zachód słońca

zachód słońca

piątek, 23 czerwca 2023

Piątek 11. Tygodnia Zwykłego

    Skoro  wielu się chwali tym, co cielesne, to i ja zacznę się chwalić. Hebrajczykami są? - Ja też. Izraelitami są? - Ja też. Potomstwem Abrahama są - Ja też. Sługami Chrystusa są? - Całkiem głupieję, mówiąc: Ja bardziej! (2 Kor 11,18.22-23a).


    Każdy z nas potrzebuje rozsądnej dawki poczucia własnej wartości. Pokora nie polega na poniżaniu siebie, ale na chodzeniu w prawdzie, jak mówiła św. Teresa. A prawda o naszych ograniczeniach, wadach i grzechach nie może przekreślać nieskończonej wartości, którą każdy z nas ma w oczach Bożych. Ale jednocześnie zdrowe i konieczne poczucie własnej wartości, aby nie przemieniło się w narcyzm i egocentryzm, musi uznać, że to nie my sami jesteśmy ostatecznym źródłem naszych wartości i talentów. 

    Paweł, polemizując z judaizującymi chrześcijanami, którzy próbują zdyskwalifikować go jako apostoła, pokazuje swoje tytuły do chwały, które kwalifikują go jako Żyda oraz te, które mówią, że jest prawdziwym apostołem, gorliwym i pracowitym. 

    Ta manifestacja św. Pawła jest jednak czymś więcej niż ćwiczeniem poczucia własnej wartości czy dumy. Czystość jego hebrajskiego rodowodu Paweł uznaje za coś mało istotnego, ponieważ znalazł skarb ponad miarę, któremu oddał swoje serce. Powie o tym wyraźnie w liście do Filipian: to wszystko uważam za stratę z powodu nadrzędnej wartości poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana, dla którego w tym wszystkim przyjąłem stratę i uważam to za śmieci, byleby tylko Chrystusa pozyskać

    Wsłuchując się w słowa św. Pawła, możemy zobaczyć, że prawdziwe poczucie własnej wartości nie zamyka nas w sobie, ale otwiera na innych; odkrywając, że źródłem naszej wartości nie jesteśmy sami z siebie, ale Bóg, który objawił się nam w Chrystusie, nie możemy innym nie głosić, że oni również otrzymali od Stwórcy ten niezwykły dar człowieczej godności. 


1. Co jest dla mnie powodem do chluby? 

czwartek, 22 czerwca 2023

Czwartek 11. Tygodnia Zwykłego

    W modlitwie nie paplajcie jak poganie. Oni uważają, że dzięki swojej wielomówności zostaną wysłuchani. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz... (Mt 6,7.9a)


    Temat modlitwy jest zawsze wdzięczny do omawiania, dużo trudniej jednak zmierzyć się z nią w praktyce. W przeszłości i dzisiaj pojawiali się nauczyciele modlitwy, którzy wyjaśniali sztukę i technikę modlitwy, istnieje wiele książek i kursów, które poświęcają uwagę modlitwie. 

    A mimo to, dla wielu chrześcijan, modlitwa nie jest czymś prostym i łatwym, dla wielu jest wręcz czymś trudnym i skomplikowanym. Nie wiedzą jak, rozpraszają się, trudno określić im czas modlitwy. Niektórzy porównują modlitwę do czegoś w rodzaju stacji benzynowej. Po modlitwie mają być naładowani energią, by móc dalej iść przez życie. 

    Jezus widzi to nieco inaczej. Sprawia, że modlitwa staje się prostsza. Nie chodzi w niej o używane wielu słów, spędzanie na modlitwie wielu godzin (warto to zostawić życiu monastycznemu). 

    Nie dlatego, że wiele mówimy, będziemy lepiej wysłuchani. Bóg i tak wie o nas więcej, niż my sami o sobie. Nie chodzi też o myśleniem  że Bóg dzięki modlitwie zrobi za nas wszystko i że modlitwa to rodzaj kuponów lub karty do zbierania punktów, które mamy do dyspozycji. 

   Wielkim darem Boga dla nas jest nasza wolność i zdolność do wzięcia odpowiedzialności za nasze życie, nasze decyzje i wybory. Modlitwa Jezusa nie ma wielu słów i wielką głębię życia. 

    Nasze życie chrześcijańskie nie rozgrywa się jedynie w cichych godzinach modlitwy indywidualnej czy kiedy jesteśmy w kościele. Nasze życie, w równej mierze, a może przede wszystkim, rozgrywa się na ulicy, w pracy, w relacjach, w byciu z innymi. A dzieje się tak, kiedy nasza modlitwa uzdalnia nas do życia tym, o co prosimy. 


1. Na ile moja modlitewna relacja z Bogiem wpływa na relacje z ludźmi?

środa, 21 czerwca 2023

Środa 11. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Alojzego Gonzagi

    Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie" (Mt 6,1).


    Jesteśmy przyzwyczajeni do tej triady: jałmużna, post i modlitwa. Są one wyrazem trzech podstawowych relacji, w których człowiek żyje i które stanowią trzy podstawowe źródła wymagań moralnych: relacja z innymi, relacja z sobą samym i relacja z Bogiem.

    W relacji z innymi  musimy być sprawiedliwi i życzliwi; w relacji z samym sobą trzeba kontrolować i panować nad własnymi skłonnościami; w relacji z Bogiem musimy motywować nasze serce i umysł, aby Go uznawać za Pana, pozwolić się Mu prowadzić, chwalić Go i oddawać Mu cześć.

    Ale Jezus nie tylko przypomina te elementarne sprawy, ale zachęca nas do praktykowania tych cnót sprawiedliwości, wstrzemięźliwości i religijności z czystością serca. Nasza skłonność do grzechu wyraża się bowiem nie tylko w naruszaniu naszych obowiązków - byciu niesprawiedliwym i bezlitosnym, oddawaniu się namiętnościom i odwracaniu się od Boga - ale także w instrumentalnym traktowaniu cnót, które zamienia je na narzędzia do egoistycznych celów: popisywania się, przyciągania uwagi i budzenia podziwu, czy robienia kariery.

    Jezus wzywa nas do czynienia dobra dla samego dobra, a nie dodatkowych korzyści, jakie możemy z niego czerpać. Jest to zaproszenie do wielkoduszności, która potrafi odsunąć doczesne zyski na rzecz samego dobra. Jedyną rzeczą w tym życiu, która zależy wyłącznie od nas, jest życie z godnością, uczciwie. 

    A ponieważ ostatecznie oznacza to uznanie w taki czy inny sposób, że źródłem wszelkiego dobra jest Bóg, życie z godnością, nawet za cenę przegranej w tym życiu, oznacza otwarcie się na ten rodzaj ostatecznego dobra, którym tylko Bóg może obdarzyć. 


1. Czy sprawdzam i kontroluję intencje, z którymi staram się czynić dobro?

wtorek, 20 czerwca 2023

Wtorek 11. Tygodnia Zwykłego

    Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty (2 Kor 8,1).

    Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,46a.48).


    Przezwyciężenie prawa odwetu, o czym słyszeliśmy wczoraj i przejście do miłości, która stawia radykalne wymagania, może się wydawać pięknym ideałem, ale w praktyce niemożliwym do spełnienia. 

    Słowa Jezusa powinniśmy jednak rozumieć nie tyle jako moralny nakaz, który sprawdza naszą zdolność do wyrzeczenia, ale jako Boży dar dla nas, który można zobaczyć jedynie w świetle błogosławieństw. Nie chodzi przede wszystkim o to, co powinniśmy zrobić, niemal z nadludzkim wysiłkiem, ale o to, co Bóg już robi z nami przez swojego Syna.

    Jezus swoim nauczaniem koryguje nasz obraz Boga. To nie jest Bóg, który rozkazuje, grozi i karze, ale Bóg, który ukazuje swoje ojcowskie oblicze. Jezus mówi o własnym synowskim doświadczeniu Ojca. Bóg czyni dobro, bezwarunkowo i dla wszystkich. 

    Miłość Boga nie jest sekciarska, nie stawia granic. Zbiórka zorganizowana przez św. Pawła dla potrzebujących w Jerozolimie i Judei jest dobrym przykładem takiej miłości, która przekracza granice. 

    Jeśli nasza miłość ma być odbiciem i obrazem miłości, którą otrzymujemy od Boga, nie możemy redukować jej do kwestii sympatii, która  akceptuje lub wyklucza, według własnych gustów lub uprzedzeń. 

    Zanim zaczniemy próbować wypełnić trudne wskazania, które przekraczają nasze siły, musimy zatrzymać się i spojrzeć na Boga, objawionego w Jezusie Chrystusie, by zrozumieć do jakiej doskonałości jesteśmy zaproszeni. 

poniedziałek, 19 czerwca 2023

Poniedziałek 11. Tygodnia Zwykłego

    Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko (2 Kor 6,3-4a).

    Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (Mt 5,38-39a).


    Można znaleźć bardzo silne powiązanie między fragmentem listu św. Pawła i słowami Jezusa: prawo wolności. Jezus zachęca nas, abyśmy nie działali zgodnie z dynamiką akcja - reakcja, kiedy dotyka nas zło.

    To, co wydaje się tak ludzkie, logiczne, nakręca jedynie spiralę zła i przemocy, powstaje błędne koło, z którego trudno jest się wydostać. Karmi ono jedynie nienawiść i urazy, pragnienie odwetu i zemsty. 

    Nie wyrzekając się sprawiedliwości, Jezus odrzuca logikę czysto ludzką i zaprasza do aktywnej, a nie reaktywnej wolności - wolności otwartej na potrzeby innych.

    Ta ewangeliczna wolność jest również obecna w działalności ewangelizacyjnej Pawła, który pokazuje spójność między postawą o głoszonym słowem. Brak spójności ośmiesza posługę i jest silnym hamulcem w rozprzestrzenianiu się Ewangelii. 

    Spójność ma wiele wspólnego z wolnością, o której mówi Jezus i którą szczyci się Paweł: wolnością od przeciwności losu, od sukcesu lub porażki, od ubóstwa czy bogactwa, wolnością od tego, co ludzie sobie pomyślą lub powiedzą, od tego wszystkiego, co nazywa się polityczną poprawnością.

    Ten, kto żyje Ewangelią, pokazuje, że wolność, jaką obdarował nas Chrystus,  nie jest jakimś odległym marzeniem przyszłości, ale wydarzeniem, które dzieje się teraz. Zbawienie nie jest jedynie obietnicą, ale już się dokonuje: oto teraz czas upragniony, oto teraz czas zbawienia.


1. Jakie zło musi we mnie jeszcze umrzeć, bym mógł się cieszyć pełnią wolności?

niedziela, 18 czerwca 2023

XI Niedziela Zwykła

Teraz, jeśli pilnie słuchać będziecie głosu mego i strzec mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów. Wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym (Wj 19,5b.6a).

Patrząc na tłumy, wzruszył się z ich powodu, bo byli strudzeni i leżeli jak owce niemające pasterza (Mt 9,36).


     Bóg spojrzał na grupę niewolników w ziemi egipskiej, patrzył na ich cierpienie, słyszał ich krzyki i lamenty. Postanowił zstąpić, aby ich uwolnić. Wybrał Mojżesza jako narzędzie swojego działania. U stóp Synaju ten tłum uciekinierów, których prowadził i oczyszczał, otrzymał obietnicę: będziecie moim ludem. Przestaną być tłumem, staną się ludem świętym, ludem Boga. 

Tłumem łatwo jest manipulować, składa się z anonimowych i obojętnych ludzi, nawet jeśli są razem. To nie jest to, z czym Bóg chce mieć do czynienia. On chce budować naród, w którym ludzie patrzą na siebie nawzajem, szanują się, troszczą się o siebie i wspierają, towarzyszą sobie. 

     W Ewangelii Jezus również spotyka tłum, który jest wyczerpany i opuszczony. Ten tłum, podatny na oszustwa i manipulacje, rozproszony i opuszczony, budzi czułość Jezusa. Jezus pokazuje tłum uczniom, korzystając z obrazu żniwa, obrazu pełnego nadziei. Czyni to, by ich zaangażować, by podjęli misję, by ten tłum stał się znów Bożym ludem. 

     Jezus zna każdego po imieniu. Stawanie się ludem zaczyna się od osobistego spotkania z Tym, który nas zna i wzywa po imieniu, abyśmy mogli się spotkać i poznać. Nie chodzi o to, by być obok siebie, ale razem. 

Uczniowie nie są zaproszeni do zaprowadzenia ładu i porządku w tłumie, ani do jego organizowania czy indoktrynowania, ale do uzdrawiania i leczenia, by przestał być tłumem i bezładną masą, a stawał się ludem. 

Owce potrzebują pasterzy, by nie stracić swojej tożsamości, aby przeżywać wspólnotę. 


1. Na ile angażuje się w życie konkretnej wspólnoty? A może preferuje anonimowość tłumu?

sobota, 17 czerwca 2023

Wspomnienie Niepokalanego Serca NMP

    Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu (Łk 2,51).


    Ona ma złote serce, mówię ci prosto z serca... Serce oznacza intymność, życie wewnętrzne, tożsamość osoby, motor, który nadaje rytm. 

    W Biblii serce jest równoznaczne z osobą. Serce Maryi Dziewicy jest przedstawiane  z dwoma symbolami: mieczem bólu i męczeństwa oraz płomieniami miłości i czułości.

    Z pewnym niepokojem Ewangelista podkreśla, że nie rozumieli, ale Matka chowała wszystkie te sprawy w swym sercu. To samo zdanie słyszeliśmy w wigilię Bożego Narodzenia. 

    Serce Jezusa nazywamy cichym i pokornym, a Jezus jako Bóg uczynił serce Maryi miłosiernym i łagodnym.

   Serce to emocje, uczucia i pasja. Tylko słowo, które pochodzi z serca i wypowiedziane jest sercem, może dotrzeć i dotknąć innego serca. Postępowanie Maryi, która kontempluje Słowo, w ciszy, poza zrozumieniem, wskazuje drogę. Z głębokiej ciszy rodzi się Słowo. Dobrze widzi się tylko sercem - powtarzał sobie Mały Książę. Nie wszystko jest jasne od samego początku. Czasem nam się wydaje, że jesteśmy tacy mądrzy i wiemy. Jednak nie rozumiemy wielu rzeczy od razu. Mądrość miłości sięga do rdzenia naszej istoty, do najgłębszych warstw, a to wymaga zgody na przejście pewnej drogi, która nie jest pozbawiona trudności, niepewności i niepokoju. Tym trudniejsza jest ta droga, im więcej w nas pewnych oporów, zranień, sceptycyzmu czy zamknięcia. 

    Prawdziwe zrozumienie wymaga cierpliwości i wytrwałości. Maryja jest dla nas nauczycielką na tej drodze, nauczycielką chrześcijańskiego życia. 

    Kiedy Maryja słyszy od Jezusa rzeczy, które nie są dla Niej zrozumiałe, zamiast robić to, co my zwykle robimy, czyli zamiast interpretować zgodnie z naszą najlepszą wiedzą, Ona zachowuje Słowo w swoim sercu, cierpliwie i ufnie, pozwalając Słowu dojrzewać, przenikać do tych głębin duszy, w których możliwe jest zrozumienie.


1. Na ile próbuję dotknąć Bożego Słowa sercem, a na ile próbuje wszystko zrozumieć? Czego jest we mnie więcej?

 



piątek, 16 czerwca 2023

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

    W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,10).


    Jesteśmy zaproszeni do kontemplacji Bożej miłości, której wyrazem jest Serce Jezusa. 

    Jak każde serce, tak i to Najświętsze Serce pracuje, wykonując:

* ruch skurczowy - Serce Jezusa skupia w sobie, pochłania to wszystko, co jest zaprzeczeniem miłości i rodzi cierpienie, na całej naszej ziemi. To Serce współczujące, który wchłania wszelkie zanieczyszczenia, które niszczą ludzką godność, relacje międzyludzkie. Ewangelia ukazuje Jezusa, Jego Serce, które dociera do każdego potrzebującego, bez granic i barier;

* ruch rozkurczowy - Serce Jezusa wprowadza Bożą miłość do obiegu we wszystkich tętnicach ludzkich istot. Ojcowie Kościoła w wodzie i krwi wypływających z otwartego Serca Jezusa widzieli symbol sakramentów, jako wyrazów miłości Boga do ludzi, miłości, która nas oczyszcza (chrzest) i odżywia (Eucharystia).

    Symbole podlegają zniekształceniom, ale w swej istocie zawsze odsyłają nas do tego, co istotne. W tym Sercu zawsze znajdziemy jedynie najczystszą miłość. 

czwartek, 15 czerwca 2023

Czwartek 10. Tygodnia Zwykłego

    Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijesz, a kto zabije, sądowi będzie podlegał. A ja wam mówię, że każdy, kto gniewa się na swojego brata, będzie podlegał sądowi (Mt 5,21-22a).


    Wiele mówi się o kulturze śmierci, na którą składa się wszystko, co utrudnia życie ludziom i planecie, zaprzeczając Bożej woli wobec człowieka i stworzenia. W przeciwieństwie do niej istnieje kultura życia, na którą składa się to wszystko, co sprzyja życiu, czyni je godnym i według Bożych zamiarów. 

    Jezus przypomina główne przykazanie kultury życia, sformułowane negatywnie: Nie zabijesz! I nie mówi jedynie o morderstwie, jako najbardziej bezpośredniej formie pozbawienia życia. Jezus ukazuje różne przejawy kultury śmierci: życie w kłótni i niezgodzie jest zabijaniem współistnienia, które niesie konsekwencje dla tych, którzy się kłócą i tych, którzy są wokół nich; obrażanie bliźniego jest sposobem zabijania godności drugiego, który jest Bożym stworzeniem... Wszystko, co niszczy życie, w jakiejkolwiek formie, jest dalekie od woli Stwórcy.

    Jezus zachęca nas do pojednania z braćmi, zanim zaczniemy poszukiwać relacji z Bogiem w liturgii. Na początku Eucharystii jesteśmy zaproszeni do przeproszenia za wszelkie postawy, słowa i gesty, który mogły służyć kulturze śmierci.. 

    Bóg Jezusa jest Bogiem Życia. Kiedy Kościół mówi czemuś nie, to dlatego, że ma na myśli tak czemuś przeciwnemu. Przykazanie nie zabijesz zawiera w sobie wielkie tak dla życia.


1. Czy w rachunku sumienia biorę pod uwagę grzechy wypływające z mowy, która szkodzi innym?

środa, 14 czerwca 2023

Środa 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Michała Kozala

    A takie oto przeświadczenie mamy wobec Boga dzięki Chrystusowi: że mianowicie nie sami z siebie zdolni jesteśmy cokolwiek pomyśleć, ale że ta nasza zdolność jest od Boga (2 Kor 3,4-5).

    Nie myślcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie znieść przyszedłem, ale dopełnić (Mt 5,17).


    Święty Paweł pokazuje naszą kruchość i słabość. To, co rodzi się w nas dobrego, pochodzi od Boga. Powie to zresztą jeszcze dosadniej w tym samym liście: Skarb ów jednak mamy w glinianych naczyniach, aby ten ogrom mocy okazywał się mocą Boga, a nie mocą z nas. Tylko dzięki Bogu, Jego łasce, nasze życie staje się twórcze, stajemy się lepsi. 

    Święty Paweł podkreśla dalej, że sztuką jest umiejętność rozróżniania między tym, co trwałe, a tym co przemijające, tym co chwalebne w Bogu, a ludzką chwałą, miedzy literą prawa a ludzką wolnością i godnością. 

    Jezus w Ewangelii ukazuje ostateczny cel Prawa. To nadawanie pełni Prawu staje się sposobem pokazywania wartości i postaw, dla których prawo zostało stworzone: postawy służby, sprawiedliwości, miłości, przebaczenia, prawdy... Prawo zostało stworzone, aby sprzyjać ludzkiemu współistnieniu, a jeśli prawo tej funkcji nie spełnia, szkodzi, kończy się manipulacją korzystną dla niektórych ze szkodą dla wielu. 


Czy jest we mnie wdzięczność za dary, którymi Bóg mnie obdarował? 

wtorek, 13 czerwca 2023

Wtorek 10. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Antoniego z Padwy

    Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Wy jesteście światłem świata (Mt 5,13a.14a).


    Jezus mówi do nas obrazami, które łatwo zrozumieć. 

    Sól... jej zadaniem jest rozpuszczenie się w pożywieniu. Ostatecznie staje się niewidoczna dla oczu, ale jest wyczuwalna w smaku. I wzmacnia smak potraw. Kiedy jej brakuje, natychmiast daje się to poznać.

    Światło... Dzięki elektryczności w wielu częściach świata jest czymś oczywistym o każdej porze dnia, jak pisał poeta: pstryk i światło. A mimo wszystko światło jest zaskakujące: pozwala nam się poruszać, odbierać informacje, podziwiać świat... Kiedy światła brakuje, pojawia się dezorientacja, czasem obawa czy lęk. Wystarczy zapalona świeca, by przezwyciężyć noc.

    Każdy uczeń Chrystusa, każdy z nas, otrzymał zapaloną świecę. Otrzymaliśmy ją w dniu naszego chrztu jako znak światła, które daje nam Jezus. Jest to nieporównywalne światło, którego nic i nikt nie może dać poza Jezusem. Zostało nam dane, aby świecić, przekazywać innym. Bez tego światła świat gubi coś wielkiego. 

    Każdy z nas otrzymał garść soli. Została nam ona dana, wciąż jest dawana w Słowie i poprzez historię naszego życia, poprzez codzienne wydarzenia. Została nam dana, aby nadać smak naszym słowom i czynom. Świat nie byłby taki sam bez tej soli. Ale sól musi się rozpuścić, aby nadać smak. Trzeba umieć dawać życie, tracić życie, aby nadawać smak naszym dniom...


1. Czy rozwijam w sobie dary chrztu św.?

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Poniedziałek 10. tygodnia Zwykłego

    Wtedy otworzył swoje usta i uczył ich, mówiąc: "Błogosławieni ubodzy w duchu, bo ich jest królestwo niebieskie" (Mt 5,2-3).


    Czasem można odnieść wrażenie, że żyjemy w kulturze narzekania. Pośród trudnej sytuacji, w jakiej żyliśmy i żyjemy, stworzyliśmy cały język i działania, poprzez które wyrażamy nasze niezadowolenie. Sposobów nie brakuje. Moglibyśmy oczywiście to usprawiedliwić, parafrazując słowa Koheleta, i powiedzieć, że jest czas na narzekanie. Tak, ale musi też być czas na chwalenie. 

    Jeśli  widzimy tylko to, czego brakuje, przegapimy wszystko, co już jest. Jeśli widzimy tylko to, co niedoskonałe i beznadziejne, nie docenimy cudów, które nas otaczają. Jeśli tylko przekleństwo - złe mówienie znajduje ujście z naszych ust, zapominamy o błogosławieństwie - dobrym mówieniu o rzeczach i ludziach.

    W Ewangelii Jezus poświęca uwagę błogosławieństwu. Dobrze mówi o ubogich i cichych, o tych, którzy się smucą i szukają sprawiedliwości, o miłosiernych i czystego serca, o tych, którzy pracują dla pokoju i prześladowanych dla sprawiedliwości lub Jego imienia. Mówi o nich dobrze i wzywa ich do radości pośród trudnych doświadczeń.

    W czasach Jezusa też byli tacy którzy woleli przeklinać: grzeszników, bo nie przestrzegali prawa, rzymskich żołnierzy za zajmowanie ziemi Izraela, chorych za ich nieczystość. Pośród wielu przekleństw Jezus chce być przede wszystkim błogosławieństwem. Będzie czas na gniew, na ostre słowa, na bicz w świątyni... ale życie Jezusa zasadniczo wypełnione jest błogosławieństwem.

    A jeśli Jezus poświęca się błogosławieństwu, to dlatego, że Ojciec również jest i chce być wciąż błogosławieństwem. Bóg rozpoczyna historię zbawienia, błogosławiąc: mówi dobrze o stworzeniu, o życiu, o ludziach... Będzie czas na narzekanie, rozczarowanie, nawet gniew... Ale pierwszym słowem jest błogosławieństwo. I niech błogosławieństwo będzie też codziennym i ostatnim słowem...


1. Jak często słyszę błogosławieństwo? Jak często sam dobrze mówię o innych i dobrze im życzę?

niedziela, 11 czerwca 2023

X Niedziela Zwykła

Ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń (Oz 6,5-6).

Jezus wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną!” A on wstał i poszedł za Nim (Mt 9,9).


    Widzimy wychodzącego z Kafarnaum Jezusa, który dostrzega celnika i wyrywa go z komory celnej. 

W powszechnej opinii Mateusz jest grzesznikiem. Postawiony na jednym poziomie ze złodziejami, oszustami, karierowiczami, cudzołożnikami i lichwiarzami. Jest jednym z tych, których wyklucza się ze wspólnoty, którzy przynoszą wstyd rodzinie, dla którego nie ma miejsca przy stole. Gardzili nim Żydzi, bo był kolaborantem, zdrajcą, nieczystym i gardzili nim Rzymianie, dla których zbierał pieniądze – któż by szanował poborcę podatków z podbitego narodu niewolników? I do tego człowieka, darzonego pogardą, przychodzi Chrystus i mówi mu: Pójdź za Mną!  

     I na to wezwanie celnik Mateusz odpowiada. Ta Ewangelia jest pełna dynamizmu. Tu nie ma chwili zastanawia się, kalkulowania, rozpatrywania za i przeciw. Jezus tylko przechodził. Nie było czasu, by się zastanawiać. A Mateusz Mu zaufał, podjął zaproszenie, wstał i poszedł za Nim.

     Z komory celnej Ewangelia przenosi nas na ucztę. To drugi obraz, który ewangelista nam dziś ukazuje i nad którym warto się pochylić. Pierwszy obraz pokazywał nam konieczność zerwania z grzeszną przeszłością. Tylko tak można pójść za Mistrzem. 

    Jezus jednak wzywając do bycia uczniem, nie odrywa człowieka od jego korzeni. Chce uczniów zdecydowanych i odważnych, którzy potrafią zaufać, ale nie chce ludzi wykorzenionych, wyrwanych z naturalnego środowiska. Każdy z nas w przygodę, drogę z Jezusem, wnosi to wszystko, co otrzymał od swoich rodziców, kolegów, nauczycieli. 


    1. Czy moja wiara nie wyklucza innych? Czy nie uważam innych za gorszych od siebie, mniej pobożnych, mniej sprawiedliwych?

    

sobota, 10 czerwca 2023

Sobota 9. Tygodnia Zwykłego

    Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele (Mk 12,41). 


    Jezus jest świetnym obserwatorem. Nic nie umknie Jego uwadze. To nie jest tak, że Bóg nas obserwuje i śledzi, wyłapując nasze potknięcia, jak siedział wówczas na świątynnym placu. On po prostu nas zna, zna nasze trudności i wie, co dzieje się w naszym sercu. Wie, ponieważ nas kocha i troszczy się o nas.

    Ewangelia dzisiejsza nie wymaga wielkich komentarzy i wyjaśnień. Łatwo jest zrozumieć to, co Jezus chce nam przekazać w tych dwóch obrazach, które widzimy wraz z Nim: obrazie faryzeuszy i obrazie ubogiej wdowy.

    Bogu nie chodzi o ilość ani o robienie hałasu. Ważne jest dawanie siebie i to, ile siebie wkładam w to, co daję i co robię. 

    Wdowa daje to, czego potrzebuje do życia, niczego nie oczekując w zamian, bogaci dają to, co zbywa, szukając jednocześnie uznania, poklasku, szacunku u innych. 

    Jesteśmy zaproszeni do szczerości i przejrzystości przed Bogiem. Radość Ewangelii odnajdujemy tylko wówczas, kiedy dajemy siebie, kiedy wychodzimy z autoizolacji, zamykania się na innych. 


Czy więcej we mnie postawy ubogiej wdowy czy bogatych ze świątynnego placu?

piątek, 9 czerwca 2023

Piątek 9. Tygodnia Zwykłego

    Nauczając w świątyni, Jezus zapytał: «Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest Synem Dawida? A wielki tłum chętnie Go słuchał (Mk 12,35.37b).


    Zdarzyło się niejeden raz, pewnie nie tylko mnie, że mimo przygotowań i starań, widziałem później w kościele na twarzach słuchających pewnego rodzaju zniecierpliwienie, znudzenie, nerwowo spoglądali na zegarek, zastanawiając się, czemu czas tak wolno płynie, niektórzy nawet nerwowo uderzali w zegarek, być może z obawy, że przestał chodzić... Jedyną pociechą w takich sytuacjach było to, że nawet św. Pawłowi zdarzyło się, że słuchacz zasnął podczas jego kazania i wypadł z okna...

    Z Jezusem było inaczej. W Ewangelii wielokrotnie słyszymy, że ludzie lubili Go słuchać i chętnie słuchali. 

    Jezus jest jak artysta, jak mądry nauczyciel, który ma ten błysk, potrafi, kiedy konieczne, zmienić ton lub nawet posłużyć się delikatną ironią, wbić szpileczkę, a czasem przedłużyć milczenie, by przyciągnąć uwagę. 

    Uczeni w Piśmie, nauczyciele Prawa i ci wszyscy, którzy uważali się za mistrzów, wobec tego wyjątkowego Mistrza, który objaśnia wiarę z prostotą, ale inteligentnie, z mądrością i autorytetem rabinów, wydają się nadzy, odarci z całego blichtru i udawania, z pozorów mądrości, która jest tylko ludzką mądrością. 

    Jezus zna Pisma. Dlatego jest  wstanie pokazać właściwą interpretację, która wykracza poza ludzką logikę i mądrość: przed Bogiem jesteśmy jednocześnie synami i sługami. On jest Panem i Ojcem. Jedno nie sprzeciwia się drugiemu.

    Życie ze świadomością, że jesteśmy dziećmi Ojca niebieskiego i sługami Boga, sprawia, że idziemy po właściwej drodze, tak jak On. Jezus zawsze jawi się jako ktoś, kto jest skoncentrowany na Bogu. Jego nauczanie zawsze jest w harmonii z tym, czym żyje i co czuje. Bóg i Jego Królestwo wypełniają Jego życie, wbrew wszelkim przeciwnościom. Jego życie przyciąga uwagę i sprawia, że słowa mają moc autorytetu. 


1. Czy widzę różnicę między autorytetem a władzą?

czwartek, 8 czerwca 2023

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa - Boże Ciało

Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego nakazu, czy też nie. Nie zapominaj o Panu, Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli (Pwt 8,2.14b).

Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? (1 Kor 10,16).


     Jedną z pierwszych rzeczy, na którą Słowo Boże zwraca nam  uwagę w tę uroczystość Bożego Ciała, jest pamięć. Pierwsze czytanie mówi nam o tym, jak ważne jest pamiętanie o historii, a raczej o relacji, o obecności Boga w naszym życiu. Na pustyni Izrael uczył się, że życie ludu znajduje się w Bożych rękach, dobrych rękach, że życie nie zależy od pomysłowości i siły człowieka, lecz Bożej hojności i dobroci.  

    Doświadczali na pustyni głodu, cierpienia, czuli się głodni i słabi, prześladowani i nękani, ale doświadczyli jednocześnie wielkiej mocy Boga, który wybawił ich, nakarmił i zaprowadził do obiecanej ziemi. Nic nie dokonało się dlatego, że człowiek był potężny, wszystko było łaską.

     Pamięć to przechowywanie w naszym sercu tych wszystkich ważnych rzeczy, relacji i osób, które tworzą nasze życie, jest dziękczynieniem i jednocześnie pożywieniem, swoistym paliwem dla naszego życia. Powinniśmy pamiętać o tym, czym żyliśmy, o naszej osobistej historii, o naszych tradycjach, o ludziach, którzy szli i tworzyli historię razem z nami i przed nami…, by wzrastać w postawie wdzięczności i czuć się częścią historii zbawienia, częścią Bożego życia. Wiedzieć, że jesteśmy kimś ważnym w Bożych oczach, że mamy miejsce w Jego sercu.  Nasza przeszłość jest wielką lekcją pamięci o Bożym działaniu w historii. 

     Mówimy, że Eucharystia jest „pamiątką”, doświadczeniem, które aktualizuje i uobecnia to, co wydarzyło się w przeszłości. Właśnie dlatego musimy pamiętać, aby w naszym życiu, w naszym sercu, na nowo przeżywać to, co buduje naszą tożsamość jako wierzących. Pamiętać o doświadczeniu łaski w naszym  życiu to dostroić się do Boga, który pierwszy nas umiłował.


Czy uczestniczysz w każdą niedzielę w Eucharystii? Uczestniczysz, czy tylko przychodzisz na Mszę świętą? Czy słuchasz Słowa w czasie Eucharystii?

    

środa, 7 czerwca 2023

Środa 9. Tygodnia Zwykłego

    Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? (Mk 12,24).


    I znów pułapka. Pytanie, które tak naprawdę próbuje odwrócić uwagę od istoty problemu. Saduceusze chcą sprowadzić kwestię zmartwychwstania i wiary w Boga do ludzkiej logiki. Bóg jednak nie może być więźniem ludzkiej logiki.

    Jezus pokazuje im, jak bardzo się mylą. Ludzka logika nie jest w stanie pojąć wielkości Boga, który jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Mówienie o zmartwychwstaniu i chwale, do której zmierzamy, nie jest kwestią ludzkich kalkulacji. 

    To jest właściwy klucz do zrozumienia: nie możemy wierzyć w zmartwychwstanie - ani w Boga - jeśli nie jesteśmy w stanie Bogu zaufać. Bogu, który jest większy,  niż wszystko, co jesteśmy w stanie pojąć i zrozumieć. 

    Nasza postawa może być jedynie postawą zaufania i zgody na Jego wszechmoc nad nami. Ludzkiemu rozumowi trudno jest zaakceptować prawdę o Bożej wszechmocy. Potrzebne jest serce, które potrafi zaufać. Zrezygnować z oporu rozumu, z przekonania o własnych możliwościach i zaufać Bogu.


1. Czy nie podporządkowuje Boga swoim ludzkim kalkulacjom?

wtorek, 6 czerwca 2023

Wtorek 9. Tygodnia Zwykłego

    Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić? (Mk 12,14).


    I znowu atak. Zdeterminowani, by położyć kres temu Człowiekowi, który burzy im krew, demaskując fałsz, zakłamania, stając po stronie biednych, grzeszników, cierpiących. 

    Trzeba znaleźć coś, co posłuży jako oskarżenie przez rzymską władzą lub coś, za zachwieje Jego popularnością, zniszczy autorytet u ludzi.

    Czy wolno? Mamy płacić czy nie płacić? System zero jedynkowy. Bez względu na to, jak odpowie, przegra. Jeśli powie tak, ci wszyscy, którzy doświadczają ucisku ze strony Rzymu, ubogi lud, odwrócą się od Niego. Jeśli powie nie, narazi się Rzymowi - to będzie jawne wezwanie do buntu przeciwko władzy. To wystarczy, aby Go skompromitować i wykończyć.

    Jezus patrzy jednak nieco dalej, niż im się wydawało, sięga poza pozory i fałszywe pochlebstwa, poza obłudne słowa. Inteligentna odpowiedź musiała ich zaskoczyć. Misternie zastawiona pułapka znów nie zadziałała. 

    Bogu, co należy do Boga. A jeśli w całym Jego przesłaniu Bóg jest centrum wszystkiego i wszystko należy do Niego, to jasne, że ostatecznie wszystko musi być Bogu oddane. 

    Niestety, te słowa Jezusa chętnie są wykorzystywane przez tych, którzy są  legitymizować nieprawość. Tak łatwo wyciągnąć z nich wniosek, że w sprawach gospodarczych, politycznych czy społecznych należy zaakceptować to, co prawowita władza ustanawia za pomocą praw. Z pewnością można to tak rozumieć, ale tylko wtedy, gdy jest to naprawdę sprawiedliwe i naprawdę legalne. Nie można usprawiedliwiać praw, które są sprzeczne z wolą Bożą, objawioną w Jezusie. 

    Nie można bawić się Bożym Słowem, aby legitymizować prawa, instytucje czy struktury, które są niesprawiedliwe. 


1. Czy potrafię zauważać pochlebstwa i nie ulegać fałszywym pochwałom?

poniedziałek, 5 czerwca 2023

Poniedziałek 9. Tygodnia Zwykłego

    
Nie czytaliście tych słów w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w oczach naszych». I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim powiedział tę przypowieść. Zostawili więc Go i odeszli (Mk 12,10-12).


    Przypowieść Jezusa jest jasna. Jego przeciwnicy natychmiast zrozumieli, że mówi o nich. 

    Najpierw byli prorocy, wysłani przez Boga, aby prowadzić Jego lud. Prorocy odrzuceni, źle traktowani, zabijani przez tych, w których rękach Bóg umieścił plan zbawienia. Ostatni z nich, Jan Chrzciciel, również został zabity przez wielkich i potężnych. 

    Bóg posłał umiłowanego Syna: On też będzie odrzucony, fałszywie oskarżony, zamordowany. 

    Faryzeusze i arcykapłani powzięli już plan zabicia Jezusa, doskonale rozumieją, że Jezus mówi o nich. Ale czas jeszcze nie nadszedł, dlatego odchodzą. Wiedzieli, że trzeba poczekać na właściwy moment. W rzeczywistości niewiele obchodził ich Bóg i Jego wola: ten Nauczyciel  z Nazaretu naruszył ich interesy, ich autorytet, ich władzę i dobrą opinię. Trzeba się Go pozbyć.

    Głoszenie miłości Boga i Ewangelii Jezusa, nazywanie po imieniu zła, które jest sprzeczne z Bożym planem, zawsze wywoła gniew, odrzucenie i przemoc ze strony tych, którzy czerpią korzyści kosztem cierpienia innych i odrzucają Boży plan. Droga zbawienia wiedzie zawsze przez Krzyż.

    Źle, jeśli doświadczać odrzucenia potężnych, sprzymierzamy się z nimi. Źle, jeśli zamiast być po stronie ubogich, dzielić ich los i głosić im nadzieję Królestwa, fotografujemy się z potężnymi tego świata i stajemy po ich stronie, żyjemy jak oni i uciszamy proroków. Czy nie uciekamy od Krzyża, za cenę zgniłych kompromisów i nie przestajemy ufać Temu, który przyodziewa polne kwiaty i zaprasza do sprawiedliwości?

    Nadejdzie dzień, w którym Syn Człowieczy powróci, a Ojciec uczyni sprawiedliwość, nowe Królestwo zrodzone z Miłości i Krzyża stanie się rzeczywistością. Po której stronie nas wówczas znajdzie, gdy nadejdzie czas?


1. Czy słowa Jezusa skłaniają mnie do refleksji, powodują dyskomfort i dobre samopoczucie, kiedy wybieram zło?

    

niedziela, 4 czerwca 2023

Uroczystość Najświętszej Trójcy

Jeśli posiadłem Twoją łaskawość, niechże mój Pan zechce iść razem z nami. Bo ten lud jest wprawdzie twardego karku, ale Ty możesz odpuścić nasze grzechy i nasze nieprawości i my będziemy należeli do Ciebie (Wj 34,9).

Bo tak Bóg umiłował świat, że Syna jednorodzonego wydał, aby każdy wierzący w Niego nie zginął, lecz otrzymał życie wieczne (J 3,16).


     Nasza liturgia, Msza święta, nabożeństwa, są pełne odniesień związanych z Trójcą. W nich wzrastaliśmy od dziecka i czasem często mechanicznie je powtarzamy. Co chcemy wyrazić, kiedy mówimy: Przez Chrystusa, Tobie, Boże Ojcze, w jedności Ducha Świętego albo kiedy śpiewamy Chwała na wysokości Bogu, czy robimy znak krzyża  w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego? Czy to jakoś przekłada się na nasze życie? Na nasze doświadczenie Boga? Nasze życie wiary?

     Podobnie jak w przypadku wielu innych ważnych rzeczy, jak wolność, nadzieja, przyjaźń, miłość, piękno, miłosierdzie, teoria nie wystarcza. Dużo ważniejsze jest osobiste doświadczenie, przeżycie tych rzeczywistości, odczuwanie tych rzeczywistości. 

    Tak samo jest w odniesieniu do tajemnicy Boga – Trójcy. Zanim spróbujemy zrozumieć i zobaczyć, co to znaczy, trzeba zadać sobie pytanie zupełnie inne: w jaki sposób Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty są obecni w moim życiu, jak doświadczyłem i doświadczam Ich w moim życiu.


1. Na ile przeżywam udział w Eucharystii jako uczestnictwo w życiu Boga, w życiu Trójcy Przenajświętszej? Czy odkrywam bliskość Boga w mojej codzienności?

    

sobota, 3 czerwca 2023

Sobota 8. Tygodnia Zwykłego

    Będąc jeszcze młodym, zanim zacząłem podróżować, szukałem jawnie mądrości w modlitwie. U bram świątyni prosiłem o nią i aż do końca szukać jej będę (Syr 51,13-14).

    Jezus im odpowiedział: «Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię (Mk 11,29).


    Autor pierwszego czytania wychwala Boga i opowiada o swoim staraniu na drodze zdobywania mądrości. Przez całe życie do niej dążył, proces nie jest zakończony, ale już może cieszyć się owocami. Chociaż droga ku mądrości była związana z wysiłkiem i staraniem - walczyłem o nią, chwali Boga, bo może się delektować owocami mądrości - znalazłem dla siebie rozległe wykształcenie i podążać jej ścieżkami - idę jej śladami

    Podobnie psalmista wypowiada pochwałę Bożych przykazań, które dają pokrzepienie, wzbogacają, przynoszą radość. Dla tego, który nimi żyje stają się najcenniejszym skarbem, cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze.

    Konfrontacja Jezusa z faryzeuszami po dokonaniu porządków w świątyni ukazuje Bożą Mądrość w praktyce życia. To nie była miła rozmowa, Jezus został zaatakowany. Zachowuje spokój, nie wchodzi w polemikę z przeciwnikami, nie próbuje przedstawiam im swoich racji, bo wie, że nie po to przyszli, by poznać prawdę, lecz by znaleźć powód do aresztowania. Jezus odsłania ich złe intencje, demaskuje zakłamanie i obłudę. 

    To trudna lekcja dla nas, którzy tak bardzo lubimy mieć rację i staramy się często o to, by inni ją uznali. Zamiast wdawać się w jałowe polemiki i dyskusje, realizować dobro, by ono mówiło. Jeżeli Mi nie wierzycie, uwierzcie chociaż dziełom, które mówią o Mnie; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie. Jeżeli do kogoś nie przemawia dobro i miłość, tym bardziej nie przemówią słowa i argumenty.


1. Czy proszę dla siebie o dar życiowej mądrości? Czy jej szukam i się o nią staram?

piątek, 2 czerwca 2023

Piątek 8. Tygodnia Zwykłego

    Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie... Uczył ich mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców" (Mk 11,14.17).


    Święty Marek ukazuje dwa znaki wyrażające oschłość i jałowość zewnętrznej religijności, znaki, które wyrażają niewierność ludu wobec przymierza zawartego z  Bogiem. Te znaki to: figowiec, który nie rodzi owoców i wypędzenie sprzedawców ze świątyni. 

    Już prorocy potępiali pusty i jałowy kult pozbawiony wiary. W Nowym Testamencie potępienie dla takiej formy oddawania czci Bogu pojawia się wiele razy. Religia samych modlitw, nabożeństw - nawet najwznioślejszych, grup religijnych i ruchów apostolskich jest bezużyteczna, jeżeli nie przyczynia się do przemiany ludzkich serc i rozwiązania problemów ubogich.

    Nie wystarczy dawać chleb głodnym, odziewać nagich, jeżeli za tym nie idzie wysiłek, by pomóc im zobaczyć własną godność. 

    Myślę o rewolucji, jaką wniósł w życie Rzymu, a następnie Europy św. Józef Kalasancjusz, który nie ograniczył się do tego, by najuboższym dzieciom dać chwilę spokoju i napełnić ich żołądki, ale poprzez nauczanie i wychowanie otwierał przed nimi nowe perspektywy i dawał realną szansę na lepsze i godne życie. Szkoła stała się narzędziem do przemiany świata, stosunków społecznych, do poprawy życia. 

    Dla Jezusa przywracanie godności ludziom było priorytetem. 


1. Jak moja więź z Bogiem przekłada się na relacje z ludźmi?


czwartek, 1 czerwca 2023

Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

    Dlatego przychodząc na świat, mówi: "Nie pragnąłeś daru ani ofiary, lecz utworzyłeś mi ciało. Całopalenia i ofiary za grzechy nie zadośćuczyniły Twoim oczekiwaniom. Wtedy rzekłem: Oto przychodzę - w zwoju księgi tak o mnie jest napisane - aby spełnić Twoją wolę, Boże" (Hbr 10,5-7).

    I po raz drugi odszedłszy, znowu zaczął się modlić, mówiąc: "Ojcze mój, skoro nie może ominąć Mnie ten kielich, tak bym go nie wypił, niech się spełni Twoja wola (Mt 26,42).


    Kiedy patrzymy na kapłaństwo, pojawia się pewne niebezpieczeństwo utożsamienia go z sakramentami. Ale Jezus nie był kapłanem sakramentów.

    Chrzest - wiemy, że On sam przyjął chrzest, ale raczej nikogo nie ochrzcił. Ten, który otrzymał, był chrztem nawrócenia. Ale On oczekuje od nas chrztu, który jest przyjęciem Ducha Świętego. 

    Bierzmowanie - kiedy Duch Święty zstąpił na apostołów w dzień Pięćdziesiątnicy, Jego już nie było, zakończył swoją ziemską misję. 

    Eucharystia - pierwsza, która była Ostatnią Wieczerzą - niosła skarb całego życia: Ciało wydane, Krew przelana - na Krzyżu.

    Pojednanie - wiele razy udzielał przebaczenia i objawiał miłosierdzie Ojca. Całe Jego życie polegało na otwieraniu drzwi przebaczenia i pojednania. Chociaż nie używał sakramentalnej formuły w pełnym brzmieniu.

    Namaszczenie chorych - troszczył się o zdrowie tych, którzy cierpieli, leczył, uzdrawiał, rozesłał uczniów, aby namaszczali olejem i wypraszali zdrowie. 

    Kapłaństwo - nie należał do rodu kapłańskiego, Jego kapłaństwo nie jest związane z kultem świątyni jerozolimskiej. To On jest ofiarą, kapłanem i ołtarzem.

    Małżeństwo - był na weselu w Kanie Galilejskiej, ale nic nie wskazuje na to, by błogosławił nowożeńcom czy był chociażby zaprzysiężonym świadkiem. Był na przyjęciu. 

    A zatem? Kapłan? 

    Jego kapłaństwo to:

* kapłaństwo bliskości - Ja jestem z wami, po wszystkie dni, aż do skończenia świata...

* kapłaństwo wdzięczności - Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś... Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi...

* kapłaństwo życia - Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne...

* kapłaństwo zasłuchania - Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości...

* kapłaństwo hojności - zjedli wszyscy i nasycili się. Zebrali potem dwanaście pełnych koszy z kawałkami chleba...

* kapłaństwo...


 1. W jaki sposób przejawia się w moim życiu udział w kapłaństwie Chrystusa, w które zostałem włączony mocą chrztu?