ten samozwańczy nauczyciel - myśleli. 

    Mateusz siedzący w komorze celnej. Naznaczony, zły człowiek, ponieważ jest po stronie imperium, które nęka naród żydowski, złodziej. To etykiety, które przywierają do ludzi i trudno się z nich otrząsnąć. 

    Ciekawe, jak jego powołanie odbierali inni apostołowie, jak został przyjęty, z jakimi uprzedzeniami i reakcjami musiał się zmierzyć autor jednej z ewangelicznych relacji?

    Tym, co podkreśla Mateusz w swojej Ewangelii, jest wnętrze, serce człowieka. To na sercu Mateusza skupia się uwaga Jezusa. To w sercu dokonuje się Jego zbawcze dzieło. To nasze wnętrze, nasze serce decyduje o tym, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Wnętrze, w którym obecna jest łaska i obecny jest grzech. 

    Wewnętrze ja Mateusza nie było zniewolone przez jego zawód polegający na zbieraniu pieniędzy. Zachował wrażliwość i otwartość na inne wartości. Dlatego wstał i poszedł za Jezusem. Jego wnętrze było otwarte na wszystko, co Jezus mu proponuje. 

    Mateusz wstał, potrafił oderwać się od tego wszystkiego, co inni o nim myśleli, pozrywać etykietki narzucone przez innych. W słowach Jezusa Pójdź za mną zobaczył przyszłość pełną możliwości i zaufał, wstał i poszedł za Nim lub chodził z Nim. 

    Bóg zawsze otwiera i poszerza ludzkie horyzonty. Zaprasza, przełamując ludzkie ograniczenia i słabości, obdarowuje każdego dnia swoją łaską, uzdalnia do pójścia za Nim. Przyjmując zaproszenie człowiek odkrywa w swoim życiu bezwarunkową miłość Boga, który szuka i zaprasza.


Z jaką etykietką nadaną przez innych czy narzuconą sobie trudno mi zerwać? Co przeszkadza mi wyjść z rutyny przyzwyczajeń?

     

    

piątek, 20 września 2024

Piątek 24. Tygodnia Zwykłego, wsp. świętych Andrzeja Kim Taegon, Pawła Chong Hasanga i towarzyszy

    Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, bezużyteczna jest wasza wiara, nadal pozostajecie w swych grzechach (1 Kor 15,17).

    Przy Nim było Dwunastu, a także niektóre wyleczone ze złych duchów i chorób kobiety: Maria nazywana Magdaleną, z której wyszło siedmiu demonów, Joanna, żona Chuzy, Herodowego zarządcy, Zuzanna i wiele innych (Łk 8,1b-2).


    Fundament - zmartwychwstanie Chrystusa. Paweł mówi do Koryntian i mówi do nas, przypominając tę prawdę, która wtedy i dzisiaj spotykała się z powątpiewaniem, drwinami na ateńskim areopagu i na współczesnych areopagach świata. 

    Chrystus zmartwychwstał, śmierć została pokonana. To wydarzenie, które wywróciło do góry nogami myślenie i historię świata, wydarzenie bez precedensu. A jeśli nie, to twój chrzest nie miał sensu, nie mają znaczenia twoje zmagania z wadami i grzechami; nie ma żadnego znaczenia krew męczenników i świadectwo tylu świętych, bo nie ma świętych; życie nie ma sensu, jeżeli po nim jest pustka...

    Jezus jest wciąż w drodze. Wydaje się nawet, że się spieszy. Dobra Nowina musi dotrzeć do jak największego grona. 

    Grupa, która Mu towarzyszy, przyciąga uwagę, gdziekolwiek się pojawi. Galilejczyk, którego własna rodzina podejrzewa, że odszedł od zmysłów, że jest szaleńcem. I oni, Dwunastu, rybacy, poborca podatków, gorliwiec... I jeszcze kilka kobiet...

    Dwunastu towarzyszy Mu na Jego wyraźną prośbę i zaproszenie. Nie mają specjalnych zasług i nic do zaoferowania. I one, też nie mają się czym pochwalić. Ale towarzyszy im wdzięczność. I to wystarczy, by zostawić wszystko i pójść za Nim, a nawet oddać swój majątek w służbę Królestwu. 

    Każdy z nas może znaleźć powody wdzięczności dla Niego w swoim życiu. Każdemu towarzyszy doświadczenia wybawienia z grzechów. Oby nie zabrakło nam wdzięczności w podążaniu za Nim. 


Na ile prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa i odkupieniu przez Niego wpływa na moje życie?

czwartek, 19 września 2024

Czwartek 24. Tygodnia Zwykłego

    Potem odwrócił się do tej kobiety, a do Szymona rzekł: "Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś mi wody do nóg. Ona natomiast łzami zrosiła moje stopy i swoimi włosami wytarła" (Łk 7,44).


    Kiedy byłem w Salamance, jeden ze współbraci zabrał mnie na wystawę poświęconą dzieciom trzeciego świata. 

    Fotograf uchwycił rzeczywistość tych dzieci w bardzo różnych chwilach ich życia. Były dzieci, które żebrały na ulicach, inne grzebały w śmieciach, jeszcze inne leżały, oglądały i wąchały już nadpsute produkty Każde zdjęcie było jakoś podpisane, ale celem podpisu nie tylko było wyjaśnienie sytuacji, w której zdjęcie zostało zrobione, co wywołanie reakcji widza. 

    Jedno z tych zdjęć w sposób szczególny przykuło moją uwagę, znajdowało się zresztą niemal w centrum wystawy. Mały chłopiec, w wieku 9 lat, mniejszy niż normalnie dziecko w tym wieku z powodu niedożywienia. On nic nie robił. Wpatrywał się w obiektyw aparatu ze smutną miną. Podpis pod zdjęciem był krótki: Wiedzą, że istnieję, ale nikt mnie widzi. Javier, 9 lat. 

    To samo mogłaby powiedzieć kobieta z dzisiejszej Ewangelii do Jezusa o zebranych w domu faryzeusza Szymona: wiedzą, że istnieję, ale nikt mnie nie widzi, a jeśli mnie widzą, to po to tylko, by wykorzystać lub osądzić.

    Jezus potrafi jednak patrzeć inaczej. Patrzy sercem i pozwala kobiecie okazać Mu swoją miłość, zadając tylko jedno pytanie: Czy widzisz tę kobietę?

    To pytanie wyrywa Szymona z osądzania, każe mu spojrzeć inaczej. To także zaproszenie dla każdego z nas, byśmy skontrolowali nasze oczy. Czy rzeczywiście potrafimy patrzeć sercem? A dobrze widzi się tylko sercem...


W jakich sytuacjach i dlaczego łatwo przychodzi mi oceniać i osądzać innych?



środa, 18 września 2024

Środa 24. Tygodnia Zwykłego, święto św. Stanisława Kostki

    
Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?". Oni jednak nie rozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany (Łk 2,48-51).


    Dziecko potrafi zaskoczyć, wywołać zdumienie, zmartwić, sprawić ból, zakłopotać. I w każdej z takich sytuacji wywołuje niezrozumienie. Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że jest dobrze znane i da się poznać jego kroki, przewidzieć działanie, dziecko pozostaje tajemnicą, jak każdy z nas dla drugiego. 

    Także w relacji z Bogiem dziecko ma swój własny świat. Rodzice mogą uczyć prawdy o Bogu, wiedzy może dostarczać katecheza, dziecko naśladuje i powtarza pewne gesty, ale zawsze indywidualnie przeżywa swoją relację z Bogiem, potrafi często zobaczyć i zrozumieć więcej niż dorosły, zaskoczyć dojrzałością podejścia, zaskoczyć pytaniem. Czasem ten wewnętrzny świat dziecka wydaje się bogatszy od świata dorosłych, bardziej otwarty i kreatywny, bo nie jest jeszcze skażony rutyną, schematami czy nawykami. 

    Lubię wsłuchiwać się w modlitwy dzieci, wypowiadane spontanicznie, w różnych sprawach. Ta modlitwa choć odrobinę odsłania wewnętrzny świat dziecka, ukazuje to, co dla niego najważniejsze, co naprawdę się liczy. Dziecko wypowiada swoją prośbę czy podziękowanie nie zastanawiając się, czy tak wypada, nie kalkuluje, nie waży słów. Modli się sercem, tym, czym żyje. Kiedy zaczyna kontrolować słowa, powoli staje się dorosłym...

- Jedynie dzieci przyciskają noski do okien.
- Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają – rzekł Mały Książę. – Poświęcają czas lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia, i płaczą, gdy się im ją odbierze.

    Maryja potrafiła uszanować tajemnicę, której nie rozumiała. Tajemnicę swojego Dziecka.


Czy zachowałem w sobie zachwyt, który jest właściwy dziecku?

    

wtorek, 17 września 2024

Wtorek 24. Tygodnia Zwykłego

 Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: "Nie płacz". Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je znieśli, przy stanęli - i rzekł: "Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!" (Łk 7,13-14).


    Jezus jest tym, który daje życie. Cierpienie wdowy, która utraciła jedynego syna, budzi współczucie Jezusa. To współczucie sprawia, że jej ból i to wszystko, co łączyło się z rzeczywistością śmierci, zamienia się w święto Życia. Jezus jest Słowem, które przekracza granice śmierci. Mówi do zmarłego: "Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!"

     Słowo "wstań" nie oznacza jedynie: podnieś się z mar czy stań na nogach. Oznacza: Wróć do życia! Ewangelia użyje tego słowa w odniesieniu do zmartwychwstania Chrystusa.

     W naszym doświadczeniu cierpienia czy straty dobrze jest wsłuchać się w to WSTAŃ! Słowo, które zaprasza do życia, odnowienia czy odzyskania życia.

     Jezus zaprasza nas także do ostrzegania i wychodzenia za współczuciem do tych wszystkich, którzy cierpią, to warzenia i współczującego dotknięcia ich ran, do niesienia nadziei tam, gdzie cierpienie, choroba czy śmierć wydają się triumfować. Budzić nadzieję i nieść słowo, które daje życie.


Czy potrafię dostrzegać czyjś ból? Czy potrafię wesprzeć kogoś w cierpieniu? 

poniedziałek, 16 września 2024

Poniedziałek 24. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Korneliusza i Cypriana

    A dając tu takie nakazy, nie chwalę was za to, że nie na lepsze się zbieracie, lecz na gorsze. Bo najpierw słyszę - i trochę w to wierzę - że gdy się zbieracie jako Kościół, są podziały wśród was (1 Kor 11,17-18)


    Święty Paweł ukazuje nam poważny problem, który istniał we wczesnych wspólnotach: gdy się zbieracie jako Kościół, są podziały wśród was. Paweł stawia diagnozę i od razu pokazuje narzędzia, które pozwolą na zobaczenie w problemie nie tyle katastrofy, co wyzwania, któremu trzeba stawić czoła:

* trudności, które się pojawiają, mogą pomóc nam iść do przodu na ścieżce podążania za Jezusem, zarówno w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym. To jest możliwe, kiedy punktem naszego odniesienia, będzie Jezus, Pan naszego życia. Ja bowiem od Pana otrzymałem to, co wam przekazałem. 

* pierwszym krokiem wychodzenia z trudności jest odważne nazwanie rzeczy po imieniu: co to za trudność, która dotyka mnie czy wspólnoty. A następnie odpowiedź na pytanie: co ta trudność, która dotyka mnie w tej chwili, mówi o mnie? Co mówi o nas, jako wspólnocie? Bez prawdy i miłosierdzia nie można uczciwie odpowiedzieć na te pytania. Kiedy jednak się z nimi potrafimy zmierzyć, wzrastamy na drodze uczniów Jezusa. 

* z tego, co postawione pytania ujawniają nam o nas indywidualnie i o nas, jako wspólnocie, rodzi się odpowiedź, konkretne zobowiązania, które wymagają często determinacji, aby je zrealizować: czekajcie jedni na drugich, kiedy się zbieracie. 

    Dzięki tym rozwiązaniom, możemy zrozumieć surowe słowa św. Pawła skierowane do wspólnoty w Koryncie na temat przeżywania Eucharystii. Jest tylko jeden Stół, przy którym chrześcijanie zasiadają jako wspólnota. Nie ma chrześcijan pierwszej i drugiej kategorii. Zerwanie jedności wokół Stołu Pańskiego prowadzi do nieobecności Pana pośród wspólnoty. To jest konsekwencja zerwania Komunii.

    Tym, co szczególnie uderza mnie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii jest to, że w całym fragmencie setnik nie spotyka Jezusa. Najpierw przychodzą do Jezusa przedstawiciele starszyzny żydowskiej wysłani przez setnika, później przyjaciele setnika. Centurion zna Jezusa jedynie ze słyszenia, ktoś już mu mówił o Jezusie i Jego przesłaniu. Słuchanie  prowadzi go do wiary. I kiedy dochodzi do spotkania między Słowem Bożym (Jezusem) a wiarą setnika, następuje uzdrowienie sługi. 


Czy przeżywam Eucharystię jako mój udział w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa?