zachód słońca

zachód słońca

środa, 17 lipca 2024

Środa 15. Tygodnia Zwykłego

    Działałem siłą mej ręki i własnym sprytem, bom jest rozumny. Przesunąłem granice narodów i rozgrabiłem ich skarby, a mieszkańców powaliłem, jak mocarz (Iz 10,13).

    Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mt 11,25b).


    Te dwa fragmenty wydają się kłócić w dzisiejszej liturgii. Z jednej strony wielka pycha, która swojemu rozumowi i sile zawdzięcza podboje i zagarnianie coraz większych skarbów, a z drugiej pochwała pokory i prostoty, Jezusowe Magnificat. 

    Pycha skupia uwagę na sobie, własnych zasługach i zdolnościach, wszystko zawdzięcza sobie. Pycha i samozadowolenie prowadzi do duchowej ślepoty, która nie potrafi zobaczyć, jak wiele w życiu zawdzięczamy innym, a nie sobie, pycha zamyka nasze horyzonty, rodzi arogancję i pogardę wobec innych, co ukazuje przepowiednia Izajasza. Pycha Asyrii prowadzi do tego, że sobie przypisuje władzę i jej nadużywa.

    Prostota wyraża się pokorą, nie oczernia siebie, ale uznając własną wartość, wypowiada jednocześnie wdzięczność za wszelkie dobro, które zawdzięcza innym. Prostota potrafi uznać własne ograniczenia i dlatego jest w stanie otworzyć się na wyższą mądrość, która pochodzi od Boga, Pana nieba i ziemi.

    Święta s. Benedykta od Krzyża, Edyta Stein, jako jedno z wydarzeń, które skłoniło ją ku Bogu, ku nawróceniu, wymienia spotkanie prostej kobiety, wchodzącej do kościoła, aby się pomodlić. 

    Zatrzymaliśmy się w katedrze na kilka minut; i gdy rozglądaliśmy się w pełnej szacunku ciszy, weszła kobieta niosąca koszyk z targu, uklękła w jednej z ławek, by się krótko pomodlić. To było dla mnie coś zupełnie nowego:... Jest ktoś, kto przerwał swoje codzienne zakupy, by wejść do tego kościoła, mimo że nie było tu nikogo innego, tak jakby wszedł tutaj, by odbyć intymną rozmowę. Nigdy tego nie zapomnę.

    Ta kobieta, jej świadectwo wiary i bliskości Boga, zupełnie nieświadomie, stało się zaczynem nawrócenia i zrodziło świętą.


Na ile wiara i pobożność ludzi prostych i ubogich jest dla mnie świadectwem? 

wtorek, 16 lipca 2024

Wtorek 15. Tygodnia Zwykłego, wsp. NMP z Góry Karmel

    Uważaj, bądź spokojny, nie bój się! Niech twoje serce nie słabnie (Iz 7,4a).


    Planując wyjście na jakiś wymagający szczyt, każdy, kto chodzi po górach, zabiera odpowiedni strój, sprzęt, przygotowuje się od strony kondycyjnej, szuka sprzyjającej pogody, zapoznaje się z mapą trasy, którą trzeba pokonać. 

    Ale kiedy wydarzy się coś nieoczekiwanego, musi zachować spokój i jasność oceny sytuacji, by wszystko nie obróciło się przeciwko niemu, by nie stracić życia. 

    Są takie sytuacje w życiu, które są jak wspinaczka na najwyższe szczyty, ale najczęściej przychodzą w sposób niespodziewany, nagle, bez uwzględnienia naszego przygotowania, sił, jakie posiadamy. Mierząc się z nimi możemy wyjść z nich umocnieni, ale mogą nas też mocno poranić i doprowadzić do upadku. 

    Opisane wydarzenia z panowania Achaza przekazują nam ostrzeżenie: atak nastąpi, ale kiedy zachowasz ufność i spokój, Bóg stanie się wystarczającą siłą, aby nie poddać się i stawić czoła przeciwnościom. Prawdziwa odporność na różne uderzenia i niesprzyjające sytuacje opiera się na fundamentach, na których budujemy nasze życie. Jeśli brakuje solidnego fundamentu, rzadko udaje się z pośród przeciwności wyjść z podniesioną głową.


Jak reaguję wobec trudnych sytuacji? Gdzie i na czym opieram swoje zaufanie?

poniedziałek, 15 lipca 2024

Poniedziałek XV Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Pompiliusza Marii Pirrottiego i św. Bonawentury

    Co mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce (Iz 1.11a.12-13a).

    Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz (Mt 10,34).


    Ostre słowa proroka do Izraela, do ludzi gwałtownych, aroganckich, godnych takiego samego potępienia, na jakie zasłużyły Sodoma i Gomora. To nie mogło być dobrze przyjęte. Niewielu ludzi denerwuje się tak bardzo, jak religijni szarlatani, gdy mówi się im, że ich religijność jest fałszywa. 

    Czy myślisz, że cieszę się, gdy przychodzisz do świątyni i składasz ofiarę? Bóg przez proroka mówi: jest wprost przeciwnie! Czy myślicie, że nie widzę waszych serc? Czy myślicie, że nie widzę, jak traktujecie ubogich przez pozostałe sześć dni tygodnia? To wszystko jest fałszywe, na pokaz i dlatego jest odrażające i obrzydliwe.

    Bóg upomina się o krzywdzonych i wzywa do sprawiedliwości. Dopiero wówczas kult może stawać się przyjemny Bogu.

    W świecie, w którym żyjemy, są rzeczy, o które toczą się prawdziwe wojny. Wszyscy pewnie mamy takie doświadczenie, że w naszych rodzinach są takie tematy, o których lepiej nie rozmawiać, bo zawsze kończą się awanturą i podziałami. Jednym z takich tematów staje się dzisiaj Jezus. A to wiąże się z tym, że wobec Jezusa nie da się pozostać obojętnym. Trzeba się opowiedzieć: albo za Nim, albo przeciwko Niemu. 

    Jego osoba, przesłanie i życie są tak wyraziste, że tworzą podziały. Są tacy, którzy czują się atakowani już przez sam fakt, że ktoś podejmuje Jezusowy styl życia, bo staje się wyrzutem sumienia i odpowiadają agresją. Inni atakują symbole, reagują pogardą, nienawiścią... W ten sposób rodzi się wojna, ponieważ niektórzy nie wierzą i gardzą tymi, którzy wierzą, a inni wierzą i konfrontują się z tymi, którzy nie wierzą. 

    Dzisiaj można zobaczyć dodatkowy problem, który jest owocem społeczeństwa, które jest coraz dalej od Boga, nie dlatego, że Go nie ma, ale dlatego, że uparliśmy się nie uznawać Jego obecności. Tworzymy świat bez Boga, wielkiego zapomnianego i wielkiego nieznanego.

    I ta rzeczywistość zmusza nas do zastanowienia się nad tym, co Chrystus oznacza dla każdego z nas. To jest wojna, którą wywołał Chrystus, walka o wiarę i życie lub walka o inne wartości, które nie mają nic wspólnego z Ewangelią. 


Na ile moje serce wrażliwe jest na krzywdę innych i sprawiedliwość?

niedziela, 14 lipca 2024

XV Niedziela Zwykła

    Od trzody bowiem wziął mnie Pani rzekł do mnie Pan: „Idź, prorokuj do narodu mego izraelskiego (Am7,15).

W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1,4).

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich pod dwóch (Mk 6,7).


       Kiedy słuchamy dzisiejszej Ewangelii, łatwo ulec pokusie i uznać, że te wskazania Jezusa skierowane są do innych: misjonarzy, zakonników i zakonnic, kapłanów i tych nielicznych świeckich, którzy podejmują działania duszpasterskie. Adresatami Ewangelii byli jednak bracia i siostry w wierze, wszyscy.

     Święty Marek mówi nam nieco wcześniej, przed rozesłaniem, że Jezus ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. To jedna z definicji tego, co znaczy być chrześcijaninem, uczniem Jezusa: być z Nim i być posłanym.

    Po pierwsze: Być z Nim. Mieć z Jezusem osobistą relację, więź przyjaźni. Znać Go. Być z Nim, to słuchać Jego nauki. Uczeń oznacza tego, który się uczy. 

Po drugie, modlitwa na wzór Jezusa. Zawsze znaleźć czas na to spotkanie i rozmowę z Ojcem, by z niej czerpać życiodajne soki, siłę i wewnętrzny pokój. Szukać i znajdować czas dla budowanie niezwykłej więzi… 

     Być z Jezusem to być  z uczniami Jezusa. Sam im powie: wy jesteście uczniami moimi… jeśli się wzajemnie miłujecie. Być uczniem Jezusa, to być bratem dla innych uczniów, być wspólnotą.

     Być z Nim i być posłanym…, to znaczy dzielić się swoim doświadczeniem Boga.


Czy moje życie, moje słowa i styl życia są świadectwem wiary?

sobota, 13 lipca 2024

Sobota 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Andrzeja Świerada i Benedykta, pustelników

    Potem usłyszałem głos Pana. Pytał: "Kogo mam posłać? Kto zechce pójść do tego ludu?" Odezwałem się: "Oto ja! Mnie poślij" (Iz 6,8).

    Uczeń nie jest ponad nauczycielem ani sługa nad swym panem. Wystarczy uczniowi, by stał się jak jego nauczyciel, a sługa - jak jego pan (Mt 10,24a).


    Powołanie Izajasza, powołanie uczniów, powołanie patronów dnia... Często powracają w liturgii te chwile, kiedy możemy przyglądać się drodze powołania różnych postaci biblijnych czy świętych. Tak często, że chyba czasem przestajemy właściwie ich słuchać. Podobnie może stać się z przeżywaniem własnego powołania, czy to do życia małżeńskiego, zakonnego czy kapłańskiego. Możemy patrzeć na swoje powołanie jako jakiś moment w historii, mniej lub bardziej wyraźny, kiedy dokonany został wybór.

    Ale powołanie Izajasza, o którym mówi dzisiaj liturgia, powołanie Andrzeja Świerada i Benedykta, moje osobiste powołanie, to nie jest jedynie jakaś historia z przeszłości, historia o czymś, co się wydarzyło raz, w określonym momencie dziejów. Powołanie to historia, która dzieje się każdego dnia, historia Bożego uwodzenia i naszej odpowiedzi. 

    Każde powołanie, które spotykamy na kartach Biblii, jest zapisem codziennego spotykania się z Bogiem. Jak w każdym spotkaniu muszą pojawić się dwie strony. Boskość przejmuje inicjatywę, ale do nas należy udzielenie odpowiedzi, nie tylko na chwilę, ale odpowiedzi, która rozciąga się na całe życie, odpowiedzi, która nas przemienia, która wypełnia nasze życie. 


Czy patrzę na moje życie jako drogę dojrzewania i wzrastania?

piątek, 12 lipca 2024

Piątek 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Brunona z Kwerfurtu

    Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich (Oz 14,5).

    Duch Ojca waszego będzie mówił przez was (Mt 10,20b).


    Bóg wyznaczył czas pokuty, prowadząc do nawrócenia serca ludu wybranego. Obdarza miłością w sposób szczodry, hojnie, ponad miarę. 

    Ten obraz Bożej miłości odsłonił przed nami Jezus, opowiadając przypowieść o synu marnotrawnym, gdzie miłosierdzie Ojca przecina nawet wyuczoną mowę syna marnotrawnego.

    O takiej miłości mówił także św. Paweł Efezjanom w swoim liście (Ef 2,1-10). Inicjatywa tej bezinteresownej miłości zawsze ma swoje źródło w Bogu. 

    Kiedy wszystko wydaje się stracone, pojawia się Boża miłość, regenerująca miłość, którą Ozeasz ukazuje poprzez obraz kwitnących kwiatów i obfitość owoców. 

    Odejście od bożków, usunięcie tego wszystkiego, co blokuje relację z Bogiem, człowiek może doświadczyć, że Pan jest źródłem naszego wzrostu i owocowania.

    Jezus dobrze znał świat, do którego posyłał swoich uczniów: jak owce między wilki. Głoszenie Ewangelii zawsze wiąże się z pewnymi niewygodami, a czasem z przeciwnościami czy prześladowaniami, ponieważ Ewangelia demaskuje kłamstwo, a prawda czasem boli. Wiedział o tym dobrze św. Bruno z Kwerfurtu, który wysłany przez papieża z Ewangelią do pogan, nie uciekł do miejsc, gdzie było łatwiej głosić, ale jako dobry pasterz oddał życie dla Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka...


Czy dziękuję za jakiś szczególny moment, w którym doświadczyłem Bożej miłości?

czwartek, 11 lipca 2024

Święto św. Benedykta, opata, patrona Europy

   Jeśli, synu, nauki me przyjmiesz i zachowasz u siebie wskazania, ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności nakłonisz swe serce, tak, jeśli wezwiesz rozsądek, przywołasz donośnie rozwagę, jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pożądać jej będziesz jak skarbów - to bojaźń Pańską zrozumiesz, osiągniesz znajomość Boga. Bo Pan udziela mądrości, z ust Jego - wiedza, roztropność: dla prawych On chowa swą pomoc, On - tarczą żyjącym uczciwie (Prz 2,1-7).

    Wy, którzy poszliście za Mną... I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy (Mt 19,28b-29).


   Głos Boży towarzyszy człowiekowi i dociera na różny sposób do ludzkiego serca. 

  Głos mądrości i roztropności, sprawiedliwości i prawdy, pamięci i nadziei. Czasami ten głos wołał w czasie burzy, innym razem był słyszalny w delikatnym powiewie wiatru. Czasem przez pośrednictwo proroków, a czasem bezpośrednio. Ale nigdy nie pozostawił żadnego pielgrzyma wiary opuszczonego na pastwę losu.

    Ten głos zawisł nad głową Abrahama, zafascynował Mojżesza, unosił się wraz z dźwiękiem cytr w niewoli babilońskiej.  

    Kiedy na przełomie IV i V wieku Rzym uczynił chrześcijaństwo swoją oficjalną religią, Kościół przeżył najważniejszy kryzys polityczny i społeczny, a w konsekwencji kryzys obyczajów, wartości i wiary. 

   W tym momencie głos Pana objawił się w pokornym i prowokacyjnym życiu człowieka, który wbrew wszystkiemu i wszystkim postanowił wycofać się i poszukać Boga. 

     Swoim gestem i słowem, wcielonym w nowe życie zakonne opisane przez Regułę, św. Benedykt ukazał niezwykłą drogę w świecie, gdzie wszystko groziło ruiną.

    Posłuchaj, synu, nakazów Mistrza i nachyl ucho swego serca; chętnie przyjmij radę pobożnego ojca i naprawdę ją wypełnij... Cóż może być słodszego dla nas, drodzy bracia, niż ten głos Pana, który nas zaprasza? Zobacz jak Pan pobożnie ukazuje nam drogę życia (Wstęp do Reguły). 

    Na tym benedyktyńskim szepcie zbudowany został gmach Europy, duchowy gmach. Dziś ten gmach  jest może tak samo kruchy i chwiejny, wobec odrzucania duchowego dziedzictwa i budowania na piaskach nowych idei. 

   Ale głos Pana jest słyszalny również dziś: wy, którzy poszliście za Mną... I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.


Czy staram się wsłuchiwać w głos Boga i pogłębiać wiarę?

środa, 10 lipca 2024

Środa 14. Tygodnia Zwykłego

    Posiejcie sobie sprawiedliwość, a zbierzecie miłość; karczujcie nowe ziemie! Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć (Oz 10,12).

    Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).


     Liturgia zaprasza nas do przyjrzenia się naszemu powołaniu i misji, zadaniu, jakie zostało nam powierzone. Każdemu bez wyjątku. Pierwotnym powołaniem każdego z nas jest bowiem bycie uczniem Jezusa. To z niego wyrastają inne, szczególne wezwania do głoszenia Ewangelii, poprzez małżeństwo czy kapłaństwo, i wzrastanie w świętości. 

    Podmiotem i przedmiotem każdego chrześcijańskiego powołania jest Bóg, nikt inny. W tej jedynej miłości wypływa miłość ludzka. I wszystkie nasze ziemskie miłości muszą być podporządkowane tej jedynej, pierwotnej miłości - miłości Boga. 

    Tylko w oparciu o tę miłość możemy siać sprawiedliwość i oczekiwać plonu miłości i miłosierdzia. Jesteśmy wezwani do siania i czekania na Jego miłosierdzie. 


Jakie ziarno rozsiewam wokół siebie swoimi słowami, czynami, wyborami i decyzjami? 



wtorek, 9 lipca 2024

Wtorek 14. Tygodnia Zwykłego

    Odrzucam cielca twojego, Samario, gniew mój się na nich rozpala. Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on bogiem; w kawałki się rozleci cielec samaryjski. Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale służą mu jedynie do grzechu (Oz 8,5-6.11).

    Faryzeusze mówili: "Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy" (Mt 9,34).


    Nam też zagraża zapomnienie o Bogu żywym i stworzenie sobie bogów według naszego upodobania. Możemy stworzyć kult, który nam odpowiada. 

    Możemy tworzyć dla siebie pustą religijność, kult bez życia, bożki, które noszą imię pieniędzy, zmysłowości, ambicji, zaszczytów, władzy, przyjemności, sukcesu, ideologii: bożki, które nie mają życia.

    Obrazem do dzisiejszej Ewangelii może być anegdota o pewnym szefie, który pewnego dnia spotkał swojego pracownika, który siedział zmęczony, blady, wyraźnie mu coś dolegało. Zapytał zatem podwładnego, co takiego się dzieje, że tak kiepsko wygląda, że taki zmęczony. Podwładny spojrzał na niego, a następnie zmęczonym głosem powiedział: 

- Mogę odpowiedzieć na to pytanie, ale Pan i tak mi nie uwierzy... 

 - Ależ oczywiście, że ci uwierzę, powiedz, co się dzieje...

- Pracowałem od kilku tygodni zbyt ciężko, dlatego jestem zmęczony.

- Nie wierzę ci - odpowiedział pracodawca.

    Faryzeusze przypominają tego szefa. Bez względu na to, co czyni Jezus, jakich cudów są świadkami, nie chcą uwierzyć. Potrafią nawet znaleźć uzasadnienie dla swojej niewiary, przypisując Jezusowi konszachty z diabłem. 


Czy nie podchodzimy czasem do ludzi, a nawet do Boga, z uprzednio założoną niewiarą czy brakiem zaufania? Może dlatego tak trudno zobaczyć później dobro...

poniedziałek, 8 lipca 2024

Poniedziałek 14. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Jana z Dukli

    Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił... Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza (Mt 9,18a.20).


    Nazywał się Jair. Z wiarą przyszedł do Jezusa. Był człowiekiem, który był znany w społeczności - zwierzchnik synagogi. Ale ani jego społeczna pozycja, ani pieniądze, nie mogły rozwiązać problemy jego córki. Udał się więc do Jezusa? Może za późno i stało się to, co było nieuniknione? Dziewczynka zmarła nie chcąc więcej niepokoić Mistrza. Tu kończyła się wiara Jaira. Śmierć kończyła możliwość działania. Teraz to Jezus przejmuje inicjatywę. Przywrócił zmarłą do życia. 

    Jair miał wiarę, ale nie potrafił zobaczyć, że Jezus, że Bóg jest Bogiem żywych, Bogiem życia. Jezus wypędza z domu żałobników - symbol śmierci, tych wszystkich, którzy wiedzą, że już nic nie da się zrobić, i dokonuje cudu.

    Nazywała się... niestety, tego nie wiemy. I nie jest to ważne. Do historii przeszła jako ta, która cierpiała na chroniczny krwotok. Jej spotkanie z Jezusem ma miejsce na drodze do domu Jaira. Ona, nieważna kobieta bez imienia, podeszła do Jezusa z tyłu, po prostu dotknęła Jego płaszcza, nic więcej. Nie prosiła jak Jair, nie mogła prosić, by poszedł do jej domu. Nie była nikim ważnym w tej społeczności, nie stała na czele żadnej synagogi. Była chorą kobietą, a choroba uczyniła ją religijnie nieczystą. Nie chciała nadużywać Jego cennego czasu. Wystarczy dotknięcie, by dokonał się cud. 

    Jair i owa nieznana z imienia kobieta reprezentują mężczyzn i kobiety wszystkich czasów, ludzi przeżywających problemy, trudności i życiowe tragedie, którzy z determinacją stawiają życiu czoła do momentu, aż zdają sobie sprawę, że już nic więcej nie da się po ludzku zrobić. Szukają pomocy u Jezusa, on otwarcie prosząc, ona po cichu, w ukryciu, zdesperowani i naznaczeni piętnem tragedii oraz pieczęcią wykluczenia. 

    Twoja wiara cię ocaliła... Nie bój się, wierz tylko... Zawsze wiara. Wiara, która przyprowadziła ich do Jezusa, by mógł dokonać się cud.


Czy wierzę, kiedy proszę Jezusa?

niedziela, 7 lipca 2024

XIV Niedziela Zwykła

    
Powiedz im: To mówi Pan. Oni pewnie nie posłuchają i nie będą się przejmować, ale przynajmniej dowiedzą się, że ty jesteś prorokiem pośród nich (Ez 2,4-5).

    Abym się nie wynosił, dany mi został dla mego ciała kolec, posłaniec szatana, aby mnie policzkował, żebym się nie wynosił (2 Kor 12,7b).

    Jezus powiedział do nich: "Nigdzie nie lekceważą proroka, jak tylko w jego ojczyźnie, wśród jego krewnych i w jego domu (Mk 6,4).


    Ezechiel został deportowany do Babilonu wraz ze wszystkimi Żydami, którzy mogli być przydatni dla interesów Imperium. Tam usłyszał wezwanie, by zwrócić się do ludu o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach, ludu upartego i zbuntowanego. Pan zwraca się do niego w słowach synu człowieczy, przypominając mu o skromnym stanie. To człowiek z wadami i ułomnościami, od których żaden śmiertelnik nie jest wolny. Mówił jednak dobrze, a ludzie go słuchali. 

    Jego rodacy, deportowani wraz z nim, nie byli bardziej grzeszni od innych ludzi. Odeszli jednak od Bożego życia. Pragnieniem Boa jest to, by nie mogli Mu zarzucić, że milczał lub porzucił swój lud w trudnych czasach. 

    Kruchy prorok i jego uparci rodacy, którzy nie chcą go słuchać...

    Doświadczenie Jezusa św. Marek opisuje w mocnych słowach: powątpiewali o Nim i lekceważyli. Jego krewni i sąsiedzi. Nawet nie zadali sobie trudu, by Go posłuchać. Jezus nazywa to brakiem wiary.

    Pan Bóg ma upodobanie i zwyczaj wybierania ludzi słabych i kruchych na swoich posłańców. Aby usłyszeć przesłanie potrzeba wyjść poza ograniczenia tego, który przesłanie głosi.

    Wciąż aktualne niebezpieczeństwo jest takie, że głównymi przeciwnikami, wrogami i przeszkodami dla Ducha są lub będą ci, którzy są wewnątrz, nie świat zewnętrzny, ponieważ jesteśmy uczuleni na zmiany i nowości. 

Czy jestem wystarczająco otwarty na spotkanie z Jezusem? 

sobota, 6 lipca 2024

Sobota 13. Tygodnia Zwykłego, wsp. bł. Marii Teresy Ledóchowskiej

    W tym dniu podniosę szałas Dawidowy, który upada, zamuruję jego szczeliny, ruiny jego podźwignę i jak za dawnych dni go zbuduję, by posiedli resztę Edomu i wszystkie narody, nad którymi wzywano mojego imienia - wyrocznia Pana, który to uczyni (Am 9,11-12).


    Kończymy lekturę Księgi Amosa, która towarzyszyła nam w tym tygodniu. Po zapowiedziach kar i nieszczęść wywołanych niewiernością przymierzu i niesprawiedliwością przychodzi od Boga słowo nadziei.

    Jesteśmy zaproszeni do zaufania Bogu, który chociaż jest wymagający wobec nas i zawartego z nami przymierza, współczuje zawsze naszej słabości. 

    Bóg zawsze zostawia miejsce na nadzieję. Zawsze pozwala nam wrócić. Bóg ma serce Ojca. On sam uleczy rany i odbuduje zrujnowane miasta. Bóg koryguje, ale jego surowość zawsze ma swoje źródło w miłości. Koryguje jak ojciec swojego syna. 

    Jakie pęknięcia czy ruiny są w moim życiu, które Bóg chce naprawić? A w życiu mojej wspólnoty, rodziny, grupy? Jesteśmy zaproszeni do zmiany naszego życia, do pójścia drogą, którą Bóg nam wskazuje, by zbierać i cieszyć się owocami życia. 


Co powinienem oddać Bogu, bo wymaga naprawy w moim życiu?

piątek, 5 lipca 2024

Piątek 13. Tygodnia Zwykłego

    Wasze święta zamienię w żałobę, a wszystkie wasze radosne pieśni w smętne elegie. Nadchodzą dni - mówi Pan - w których wyślę głód do tego kraju, nie głód chleba ani nie pragnienie wody, ale głód słuchania słowa Pana. Od północy aż do wschodu będą biegać wkoło, szukając słowa Pana, ale nie znajdą (Am 8,10a.11-12).


    Amos potępia zakłamanie Izraela. Pobożność, która nie przekłada się na życie, jest pustą pobożnością. Nękanie, oszukiwanie i okradanie biednych, przy fasadowości kultu jest zakłamaniem i pogłębia jedynie zło. Czy w tych słowach nie ma także potępienia dla naszych czasów? Tu już nawet nie chodzi o brak miłosierdzia wobec potrzebujących, ale nieludzkie traktowanie drugiego człowieka. 

    Prowadzenie podwójnego życia jest bardzo subtelną pokusą, która łatwo potrafi znieczulić nasze sumienie. Możemy oszukiwać innych, możemy oszukiwać samych siebie, ale nie potrafimy oszukać Boga.

    Bóg potępia niesprawiedliwość, której poddawani są ubodzy i zapowiada karę. Niesprawiedliwość ściąga mrok, gorycz, poczucie beznadziei. I nawet kiedy będą próbowali odzyskać nadzieję, szukając Bożego Słowa, bo tylko ono jest zdolne przywrócić nadzieję, nie znajdą go. Głód Słowa Bożego wypełni serce tych, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości i oszukują sumienie pozorną pobożnością.


jak moja pobożność przekłada się na relacje z innymi?

czwartek, 4 lipca 2024

Czwartek 13. Tygodnia Zwykłego

    Amazjasz, kapłan z Betel, posłał wiadomość do Jeroboma, króla izraelskiego, zawierającą takie słowa: "Do buntu przeciw tobie w domu Izraela podżega Amos. Kraj nie może już znieść tych wszystkich jego słów (Am 7,10).


    Nastąpił już podział Królestwa Dawida, istnieje Izrael i Juda. Betel, gdzie rozgrywa się pierwsze czytanie, było miejscem, do którego udawały się pielgrzymki z północnej części kraju. To w Betel zostało stworzone miejsce kultu jako przeciwwaga dla Jerozolimy. Było to sanktuarium królewskie i stolica Izraela. Amazjasz był kapłanem tego sanktuarium.

    Amos staje się niewygodnym prorokiem, ponieważ potępia fałszywy kult i potwierdza, że nie jest miejsce Boże. To powoduje oskarżenie o spisek przeciwko królowi, o podżeganie do buntu.

    Amos, odpowiadając na oskarżenia, mówi o swoim pochodzeniu i powołaniu. Jest jedynie pasterzem, a nie profesjonalnym prorokiem. To Bóg wezwał go, by podjął prorocką misję, której nie może się sprzeciwić. Wierność Bogu głosi to, co trudne, nie obawia się gróźb i fałszywych zaleceń. 

    Patrząc na postawę Amosa, zawsze możemy zapytać o naszą wierność, umiejętność sprzeciwu tam, gdzie trzeba powiedzieć nie czy odwagę opowiedzenia się po stronie prawdy, gdy trzeba powiedzieć tak.


Czy potrafię z odwagą świadczyć o Bożej prawdzie?

środa, 3 lipca 2024

Święto św. Tomasza Apostoła

        Tak zatem nie jesteście już cudzoziemcami ani przybłędami, lecz współobywatelami świętych i należycie do domu Boga. Postawieni zostaliście jako budowla na fundamencie apostołów i proroków, a jego kamieniem węgielnym jest Chrystus Jezus! (Ef 2,19-20).

    A on rzekł: "Jeżeli na Jego rękach nie zobaczę śladu po gwoździach, i jeżeli nie włożę swego palca w ślad po tych gwoździach, i jeżeli nie włożę swej dłoni w Jego bok, nie uwierzę" (J 20,25b).


    Paweł podkreśla w Liście do Efezjan, a także w wielu innych miejscach to, co nasze chrześcijańskie doświadczenie z całą mocą potwierdza. Cała stabilność i piękno chrześcijańskiej budowli, naszego naśladowania Chrystusa, nie wypływa z nas samych. Sami nie jesteśmy w stanie wznieść nawet jednego metra tej ściany, która tworzy duchowy Kościół. Kamieniem węgielnym, na którym wszystko się opiera, cały budynek naszego duchowego życia, jest Chrystus. Beze Mnie nic nie możecie uczynić. 

    Jeżeli kiedykolwiek pojawia się w nas myśl, że możemy cokolwiek osiągnąć coś poza łaską, kończy się to niepowodzeniem. 

    Tomasz apostoł może zaskakiwać nas swoim sceptycznym podejściem i nieufnością. Jak można w taki sposób traktować świadectwo i słowa najbliższych towarzyszy tej samej drogi, którą dzielili przez trzy lata...

    A jednak, kiedy w uczciwy sposób patrzymy na swoje naśladowanie Jezusa, Tomasz staje się nam bliski. My również jesteśmy wypełnieni słabościami i wątpliwościami, jesteśmy słabi i niekonsekwentni na drodze wiary. Musimy prosić Chrystusa, aby On umacniał naszą wiarę, byśmy mogli wzrastać.


Gdzie szukam umocnienia w wierze? Czy modlę się o przezwyciężenie wątpliwości?


wtorek, 2 lipca 2024

Wtorek 13. Tygodnia Zwykłego

    
Oskarżam całe plemię, które wyprowadziłem z Egiptu i tak mówię: Z wszystkich plemion na ziemi tylko was uznałem, dlatego ześlę na was karę za wszystkie wasze grzechy (Am 3,1b-2).

    Odpowiedział im: "Dlaczego przerażeni jesteście, małej wiary?" Potem wstał, upomniał wichry i jezioro i nastała wielka cisza (Mt 8,26).


    Bóg nie jest przywilejem, ale odpowiedzialnością, dlatego domaga się wierności i sprawiedliwości. Bóg stawia Izraelowi większe wymagania niż innym narodom, ponieważ tylko z Izraelem zawarł przymierze. Izrael jest świadomy swojego wybrania, ale musi też być świadomy tego, do czego się zobowiązał i konsekwencji własnej niewierności. 

    Nie ma skutku bez przyczyny i nie ma przyczyny bez skutku. Niewierność i grzech mają swoje konsekwencje. I chociaż nadejdą trudne dni, Bóg pozostanie ze swoim ludem. Przygotuj się, by stawić się przed Bogiem twym, Izraelu.

    Jezioro Galilejskie nie jest wielkim akwenem. Ale jak każde jezioro, potrafi sprawić wiele kłopotów, kiedy jest targane przez wichry i burze. Wystarczy przypomnieć sobie, co potrafi się dziać na polskimi jeziorami, gdy wiatr potrafi przewracać łodzie.  Podczas burzy jezioro przestaje być przyjemnym i bezpiecznym miejscem, zwłaszcza dla niewielkich łodzi, jakimi posługiwali się tamci rybacy.

    Podczas tej burzy Jezus spał, a uczniowie przechodzili intensywny kurs z modlitwy i zaufania, na dodatek w trybie awaryjnym. To nie były ćwiczenia, ale realne zagrożenie, któremu nie potrafili stawić sami czoła.

    Jezus jawi się jako ten, który ma władzę nad siłami przyrody. Ale podczas burzy śpi, mówiąc nam, że nie zawsze działa tak, jak myślimy, że powinien. Nie zawsze użyje swojej siły, by uciszyć burze. Ale jedno jest pewne, nawet kiedy śpi, jest po naszej stronie. Jest z nami nawet wtedy, kiedy nam się wydaje, że giniemy. 

    W różnych kryzysowych, niebezpiecznych czy najbardziej skomplikowanych sytuacjach, kiedy fale uderzają w tę kruchą łódź naszego życia, On jest obecny. Musimy Mu zaufać...

Czy jestem świadomy zobowiązań, które zaciągnąłem wobec Boga poprzez sakrament chrztu? 

    

poniedziałek, 1 lipca 2024

Poniedziałek 13. Tygodnia Zwykłego

Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. Wtem przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego" "Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz" (Mt 8,18-19).


    Po Kazaniu na Górze, po pierwszych znakach, Jezus jest już znany, staje się popularny, wokół Niego gromadzą się tłumy ludzi. Czego szukali w Jezusie? Byli Nim zafascynowani? Czy spodobał się im Jego plan na życie? A może szukali uzdrawiającej mocy Jezusa? 

    To był moment, w którym wielu wykorzystałoby okazję, by rozszerzyć grono swoich zwolenników. Ale Jezus czyni coś zupełnie odwrotnego. Tym, którzy chcą za Nim iść, daje jasno do zrozumienia, że nie ma im nic do zaoferowania, nawet domu, w którym mógłby ich przyjąć. Mówi im, że pójście za Nim, to radykalny wybór. Nawet więzi rodzinne, dużo mocniejsze w tamtym społeczeństwie niż w naszym dzisiaj, nie mogą stać wyżej niż pójście za Nim. 

    Jezus nie jest politykiem, nie działa pod publiczkę, by zdobyć zwolenników. W tym samym duchu będzie również przestrzegał swoich uczniów przed prześladowaniami, a nawet śmiercią, przed życiową porażką. Ne potrafili Go wówczas zrozumieć.

    Jako uczniowie nie możemy o tym zapomnieć. Pójście za Jezusem nie prowadzi do sukcesu ekonomicznego czy społecznego, nie prowadzi do wygodnego życia.

    To wszystko nie przekreśla atrakcyjności tej drogi. Atrakcyjność dobra, poszukiwania prawdy o tym, kim jest każdy z nas oraz o Bogu, odkrywanie sensu życia to bogactwo tej drogi. Wyrzeczenia dla wierności Jezusowi są warte tego, co staje się zyskiem w naszym osobistym spełnieniu, wierności temu, kim jesteśmy. 


Czy nie oczekuję profitów jako nagrody za bycie przy Jezusie?



    

niedziela, 30 czerwca 2024

XIII Niedziela Zwykła

    Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła» (Mk 5,22-23).


Długa i piękna Ewangelia. Dwa cuda w jednej narracji. Sugestywne zwroty, które słyszymy: Moja córeczka dogorywa…, czemu jeszcze trudzisz nauczyciela?..., Nie bój się, wierz tylko…, Dziecko nie umarło, śpi tylko…, polecił, aby jej dano jeść  - skupiają uwagę i zachęcają do zadawania pytań o znaczenie tego wydarzenia. 

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś. Psalmista w prostych słowach przedstawia swoje doświadczenie śmierci i życia, płaczu i radości. Jest świadomy, że znów może upaść i woła: Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, ale psalm wypełnia dziękczynienie za wyzwolenie z grzech i śmierci. 

Ten psalm jest najlepszą odpowiedzią, jaką możemy dać na zaproszenie, wezwanie Boga skierowane do nas, byśmy żyli Jego życiem. Dar, którego psalmista nie doświadczył, a które jest naszym udziałem, ponieważ Chrystus wyprowadził nas z otchłani  grzechu i  śmierci i przeznaczył do chwały. On, będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was swoim ubóstwem ubogacić. 

Bóg chce życia. Chce, abyśmy byli z Nim na zawsze. Stworzeni na jego obraz i podobieństwo, jesteśmy powołani do życia. Bóg śmierci nie uczynił i nie chce zagłady żyjących. To nasze złe uczynki do niej prowadzą. Grzech niesie w sobie ziarno śmierci. 


Czym jest dla mnie śmierć? Czy wierzę, że Chrystus może mnie wyrwać z niewoli grzechu i śmierci?


sobota, 29 czerwca 2024

Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła

    Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» (Mt 16,13).


    W supermarkecie opinii o Jezusie każdy z nas jest zaproszony do złożenia osobistego wyznania wiary. Każdy z nas jest zaproszony do zmagań, które będzie mógł zakończyć słowami Pawła: w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem...

    Zarówno Piotr jak i Paweł przeszli bardzo głęboki osobisty proces. Spotkanie z Jezusem zmieniło ich w taki sposób, że stali się filarami dla społeczności, wśród których pełnili misję: Piotr wśród Żydów, Paweł wśród pogan. Na nich, na apostołach, zbudowany jest Kościół - na ludziach, którzy doświadczali własnych słabości, ale nie zagubili drogi naśladowania Jezusa. 


Jak odpowiem dziś na pytanie skierowane do mnie przez Chrystusa: Kim dla ciebie jestem?

piątek, 28 czerwca 2024

Piątek 12. Tygodnia Zwykłego, wsp. św. Ireneusza

    A oto zbliżył się trędowaty, upadł przed Nim i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić» (Mt 8,2).


    Po wysłuchaniu Kazania na Górze schodzimy wraz z Jezusem na nizinę. Ale On nie przestaje głosić. Na Górze nauczał poprzez słowa, teraz głosi poprzez znaki. 

    Pierwszy z nich, to uzdrowienie trędowatego, człowieka chorego i wykluczonego poza społeczność, nieczystego. Tym, co ujmuje w tym spotkaniu,  jest bezgraniczne zaufanie trędowatego. Zostaje uzdrowiony, odzyskuje godność, może znów nawiązać relacje z ludźmi. 

    Jezus wyzwala i zbawia, przywraca godność tam, gdzie została ona utracona. 

    Uzdrowiony musi udać się do kapłana. Choroba spowodowała, że został naznaczony społecznym ostracyzmem, wykluczony ze wspólnoty religijnej i społecznej. To samo społeczeństwo, które wcześniej dokonało wykluczenia w imię prawa, musi teraz w imię tego samego prawa przyjąć tego człowieka do wspólnoty.


Czy doświadczam oczyszczenia w sakramencie pokuty? Jak często korzystam z tego sakramentu?

czwartek, 27 czerwca 2024

Czwartek 12. Tygodnia Zwykłego

    W chwili objęcia rządów Jojakin miał osiemnaście lat, a panował w Jerozolimie trzy miesiące. Czynił on to, co jest złe w oczach Pana (2 Krl 24,8a.9a).

    Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie (Mt 7,21).


    Słowa Jezusa są wymagające i trudne. Ktokolwiek mówi o Nim i nazywa Go Panem, powołując się na różne działania w Jego imieniu, jak prorokowanie, wypędzanie demonów czy dokonywane cuda, ale nie jest posłuszny woli Ojca, usłyszy trudną i niezrozumiałą odpowiedź Mistrza: nigdy was nie znałem. 

    Wola Boga nie jest wolą tyrana czy dyktatora, który mówi: ja tu rządzę, jestem tu władcą i cokolwiek powiem, musi się stać. Bóg tak nie działa. 

    Bóg, który wie więcej niż my, Bóg, w którym jest życie, oferuje nam drogę, która prowadzi do życia, i to życia w obfitości. Każdy przejaw Bożej woli służy naszemu dobru, bo On nas kocha. Jeśli prosi nas o miłość, czystość serca, sprawiedliwość, życie w prawdzie, uczciwość, to dlatego, że wie, że jest to droga do szczęścia - ograniczonego tu na ziemi i pełnego w wieczności.

    Jeśli słuchamy Jezusa, ale nie jesteśmy posłuszni, budujemy na piasku. To prosta recepta na chwiejne życie na ruchomych piaskach. Słuchając i będąc posłusznym budujemy na skale. 

    Tę prawdę ukazuje także pierwsze czytanie: król Jojakin czynił to, co jest złe w oczach Pana, a zapłatą była niewola babilońska, wygnanie.  


Czy mam takie doświadczenie, że coś, co budowałem się rozpadło? Czy zastanawiałem się, dlaczego tak się stało?

środa, 26 czerwca 2024

Środa 12. Tygodnia Zwykłego

    Idźcie poradzić się Pana co do mnie, co do ludu i całego pokolenia Judy w związku ze słowami tejże znalezionej księgi. Bo wielki gniew Pański zapłonął przeciwko nam z tego powodu, przodkowie nasi nie słuchali słów tejże księgi, by spełnić wszystko, co jest w niej napisane (2 Krl 22,13). 

    Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?


    Dotykamy jednego z kluczowych momentów historii Izraela. Odnaleziony zostaje zwój Prawa, fundament, na którym Izrael budował swoją tożsamość. Zwoje prawa zaginęły w wyniku najazdów asyryjskich i babilońskich. Król odczytuje, że t najazdy były konsekwencją niewierności i grzechu Izraela, który zapomniał o Bogu i o przymierzu. Prawo najpierw zniknęło z serca, z praktyki życia, a dopiero później zaginęły zwoje Prawa - źródło, do którego można się było odwołać. Izrael bez Prawa, bez Pięcioksięgu, jest ludem bez Boga, bez przymierza, bez kręgosłupa i tożsamości.

    Tym, co jest ważnym podkreśleniem tego fragmentu, to stwierdzenie, że lud przyłączył się do tego przymierza. Przymierze nie jest zawarte między Bogiem a królem Jozjaszem - jest zawarte między Bogiem i ludem. Król wobec Bożego Prawa jest jednym z ludu. Jozjasz nie ma immunitetu, nie jest inaczej traktowany z racji tego, że jest królem. Wobec Bożego Prawa wszyscy są równi, bez różnic. Każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny i ich konsekwencje przed Prawem Bożym. 

    A Ewangelia przekazuje nam ostrzeżenie dotyczące rozróżniania pozorów od rzeczywistości.  Czym innym jest wydawać się, a czym innym być. I dobrze wiemy czym jest sprawianie dobrego wrażenia, a czym jest autentyczne bycie. Motywacja, to napędowa siła, by zrobić coś - zrodzić owoce zawsze wypływa z tego, kim się jest. Kiedy nie wiem, kim jestem, kiedy nie posiadam dojrzałej osobowości, kiedy nie znam swojego powołania, do którego zostałem wezwany, żyję nie swoim życiem, często żyję życiem innych, życiem mało twórczym lub jałowym, bezowocnym. Z ostów, nawet najpiękniej kwitnących nie da się zebrać fig... Ani osty nie są zrodzone do rodzenia fig, ani ciernie, by rodzić winogrona...


Żyję w sposób autentyczny, czy bardziej koncentruję się na pozorach? Jakie miejsce w moim życiu ma Boże Prawo?



wtorek, 25 czerwca 2024

Wtorek 12. Tygodnia Zwykłego

    Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały (Mt 7,6). 


    Koniec Kazania na Górze obejmuje kilka wskazań wyrażonych prostymi słowami, ale równie trudnych jak te, które były wypowiadane w odniesieniu do przykazań...

    Perły czy ukrytego skarbu nie można ofiarować każdemu. Są tacy, którzy nie będą potrafili go docenić, a nawet tacy, dla których skarb stanie się przyczyną skandalu. Tak stało się w przypadku wielu wyznawców judaizmu, którzy odrzucili Jezusa i głoszone przez Niego Królestwo.

    Pierwsze wspólnoty doświadczały prześladowań, dlatego zachowywały się ostrożnie. Istnieją pewne wydarzenia, tajemnice, doświadczenia, których osoba z zewnątrz nie zrozumie. Nie przez przypadek sakrament chrztu i Eucharystii były sakramentami zastrzeżonymi dla tych, którzy przeszli cały proces wtajemniczenia. Św. Jan Chryzostom pisał: Jeżeli zamykamy nasze drzwi przed celebracją misteriów i wykluczamy niewtajemniczonych, to dlatego, że wciąż jest wielu, którzy są zbyt nieprzygotowani, aby móc uczestniczyć w tych sakramentach. Dzisiaj praktyka Kościoła wydaje się zupełnie inna, ale czy rzeczywiście nie byłoby wskazane zachowanie większej roztropności w świecie, któremu coraz trudniej zrozumieć i przyjąć prawdy wiary...

    Drugie wskazanie dotyczy naszego odniesienia do innych. Złota zasada Jezusa ma wymiar pozytywny: zachowywać się wobec innych tak, jak chcemy, by oni zachowywali się wobec nas. To nowość Ewangelii. Świat starożytny formułował zasadę: nie czynić innym tego, czego sami nie chcielibyśmy doświadczyć z ich strony. Taka negatywna zasada może jednak sprawić, że pozostaniemy obojętni i zimni na potrzeby innych i całkowicie pochłonięci sobą. Po prostu, powstrzymujemy się od krzywdzenia innych, ale nie czynimy nic dobrego. Zasada Jezusa nakazuje czynną miłość, nie tylko powstrzymanie się od krzywdzenia innych.

    Trzecie wskazanie używa symbolu ciasnej bramy. D. Bonhoeffer, pastor, więzień obozu koncentracyjnego, zamordowany na dwa tygodnie przed wyzwoleniem obozu przez Amerykanów, pisał o tej ciasnej bramie: Ścieżka naśladowców jest wąska. łatwo ją przeoczyć, łatwo ją przeinaczyć, łatwo ją zagubić, nawet gdy już się na niej jest. Trudno ją znaleźć. Droga jest rzeczywiście wąska, a otchłań grozi z obu stron. Świadczyć o prawdzie Jezusa, wyznawać ją, a jednocześnie kochać wroga tej prawdy, Jego wroga i naszego, bezwarunkową miłością Jezusa Chrystusa... to wąska droga.

    W każdej chwili możemy upaść. Dopóki uznaję tę ścieżkę za tę, którą mam podążać, i podążam nią w strachu o siebie, dopóty jest ona dla mnie niemożliwa. Ale jeśli widzę Jezusa Chrystusa poprzedzającego mnie krok po kroku, jeśli patrzę tylko na Niego i podążam za Nim, czuje się chroniony. Ponieważ On sam jest ścieżką. On jest wąską Drogą, wąską bramą. Interesuje mnie tylko znalezienie Go. Niech te słowa będą komentarzem do tego trzeciego wskazania zostawionego przez Jezusa. Oby On rzeczywiście był centrum odniesienia.


Co jest dla mnie największą trudnością, by realizować złotą zasadę Jezusa w praktyce?



poniedziałek, 24 czerwca 2024

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich (Łk 1,13.15-16).


     Obecność Jana Chrzciciela w kalendarzu chrześcijańskich świętych jest dość osobliwa. Obok Jezusa i Maryi jest on jedynym, którego święto obchodzimy w dniu jego narodzin. Niewielu też świętych może się pochwalić posiadaniem kilku dni świątecznych w ciągu roku. Jezus powie o nim, że między narodzonymi z niewiasty nie ma większego od Jana Chrzciciela. Jan Chrzciciel jest najważniejszym prorokiem w historii zbawienia. 

Poza cudami i znakami, cudownymi narodzinami, aniołami i innymi historiami towarzyszącymi narodzinom Jana Chrzciciela, powinniśmy się skupić na tym, co Ewangelia chce nam powiedzieć o ostatnim z proroków. Jest on zwiastunem. Tym, który zapowiada. Tym, który wskazuje. 

     Jan Chrzciciel, tak jak przedstawiają go ewangeliści, był kimś, kto unikał zajmowania centralnego miejsca. Stał z boku. 

Jan postanowił wycofać się na pustynię, odejść od wszystkiego, co zamykało Boga w sztywnych ramach tradycji i legalizmu. Będzie wzywał do sprawiedliwości i uczciwości, będzie potępiał niemoralność władców, wzywał do zmiany życia, poświęci się przygotowywaniu dróg, rozbudzi pragnienie Boga. Centralne miejsce zostawia jednak Jezusowi. 

            Ta postawa Jana Chrzciciela jest kluczem dla Kościoła i dla naszego życia. Nie jesteśmy centrum wszechświata, Kościół nie jest po to, by koncentrować na sobie całą uwagę. Jesteśmy po to, by wypełnić misję, aby doprowadzić innych, poprzez swój styl życia, sposób zachowania oraz głoszenie Ewangelii, do Jezusa, Tego, który jest naszym Zbawieniem.


Czy moje życie jest dla innych znakiem wskazującym na Chrystusa?