zachód słońca

zachód słońca

wtorek, 26 lipca 2022

Wtorek 17. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Joachima i Anny

    Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy, bo wielki upadek dotknie Dziewicę, Córę mojego ludu, klęska bardzo wielka (Jr 14,17). 

    Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!» (Mt 13,36)


    Dobro i zło, pszenica i kąkol (chwast), wolność człowieka... Nieodłączni towarzysze każdego z nas w ziemskim pielgrzymowaniu. I pole walki tych różnych żywiołów w każdym z nas, gdzie czasem odnosimy zwycięstwo, pozwalając na urodzajne kłosy pszenicy, a czasem doświadczamy klęski stając wobec arogancji i siły zła i chwastów. 

    Konsekwencje tej walki są widoczne. W imię rzekomej wolności człowiek staję się coraz bardziej zniewolony, doświadcza niesprawiedliwości. Coraz głębsze pojawiają się podziały i nierówności. Bóg staje się wielkim zapomnianym w wielu miejscach: nawet prorok i kapłan błądzą po kraju, nic nie rozumiejąc... 

    Wobec tej panoramy, która pewnie będzie się pojawiać do końca czasów, musimy wciąż na nowo zwracać się do źródła naszego uzdrowienia  i zbawienia. Czy raczej nie Ty, nasz Boże? Ty masz słowa życia wiecznego!

    To jedyny sposób, aby wyjść zwycięsko z tej walki. Trzeba angażować własne talenty i umiejętności w pracę dla dobra, ale nie można zapominać, że po zasadzeniu i podlaniu, tym, który daje wzrost jest Bóg.


1. Czy Bóg jest tym, u którego szukam ratunku?

poniedziałek, 25 lipca 2022

Święto św. Jakuba Apostoła

    Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: "Czego pragniesz?" (Mt 20,20-21a).


    Jakub jawi się w Ewangelii jako jeden z ulubionych uczniów Jezusa. Jest przy boku Mistrza w ważnych momentach: w domu Szymona Piotra, kiedy Jezus uzdrawia teściową Szymona, w domu Jaira, kiedy wskrzeszona zostaje córka przełożonego synagogi, towarzyszy Jezusowi na górze Tabor, a tuż przed męką Jezus zabiera Piotra, Jakuba i Jana, aby trwali z Nim na modlitwie.

    Jakub, oprócz opuszczenia własnego ojca opuścił także matkę, ale ona nie opuściła ani jego, ani Jezusa. Salome, matka Jakuba, była jedną z kobiet, które podążały za Jezusem w Jego wędrówkach i wpierały ze swojego mienia. Salome jest także obecna pod krzyżem, a później prawdopodobnie jest jedną z trzech kobiet, które zakupiły wonności i pobiegły o świcie do grobu Chrystusa. 

    Ewangelię głosił w Judei i Samarii. W czasie prześladowań Heroda Agrypy Jakub jako pierwszy z apostolskiego grona zostaje zamordowany. Jest jedynym apostołem, którego męczeńska śmierć została odnotowana w Nowym Testamencie. 

    Ewangelia pokazuje nam Jakuba w dość negatywnej sytuacji. Kiedy Jezus mówi o swojej męce, przyszła do Niego Salome ze swoimi synami - Jakub i Janem - i o coś Go prosiła... 

    Znamy prośbę i oburzenie, jakie ona wywołała wśród pozostałych apostołów. Wtedy Jakub i Jan oraz pozostali usłyszeli kolejną lekcję, bo jeszcze nie wyrwali z serca tego, co jest zakorzenione w sercach nas wszystkich - nie wyrwali pragnienia zaistnienia, znaczenia. bycia blisko tych, którzy mają władzę, bycia kimś...

    Jakub przebędzie długą drogę, aby zrozumieć, czym jest Królestwo Jezusa, czym jest Jego chwała i władza. 


1. Czy nie zabiegam o znaczenie, władzę, o bycie w centrum?

niedziela, 24 lipca 2022

XVII Niedziela Zwykła

Abraham stał dalej przed Panem. Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście  jest pięćdziesięciu sprawiedliwych… (Rdz 18,22b-24a).

Rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucza nas modlić się, tak jak Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy się będziecie modlić, mówcie: Ojcze… (Łk 11,1b-2a).


     Są ludzie, którzy w modlitwie starają się wznieść tak wysoko, wejść we wzniosłe rozważania i mistyczne medytacje, że zapominają o codziennym życiu, jakby istotną rzeczą w modlitwie było odkrywanie ciągle nowych światów, niezwykłych tajemnic i niespotkanych dotąd przeżyć. 

Liturgia ukazuje nam prostotę i spontaniczność modlitwy. Abraham wiele razy woła do Boga, prosząc za Sodomą i Gomorą, kilka razy powtarza tę samą prośbę, a czyni to jak dziecko: pozwól o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie… niech mój Pan się nie gniewa, jeśli jeszcze raz zapytam… Sama modlitwa wymaga pokornej i prostej postawy ze strony tego, który się modli. I takiej modlitwy uczy swoich uczniów Jezus: kiedy się będziecie modlić, mówcie: Ojcze…

Modlitwa ucznia to przede wszystkim osobista komunikacja z Bogiem, tak jak przyjaciel rozmawia z przyjacielem lub jak dziecko rozmawia ze swoimi rodzicami. 

     Modlitwa zakłada komunię myśli, zainteresowań i życiowych celów pomiędzy Bogiem a człowiekiem. To rodzi zaufanie, otwartość serca i zgodę w podstawowych dążeniach modlącego się z Bogiem. 

    Na ten aspekt modlitwy zwraca uwagę Jezus, kiedy uczy nas modlitwy Ojcze… niech się święci Twoje imię…, niech przyjdzie Twoje królestwo… Trzeba wejść w modlitwie w umysł i serce Boga, odczytywać Jego pragnienia. Modlitwa chrześcijańska jest zawsze łączeniem serca z Bożym pragnieniem bycia i przeżywania rzeczywistości, poszukiwaniem tego, co Bóg chce, co przygotował dla każdego z nas. 


1. Czy nie sprowadzam modlitwy do odklepania formułek?

sobota, 23 lipca 2022

Sobota 16. Tygodnia Zwykłego, Święto św. Brygidy

    Bracia: ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (Ga 2,19).

    Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w innym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we mnie trwać nie będziecie (J 15, 4b).


    Zarówno fragment z listu św. Pawła jak i Ewangelia przekazują nam zasadniczą prawdę wiary: Chrystus jest jedynym źródłem prawdziwego życia. 

    Umarłem dla Prawa... Paweł mówi o żydowskim Prawie, które ma swój początek w Mojżeszu. rozrosło się do ponad sześciuset zapisów, które trzeba było zachowywać, aby podobać się Bogu. Problem polegał na tym, że niewielu znało je wszystkie, nie mówiąc o interpretacjach, a ci którzy je znali, mieli problem, by je wypełnić. Nieliczni, którzy starali się ich przestrzegać, stawali się elitą, grupą odłączoną od reszty, a w skrupulatnym przestrzeganiu prawa widzieli sens życia. Paweł należał do tych, którzy Prawo znali i którzy go strzegli jako największej świętości. Dopiero spotkanie z Chrystusem zmienia jego podejście. Tylko Chrystus jest źródłem życia, dla Niego i w Nim żyje. 

    Ewangelia przekazuje tę samą myśl. Obraz winnego krzewu i gałęzi w prosty sposób wyjaśnia centralne miejsce Jezusa w życiu Jego uczniów. Tylko dzięki przynależności do Niego krążą w nas soki prawdziwego życia, które pozwalają nam wzrastać, rozkwitać, przynosić owoce. 

    Chociaż musimy doświadczyć przycinania, trwając w Nim, mamy życie. Patronka dnia, św. Brygida, potrafiła sprawić, że Chrystus był dla niej źródłem życia.


1. Jak często korzystam z życiodajnego żródła?

piątek, 22 lipca 2022

Piątek 16. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Marii Magdaleny

    Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko (Pnp 8,7).

    Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono» (J 20,11-13).


    Wspominamy kobietę całkowicie zafascynowaną, zakochaną w Chrystusie. Miłość sprawia, że o brzasku dnia wychodzi, by szukać, a nie znajdując, płacze, bo zabrano Pana, miłość jej duszy.

    Fragment Pieśni nad Pieśniami również opowiada o Miłości, która szuka, nawołuje po ulicach, nie ustaje w wysiłku, aż znajdzie. 

    To poszukiwanie znajduje swoją nagrodę. Ta, która szuka Jezusa, znajduje Go, zgodnie z tym, co powiedział: kto szuka, znajduje. Znalazła Go i rozpoznała, kiedy odezwał się do niej po imieniu. Nie potrzeba nic więcej. Nie chce Go już stracić. A jednak musi się zgodzić na rozstanie.

    W społeczeństwie, w którym kobieta nie cieszyła się wiarygodnością, Jezus wybiera ją, aby zaniosła Jego uczniom prawdę o zmartwychwstaniu, o Jego zwycięstwie nad śmiercią. 

    Ona jest pierwszą zwiastunką zmartwychwstania, apostołem wśród apostołów, głosicielką Prawdy. 

    Pragnęła pozostać przy Jezusie, ale jest posłuszna Temu, którego kocha i podejmuje misję, którą jej powierzył. 

    Najpierw samemu trzeba szukać Jezusa, spotkać Go, aby później głosić. Kontemplować i przekazywać to, co jest rozpoznane. 


1. Jak reaguję na świadectwo wiary kogoś, kto w ludzkim osądzie jest mało wiarygodny?

czwartek, 21 lipca 2022

Czwartek 16. Tygodnia Zwykłego

    Niebo, niechaj cię na to ogarnie osłupienie, groza i wielkie drżenie! - wyrocznia Pana. Bo podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody (Jr 2,12-13).


    Reakcja Boga na zachowanie ludu wybranego jest zrozumiała. Podwójne zło: opuścili źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane. 

    Lud, który u początku miłości poszedł za Panem i cieszył się wolnością, zamienił swoją miłość oblubieńczą na relację z nierządnicą. Wolał porzucić Pana i pójść za innymi bogami. Opuścił źródło żywej wody, a wybrał cysterny dziurawe.

    To samo możemy powiedzieć o nas, uczniach Jezusa. Kiedy wybieramy grzech i odwracamy się od Niego, odrzucamy niewypowiedziany skarb, a wybieramy miedziaki. 

    Stajemy wobec tajemnicy zła. Święty Paweł wypowiedział tę prawdę w słowach: zło, którego nie chcę, to czynię. Powinniśmy prosić o światło, abyśmy, gdy to się stanie, gdy zobaczymy głupotę, którą popełniliśmy, potrafili wrócić do Niego, źródła wody żywej, jedynego źródła zdolnego ugasić nasze pragnienie.


1. Czy potrafię zobaczyć głupotę własnego grzechu?

środa, 20 lipca 2022

Środa 16. Tygodnia Zwykłego

    I mówił im wiele w przypowieściach2 tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał... (Mt 13,3-4a).


    Słysząc przypowieść o siewcy najchętniej koncentrujemy się na ziarnie i glebie, patrząc na to, jaki wzrośnie owoc z zasianego ziarna. Ale warto zwrócić uwagę na siewcę, który wyszedł siać. Robi to z entuzjazmem i rozrzutnością, z nadzieją i radością, z całkowitym zaufaniem do tego, co robi. 

    Aby siać Słowo potrzeba wielkiego zaufania. Jakim siewcą był Ten, który usiadł nad jeziorem i rzucał Słowo tam, gdzie nie miało prawa wykiełkować? A On nie narzekał, tylko dalej siał rozrzutnie, z hojnością. On wiedział, że gdzieś, kiedy nikt nie będzie się spodziewał, przyjdzie odpowiedź. 

    Jezus wiedział także, że nawet najlepsze ziarno nie gwarantuje obfitych plonów. Jest zbyt wiele różnych czynników, które mają wpływ i decydują kiedy i jak obficie zaowocuje. 

    Też bym wolał, by przeważała dobra gleba, ale potrafię się cieszyć, kiedy owoce sięgają tylko trzydziestu procent...


1. Czy w mojej wierze jest hojność w dawaniu świadectwa?

wtorek, 19 lipca 2022

Wtorek 16. Tygodnia Zwykłego

    I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» (Mt 12,49-50).


    Widać wyraźnie, co dla Jezusa jest najważniejsze.  To nie są tytuły ludzi, nie pokrewieństwo rodzinne, krew, a dziś możemy dodać także fakt bycia ochrzczonym czy bierzmowanym. 

    Liczy się bliskość, relacja, przyjaźń z Jezusem, naśladowanie Go, pełnienie woli Ojca... to jest najważniejsze. To Jego rodzina, bracia i siostry. Maryja, pierwsza uczennica, która podejmuje z ufnością wolę Boga poprzez swoje fiat jest najbliższa Jego serca. 

    Wola Ojca zawsze biegnie po linii, której kierunek wyznacza miłość. Miłość, która każe Mu troszczyć się o wszystkie swoje dzieci. Jeżeli chcemy należeć to tej rodziny, musimy podjąć drogę miłości, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie ta droga obejmuje: przebaczenie, uczciwość, sprawiedliwość, prawda i pokój.

    Te słowa, chociaż w pierwszym momencie mogą się wydawać wymierzone w Maryję, w rzeczywistości są Jej pochwałą, nikt bowiem z nas nie potrafi wypełnić woli Ojca tak, jak uczyniła to Ona: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa...


    1. Czy zabiegam o codzienną relację z Jezusem?

poniedziałek, 18 lipca 2022

Poniedziałek 16. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Szymona z Lipnicy

    Wówczas rzekli do Niego niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów: «Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza (Mt 12,38-39).


    Jesteśmy ludźmi, którzy potrzebują znaków. Tak zdobywamy doświadczenie, wiedzę, uczymy się życia. Potrzebujemy widzieć, dotknąć, poczuć. 

    A z drugiej strony przyjmujemy dużą część wiedzy od innych. Przyjmujemy pewne rzeczy za pewnik, bo ufamy temu, który nam je przekazuje. Uznajemy tego, który dzieli się z nami swoim doświadczeniem, za człowieka godnego zaufania. 

    Relacje z drugim człowiekiem budujemy na pozytywnym doświadczeniu, ale również na zaufaniu.  Wierzymy, że ten, kto nawiązuje z nami relacje, mówi nam prawdę, że będzie wierny naszej przyjaźni czy miłości, że ma dobre intencje, że chce naszego dobra.

    Zaufanie wykracza poza doświadczenie, jeśli nawet w jakiś sposób na nim się opiera. Zaufanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Nie da się udowodnić przyjaźni, miłości, a domaganie się dowodu jest najprostszym krokiem, by taką relację zniszczyć. A jednocześnie jest zrozumiałe, że każda relacja oparta na prawdzie przynosi znaki dobra. 

    Kiedy faryzeusze i uczeni w Piśmie proszą Jezusa o znak, wywołuje to Jego irytację. Wiara opiera się na zaufaniu, zaufaniu do Jego słowa, która znajduje odbicie w Jego życiu. Możemy również doświadczyć Jego obecności, ale przede wszystkim musimy zaufać. 

    Wielkim znakiem Jezusa jest Jego życie. 


1. Na czym opieram moją relację z Jezusem?

niedziela, 17 lipca 2022

XVI Niedziela Zwykła

Podczas ich drogi wstąpił do pewnej wsi. Przyjęła Go kobieta imieniem Marta. Miała siostrę imieniem Maria. Ta usiadła u stóp Pana i słuchała Jego słów. Marta natomiast zajmowała się wystawną obsługą (Łk 10,38-39).


Ludzie są zajęci wieloma sprawami jak Marta, zabiegani i zatroskani o wiele, tracą z oczu Jezusa, a nawet tracą z oczu swoich najbliższych. Stają się wyznawcami religii, której na imię działanie: należą do grupy zajętych, którzy zawsze coś robią i nigdy nie mają czasu… 

Dwie siostry z Ewangelii Łukasza. Myślę, że odruchowo, jakoś bardziej utożsamiamy się i współczujemy Marcie: pracowita, gościnna, zwracająca uwagę na to, co jest potrzebne, aby gość miał wszystko. 

    W pewnym momencie Marta nie wytrzymuje. A ponieważ nie miała odwagi wprost powiedzieć tego siostrze, a może też chcąc dodać sobie powagi i znaczenia, rzuca ostro: czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej coś, żeby mi pomogła! 

    Odpowiedź Jezusa może szokować, bo zamiast wesprzeć Martę, broni Marii. Nie potrafimy zrozumieć, bo co to znaczy, że potrzeba mało, albo tylko jednego? Co znaczy najlepsza cząstka? 

    Zobacz! Potrzeba mało, albo tylko jednego… Trudno się  z tym zgodzić. Zawsze jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia. Trzeba by się było rozmnożyć, by móc zrobić wszystko, co trzeba. A czasem i to by nie wystarczyło. I myślimy często sobie: jeśli ja tego nie zrobię, to kto to zrobi? 

    Marta też czasem siada, choćby na chwilę, u stóp telewizora czy przed komputerem, by zapomnieć o troskach i odpocząć, ale nie zwraca już uwagi na tych, którzy są obok niej w pokoju czy domu. 

    Marta obecna w każdym z nas pilnie potrzebuje usiąść i posłuchać w ciszy każdego członka rodziny, przyjaciela, osoby, która przechodzi obok.

    Czas milczenia, słuchania Mistrza, rozmowy sam na sam, u Jego stóp, pozwolenia, by rozbrzmiało Jego słowo… jest najlepszym lekarstwem, by wyzbyć się niepokoju, przestać być nerwowym, drażliwym, a czasem nieznośnym. 


1. Czy nie ulegam pokusie aktywizmu kosztem relacji z Bogiem i bliskimi?

sobota, 16 lipca 2022

Sobota 15. Tygodnia Zwykłego - wsp. NMP z Góry Karmel

    Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich (Mt 12,14-15). 


    W świecie, który nastawiony jest na agresywne działania wobec chrześcijaństwa (czasem w imię rzekomej tolerancji) łatwo jest przyjąć podobny styl i na atak odpowiadać atakiem. Kościół stał się łatwym chłopcem do bicia, a to może rodzić chęć odwetu.

    Jezus wobec knowań i złych zamiarów nie wchodzi w konfrontację. Nie dolewa oliwy do ognia. Wycofuje się. Ale jednocześnie nie rezygnuje ze swojej misji. Wciąż naucza i uzdrawia tych, którzy idą za Nim. 

    Takiej postawy trzeba się uczyć - umieć się wycofać, nie wchodzić zawsze w zwarcie i konfrontację, bo właśnie o to chodzi przeciwnikowi. Ale to nie oznacza, że trzeba zawiesić i zrezygnować z misji, którą Bóg nam powierzył - z dawania świadectwa i niesienia nadziei tym, którzy jej potrzebują. 

    Nie oznacza to również, że zawsze trzeba się wycofywać. Kiedy przyjdzie godzina Jezusa, nie wycofa się, lecz z odwagą pójdzie do Jerozolimy, w ręce swoich oprawców. Wielki triumf zła w Jerozolimie - zabicie Jezusa - okaże się największą przegraną tych, którzy przeciwko Jezusowi knuli. 


1. Czy potrafię się wycofać, zamiast iść na zwarcie?

piątek, 15 lipca 2022

Piątek 15. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Pompiliusza i św. Bonawentury

    W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie1. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: «Tak mówi Pan: Rozporządź domem twoim, bo umrzesz i nie będziesz żył» (Iz 38,1).


    Ujmująca scena - sporządź testament, bo umrzesz! Wielki smutek Ezechiasza. Dobrze postępował, a dotyka go cios. Ale mimo to nie wątpi. Wyrzuca swój żal, ale jednocześnie w tym żalu jest wielka ufność. Nie ma złości na Boga, nie ma zerwania z Bogiem. Ezechiasz nie przeklina, nie mówi, że nie było warto  być fair wobec Boga.

    Ufność spotyka się z odpowiedzią. Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Oto uzdrowię cię. 

    Piętnaście dodanych lat życia. I znak, który to potwierdza - cofnięcie czasu. 

    Jako uczniowie Jezusa mamy jesteśmy dziedzicami znacznie większej obietnicy. Jezus obiecuje nam przedłużenie życia nie o lat piętnaście czy trzydzieści nawet, ale przedłużenie życia na wieczność. Bez ograniczeń ziemskiej egzystencji. Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem, kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.


Czy wierzę, że Bóg kieruje moim życiem?

czwartek, 14 lipca 2022

Czwartek 15. Tygodnia Zwykłego

    Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię... znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11,28.29b).


    Idąc przez cmentarz można natknąć się na napisy na nagrobkach: odpoczywaj w pokoju... wieczny odpoczynek... Żegnając zmarłych mówimy również: niech odpoczywa w pokoju... wieczny odpoczynek racz mu / jej dać, Panie... I to jest piękne, że dla pragniemy Bożego odpoczynku dla naszych zmarłych braci i sióstr.

    Ale czy odpoczynek właściwy jest tylko zmarłym i cmentarnej ciszy? Czy musimy czekać na śmierć, aby odpocząć w Bogu? 

    Jezus oferuje nam odpoczynek tu i teraz, w samym środku naszego życiowego zabiegania, zmartwień i trosk. Życie ma swoje trudności, ciężkie chwile. Jesteśmy zmęczeni, często obciążeni, dlatego potrzebujemy odpocząć, by podejmować trudy każdego dnia. Taki odpoczynek serca jest możliwy, gdy znajdujemy czas dla Niego pośród naszego zabiegania. Do tego jesteśmy dziś zaproszeni: przyjdźcie do Mnie...


1. Czy szukam tych momentów zatrzymania się przy Bogu?

środa, 13 lipca 2022

Środa 15. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Andrzeja Świerada i Benedykta

    Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a odsłoniłeś małym. Tak, Ojcze, bo tak Ci się podobało (Mt 11,25).


    Upodobanie Boga do ludzi prostych pojawia się w Biblii często. Jezus ma to samo upodobanie. A ponieważ upodobania zwykle są wzajemne, to tymi, którzy najchętniej i najpełniej do Jezusa się zbliżają są ludzie prości, biedni, ci, którzy nie mają dla świata żadnego znaczenia. 

    Tacy są w dużej części wyznawcy Jezusa: rybacy, ubodzy, chorzy, biedni, dzieci, prości. 

    A co z tymi mądrymi i znaczącymi? Bóg również w nich ma upodobanie, kiedy potrafią zachować prostotę i stają się braćmi tych mniej ważnych i ubogich. Jak i samo bycie ubogim i chorym nie rodzi upodobania, kiedy serce nie jest prostoduszne i ufne. 

    I wreszcie, dobre i święte jest dążenie do doskonałości, staranie o to, by być mądrym i znającym rzeczy. Bo wtedy można zrobić wiele dla innych. Postęp, który sam w sobie jest dobry, zależy od twojego zaangażowania.  

    Problem pojawia się wówczas, kiedy mądrość, bogactwo, władza, znaczenie zaślepiają i stają się fundamentem tak ważnym, że nie potrzebujemy już Boga. Kiedy człowiek myśli, że dzięki rozumowi, władzy, bogactwu ma już wszystko i inni ludzie stają się niepotrzebni... 


1. Czy potrafię dziękować i zachwycić się małymi rzeczami?

wtorek, 12 lipca 2022

Wtorek 15. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu

    Uważaj, bądź spokojny, nie bój się! Niech twoje serce nie słabnie z powodu tych dwóch oto niedopałków dymiących głowni... Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się (Iz 7,4a,9b).


    Fundamentem Przymierza Boga z człowiekiem jest pełne zaufanie człowieka wobec Stwórcy i nawrócenie serca - zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Jeżeli nie uwierzycie, nie ostoicie się...

    Czytając słowa Izajasza, pomyślałem o ludziach, którzy podejmują się zdobywania szczytów Himalajów. Przygotowując się do wyprawy, starają się o dobry sprzęt, poznanie tras i szlaków podejścia, wybierają optymalne warunki, by zdobyć szczyt.  Ale mimo takich przygotowań czasem zdarza się coś nieoczekiwanego, a wówczas wspinacz musi mieć jasność co do tego, jak postępować, aby wszystko nie obróciło się przeciwko niemu i nie stracił życia. Jeden błąd może przekreślić wszystko - tak wielu polskich himalaistów pozostało na zawsze w górach...

    Są też takie sytuacje w życiu, które przypominają wspinaczkę po górskich szczytach, - nie zawsze muszą to być Himalaje - kiedy ludzkie plany zawodzą. Sytuacje, które nie biorą pod uwagę wcześniejszego przygotowania, nie uwzględniają sił, jakie mamy, by z daną rzeczywistością się zmierzyć. Take sytuacje, kiedy potrafisz nad nimi zapanować, są dobrą życiową lekcją, ale kiedy zabraknie tego opanowania, by się z trudem zmierzyć, taka rzeczywistość potrafi złamać człowieka na zawsze. 

    Pierwsze czytanie pokazuje, że te trudne życiowe sytuacje można pokonać ze spokojem tylko wówczas, kiedy opieramy się na Bogu. Trudności się pojawią, ale zjednoczenie z Bogiem jest jedyną siłą, która pozwala nie poddać się lękowi przed zniszczeniem. 

    Prawdziwa odporność na trudne sytuacje opiera się na fundamentach, na których budujemy swoje życie. Mało kto potrafi wyjść silniejszy z trudnych sytuacji i kryzysów, jeżeli życie stawia na kruchym fundamencie. 


1. Jaka jest moja reakcja wobec przeciwności? Czy potrafię zachować spokój, czy podejmuje mało przemyślane działania?

poniedziałek, 11 lipca 2022

Poniedziałek 15. Tygodnia Zwykłego - Święto św. Benedykta - Patrona Europy

    Pan udziela mądrości, z ust Jego wiedza, roztropność. On chowa powodzenie dla prawych, opiekę - dla żyjących nienagannie (Prz 2,6-7).


    W 2008 roku Benedykt XVI poświęcił katechezę na audiencji ogólnej patronowi dzisiejszego dnia. Powiedział wówczas: Dzisiaj chciałbym mówić o św. Benedykcie, twórcy zachodniego monastycyzmu, a także patronie mojego pontyfikatu. 

    Zacznę od słów św. Grzegorza Wielkiego, który tak pisze o św. Benedykcie: «Boży człowiek, który zasłynął na ziemi tak licznymi cudami, w nie mniejszym stopniu był ceniony za elokwencję, z jaką wykładał swoją naukę» (Dialogi, II, 36). Wielki papież napisał te słowa w 592 r. Święty mnich zmarł zaledwie 50 lat wcześniej i nadal żył w pamięci ludzi, a zwłaszcza członków kwitnącego, założonego przez niego zakonu. 

    Św. Benedykt z Nursji swoim życiem i dziełem wywarł zasadniczy wpływ na rozwój cywilizacji i kultury europejskiej.  Istotnie, dzieło świętego, a w szczególności jego Reguła, zrodziły, jak się okazało, prawdziwy ferment duchowy, który na przestrzeni wieków, sięgając poza granice jego ojczyzny i jego czasów, odmienił oblicze Europy. 

    Doprowadził do powstania nowej jedności duchowej i kulturowej — wspólnoty wiary chrześcijańskiej, którą podzielały narody kontynentu. W ten właśnie sposób zrodziła się rzeczywistość, którą nazywamy «Europą».

    Jeszcze jako kardynał, na dzień przed śmiercią swojego poprzednika, w klasztorze w Subiaco, powiedział o Patronie Europy: Potrzebujemy ludzi takich jak Benedykt z Nursji, który w czasach degradacji  i upadku zagłębił się w skrajnej samotności i potrafił - po wielu duchowych oczyszczeniach, jakie musiał przeżyć, aby wspiąć się ku światłości - powrócić i założyć Monte Cassino, miasto na górze. W ten sposób Benedykt, podobnie jak Abraham, stał się ojcem wielu narodów. 

    Wypowiadając te słowa nie wiedział, że następnego dnia umrze Jan Paweł II, a on przyjmie imię świętego, o którym mówił ze względu na podziw, jaki dla niego czuł i - jestem przekonany - nadal czuje.

    Święto jest zaproszeniem, byśmy lepiej poznali św. Benedykta, a poprzez niego potrafili zobaczyć mądrość, która została położona jako fundament Europy, fundament często dziś wzgardzony i zasypany tym co płytkie i powierzchowne. 


1. Gdzie szukam mądrości?

    

niedziela, 10 lipca 2022

XV Niedziela Zwykła

Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem (Łk 10,30-34).


     Obowiązek pomocy, znany w etyce jako zasada dobrego Samarytanina, znalazł swój zapis w polskim prawie karnym i w prawach wielu innych państw. Co więcej, zaniechanie obowiązku pomocy jest zastrzeżone karą. 

    Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze. 

    Możemy zatem powiedzieć, że chrześcijaństwo ma swój wkład w porządek moralny i społeczny: nie jest dozwolone pozostawanie biernym w sytuacji, kiedy czyjeś życie jest zagrożone, a ja mogę temu zaradzić. Przynajmniej teoretycznie z tym się zgadzamy, w praktyce bywa już różnie – czasem zachowujemy się tak, jak dwaj pierwsi ludzie, którzy omijają szerokim łukiem potrzebującego człowieka…

     Kapłan i lewita przechodzący obok i odwracający głowę od poranionego człowieka, mają problem ze wzrokiem – nie potrafią patrzeć. Ich spojrzenie jest wyrachowane. Widzieli umierającego człowieka, ale on sprawiłby, że spóźniliby się do swoich obowiązków. A może obawiali się pułapki – droga była niebezpieczna, pełna zbójców, kto wie, czy naprawdę był ranny? A wreszcie, dotknięcie krwi, ubrudzenie sobie rąk chorym czy umarłym sprawi, że będą nieczyści i nie będą mogli wziąć udziału w świątynnym kulcie… A przecież szli do świątyni, aby tam spotkać się ze swoim świętym Bogiem.

     Spojrzenie Samarytanina, pełne współczucia, jest spojrzeniem twórczym, przywraca poranionego życiu. 

    Współczucie nie bierze się z przestrzegania obrzędów, przykazań i praw. Współczucie nie wypływa z refleksji czy analizy rzeczywistości. Współczucie  czy miłosierdzie rodzi w nas z uważnego i odpowiedniego spojrzenia na cierpiących, które sprawia, że stają się bliskimi, nawet jeśli wiąże się to z pewnymi niedogodnościami. 

    Dystans, patrzenie z daleka, patrzenie z uprzedzeniami (także religijnymi) to skuteczna trucizna dla człowieczeństwa. To czyni nas nieludzkimi…

1. Jaka jest moja pierwsza reakcja, kiedy ktoś potrzebuje pomocy?

sobota, 9 lipca 2022

Sobota 14. Tygodnia Zwykłego

    I powiedziałem: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów!» (Iz 6,5).

    Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! (Mt 10,25-26a).


    Izajasz opisuje moment swojego powołania, kluczową chwilę, która całkowicie zmieniła jego życie. Poza wzniosłym opisem dotykamy głębokiego religijnego doświadczenia. Izajasz zostaje wezwany do misji i jednocześnie doświadcza własnego ograniczenia, doświadcza przepaści między świętością Boga o nim, grzesznym człowiekiem, żyjącym pośród ludu o nieczystych wargach. spotkanie z Izajaszem rodzi lęk: Jestem zgubiony! 

    Bóg jednak leczy jego lęk, oczyszcza z grzechu. Wypełnia jego serce odwagą do podjęcia zleconej misji: Oto ja, poślij mnie! Bóg wychodzi z inicjatywą, powołuje i uzdalnia do tego, co po ludzku niemożliwe. 

    O misji mówi również Jezus swoim apostołom, zachęcając do wierności i odwagi. Nie bójcie się! jest odwołaniem do Starego Testamentu, kiedy Bóg zapewniał o swojej obecności i pomocy, a jednocześnie jest zaproszeniem do przezwyciężenia lęków przed prześladowaniami. 

    Ludzki lęk nie może zablokować Dobrej Nowiny, którą mają zanieść ludziom. 

piątek, 8 lipca 2022

Piątek 14. Tygodnia Zwykłego - wsp. św. Jana z Dukli

    Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie (Oz 14,5-6).

    Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! (Mt 10,16).


    Proroctwo Ozeasza zamyka pieśń nadziei. Bóg gotów jest przebaczyć i zaprasza do powrotu z krętych ludzkich dróg. Uleczę ich niewierność... Takiego Boga przedstawia nam prorok. Relację Boga z ludźmi opisuje językiem poezji: Izrael rozkwitnie jak lilia, rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. 

    Podobnie Boga ukazuje Jezus. Wystarczy wspomnieć Ojca z przypowieści o synu marnotrawnym, Ojca który przebacza i który przywołuje również zgorszonego miłosierdziem starszego syna, przypominając mu z czułością: wszystko co moje należy do ciebie. 

    Tak Bóg zachowuje się wobec każdego z nas. Z miłością i czułością przyjmuje, kiedy wracamy, a przywołuje, kiedy odchodzimy.

    Jezus nie mydli oczu, chce pokazać uczniom cały realizm apostolskiego życia. On zna dobro i zło. Wie, że zło potrafi zawładnąć sercem każdego człowieka. Dlatego wysyła uczniów jak owce między wilki. Najpierw jednak kształtuje serca uczniów, by zmienić ich serca. Wilki muszą przemienić się w owce, aby pójść do wilków - bez agresji, z łagodnością i miłością. 

    Jezus ukazuje Boga, który jest Miłością. Jest owcą dla człowieka. Bóg nigdy dla człowieka nie jest wilkiem, szuka zawsze dobra, podchodzi z delikatnością i wyrozumiałością. 

    Człowiek, stworzony na obraz Boga, jest w najgłębszej swojej istocie, miłością. Jest owcą. Ale nosimy w sobie również skutki grzechu - agresywność wilka. Kiedy pozwolimy Jezusowi, by dotknął i uzdrowił nasze serce, stajemy się owcami. A wówczas prosi nas, byśmy poszli do wilków, do tych, którzy za narzędzie życia wybierają przemoc. Bo przez nas mogą również przemienić się w owce. 


1. Czy moje serce jest sercem wilka czy owcy?

czwartek, 7 lipca 2022

Czwartek 14. Tygodnia Zwykłego

    Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie (Oz 11.1-2a).


    Wielu rodziców doświadcza bólu serca, kiedy widzą, jak ich dzieci gubią się na drogach wiary i moralności. Mimo wysiłku włożonego w wychowanie, przykładu życia i często wielkich starań, mówią o swojej wychowawczej klęsce i niepowodzeniu. 

    Ten ból może być dodatkowo pogłębiony przez głosy życzliwych, którym łatwo przychodzi ferować wyroki, wskazując, że to wina złego wychowania, że dziecko tak się zachowuje. 

    A ja patrzę dzisiaj na bolące serce Ojca, który miłował Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, uczył chodzić i opatrywał rany, a spotyka się z odrzuceniem, brakiem miłości. 

    Czy to porażka ojcowskiego wychowania sprawiła, że syn marnotrawny opuścił w pośpiechu dom ojca, a starszy syn został w domu, ale nie kochał?

    Ale miłość Boga jest większa od naszej niewierności, niewdzięczności, od naszego grzechu. Bo Bogiem jest, nie człowiekiem - i nie przychodzi, by zatracać.  Świętość Boga pośród naszych grzechów jest objawieniem Jego miłości. 


1. Czy nie szukam łatwych wytłumaczeń rzeczywistości?

środa, 6 lipca 2022

Środa 14. Tygodnia Zwykłego - wsp. bł. Marii Teresy Ledóchowskiej

    Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców (Oz 10,1a).

    Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).


    Lituria zaprasza nas do odkrycia na nowo roli świętych i błogosławionych kobiet w historii Kościoła, stawiając przed nami bł. Marię Teresę Ledóchowską, niezmordowaną misjonarkę Afryki (chociaż nigdy nie postawiła nogi na kontynencie afrykańskim), dziewicę, założycielkę zgromadzenia misyjnego. 

    Młoda kobieta z sercem skierowanym ku Bogu, jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców. W przeciwieństwie do Izraela, o którym mówi Ozeasz w pierwszym czytaniu, nie budowała wielu ołtarzy. Miała tylko jeden ołtarz - serce, w którym było miejsce tylko dla jednego Boga. Jej ciało było świątynią Ducha Świętego, którego nie pozwoliła nikomu zbezcześcić. 

    Ewangelia zaprasza nas do zamyślenia nad powołaniem, jakim Bóg obdarza każdego z nas. Bóg, nikt inny.  Wciąż powołuje i wzywa po imieniu, jak wezwał apostołów, jak wezwał patronkę tego dnia, obejmując serce miłością. W tej szczególnej miłości, jaką obdarzył bł. Marię Teresę, zawiera się czystość: wezwanie do podporządkowania i poświęcenia wszystkich naszych ziemskich miłości tej pierwotnej - miłości Boga. 


1. Która ze świętych i błogosławionych kobiet jest mi szczególnie bliska?

    

wtorek, 5 lipca 2022

Wtorek 14. Tygodnia Zwykłego

    Wypisałem im moje liczne prawa, lecz je przyjęli jako coś obcego. Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy - niech wrócą znów do Egiptu! (Oz 8,12a.13).

    Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!» Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy» (Mt 9,33-34).


    Kto uparcie zamyka oczy, nie może zobaczyć. Prosty lud potrafi dostrzec rzeczywistość: Jezusa wypędzającego z niemowy złego ducha. Zobaczył i rozpoznał w Jezusie coś niezwykłego, wyjątkowego: nigdy nic podobnego nie pojawiło się w Izraelu. Faryzeusze z zamkniętymi oczami i sercami nie potrafią zobaczyć i nie chcą zobaczyć. Nie chcą dojrzeć rzeczywistości. Nie ma większego ślepca niż ten, który nie chce widzieć. 

    Wielkim nieszczęściem Samarii, Izraela, nieszczęściem człowieka jest oddawanie czci temu, co nie jest Bogiem. Zły duch wciąż kusi: oddam ci to wszystko, jeśli oddasz mi pokłon. Ale zły duch nigdy nie daje tego, co obiecuje. Nigdy nie wypełni ludzkiego serca. Nie da nadziei, szczęścia i radości. 

    Głównym zadaniem Jezusa było wyrwanie człowieka z niewoli grzechu i złego ducha. Sam odrzuca pokusę złego: Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon. Ale Bóg który wyzwala, szanuje również ludzkie wybory i ludzką wolność. Kiedy więc człowiek wybiera grzech i zło, Bóg mówi z smutkiem: niech wrócą znów do Egiptu! Niech wrócą do niewoli, by zrozumieli, jak cenna jest wolność. 


1. Czy nie odrzucam Bożej miłości?

poniedziałek, 4 lipca 2022

Poniedziałek 14. Tygodnia Zwykłego

    Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik synagogi przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim (Mt 9,18-19).


    Wyrwany z rozmowy z uczniami, ruszył ku domowi zwierzchnika synagogi. Ileż dokonało się w tym krótkim czasie do domu, gdzie znajdowało się zmarłe dopiero co dziecko. 

    Towarzyszył Mu tłum, ludzie napierali na Niego ze wszystkich stron, aby lepiej słyszeć, a wielu szło, zgarnianych po drodze, bo jakieś zbiegowisko się zrobiło, choć może nie bardzo nawet wiedzieli, że to On skupia uwagę. Dołączyli do innych, ale na Niego nawet nie zwrócili uwagi. A może byli i tacy, którzy już w czasie drogi uśmiechali się z lekką drwiną, bo kto słyszał, żeby wskrzesić zmarłego? W domu Jaira będą już śmiali się prosto w twarz, głośno, z szyderstwem.

    Wydarzyło się wiele, ale Mateusz zwraca uwagę na jedną tylko postać pośród tłumu - cierpiącą kobietę. Nawet nie chciała Go zatrzymywać, absorbować Jego uwagi. Tak mała, tak nieważna we własnych oczach, że tylko chciała dotknąć frędzli Jego płaszcza. Nie musiała dotykać Jego, wystarczyło frędzle symbolizujące przymierze. I chociaż tak bardzo chciała pozostać niezauważona, Jezus w tłumie zwrócił uwagę właśnie na nią. Ufaj córko! 

    Jezus przechodzi pośród nas. Czasem niezauważony, a wystarczy dotknąć tylko frędzli Jego płaszcza, by doświadczyć uzdrowienia. A czasem jest zauważony, bo inni wyciągają ku Niemu ręce, by się dotknąć. I wtedy często jest zauważany i wyśmiewany, On i ci, którzy chcą się Go tylko dotknąć. 


1. Pośród wielu ludzi spotkanych w ciągu minionego tygodnia, kto zwrócił moją uwagę? dlaczego?

    

niedziela, 3 lipca 2022

XIV Niedziela Zwykła

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (Łk 10,1).


Rozesłanie uczniów. Przez wiele wieków zadanie ewangelizacyjne, akcja misyjna, odpowiedzialność za głoszenie Słowa Bożego spoczywało całkowicie w rękach duchownych. Jeśli działalność duszpasterską podejmowała osoba świecka, to zawsze pod opieką duchownych. Dlatego bardzo łatwo dzisiejszą Ewangelię odczytać jako skierowaną do duchownych. 

Zatraciliśmy świadomość, nie bez winy duchownych, że misja jest sprawą wszystkich ochrzczonych. Trudno określić moment, kiedy to się stało, ale w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich misja była nierozerwalnie związana z sakramentem chrztu. Przyjęcie chrztu oznaczało stanie się zwiastunem Ewangelii.

     Papież Benedykt XVI powiedział: Kościół ma wielkie zadanie szerzenia i pielęgnowania wiary, a także przypominania wiernym, że na mocy chrztu są powołani do bycia uczniami i misjonarzami Jezusa Chrystusa. To pociąga za sobą konieczność naśladowania Go, życia w zażyłości z Nim, naśladowania Jego przykładu i dawania o Nim świadectwa. Każdy ochrzczony otrzymuje od Chrystusa, podobnie jak Apostołowie, nakaz: „Idźcie i głoście Dobrą Nowinę wszelkiemu stworzeniu”.

     Żadna wspólnota chrześcijańska nie jest wierna swojej misji, jeśli nie głosi Ewangelii. Nie możemy powiedzieć: moją troską jest własne zbawienie, a inni mnie nie obchodzą. To nie jest chrześcijaństwo. 

     Jesteśmy posłani, każdy bez wyjątku, by przygotować miejsca, do których On przyjść zamierza. A On chce dotrzeć do każdego ludzkiego serca!


1. Czy ja jestem świadkiem Jezusa w moim domu, miejscu pracy, w parafii? Czy modlę się by rozpoznać, czego Bóg ode mnie oczekuje?


sobota, 2 lipca 2022

Sobota 13. Tygodnia Zwykłego

    Oto nadejdą dni... Uwolnię z niewoli lud mój izraelski - odbudują miasta zburzone i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i pić będą wino; założą ogrody i będą jeść z nich owoce (Am 9,14).


    Prorok Amos był przede wszystkim prorokiem nieszczęść. Aby skłonić do nawrócenia, zapowiadał katastrofy. Trzeba jednak pamiętać, że te katastrofy rzeczywiście miały miejsce.  Upadek Samarii w 722 roku, upadek Jerozolimy w 586 roku. Tym upadkom towarzyszyło cierpienie, niewola, śmierć.

    Niektórzy próbują oskarżać religię, że jest grabarzem ludzkiego szczęścia. Czy jednak prorocy czerpali przyjemność z ludzkich nieszczęść i niszczyli ludzki entuzjazm? Czy dzisiaj ci, którzy przestrzegają przed tragicznymi skutkami grzechów czerpią radość ze słów, które głoszą i reakcji, które czasem wywołują?

    Ostatnim słowem prawdziwego proroka jest zawsze nadzieja, nie katastrofa. Zburzone miasta odbudują i będą w nich mieszkać. 

    Latem, kiedy tak wielu ludzi korzysta z urlopów i wakacji, odkrywając na nowo świat przyrody, dobrze jest poświęcić trochę czasu  na kontemplację rzeczywistości, zapatrzeć się w owocowe drzewa, by zobaczyć obfitość życia, które Bóg na daje. Przyszedłem, aby owce miały życie i miały je w obfitości. 

    Nasze obecne życie na ziemi w perspektywie Boga nie jest jakimś losowym przypadkiem, nie jest nawet przygotowaniem tylko do przyszłego życia odkupionych. Bóg pragnie, byśmy byli szczęśliwi już tu, na ziemi, chociaż pełnia szczęścia będzie możliwa dopiero po zmartwychwstaniu. 


1. Czy nie ulegam pokusie oskarżania religii o źródło pesymizmu i smutku?

    

piątek, 1 lipca 2022

Piątek 13. Tygodnia Zwykłego

    Oto nadejdą dni - wyrocznia Pana Boga - gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich. Wtedy błąkać się będą od morza do morza, z północy na wschód będą krążyli, by znaleźć słowo Pańskie, lecz go nie znajdą (Am 8,11-12).

    Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim (Mt 9,9). 


    To wszystko, co napiętnował Amos, znamy i dzisiaj: pomniejszanie miary, podwyższanie ceny, używanie fałszywej wagi... Ale czytając te słowa proroka łatwo można ulec pokusie, by wskazać winowajców, którymi zawsze są inni. To oni ponoszą odpowiedzialność za społeczną niesprawiedliwość: politycy, najbogatsi naszego świata...

    Każdy z nas jednak odpowiada za jakiś kawałek rzeczywistości naszego świata i nie wystarczy narzekać i wznosić do góry rąk z rozpaczy. Trzeba zadać sobie pytanie: jakie niesprawiedliwości prowokuję moimi słowami i czynami w środowisku, w którym żyję i pracuję? 

    Czasem szukamy rozwiązań dla ludzkiej niesprawiedliwości w wymiarze gospodarczym, politycznym, jakby od "x" na wyborczej karcie zależało, że stanie się cud. Amos wskazuje jednak na coś innego: dlaczego mimo starań i wysiłków nie osiąga się sprawiedliwości, dlaczego tak trudno o ludzkie szczęście? Czyżby dlatego, że szuka się rozwiązań tam, gdzie ich nie ma? Kryzys..., ale czy tylko gospodarczy? Oto nadejdą dni - mówi Pan Bóg - gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich. 

    Jesteśmy na razie syci. Być może dlatego, mimo niesprzyjających zdarzeń na świecie, nie ma w nas głodu i pragnienia Bożego Słowa. 

    Powołanie Mateusza. Wydaje się takie proste. Ale gdyby dzisiaj ktoś tak rzucił, przechodząc pośród dnia pracy: Pójdź za mną! Ileż pytań by padło: dokąd? kiedy ruszamy? dlaczego akurat ja? co będziemy tam robić? i po co? jak pójdziemy? z kim? kiedy powrót? I pewnie jeszcze kilka innych pytań by padło. 

    A Mateusz nie pyta, Wstaje i idzie za Jezusem. Kiedy Jezus zaprasza, nie możemy domagać się odpowiedzi na wszystkie nasze pytania i wątpliwości. Nigdy nie ruszymy za Nim. Odpowiedzi przychodzą w czasie drogi, nie na starcie...

    I jeszcze jedno pytanie z Ewangelii: dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? Być może On wciąż zasiada przy naszym stole, byśmy zrozumieli, gdzie można znaleźć sprawiedliwość i szczęście, o które zabiegamy, którego potrzebuje każdy człowiek. Zasiada u naszego stołu, bo nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz ci, którzy się źle mają. Aby obudzić w nas ten głód, o którym mówiło pierwsze czytanie.


1. Co mogę zmienić w swoim stylu życia, by nie prowokować niesprawiedliwości?